matka utrudnia kontakty z dzieckiem

26.11.12, 10:50
witam, jak w temacie, minęło 4 lata od rozowdu mojeg męza a matka dziecka ( była zona ) utrudnia kontakt z jego córka 12 letnią do tego stopnia ze wogóle nie widuję córki. W tym roku udało się może kilka razy spędziec weekend oraz wakacje ale tez nie było łatwo ( wakacja były cudowna mała zachwycona płakała wraając do domu). Próby wzywania policji niczego nie zmieniły- przeważnie dziecka nie było w domu. Telefonów nie odbiera ani matka ani córka. Córka podczas wakacji powieziała ze mama ją szantazuje, ze nie będzie jej kochac jak bedzie się z tatą spotykać, że wypytuje o wszystko co robiła . Próbuje ją manipulować wpraowadza w poczucie winy. dziecko jak to dziecko boi się sprzeciwić woli być podporządkowane. Na próby telefonem czasem tylko odpisze smsa że nie jedzie do mnie bo ma duzo nauki itp. Ostanio mąz odwiedził ja po szkole obiecała że przyjedzie płakała nie potrafiła powiedzieć dlaczego nie przyjeżdza i nie dbiera telefonów . Niestety jak mąż pojechał nie było nikogo w domu. Mieszka razem z mamą i tesciami. Prosze o poradę jak wniosek zgłosic do sądu :czy o ukaranie za utrudnianaie kontaktów czy wniosek o obecnośc kuratora podczas wydawania dziecka czy może zbadanie przez RDKK matki na okoliczność manipulacji dzieckiem. Prosze o inf kto ma doświadczenia w tym temacie. Matka dziecka jest przepełniona nienawiścią, nie odbiera telefonów uważa, że to decyzja dziecka ze nie chce jeździć...
    • kobieta306 Re: matka utrudnia kontakty z dzieckiem 26.11.12, 10:56
      ustalić sądownie. Matka może dostać karę grzywny za utrudnianie.
    • inna_nowa_ja Re: matka utrudnia kontakty z dzieckiem 26.11.12, 11:06
      a potem jest oburzenie jeżeli rodzic któremu utrudnia się kontakty wręcz na nie nie pozwala tatuś wchodzi z policją do domu i siłą zabiera dziecko.
      Idźcie do sądu.
      • zalosny.jestes Do sądu? Jakiś żart chyba... 26.11.12, 11:52
        tak samo jak mandat wink Babsko zwyczajnie stosuje przemoc psychiczną i wobec Twojego faceta i wobec swojego dziecka tylko z tą różnicą, że w jej klanie to się nazywach chronienie dziecka przed nieodpowiedzialnym ojcem. A prawda jest taka, że to Ty jesteś prawdziwym problem a problem będzie rósł im lepiej Wam się będzie powodzić. Unikajcie rozwiązań siłowych, dużo pieniędzy, determinacji i wiary a ojciec będzie miał szansę na normalne (w miarę) relacje. Zresztą po czymś takim matka tej dziewczynki i tak z czasem stanie się dla niej wrogiem numer jeden o ile nie nastąpi uzależnienie na poziomie somatycznym. Tak czy owak to dziecko już przegrało życie..i jako dorosły i jako partner w przyszłości.
        Takich ludzi jak Ex Twojego faceta należałoby leczyć psychiatrycznie.
        • bursztynek0 Re: Do sądu? Jakiś żart chyba... 26.11.12, 12:21
          matak czuje się bezkarnie. Uważa, że to drcyzja dzecka i dziecko tez tak mowi że to jego decyzja ale w kontakcie osobistym nie potrafi powiedzieć dlaczego jego decyzja no może tyle, że mama obiecała jej ze pójda do kina lub, że sie umówiła z kolezankami lub ma dodatkowe zajęcia w czasie kiedy sa spotkania z tatą. Boimy się, że mała odwróci się calkowiecie od nas bo tak łatwiej wygodniej, że Sad nic tu nie zmieni jesli córka powie, że to ona nie chce tych kontaktów. a wiemy że tak nie jest wiemy jak jest zagubiona i jak matka toksycznie zarzuca ja nienawiścią. Np w czasie wakacja podczas jednej rozmowy telefonicznej pytała się dziecka kilkanaści erazy czy je kocha i zapewniała o swojej miłości.
          • natalia-ok6 Re: Do sądu? Jakiś żart chyba... 26.11.12, 12:32
            Mam wrazenie,ze za bardzo się wtrącasz.To nie jest twoje dziecko.Pozwól zeby ojciec SAM spotykał sie zE swoim dzieckiem. Moze matce przeszkadza twoja obecnosc.Daj jej troche czasu.
            • altz Re: Do sądu? Jakiś żart chyba... 26.11.12, 13:02
              atalia-ok6 napisała:

              > Mam wrazenie,ze za bardzo się wtrącasz.To nie jest twoje dziecko.Pozwól zeby oj
              > ciec SAM spotykał sie zE swoim dzieckiem. Moze matce przeszkadza twoja obecnosc
              > .Daj jej troche czasu.
              Bardzo mi się nie podoba ten wpis.
              Jeśli komuś się źle dzieje, to trzeba działać, inaczej zachęca się do znieczulicy.
              Dziecko jest w takim wieku, że samo powinno decydować o wielu sprawach i o swoim czasie wolnym. To, że córka się boi, świadczy tylko o patologii, to nie jest normalne, żeby 12-letnia dziewczyna płakała z takich powodów i tak bardzo bała się swojej własnej matki.
              Zazwyczaj taki odczepienie się od byłego męża awanturujących się byłych partnerek trwa około 6 lat. Temu dziecku za 2 lata ojciec już nie będzie tak potrzebny tak, jak teraz.
              Jeśli matce to przeszkadza, to niech się leczy!
              • blackglass Re: Do sądu? Jakiś żart chyba... 26.11.12, 13:30
                Spokojnie trochę dystansu...jakby dziecko bardzo chciało spotkać się z ojcem to by to zrobiło, nawet po "cichaczu". To już duże dziecko a nie maluch uzależniony od mamy...

                • zalosny.jestes Chyba żartujesz? 26.11.12, 13:34
                  Wiesz co się dzieje z psychiką dziecka, gdy jedno z rodziców gra nim wzbudzając w nim poczucie winy? Bursztynek, nie poddawaj się i nie daj sobie wmówić, że mieszasz się w nie swoje sprawy. To już są Twoje sprawy.
                  Pozdrawiam.
                  • bursztynek0 nie takie oczywiste 26.11.12, 14:06
                    dziękuję za wsparcie smile. Mamy też wspólną córkę. Dziewczynki są siostrami dlatego tez uważam że to moja sprawa. Ja tylko pomogam nic na siłe ale widze jak mój mąż jest bezradny i nie chciałby nic zrobic co by zaszkodzilo córce. 12 letnia dziecko nie jest w stanie sie przeciwstawić matce która psychicznie ją nastawia, i wiem że nie odyzwa sie do niej to jest szantaż emocjonalny i pewnie córka juz jest na tyle cwana ze woli sobie odpuścic kontakty z tatą niz wysłuchiwac później. Dorosoy da się czasem zamanipulowac a co dopiero dziecko. Zapytłam dlaczego nie odbiera telefonów od taty powiedziała, że mama wyczuwa to, nawet jak nie widzi że rozmawiała z tatą. Jej matka jest mistrzynia manipulowaniu w domu panuje nienawiśc do taty.Bedziemy walczyc o kontakt. Ona nie jest mi obca jest częścia mojego męża i nigdy nie bedę obojętna na cierpienie dziecka. Jest jej ciężko z cała sytuacją wciąż zangazuje sie w nowe akcje szkolne nalezy do wszystkich kólek szkolnych jest bardzo zdolna uczennicą, jej mama pilnuje aby była najlepsza we wszystkim wciąż karze jej siedzieć porzy ksiązkach. Sednum mojego pytania czy wystarczy złozyc w sądzie o egzekucję kontaktów?
                    • altz Re: nie takie oczywiste 26.11.12, 14:23
                      bursztynek0 napisała:

                      > Sednum mojego pytania czy wystarczy złozyc w sądzie o egzekucję kontaktów?
                      Obawiam się, że to nie zadziała. Matka stwierdzi , że córka nie chce dzwonić do ojca i go odwiedzać, córka to potwierdzi i nic nie zrobicie, bo dziecko takiego obowiązku nie ma. To jest już za duże dziecko.

