co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc

02.12.12, 12:00
Witam serdecznie!
Mam poważne kłopoty i wątpliwości co zrobic z własnym życiem. Bardzo proszę wszystkich o jakąś radę, wskazówkę. Sama tak bardzo się męczę, nie wiem w którą stronę pójśc.

Moje obecne życie wygląda następująco:
mam 28 lat, razem z mężem mieszkamy za granicą, oboje pracujemy. Pobraliśmy się po roku znajomości i od ponad roku jesteśmy małżeństwem. Przed ślubem nie mieszkaliśmy razem. Po pół roku małżeństwa zdecydowaliśmy się na wyjazd za granicę w celu podjęcia pracy. W Polsce nie poradziliśmy sobie. Mimo iż oboje mamy wyższe wykształcenie w naszym rejonie nie było pracy, ale teraz mniejsza z tym.

Nie wiem co zrobic z naszym małżeństwem, bo czuję że oboje się męczymy. Wiecznie się kłócimy, nikt z nas nie jest Aniołem. Problem polega jednak na tym, że mój mąż jest dla mnie bardzo złym człowiekiem, nie stara się byc miłym. Jest bardzo złośliwy, bezwzględny. Do ostateczności potrafią doprowadzic go błahe sprawy. Najgorsze jest jednak to, że po każdej kłótni nie odzywa się do mnie przez kilka dni. Zawsze to ja pierwsza muszę wyciągnąc rękę, nie ważne po czyjej stronie leży wina. Ja chcę się szybciej pogodzic, żeby nie cierpiec, bo bardzo wyniszczają mnie ciche dni. On jednak nigdy nie czuje takiej potrzeby.
On bardzo często groził mi rozwodem. Pod koniec większej kłótni mówił mi, że nie widzi innego rozwiązania jak rozwód. Ja wtedy zawsze błagałam go, żeby tego nie robił i żebyśmy dali sobie jeszcze szansę.

Żeby opisac całe nasze małżeństwo musiałabym tu siedziec chyba 7 dni. Nie o to jednak chodzi, żeby napisac kasiążkę. Może podam kilka przykładów (już wcześniej zamieściłam je na innym forum, jednak nie znalazłam odpowiedzi):

pewnego dnia tak się pokłóciliśmy, że myślałam, że wyjdę z siebie, ale wyszłam na balkon - zapalic. Mój mąż zamknął mnie tam, a sam poszedł pod prysznic. Nie trwało to długo, ale zaczęłam się dobijac do drzwi zdenerwowana. Po chwili on przyszedł, otworzył mi je i zapytał - czy ochłonęłam?! Myślałam, że wybuchnę i rzuciłam się na niego, uderzyłam go w rękę, on mi oddał i tak kilka razy ja jemu a on mi. Wkurzyłam się jeszcze mocniej i uderzyłam go w twarz, też mi oddał. To był dramat, patologia. Jak cały ten związek...

Raz była jeszcze taka sytuacja gdzie byliśmy pokłóceni, trwało to dośc długo. On poszedł do sypialni, oglądał zdjęcia na laptopie, pił wino i słuchał muzyki przez słuchawki. Ja pod wieczór zaczęłam źle się czuc. Też się położyłam w sypialni. Zwijałam się z bólu, a on nawet na mnie nie spojrzał, nie zapytał co mi jest. Wybiegłam do łazienki, a później położyłam się w salonie. On po jakiś 20 min przyszedł po coś tam i bezczelnie zgasił mi światło. Krzyknęłam do niego, żeby mi zapalił bo źle się czuję a on nic. On nie ma wcale serca, a jak je ma to z kamienia. Pozniej jak z nim rozmawialam i spytałam dlaczego się mną nie zainteresował to stwierdził, że on nic nie widział i mogłam mu powiedziec, że źle się czuję.

raz pokłóciliśmy się ostro i po tym pierwszy raz ja nie miałam ochoty się godzic. Pracuję fizycznie przy produkcji aut, jest to dla mnie na tyle wyczerpujące, że gdy wracam do domu mam ochotę tylko cos zjeśc, umyc się i odpocząc. Mój mąż ma wiecznie pretensje, że nie sprzątam. Mówię mu, że zawsze robię to w sobotę gdy mam wolne, a w tygodniu nie mam na to siły. Na co on, że weekend jest od czegoś innego, żeby coś zobaczyc, gdzies pojechac, a nie sprzątac. On tego nie potrafi zrozumiec, że jestem słabsza. On tez pracuje fizycznie, ale jak może porównywac kobietę z mężczyzną? Nie mam tyle siły co on. Do tego ja pracuję na linii produkcyjnej, czasami przez 2h nie mam czasu się napic. Spytałam go wtedy również dlaczego on nigdy nie kupuje mi kwiatów, dlaczego nigdy nie powie komplementu - stweirdził, że nie ma ochoty wydawac pieniędzy na kwiaty które nawet się nie rozwiną a już wiedną (bo tak było jak kupował mi ma urodziny czy imieniny jeszcze przed slubem), a kompementów on nie mowi, bo tego nie czuje i dlaczego ma się do tego zmuszac. On czasami pomyśli sobie, że w czymś dobrze wyglądam, ale tego nie powie bo to według niego infantylne i nie będzie się zmuszał tylko dlatego, żeby sprawi mi radośc. Wtedy tak bardzo już przegiął, że nie miałam ochoty z nim rozmawiac. Pracowaliśmy na różne zmiany więc prawie się nie widywaliśmy. On w pewnym momencie chcial się pogodzic, ale ja juz nie chcialam. Według niego - chcesz sie przytulic- jest pogodzeniem się i wszystko ma byc ok. Kiedy po tygodniu chcialam z nim porozmawiac on stwierdzil, że to ja się ostatni tydzien nie odzywalam i nie chcialam sie pogodzic więc teraz on pokaże mi jak to jest nie chcie rozmawiac, ale nie przez tydzień, a przez kilka tygodni.

to są tylko przykłady, chodzi mi o to, że przy moim mężu nie mogę czuc się bezpiecznie. Zawsze robi mi na złośc, czuję, że znęca się nade mną psychicznie, robi to z premedytacja. To co napisalam to są tylko takie przyklady które przyszly mi teraz na mysl. Tego jest tak dużo i wiele gorszych rzeczy, aż wstyd pisac. Wiem, że to opinia jednej strony. Mam rónież swoje wady. Nie wiem co zrobic. Czy muszę z nim życ za wszelką cenę, bo przysięgałam to jemu w obecności Boga? Nie wiem na co liczę, na dobre słowo, na radę, na dyskusję, na pytania. Proszę pomóżcie


    • mayenna Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 02.12.12, 12:40
      Czemu za niego wyszłaś?
      Czego tak naprawdę chcesz? Od niego, od siebie?

      Widzę tu kilka poplątanych tematów.
      Nie umiecie rozwiązywać sytuacji konfliktowych. Podsycacie złe emocje zamiast je wygaszać. Nie szukacie rozwiązań, a tylko walczycie ze sobą - tutaj może pomóc terapia, może jakieś warsztaty.
      Twoje oczekiwania względem męża: moim zdaniem nie akceptujesz go takim, jakim jest. Masz swoją wizję jaki on być powinien i cierpisz bo nie jest. A tu trzeba było przed ślubem sie zastanowić czy on ma te cechy, które chciałabyś żeby miał. Jak facet jest nieuczuciowy, niewylewny z natury to wyrobienie w nim tego zajmie mnóstwo czasu i zachodu.

      Bawisz się z nim w gry. Jedna z nich:'zobacz jak ja cierpię a ty nic nie robisz'. Mogłaś powiedzieć mężowi, że cię coś boli, poprosić o zawiezienie do lekarza, zakupienie leków, przytulenie - nie wiem w sumie czego od niego oczekiwałaś, ale najprościej było mu o tym powiedzieć a nie czekać aż sam zauważy. Może on ogólnie nie umie zauważa że ktoś cierpi, może nie umie odczytać uczuć innych, może być nieempatyczny. Zastanów się nad tym kogo tak właściwie poślubiłaś, jaki on jest i oczekuj jedynie tego co on ci realnie może dać. Bo uczuć może nie odgadywać, ale ma pewnie jakieś inne zalety i cechy, które coś ci dadzą.

      Sposób rozwiązywania spraw trudnych przez was jest dla mnie nieakceptowalny. Nigdy nie podnosimy na nikogo reki do bicia. Nigdy. Nie pozawalamy tez żeby nas bito.
      Nie rozmawia sie w stanie zdenerwowania. Przed rozmową warto wiedzieć co chcemy osiągnąć, jaki ma być jej efekt. Każda sytuacja może być potraktowana zadaniowo: mamy taki problem i jak go rozwiązujemy. Ja proponuje następujące rozwiązania,a ty jakie? Mówimy tylko o swoich uczuciach bez oskarżania, obrażania drugiej strony. Jak on łamie te zasady to kończymy rozmowę i się oddalamy aż do uspokojenia emocji.
      To tak na szybko.
      Ale ty chyba chcesz rady w stylu: on jest zły i trzeba się rozwieść. moim jednak zdaniem z następnym panem będziesz miała dokładnie te same problemy bo pozwalasz na takie sytuacje, wchodzisz w nie i je inspirujesz.

      Sprzątanie jest najmniejszym problemem. Robicie grafik, kazde dobrowolnie deklaruje co którego dnia zrobi w domu.Najpierw wypisz co trzeba robić z podziałem: raz dziennie, raz na tydzień, raz w miesiącu. Wypisujesz potem co kto i kiedy ma wykonać.Kaidy sam pilnuje. Jak nie zrobione to nie robisz za niego, ani nie przypominasz. Nie zrobił to jego sprawa, ale nie będzie miał pretensji, że ty nie sprzątasz.To tez jego dom, on tam mieszka więc powinien wziąć odpowiedzialność z to jak ten dom wygląda, a nie oczekiwać że ty sama załatwisz sprzątanie. chyba, że umówiliście się ze ty sprzątasz a on robi cos innego...
      • zmeczona100 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 00:23
        > Bawisz się z nim w gry. Jedna z nich:'zobacz jak ja cierpię a ty nic nie robisz
        > '. Mogłaś powiedzieć mężowi, że cię coś boli, poprosić o zawiezienie do lekarza
        > , zakupienie leków, przytulenie - nie wiem w sumie czego od niego oczekiwałaś,
        > ale najprościej było mu o tym powiedzieć a nie czekać aż sam zauważy.

        Trzeba mieć kogoś głęboko w d.pie, aby nie zwrócić uwagi, że najbliższa osoba cierpi- w opisanej sytuacji gość musiałby być po prostu ślepy i głuchy, aby tego nie dostrzec.

        > Sprzątanie jest najmniejszym problemem.

        Zwłaszcza dla gościa, który wyszedł z "tradycyjnej" rodziny, w której to facet rządził, a baba mu służyła big_grin
    • anbale Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 02.12.12, 12:58
      Myślę, że trudno będzie wam dojść do porozumienia bo żadne z was nie jest ta stroną ugodową, łagodzącą konflikty. Oboje jesteście dość infantylni, niewyrozumiali, każdy ciągnie wózek w swoją stronę, jak dzieciaki. Wasze relacje są naładowane wzajemnymi roszczeniami, agresją i wiecznymi pretensjami o wszystko.
      Czy zdarza się Wam tak po prostu usiąść razem, wieczorem i zwyczajnie pogadać, o czymkolwiek? Macie jakiś taki zwykły, ludzki kontakt ze sobą?
      Na przykład to sprzątanie. Powiedz mu żeby Ci pomógł sprzątnąć w tygodniu, skoro lubi porządek, a Ty za to pójdziesz/pojedziesz z nim gdzieś w sobotę. Tak żeby on wyszedł w Twoim kierunku, a Ty wyjdź w jego stronę. Bez takich gestów związek nie ma sensu, jest męczarnią.
      I naprawdę nikt z nikim nie musi żyć za wszelką cenę. Nie wiem skąd w tak młodej osobie takie straszne relikty pokutują. Nawet kościół dopuszcza możliwość separacji.
    • prega hej 02.12.12, 15:39
      Z perspektywy kilkunastu lat życia w małżeństwie pamiętam, że pierwszy rok był bardzo trudny.
      Też przed śłubem nie mieszkaliśmy razem-trzeba było wiele czasu na poznanie trudnych do pokonania ograniczeń drugiej strony.

      Skomplikowane poza weekendowym wieść życie małżeńskie pracując na zmiany, widując się w tygodniu tylko w przelocie.

