krispi02
08.12.12, 09:56
Przeprowadziłam się pięć lat temu do obcego miasta ze względu na pracę,nie mieliśmy własnego mieszkania więc mąż pracował za granicą,ja chciałam pomóc więc przeprowadzka.Pierwsza wigilia w nowym mieście,mąż oświadcza,że spotkał miłość swojego życia i żąda rozwodu,ale oczywiście zostawia mnie a nie dzieci(córka 12 lat,syn 4lata). Szybki rozwód i okazuje się ,że zostawił również dzieci( zero kontaktu przez 5 lat) .Nie płacił alimentów, krzyczał,że" jak będzie miał to da" ale nie miał więc....,wynajmując mieszkanie nie stać mnie było na utrzymanie rodziny więc złożyłam dokumenty do komornika. Dostaję zaliczki z funduszu więc jakoś sobie radzimy ale stałam się wrogiem jego rodziny bo strasznie go skrzywdziłam przecież.Stałam się jak tu panowie uważają, pijawką wszak sięgam do portfela ex a powinnam radzić sobie sama. Na pierwszej komunii syna nie było nikogo,ja nie mam rodziny,ze strony byłego nikt nie przyjechał bo przecież chodzi mi tylko o prezenty przecież (rodzice chrzestni to brat exa z żoną). Na tym forum czytałam,że będzie z czasem lepiej ale niestety nie jest ,status rozwódki w małym mieście oznacza siedzenie w domu i nic poza tym. Nie mam nic na sumieniu ale i tak dostaję różne przykre smsy. Jestem u kresu wytrzymałości.Rozwód był dla mnie traumą ale to co się dzieje po,bez wsparcia bliskich,nie jest proste.