                      Córka musi sama chcieć się przeciwstawić matce, a takie dojrzewanie do decyzji może trochę trwać. Nie mam pomysłu.
                  • argentusa Re: Chyba żartujesz? 26.11.12, 14:17
                    To NIE JEST sprawa bursztynka.
                    Fajnie, że się tak tym przejmuje, ale córa jej partnera to córa partnera, nie bursztynka.
                    Niemniej jednak:
                    Bursztynku, mam na co dzień kontakt z dziećmi w tym wieku. Czasami to są nieznośnie rozchwiane nastolatki. Nie dalej jak w tym tygodniu dziecię (13 l.) mojego partnera odmówiło trzykrotnie spotkania z tatą, bo "umówiło się z koleżankami". Obecny zamiast rozpaczać, ucieszył się, że dzieć ma kumplostwo, a sam zaproponował podwiezienie do domów po imprezie. Taki lajf. Dziecko nie zawsze odpowiadaja na rodzicielskie oczekiwania. (Moj synalek z kolei ostatnie 2 weekendy nie przyjechał do nas -mieszka z tatą- bo imprezy były u kumpli, potem coś tam, a potem jeszcze coś (nastolatek w gimnazjum).
                    Nie podejrzewam, by tata nim manipulował.
                    Jeśli jednak jesteście bezsprzecznie przekonani o "robocie" mamusi -na waszym miejscu natychmiast złożyłabym wniosek do SR łącznie z badaniami w RODK-u o ustalenie kontaktów i ich egzekwowanie w obecności policji.
                    Tylko... trochę mi tu nie gra to "nieodbieranie telefonów i sms-ów przez córę. A gdyby tata dał jej drugi telefon? Odbierałaby wtedy? Pewności nie mam. Może faktycznie młoda sama nie chce tych kontaktów, a dorabiamy teorię do istniejących faktów.
                    Zdarza się kilka dni pod rząd, ze mój syn też nie odbiera telefonów, nie oddzwania i nie odpisuje na maile. I co? I nic. Niektóre nastolatki są baaaardzo samodzielne i rodziców potrzebują wyłącznie w kwestii finansowania wink))))
                    Ar. - zdystansowana jednak.
                • altz Re: Do sądu? Jakiś żart chyba... 26.11.12, 14:13
                  blackglass napisała:

                  > Spokojnie trochę dystansu...jakby dziecko bardzo chciało spotkać się z ojcem to
                  > by to zrobiło, nawet po "cichaczu". To już duże dziecko a nie maluch uzależnio
                  > ny od mamy...

                  Czyli co, spokojnie obserwujmy eksperyment psychologiczny? wink
                  Już nie jedno widziałem, matki trzymające córki na uwięzi, a nawet dorosłych synów, którzy nigdy się nie usamodzielnili, bo mama by się gniewała.
                  Znam przypadek odłączenia dziecka w podobnym wieku od matki, odbyło się to z sukcesem, dziecko mieszka u ojca. Po miesiącu dziecko było zupełnie innym człowiekiem i chociaż nadal kocha matkę, to nie tęskni za tamtym układem.

                  Uważam, że sądy powinny w takich sytuacjach z automatu oddawać opiekę nad dzieckiem drugiemu rodzicowi, o ile ten drugi nie jest również patologiczny.
            • malgolkab Re: Do sądu? Jakiś żart chyba... 26.11.12, 18:55
              natalia-ok6 napisała:

              > Moze matce przeszkadza twoja obecnosc
              > .Daj jej troche czasu.
              Moi teściowe nie są razem 13 lat, a teściowa dalej ma żal do mojego męża o poprawne kontakty z partnerką ojca (i zarazem mamą jego siostry). Ten typ tak ma...
              A ile o dla Ciebie trochę czasu?
              • natalia-ok6 Re: Do sądu? Jakiś żart chyba... 26.11.12, 19:31
                Dziecko nie jest niczemu winne,ale nie musi tolerowac nowej zony ojca.
                Gdyby moj ex miał zone i gdyby stresowała moje dziecko, wkraczajac do mojego domu z policją ,szlag by mnie trafił.
                Tu jest przedstawiona jedna strona medalu a zawsze trzeba wysłuchac tej drugiej strony.Moze nawet samego ojca..
                • malgolkab Re: Do sądu? Jakiś żart chyba... 26.11.12, 20:36
                  natalia-ok6 napisała:

                  > Dziecko nie jest niczemu winne,ale nie musi tolerowac nowej zony ojca.
                  Jasne, że nie musi, ale normalnej matce zależy, żeby dziecko miało jak najwięcej życzliwych osób wokół siebie i dobre kontakty z rodziną ojca - w tym ze swoim rodzeństwem. Przynajmniej ja tak podchodzę do tematu, mimo, że z exem w przyjaźni się nie rozstałam.
                  > Gdyby moj ex miał zone i gdyby stresowała moje dziecko, wkraczajac do mojego do
                  > mu z policją ,szlag by mnie trafił.
                  Ludzie na poziomie jeśli mają dziecko potrafia przedłożyć jego dobro nad niechęć do ex męża/żony. Policja też nie ma co wkraczać jeśli nie ma potrzeby.
                  > Tu jest przedstawiona jedna strona medalu a zawsze trzeba wysłuchac tej drugiej
                  > strony.Moze nawet samego ojca..
                  No, niestety to jest forum, a nie sąd i rzadko kiedy można wysłuchać obu stron. Ale nie ma też powodu nie wierzyć komuś kto pisze, bo niby po co mialby kłamać obcym ludziom.
                  • natalia-ok6 Re: Do sądu? Jakiś żart chyba... 26.11.12, 20:52
                    Niestety tu poziomu w zachowaniu tej pani nie widze. Moze niech swoje dziecko skieruje na badania w RODK i zaprowadzi do sądu.
                    Stwarza problem ,bo dziecko ma wymówke,ze ma duzo lekcji do odrobienia .Tak, w piatej czy szóstej klasie jest baaardzo duzo nauki i zadawanych prac domowych.Zdolniejsze dzieci odrabiaja lekcje w 3 godz,mniej zdolnym zajmuje to 5 godz.
                    Dzieci w tym wieku wola spedzac czas w swoim towarzystwie.Ojciec mojego dziecka musiał pogodzić sie z tym ,ze na premierę "Zmierzchu" córka pójdzie z kolezanką.Umawiali się wczesniej,ze MOZE pójda razem.I CO? Ma teraz biec z wnioskiem do sądu ,bo ją namówiłam?
                    To jest taki wiek i nie obwiniam matki dziecka
                    • malgolkab Re: Do sądu? Jakiś żart chyba... 26.11.12, 21:14
                      Ja nikogo nie obwiniam, bo nie znam tych ludzi. Wiem tylko (choćby po moim mężu), że jeśli jeden rodzic nastawia dziecko przeciw drugiemu i jego rodzinie o zazwyczaj obraca się o przeciwko niemu. Osobiście wyrażam się zawsze pozytywnie przy dziecku o ojcu i jego partnerce przy dziecku i tyle. To, że dzieci wola spotkania z kolegami to rzecz wiadoma, mój syn ma niecałe 7 lat i już kilka razy powiedział tacie, że w jakis dzieć się z nim nie spotka, bo go zaprosił kolega/koleżanka z przedszkola.
                      Niestety, prawda jest taka, że wiele osób nie radzi sobie z faktem założenia przez eksa nowej rodziny i myślą, że nastawiając dziecko przeciw robią na złość eksowi, a tak naprawdę najbardziej cierpi dziecko.
                      Dziwne też to, że 12 latka nie umie powiedzieć tacie czemu nie chce się spotkać. Myślę, że gdyby była to kwestia chęci spotkania się z kolegami, nie miałaby z tym problemu.
                      • natalia-ok6 Re: Do sądu? Jakiś żart chyba... 26.11.12, 21:24
                        Może zdarzają się takie matki,które utrudniają dziecku kontakt z ojcem.Ja nie znam i na tym forum równiez takich nie zauwazyłam.Raczej ojcowie zasłaniają się brakiem czasu

                        .> Dziwne też to, że 12 latka nie umie powiedzieć tacie czemu nie chce się spotkać
                        To prawda dziwne,moze ma zakaz wypowiadania złego zdania na temat nowej zony ojca,gdy ta przychodzi po nią z policja.