      Spisz na kartce to, co jest nieakceptowalne dla Ciebie w zachowaniu męża i porozmawiaj o tym.
      Być może obecna praca, warunki socjalne nie spełniają oczekiwań męża i swoje frustracje wylewa w relacjach w Tobą? Pomyśl szerzej nad możliwymi przyczynami negatywnych zachowań męża.

      pozdrawiam.
    • pomorzanka28 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 02.12.12, 23:50
      Dziękuję Wam za wpisy. obawiałam się, że zostanę źle zrozumiana. W kilku zdaniach nie jestem w stanie opisac wszystkiego. Jest to także tylko moja opinia, nie nas obojga. Nie oczekuję, że ktoś powie mi: tak on jest zły, zostaw go. Jednak w tym co napisałyście jest sporo racji. Daje mi to wiele do myślenia.
      Mayenna co jeszcze powinnam zrobic? Skoro w kłótni mój mąż jest tak bezlitosny. On po dwóch wykrzyczanych zdaniach nie chce rozmawiac, mówi do mnie, że już skończył ze mną rozmowę, żebym wyszła itd. Ile i jak mogę go wiecznie prosic, abysmy się pogodzili? Ostatni przykład, który spowodował że nie mam już więcej sił ani ochoty się starac: nie jestem jak większośc kobiet w jednej kwestii, nie lubię zakupów, chodzenia po centrum handlowym i wybierania ubrań, męczy mnie to i już. Przyszła jednak zima i trzeba było zaopatrzyc się w kozaki. Powiedziałam mężowi już dwa dni wcześniej, że w sobotę wybieram się na zakupy. Gdy szykowałam się do wyjścia, powiedziałam, że jak wrócę za kilka godzin to on będzie mógł wziąc samochód i zrobic zakupy spożywcze. Tak go to rozwścieczyło, że wybuchła kłótnia. Jak to ja jadę sobie na zakupy (przyjemnośc) a on musi wszystko robic (obowiązki). Pojechałam na te zakupy i zadzwoniłam do niego, że kupię spożywkę, nich tylko pomyśli i napisze mi co potrzebuje. Wieczorem przyszli do nas znajomi, między nami było napięcie. Gdy wszyscy poszli znów się pokłóciliśmy. Następnego dnia mój mąż oczywiście się nie odzywał. Po jakimś czasie poszłam do niego do sypialni, on leżał na łóżku. Zapytałam ile tym razem ma zamiar się nie odzywac. Dowiedziałam się, że dopóki nie przeproszę. Od słowa do słowa powiedział mi również, że nic w domu nie robię (co jest bzdurą, bo sprzątam w weekend, a w tygodniu nie mamy bałaganu, normalnie jak u każdego z Was, gdzieś stoi szklanka itd) Dowiedziałam się również, że to że zadzwoniłam i powiedziałam o zrobieniu zakupów w drodze powrotnej, nie liczy się wcale, bo to nie wyszło ode mnie tylko on musiał mi to wcześniej powiedziec. Jak słyszę coś takiego - to co mam niby odpowiedziec, ręce opadają. Chciałam dobrze, ale to się nie liczy, bo ja sama na to nie wpadłam. Kłociliśmy się dalej. On oczywiście leżał cały czas na łóżku i albo coś powiedzial, albo nie odpowiadał, albo zamykał oczy jakby udawał że śpi. Jak zwykle totalne olewanie. W pewnym momencie ze stoickim spokojem powiedział, żebym wynosiła się z domu. Spytałam: że co mam zrobi? dlaczego ja? Odpowiedział, że tak akurat wypadło. (Jako, że mieszkamy za granicą i moi rodzice również, spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy i poszłam do nich mieszkac). Co w takiej sytuacji innego mogłam zrobic. To tak bardzo zabolało. I jest mnóstwo takich sytuacji w których tak mi dopiecze, że życ się odechciewa. Zawsze jednak chciałam się pogodzic, pierwsza wychodziłam z ręką, albo zostawałam odtrącona albo jakoś się udawało pogodzic. Ostatnio jednak zranił mnie tak mocno, że nie mam już ochoty. Myślę o rozwodzie, ponieważ wiem, że on nie będzie lepszy. To nie tak, że myślałam ze po ślubie wszystko się zmieni. Ja po prostu przed ślubem nie wiedziałam, że może byc tak źle. Nie potrzebuję teraz czyta, że mogłam z nim zamieszkac przed slubem, że moglam go lepiej poznac i się zastanowic. Sama to wiem i już przeszłości nie zmienie. Nie wiem jednak co zrobic teraz. Poznając jego rodzinę, z którą nie chciał żebym miała jakikolwiek kontakt przed ślubem, jedynie sporadyczny, stwierdzam że jego ojciec jest taki sam, bezwzględny dla swojej żony. Widzę teraz, że nie tylko niektóre cechy się dziedziczy, ale skoro wychowuje się w takiej a nie innej rodzinie, przybiera ich wzorce zachowan. Najgorsze jest jednak to, że on odbiera to za dobrą monetę. Uważa że dzięki temu jego rodzice zaszli tam gdzie zaszli, a chodzi tu głównie o pieniądze. NIe wiem jednak jak może nie widziec że jego matka jest nieszczęśliwa i jej problemy alkoholowe związane są właśnie z jej męzem. (Jego matka normalnie chodzi do pracy, a po pracy daje w palnik, jest sama w domu, mąz wiecznie na wyjazdach) Nie chodzi tu jednak o jego rodziców i ich problemy. Tak jakoś pobocznie rozwinął mi się temat.
      • tilda77 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 00:08
        Wypisz wymaluj mój (soon)ex. Tym postem jeszcze to potwierdziłaś.

        To się nie leczy, nie cofa i nie zmienia. Lepiej nie będzie.

        Bardzo, bardzo Ci zazdroszczę tego, że nie macie dzieci.

        No, to tak dodam od siebie na załamańca.
        • pomorzanka28 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 00:13
          tak, to bardzo dobrze, że nie mamy dzieci. Powiedziałaś, że u Ciebie też tak jest. Czy mogę gdzieś o tym poczytac? Skoro nasze historie są podobne chciałabym wiedziec jak sobie radzisz z tym wszystkim.
          • tilda77 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 00:21
            Zalozylam niedawno (jedyny jak dotad) watek na tym forum - znajdziesz w wyszukiwarce.

            Nie znalazlam cudownego lekarstwa, doszlam do sciany, niestety, omamiona lepszymi wspolnymi chwilami zdecydowalam sie na dwoje dzieci z tym czlowiekiem.

            Wytrzymalam 8 lat. Od kilku miesiecy przygotowuje sie do rozwodu, w takim punkcie jestem obecnie. Tyle, ze z dziecmi i kredytem jest kurewsko trudniej.
        • zmeczona100 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 00:19
          > To się nie leczy, nie cofa i nie zmienia. Lepiej nie będzie.

          Otóż to.
          To samo przeszłam z moim ex. Ale ja się ocknęłam po kilkunastu latach wspólnego życia, których mi cholernie szkoda.
      • mayenna Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 00:14
        Nie wiem co powinnas czy mozesz zrobić.
        Zanim jednak podejmiesz decyzje ostateczną to pomyśl jak bedzie wygladało Twoje zycie za 5 lat z nim i bez niego, w każdej opcji - tej optymistycznej i tej pesymistycznej. Przed złożeniem pozwu warto też wyczerpać wszystkie mozliwości naprawy bo to oszczędza potem rozterek, ze nie zrobiłam czegoś, a mogłam.

        Moim zdaniem jednak decydujące dla mnie było by wyrzucenie mnie z domu. Nie umiałabym zaufać takiemu mężczyznie.Skoro wróciłam skąd przyszłam to byłby to koniec. Ale jak mówię, wy sie jeszcze bawicie w rózne gry małżeńskie i może to tylko kolejna przepychanka. Od Ciebie teraz wszystko zalezy.
        • pomorzanka28 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 00:31
          wiem właśnie, że podjęcie decyzji o rozwodzie musi byc przemyślane w 100% i dlatego nie podejmuję kroków. Teraz nie wiem co czuję i co powinnam zrobic. Chodzi mi właśnie o to, że nie mogę przy własnym męzu czuc się bezpiecznie. W ciagu sekundy potrafi zmienic sie w potwora. Gdy nie odzywa się do mnie przez kilka dni po kłótni czuję się opuszczona, a chciałabym wiedziec że zawsze mogę na niego liczyc, a nie mogę!

          To nie jest tak, że teraz wszystko się posypało i próbuję to poskładac. To trwa już od dłuższego czasu. Cały czas próbuję, ale moje siły i chęci się wyczerpują.

          Tak teraz sobie przypomniałam, jak po ślubie od razu przeprowadziliśmy się do 3miasta. Oczywiście pewnego wieczoru się pokłóciliśmy. Krzyknęłam, że mam tego dosyc i wyszłam z domu. Poszłam do sklepu po sok, po ok 15 min wróciłam, ale nie chciał mnie wpuścic do domu. BYło po 22.00 a ja przez ponad godzinę siedzialam na klatce pod drzwiami. Dzwonilam, pukałam do drzwi. Jak już mnie wpuścił powiedział, że dlatego mi nie otworzył bo nie powiedziałam ze i gdzie wychodze. to chore
          • tilda77 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 00:39
            Nie - to przemoc.

            On inaczej nie umie. Potrafi funkcjonowac z kobieta w relacji wylacznie wtedy, gdy te kobiete kontroluje, utrzymujac w niej nieustannie cmiace poczucie winy i postawe "co jeszcze moge zrobic?".

            Jego ojciec zostawil (psychologicznie i emocjonalnie jego matke). Matka zamienila sie w niezrownowazona kobiete, nieprzewidywalna w emocjach, zachowaniach, reakcjach i oczekiwaniach dla chlopca, ktorym był Twoj mąż.

            Nauczył sie, ze relacje z matka moze JAKKOLWIEK ogarnac wylacznie, gdy ja kontroluje.

            Teraz przeniosl to na Ciebie i tak bedzie postepowal z kazda kolejna kobieta. Na partnerki wybierajac te - wiesz - prymuski. Takie, co maja we krwi, ze musza sie starac, zeby je pokochano. I tak sie bedziecie wozic w chocholim tańcu.

            Nie napisze Ci co masz zrobic, ale moje doswiadczenie jest takie, ze tego nie da sie ZMIENIC w kims i niestety nie ma mozliwosci by wzbudzic w nim motywacje do zmiany i pracy nad soba.

            Tak, jak napisala Zmeczona - jego swiat jest poukladany - to Ty jestes stuknieta facetka.
          • ja.tylko Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 04.12.12, 13:13
            nie przeczytałam całego wątku. dotarłam do tego miejsca. i ja nie zgodzę się z większością powyższych wypowiedzi. zachowujecie się jak dzieciaki - oboje. walczycie o władzę w związku - oboje. oboje jesteście tak samo winni tego, co teraz jet między wami.
            odniosę się do kilku przykładów, które podałaś.
            - leżałaś obok niego zwijając się z bólu, ale nie powiedziałaś mu, że źle się czujesz. cóż, widać przeceniłaś swój talent aktorski tongue_out i udawanie bólu nie wyszło ci tak dobrze, jak ci się wydawało. jeśli naprawdę czułaś się źle, wystarczyło powiedzieć.
            - po kłótni wyszłaś fochować się na zewnątrz, po drodze uświadomiłaś sobie, że wypadałoby mieć jakiś powód szybkiej przebieżki, więc kupiłaś sok. jego zachowanie fatalne - twoje nie lepsze.
            żenujące jest i twoje i jego zachowanie. na pociechę powiem, że z tego można wyrosnąć. większość zachowań - poza biciem się, wypisz - wymaluj jak w moim małżeństwie w pierwszym jego roku. wyrośliśmy z tego - oboje wink. teraz jesteśmy ładnych kilkanaście lat później, mamy dwoje dzieci i jest rewelacyjnie. i tylko pytanie do ciebie brzmi - czy wy się w ogóle kochacie ? czy ty go kochasz ?
            • pomorzanka28 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 04.12.12, 23:25
              ja.tylko napisał(a):

              > nie przeczytałam całego wątku. dotarłam do tego miejsca. i ja nie zgodzę się z
              > większością powyższych wypowiedzi. zachowujecie się jak dzieciaki - oboje. walc
              > zycie o władzę w związku - oboje. oboje jesteście tak samo winni tego, co teraz
              > jet między wami.
              > odniosę się do kilku przykładów, które podałaś.
              > - leżałaś obok niego zwijając się z bólu, ale nie powiedziałaś mu, że źle się c
              > zujesz. cóż, widać przeceniłaś swój talent aktorski tongue_out i udawanie bólu nie wys
              > zło ci tak dobrze, jak ci się wydawało. jeśli naprawdę czułaś się źle, wystarcz
              > yło powiedzieć.

              po pierwsze nie udawałam, po drugie gdybyś doczytała wszystko do końca wiedziałabyś co zaszło, ale zobrazuję Ci to jeszcze lepiej niż wczęśniej napisałam. Leżałam z nim w jednym łóżku, on na uszach miał słuchawki, na kolanach laptopa, a w ręku wino. Co najśmieszniejsze spaliśmy wtedy na dmuchanym maretacu, więc każde poruszenie się dawało znac drugiemu. Mniejsza z tym. Wiłam się z bólu, on miał swoje ciche dni. Później wyszłam do toalety i położyłam się w salonie. On po chwili przyszedł, ja cała zaryczana, zwinięta na kanapie. Wszedł, wziął coś i wychodząc zgasił światło. Krzyknęłam, że źle się czuję i żeby je zapalił. Nie odezwał się słowem i poszedł spac. Może gdybys miała takie życie jak ja, zrozumiałabyś co czułam. Przy każdej kłótni on ma ciche dni. Czułabyś się bezpiecznie i czułabyś, że chcesz jemu powiedziec, że źle się czujesz> Miałabyś odwagę, chęc i śmiałośc? Mi tego zabrakło! Więc nie pieprz mi, że zabrakło mi talentu aktorskiego!

              > - po kłótni wyszłaś fochować się na zewnątrz, po drodze uświadomiłaś sobie, że
              > wypadałoby mieć jakiś powód szybkiej przebieżki, więc kupiłaś sok. jego zachowa
              > nie fatalne - twoje nie lepsze.
              > żenujące jest i twoje i jego zachowanie.

              jeżeli opisywałabym wszystko z najmniejszymi szczegółami to jeszcze nie skończyłabym pisania wątku smile ale dla Ciebie zrobię wyjątek. Pokłóciliśmy się ostro, wyszłam z domu wykrzykując, że mam już tego dosyc. Wzięłam tylko telefon i pieniądze. Zamierzałam kupic sok pomaranczowy w sklepie "żabkowym" otwartym do 23, ponieważ chciałam zrobic sobie drinka.

              Czy jest to wystarczająca odpowiedź na zarzut? Czy jeszcze doszukasz się kolejnego dna?

              i tylko py
              > tanie do ciebie brzmi - czy wy się w ogóle kochacie ? czy ty go kochasz ?

              gdybym znała teraz odpowiedź, pewnie nie miałabym aż takich rozsterek. Jak już wcześniej napisałam, jestem rozbita, nie wiem co myślec robic i czuc. Pewnie tego nie zrozumiesz
      • zmeczona100 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 00:15
        Tak szczerze- szkoda życia na takie przepychanki. Jemu jest dobrze, jak jest, nic mu nie przeszkadza, więc zmieniać się nie będzie. I w ogóle, to czego Ty od niego chcesz- on ma inny obraz rodziny i każdy inny jest dziwny i nieprawidłowy.

        Krótko jesteście razem, nie macie na szczęście dzieci- szkoda marnować kolejnych lat.
        Za krótko znaliście się przed ślubem, ślub był w okresie fascynacji, gdy wszystko jeszcze było takie proste i oczywiste. Widzę tu ogromne niedopasowanie i moim zdaniem nie ma szans na to, aby człowiek, którego opisujesz, zmienił się na bardziej normalnego. Można w sobie zmienić małe rzeczy, ale takie ważne sprawy, jak własne postawy- to raczej nie. Tym bardziej, że on nie ma powodu, aby się zmieniać- wg niego to z Tobą jest coś nie tak.

        Rozwód tylko widzę jako rozwiązanie.
        • ewela1_1 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 09:44
          Twój mąż bardzo przypomina mi z tego co piszesz mojego eksa. Ja Tobie również nie napisze co masz zrobić,, nie napiszę zostaw go, odejdź, bo decyzja należy do Ciebie. Ale jak piszą dziewczyny on się nie zmieni, on już ma swoj poukładany wzorzec. Jedyne z czego mozesz się cieszyc w tej sytuacji to to, ze nie masz z nim dzieci i że jestes młoda. Całe życie przed Tobą...
          • ewela1_1 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 09:47
            Źle się podpięłam, to do Pomorzanki of kors smile

            -------------
            "Żaden człowiek siły swojej nie zna, dopóki jej w potrzebie z siebie nie dobędzie" E. Orzeszkowa

            "Nie ma drogi do szczęścia to szczęście jest drogą"
      • malgolkab Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 09:25
        Z Twojego opisu wyłania się obraz dwójki smarkaczy, kompletnie nie przygotowanych do życia w dwójkę... rozwiedźcie się póki nie macie dzieci.
    • triss_merigold6 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 10:10
      Pliz kobieto, młoda jesteś, pracę masz, dzieci nie macie... po gwint się tak szarpać.uncertain
    • heksa_2 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 10:24
      Wszystkie zachowania twojego męża, to książkowe przykłady biernej agresji. Stąd tylko krok do agresji czynnej, bo bierna często nie wystarcza do "wychowywania" żony. Przeczytaj "Toksyczne słowa" Patricii Evans.
      • logicman Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 10:35
        heksa_2 napisała:

        > Wszystkie zachowania twojego męża, to książkowe przykłady biernej agresji.

        Jedno lepsze od drugiego. Oboje maja cechy agresorów. Tkwienie w takim związku to mordęga dla obojga i może doprowadzić do jakiejś tragedii.
        • lampka_witoszowska Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 11:40
          też mam takie wrażenie

          co robi człowiek, jak naprawdę się źle czuje? nic nie mówi, za to całą sobą okazuje, że coś jest źle - a reszta rodziny ma pozostać czujna, żeby obserwować i we właściwym momencie zapomnieć o swoich urazach, za to zająć się chorą...

          dla mnie to wygląda na zapętlanie się w takie wzajemne wymuszanie, jedno się obraża (beznadzieja), drugie słabnie - podchody zamiast otwartej rozmowy i prawdziwej, szczerej relacji jak u dorosłych ludzi
          • zmeczona100 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 22:43
            lampka_witoszowska napisała:

            > co robi człowiek, jak naprawdę się źle czuje? nic nie mówi, za to całą sobą oka
            > zuje, że coś jest źle - a reszta rodziny ma pozostać czujna, żeby obserwować i
            > we właściwym momencie zapomnieć o swoich urazach, za to zająć się chorą...

            Pomorzanka napisała:

            > On po jakiś 20 min przyszedł po coś tam i bezczelnie zgasił mi światło. Krzyknęłam do > niego, żeby mi zapalił bo źle się czuję a on nic

            Pewnie nie usłyszał, biedaczysko.

            Lampko, a Tobie to szczerze się dziwię:

            > podchody zamiast otwartej rozmowy i prawdz
            > iwej, szczerej relacji jak u dorosłych ludzi

            Gdzie tu miejsce na otwartą rozmowę (nawiasem mówiąc, ile razy trzeba czegoś próbować, aby przekonać się o nieskuteczności podejmowanego działania?) i szczerą relację z udziałem przemocowca?? Naprawdę uważasz, że kogoś takiego, jak ten gość, zmieni to, że Pomorzanka zacznie dążyć do szczerej i otwartej rozmowy? Może jeszcze powinna go przekonać, że nie powinien jej wyrzucać z domu, bo się źle w związku z tym poczuła?
            • lampka_witoszowska Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 23:56
              w życiu nei zmieni smile
              dlatego ja o zmianie człowieka podczas rozmów nei piszę, ale nie widzę sensu zabawiać się w takie gierki, bo jak ona zacznie ostentacyjnie chorować czy źle się czuć, przerażać, ze on ją zamknął na balkonie i ogólnie być malą, nieporadną królewną, to wtedy on się zmieni? nie

              natomiast nie wiem, co się wydarzy, gdy ona zacznie zachowywać się jak dorosła kobieta
    • biedronka7112 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 10:26
      Oboje jesteście agresywni, niedojrzali i dziecinni.
      Rozwód nigdy nie jest dobrą rzeczą, ale w tym wypadku chyba - póki nie ma dzieci - jest możliwie najlepszym wyjściem z sytuacji.
      Plus brak zawierania przez każde kolejnego małżeństwa, zanim do tego nie dojrzejecie.
    • pomorzanka28 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 10:47
      malgolkab napisała:

      > Z Twojego opisu wyłania się obraz dwójki smarkaczy, kompletnie nie przygotowany
      > ch do życia w dwójkę... rozwiedźcie się póki nie macie dzieci.


      biedronka7112 napisała:

      > Oboje jesteście agresywni, niedojrzali i dziecinni.
      > Rozwód nigdy nie jest dobrą rzeczą, ale w tym wypadku chyba - póki nie ma dziec
      > i - jest możliwie najlepszym wyjściem z sytuacji.
      > Plus brak zawierania przez każde kolejnego małżeństwa, zanim do tego nie dojrze
      > jecie.

      Piszecie o niedojrzałości, o nieprzygotowaniu do życia w dwójkę... Jak według Was i innych powinna zachwac się dojrzała osoba?? Jak powinnam się zachowac, gdybym była dojrzała?
      • triss_merigold6 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 10:57
        A co to za różnica w tym momencie? Oboje popełniliście błąd, jesteście młodzi i możecie iść każde w swoją stronę. Ty go wpieniasz, on Tobą pomiata i olewa. Mówił tyle razy o rozwodzie? To zrób mu uprzejmość i zakończ tę farsę.
        • pomorzanka28 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 11:04
          Gdyby to było takie łatwe... cały czas się waham. Jednak chciałam dowiedziec się o tą dojrzałośc. Może tkwiąc w tym bagnie nie potrafię inaczej już myślec i się zachowac.
          • malgolkab Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 11:15
            Dojrzali ludzie np. nie strzelaja focha, trzaskając drzwiami i wychodząc nie wiadomo gdzie i na ile...
            • pomorzanka28 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 11:30
              malgolkab napisała:

              > Dojrzali ludzie np. nie strzelaja focha, trzaskając drzwiami i wychodząc nie wi
              > adomo gdzie i na ile...


              i właśnie o to chodzi. Każdy w nerwach może trzasnąc drzwiami i chwilę wyciszyc się w samotności. Chodzi mi tu o chwilę, a nie o kilka dni. Zawsze wychodzę pierwsza do pojednania, ale słyszę tylko: ja nie potrafię tak jak ty pogodzic się po 15 minutach. Mąż potrzebuje kilku dni zeby wszystko "wróciło do normy". Ja jestem inna i nie chcę marnowac życia na kłótnie. Jednak on nie dośc, że jest strasznie zawzięty i uparty przejął wzorce zachowań z domu. Jego ojciec nie odzywa się do matki przez tydzień albo i lepiej. Dla przykładu:
              -teśc kilka lat temu po jakiś kłotniach i stresach, spakował się i nie przyjechał na święta B.N. Całą wigilię i resztę świąt spędził gdzieś sam, nie wiem gdzie,
              -rodzice męża mają w zwyczaju raz w roku jechac na wakacje. jako, że przed wyjazdem byli pokłóceni - nie odzywał się do żony przez calą wycieczkę,
              -jakiś rok temu tak się zawziął, że wyprowadził się do innego pokoju na ponad miesiąc, sam sobie gotował itd
              Uważasz, że 60-cio letni facet jest niedojrzały czy, że ma tak paskudny charakter, który przjął mój mąż, jego syn?
              • biedronka7112 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 11:38
                Szukasz winy poza sobą.
                • zmeczona100 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 22:49
                  Uważasz, że znalezienie jej w sobie usprawiedliwia przemocowe zachowania jej męża?
                  To tak, jakbyś zgwałconej kazała przemyśleć, czy fakt przejścia przez park nocą nie był jej współwiną, że została zgwałcona.

                  Pewnie, zawsze się można jeszcze lepiej postarać- chodzić jak w zegarku, wstawać pół godziny wczesniej, żeby po sobie posprzątać po śniadaniu, mniej wydawać pieniędzy, bardziej starać się w łóżku, lepiej gotować, piec, wyglądać itp.
                  • biedronka7112 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 23:05
                    Nie wiem, gdzie przeczytałaś, że tak uważam.
                    Współczuję.
                    • zmeczona100 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 23:07
                      A tu
                      • biedronka7112 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 23:10
                        Nic podobnego.
                        W jednym i tym samym zdaniu różne osoby mogą się dopatrzyć różnego sensu i przesłania.
                        Widzisz, co chcesz widzieć. Oczywiście, wolno Ci (jak i każdemu).
                        Dobranoc.
                        • zmeczona100 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 23:14
                          Ja tylko zadałam proste pytanie.
              • malgolkab Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 11:44
                Uważam, że zanik się zacznie mówić o czyimś paskudnym charakterze, warto też poszukać w sobie. Ty ewidentnie oczekujesz, że ktoś Ci napisze, że mąż jest be, a Ty bez winy...
                • zmeczona100 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 22:56
                  A co to zmienia, że winna jest np. i ona? Chcesz powiedzieć, że gdyby ona była jednak idealna, to byłaby większa szansa, aby to małżeństwo funkcjonowało zgodnie?
                  • mayenna Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 23:08
                    zmeczona100 napisała:

                    > A co to zmienia, że winna jest np. i ona? Chcesz powiedzieć, że gdyby ona była
                    > jednak idealna, to byłaby większa szansa, aby to małżeństwo funkcjonowało zgodn
                    > ie?
                    Gdyby ona była 'idealna' to nie związałaby sie z takim panem, albo umiała bez szkody dla siebie zakończyć ten związek.
                    • zmeczona100 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 23:40
                      > Gdyby ona była 'idealna' to nie związałaby sie z takim panem

                      Czyli tak- facet był agresywny od początku, ale Pomorzanka na to nie zwracała uwagi, bo idealna nie była, więc wyszła za niego za mąż.
                      Coś pokręciłam?

                      A może jest na forum ktoś, kto ożenił się/ wyszedł za mąż po tym, jak został zamknięty na balkonie czy nie wpuszczony do domu przez tę osobę?
              • mayenna Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 12:14
                To twój mąż świetnie wybrał sobie żonę, podobnie jak jego ojciec.Mnie po pierwszym dniu milczenia nie było by w tym domu i nie wróciłabym do niego. Jak mówię: karanie milczeniem i zgoda na takie traktowanie drugiej strony to wzajemna gra. Obie strony biorą w niej udział bo nie ma konsekwencji takiego zachowania. Wiadomo, że i tak nastąpi 'zgoda".
                On doskonale wie na ile sobie z tobą może pozwolić, żeby wszystko po pewnym czasie wróciło do normy bo bierzesz udziału w tej zabawie.
                Jakie masz wzorce z domu? Bo to ze on tak może sobie pozwalać to nie tylko jego rodzinne wzory determinują. Prawdopodobnie ty też miałaś zaburzony obraz relacji.
                • pomorzanka28 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 04.12.12, 00:33
                  Jakie masz wzorce z domu? Bo to ze on tak może sobie pozwalać to nie tylko jego
                  > rodzinne wzory determinują. Prawdopodobnie ty też miałaś zaburzony obraz relac
                  > ji.

                  jak teraz o tym myślę, to jestem bardzo podobna do Mamy, tylko u rodziców nigdy nie widziałam grożenia rozwodem i błagania o powrót, rękoczynów itd. Po kłotni Mama cierpiała/płakała a później udawała, że wszystko gra, chyba dla dobra nas-dzieci, ale szacunku od ojca nie zaznała.

                  Boże, tak teraz o tym szerzej myślę... czy to miało na mnie taki wpływ, że jestem teraz jaka jestem, z niskim poczuciem wartości i że pozwalam na takie traktowanie przez męża? Nie, może to tylko charakter...
                  • mayenna Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 04.12.12, 00:49
                    Nie wiem, ale myślę, że wzór ojca miał wpływ na wybór partnera, a wzór mamy na twoja postawę w tym związku. Od mamy uczyłaś się jak być żona, a tata to przykład mężczyzny.

                    Jak chcesz pogrzebać sobie w tym to do terapeutysmile Nie znam się na tym za dobrzesmile
      • heksa_2 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 11:15
        Przede wszystkim powinnaś się zastanowić PRZED zawarciem związku małżeńskiego.
        Ale zawsze trzeba ustalić warunki wspólnego funkcjonowania. Macie ustalony jakiś podział obowiązków? Czy zwyczajowo mąż żąda od ciebie całodobowej obsługi? Nie wygląda mi to na związek partnerski, raczej na pewnien rodzaj poddaństwa. Rzuć to w cholerę, chyba, ze chcesz być bita i maltretowana. A w nastęony związek wejdź świadomie, po partnersku, z poszanowaniem siebie i partnera. I z namysłem.
        • pomorzanka28 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 11:40
          heksa_2 napisała:

          > Przede wszystkim powinnaś się zastanowić PRZED zawarciem związku małżeńskiego.
          > Ale zawsze trzeba ustalić warunki wspólnego funkcjonowania. Macie ustalony jaki
          > ś podział obowiązków? Czy zwyczajowo mąż żąda od ciebie całodobowej obsługi? Ni
          > e wygląda mi to na związek partnerski, raczej na pewnien rodzaj poddaństwa. Rzu
          > ć to w cholerę, chyba, ze chcesz być bita i maltretowana. A w nastęony związek
          > wejdź świadomie, po partnersku, z poszanowaniem siebie i partnera. I z namysłem

          To nie jest tak do końca, że mąż nic nie robi. Czasami ogarnie kuchnię, wyrzuci śmieci. Łazienki nigdy nie tknie bo się brzydzi. Chodzi o to np, że ja spiesząc się do pracy, nie zetrę blatu po zrobieniu śniadania, albo zapomnę schowac masło do lodówki. O to jest dym, że każdego dnia nie sprzątam mieszkania, ale nie rozumie, że ciężko pracuję. On porównuje siebie do mnie i tyle. Nie zarastamy brudem, nie mamy małych dzieci to pomyśl ile może byc bałaganu? Cały czas żyję w stresie bo może o czymś zapomniałam, albo coś źle zrobiłam.
          • malgolkab Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 11:47
            pomorzanka28 napisał(a):


            >Nie zarastamy brudem, nie mamy małych dzieci to pomyśl ile może byc bałaganu? Cały czas żyję
            > w stresie bo może o czymś zapomniałam, albo coś źle zrobiłam.

            Więc się rozwiedźcie póki tych małych dzieci nie macie, skoro już na tym etapie kłócicie się o byle pierdołę. Swoją drogą - ile zajmuje uprzątnięcie po zrobieniu sobie śniadania? 2 minuty?
          • mayenna Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 11:49
            pomorzanka28 napisał(a):

            . On porównuje siebie do mnie i tyle. Nie zarastamy
            > brudem, nie mamy małych dzieci to pomyśl ile może byc bałaganu? Cały czas żyję
            > w stresie bo może o czymś zapomniałam, albo coś źle zrobiłam.

            Zastanów się czemu się tak przejmujesz jego zachowaniami i żyjesz w stresie bo może blatu nie przetarłaś. To nie jest normalna reakcja na taką sytuację.Normalnie to nie powinnaś się tym przejmować, albo rozważać odejście skoro on nie umie akceptować cię taka jaka jesteś.
          • yoma Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 11:50
            > że ja spieszą
            > c się do pracy, nie zetrę blatu po zrobieniu śniadania, albo zapomnę schowac ma
            > sło do lodówki. O to jest dym, że każdego dnia nie sprzątam mieszkania,

            A widzisz. Jest różnica, czy mąż strzela focha, bo nie jeździsz codziennie na ścierze i odkurzaczu
            czy
            mąż się wkurza, bo znowu, zanim zrobi sobie kawę, musi zetrzeć okruszki z cholernego blatu i pozbyć się porozrzucanych po tobie akcesoriów śniadaniowych. Bo to jest cholernie wkurzające smile ale dla dorosłych ludzi nie stanowi to powodu dla tygodniowych cichych dni, u licha.

            W pierwszym przypadku ty mówisz: Kochanie, nic ale to nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś wziął ten odkurzacz i przejeżdżał chałupę nawet trzy razy dziennie,
            w drugim mąż mówi: Kochanie, strzepnięcie tych okruszków po sobie to pięć sekund roboty, czy byłabyś tak dobra, bo nie mam gdzie kawy sobie zrobić?

            A wy zdaje się macie albo ciche dni, albo krzyki i płacze, a komunikacji zero.
            • malgolkab Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 11:55
              yoma napisała:


              >
              > A wy zdaje się macie albo ciche dni, albo krzyki i płacze, a komunikacji zero.
              Zapomniałaś o rękoczynach... a mąż z paskudnym charakterem jak go tłukła to śmiał oddać
              • yoma Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 11:58
                Wiesz, już nie chciałam wchodzić głębiej, od czegoś trzeba zacząć.
              • biedronka7112 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 11:59
                Bezczelny.
                Jak go uderzyła w twarz, to powinien był ją przeprosić.

                tongue_out
                • pomorzanka28 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 12:18
                  nigdy nie napisałam, "Jak on śmiał mi oddac" Opisałam pewną sytuację, która zaszła jakiś czas temu, żeby zobrazowac do czego jestesmy w stanie się posunąc. Zarówno ja, jak i on.

                  Jeżeli chodzi o te okruchy z blatu, to był to taki przykład. Zdarzyło się to raz, drugi i to było powodem wybuchu z jego strony i obwiniania mnie, że ja stale tak robię. Jak mam poranną zmianę to wstaję o 4.00, wyjeżdżam o 4.50, a o 5.45 zaczynam prace. Każdego dnia dojeżdzam 40 km w jedną stronę. Każdego dnia spędzam 2 h na dojazdach, on ma do pracy 6 km. więc wybacz, że kilka razy zapomniałam przetrzec rano blat, bo królewicz wstał i musiał po mnie sprzątnąc. Ja mu wypominam jak myję po nim kibel, piorę czy prasuję? Nie. A on nie może czegoś dla mnie zrobic?
                  • biedronka7112 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 12:21
                    Nikt nie twierdzi, że Twój mąż jest dojrzałym człowiekiem.
                    Uważamy raczej, że oboje jesteście równie niedojrzali.
                  • malgolkab Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 12:34
                    pomorzanka28 napisał(a):

                    > Każdego dnia dojeżdzam 40 km w jedną stronę. Każdego dnia spęd
                    > zam 2 h na dojazdach, on ma do pracy 6 km. więc wybacz, że kilka razy zapomniał
                    > am przetrzec rano blat, bo królewicz wstał i musiał po mnie sprzątnąc. Ja mu wy
                    > pominam jak myję po nim kibel, piorę czy prasuję? Nie. A on nie może czegoś dla
                    > mnie zrobic?
                    No, to przecież piszę - rozwiedźcie się i wtedy każdy będzie robił dla siebie, na siebie i po sobie.
      • biedronka7112 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 11:37
        Przykład: osoba dojrzała nie będzie się zwijała demonstracyjnie z bólu przy drugim człowieku, tylko powie "cholernie mnie boli, przeleć się do apteki/przytul/daj mi spokój/nie dotykaj/przynieś termofor z gorącą wodą/(inne)".
        Osoba dojrzała nie reaguje agresywnie na zachowania drugiej strony, które się jej nie podobają - czyli np. nie bije dlatego, że ktoś ją zamknął na balkonie.
        Osoba dojrzała nie powie "mam dość" i nie wyjdzie potem z domu, trzaskając drzwiami. Można za to powiedzieć np. "mam dość dyskusji z tobą, idę na spacer się przewietrzyć, wrócę do godziny".
        Mega infantylne "Chciałam się pogodzić, ale on nie chciał. Potem on się chciał pogodzić, ale ja już nie chciałam."

        Oczywiście, dojrzała osoba również nie zamyka nikogo na balkonie, nie funduje żonie/mężowi cichych dni i tak dalej.

        Przede wszystkim - osoba dojrzała nie wchodzi w związek małżeński nie ustalając, co dla każdej ze stron jest ważne, jakie ma priorytety w życiu, czego oczekuje od męża czy żony i tak dalej.

        Niewiarygodne dla mnie jest przede wszystkim, że można było wskoczyć w związek małżeński bez podstawowych danych o drugim człowieku!
        • plujeczka Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 11:48
          jesteś szczęściarą bo nie macie dzieci, nic was przy sobie nie trzyma no chyba ,że lubisz te bijatyki czy oddawanie jak kto woli razów za jakąś błahą rzecz.Oboje jeste scie niedojrzali emocjonalnie, szkoda czasu na ratowanie zwiazku , który dla Was obojga jest wyniszczajacy.Facet pochodzi z rodziny o takim wzorcu i uwierz na 100% sie nie zmieni a ty również po jakimś czasie zrezggnujesz z dostosowyania się do danej sytuacji.Rozejdziecie się , lepiej zachowac miłe wspomnienia i byc dobrymi przyjaciółmi niz małzeństwem do d....y
        • pomorzanka28 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 11:54
          biedronka7112 napisała:

          > Przykład: osoba dojrzała nie będzie się zwijała demonstracyjnie z bólu przy dru
          > gim człowieku, tylko powie "cholernie mnie boli, przeleć się do apteki/przytul/
          > daj mi spokój/nie dotykaj/przynieś termofor z gorącą wodą/(inne)".
          > Osoba dojrzała nie reaguje agresywnie na zachowania drugiej strony, które się j
          > ej nie podobają - czyli np. nie bije dlatego, że ktoś ją zamknął na balkonie.
          > Osoba dojrzała nie powie "mam dość" i nie wyjdzie potem z domu, trzaskając drzw
          > iami. Można za to powiedzieć np. "mam dość dyskusji z tobą, idę na spacer się p
          > rzewietrzyć, wrócę do godziny".


          To widzę, że jesteś bardzo spokojną osobą i w wielkich nerwach potrafisz spokojnie powiedzic, ze np wychodzisz. Jednak czy dojrzałośc = spokój i opanowanie? Moim zdaniem, nie.

          > Mega infantylne "Chciałam się pogodzić, ale on nie chciał. Potem on się chciał
          > pogodzić, ale ja już nie chciałam."

          to nie było tak. On po jakimś czasie chciał się pogodzic, ale ja nie chciałam. Miałam już dosyc jego i jego fochów, czułam się zraniona. Gdy ja do niego poszłam po pewnym czasie, on powiedział mi że teraz mi pokaże jak to jest nie chciec się pogodzic ale przez kilka tygodni. Tylko, że przez całe małżeństwo to on mnie odtrącał, bo zazwyczaj było za wcześnie na godzenie. Trochę to skomplikowane. Reasumując, jeden jedyny raz nie miałam ochoty się godzic bo czułam się bardzo zraniona. Czy to jest niedojrzałe?
          • biedronka7112 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 11:58
            pomorzanka28 napisał(a):

            > Jednak czy dojrzałośc = spokój i opanowanie?
            > Moim zdaniem, nie.

            Moim zdaniem - tak. Może nie spokój, ale opanowanie na pewno.
            Instynkty mamy takie a nie inne, humory też każdy z nas ma.
            Dojrzałość polega wg mnie na tym, żeby umieć opanować swoje odruchy tak, żeby w miarę możliwości nie krzywdzić drugiego człowieka.
            Bicie - nawet po ręce - już jest brakiem opanowania i, co za tym idzie, dojrzałości.

            Dojrzałość to również umiejętność komunikacji.

            Fantastycznie napisała to nieco obok Mayenna.

            A czym wg Ciebie jest dojrzałość? Tak z ciekawości?
            • zmeczona100 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 22:54
              > Bicie - nawet po ręce - już jest brakiem opanowania i, co za tym idzie, dojrzał
              > ości.

              No popatrz. A ja do teraz myślałam, że bicie to przejaw agresji, a nie braku dojrzałości.
              • biedronka7112 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 23:08
                Dojrzali ludzie nie reagują agresją (żadną), bo potrafią ją opanować.
                Problem zaczyna się tam, gdzie osoba agresywna uważa się za dojrzałą i próbuje tego dowodzić pięścią, słowem lub w inny sposób.
          • mayenna Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 11:59
            Dojrzała osoba, świadoma siebie i swoich reakcji nie czeka aż emocje będą wielkie. Wycisza je zanim eksplodują. Czeka na uspokojenie i rozmawia dopiero gdy jest w stanie panować nad sobą.
            • mayenna Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 12:02
              Nie powinno być tez takich sytuacji, które wymagają godzenia się bo się nie obrażamy wzajemnie. Rozmawiamy tak, żeby nie trzeba było eis godzić i przepraszać. Nie jesteście dziećmi, zeby się obrażać na siebie wzajemnie za rozmowy i rozwiązywanie trudnych spraw.
              • to_ja_30 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 07.12.12, 20:29
                mayenna napisała:

                Rozmawiamy tak, żeby nie trzeba było eis godzić i przepraszać.
                > Nie jesteście dziećmi, zeby się obrażać na siebie wzajemnie za rozmowy i rozwi
                > ązywanie trudnych spraw.

                To ja proponuję - spróbuj rozmawiać z kimś, kto z Tobą rozmawiać NIE CHCE. Nie miałaś chyba nigdy do czynienia z osobami, które po kłótni, czy w trakcie wymiany zdań potrafią "obrazić się" o taki a nie inny ton głosu i "ukarać" drugą osobę brakiem dalszej rozmowy i nie odzywaniem się przez kilka następnych dni. Ja znam - dlatego wiem, o czym pisze autorka. I uwierz - po kilkunastu/kilkudziesięciu razach, gdy to Ty wyciągasz rękę pierwsza "do zgody" (chociaż nie Ty się obraziłaś), i w zamian słyszysz, że "jest jeszcze za wcześnie, bo tylko Tobie tak szybko przechodzi" masz w nosie dalsze dyplomacje.

                Wszystkie, które tutaj piszecie jak to dziewczyna jest niedojrzała postawcie się w jej sytuacji. Sorry, ale ja nie będę mówiła do człowieka, który zamknął mnie na balkonie "za karę", jakbym była psem per "kochanie". Mam prawo na niego krzyknąć, a on powinien się wytłumaczyć z tego co zrobił. Może jeszcze ona powinna, opuszczając ten balkon z opuszczoną głową przeprosić i podziękować, że tak krótko tam musiała siedzieć? No sorry, gościu stosuje zachowania przemocowe i ja autorce wątku polecam poważnie się zastanowić nad związkiem i nad tym, czy warto marnować życie, żeby chodzić na paluszkach wokół kogoś, kto i tak znajdzie powód, żeby się czepiać.

                Trzymam za Ciebie kciuki, kochana. I nie daj sobie wmówić, że on tak się zachowuje, bo to Ty robisz coś nie tak. Pewnie jak każdy nie jesteś ideałem, ale nic nie upoważnia drugiej osoby do takich zachowań, jakie prezentuje Twój mąż. Ratuj się.
                • mayenna Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 07.12.12, 20:52
                  to_ja_30 napisała:

                  > mayenna napisała:

                  > To ja proponuję - spróbuj rozmawiać z kimś, kto z Tobą rozmawiać NIE CHCE.

                  Miałam. Jak nie chce to nie musi, ale to oznacza, że mnie nie ma. Odchodzę. Na świecie jest kilka milionów mężczyzn więc jakiś musi być rozmowny i dojrzały. Nie murze się użerać z takim co nie rozmawia.Innymi słowy nie musimy trwać w czymś co nas niszczy.
        • zmeczona100 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 22:52
          Biedronko, tak się zastanawiam- taka mądra dziewczyna, więc co TUTAJ robisz? Na tym forum?
          • biedronka7112 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 23:10
            Jestem mądra po szkodzie.
            • zmeczona100 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 23:43
              To pozwól też innym iść w Twoje ślady i uczyć się na własnych błędach- bo to najskuteczniejszy sposób.
      • mayenna Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 11:44
        Dojrzali ludzie szukają porozumienia w kwestiach spornych a nie udowadniają 'winę' przeciwnej strony. Walczycie ze sobą - to nie jest dojrzałe.
        Nie panujecie nad emocjami i nic z tym nie robicie.Stosujecie pewne gry: 'nie zrobię tego bo to on powinien zrobić', 'nie powiem mu ze jestem chora, niech sam zauważy'.
        Nie piszesz nic o budowaniu więzi, a dorośli ludzie robią to świadomie, żeby podnieść jakość swojego związku.
        Padło tu sporo krytyki pod adresem męża, ale ty też reagujesz niedojrzale.Jesteś agresywna słownie i fizycznie, nie umiesz wyrażać swoich potrzeb i uczuć asertywnie, wchodzisz w układ przynależnościowy, a nie partnerski, nie szanujesz ani siebie, ani jego.On Cie wyrzucił z domu już dwa razy, mówi o rozwodzie a ty traktujesz to jako niezbyt istotne informacje, nic z nimi nie robisz, tak jakbyś uważała, że to normalne, przejdzie mu i wrócicie do siebie. Nie umiesz rozpoznać sytuacji granicznych i odpowiednio na nie reagować.
        Tyle zauważyłam, jeśli chodzi o niedojrzałość.
        • pomorzanka28 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 12:26
          mayenna napisała:

          > Padło tu sporo krytyki pod adresem męża, ale ty też reagujesz niedojrzale.Jest
          > eś agresywna słownie i fizycznie, nie umiesz wyrażać swoich potrzeb i uczuć as
          > ertywnie, wchodzisz w układ przynależnościowy, a nie partnerski, nie szanujesz
          > ani siebie, ani jego.On Cie wyrzucił z domu już dwa razy, mówi o rozwodzie a ty
          > traktujesz to jako niezbyt istotne informacje, nic z nimi nie robisz, tak jakb
          > yś uważała, że to normalne, przejdzie mu i wrócicie do siebie. Nie umiesz rozpo
          > znać sytuacji granicznych i odpowiednio na nie reagować.
          > Tyle zauważyłam, jeśli chodzi o niedojrzałość.

          I właśnie to się zgadza wszystko, ale nie wiem jak powinnam zachowac się w takiej sytuacji, np wyrzucenia mnie z domu. jak to odebrac, jak do tego podejsc, jak zareagowac
          • biedronka7112 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 12:32
            Ale na co tu reagować?

            Gdyby mnie mój mąż nie wpuścił do domu jeden, jedyny raz, to bym powiedziała, że jeśli mnie nie wpuści natychmiast, to już nie wrócę, po czym bym tam już po prostu rzeczywiście nie wróciła. Przenocowałabym byle gdzie, na dworcu, u koleżanki, kupiłabym bilet kredytowy do rodziców - wszystko, byle do niego nie wracać.
            Nie rozumiem, jak można pozwolić w ogóle komukolwiek na takie traktowanie siebie.

            Twój mąż ci niejednokrotnie powiedział, że chce rozwodu, wyrzucił Cię parę razy z domu - dlaczego w ogóle wracasz? Gdzie twój szacunek do samej siebie (pomijam szacunek do tego, co on mówi)? Dlaczego siedziałaś godzinę na schodach, kiedy nie chciał Cię wpuścić? Całkowicie tego nie rozumiem.
            • mayenna Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 12:37
              Ja natychmiast wezwałabym policję, a potem pożegnała pana.

              Pomorzanko, aby znaleźć odpowiedzi na te pytania to musisz pogrzebać w sobie, w relacjach z swojego domu. Ja wiem czemu na pewne sprawy reaguję nienormalnie, co u mnie powoduje takie, a nie inne skrzywienie i staram się to przepracować.
              • biedronka7112 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 12:46
                Policja tylko w wypadku, gdybym w domu zostawiła pieniądze/kartę do bankomatu/potrzebne mi rzeczy czy lekarstwa. Czy też jakieś wartościowe rzeczy należące do mnie, typu laptop czy biżuteria.

                Ale tak, nad wezwaniem policji również bym się zastanowiła, jednak nie byłby to pierwszy odruch.
                • mayenna Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 12:53
                  biedronka7112 napisała:

                  > Policja tylko w wypadku, gdybym w domu zostawiła pieniądze/kartę do bankomatu/p
                  > otrzebne mi rzeczy czy lekarstwa. Czy też jakieś wartościowe rzeczy należące do
                  > mnie, typu laptop czy biżuteria.
                  >
                  > Ale tak, nad wezwaniem policji również bym się zastanowiła, jednak nie byłby to
                  > pierwszy odruch.

                  Przyjęłam że na spacer wyszłam bez torebkismile
                • pomorzanka28 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 12:54
                  biedronka7112 napisała:

                  > Policja tylko w wypadku, gdybym w domu zostawiła pieniądze/kartę do bankomatu/p
                  > otrzebne mi rzeczy czy lekarstwa. Czy też jakieś wartościowe rzeczy należące do
                  > mnie, typu laptop czy biżuteria.
                  >
                  > Ale tak, nad wezwaniem policji również bym się zastanowiła, jednak nie byłby to
                  > pierwszy odruch.


                  Mieszkam w Niemczech, tu mogłabym wezwac policję i to jemu kazaliby opuścic mieszkanie. Prawo jest tutaj po stronie kobiet. Jednak nie mogłabym tego zrobic. Wolałam spakowac swoje rzeczy i pojechac do rodzicow.
                  • biedronka7112 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 12:58
                    Pytanie, po co wróciłaś.
                    Skoro zostałaś wyrzucona.

                    Przyjechał, błagał, prosił, nalegał żebyś wróciła, obiecywał, że to był jednorazowy wyskok?
                    Przepraszał na różne sposoby?
                    • pomorzanka28 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 13:19
                      biedronka7112 napisała:

                      > Pytanie, po co wróciłaś.
                      > Skoro zostałaś wyrzucona.
                      >
                      > Przyjechał, błagał, prosił, nalegał żebyś wróciła, obiecywał, że to był jednora
                      > zowy wyskok?
                      > Przepraszał na różne sposoby?


                      po dwóch dniach zadwonił do mnie i powiedział, że chce żebym wróciła do domu, że mnie kocha i że chce mnie przeprosic. Powiedziałam, że przyjde do niego porozmawiac, miałam wtedy drugą zmianę, więc byłam u niego przed 23. Gdy przyszłam przeprosił mnie i porozmawialiśmy chwilę. Nie było to błaganie, naleganie, obiecywanie. Przeprosił i tyle. Powiedziałam, że potrzebuję czasu żeby wszystko przemyślec i wróciłam do rodziców. Jako, że u rodziców jest ciasno, spałam ze swoją bratanicą na kanapie, stwierdziłam, że wróce do mieszkania, że potrzebuję miejsca dla siebie. Spytałam go czy mogę wrócic i zamieszkac w innym pokoju (mamy 3). Zgodził się. Następnego dnia rano, zrobił mi awanturę, że co ja chcę tym uzyskac i pokazac mieszkając w innym pokoju. Od razu pożałowałam swojej decyzji. Powiedziałam mu, że wróciłam do mieszkania, nie do niego. Jednak jak wróciłam po pracy przyszykował mi pokój, który służy nam jako suszarnia, bo tam właśnie chciałam mieszkac (złożył deskę do prasowania i przesunął suszarkę i pościelił mi materac).
                      Obecnie od tygodnia mieszkam sama w pokoju, rozmawiamy ze sobą, razem jemy. Czuję się jak w pułapce, nie wiem co zrobic ze sobą i własnym życiem. Jego rodzice przyjeżdżają do nas na święta, a ja nie wiem czy dam radę to znieśc. Będę udawac ze wszystko jest w porządku? Nie wiem czy chcę byc jeszcze z mężem, jednak kiedy zdecyduję się na odejście? Po świętach, żeby teraz wszystkich nie zranic? Czy może zabraknie mi sił i odwagi na zostawienie meża i tak będę w tym trwała? Co jeszcze musi się wydarzyc? nie wiem..
                      • blue_ania37 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 13:34
                        Naprawdę uważasz, że ważne są w ogóle w tym momencie dla ciebie, dla twojej rodziny ( tj męża i ciebie) te święta?
                        Widzisz się jak pichcisz?, sprzątasz w międzyczasie macie 1000 afer, jakies małe uszczypliwości male zamknięcia na balkonach, można zawsze wymienić zamki w drzwiach, a potem usiądziecie do rodzinnej wigilii.
                        Nie masz dzieci, święta spędziłabym u rodziców a gdybym nie miała ochoty gadac z nikim o małżeństwie, poszłabym do hotelu z winem i książką i dwiema maseczkami na buzięsmile
                        A
                      • mayenna Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 13:37
                        Teraz to już mnie zaskoczyłaś kompletnie.
                        A nie możesz wynająć pokoju sama?

                        Wiesz, moim zdaniem to nie kwestia siły a dokonania wyboru. U męża masz swój pokój ale ciągłe awantury,stres a jednak wolisz to niz spokój.Myślę, że nadal chcesz z nim być pod warunkiem że on się zmieni i ty wierzysz że się zmieni. Otóż nie zmieni się bo nie ma motywacji.Wystarczy, ze 'przypudruje' trochę swoje zachowanie a żona wraca i nic się nie zmienia.
                        Można wracać i dawać szanse, ale trzeba wyznaczyć granicę pewnych spraw i konsekwentnie tego przestrzegać. Wracam na konkretnych warunkach, robimy w celu poprawy relacji konkretne rzeczy: choćby rekolekcje dla małżeństw wspólne. A ty wróciłaś i nie ma powodu żeby mu się chciało popracować. Ty w sumie też nie musisz nic w sobie zmieniać ani przyznawać się do błędów tylko w takiej sytuacji możesz odpowiedzialnością obarczyć męża.

                      • biedronka7112 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 13:42
                        pomorzanka28 napisał(a):

                        > po dwóch dniach zadwonił do mnie i powiedział, że chce żebym wróciła do domu, ż
                        > e mnie kocha i że chce mnie przeprosic. Powiedziałam, że przyjde do niego poroz
                        > mawiac

                        Dla mnie to postawienie wszystkiego na głowie.
                        Gdyby mnie mój mąż chciał przeprosić, musiałby się do mnie pofatygować. Trzeba by było siąść i się wspólnie zastanowić, w jaki sposób miałoby wyglądać przyszłe życie.
                        A dopiero potem, jeśli się w ogóle dojdzie do porozumienia, wrócić.
                        • biedronka7112 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 15:03
                          Zastanawiam się też, na ile chęć powrotów do męża jest spowodowana dysproporcją majątkową między wami.
                          U rodziców jest ciasno i pewnie niebogato, a rodzice męża - z tego, co mówiłaś - są zamożni. Mieszkanie, w którym żyjecie, pewnie należy do męża, stąd nie chciałaś, żeby zaistniała sytuacja, w której policja wygania go z mieszkania, bo wtedy miałabyś zgryz, zapewne też wizytę teścia.

                          Jeśli by sprawę naświetlić od tej strony, to nie dziwię się, że się zastanawiasz. Niby klatka, ale zawsze złota, a przynajmniej pozłacana. Wolność w gorszych warunkach już znasz i widać, że za nią niezbyt tęsknisz.
                          • pomorzanka28 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 15:13
                            biedronka7112 napisała:

                            > Zastanawiam się też, na ile chęć powrotów do męża jest spowodowana dysproporcją
                            > majątkową między wami.
                            > U rodziców jest ciasno i pewnie niebogato, a rodzice męża - z tego, co mówiłaś
                            > - są zamożni. Mieszkanie, w którym żyjecie, pewnie należy do męża, stąd nie chc
                            > iałaś, żeby zaistniała sytuacja, w której policja wygania go z mieszkania, bo w
                            > tedy miałabyś zgryz, zapewne też wizytę teścia.
                            >
                            > Jeśli by sprawę naświetlić od tej strony, to nie dziwię się, że się zastanawias
                            > z. Niby klatka, ale zawsze złota, a przynajmniej pozłacana. Wolność w gorszych
                            > warunkach już znasz i widać, że za nią niezbyt tęsknisz.

                            nie nie nie. To zupełnie nie tak.
                            Nie mamy wspólnego majątku, no może oprócz taniego auta i długów. Dodatkowo wyjechaliśmy z Polski, mieszkamy w Niemczech. Wynajmujemy 3 pokojowe mieszkanie, bo tu gdzie jestesmy bardzo ciężko cos wynając, wiec bralismy co było. Meza rodzice mieszkaja w polsce, mają dom, oboje pracują i wiem, że mają odłożone pieniądze, także żyją sobie spokojnie. Natomiast moi rodzice również mają dom w pl, jednak z powodu braku pracy, postanowili przeniesc sie do NIemiec. Tutaj wynajmują rowniez 3pokojowe mieszkanie, jednak jest z nimi takze moj brat z corka. To tak w skrocie. Wszyscy sie tutaj zjeżdżamy
                            • biedronka7112 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 16:23
                              Aaa, rozumiem.
                              I przepraszam za natworzenie, ale sama wiesz, jak to jest - człowiek czyta, przejmuje się i próbuje stworzyć sobie obraz sytuacji, wiadomo, że zawsze wykrzywiony przez filtr niewielkiej ilości informacji.

                              Podejrzewam, że przed Tobą niełatwy okres, bo nie uwikłałabyś się w taką sytuację, gdyby Twoje poczucie wartości było na wyższym poziomie, niż obecnie, jak sądzę.

                              Jeśli mogę podpowiedzieć - z własnego oraz innych, bliskich mi, doświadczenia... Zastanów się, na ile możesz zmienić siebie. Wiedz, że jego nie zmienisz - możesz zmienić za to swoje nastawienie do tego, co on mówi czy robi. Jeśli zmienisz swoje nastawienie - możliwe (ale niestety wcale nie pewne), że zacznie Cię szanować i nie będzie próbował takich wyskoków.

                              Docieranie się to długi i dość ciężki okres.
                              • pomorzanka28 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 16:58
                                jasne, rozumiem. Mi również nie jest łatwo zobrazowac całe swoje życie w kilku postach dlatego rozumiem, że każdy może sobie coś wyobrażac, dopowiadac, żeby to jakoś ogarnąc w całości.

                                "Jeśli mogę podpowiedzieć - z własnego oraz innych, bliskich mi, doświadczenia... Zastanów się, na ile możesz zmienić siebie. Wiedz, że jego nie zmienisz - możesz zmienić za to swoje nastawienie do tego, co on mówi czy robi. Jeśli zmienisz swoje nastawienie - możliwe (ale niestety wcale nie pewne), że zacznie Cię szanować i nie będzie próbował takich wyskoków."

                                To co napisałaś jest również bardzo dobrą radą. Muszę zastanowic się również nad tym. Tak samo jak ktoś wcześniej napisał, że muszę wyobrazic sobie siebie za 5 lat, z nim i bez niego, optymistycznie i pesymistycznie.

                                PS. Dzięki Wam zaczynam szerzej myślec. Ostatni okres był ciężki i sama nie wiedziałam już co myślec, tak jakbym zamknęła się w swoim świecie i nie widziała kompletnie wyjścia. Dalej nie wiem co robic, ale podsuwacie mi ciekawe pomysły do własnych przemyśleń.
                                Ogromnie Wam dziękuję za rady, za krytykę, za udział i chęc napisania kilku słów. Mam nadzieję, że dalej będziecie brali czynny udział w dyskusji, za co z góry Wam dziękuję i pozdrawiam.
                                • zmeczona100 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 23:13
                                  > To co napisałaś jest również bardzo dobrą radą.

                                  Zapomnij.

                                  Zmienić się tak, aby nie było awantur, pretensji- owszem, możesz. Za to zapomnij o tym, że przemocowca możesz wychować jak dziecko, że możesz spowodować, aby Cię szanował. Jego przemoc to sposób na wychowanie Ciebie do posłuszeństwa i spełniania jego wymogów (logicŻałosny może to rozwinąć). Jak pisały dziewczyny- to się nie cofa, nie leczy itp. Chcesz mieć męza, to się do niego dostosuj. Chcesz mieć szanującego Cię partnera, to go znajdź, ale najpierw podziękuj panu.
                      • krokodil123 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 16:10
                        "Spytałam go czy mogę wrócic i zamieszkac w innym pokoju ............ Powiedziałam mu, że wróciłam do mieszkania, nie do niego........
                        Obecnie od tygodnia mieszkam sama w pokoju, rozmawiamy ze sobą, razem jemy. Czuję się jak w pułapce, nie wiem co zrobic ze sobą i własnym życiem. ".

                        Dobrze, jak pisze biedronka nie jest. No to jak na prawdę jest?

                        Sama chciałaś zamieszkać odrębnie w innego pokoju, sama wróciłaś tylko dla mieszkania ale coś ci nie pasuje, czujesz się "jak w pułapce".

                        Dlaczego? Przecież sama to zapanowałaś i mężowi przedstawiłaś (fakt, nie jest pokój A a pokój B). O to właśnie dziewczyny piszą, dorosły człowiek jak podejmuje decyzje (wrócę ale tylko do mieszkania) to zdaje sobie sprawy co to oznacza (oddzielny pokój, cisza, obiadki samemu, własne rachunki i zakupy, różne półki w lodówce). To jak wie i się decyduje -późnej nie żałuje już następnego dna a trwa w wyborze albo dokonuje następnego (płace 1/2 wydatków na mieszkanie chce pokoju A, nie podoba mi się sama wynajmuję coś).

                        Wydaje mi się że tak na prawdę ty sama oszukujesz sobie (może nie wiesz co chcesz), tym sposobem "mamisz/kłamiesz" mężowy/ dajesz mu złe sygnały, a potem jak wyjdę tak jak wyszło-nie podoba mi się to co sama zdecydowałam, raz że nie jesteś w stanie ponosić konsekwencji własnego wyboru (u mama jest ciasno, u męża zły pokój mi dał) to nie podejmujesz następne kroki tak żebyś była zadowolona, a czekasz.......aż ktoś coś zrobi zamiast ciebie.
                        I jak tak czekasz, czekasz a nic się nie dzieje (niby dlaczego) to narasta twoja niecierpliwość i twoja frustracja i wtedy najmniejsza iskra wzbudza twój wybuch (odegram się za krzywdy, które sama se wybrałam).
                        • pomorzanka28 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 16:41
                          to nie jest do końca tak. Owszem, nie wiem co zrobic, podjęcie decyzji co dalej jest cholernie ciężkie. Miotam się, cały czas walczę z własnymi myślami i uczuciami, tymi pozytywnymi, jak i negatywnymi. Staram się ułożyc wszystko w logiczną całośc, spojrzec w głąb siebie i dowiedziec się co czuję. Mam obniżone poczucie własnej wartości i sama nie wiem z czego to wynika. Mam z tym problem już od lat. Dodatkowo nie jestem na tyle silna psychicznie, żeby powiedziec sobie w tym momencie, że zrobie tak czy siak, odejdę a wszystko się ułoży. A już na pewno nie mam zamiaru ani chęci odgrywania się za krzywdy,
                          • krokodil123 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 16:49
                            No ale dobrze, prosta sprawa o której pisałaś.
                            Wracasz "do mieszkania", on ci każe spać w garderobie powiedzmy.
                            Ty jeżeli płacisz po równo i wynajmujecie razem (twoje słowa) nie możesz mu powiedzieć spokojnie słuchaj ciasno mi w tym pokoju, płace tyle ile i ty, chce większego i się przenoszę do pokoju A? W czym będzie problem wtedy?
                            • pomorzanka28 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 17:06
                              krokodil123 napisała:

                              > No ale dobrze, prosta sprawa o której pisałaś.
                              > Wracasz "do mieszkania", on ci każe spać w garderobie powiedzmy.
                              > Ty jeżeli płacisz po równo i wynajmujecie razem (twoje słowa) nie możesz mu pow
                              > iedzieć spokojnie słuchaj ciasno mi w tym pokoju, płace tyle ile i ty, chce wię
                              > kszego i się przenoszę do pokoju A? W czym będzie problem wtedy?


                              ale z tym nie ma problemu, tak jak napisałam wcześniej
                              "Jednak jak wróciłam po pracy przyszykował mi pokój, który służy nam jako suszarnia, bo tam właśnie chciałam mieszkac"
                              Ten pokój jest nieumeblowany, dlatego jest suszarnią, ale nie mam z tym problemu, sama go wybrałam. Nie chciałam wrócic do sypialni ani do salonu i spac na kanapie, bo to pokoj tzw ogólnodostępny. Chciałam móc zamknąc się w czterech ścianach, bez telewizji, komputera itd
                              • krokodil123 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 17:23
                                Nie rozumiem w takim razie.

                                Sama wybrałaś tego pokoju, sama określiłaś że nie wracasz do faceta a do mieszkania. To był twój świadomy wybór, u mamy miałaś spokój od męża i czas na przemyślenie.

                                To dlaczego jednak czujesz się jak w pułapce i dlaczego napisałaś na początku zdania "Jednak" (pomyślałam że facet zrobił to złośliwe).
                                • pomorzanka28 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 17:41
                                  jak wróciłam to pierwszą noc spedziłam w salonie, bo było późno i nie miałam już sił nic szykowac w tej suszarni. Następnego dnia rano wzięłam tylko pościel z sypialni i przeniosłam do suszarni. zrobił mi awanturę, że chcę coś uzyskac pokazując że mieszkam sama w osobnym pokoju. "jednak" - oznaczało, że mimo że zgodził się na mój powrót do domu i osobnego pokoju i że rano zrobił mi awanturę to "jednak" wieczorem sam z własnej nie przymuszonej woli przygotował ten pokój który chciałam, przed moim powrotem z pracy.

                                  A u mamy nie miałam własnego kąta. Zrozum, że my tutaj pracujemy wszyscy na różne zmiany i u nich na 3 pokojach mieszkają 4 osoby, a u nas - 2.

                                  czuję się jak w pułapce bo nie wiem co zrobic, on oczekuje, że wrócę. Jego rodzice przyjeżdżają na święta do nas, on im o niczym nie mówi co się u nas dzieje, a ja nie wiem co robic. Tak jakby życie zbyt szybko się toczyło, samo.. a ja jestem w stanie zawieszenia... nie wiedząc co zrobic, poddaję się temu co jest...
                                  • yoma Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 17:51
                                    > on oczekuje, że wrócę

                                    No przecież wróciłaś?
                                    • biedronka7112 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 17:53
                                      do niego, nie do mieszkania
                                  • biedronka7112 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 17:52
                                    prrrrrrrr....
                                    "Tak jakby życie zbyt szybko się toczyło, samo.. a ja jestem w stanie zawieszenia... nie wiedząc co zrobic, poddaję się temu co jest.."

                                    To jest najłatwiejsze i zarazem najgorsze rozwiązanie.
                                    Jeśli wejdziesz do rzeki, położysz się i popłyniesz z nurtem, nigdy nie dopłyniesz na drugi brzeg, a w ogóle najprawdopodobniej się roztrzaskasz.
                                    Spróbuj pomyśleć o sobie w życiu jak o sobie płynącej w sporej rzece. Z tym, że pamiętaj, że nawet niewielkie ruchy (byle odpowiednie!) mogą sprawić, że zbliżysz się do jednego lub drugiego brzegu. I najczęściej sprawiają, o ile nie wlazłaś do jakiejś rzeki o przerastającym Twoje możliwości nurcie tongue_out

                                    Nie ma co jednak zakładać najgorszego.
                                    W rzecze już jesteś, i jedyne co możesz robić, żeby się nie utopić ani nie roztrzaskać, jest wykonywanie określonych przez Ciebie ruchów w jakimś kierunku.

                                    Zerknij na to:
                                    www.stowarzyszeniefidesetratio.pl/Presentations0/Garniewicz.pdf
                                    Całkiem niezły artykuł - bez prawd objawionych, raczej jako materiał do przegryzienia siebie.
                                    Polecam do wspólnej lektury z mężem i ew. dyskusji punkt po punkcie - jak każe z was siebie widzi i jak widzicie tego drugiego człowieka, z którym zdecydowaliście się iść przez życie.
                                  • zmeczona100 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 23:19
                                    Jego rodz
                                    > ice przyjeżdżają na święta do nas, on im o niczym nie mówi co się u nas dzieje,
                                    > a ja nie wiem co robic.

                                    A to jego problem, że rodzice mogą być zaskoczeni. I żebyś się nie zdziwiła- tak staną za nim murem, że wygrasz konkurs na najgorszą żonę dekady.

                                    Ty co masz robić? Twoja decyzja; ja spędziłabym te święta z moją rodziną. Bo ja po prostu złożyłabym pozew o rozwód i nie miałabym potrzeby spędzania tych świąt z osobami, które mnie nie szanują i w dodatku tresują.
                      • zmeczona100 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 23:06
                        Jego rodzice
                        > przyjeżdżają do nas na święta, a ja nie wiem czy dam radę to znieśc.

                        Że co?? Po tym, jak Cię potraktował Ty masz zamiar ciągnąć cały ten cyrk, byleby pan mąż był zadowolony?? Przecież i tak podpadniesz- jak nie przy rodzicach, to na pewno po ich wyjeździe. A najpewniej i w trakcie, i po.


                        Będę udaw
                        > ac ze wszystko jest w porządku?

                        A do tej pory tego nie robiłaś?

                        Nie wiem czy chcę byc jeszcze z mężem, jednak k
                        > iedy zdecyduję się na odejście? Po świętach, żeby teraz wszystkich nie zranic?
                        > Czy może zabraknie mi sił i odwagi na zostawienie meża i tak będę w tym trwała?

                        Że co?? A może nadszedł ten czas, kiedy mogłabyś pomyśleć tylko o sobie, a nie o innych?
                        A to, że zabraknie Ci sił i odwagi- to stawiam milion, że zostaniesz. Będziesz dojrzewać aż wykipisz albo się poddasz.

                        > Co jeszcze musi się wydarzyc? nie wiem..

                        Poproś go, aby Ci limo ładne zrobił. A jak będzie za mało, to niech Ci pogruchota kręgosłup- może wtedy zaczniesz się szanować.

                        Wyrosłaś w przemocowej rodzinie, takiego też męża sobie znalazłaś i nadal będziecie powielać te same schematy, przekazując je kolejno pojawiającym się na świecie Waszym dzieciom.
                        Ale cóż, widocznie masz 9 żyć- jak kot (ukradłam - komu? wink )
                  • mayenna Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 13:04
                    pomorzanka28 napisał(a):

                    Wolałam spakowac swoje rzeczy i pojechac do rodzicow.

                    I co teraz? Czekasz na poradę co zrobic zeby on wrócił, przeprosił i zaczniecie lepsze życie?
                    Moim zdaniem, jesli nie wiesz czy chcesz rozwodu to nie składaj pozwu. Zacznij jednak zyć sama, na własny rachunek. Przestań na niego liczyć, oddziel się emocjonalnie od niego i zobaczysz co przyniesie czas. Nie czekaj jednak w zawieszeniu na kolejne pojednanie. Niech on tez ma czas na zastanowienia się nad tym wszystkim

                    Uparcie wracamy do rękoczynów między wami bo ten moment powinien wam dać sygnał że bardzo źle się dzieje, że przekroczyliście pewna granicę i czas się zatrzymać i coś radykalnie zmienić.
                    Ja bym sie zastanowiła w takim momencie co ja robię, kim się staję, że robie takie rzeczy i dlaczego je robię.

                    • pomorzanka28 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 13:31
                      mayenna napisała:

                      > Uparcie wracamy do rękoczynów między wami bo ten moment powinien wam dać sygnał
                      > że bardzo źle się dzieje, że przekroczyliście pewna granicę i czas się zatrzym
                      > ać i coś radykalnie zmienić.
                      > Ja bym sie zastanowiła w takim momencie co ja robię, kim się staję, że robie ta
                      > kie rzeczy i dlaczego je robię.
                      >


                      To dało nam dużo do myślenia, po tamtym czasie (było to w czerwcu) nastał czas sielankowy, do kolejnego wybuchu. To nie jest tak, że po takim zajściu już poźniej będzie zawsze dobrze, mimo że przemyśli się sprawę i całe życie, powody dla których to robimy. Jednak ten incydent już nigdy się nie powtórzył.
                      • mayenna Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 13:46
                        pomorzanka28 napisał(a):

                        To dało nam dużo do myślenia, po tamtym czasie (było to w czerwcu) nastał czas
                        > sielankowy, do kolejnego wybuchu. To nie jest tak, że po takim zajściu już poźn
                        > iej będzie zawsze dobrze, mimo że przemyśli się sprawę i całe życie, powody dla
                        > których to robimy. Jednak ten incydent już nigdy się nie powtórzył.

                        A konstruktywnie? Co zrobiliście oprócz przemyślenia?
                        Macie związek przemocowy z agresja i miodowymi miesiącami po niej. Takie samonapędzające się kółeczko i nie wystarczy przestać się bić. Z tego kręgu trzeba wyjść i te przemyślenia powinny iść w kierunku co z tymi problemami wspólnie zrobimy? Jak sobie z tym problemem z komunikacja i awanturami poradzimy?
                        Ustaliliście chociaż zasady rozwiązywania problemów?
                      • zmeczona100 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 23:23

                        > To dało nam dużo do myślenia, po tamtym czasie (było to w czerwcu) nastał czas
                        > sielankowy, do kolejnego wybuchu.

                        Popatrz na schemat rysunkowy
                        • pomorzanka28 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 23:57
                          schemat rysunkowy = otóż to, tak wygląda moje życie. Swoją drogą ciekawa lektura, nigdy wcześniej nie zagłębiałam się aż tak w ten temat, a powinnam dawno temu
                  • zmeczona100 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 22:58
                    pomorzanka28 napisał(a):

                    Jednak nie mogłabym tego zrobic.

                    > Bo?
            • pomorzanka28 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 12:44
              nie wiem dlaczego tak. Właśnie przez ten cały czas naszego wspólnego życia za każdym razem chciałam się pogodzic, pojednac. Musiałam prosic go żebysmy byli razem kiedy on chciał rozwodu. Za każdym razem czułam jak tracę swoją godnośc i szacunek do siebie, za każdym razem coraz więcej, ale zawsze chciałam żeby się ułożyło i wtedy lepiej się czułam. Ostatnio jednak zaczęłam czuc się z tym źle, mimo że wrócił ja nie czułam już ulgi tylko zdenerwowanie na siebie, że kolejny raz dałam się tak zrobic.
              Zawsze jednak starałam się go zrozumiec, mówiłam sobie: to jest twój mąż, twoja rodzina, tak sobie wybrałaś więc teraz tak żyj. Tak, jestem katoliczką i świadomośc rozwodu mnie przeraża.
              • krokodil123 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 12:47
                "Właśnie przez ten cały czas naszego wspólnego życia za każdym razem chciałam się pogodzic, pojednac. "

                Nawet waląc go w mordę???? To ja dziękuję za takie "pojednanie".
                • pomorzanka28 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 12:51
                  krokodil123 napisała:

                  > "Właśnie przez ten cały czas naszego wspólnego życia za każdym razem chciałam s
                  > ię pogodzic, pojednac. "
                  >
                  > Nawet waląc go w mordę???? To ja dziękuję za takie "pojednanie".

                  Ludzie, dlaczego sprowadzacie wszystko do jednego worka?? Tak napisałalam o naszym patologicznym zachowaniu, ale to nie znaczy że tylko tak reagujemy na stres i nerwy. Była raz taka sytuacja, opisałam ją i się jej nie wypieram.
                  • krokodil123 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 13:30
                    Dlatego że chcę ci pokazać że nie jest prawda że zawsze dążysz do ugody i pojednania.
                    Wychodzi na to że najpierw robisz coś "nie na miejscu" (wrzaski, trzaskanie, uderzenie) a dopiero POTEM żałujesz i chcesz ugody.

                    Twój mąż być może postępuję tak samo.
                    A dlaczego to robicie/robisz-to jest pytanie które zadają dziewczyny.

                    Ja znam swojego eksa prawie 25 lat i nie przyszło mi do głowy/nie wyobrażam rękoczynów między nami. Kiedy złe emocje sięgnęli zenitu, znaczy czułam że nie panuję nad sobie i zrobię coś za co się będę nienawidzić zdecydowałam że to jest koniec małżeństwa.

                    Czy ty byłaś bita przez rodziców? Czy twoje rodzice też używali między sobie rękoczynów?

              • biedronka7112 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 12:48
                Przy obecnych układach - jeśli się postaracie - dostaniecie stwierdzenie nieważności zawartego małżeństwa z uwagi na waszą niedojrzałość emocjonalną.
              • zmeczona100 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 23:28
                Musiałam prosic go żebysmy byli ra
                > zem kiedy on chciał rozwodu. Za każdym razem czułam jak tracę swoją godnośc i s
                > zacunek do siebie, za każdym razem coraz więcej, ale zawsze chciałam żeby się u
                > łożyło i wtedy lepiej się czułam.

                Klasyka gatunku.
                Bada, na ile sobie może pozwolić, co jesteś w stanie znosić, byleby tylko od Ciebie nie odszedł. Czułas się lepiej, bo czasowo zażegnywałaś widmo tornada pod nazwą "Rozwód".
                • zuzi.1 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 04.12.12, 09:14
                  zmeczona100, wydajesz się byc mocno stapająca po ziemi kobietą, jak to się stało, że wyszłas za przemocowca i maminsynka-czy jakies złe wzorce rodzinne z Twojego domu?, dlaczego tak długo w tym trwałas, po jakim czasie się zorientowałas o co chodzi, jakie metody stosował małzonek w celu zasłony dymnej/zaciemnienia sytuacji, jaka jest jego rodzina, tj. jakie wzorce rodzinne wyniósł ex małżonek z domu rodzinnego? podziwiam Cię, za poradzenie sobie z sytuacją i za trzezwą i silną postawę zyciową obecnie, pozdrawiam, zuzi.1
                  • zmeczona100 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 04.12.12, 23:11
                    Ależ nikt świadomie nie wychodzi za przemocowca- no proszę Cię smile
                    Dopiero z czasem coraz mniej taki osobnik się maskuje, coraz więcej odsłania- bo bada przyszłą ofiarę.

                    Nie jestem typem ofiary, w związku z tym w zasadzie moje małżeństwo rozpadło się dlatego, że ex nie był w stanie mnie wychować. Owszem, próbował stosować różnego rodzaju sztuczki (typu szantaż, kontrolowanie, ograniczanie mi kontaktów z innymi, selekcjonowanie znajomych i izolowanie od nich, deprecjonowanie mnie jako żony, matki, moich osiągnięć zawodowych, sukcesów, wybuchy agresji słownej- on nie umie kontrolować swoich emocji, jest porywczy), ale nie przynosiły one spodziewanego przez niego efektu- nadal się nie podporządkowywałam. Reagowałam tylko na początku, jednoznacznie i stanowczo; później ignorowałam i olewałam np. zarzuty, że mam kochanka (JAK i ile razy można kogoś przekonywać, że ten a ten NIE JEST kochankiem?), że toczy pianę na dźwięk dzwonka w moim telefonie czy kiedy kładłam się odpocząć w ciągu dnia, bo byłam zmęczona (a powinnam panem się zająć- pan siedział, biedactwo, pól dnia przed TV, nie zwracając uwagi na cały boży świat, więc się nudził okropnie). Z tym, że kiedy te sygnały o exie jako przemocowcu stały się już wyraźne i jednoznaczne, to podjęłam decyzję o rozwodzie. Ale wtedy zachorował mi syn. No i mając obawy- uzasadnione, zresztą spełnione nawet- o koszty jego leczenia, nie mogłam złożyć pozwu.

                    Owszem, kiedy byłam już całkowicie przemęczona leczeniem syna i moje zdrowie zaczęło mi już totalnie siadać, to obserwowałam u siebie pewne objawy, świadczące o tym, że jednak te przemocowe zachowania exa jednak nie są dla mnie takie całkiem obojętne- to było głównie uczucie niepokoju przed jego powrotem do domu, ulga, kiedy nie wracał do domu (charakter pracy, a później kolejne kochanki) i to ciągłe myslenie "żeby tylko pan nie miał złego humoru".

                    I jeszcze jedno- w pracy zawodowej często spotykam kobiety, będące ofiarami przemocy swego męża/ partnera/ syna alkoholika, a kilka lat temu ukończyłam studia podyplomowe związane własnie z interwencją kryzysową i przemocą domową.

                    Ex oczywiście z rodziny przemocowej (ojciec kulturalny alkoholik, kurwiarz, pan i władca; matka- zahukana, całkowicie podporządkowana), ja nie (nie miałam pojęcia, że przemocowiec to wcale nie jakiś wyjątkowo rzadki gatunek w przyrodzie, w praktyce niespotykany nie miałam nigdy wcześniej do czynienia z przejawami przemocy w rodzinie czy u znajomych, a przemoc kojarzyła mi się tylko z agresywnym alkoholikiem, przed którym uciekały nocą dzieci wraz ze swoją matką- mój ex nie pił...).

                    Było, minęło.
                    Teraz żyję normalnie, zdrowo smile
          • krokodil123 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 12:35
            Przepraszam, ale nie wytrzymałam.

            Jak uważasz pomorzanka. Jak mnie mój mąż wyrzuci z domu jak ja jako kobieta i małżonka wg. ciebie powinnam zareagować.

            Odpowiedź mi proszę.
          • heksa_2 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 12:40
            Kobieto, zlituj się. Bierz nogi za pas i wiej. Jak można godzić się na takie traktowanie? Jakie masz wzorce z domu, skoro się na to godzisz? Skoro, zamiast stosować gry małżeńskie, nie potrafisz się asertywnie temu przeciwstawić, to zakończ ten związek, zanim kompletnie zrujnuje twoje poczucie własnej wartości. A zanim wejdziesz w następny, przeanalizuj swoje strosunki w domu pochodzenia i popracuj nad sobą.
            • krokodil123 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 12:45
              Piszesz że pracujesz. A może pomyśl sobie jakby cie szef zamknął na balkonie lub w pomieszczeniu gospodarczym celowo.
              Jeżeli szef cie wyrzuci z pracy na oczach kolegów.
              Jak zareagujesz wtedy? Wiesz sama czy nie?

            • blue_ania37 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 12:57
              Wiesz co pomorzanka, ja ciebie rozumiem, rozumiem, że człowiek może zwariować nie wiedząc za co może być afera itp..., rozumiem ciche dni i obrażanie się na zabój o różne rzeczy które dorosłym ludziom nie przychodziłyby do głowy ze można się o to kłócić.
              Rozumiem lepiej niż myslisz zagubienie, podkopanie własnej wartości do tego stopnia, że człowiek nie umie normalnie reagować na normalne słowa innych ludzi.
              Rozumiem że można się bać, rozumiem, że rzecz odbywa się w innym państwie, ale powiem ci krótko z tego fajnego, dobrego małżeństwa nie będzie.
              Nie da się odciąć tego co wydarzyło się do tej pory, wzajemnych żali, pretnesji.
              Z ciebie "wylewa" się ogromny głód miłości, z ciebie wychodzi takie próbowanie "rozumowego" podejścia do problemu. ale jakie moźna mieć rozumowe podejście do zamknięcia na balkonie, czy nie wpuszczeniu do domu?
              Nikt "normalny" tak nie robi, bo to nie związek bo to nie miłość.
              Obojętnie co ty mu zrobiłaś wg niego.
              Dzień w którym mój mąż nie wpuścił mnie do domu było ostatnim dniem mojego małżeństwa, choć bałam się bardzo i miałam 4 letniego syna.
              Życzę ci żebyś za półtora roku ( tyle gdzieś jest od akcji z drzwiami), była tak cholernie spokojna i w sumie szczęśliwa jak jasmile
              A
              • pomorzanka28 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 17:11
                blue_ania37 napisała:

                > Wiesz co pomorzanka, ja ciebie rozumiem, rozumiem, że człowiek może zwariować n
                > ie wiedząc za co może być afera itp..., rozumiem ciche dni i obrażanie się na z
                > abój o różne rzeczy które dorosłym ludziom nie przychodziłyby do głowy ze można
                > się o to kłócić.
                > Rozumiem lepiej niż myslisz zagubienie, podkopanie własnej wartości do tego sto
                > pnia, że człowiek nie umie normalnie reagować na normalne słowa innych ludzi.
                > Rozumiem że można się bać, rozumiem, że rzecz odbywa się w innym państwie

                dokładnie tak, blue_aniu czuję się teraz w tym związku, zagubiona i nie potrafiąca normalnie reagowac i myślec. wszystko dokładnie tak jak opisałas... sad
        • to_ja_30 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 07.12.12, 20:32
          mayenna napisała:

          >On Cie wyrzucił z domu już dwa razy, mówi o rozwodzie a ty
          > traktujesz to jako niezbyt istotne informacje, nic z nimi nie robisz, tak jakb
          > yś uważała, że to normalne, przejdzie mu i wrócicie do siebie. Nie umiesz rozpo
          > znać sytuacji granicznych i odpowiednio na nie reagować.

          A tu się zgadzam z mayenną w 100%.

          > Tyle zauważyłam, jeśli chodzi o niedojrzałość.
    • mamamalegomisia Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 17:29
      W Twoim małżeństwie występuje poważny problem z komunikcją (po obu stronach) i nad tym można by popracować - pod warunkiem, że chcą tego obydwie strony, a z tego, co piszesz wynika że Twój mąż nie chce. Znacznie większym problemem- i tu moim zdaniem nic nie można zrobić- jest to jesteś w tym związku osobą której można nie szanować i nie liczyć się z jej uczuciami. Twojemu mężowi z tym wygodnie i wątpię żeby chciał to zmienić i pozbawić się dominującej pozycji. Jak napisała wcześniej blue ania- dobrego małżeństwa z tego nie będzie. Masz szansę na lepsze życie, swojego męża nie zmienisz ale powinnaś popracować nad sobą aby dowiedzieć się z czego wynika przyzwolenie na takie traktowanie siebie w związku i aby w kolejnym związku tego nie powtórzyć.
      • pomorzanka28 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 17:49
        mamamalegomisia napisała:

        > W Twoim małżeństwie występuje poważny problem z komunikcją (po obu stronach) i
        > nad tym można by popracować - pod warunkiem, że chcą tego obydwie strony, a z t
        > ego, co piszesz wynika że Twój mąż nie chce. Znacznie większym problemem- i tu
        > moim zdaniem nic nie można zrobić- jest to jesteś w tym związku osobą której mo
        > żna nie szanować i nie liczyć się z jej uczuciami. Twojemu mężowi z tym wygodni
        > e i wątpię żeby chciał to zmienić i pozbawić się dominującej pozycji. Jak napis
        > ała wcześniej blue ania- dobrego małżeństwa z tego nie będzie. Masz szansę na l
        > epsze życie, swojego męża nie zmienisz ale powinnaś popracować nad sobą aby dow
        > iedzieć się z czego wynika przyzwolenie na takie traktowanie siebie w związku i
        > aby w kolejnym związku tego nie powtórzyć.


        wydaje mi się, że przyzwolenie na takie traktowanie wynika z obawy przed odtrąceniem i odrzuceniem. To tak jakby od niego wszystko zależało i co on zrobi zależy od tego jaka ja będę, bo jeżeli pokażę jemu, że nie może mnie tak traktowac to on odejdzie. Nie wiem, trochę to chore co piszę i to, że dałam się tak zrobic i że tak się zachowuję i czuję. ale chyba taka jest prawda, że on nie chce i nie potrafi się o mnie starac, a ja potrzebuję, żeby również o mnie się starano...

        • mamamalegomisia Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 18:02
          ale chyba taka jest prawda, że on nie chce i
          > nie potrafi się o mnie starac, a ja potrzebuję, żeby również o mnie się starano

          otóż to, on nie chce, nie potrafi i najważniejsze - NIE MUSI się starać. Dla niego wszelkie sygnały od Ciebie (w jakiejkolwiek formie) to - wybacz porównanie - ujadanie ratlerka na dobermana - bez żadnych konsekwencji dla niego.
          Mnie tez zależało na miłości i na małżeństwie do tego stopnia, że pozwalałam sobą pomiatać - wyszłam z tego zniszczona psychicznie, zdrowotnie i zawodowo i żałuję, że nie mogę cofnąć czasu i podjąć takiej decyzji jak ta przed którą teraz Ty stoisz. Dla mnie juz za pozno aby się podnieść, Ty masz wszystko przed sobą.
          Pomyśl, że teraz Twój mąż ma pewnie jakieś resztki uczuć, czy fascynacji Tobą a mimo to Cię nie szanuje i nie liczy się z Tobą - co będzie, jak to się skończy ? W najlepszych związkach etap zakochania kiedyś się kończy, ważne aby potem było z czego budować - u Was chyba tego nie ma.
    • konrad-0601 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 19:48
      Pomorzanko, wybacz, że będę brutalny. Z Twojego opisu wynika, że dzielisz życie z ...zerem. Facet traktujący swoją żonę (kobietę) jak Twój mąż Ciebie nie zasługuje nawet na miano złamanego fiuta.
      Masz wyższe wykształcenie i powinnaś wiedzieć, że arytmetyka nie zna takiego działania jak dzielenie przez zero.
      Nigdy ale to nigdy nie spełnisz się w związku z zerem.

      Cześć. Kropka.
      Konrad
      • blue_ania37 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 22:11
        "wydaje mi się, że przyzwolenie na takie traktowanie wynika z obawy przed odtrąceniem i odrzuceniem. To tak jakby od niego wszystko zależało i co on zrobi zależy od tego jaka ja będę, bo jeżeli pokażę jemu, że nie może mnie tak traktowac to on odejdzie. Nie wiem, trochę to chore co piszę i to, że dałam się tak zrobic i że tak się zachowuję i czuję. ale chyba taka jest prawda, że on nie chce i nie potrafi się o mnie starac, a ja potrzebuję, żeby również o mnie się starano..."

        to są twoje slowa pomarzanko, a ja mam inne pytanie, czy ty nie czujesz się teraz odtrącona?, niekochana, nie chciana? niepotrzebna?
        On się nie zmieni, mozesz sobie przypominac wszystkie okazy czułości przedslubne, przypominac każdy gest, tamtego człowieka nie ma albo nigdy go nie było tylko twoje wyobrażenie.
        Jak on ma Ciebie jeszcze odrzucić, żeby dotarło?
        Wyzywa- mało, nie wpuszcza do domu- mało, zamyka na balkonie- mało, a ile jeszcze siedzi w waszych głowach?
        Chcesz z nim mieć dziecko? może niech też cie nie wpuści do domu, albo wyzwie za okruchy ( uwierz przy dziecku, to dopiero jest okruchów)smile
        Ja bym uciekała, ale to ja dziś, wtedy się bałam, ale chęć życia i podskórne myślenie, że grubo jest nie w porządku kazało mi uciekać.
        Ania
        • zuzi.1 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 23:52
          Pomorzanka, zgadzam się ze zmęczona100, Twój mąż to przemocowiec, poczytaj sobie wątek na forum życie rodzinne: Cechy_charakteru_i_zachowania_przemocowca
          • zuzi.1 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 03.12.12, 23:55
            forum.gazeta.pl/forum/w,898,139374645,139374645,Cechy_charakteru_i_zachowania_przemocowca_.html
        • pomorzanka28 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 04.12.12, 00:14
          blue_ania37 napisała:

          a ja mam inne pytanie, czy ty nie czujesz się teraz odtrącona?, niekochana, nie chciana? niepotrzebna?

          > Jak on ma Ciebie jeszcze odrzucić, żeby dotarło?
          > Wyzywa- mało, nie wpuszcza do domu- mało, zamyka na balkonie- mało, a ile jeszc
          > ze siedzi w waszych głowach?

          ja zawsze po fakcie staram się go zrozumiec, że to było w nerwach i podświadomie mówię sobie, że on wcale tak nie myślał, tak nie chciał...
          Głupia jestem, co?
          • blue_ania37 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 04.12.12, 00:27
            Hm.....mąż mnie wyrzucił z domu, pozbawił wszystkiego, a ja zadawałam na forum pytania w stylu, chcę się dogadać, przecież jest syn, przecież ja go rozumiem...
            Więc rozumiem ciebie, ale przyszedł moment, że już nie chciałam bo nie....
            Bo ja muszę być dorosła, chodzić do pracy, mam jeszcze dziecko, i nie mam czasu na myślenie co on myśli, on jest duży, on wie, on przerobił kilka związków i nie mam ochoty na to.
            Dotarło do mnie wtedy kiedy zmienił zamki, to było namacalne, ale każdy ma swoją ścianęsmile, wymienił zamki, które zajęły mu jakiś czas, to nie był impuls, dzwoni domofon a ja rozebranasmile, on to przemyślał, w jakiś swój sposób, i wtedy powiedziałam dość.
            Znam smsy nie w porę, źle rozwieszone pranie i ziemniaki jakbysmile za miękkiesmile, a ja się poddawałam bo się bałam.
            Nie jesteś głupia tylko zniewolona to różnicasmile
            A

            ...Niemożliwe po prostu wymaga, trochę więcej czasu.....
    • goch-na84 Re: co dalej z tym małżeństwem?? Proszę o pomoc 04.12.12, 04:30
      Hej ,odpowiedz jest prosta -odejdz od niego poki jeszcze dzieci nie masz bo on wcale nie probuje byc do ciebie ,troskliwy ,nie martwi sie jak sie czujesz itp.Dziewczyno masz prace ,jestes zdrowa na pewno jakas brzydka nie jestes nie boj sie,wiem,ze to bardzo trudne ale jak nie postanowisz odejsc to bedziesz sie ciagle meczyc z tym hujem az wpadniesz w jakas chorobe. Glowa do gory jestes wiecej warta i nie pozwolisz sobie na takie traktowanie bo przeciesz zycie jest takie piekne tylko my jestesmy glupi. Dasz rade odejsc zobaczysz i poznac kogos wartosciowego kto bedzie cie kochal i szanowal zobaczysz pozdrawiam gosia.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja