..w tym wszystkim dzieci..

18.11.12, 13:44
W wielu miejscach trafia sie na stwierdzenia typu - zamknac za soba drzwi, nie rozpamietywac, wyleczyc sie z tego co bylo i patrzec do przodu. Zgadzam sie z tym, choc mysle ze w 100 % jest to wykonalne tylko gdy nie ma dzieci. Przy maluszkach (moje 3 i 6 lat) to jakos nie wszystko mi wychodzi tak jak bym chciala. Od rozwodu minelo pol roku, dzieci dobrze zniosly przeprowadzke i cala to sytuacje. Duzo rozmow, tlumaczenia. Ale zycie codzienne pelne jest wielu sytuacji od ktorych nie mozna sie odciac.
Sa dni ze mam dosyc takich niby drobnych sytuacji - odpowiedzi na tel taty czy moze nagle wpajsc do dzieci bo chce je zobaczyc, czy jak jest "nie jego weekend" to czy mozesz starszego zabrac do siebie jak mala spi.... Zastanawianie sie - czy to co dla mnie dobre jest rowniez dobre dla dzieci. Najgorsze jest to ze one wylapuja kazdy fragment rozmowy i ukladaja sobie w glowie po swojemu.
Jak Wasze maluszki to zniosly (a raczej znosza na codzien)? czy tez zastanawiacie sie czesto czy to co robicie to dobro dziecka (nie mam na mysli zalowania rozwodu... tylko jakos ciezko mi to poukladac - moze dlatego ze to weekend gdzie dzieci sa z tata...

    • triss_merigold6 Re: ..w tym wszystkim dzieci.. 18.11.12, 13:51
      Raczej nie zdarzają mi się takie niezapowiedziane sytuacje. Nie ma opcji, żeby eks wpadał "tak sobie", bo mieszkam z nowym partnerem i nowym dzieckiem.
    • wtrakcie Re: ..w tym wszystkim dzieci.. 18.11.12, 14:04
      Mój jeszcze mąż ma nieograniczone kontakty z dziecmi. Mieszkamy osobno ja z nowym partnerem, mąż nadal ze swoją partnerką wódką. Kiedy nie pije przyjeżdża po dzieci i zabiera je na treningi. Ale niestety ostatnio wybrał swoją "partnerkę" i dzieci poszły w odstawkę. Widzę jak są zagubione i zła jestem,że do tego dopuściłam. Myślę, ze najważniejsza dla dzieci jest stabilizacja i należy jasno określić kiedy mają być spotkania. Konkretne dni i nic nad to. Teraz na rozprawie będę o to wnosić. Myślę, że sama musisz ustalić granice kiedy co i jak. Ważne żeby dzieci były szczęśliwe.

      Pozdrawiam K.
      • izak28 Re: ..w tym wszystkim dzieci.. 18.11.12, 21:28
        Wydaje mi się, że wszystko zależy od relacji. Ja z moim byłym dobrze się dogadujemy i nie mam zastrzeżeń, jeśli młody chce u niego dłużej zostać. Mamy wyznaczone dni, ale jeśli dają znać, że synek nie chce jeszcze wracać to nie ma najmniejszego problemu.
        Nie lubię mu tłumaczyć, że dziś jest środa, to nie jedziesz do taty, bo to nie jego dzień. Dzieciak wie, że zawsze może powiedzieć, że bardzo chce do ojca i w miarę możliwości to realizujemy.
        • kalpa Re: ..w tym wszystkim dzieci.. 19.11.12, 08:07
          Myślę, że pół roku to mało i ze dzieci są malutkie. Potrzeba czasu i czasu i czasu, żeby pępowina łącząca z byłym partnerem i ojcem dzieci przestała tetnić. Jedni potrzebują więcej czasu niż inni i to niezależnie od płci, choć wygląda na to, że kobietą jest trudniej. Choćby z technicznych powodów.
          Trzymaj sie jakoś kochana, u mnie minęło 3 lata i już jest spokojniej, choć bywa że mnie nakłuje w sercu. Tylko, że to już nie ma wpływa na mnie, na moje samopoczucie i generalnie życie. Ale był czas, że płakałam, tęskniłam i zwyczajnie było mi źle.
          Trzymaj się smile
    • inna_nowa_ja Re: ..w tym wszystkim dzieci.. 20.11.12, 16:02
      u mnie odwiedziny są w weekendy, nie ma niezapowiedzianych wizyt w tygodniu bo eks w pracy. Generalnie przy rozwodzie będę wnosiła o uregulowanie tych kontaktów bo zdarzyło się ostatnio że przesiedział mi na głowie cały dzień, na delikatne sugestie "chyba się zasiedziałeś" nie zareagował. Poza tym eks czuje się jak u siebie w domu, wyglądam wiosny żeby zabierał dzieci poza moje mieszkanie, póki co nie ma takich możliwości.
      Nikogo nie mam dla jasności ale takie całodniowe odwiedziny bywają męczące.
      • yoma Re: ..w tym wszystkim dzieci.. 20.11.12, 16:21
        Eks bezdomny?
        • inna_nowa_ja Re: ..w tym wszystkim dzieci.. 20.11.12, 16:30
          smile na szczęście nie, ale do matki u której mieszka raz w jednym raz w drugim pokoju nie chce ich zabierać, tam i tak jest 9 osób.
          Przeze mnie nie stac go na wynajem bo jestem pijawka i tyle płaci na dzieci.
          Może za rok to się zmieni jak zwolni się jeden pokój i będzie on tylko eksa, sam go sobie wyremontuje, urządzi, czego mu życzę (nie doszukiwać się ironii i złośliwości)
          • yoma Re: ..w tym wszystkim dzieci.. 20.11.12, 18:31
            Inna, kurde, ale to jest jego problem, nie twój. Są kina, lodowiska, hale sportowe, milion miejsc, gdzie można zabrać dzieci pod dach. Jego problem.

            Albo zaproponuj mu wynajem twojego mieszkania na godziny za pieniądze na ten czas smile
          • eluthiena Re: ..w tym wszystkim dzieci.. 22.11.12, 13:03
            hmmm a mój mąż się wyprowadza, między innymi dlatego, że nie opłacał w małżeństwie prawie żadnych potrzeb dzieci bo ciągle nie miał, pierwsze co robi to szuka mieszkania do wynajęcie - czyli już kompletnie nie będzie mi nic płacił.....sad
Inne wątki na temat:
Pełna wersja