        • inna_nowa_ja Re: Do sądu? Jakiś żart chyba... 26.11.12, 14:44
          a gdzie ma niby pójść jak nie do sądu? Chyba istnieje coś takiego jak uregulowanie i zabezpieczenie kontaktów. Ma wtargnąć i siłą zabrać dziecko pod pachę?
          A to że durna baba manipuluje swoją córką pozostawię bez komentarza, takim to by się wówczas chłop nadał coby miały czym się zająć.
          • inna_nowa_ja Re: Do sądu? Jakiś żart chyba... 26.11.12, 14:45
            kurde nie tak sie podpięło, to w odpowiedzi do żałosnego.
            • blue_ania37 Re: Do sądu? Jakiś żart chyba... 26.11.12, 15:00
              A czy tata dziecka próbował pogadać z mamą dziecka?
              Nie podoba mi ta policja? brak mi tu zwykłej rozmowy.
              A
              • zalosny.jestes Z typem, który opisuje Bursztynek 26.11.12, 16:00
                nie da się pogadać. Zresztą wszelka rozmowa z większością pań po rozwodzie nie ma sensu. O ile w związku starają się jeszcze panować jako tako nad emocjami i udają, że rozumieją racjonalizm swojego partnera o tyle po utracie portek i co gorsza jak te portki mają już inną w głowie pani powstaje nieopisany bałagan nad którym nie tylko ona ale też nikt inny nie jest w stanie zapanować.
    • esteraj Re: matka utrudnia kontakty z dzieckiem 26.11.12, 14:15
      A czy Twój mąż Bursztynku nie próbował dogadać się z matką córki polubownie?
      Kobieta jak widać nie może poradzić sobie z zżerającą ją zazdrością.
      I nawet nie ważne jest za bardzo, czy Twój mąż opuścił ją dla Ciebie, czy też rozstali się w inny sposób. On ułożył sobie jakoś życie. Ona nie.
      Wzywanie policji i takie radykalne działania, rozwścieczają ją jeszcze bardziej.
      Na dodatek teraz ona boi się, że jeszcze odwróci się od niej córka.
      Nie jest świadoma tego jaką krzywdę wyrządza dziecku.

      Wydaje mi się, że spokojna rozmowa z matką mogłaby coś zmienić.
      Wypadałoby powiedzieć jej, że jest ona ważna dla swojej córki i że nie stanowicie zagrożenia jej pozycji w relacji matka- dziecko.

      Wiadomo także, że ograniczanie kontaktów z ojcem ma być dla niego swego rodzaju dotkliwą karą za szczęśliwe życie jakie teraz prowadzi.
      Może dobrze byłoby podbudować jej pokiereszowane ego.
      Wielu jest takich, którzy deklarują miłość do ludzi. Ale niewielu z nich okazuje człowiekowi szacunek.
    • kobieta306 Re: matka utrudnia kontakty z dzieckiem 26.11.12, 14:29
      prawdopodobnie poza tematem /bez złośliwości/, a jak się poznałaś z mężem, to on już był po rozwodzie?
      • inna_nowa_ja Re: matka utrudnia kontakty z dzieckiem 26.11.12, 14:51
        Kobieto, ale nie ma znaczenia jak się poznali, dziecko jest dzieckiem i ma prawo widywać się z drugim rodzicem choćby ten matce przyprawił rogi.Zagłębiając się w ich relacje trzeba byłoby roztrząsać wszystko od podstaw.
        Mojemu eksowi mam wiele do zarzucenia ale kocha swoje dzieci i nie zamierzam używać dzieci jako broni przeciwko niemu. I nigdy nie pochwalę zachowań rodziców którzy wpajają że ten drugi rodzić jest taki śmiaki czy owaki.
        • blackglass Re: matka utrudnia kontakty z dzieckiem 26.11.12, 14:58
          Zna wile przypadków gdzie panowie mówili jak to kobieta dzieci nastawia przeciwko nim, jak to nie pozwala się spotykać itp... w efekcie okazywało się że dzieci nie chciały bo miały do ojca żal, pretensje, nie miały ochoty itp.

          Dziecko nie jest jej i moim zdaniem nie powinna się wtrącać...oczywiste jest że jej misio jest ok a tamta zawsze zła będzie...

          Dziwne jest to ze dziecko na smsa nie odpisuje..tu matka jest jest w stanie jej pilnować cały czas i sprawdzać. Nawet moje 8 letnie dziecko to wie...
          • blackglass Re: matka utrudnia kontakty z dzieckiem 26.11.12, 15:04
            Dziwne jest to ze dziecko na smsa nie odpisuje..tu matka NIE ( miało być ) jest w stanie jej pilnować cały czas i sprawdzać. Nawet moje 8 letnie dziecko to wie...
        • natalia-ok6 Re: matka utrudnia kontakty z dzieckiem 26.11.12, 15:05
          Dziecko ma prawo widywać się z ojcem i tylko z ojcem .W tym wieku dziewczynki są bardzo zazdrosne o swoich tatusiów.Są jeszcze bardziej zazdrosne jak widzą obok ojca nadgorliwie kontrolujacą nową zonę .12-latka ma juz swój rozum,to nie jest juz małe dziecko.
          • altz Re: matka utrudnia kontakty z dzieckiem 26.11.12, 16:18
            natalia-ok6 napisała:

            > Dziecko ma prawo widywać się z ojcem i tylko z ojcem .
            A gdzie tak jest napisane? wink

            > W tym wieku dziewczynki są bardzo zazdrosne o swoich tatusiów.Są jeszcze bardziej
            > zazdrosne jak widzą obok ojca nadgorliwie kontrolujacą nową zonę .
            > 12-latka ma juz swój rozum,to nie jest juz małe dziecko.
            Dobrze przeczytaj wątek, widać z niego, że w starszym wieku dziewczynki są bardzo zazdrosne. smile
            Gdyby córka chciała się spotkać z ojcem sam na sam, to pewno by o tym powiedziała. Mogą się spotkać choćby na dworcu, jeśli ma również wstręt do mieszkania. smile Poza tym pewno nie lubi swojej siostry, bo jest zazdrosna o tatusia. wink

            To jest takie klasyczne odwracanie kota ogonem. Dziecko ma problem, mówiło o tym, nawet płakało, a całą winą obarcza się dziecko.
            • blue_ania37 Re: matka utrudnia kontakty z dzieckiem 26.11.12, 16:31
              zalosny.jestes
              nie da się pogadać. Zresztą wszelka rozmowa z większością pań po rozwodzie nie ma sensu. O ile w związku starają się jeszcze panować jako tako nad emocjami i udają, że rozumieją racjonalizm swojego partnera o tyle po utracie portek i co gorsza jak te portki mają już inną w głowie pani powstaje nieopisany bałagan nad którym nie tylko ona ale też nikt inny nie jest w stanie zapanować.

              Oczywiście, że się da, ale często te portki tak zapatrzone w następne oczęta, nie umieją kompletnie się zachować, ani w stosunku do eksi ani w stosunku do dzieci.
              Brak jakiejkolwiek możliwości porozumienia się często wychodzi ze strony mężczyzn, zapominają o dzieciach a jak się zaczyna mówić o pieniądzach to tylko warkot bo ta druga to nigdy nie jest materialistkąsmile, często widać też zgłupienie w oczach jak się mówi, czy portki mogłyby się zająć dzieckiem w weekend? jakie dziecko? przecież on idzie na imprezęsmile
              A
              • logicman Re: matka utrudnia kontakty z dzieckiem 26.11.12, 18:04
                Ania, tacy, którzy nie chcą sie zajmować dzieckiem w weekend albo wolą imprezę od dziecka to raczej nie mają problemów z tym, że matka utrudnia im kontakt z dzieckiem. Taki paradoks ciekawy.
                • blue_ania37 Re: matka utrudnia kontakty z dzieckiem 26.11.12, 18:37
                  Tu masz rację, mój pan tata wogóle nie ma do mnie pretensji że się nie widuję z dzieckiemsmile choć zabezpieczył sobie sądownie, zaczynam się zastanawiać czy nie wystąpić o ukaranie go karą grzywnysmile, ale dziunia by miała pretensję że na imprezę nie masmile
                  A
        • 2dropsy Re: matka utrudnia kontakty z dzieckiem 26.11.12, 19:50
          właściwie ma znaczenie, bo bursztynek deklarując, że bardzo obchodzi jej los dwunastoletniej pasierbicy, deklaruje w ten sposób, że to nie ona była przyczyna rozpadu związku jej rodziców. no przecież bursztynek zawsze ma i miał na względzie dobro córek lub synów swoich przyszłych mężów. Możemy w ten sposób wyjasnic czy aby bursztynek angażuje się w ten sprawę ze szczerych powodów, a czasem nie jest zazdrosna o byłą swojego męża lub sama chce błyszczeć o wiele mocniej niż mama dwunastoletniej. Wiecie kobiety, a do tego Polki to wariatki ze złamanym ego.
          • kobieta306 Re: matka utrudnia kontakty z dzieckiem 26.11.12, 20:14
            2dropsy dobrze zinterpretowała intencję mojego pytania.
            Jeśli Bursztynek nie rozbił tamtego małżeństwa, to ma szczere intencje i wszystko ok.
            Jeśli natomiast przyłożyła do tego palce, to bajki o tym, że "dziecko i kontakt z ojcem najważniejsze", może opowiadać komu innemu. Bo w "owym czasie" się dobrem tamtego dziecka nie martwiła. No ale to już wie i może napisać tylko sama Bursztynek, a przynajmniej odpowiedzieć w skrytości własnego sumienia.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja