17rybka
28.12.12, 23:57
Witam, potrzebuje jakiejs wskazowki, spojrzenia z boku, oceny.. Ciezko mi ale sprobuje opisac jakos to co mnie meczy, zabija prawie... Pare lat tamu bylo miedzy nami zle, bardzo, oddalilismy sie i w koncu skonczylo sie wyznaniem meza ze sie zakochal w innej. Plakalismy, pilismy i duzo rozmawialismy dlaczego tak sie stalo. W koncu On wyjechal, wspolna decyzja - emigracja ale dzwonil ze kocha, teskni mam przyjechac bo On jednak chce byc ze mna, kocha..Przewalilam swoje i dziecka zycie do gory nogami, przyjechalam do niego bylo super na poczatku, radosc ze jestesmy znowu razem, mamy jakies cele, ale sex coraz rzadziej. W koncu zaczely sie o to awantury, bo On nie chcial sie kochac. Poza tym bylo dobrze, czuly, liczy sie ze mna, mowi ze kocha ale sex czasami jak ja chcialam, zaczynalam. W koncu zobaczylam ze podrywal kolezanke przez neta, pozniej cos do nastepnej pisal zeby sie spotkac, wszysstko wrocilo sprzed paru lat, placze po nocach, boje sie ze szuka kogos ze ja nie jestem dla niego wystarczajaca ze jak znajdzie to mne zostawi, robie mu jazdy, placze, wypominam. Ale czemu On pisze do tych lasek, jak ma mnie, kochajaca zone? Mam obsesje. Niewierze mu, ciagle mysle ze mnie oszukuje,w necie z niewiadomo kim, wiem ze nie zdradza fizycznie bo wiem ze nie ma jak, niegdzie nie wychodzi. Jak ja nic nie mowie, nie wypominam to jest dobrze, kochamy sie bardzo, przytulamy, jest dobrym mezem, nie moge narzekac, ale to ze wyznal mi ze sie zakochal i dalej go lapie na jakichs flircikach zabija chyba ten zwiazek. Dzisiaj powiedzial ze mam sie z nim rozwiesc jak ma byc tak dalej... i ja mysle o tym chcociaz nie wiem jak moglabym bez niego zyc! wbijam sobie do glowy ze On szuka swojej prawdziwej milosci........................