Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa

05.12.12, 21:09
Ja zareagowaliście?, co czuliście? na wiadomość o tym, że po paru latach ex się ożenił i ma kilkutygodniowe dziecko.
Ja dowiedziałam się o tym przypadkiem, od dawnej znajomej.
Zabolało... potem pocieszyłam się, że może w końcu się ustatkował.Potem przyszła refleksja, że przecież od 2-3 lat wylogował się z naszego życia. Konkretnie to wygodnie zapomniał że ma dziecko. Nie płaci alimentów. Bezkontaktowy.
Rozstanie było w miarę bez traumy z 4 lata temu. Każde było w innej stronie Polski.
Ale o dziecku nie zapominał. Były ich wyjazdy co 2-3 miesiące. Potem stopniowe wyluzowanie i koniec.
Zmienił nr telefonu.komornika i bezskuteczna egzekucja.
Teraz ma nową rodzinę. on 41 lat, młodsza żona i malutka dzidzia.
Ja jestem sama. Praca i dziecko 10lat.Praca-dom-praca.
On o współnym dziecku nie chce pamietać i wiedzieć. Dziecko go pamięta i pyta o niego.
Boli jak cholera....wiem od tygodnia,
proszę pomóżcie...
    • nowel1 Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 05.12.12, 21:17
      Bardzo Ci współczuję.
      Chyba nie umiem pomóc...
      Mój ex ma małe dziecko, 1,5 roczne, a ślub wziął latem.
      Nie było mi z tym łatwo, mimo że nigdy nie chciałabym do niego wrócić... jednak emocje się włączyły.
      On jednak ma teraz lepszy kontakt z naszymi synami niż przed rozwodem, bardzo dba o relacje z nimi, płaci regularnie, chociaż niezbyt dużo.
      Cieszę się z tego stanu rzeczy.
      • se-la-wi38 Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 05.12.12, 21:36
        Dziękuję, że rozumiesz co czuję,,
        Ja nie o powrocie myślałam, bardzo sie martwie o dziecko (współne), bo jednak liczyłam, że w końcu o nim pomyśli, zatęskni, odnowi relacje...
        Teraz szanse na to zniknęły, podobnie jak moje złudzeniasad
        Myślałam, że może nowa rodzina, żona... wpłynie na chęć uporządkowania jego starych spraw. Przecież jednak mógł wcale o tym nie powiedzieć, zwalić że to ja wyjechałam z dzieckiem, że to ja urwałam kontakty, i nikt nie będzie wnikał... dla własnej wygody..
        • nowel1 Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 05.12.12, 21:45
          Wiesz co, wydaje mi się tak do bólu, okrutnie niesprawiedliwe, żeby ignorował Wasze dziecko i jego potrzeby.
          Może jednak dałoby się przez komornika wyegzekwować alimenty?
          • se-la-wi38 Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 05.12.12, 21:59
            Mieszkamy na dwóch koncach Polski.. komornik tez tam u niego jest. Za daleko żeby jechać, przez telefon ciężka rozmowa. Zreszta teraz nic nie wiem. Nawet gdzie mieszka. Oficjalnie żyje powietrzem....
            • tilda77 Hmm.. 05.12.12, 23:36
              Przychodzą mi do głowy, tak na szybko zupełnie (a pewnie, gdyby pogrzebać, to znalazloby sie wiecej) takie za przeproszeniem, organy:

              Policja
              Urzad Skarbowy w miescie exa (a nóż jakis pit jednak złozyl)
              Oddziały Porodowe w miescie exa (to byłby trop dla policji, ale prosty jak ślad moczu na piasku)
              komornik (trudno, jak ciezko gadac przez telefon - mozna umowic sie na kilka rozmow, maila, napisac kilka listow)
              Media - lokalne tam, ale za pośrednictwem Twoich lokalnych. To jest nośna story.

              Na pewna sa jeszcze jakies stowarzyszenia, fundacje, jakies NGO-sy, ktore sa oblatane w temacie.

              Nie wiem, jaka droge przeszlas, ale ja bym skurwielowi nie odpuscila tylko dlatego, ze ciezko mi sie z komornikiem rozmawia przez telefon.

              Pomysl z obciazeniem alimentami dziadków i nowej funi - genialny - tatus znajdzie sie w kilka dni, bo mu starzy i żonka z życia piekło zrobią.
            • pokopanka Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 16:30
              www.twojealimenty.pl/informacje/przebieg-postepowania-egzekucyjnego
              stamtąd:
              Komornik posiada uprawnienia dokonywania ustaleń miejsca zamieszkania i pracy dłużnika przez organy Policji.

              może warto nacisnąć na komornika, lub wyegzekwować dokument o nieskutecznej egzekucji i złożyć papier w prokuraturze, po prostu i zgodnie z prawem

              wg tej strony (przygotowanej przez krajowa radą komorniczą komornik ma naprawdę szeroki wachlarz uprawnień, tylko go trzeba w kostkę kopnąć, a nowa rodzina i dziecko czynią dłużnika bardziej namierzalnym, po prostu
              może wskazać do adresu kogoś z rodziny, kto po prostu wskaże lub pomoże wskazać adres

              napisz do komornika i kolekcjonuj korespondencję...
              możesz też do sadu złożyć wniosek przeciwko dziadkom, ale to nowe postępowanie (ale zasadne, gdy przedstawisz dok od komornika, że ojciec się nie wywiązuje), może to wpłynie na Wasze rozliczenia

              no, ale na kontakty z dzieckiem pewnie nie
    • gazeta_mi_placi Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 05.12.12, 21:50
      Namierz młodą mamę (np. przez Facebooka) i napisz jej jaki z Twojego byłego człowiek.
      Może zacznie płacić alimenty jak młoda żona go zjedzie?
      • se-la-wi38 Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 05.12.12, 22:06
        Mysle, że swoj znalazł swego.....
        ale dzieki.... przemysle portale społecznościowe...
        Nowa młoda żona (35)lat pewnie bedzie chronic pazurami swoje dziecię przed demonami z przeszłości smile
        I pewnie do głowy im (jemu i jej) nie przyjdzie, ze wszak ich pierworodny ma wszak rodzeństwo przyrodnie....
        • gazeta_mi_placi Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 05.12.12, 22:23
          Można przypomnieć o istnieniu dziecka, chyba ma prawo żona wiedzieć o przyrodnim rodzeństwie, a co z tym potem zrobi to jej sprawa, może pogoni chłopa do płacenia?
          • yoma Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 08:28
            Oj, naiwna...
          • szyszkasosny Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 09.12.12, 12:42
            Co wy? Życia nie znacie?
            Już słyszałam taką rozmowę - no, wniosła sprawę o podwyższenie alimentów, a przecież my mamy dzieci!
            Nóż się w kieszeni otwiera na taką filozofię - moje dzieci są ważne, jej dzieci - a tatuś ten sam - nie.
            • altz Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 09.12.12, 14:12
              szyszkasosny napisała:
              > Już słyszałam taką rozmowę - no, wniosła sprawę o podwyższenie alimentów, a prz
              > ecież my mamy dzieci!
              > Nóż się w kieszeni otwiera na taką filozofię - moje dzieci są ważne, jej dzieci
              > - a tatuś ten sam - nie.
              A jeśli tamte dziecko żyło w biedzie i podwyższenie alimentów jeszcze pogorszyło sytuację?
              Z tym nożem to w jakiej kwestii? Chcesz zabijać najmłodsze dziecko czy ojca? Czy po prostu nie rozumiesz języka polskiego?
              • gazeta_mi_placi Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 10.12.12, 15:24
                Tamto dziecko też ma i drugiego rodzica, prawda?
    • sandrad2 Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 05.12.12, 22:05
      Dowiedz się, czy nie można jego żony ścignąć o alimenty, Jeśli są małżenstwem bez rozdzielności to może tam komornik coś wskóra. Bo facet na pewno zarabia ale na czarno. Przypilnuj komornika, nich się temu przyjrzy. Albo podaj jego rodziców o alimenty. Poważnie. Dlaczego Twoj syn ma byc stratny , że tatuś siedzi w szarej strefie? Nie da się z nim po ludzku to trzeba wyjąć z kieszeni resztę argumentów.
      Rozumiem, że Ci przykro, ale tak naprawdę nie ma czego zazdrościć - małżenstwo z bucem, który olał już jedno dziecko na pewno sielanką nie będzie.
      Jedyne co to w ten schemat praca-dom, wstaw jakieś rozrywki, towarzystwo, obóz jogi, lub treking na Krym z jakąś grupką ludzi skrzykniętą w necie.
      • se-la-wi38 Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 05.12.12, 22:09
        Dzieki za tego bucasmile... pasuje mi jak ulałsmile..

    • mamamalegomisia Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 05.12.12, 22:28
      Współczuję Ci bardzo, mój ex obiecywał prrzed rozwodem że naszemu dziecku nie stanie się krzywda, tymczasem kilka miesięcy po urodzeniu się nowego dziecka wypiął się i złożył pozew o obniżenie alimentów. Z dzieckiem spotyka się bo jest to potrzebne do zilustrowania argumentacji przed sądem (drugie dziecko- wyższe koszty, + fakt spotykania się z synem = łożenie na jego utrzymanie w tym czasie- co jest bzdurą bo jeśli płacę np. za wynajem mieszkania to właściciel nie obniża mi czynszu dlatego że dziecko jedzie na weekend do ojca itp. to samo dotyczy innych stałych kosztów , na dodatek biedak krótko po rozwodzie prawie bezrobotnym informatykiem został).
      Co do egzekucji to nie odpuszczaj, może ex ma jakąś nieruchomość, samochód itp ? Jak pisali poprzednicy, możesz też wystąpić o alimenty od dziadków i złożyć doniesienie o popełnieniu przestępstwa. Rozważyłabym też wybadanie, czy Twoja następczyni wie jakim sk... jest jej wybranek w stosunku do swojego pierwszego dziecka - jest nikła szansa że ma jakieś ludzkie uczucia, tym bardziej że sama teraz ma dziecko, może wpłynie na niego.
      Co do psyche, spróbuj może znalezc jakiegoś dobrego terapeutę i przynajmniej porozmawiać o tym, co czujesz i jak sobie z tym radzić.
      Pozdrawiam Cię serdecznie,
      • natalia-ok6 Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 05.12.12, 23:16
        mamamalegomisia?
        Jak pisali poprzednicy, możesz też wystąpić o alimenty od dziadków i złożyć d
        > oniesienie o popełnieniu przestępstwa.

        Ludzie,czy wy jestescie dorosli i odpowiedzialn?.Co dziadkowie sa tu winni,czy nie moga mieć zapewnionego spokoju na stare lata.
        Moze samemu trzeba pomysleć i wziąć się do roboty .Zamiast ścigac o alimenty ludzi,którzy maja małą emeryture i sami ledwo wiążą koniec z koncem
        • blue_ania37 Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 05.12.12, 23:24
          Natalio!
          A mogłabyś popatrzeć ze swojego podziału alimentów 70 do 30 na rzecz dziecka, płacone w większej kwocie przez ojca, że niektóre kobiety nie dostają nic na wspólne dziecko?
          A
          • natalia-ok6 Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 05.12.12, 23:35
            Ale ja pracuje i to są alimenty od ojca na dziecko.Nigdy nie wyciagnełabym reki po pieniądze do jego rodziców.
            Wstydziłabym się,nie mogłabym zerować na bogu ducha winnych dziadkach.
            • blue_ania37 Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 05.12.12, 23:39
              Oczywiście Natalio, gdyby twój eks się wypiął, to byś znalazła sobie 4 rózne prace aby utrzymać dziecko, byle nie sięgać do kieszeni eksa. punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
              Co z tego że ty pracujesz?
              Ty dostajesz dużo pieniędzy od eksa, widzisz różnicę pomiezy dużo a NIC?
              A
        • mamamalegomisia Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 05.12.12, 23:34
          >>Moze samemu trzeba pomysleć i wziąć się do roboty <<
          natalia-ok6 a skąd wniosek że autorka postu "nie myśli" i nie "wzięła się do roboty" ? Przecież pracuje... Dlaczego cała odpowiedzialność za dziecko ma tylko na niej spoczywać ?
          A wystąpienie o alimenty od dziadków może być o tyle skuteczne, że na pana tatę będzie nacisk, jeśli dziecko ma w 4 literach to może rodziców nie ma, otrząśnie się i zacznie płacić. Zresztą - gdyby faktycznie doszło do takiej sytuacji tzn. płacenia przez dziadków - przysługuje im roszczenie regresowe do wyrodnego tatusia.
          • natalia-ok6 Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 05.12.12, 23:41
            mamamalegomisia napisała:
            . Dlaczego cała odpowiedzialność za dziecko ma tylko
            > na niej spoczywać ?

            Ale to jest jej dziecko,które chyba kocha .Ktos musi być odpowiedzialny.Dobrze,ze w tym przypadku to jest mamusia.
            Mamusia na razie nie moze pogodzic sie z faktem,ze eks ma nowa rodzinę .
            Moze miała nadzieję,ze do niej wróci.
            Wyobrazasz sobie swoich rodziców ,którzy moga być nękani przez twojego eks,bo ja sobie nie wyobrazam moich.
            Kazdy musi ponosic odpowiedzialność za swoje dzieci i swoje błedy.
            • heksa_2 Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 05.12.12, 23:51
              natalia-ok6 napisała:
              Kazdy musi ponosic odpowiedzialność za swoje dzieci i swoje błedy.

              No właśnie. Sama sobie przeczysz.
              • natalia-ok6 Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 05.12.12, 23:54
                eksa_2 napisała:

                > natalia-ok6 napisała:
                > Kazdy musi ponosic odpowiedzialność za swoje dzieci i swoje błedy.
                >
                > No właśnie. Sama sobie przeczysz.

                Wiesz gdybym nie miała tych alimentów,nie latałabym jak głupia po sądach.
                Zarabiam na tyle duzo,ze stac mnie na utrzymanie siebie i dziecka.To sa pieniadze na ekstra wydatki.
                • blue_ania37 Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 05.12.12, 23:57

                  • natalia-ok6 Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 00:02
                    W sądzie byłam RAZ 30 min,to była propozycja eksa zawarta juz w pozwie rozwodowym.
                    Moze dziadkowie teraz powinni jej oddac dom,samochód ,cały dorobek swojego zycia bo sobie nie radzi.
                    Jedni maja pałac inni chatke,takie jest zycie.
                    Ważne zeby człowiek sam zarobił na swoje potrzeby.Moja mama zawsze mi powtarzała ,ze zawsze trzeba liczyc tylko na siebie.
                    • blue_ania37 Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 00:07
                      To zrezygnuj z alimentów i licz na siebie, proste prawda?
                      za co Ty nie lubisz kobiet?
                      Jesteś jedną z nas, alimenciarą, nie wyszło nam, tobie mi i autorce wątku, jeśli MY się nie będziemy wspierać to kto to zrobi?
                      Dziewczyna jest w kosmarnej sytuacji nie dostaje pieniedzy na wspólne dziecko, jeśli tata dziecka nie ma ochoty, to może trzeb amu przypomnieć przy pomocy własnych rodziców?
                      i tyle, należy pomóc temu dziecku a nie bronić taty który ma nowy związek i nowe dziecko, to ON się wypiął a nie jego pierwsze dziecko.
                      A
                      • natalia-ok6 Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 08:09
                        Ten wątek nie jest o alimentach,tylko jak sobie radzicie gdy eks ma nową rodzinę.
                        Wszędzie wyłapujecie tylko pieniądze.
                        Lubie mądre kobiety.Mojemu eks życzę jak najlepiej.Wolę żeby miał nową rodzinę,wtedy nie będzie zainteresowany moim życiem.
                        Dlaczego mam nie bronić taty?Tata to też człowiek,któremu należy się trochę szczęścia w zyciu.Po rozwodzie mamy cały czas cierpiec i cieszyć się,ze druga strona ma źle a jak ma dobrze ,to rozpaczać z tego powodu? Kazdy ma swoje zycie.
                        Coś się kończy i coś się zaczyna
                        • scindapsus Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 09:11
                          No popatrz-małżeństwo się skończyło, ale dziecko wspólne nie.
                          Ono jest, i żyje, nie skończyło się razem ze starym małzeństwem.I tatus ma zakichany obowiązek łozyć na dziecko które powołał do zycia.
                        • lampka_witoszowska Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 14:04
                          Natalio, więc wygląda jedynie na to, że RAZ przez 30 min latałaś po sądzie jak głupia
                          - ale, kurczę, nic z tego nie wynika dla dziecka, które nei ma kontaktu z ojcem i na które ojciec nei płaci alimentów
                  • argentusa Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 11:09
                    Aniu, mylisz się. Są da taki podział a nawet jeszcze bardziej skrajny.

                    Tu nie o to chodzi,że taki an ie inny podział ma natalia. Chodzi o to,że nie zauważa, że są inne sytuacje.
                    Nie wypowiadam się, mam luksusową sytuację w porównaniu do większości mam na tym forum.
                    Ale dopuszczam,ze moja sytuacja jest WYJĄTKIEM i nie może kształtować norm społecznych. Chociaż by się chciało.
                    Zatem, tak jak natalia nie dopuszcza,że jest inaczej, Ty też robisz to samo pisząc,ze żaden sąd nie da takiego podziału alimentów.
                    Ar.
                    • blue_ania37 Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 11:30
                      Zgadzam się Argentusa z Tobą, ja znam podział 80 do 20, ja mam taki podział.
                      Mam duże alimenty o których zresztą już tu pisałam kiedyś, dostaję 1600 zł na jedno zdrowe dziecko.
                      Nie walczyłam ani o ten podział ani o takie pieniądze, jest to moja "premia" za to że wyrzucił nas, a przede wszystkim dziecko z domu.
                      Mam oprócz tego pracę stabilną, mogłabym pisać dziewczyno ogarnij się weż do pracy.
                      Ale mam ogromną pokorę wobec tego co zrobił nam eks i co "dzięki" temu zyskaliśmy.
                      Jestem jedną z rozwodniczek, które pewnie kiedyś będą musiały znów być w sądzie w sprawie alimentów, wiem, że wiele dziewczyn ma gorzej.
                      Nie umiem patrzeć tylko na koncówkę własnego nosa, bo ja mam dobrze.
                      Mam ogólnie w sobie dużo empatii do ludzi, więc nigdy nie będę uważała się za lepszą, bo mam np więcej alimentów.
                      Ludzie rozumieją czemu mam tyle, a ja modlę się o wygraną w totka, aby nie musieć brać jakichkolwiek pieniędzy od eksa.
                      Budzą we mnie zażenowanie, i przekonanie że coś jeszcze zależy od niego.
                      Pieniądze wydaję na dziecko, sobie "odpalam" tylko cześć za mieszkanie, wyrzucił go a więc on musi gdzieś mieszkać.
                      Nie rozumiem podejścia Natalii i tyle.
                      A
                      • blue_ania37 Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 11:35
                        I jeszcze kontakty z tatą.
                        Tata naszego dziecka wyprał się zupełnie, niekiedy piszę listy polecone za potwierdzeniem odbioru z hasłem że mam przeczytać.
                        Nie zabiega, nie dzwoni nie przychodzi, byłam zadziwiona ale już się pogodziłam.
                        Wiem, że nasze dziecko zasługuję na normalne życie, więc muszę zrobić to ja.
                        To samo z babcią syna, nie utrzymuje kontaktów, jakby jedyny wnuk nagle stał się wrogiem numer jeden, no ale niestety ma połowę moich genówsmile
                        Nie zadziwia mnie już podejście rodziny i taty syna, widocznie nie chcą, a ja tylko wiem, że muszę dla małego kiedyś stworzyć fajny dobry dom.
                        Niekiedy lepiej może miec jedną babcię, niż dwie, jeśli tak chce.
                        Faktem jest też, że moje dziecko nie teskni co pokazuję mi, że może ten układ jest lepszy.
                        A
                • mamamalegomisia Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 12:14
                  Natalia to super że zarabiasz ale pomyśl że nie każdy zarabia tyle żeby samodzielnie dziecko utrzymać, i niekoniecznie dlatego że jest nieukiem, nierobem i ma dwie lewe ręce. Ja też zarabiałam dobrze przed rozwodem, w perspektywie były jeszcze wyższe zarobki po zdaniu egzaminu zawodowego. Kształciłam się długo i starannie aby byc samowystarczalną i na nikogo nie musieć liczyć. Niestety zdrowie mi się posypało i wszystkie dyplomy, tytuły itp. mogę sobie schować. Pracownik ze znacznym stopniem niepełnosprawności w Polsce ma siedzieć w 4 ścianach w biedzie, ew. składać długopisy za marne grosze.
                  Chciałabym móc zarabiać tyle, aby w ogóle nie brać alimentów na dziecko od eksa - myślę że większość kobiet na tym forum również, nic nie jest bardziej upokarzające od świadomości, że nadal po rozwodzie jest się w jakiś sposób zależnym od byłego małżonka i że alimenty mogą być wykorzystywane jako broń przeciwko byłej żonie - nieważne, że najbardziej cierpi dziecko. Ja bardzo chętnie wytrąciłabym eksowi tą broń z ręki.
        • gazeta_mi_placi Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 12:29
          Słyszałam, że nader często (chyba wg statystyk więcej niż połowa) byłych Panów bierze się do płacenia na rodzone dziecko z chwilą gdy dziadkom zasądzane są alimenty.
          • mamamalegomisia Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 16:12
            Właśnie i o to chodzi - może wyrodny ojciec przynajmniej nie zechce być wyrodnym synem.
    • kobieta306 Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 05.12.12, 22:58
      boli Ciebie krzywda Twojego dziecka i to jest normalny, zdrowy odruch kochającej matki.
      Pozdrawiam ciepło. Twój były mąż to jeden z wielu statystycznych zwykłych dupków. Trzymaj się wink
    • natalia-ok6 Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 05.12.12, 23:51
      se-la-wi38 napisał(a):
      Teraz ma nową rodzinę. on 41 lat, młodsza żona i malutka dzidzia.
      > Ja jestem sama. Praca i dziecko 10lat.Praca-dom-praca.

      Z tego postu wynika,ze niepłacenie alimentów to rzecz drugorzędna.
      Dla autorki bolesne jest najbardziej to,ze eks ma nowa rodzine,jest szczesliwy a ona jest biedna sama i nieszcześliwa
      Co najlepiej zrobic?Dokopać mu,zeby nie mieli tak rózowo .Moze się pokłóca.
      Ludzie nie szkoda wam zdrowia i nerwów.
      • natka-2003 Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 08:50
        z niepłaceniem alimentów idzie w parze kompletny brak zainteresowania własnym dzieckiem, ja nie odbieram tego wątku jako walki o pieniądze, ale jako naturalną postawę matki, która widzi, że dziecku brakuje kontaktów z ojcem... a eks będzie odgrywał dobrego tatusia gdzieś w polsce...
        Natalia gratuluję samowystarczalności (?) finansowej, ale licząc tylko na siebie nie zapewnisz dziecku kontaktu z tatą sad
        • altz Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 09:40
          natka-2003 napisała:

          > z niepłaceniem alimentów idzie w parze kompletny brak zainteresowania własnym d
          > zieckiem, ja nie odbieram tego wątku jako walki o pieniądze, ale jako naturalną
          > postawę matki, która widzi, że dziecku brakuje kontaktów z ojcem... a eks będz
          > ie odgrywał dobrego tatusia gdzieś w polsce...
          Tak czytam od kilku lat wpisy kobiet i rozmawiam osobiście, dochodzę do wniosku, że jednak najważniejsze dla pań są pieniądze. Częściowo to rozumiem, ciężko jest żyć z jednej pensji, ale czasami jest tak, że druga strona nie ma pieniędzy. Mężczyzna bez pieniędzy jest wart co najwyżej pogardy, tak to działa, panie są wymagające.

          Nie zauważyłem wpisu w rodzaju: nie ma, nie płaci, to niech się chociaż zajmuje dziećmi i z nimi spotyka. Gdyby taki pan nie płacił, to by nie mógł się spotykać z dziećmi, bo pani by mu ciosała kołki na głowie, wyzywała itd. Agresja kobiet ma w naszym społeczne przyzwolenie.
          Czyta się na forach porady kobiet dla kobiet. Panie piszą, "nie przejmuj się, ojciec po rozwodzie będzie jeszcze lepszym ojcem, niż był w małżeństwie. Jeśli był dobry, to będzie bardzo dobry, jeśli był kiepski, to będzie dobry", a przecież różnie bywa, ludzie są bardzo różni, a rozwód nie jest lekiem na poprawę jakości rodzicielstwa. Potem jest szok i złość, bez żadnej próby analizy sytuacji. Nie przeczytałem jeszcze w tekstu "nabroiłam, chciałabym to odkręcić", kobiety po prostu się nie mylą. wink

          Dzieci się przyzwyczają do jednego rodzica, jeden dobry rodzic im z zupełności wystarcza. Jeśli ktoś się wyniósł i zamieszkał gdzie indziej, już nie ma miejsca przy dzieciach, przyroda nie lubi pustki. To jest stwierdzenie faktu, nie jakiś żal czy coś w tym rodzaju. To nawet dobrze, że dzieci się tak łatwo przystosowują, dzięki temu mniej cierpią. Nie ma o co rwać szat, zazwyczaj dzieci to lepiej znoszą, niż ich matki.
          • noname2002 Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 10:24
            Dzieci się przyzwyczają do jednego rodzica, jeden dobry rodzic im z zupełności
            > wystarcza. Jeśli ktoś się wyniósł i zamieszkał gdzie indziej, już nie ma miejsc
            > a przy dzieciach, przyroda nie lubi pustki. To jest stwierdzenie faktu, nie jak
            > iś żal czy coś w tym rodzaju. To nawet dobrze, że dzieci się tak łatwo przystos
            > owują, dzięki temu mniej cierpią. Nie ma o co rwać szat, zazwyczaj dzieci to le
            > piej znoszą, niż ich matki.

            Oszukujesz swoje sumienie Altz? Widziales kiedys smutnego 5latka? Smutnego, przygaszonego, apatycznego, nie przez godzine czy dzien ale miesiac? Bo ja widzialam jak moj eks po rozwodzie przez miesiac sie "odzwyczajal" od syna.
            • altz Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 12:15
              noname2002 napisała:
              > Oszukujesz swoje sumienie Altz? Widziales kiedys smutnego 5latka? Smutnego, prz
              > ygaszonego, apatycznego, nie przez godzine czy dzien ale miesiac? Bo ja widzial
              > am jak moj eks po rozwodzie przez miesiac sie "odzwyczajal" od syna.

              Wiem, że dzieci są smutne, ale z czasem zapominają. Chwilę smutne, a potem lecą bawić się z innymi. Nie ma rozwodu bez konsekwencji. Tak musi być, ale to z czasem przejdzie.
              Rodzic powinien martwić się przede wszystkim o siebie, stanąć na nogi finansowo i emocjonalnie, inaczej nie będzie w stanie pomóc dziecku, kiedy naprawdę będzie potrzebny.
              Ja nie mam wyrzutów sumienia, bo zostałem przez dziecko wykreślony, miałem o to żal, ale już nie mam i niech tak zostanie.
              • blue_ania37 Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 12:36
                altz napisał:
                > Wiem, że dzieci są smutne, ale z czasem zapominają. Chwilę smutne, a potem lecą
                > bawić się z innymi. Nie ma rozwodu bez konsekwencji. Tak musi być, ale to z cz
                > asem przejdzie.
                > Rodzic powinien martwić się przede wszystkim o siebie, stanąć na nogi finansowo
                > i emocjonalnie, inaczej nie będzie w stanie pomóc dziecku, kiedy naprawdę będz
                > ie potrzebny.
                > Ja nie mam wyrzutów sumienia, bo zostałem przez dziecko wykreślony, miałem o to
                > żal, ale już nie mam i niech tak zostanie.

                Dziecko ciebie wyrzucilo?
                Czy ty przestałes widywany dziecko bo spotkania z matka tego dziecka były dla ciebie za ciężkie?
                Faktem jest,ze dzieci ,umieją pogrążyć sie w świat zabaw itp, inaczej mówią i postrzegają ale tak naprawdę jak na ich życiu zadecydował rozwod rodziców bedzie wiadomo jak bedą dorośli, jak bedą postrzegac swoje rodziny swoich ojców i matki i jak bedą sobie radzić we własnych rodzinach które zaloza.
                A
              • noname2002 Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 12:59
                Wlasnie pisze Ci o moim synu, ze nie zapominal, nie zajmowal sie zabawa i to jako 5latek.
              • gazeta_mi_placi Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 14:39
                A próbowałeś walczyć? Raczej gdy dziecko wykreśla rodzica ze swojego życia to z powodów bardzo poważnych po stronie rodzica jak alkoholizm, molestowanie czy wyjątkowo parszywy charakter.
                • altz Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 14:53
                  gazeta_mi_placi napisała:

                  > A próbowałeś walczyć? Raczej gdy dziecko wykreśla rodzica ze swojego życia to z
                  > powodów bardzo poważnych po stronie rodzica jak alkoholizm, molestowanie czy w
                  > yjątkowo parszywy charakter.
                  U mnie było wszystko co złe, bo ja jestem patologią od urodzenia. smile
                  Nie wiem, po co takie bicie piany? Wiele dzieci ma tylko jednego rodzica i wyrasta na ludzi.
                  Uważam, że po rozwodzie rodzice powinni zatroszczyć się przede wszystkim o siebie, bo taki miauczący rodzic bez pieniędzy żyjący przeszłością nie jest wiele wart. Panie mi to przekazały na tym forum dobitnie i w miały rację. To tak, jak w samolocie, najpierw zakłada się sobie maskę tlenową i wtedy można pomóc dziecku czy innemu sąsiadowi, tak samo przy wypadku dbamy o własne bezpieczeństwo i samochód, potem pomagamy innym.
                  • gazeta_mi_placi Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 16:48
                    Skoro rodzice po rozwodzie mają się zatroszczyć przede wszystkim o siebie to kto ma zająć się w tym czasie dzieckiem? Kosmici? Rodzice to na ogół pełnoletnie osoby mogące o siebie zadbać, dziecko samo o siebie nie zadba.
                    Przykre to co piszesz.
                    • altz Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 16:59
                      gazeta_mi_placi napisała:
                      > Skoro rodzice po rozwodzie mają się zatroszczyć przede wszystkim o siebie to kt
                      > o ma zająć się w tym czasie dzieckiem? Kosmici?
                      > Rodzice to na ogół pełnoletnie osoby mogące o siebie zadbać,
                      > dziecko samo o siebie nie zadba.
                      "Rozwalony" rodzic przez rozwód nie pomoże dziecku, sam musi jakoś funkcjonować, żeby pomóc dziecku. Dochodzą problemy finansowe i mieszkaniowe. Jeśli to wszystko zabezpieczy, może się zająć emocjami dziecka. Popatrz na decyzje sądów, one też tak uważają.

                      > Przykre to co piszesz.
                      Takie jest życie.
                      • noname2002 Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 17:20
                        Alz ale od Twojego rozwodu minal juz ladny kawal czasu, to kiedy sie w koncu pozbierasz?
                        • altz Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 17:26
                          noname2002 napisała:
                          > Alz ale od Twojego rozwodu minal juz ladny kawal czasu, to kiedy sie w koncu po
                          > zbierasz?
                          Ja już jestem pozbierany, to jest moja nowa wersja. smile
                          • blue_ania37 Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 17:36
                            Jeden znajomy rozwodnik tak mi tłumaczył dlaczego ex nie chce sie widywac z dzieckiem.
                            Bo czuje integralną wież dziecka ze mną, a ja mu sie kojarze tylko złe, więc przenosi to na dziecko.
                            Możliwe,ale niekiedy mam do siebie pytanie czy moje dziecko to udźwignie kiedyś bo dziś tak, ale kiedyś czy zrozumie i zaakceptuje.
                            Fatalne jest kiedy rodzice biorą rozwod nie tylko z sobą ale i z dzieckiem.
                            Tak myśle w perspektywie lat.
                            Czy twoje dzieci Altz bedą umieli żyć w związkach będąc przez życie pozbawieni pewności ze dla mamy i taty sa najważniejsi, czy bedą umieli kochać, ufać?
                            Czy nie wyleja wiadra złości na dorosłych którzy im urządzili takie życie.
                            To jest pytanie które mnie męczy patrząc na dzieci
                            A
                            ...Niemożliwe po prostu wymaga, trochę więcej czasu.....
                            • altz Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 17:42
                              blue_ania37 napisała:
                              > Czy twoje dzieci Altz bedą umieli żyć w związkach będąc przez życie pozbawieni
                              > pewności ze dla mamy i taty sa najważniejsi, czy bedą umieli kochać, ufać?
                              Nie wiem, może zobaczę, a może nie. smile

                              > Czy nie wyleja wiadra złości na dorosłych którzy im urządzili takie życie.
                              Nie planuję jakieś zależności od dzieci, możliwe, że się już nigdy nie zobaczymy? Któż to wie?
                              I tak za 2 tygodnie jest koniec świata, tak powiedziała wróżka od tarota. smile
                              • noname2002 Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 17:46
                                możliwe, że się już nigdy nie zobaczym
                                > y? Któż to wie?

                                To znaczy, ze przestales w ogole sie widywac z dziecmi?
                                • altz Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 17:58
                                  noname2002 napisała:
                                  > To znaczy, ze przestales w ogole sie widywac z dziecmi?
                                  Tak. Mają wszystko, czego potrzebują. Nie warto hamletyzować. wink
                                  • noname2002 Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 07.12.12, 08:10
                                    Nie, nie maja wszystkiego. Bardzo smutne.
                                  • zegnaj_kotku Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 07.12.12, 09:52

                                    Altz to nie hamletyzowanie...
                                    poczytaj sobie: www.brpd.gov.pl/publikacjeskany/Dziecko_w_rozwodzie_-_poradnik_dla_rodzicow.pdf

                                    Co innego brak rodzica (śmierć) a co innego świadomość odrzucenia/wyparcia przez własnego rodzica.
                                    Moim zdaniem z pełną świadomością robisz wielką krzywdę własnym dzieciom/dziecku.
                                    • blackglass Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 07.12.12, 10:07
                                      zegnaj_kotku napisała:

                                      >
                                      > Altz to nie hamletyzowanie...
                                      > poczytaj sobie: www.brpd.gov.pl/publikacjeskany/Dziecko_w_rozwodzie_-_poradnik_dla_rodzicow.pdf
                                      >
                                      > Co innego brak rodzica (śmierć) a co innego świadomość odrzucenia/wyparcia prze
                                      > z własnego rodzica.
                                      > Moim zdaniem z pełną świadomością robisz wielką krzywdę własnym dzieciom/dziecku.

                                      Po prostu zafundował własnym dzieciom niezły bajzel, ale co go to obchodzi to one będą się z tym borykać i płacić za egoizm ojca w życiu dorosłym !

                                      Może altz zamiast skupiać się tylko an sobie poczytaj badania co twoje dzieci czeka w przyszłości sad
                                      • cozzycie_80 Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 07.12.12, 10:22
                                        Niczego innego się tak nie boję w życiu, jak tego, że mój były kiedy pojawią sie w jego życiu "nowe" dzieci, wymiksuje się z życia naszej córki.
                                        Owszem przeżywa, że rodzice nie mieszkają razem, ale uwielbia spotkania z tatą i tęskni za Nim.
                                        Nie uważam, że to, że tatuś raz jest a raz go nie ma, jest złe. Najważniejsze, że mają kontakt, że jest między nimi więź. Jest z nim bardzo często. Czasami jak patrzę na moje dziecko i rozmawiam z Nią o tym, to widzę, że zaczyna to akceptować.
                                        No chyba że tatuś pojawia się raz na miesiąc i okłamuje własne dziecko to wtedy na pewno robi własnemu dziecku krzywdę.
                                        Wiem, że jeżeli tatuś wycofa się z życia naszej córki, to wtedy złamie jej serce sad
                                      • altz Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 07.12.12, 10:52
                                        blackglass napisała:
                                        > Po prostu zafundował własnym dzieciom niezły bajzel, ale co go to obchodzi to o
                                        > ne będą się z tym borykać i płacić za egoizm ojca w życiu dorosłym !
                                        Jeśli zafundował, to już zafundowali, bo to była nasza wspólna decyzja.

                                        > Może altz zamiast skupiać się tylko an sobie poczytaj badania co twoje dzieci c
                                        > zeka w przyszłości sad
                                        Znasz piramidę potrzeb? Najważniejsze są potrzeby związane z przeżyciem, potem dopiero są inne potrzeby. Tak również uważają sądy w Polsce, tak uważa większość pan na tym forum.
                                        Rozmawiaj z sądami i im coś wypominaj, ja się zajmę sobą i postaram się jakoś stanąć finansowo na nogi, co mi wielokrotnie sugerowały panie z forum.
                                        Monitoruję sprawę sytuację dziecka, wiem, jak to wygląda. Dziecko ma zapewnione wszystkie podstawowe potrzeby, więc takie pisanie to jest według mnie hamletyzowanie osób, które mają dużo prostsze życie, niż ja i wielu innych panów.
                                        • gazeta_mi_placi Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 07.12.12, 11:55
                                          Nie bardzo rozumiem. Bilet do miasta w którym mieszkają Twoje dzieci celem ich odwiedzania byłby kosztem np. codziennego jedzenia chleba z masłem bo jest tak drogi? Jeśli tak to może zaproś dzieci do siebie, nie będziesz ponosił kosztów podróży jeżeli faktycznie są za wysokie.
                                        • zegnaj_kotku Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 07.12.12, 12:09
                                          Ale kontakt nie koliduje z "stawaniem na nogi"... przecież jak mieszkasz gdzieś daleko to jest jeszcze telefon, internet...
                                          przecież pełne rodziny też często mieszkają oddzielnie i daleko (praca w innym kraju) i to nie wiąże się z brakiem kontaktu z dzieckiem.
                                          Na forum masz czas, a na pogadanie z dzieckiem przez Skypa nie? jak dziecko potrafi pisać/czytać to emalie tez istnieją.
                                          No chyba, że to niemowle...
                                    • altz Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 07.12.12, 16:19
                                      zegnaj_kotku napisała:

                                      >
                                      > Altz to nie hamletyzowanie...
                                      > poczytaj sobie: rel="nofollow">www.brpd.gov.pl/publikacjeskany/Dziecko_w_rozwodzie_-_poradnik_dla_rodzicow.pdf

                                      Zajrzałem i się uśmiałem. Bzdury straszne.
                                      Żebyś nie mówiła, że zmyślam zacytuję kawałek.

                                      "Postępowanie dowodowe
                                      Podczas rozprawy najważniejszym zadaniem sądu orzekającego o rozwodzie jest dokładne ustalenie stanu faktycznego i wydanie
                                      wyroku uwzględniającego następujące sprawy:
                                      a) Czy po rozwodzie zaspokojenie potrzeb materialnych i emocjonalnych
                                      dzieci nie ulegnie drastycznemu pogorszeniu?
                                      b) Czy rozwód nie spowoduje osłabienia więzi z dziećmi tego rodzica, przy którym dzieci nie pozostaną?
                                      c) Czy utrzymanie dotychczasowego stanu byłoby dla dzieci korzystniejsze niż orzeczenie rozwodu?


                                      Postępowanie dowodowe ma między innymi ustalić sytuację dzieci rozwodzących się rodziców. Sąd nie może jednak przesłuchiwać w charakterze świadków dzieci, które nie ukończyły
                                      17 lat. Musi posłużyć się innymi środkami. Najczęściej stosowanym
                                      sposobem ustalenia sytuacji wychowawczej i bytowej dzieci jest
                                      wywiad środowiskowy przeprowadzany przez kuratora zawodowego
                                      (organ pomocniczy sądu) na koszt stron oraz opinie specjalistycznych
                                      placówek, w szczególności Rodzinnego Ośrodka
                                      Diagnostyczno-Konsultacyjnego (RODK). Właściwie zebrany
                                      materiał dowodowy pozwala wydać decyzję korzystniejszą dla
                                      dzieci, dlatego sądy bardzo starannie zbierają wszelkie dostępne informacje.
                                      "

                                      Uśmiałem się, jakbym czytał Trybunę Ludu za Gierka. smile Nie wiem, czy ci ludzie są tacy naiwni, głupi czy zakłamani? Staranność, troska o dziecko i specjalistyczny ośrodek, jajo można znieść.
                                      • zegnaj_kotku Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 07.12.12, 20:01
                                        Taki długi post i ani zdaniem się nie odniosłeś do tego w jaki sposób "stawanie na nogi" koliduje z kontaktem z dzieckiem/dziećmi... W dobie internetu, telefonów komórkowych itp.
                                        • altz Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 07.12.12, 21:44
                                          zegnaj_kotku napisała:

                                          > Taki długi post i ani zdaniem się nie odniosłeś do tego w jaki sposób "stawanie
                                          > na nogi" koliduje z kontaktem z dzieckiem/dziećmi... W dobie internetu, telefo
                                          > nów komórkowych itp.
                                          Tak szczerze mówiąc, to już mi się nie chce wszystkiego tłumaczyć.
                                          Przez internet i telefon, to ja się mogę zaprzyjaźnić z Marsjanami.
                                          • triss_merigold6 Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 07.12.12, 21:48
                                            A Ty nadal bez roboty i bez kasy?
                                            • zmeczona100 Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 07.12.12, 21:51
                                              Ależ drobiazgowa jesteś wink
                                            • gazeta_mi_placi Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 07.12.12, 21:54
                                              Chyba ma pracę skoro "60% zarobków idzie na alimenty sad ".
                                              • olgucha_3 Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 07.12.12, 22:01
                                                O matuniu, jakby mój ex płaci alimenty w postaci 60% swoich zarobków, to mój młody byłby najbogatszym studentem big_grin
                                                • altz Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 07.12.12, 22:09
                                                  I tak nie jest źle, bo oszczędzam na opłatach na komornika. big_grin
                                                • gazeta_mi_placi Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 08.12.12, 17:24
                                                  Ale nie wiadomo ile wynoszą jego zarobki (swoją drogą czy on kiedyś nie wspominał o bezrobociu?) bo może to praca na pół etatu lub dorywcza za 500 zł miesięcznie, zatem na dzieci na ten przykład przypada około 300 zł.
                                          • gazeta_mi_placi Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 07.12.12, 21:53
                                            Lepszy rydz niż nic, prawda?
                                  • blackglass Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 07.12.12, 10:05
                                    altz napisał:

                                    > noname2002 napisała:
                                    > > To znaczy, ze przestales w ogole sie widywac z dziecmi?
                                    > Tak. Mają wszystko, czego potrzebują. Nie warto hamletyzować. wink

                                    to przerażające...egoistyczne i wygodne...
                                    ..ale pewnie jest ci z tym wygodnie, wolisz poświęcać czas nowej pani i jej dzieciom niż własnym?
                                    no coment...
                              • blue_ania37 Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 17:57
                                Ja tu Altz poważnie podeszłym do tematusmile a ty o tarocie.
                                Szanuje przekonania, szanuje wybory obojętnie co ja bym o nich nie myślała bo najważniejsze to umieć wybrać ale czy wtedy nie ma sie rozterkach znaków zapytaniamitp...
                                A
                                • altz Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 18:04
                                  blue_ania37 napisała:

                                  > Ja tu Altz poważnie podeszłym do tematusmile a ty o tarocie.
                                  Patrz, a myślałem, że dla kobiet tarot jest źródłem wiedzy i mądrości. wink
                                  • blue_ania37 Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 18:08
                                    Jaja sobie robiszwink,
                                    A
                                    • altz Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 18:13
                                      blue_ania37 napisała:

                                      > Jaja sobie robiszwink,
                                      > A
                                      Nie robię jaj, spotkałem się wielokrotnie z sytuacją, gdy kobiety bardzo poważnie traktowały tarota, leki homeopatyczne, świecowanie uszu, podpowiedzi koleżanek. Myślę, że kobiety tak mają. Są takie nieracjonalne i łatwe do zmanipulowania i jest to ich urokiem. smile
                                      • blue_ania37 Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 18:17
                                        Urok widzę w czymś innym tak zwany urok kobiecy moze w delikatności moze jeszcze w czymś innym, tarot to dla mnie nieznany świat tak samo jak święcowanie uszusmile
                                        Z tymi koleżankami ewentualnie sie zgadzamwink
                                        A
              • blackglass Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 14:49
                altz napisał:
                > Wiem, że dzieci są smutne, ale z czasem zapominają. Chwilę smutne, a potem lecą
                > bawić się z innymi. Nie ma rozwodu bez konsekwencji. Tak musi być, ale to z cz
                > asem przejdzie.

                Tak mówią ci, którzy nie widzieli, nie odczuli tego smutku dziecka...to nie prawda, ze chwilkę będzie smutne a potem przejdzie...
              • jagienka_2 Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 18:24
                Nie zapominają. Jesteśmy z synem sami od trzech lat. Ja już się dawno pozbierałam, a on nie może przeboleć braku normalnej rodziny i taty na co dzień. Z ojcem spotyka się w miarę regularnie, między mną a exem nie ma żadnej wojny, przeciwnie, żyjemy w zgodzie i dziecko to widzi, ale mimo to wciąż cierpi. Ostatnio było lepiej, ale to tylko pozory. Pewnego wieczoru sam w pokoju uczył się czytać, miał zadany dłuższy tekst. Na drugi dzień wyznał mi, że to był fragment pamiętnika dziewczynki, która ma rozwiedzionych rodziców, a on płakał cały czas, gdy to czytał. Byłam zaskoczona, przecież minęło tyle czasu... Wydawało się, że wszystko się jakoś ułożyło. Dorosłym się tak wydawało, bo dziecku jednak nie...
                • altz Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 18:30
                  jagienka_2 napisała:
                  > Nie zapominają. Jesteśmy z synem sami od trzech lat. Ja już się dawno pozbierał
                  > am, a on nie może przeboleć braku normalnej rodziny i taty na co dzień.
                  Widzisz, ojciec przychodzi i niby to jest dobre. Z drugiej strony, to takie rozdrapywanie ran, dziecko ma ciągłą torturę, "ogląda czekoladkę przez szybkę".
                  • blue_ania37 Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 18:36
                    Cholera nie wiem czy to rozdrapywanie ran, bo z jednej strony ok to takie potem sztuczne i jak z ta czekoladka.
                    Ale z drugiej strony dziecko płacze za dwójka rodziców w domu a nie za tym ze nie ma jednego rodzica.
                    Do doopy, każdy wybór
                    A
                    ...Niemożliwe po prostu wymaga, trochę więcej czasu.....
                    • altz Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 18:49
                      blue_ania37 napisała:
                      > Cholera nie wiem czy to rozdrapywanie ran, bo z jednej strony ok to takie potem
                      > sztuczne i jak z ta czekoladka.
                      > Ale z drugiej strony dziecko płacze za dwójka rodziców w domu a nie za tym ze n
                      > ie ma jednego rodzica.
                      > Do doopy, każdy wybór

                      Rozumiesz, w czym rzecz, ja też to tak odczuwam. Może łatwiej by było, gdy rodzic był jakiś wyjątkowo trudny? A może też nie było by łatwiej? Trzeba to przeżyć, żeby wiedzieć. Bardzo trudne.
                      • blue_ania37 Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 19:04
                        Nie wiem Altz co jest lepszym wyborem, wiem ze życie przyniesie mi odpowiedz.
                        Pomimo ze moj pan tata naszego dziecka z tych cholernie trudnych mam do tej pory żal ze tak sie wypral z młodego, to taki żal który nie mija...
                        Nie zabija, nie męczy nie powoduje łez po prostu jest.
                        A
                        ...Niemożliwe po prostu wymaga, trochę więcej czasu.....
                • mamamalegomisia Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 18:52
                  Moje dziecko też nie zapomniało mimo że rozstanie było parę lat temu a ojciec nigdy nie był szczególnie zaangażowany. Jeśli zdarza mi się rozmawiać z eksem przy dziecku staram się nie poruszać drażlwiych tematów i nie dawać do zrozumienia, że kontakt jest dla mnie bolesny, zdarza się że zamieniam z eksem parę słów lub żartuję - dla dziecka to sygnał, że być może moglibyśmy być znowu razem. Jest bardzo związane ze mną (zawsze tak było), z ojcem więz jest minimalna ale jednak pełnej rodziny nie zastąpię. Wyobrażam sobie jak cierpią te dzieci które miały bardzo dobry kontakt z ojcem na co dzień, ojciec uczestniczył w ich życiu i nagle to straciły. U nas ex odkąd dziecko może pamiętać traktował dom jak hotel do którego z rzadka się wpada (miał drugie życie, z kim innym na boku) a i tak dziecko cierpi.
      • noname2002 Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 09:13
        A teraz urocza Natalio, wyobraz sobie, ze Twoj eks zaklada nowa rodzine, rodzi mu sie dziecko i zapomina o Waszym. A Ty odpowiadasz na pytania "kiedy tata przyjdzie" i patrzysz jak dzieciak cierpi.
      • nangaparbat3 ty, natalia, z choinki sie urwalaś 09.12.12, 04:16
        Naprawde uwazasz, ze tak mozna robić, jedno dziecko, potem pa pa, drugie dziecko, na nim sie skupmy, przeciez tamto ma jakąś mamuśkę, to się zajmie, co mnie obchodzi, nie będę dokladać - a mamuska niech sobie radzi sama, jej dziecko, jej problem?
        Na moje oko jesteś jedna z tych mlodych (?) dam, co zlapawszy faceta z przychowkiem, dążą do wymazania poprzedniej rodziny z jego świadomości, zycia, myśli. Teraz, k., ja! Co bylo a nie jest, nie pisze się w rejestr.
        Musze cie zmartwić - pisze się, pisze. Raz zapisane - żona, mąż, dzieci - nie wymaże się nigdy. Mozna się z tym ułozyć, mozna mieć nową rodzinę, potem jeszcze nowszą (jak moj Eks) - ale wymazac się nie da. Żebys sie nie wiem jak starala.
    • se-la-wi38 Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 10:12
      Dziekuje za komentarze..
      Moj problem nie polega na tym, czy eks jest szczęśliwy czy też cierpi.
      On polega na tym, że nasze dziecko dorasta i pamięta i szuka korzeni takze z drugiej strony.
      Pamieta ciocie i wujka z "tamtej strony", pamieta swoje kuzynostwo, zostały zdjecia ze wspolnych wakacji czy wyjazdy na narty.I pyta kiedy z nimi pojedzie i czemu tata nie dzwoni i czy na ferie bedzie mogło tam - do niego pojechać.
      Ja znam już odpowiedź, że nie pojedzie do taty.
      Z mojego punktu widzenia lepiej żeby ex był szczęśliwy - wtedy w tej szczęśliwości spadło by szczęście i dla naszego dziecka.

      I też nie moge zrozumieć jak tamta rodzina wypiela sie z czasem na swojego wnuka, bratanka czy siostrzeńca. Tak po prostu - moje i jego dziecko przestało dla nich istnieć.
      Niepłacenie przez niego alimentów odzwierciedla jego podejście do dziecka. Brak jakichkolwiek kontaktów czy to urodzin, mikołaja, dnia dziecka, ferii wakacji jest jednoznaczne.

      Początkowo myślałam, że może jemu cos sie stało - kontktowałam się z jego krewnymi, chłodne potraktowanie wystarczyło, że poczułam sie jak idiotka.Oddzwonił żebym zajeła sie swoim sprawami, a nie niepokoiła jego rodzinę.

      Nie ma we mnie chęci zemsty, podgrzewania atmosfery, ja sie rozliczyłam z ta przeszłością.
      Moim problemem jest bezradność i bezsilność wobec krzywdy mojego dziecka, które od pół roku chodzi ze mną na terapię z powodu nawarstwiających się problemów emocjonalnych, które skumulowało sie po braku reakcji na pisemne zaproszenie taty na zawody wojewodzkie, telefonu juz nie znam do niego, i braku jego przyjazdu oraz wielomiesięcznego milczenia wobec dziecka..............
      • zegnaj_kotku Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 13:53
        Niestety nie zmusisz nikogo do miłości, nawet do własnego dziecka...
        Zupełnie nie rozumiem zachowania Twojego ex ani jego rodziny...
        Bardzo mi przykro ze względu na to co przeżywa Twoje dziecko.
        Dobrze, że konsultujesz tą sytuacje z psychologiem, na pewno dziecku jest potrzebne wsparcie i budowanie silnego poczucia własnej wartości.

        Jestem pewnie naiwna ale ja bym wystosowała listy - z okazji świąt podobne treścią do tego co tu napisałaś - właśnie do dziadków i innej rodziny z tamtej strony i do exa ( nadany do dziadków jak nie znasz adresu). W którym opiszesz jaki ta sytuacja ma wpływ na ich wnuka/syna/bratanka... jako ostatnią próbę uzmysłowienia im, jak i kogo krzywdzą.
        • blue_ania37 Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 14:08
          A ja uważam ze można dojść do ściany jeżeli chodzi o próby porozumiewania sie z rodzina i eksem.
          Bardzo kotek fajnie piszesz ale mi sie rodzi pytanie.
          Czy cholerka po drugiej stronie są dzieci?
          Czy dorośli którzy świadomie od kilku lat przestali kontaktować sie z wnukiem.
          Mam dość usprawiedliwienia dorosłych ludzi za swoje postępowanie.
          Nawet jeżeli rodzina byłego uważa była żonę za największe zło to jednak maja dzięki niej tez wnuków które niczemu nie są winne.
          Rodziny często sie obrażają nie wiadomo o co w moim przypadku chociaż wiem o co, o to ze nie bylam honorowa i sie nie przeprowadziłem do rodziców i od biednego syna popieram alimenty na wnuka a przecież on musi pozyc.
          Dziś jest Mikołaj, nie ponosze odpowiedzialności za to ze pan tata i jego mama nie znaleźli czasu na wnuka.
          Nie płacze z tego powodu, zaakceptowalam ale nie bede przypominać to są dorośli ludzie.
          Tak samo jak rodzina i tata autorki wątku
          To są ich wybory i ich sumienia. I tyle
          A
          ...Niemożliwe po prostu wymaga, trochę więcej czasu.....
          • zegnaj_kotku Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 14:27
            oczywiście Aniu masz rację to są dorośli ludzie i sami odpowiadają za swoje czyny i można stawać na głowie i się ich nie zmusi do zainteresowania się dzieckiem jak sami nie będą tego chcieli.
            Ale szkoda dziecka i może warto spróbować po raz ostatni, by móc sobie powiedzieć "ze swojej strony zrobiłam wszystko co było możliwe".

            • olgucha_3 Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 14:34
              Dokładnie tak Kotku, ja zrobiłam, dałam szansę, trułam synowi, trułam exowi, doprowadziłam do spotkania. Nie wykorzystał szansy, kolejnej z mojej strony nie będzie. Teraz już sam musi to załatwić jeśli będzie chciał. Na razie nic nie wskazuje na to, że chce. Pozdrawiam.
            • blue_ania37 Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 14:37
              Na dzien dzisiejszy u mnie brak tej pokory, uważam ze skoro ani razu nie stanelam na drodze aby spotykali sie z wnukiem i synem, jako była zrobiłam duzo, plus jakaś laurka z okazji urodzin babci itp, powiadomilam o wszystkich imprezach w przedszkolu itp, zainteresowania ZERO, gdybym jeszcze coś zrobiła to bym musiała chyba przewalczyc to w sobie bo wydaje mi sie ze juz dość upokarzające sie o kontakt z rodzina byłego i nim.
              Tak samo moze czuć sie autorka wątku, która została potraktowana chłodno na zasadzie pewnie o co ci chodzi wariatko, i jeszcze potem wysluchala od eksa ze ma zostawić rodzine jego w spokoju.
              Z kim tu rozmawiać o czym?
              Raczej można tylko żyć dalej i o tym nie myśleć,
              A
              • olgucha_3 Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 14:40
                Ania, dużo zrobiłaś i nie truj sobie więcej głowy. Nie skorzystali z zaproszeń, nie podziękowali wnukowi za laurki? No i kij im w oko.
                • blue_ania37 Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 14:48
                  Ja juz nie troje sobie głowy, ani nawet sie nie dziwie niekiedy tylko zadaje pytania kurde jak ja cholernie dorosne przez ten rozwod, i poczucie odpowiedzialności za młodego aby to nie wpłynęło na niego kiedyś.
                  Przepraszam za błędy które dziś popełniam językowe ale pisze z tabletu mamy i nijak nie umiem sie w nim odnaleźć oprócz tego ze tez chce takiwink
                  A
                  ...Niemożliwe po prostu wymaga, trochę więcej czasu.....
                • zegnaj_kotku Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 14:49
                  oczywiście w pewnym momencie dochodzi się do ściany i "kij im w oko", że tak zacytuje poprzedniczkę. nie twierdze, że trzeba zabiegać w nieskończoność.
    • kobieta306 Do Natalii 06.12.12, 11:02
      czasami piszesz składnie i do rymu i do taktu.
      ale czasami jak z czymś wyskoczysz, to normalnie oczy przecieram ze zdumienia.
      Kurde - weź zrezygnuj z alimentów i daj dobry przykład. Po cholere je pobierasz, skoro sa one tylko na ekstrasy. Albo bierz i oddawaj jakiejś matce, której się gorzej powodzi!!!
      Pewnego dnia może cię jakaś choroba dopaść (nie zyczę) i nagle całe Twoje extra zarobki szlag trafi! albo zakład pracy zlikwidują. Albo chałupa Ci się spali!! Ja Ci tego wszystkiego nie życzę ale zejdź Ty na ziemię w końcu!!!
      • blackglass Re: Do Natalii 06.12.12, 14:53
        Strasznie przykre i egoistyczne do co ona pisze....nigdy nie rozumiałam jak można widzieć tylko czubek własnego nosa.


    • olgucha_3 Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 11:13
      Będzie trochę długo ale postaram się w miarę zwięźle opisać jak wygląda to u mnie. Kiedy ex odchodził, syn właśnie zdawał maturę, więc był już dorosły. Dorosły z racji osiągnięcia pełnoletności, ale psychicznie z całą pewnością był jeszcze dzieckiem absolutnie nie przygotowanym na jazdy jakie zafundował mu ojciec. Otóż człowiek zwany ojcem na odchodne, wyrzygał synowi, że go nigdy nie kochał bo za wcześnie został ojcem i dopiero teraz wie, że chce mieć dziecko i zrobi wszystko, żeby się jak najszybciej poczęło. Zerwał kontakt z synem i objawił się dopiero po pół roku, w Wigilię przysyłając synowi życzenia świąteczne. Nie były to życzenia napisane specjalnie dla syna, tylko sms, który wysyłał wszystkim z listy kontaktów w swoim telefonie. Coś w stylu... zdrowych radosnych świąt życzy Tomek. W styczniu, na pierwszej sprawie rozwodowej dowiedziałam się, że utrudniam mu kontakty z synem, że buntuję syna przeciwko niemu. Na pytanie sadu w jaki sposób on próbował nawiązać kontakt z synem przez te pół roku, odpowiedział, że no przecież wysłał synowi życzenia świąteczne, na które nie dostał w odpowiedzi nawet słowa dziękuję. Nie wspomnę, że 6 grudnia, syn ma urodziny i z tej okazji nie było żadnych życzeń. Na pytanie sądu o incydent przy odejściu z domu o którym wspomniałam wcześniej odpowiedział, że tak, powiedział synowi, że go nie kocha, bo bardzo chciał odejść z domu i uznał, że jak tak powie to go nie będziemy zatrzymywali. Po kolejnej rozprawie a był to już marzec 2011 r. doprowadziłam do spotkania ojca z synem. Zostawiam ich samych i poprosiłam by się jakoś dogadali, bo mam dość wysłuchiwania jaką jestem podłą matką, utrudniającą ojcu kontakty z synem. Ojciec naobiecywał synowi cudów, że będą się spotykali przynajmniej raz w tygodniu, że będą sobie chodzili na koncerty i inne imprezy. Ojciec mu powiedział, że wyjeżdża, ale że będzie dzwonił a jak wróci to się spotkają i przegadają całą noc. Co z tego wyszło? Nic. Ojciec przez miesiąc nie odezwał sie w ogóle do syna, syn raz wysłał sms-a z zapytaniem co słychać, na który nie dostał odpowiedzi. Wtedy usłyszałam od syna, że mam więcej mu nie gadać o ojcu i nie namawiać na żadne kontakty. Po miesiącu, ex zadzwonił do mnie, żeby zapytać co słychać u naszego syna. Usłyszał, że to nie ze mną miał mieć kontakt, ale z synem i powinien jego o to pytać a nie mnie. Powiedział, że nie mógł zadzwonić bo wyjechał,więc zapytałam czy to była podróż na Kamczatkę, czy do Puszczy Amazońskiej, że nie mógł nawet na sms-a synowi odpisać? Odpowiedź rozśmieszyła mnie... eee no nieeee, do Wrocławia wyjechałem. Od odejścia exa minęło 2,5 roku, przez ten czas, stać go było na 4 maile do syna, na które nie dostał odpowiedzi, syn nie chce go znać. Ojciec wszystkim w koło opowiada, jak to się stara o syna a ten gnój go olewa. Takie same teksty opowiada o nim jego babcia, która ponoć kochała nad życie pierwszego wnuka. Rozpowiada ludziom o gigantycznych alimentach jakie płaci jej syn na gnoja i niewdzięcznika (1000 zł przy zarobkach ex w granicach 15000-20000 zł miesięcznie). W marcu ex ponownie został ojcem, do dziś nie powiedział synowi, że ma małego brata. Dziś są kolejne już 21 urodziny syna, widziałam jak rano sprawdzał skrzynkę mailową. Nie było życzeń od ojca. Widzę jak syn czeka na kontakt z ojcem mimo, że głośno mówi coś innego. Czeka ale na prawdziwy kontakt, na ojca, którego pamięta z dzieciństwa a nie na dziwnego człowieka, który kłamie i nie umie się przyznać, że spieprzył sprawę.
      Czy mnie zabolała wiadomość o nowym dziecku ex? Nie, byłam na to gotowa, wiedziałam, że prędzej czy później ono będzie. Mogę jedynie współczuć temu maluchowi ojca. Czy usłyszy za kilka lat, że go ojciec nie kochał, bo tym razem za późno został ojcem? Ale to już ni mój problem. Trzymaj się i głowa do góry, to nie Twoja wina, że ex tak się zachowuje.
      • kobieta306 Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 11:29
        Olgucha - to serdeczności dla syna z okazji urodzin i dla Ciebie, że masz fajnego dużego faceta w domu smile ech szkoda słów na takich byłych mężów.
      • odmieniona44 Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 11:54
        "Widzę jak syn czeka na kontakt z ojcem mimo, że głośno mówi coś inne go. Czeka ale na prawdziwy kontakt, na ojca, którego pamięta z dzieciństwa a nie na dziwnego człowieka, który kłamie i nie umie się przyznać, że spieprzył sprawę."

        Jezu słodki, co z tymi chłopami?
        Ja rozumiem, nie lubi byłej bo ona " złą kobitą...", ale własne dziecko?
        Idę dać na mszę, w intencji byłego, cud to....trafiłam na mężczyznę, a nie odpad poprodukcyjny
        Olgucha jesteś moim hero. Toż ja po takim "występie" wyrwałabym dziadowi łeb z płucami.
        Trzymajcie się ciepło.
    • olgucha_3 Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 12:35
      Dziękuję za życzenia w imieniu jubilata smile Przekażę niezwłocznie jak wróci z uczelnismile Hmm w sumie ma fajnie, tyle e-ciotek. Też tak chcębig_grin
      • argentusa Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 06.12.12, 15:33
        I ja się dołączę z życzeniami smile
        www.youtube.com/watch?v=rEc8rGonrQw
    • maryanna212 Re: Jak to przeżyliście? - ślub i dziecko exa 11.12.12, 11:27
      moje rozstanie z ogromną traumą, bo uciekałam do przemocy
      nową panią przedstawił córce niecałe 5 miesięcy po wyprowadzce, jeszcze przed pierwszą sprawą rozwodową
      z opowiadań córki "ciocia" bardzo miła i dobra dla niej
      nie czuję w związku z tym nic prócz ulgi, że może da mi spokój

      oczywiście spokoju nie daje, tzn zatruwa gdzie może, ale przynajmniej nie ma już tej schizofrenii - jedno robił (niszczył mnei psychicznie) drugie deklarował (kocham, naprawmy to, dla dzieci, idźmy na terapie, tam cię ozdrowią)

      przynajmniej wiem na czym stoję

      odnośnei kasy - na razie płaci choć to podejrzewam tylko na czas trwania procesu, potem po rozwodzie mogę zapomnieć o jakimkolwiek jego wkładzie w nasze życie
      ot, taki los.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja