Co dalej ?

08.12.12, 09:56
Przeprowadziłam się pięć lat temu do obcego miasta ze względu na pracę,nie mieliśmy własnego mieszkania więc mąż pracował za granicą,ja chciałam pomóc więc przeprowadzka.Pierwsza wigilia w nowym mieście,mąż oświadcza,że spotkał miłość swojego życia i żąda rozwodu,ale oczywiście zostawia mnie a nie dzieci(córka 12 lat,syn 4lata). Szybki rozwód i okazuje się ,że zostawił również dzieci( zero kontaktu przez 5 lat) .Nie płacił alimentów, krzyczał,że" jak będzie miał to da" ale nie miał więc....,wynajmując mieszkanie nie stać mnie było na utrzymanie rodziny więc złożyłam dokumenty do komornika. Dostaję zaliczki z funduszu więc jakoś sobie radzimy ale stałam się wrogiem jego rodziny bo strasznie go skrzywdziłam przecież.Stałam się jak tu panowie uważają, pijawką wszak sięgam do portfela ex a powinnam radzić sobie sama. Na pierwszej komunii syna nie było nikogo,ja nie mam rodziny,ze strony byłego nikt nie przyjechał bo przecież chodzi mi tylko o prezenty przecież (rodzice chrzestni to brat exa z żoną). Na tym forum czytałam,że będzie z czasem lepiej ale niestety nie jest ,status rozwódki w małym mieście oznacza siedzenie w domu i nic poza tym. Nie mam nic na sumieniu ale i tak dostaję różne przykre smsy. Jestem u kresu wytrzymałości.Rozwód był dla mnie traumą ale to co się dzieje po,bez wsparcia bliskich,nie jest proste.
    • mayenna Re: Co dalej ? 08.12.12, 10:04
      Krispi, skąd jesteś?
      Pomyśl, co w tej sytuacji możesz zrobić. Co Ci pomoże i przyniesie jakąś poprawę albo zmianę.
      • krispi02 Re: Co dalej ? 08.12.12, 10:17
        Nie wiem co robić i to jest najgorsze. Nie mam oszczędności i raczej niestety nie będę miała więc przeprowadzka odpada, poza tym nie chcę robić następnej rewolucji w ich życiu, jest im wystarczająco ciężko.
        • mayenna Re: Co dalej ? 08.12.12, 10:26
          Rozumiem to. Namawiam cie na zastanowienie się co w tej sytuacji możesz zrobić. np. poszukać towarzystwa/znajomych, pójść na kurs, zapisać sie na siłownie/do biblioteki. To sa tylko przykłady działań,które mogą poprawić samopoczucie. Wymysł swoje własne.
          Nie zmienisz miejsca zamieszkania ale możesz zmienić inne sprawy.Pomyśl, jakie. Pomyśl co ci może pomóc psychicznie, co ci da zadowolenie.
          Na rodzinę eksa, jego postępowanie nie masz wpływu.
      • krispi02 Re: Co dalej ? 08.12.12, 10:20
        Pisząc o rewolucji miałam na myśli dzieci
        • mayenna Re: Co dalej ? 08.12.12, 10:27
          krispi02 napisała:

          > Pisząc o rewolucji miałam na myśli dzieci
          Rozumiem.
          Z jakiej części Polski jesteś?
          Może odezwą się do Ciebie dziewczyny i spotkacie się. To bardzo pomaga.
    • altz Re: Co dalej ? 08.12.12, 10:46
      krispi02 napisała:
      > Na tym forum czytałam, że będzie z czasem lepiej ale niestety nie jest ,status rozwódki w
      > małym mieście oznacza siedzenie w domu i nic poza tym.
      Na forum piszą ludzie, że będzie lepiej, bo tak by sami chcieli, zazwyczaj lepiej już było. smile Popatrz, kto tak pisze? Zazwyczaj osoby, którym się nie układa, same sobie próbują zaczarować rzeczywistość.

      > Stałam się jak tu panowie uważają, pijawką wszak sięgam do portfela ex
      > a powinnam radzić sobie sama.
      Tu nie o to chodziło, widać, że mało dokładnie czytałaś wpisy panów.
      Chodziło o takie sytuacje, gdy pani uważa, że jej i dziecku należy się wszystko, ustala na utrzymanie dziecka 2000 zł, a pan ma dzień i noc do pracy, spać nie musi, a lepszą pracę niech sobie wyczaruje. Panom też nie jest łatwo. Zdarza się, że panie wykorzystują panów nie pracując i siedząc w domu, udają bardzo zapracowane, nie przy niemowlakach, żeby było jasne.

      Masz bardzo trudną sytuację, ciężko się z niej wydobyć. Z drugiej strony, były mąż też nie ma lekko, osoby z takimi długami wobec FA raczej z nich nie wychodzą, zostaje mu już tylko praca na czarno i życie na łasce rodziny, sam już nie będzie miał własnego mieszkania.

      Spróbuj może zadziałać i poznać jakiś ludzi? Teraz jest bardzo dobry moment do nawiązywania kontaktów. Zakręć się wokół organizacji w rodzaju Caritas, może moglibyście pomóc (z dziećmi) w pakowaniu paczek dla ludzi biednych? Można poznać aktywnych ludzi, pomóc innym, zrobić coś i nie siedzieć w domu, a przy okazji samej też się jakoś zareklamować.
      • logicman Re: Co dalej ? 08.12.12, 11:13
        altz napisał:

        > Masz bardzo trudną sytuację, ciężko się z niej wydobyć. Z drugiej strony, były
        > mąż też nie ma lekko, osoby z takimi długami wobec FA raczej z nich nie wychodz
        > ą, zostaje mu już tylko praca na czarno i życie na łasce rodziny, sam już nie b
        > ędzie miał własnego mieszkania.

        Altz, w tym miejscu zupełnie nie rozumiem Twojego podejścia? Dlaczego ona ma rozumieć czy interesować się sytuacją ex'a skoro to, w jakiej znalazł się obecnie sytuacji jest tylko i wyłącznie skutkiem jego nieodpowiedzialności. Tak jak każdy jest kowalem swojego losu - tak i każdy musi płacić swoje rachunki. No chyba, że komuś pasuje pozycja pasożyta.
        Tacy faceci jak ten opisywany wywołują we mnie odruch wymiotny.
        • altz Re: Co dalej ? 08.12.12, 13:10
          logicman napisał:
          > Altz, w tym miejscu zupełnie nie rozumiem Twojego podejścia? Dlaczego ona ma ro
          > zumieć czy interesować się sytuacją ex'a skoro to, w jakiej znalazł się obecnie
          > sytuacji jest tylko i wyłącznie skutkiem jego nieodpowiedzialności
          .
          Ty to wiesz, ja nie wiem. Widocznie znasz faceta.
          Wyrzucanie kogokolwiek na margines społeczeństwa ja nie uważam za coś dobrego, tacy ludzie już niewiele mają do stracenia. Dzieci już ojca nie zobaczą, chyba że przypadkiem.

          Można spróbować obciążenia alimentami dziadków, ale osobiście wątpię w pozytywny skutek.
          • logicman Re: Co dalej ? 08.12.12, 13:48
            Nie znam, jednakże dalej podtrzymuję, iż wykazał się nieodpowiedzialnością. Jeśli np. pojechał do pracy zagranicę, spotkał tam kogoś... ok zdarza się, mógł sobie poromansować, nikomu by to nie zaszkodziło (obiektywnie patrząc). Ale zostawiać rodzinę? To już był jego świadomy wybór i właśnie przejaw nieodpowiedzialności.
            • lampka_witoszowska Re: Co dalej ? 08.12.12, 17:50
              plus bardzo odpowiedzialne: jak będe miał, to dam - ws. alimentów

              plus zerwany kontakt z dziećmi

              plus smętne smsy do kobiety, z odpowiedzialności za którą ot, tak zrezygnował (małżonkowie są za siebie wzajemnie odpowiedzialni i jeszcze mało kto - coraz częściej jednak - przewiduje, że druga osoba z tej świętości sprowadzonej do roli spółki z o.o. zwyczajnie się wypisze)
      • krispi02 Re: Co dalej ? 08.12.12, 11:35
        Mieszkam w małym miasteczku na Mazowszu.Co do trudnej sytuacji byłego męża to masz rację,jest trudna,mieszka za granicą ze swoją partnerką,dobrze zarabia,super auto "nie własne", zadłużeniem się nie przejmuje bo niema zamiaru wracać do Polski. Nie płacił nie dlatego ,że nie mógł. Dokumenty do komornika złożyłam po roku,kiedy już nie miałam innego wyjścia.Nie zazdroszczę mu,nie mówię o nim żle przy dzieciach i nie o niego mi chodzi bo jest dorosły i chyba wie co robi. Myślę o sobie i dzieciach. Wiem,że jest wiele możliwości,tylko jak je realizować pracując od 8 do 17 łącznie z sobotą,w domu jestem po 18 (dojście do pracy zakupy) weekendy dorabiam.


        • mayenna Re: Co dalej ? 08.12.12, 11:43
          Jak nie ma możliwości jakiejkolwiek zmiany, manewru to pozostaje trwać w tym co jest i czekać na zmianę.
          Krispi, czego ty od nas oczekujesz? nie machnę ci czarodziejską różdżką i nie wyczaruję czasu/pieniędzy/faceta. Masz wszystko co ci potrzebne do tego żeby być szczęśliwa, choćby poprzez zamianę swojego myślenia, a nie chcesz nic zrobić. A ja się nie lubię użalać nad nieszczęsnym losem, ani swoim, ani innych. Nad swoim czasem lubię, ale to mi nie służysmile

          A tak mi przyszło do głowy: wyjdź na spacer w niedzielę z dziećmi i ciesz się tą chwiląsmile
        • altz Re: Co dalej ? 08.12.12, 13:14
          krispi02 napisała:

          > Mieszkam w małym miasteczku na Mazowszu.Co do trudnej sytuacji byłego męża to m
          > asz rację,jest trudna,mieszka za granicą ze swoją partnerką,dobrze zarabia,supe
          > r auto "nie własne", zadłużeniem się nie przejmuje bo niema zamiaru wracać do P
          > olski. Nie płacił nie dlatego ,że nie mógł.
          Całkiem sporo wiesz, jak na to, że nie widujesz Byłego od pięciu lat.
          Ja nie usprawiedliwiam go, uważam, że płacić trzeba. Był seks bez zabezpieczenia, są konsekwencje, koszty trzeba ponieść.
    • heksa_2 Re: Co dalej ? 08.12.12, 11:01
      Krispi, skoro i tak jesteś skłócona z rodziną męża, może rozważ pozwanie dziadków o alimenty? Nie masz w tym wypadku nic do stracenia.
      • krispi02 Re: Co dalej ? 08.12.12, 11:45
        Nie stać mnie psychicznie na procesy sądowe, nie poradziła bym już sobie. Powiedzcie mi proszę jak zachować wiarę i szacunek do siebie,jak się nie poddać bez wsparcia bliskich ?
        • mayenna Re: Co dalej ? 08.12.12, 11:53
          Może poproś o wsparcie bliskich?
          Konkretnie jakiego wsparcia potrzebujesz?

          Krispi, nie masz siły na walkę i to jest zrozumiałe. Najprościej więc odpuścić temat alimentów, brać jakie są i nie narzekać, nie dręczyć si ęmysleniem jak mi w takiej sytuacji żle.Dokonujesz wyboru i go zaakceptuj dla swojej ulgi psychicznej.
        • mayenna Re: Co dalej ? 08.12.12, 11:55
          Jeszcze jedno: dzieci rosną. Za jakiś czas będą bardziej samodzielne i nie będą wymagały takich nakładów opiekuńczych jak teraz.
        • zegnaj_kotku Re: Co dalej ? 08.12.12, 12:08
          Od pieciu lat samodzielnie wychowujesz i zajmujesz się dwójką dzieci. Zapewniłaś im dom, opiekę, miłość. Do tego chodzisz do pracy (zrozumiałam, że na więcej niż 1 etat). Radzisz sobie z tym wszytski od tylu lat tak jak piszesz bez wsparcai bliskich i przy niechęci rodziny ex. napewno nie jest to łatwe.
          Jakich więcej dowodów potrzebujesz na to, że jesteś osobą wartościowa i godną szacunku?
          Jeżeli wiek dzieci podałaś w chwili odejścia ex to rozumiem, że córka ma teraz 17 lat i nie jest to juz małe dziecko tym samym może być pewnym odciążeniem dla Ciebie.
          Piszesz o małym mieście - jestem przekonana, że w każdym nawet najmiejszym mieście są zarówno rozwódki jak i panny z dzieckiem i nie jest to juz jakis ewenement. Tak naprawdę dużo zależy od tego jak Ty sama postrzegasz siebie i swój status - glowa do góry nie masz powodów by patrzec w ziemię.
    • straznikteksasu12 Re: Co dalej ? 08.12.12, 17:20
      Moim zdaniem w przypadku cwaniaków którzy mogą a nie chcą płacić alimentów, powinna być stosowana kastracja.
      Najlepiej oczywiście dwoma cegłami, a nie przez weterynarza.
      Pozwij o alimenty dziadków.
      Skoro wychowali takiego ... to im się to należy.
      • altz Re: Co dalej ? 08.12.12, 17:34
        straznikteksasu12 napisał:
        > Moim zdaniem w przypadku cwaniaków którzy mogą a nie chcą płacić alimentów, pow
        > inna być stosowana kastracja.
        Facet płaci, ma przymusowy kredyt w FA, a fundusz go kiedyś za to ścignie.
        Szukasz wrażeń chłopcze z Teksasu? big_grin
        • krispi02 Re: Co dalej ? 10.12.12, 10:23
          > Facet płaci, ma przymusowy kredyt w FA, a fundusz go kiedyś za to ścignie.

          Komornik nic nie zrobi bo "brak dochodu". Prokuratura umorzyła dochodzenie bo przecież się stara i płaci ile może(20 zł miesięcznie).

          >Całkiem sporo wiesz, jak na to, że nie widujesz Byłego od pięciu lat.

          Widziałam pół roku temu przed wizytą w prokuraturze aby pokazać się z dobrej strony,potrzebował kontaktu z dziećmi ,niestety sprawa szybko została umorzona nie musiał się z nimi widzieć i po jednej rozmowie telefonicznej zmienił nr.Teraz żałuję ,że się na to zgodziłam bo szkoda dzieci.
          • altz Re: Co dalej ? 10.12.12, 11:11
            krispi02 napisała:
            > Komornik nic nie zrobi bo "brak dochodu". Prokuratura umorzyła dochodzenie bo p
            > rzecież się stara i płaci ile może(20 zł miesięcznie).
            Ludzie nie są wieczni, w końcu ktoś z rodziny u umrze i dostanie choćby mieszkanie w spadku, a komornik to przejmie, a facet pójdzie na ulicę. Takie zaległości się nie przedawniają.

            > po jednej rozmowie telefonicznej zmienił nr.Teraz
            > żałuję ,że się na to zgodziłam bo szkoda dzieci.
            Faktycznie szkoda, już przyzwyczaiły, a robi się im rewolucję w życiu i perfidnie wykorzystuje. Ja to dobrze rozumiem i w ogóle się nie spotykam z dziećmi i nie zamierzam. Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal, zresztą sąd też miał takie zdanie.
            • anbale Re: Co dalej ? 10.12.12, 12:40

              altz napisał:

              > Faktycznie szkoda, już przyzwyczaiły, a robi się im rewolucję w życiu i perfidn
              > ie wykorzystuje. Ja to dobrze rozumiem i w ogóle się nie spotykam z dziećmi i n
              > ie zamierzam. Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal, zresztą sąd też miał ta
              > kie zdanie.

              Altz, myślę że "dobro dzieci" to w takim przypadku mocno naciągany argument.
              Tobie jest z tym wygodnie, a ponieważ nie masz żadnego kontaktu z dziećmi- to nie masz pojęcia co one by wolały i czego im żal, a czego nie. Więc nie powinieneś chyba się wypowiadać w ich imieniu, mów za siebie.
              • altz Re: Co dalej ? 10.12.12, 13:10
                anbale napisała:
                > Altz, myślę że "dobro dzieci" to w takim przypadku mocno naciągany argument.
                Ja w to wierzę, co realizuję.

                > Tobie jest z tym wygodnie
                Nie znasz się, nie byłaś w takiej sytuacji. smile

                Pozdrawiam
                • anbale Re: Co dalej ? 10.12.12, 13:23
                  Oczywiście, nie jestem od osądzania Ciebie czy kogokolwiek; ale czasem wydaje mi się, że wiele decyzji dotyczących "dobra dzieci" jest podejmowana nad ich głowami, z uwzględnieniem jedynie preferencji rodzicielskich. Bez żadnej refleksji nad tym, kogo i czego one naprawdę potrzebują- bo to może się okazać wielce niekomfortowe dla któregoś ze starych, więc lepiej nie wnikać
                  "Dobro dzieci" to taki sztandar, który powiewa nierzadko nad wygodnictwem i konformizmem rodziców.
                  Byłam w takiej sytuacji jako dziecko.
            • zegnaj_kotku Re: Co dalej ? 10.12.12, 12:48
              altz napisał:

              > Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal, zresztą sąd też miał ta
              > kie zdanie.

              Naprawdę sąd miał takie zdanie? By jeden rodzic się usunął z życia dzieci??
              to chyba jakaś nadinterpretacja...
              • altz Re: Co dalej ? 10.12.12, 13:06
                zegnaj_kotku napisała:
                > Naprawdę sąd miał takie zdanie? By jeden rodzic się usunął z życia dzieci??
                > to chyba jakaś nadinterpretacja...

                Sąd stwierdził, że najważniejsze są pieniądze, reszta się nie liczy, chociaż zwracałem uwagę.
                Zresztą nie raz już słyszałem o takich komentarzach sądu: nie stać pana?, to niech pan nie odwiedza dziecka. Nie stać pana, po opłaceniu alimentów w tej wielkości, na przyjmowanie dziecka do siebie? To niech się pan spotka raz na miesiąc w parku.
          • anbale Re: Co dalej ? 10.12.12, 12:30
            krispi02 napisała:

            > Widziałam pół roku temu przed wizytą w prokuraturze aby pokazać się z dobrej st
            > rony,potrzebował kontaktu z dziećmi ,niestety sprawa szybko została umorzona ni
            > e musiał się z nimi widzieć i po jednej rozmowie telefonicznej zmienił nr.Teraz
            > żałuję ,że się na to zgodziłam bo szkoda dzieci.

            Myślę, że niepotrzebnie Ci szkoda. Dla dzieci może mieć wartość sam fakt, że w ogóle znają swego ojca, wiedzą kto zacz.
            Jak będą starsze to same go osądzą, nic w przyrodzie nie ginie.
            Najgorszy to jest chyba niewidzialny ojciec z gatunku "ktokolwiek widział, ktokolwiek wie" albo nie daj Boże zapisywany w rubryce NN- wtedy nie ma się z kim utożsamić albo zdecydowanie od niego odciąć, i to dopiero potrafi ludziom przez całe życie straszliwie ciążyć.
            Moja babcia nawet na łożu śmierci ubolewała, że nie ma pojęcia kto jest jej ojcem, nie zna jego twarzy, nie wie nic- ale ona najprawdopodobniej była dzieckiem z wojennego gwałtu, chociaż to też tylko hipoteza
Inne wątki na temat:
Pełna wersja