Zmiana nazwiska dziecka - z innej beczki...

08.01.13, 11:42
Witajcie,
wiem ze dla calkowitej pewnosci bede musiala sie skonsultowac z dobrym prawnikiem (moze ktos zna rewelacyjna 'hiene' z Krakowa? wink ) ale moze akurat a nuz widelec cos wiecie w tej materii:
zastanawiam sie czy mozliwa jest zmiana nazwiska dziecka na podwojne. Obecnie nosi nazwisko mojego bylego meza, lecz za miesiac biore slub cywilny w zwiazku z czym: ja + jej drugi tata + jej przyrodni brat bedziemy miec wspolne nazwisko a ona biedna zupelnie inne. Czy istnieje szansa ze Sad przychyli sie do dodania dziecku drugiego nazwiska (po wowczas II mezu matki)? Niemozliwa jest zgoda ex meza na zmiane jego nazwiska wiadomo z czystej zlosliwosci. Co on tam sie przejmuje jak sie dziecko bedzie czuc (sama mnie o to prosila - lat 9).
    • tenloginjestzajety Re: Zmiana nazwiska dziecka - z innej beczki... 08.01.13, 11:43
      oczywiscie nie 'nuz' a 'noz' smile
      • errormix Re: Zmiana nazwiska dziecka - z innej beczki... 08.01.13, 14:29
        Oczywiście "nuż" wink
        • tenloginjestzajety Re: Zmiana nazwiska dziecka - z innej beczki... 08.01.13, 15:09
          oczywiscie ze macie racje big_grin 'A nuz,widelec...' tak powinno byc. Cofam sie jezykowo, cofam wink
      • monika3411 Oczywiście, że nUż 08.01.13, 15:04
        W tym przypadku używasz słówka "nuż" mając nadzieję, że uda Ci się to o czym mówisz smile
        Nie masz przecież na myśli noża, więc nie piszesz tu "nóż" smile
    • zofiulina1971 Re: Zmiana nazwiska dziecka - z innej beczki... 08.01.13, 14:59
      Niemozliwa jest zgoda ex meza na zmiane jego nazwiska wiadomo z czystej zlosliwosci.

      Dlaczego z czystej złośliwości? Ojciec ma chyba prawo chcieć, by JEGO osobiste dziecko nosiło JEGO nazwisko...
      • tenloginjestzajety Re: Zmiana nazwiska dziecka - z innej beczki... 08.01.13, 15:07
        och i tak by bylo tylko ze.... dodane zostalo by drugie nazwisko (ojczyma) i na to musi tez wyrazic zgode biologiczny ojciec a tego nie zrobi dobrowolnie. o to mi chodzilo smile
        ostatnio nie zgodzil sie przyjechac godzine pozniej po corke (miala pewna uroczystosc) bo ma ja odebrac o tej i o tej godzinie i kropka. taki typ...
        • zofiulina1971 Re: Zmiana nazwiska dziecka - z innej beczki... 10.01.13, 08:27
          Jaki "ojczym"? Jaki "drugi tata"? Dziecko jest półsierotą?

          Jasne... Były mąż li i jedynie "z czystej złośliwości" nie zgodzi się, by jego dziecko nosiło nazwisko jakiegoś obcego faceta.

          Za to Ty, szukając "rewelacyjnej hieny", działasz, mając na uwadze wyłącznie dobro dziecka...
    • chalsia Re: Zmiana nazwiska dziecka - z innej beczki... 08.01.13, 15:10
      a nie możesz NIE PRZYJMOWAĆ nazwiska II-go męża?

      Wtedy mąż i młodsze dziecko będą mieli jedno nazwisko, a Ty i starsze dziecko - inne nazwisko.
      Zawsze to lepiej 2 + 2 niż 1 + 3 wink
      • tenloginjestzajety Re: Zmiana nazwiska dziecka - z innej beczki... 08.01.13, 15:25
        ee to sie nie sprawdzi bo planujemy jeszcze jedno albo dwojke dzieci wink
        • buba2002 Re: Ja na temat... 08.01.13, 15:48
          W podobnej sytuacji - jeśli nie ma jednomyślności rodziców, decyzję może podjąć sąd rodzinny. Jest szansa na pozytywną decyzję, bo jest uzasadniona, niej jest to zmiana nazwiska, ale dołączenie drugiego członu no i dziecko też jest tym zainteresowane. Potem decyzję sądu podpinasz pod wniosek do kierownika USC.
    • braktalentu Re: Zmiana nazwiska dziecka - z innej beczki... 08.01.13, 16:41
      przyszły małżonek może przyjąć Twoje nazwisko i po problemie.
    • braktalentu Re: Zmiana nazwiska dziecka - z innej beczki... 08.01.13, 16:51
      Przyszły małżonek może przyjąć Twoje nazwisko, co rozwiązuje Wasz problem bez angażowania sądu.
    • zmeczona100 Re: Zmiana nazwiska dziecka - z innej beczki... 08.01.13, 19:45
      tenloginjestzajety napisała:

      w zwiazku z
      > czym: ja + jej drugi tata + jej przyrodni brat bedziemy miec wspolne nazwisko
      > a ona biedna zupelnie inne.

      A jak za parę lat będzie mieć kolejnych tatisiów?? Aż strach pomysleć!
      • altz Re: Zmiana nazwiska dziecka - z innej beczki... 08.01.13, 20:15
        zmeczona100 napisała:
        > A jak za parę lat będzie mieć kolejnych tatisiów?? Aż strach pomysleć!

        Może nie będzie, ale nawet jakby co, to dziecko będzie mieć nazwisko wieloczłonowe, popularne w wielu krajach.
        Zmiany następują i raczej wypada zachęcać do takich nazwisk. Jeszcze kiedyś dzieci będą bardzo wdzięczne za liczne rodzeństwo z licznymi tatusiami. Do tego zmierzajmy, to jest nasz cel!
        • barmanka_prl Re: Zmiana nazwiska dziecka - z innej beczki... 09.01.13, 10:17
          altz napisał:

          > Zmiany następują i raczej wypada zachęcać do takich nazwisk. Jeszcze kiedyś dzi
          > eci będą bardzo wdzięczne za liczne rodzeństwo z licznymi tatusiami. Do tego zm
          > ierzajmy, to jest nasz cel!

          Oj Altz, Altz wink
          Jak wszystkim wiadomo ja też mam podwójne przezwisko: wawrzanka-barmanka. Pamiętam Cię od samego początku, czyli mniej więcej od półtora roku. I powiem Ci, że strasznie cyniczny się ostatnio zrobiłeś. A dlaczego tak gremialnie: "nasz cel!" ? big_grin
          Jak ktoś się raz sparzył, to już wie, że się wrzątku do gardła nie leje. Się czeka, aż ostygnie. I dziewczyna może poczekała. Więc nie bądź cynikiem tongue_out
          • altz Re: Zmiana nazwiska dziecka - z innej beczki... 09.01.13, 11:13
            barmanka_prl napisała:
            > strasznie cyniczny się ostatnio zrobiłeś. A dlaczego tak gremialnie: "nasz cel!" ? big_grin
            Cyniczny, bo czuję się przegrany. Ja już się nie liczę, ale martwi mnie sytuacja w kraju.
            Najsmutniejsze jest to, że o ile u siebie się stale mylę, to w skali makro wszystkie moje przewidywania się sprawdziły.
            Młodzi wyjechali za granicę i raczej już nie wrócą, będzie ciężko na starość, gorzej, niż przewidywano. Polska rodzina jest biedna, prawie bezdzietna, jest też chora. Małżonkowie często nie mają wspólnego celu. Będą się tak kulać od partnera do partnera w poszukiwania szczęścia i dodawać nowe człony do nazwiska.
            W tym wszystkim chodzi o szczęście rodziców, bo jak rodzice będą szczęśliwi, to dzieci nasycą się tym szczęściem przez samo patrzenie i powinny być zadowolone. Więc naprzód ku świetlanej przyszłości!
            • barmanka_prl Re: Zmiana nazwiska dziecka - z innej beczki... 10.01.13, 13:11
              altz napisał:

              > Cyniczny, bo czuję się przegrany. Ja już się nie liczę, ale martwi mnie sytuacj
              > a w kraju.

              A dlaczego Ty już się nie liczysz? Przecież pełnisz w tym kraju ważną rolę, masz wpływ na swoje najbliższe środowisko. Właśnie Ty się bardzo liczysz! Tylko nie smęć tak i nie poddawaj się marazmowi, bo wtedy faktycznie będziesz tylko kolejnym gwoździem do trumny TEGO KRAJU. Trochę sobie kpię, bo nie uważam wcale, że jest z nami - jako krajem - tak źle. Nic nie da moje przekonywanie Cię, że warto się starać, warto zabiegać, warto się uśmiechać. Ale warto. Jak powiedziała Wisława Szymborska: "Świat jest tak wielki, że wszystko jest szczegółem" Od sytuacji beznadziejnej i patrzenia się w swoje dziurawe skarpety lepsza jest sytuacja beznadziejna i czytanie poezji. Na przykład.
    • tricolour Co to za pomysł... 09.01.13, 16:53
      ... za dziesięć lat biedne dziecię będzie miało siedemnastoczłonowe nazwisko adekwatne do damsko-męskich dokonań mamusi.

      Co to w ogóle za idea, by zmieniać nazwisko po wyjściu z łóżka faceta?
      • altz Re: Co to za pomysł... 09.01.13, 17:04
        tricolour napisał:
        > Co to w ogóle za idea, by zmieniać nazwisko po wyjściu z łóżka faceta?
        Ludzie lubią się chwalić swoimi osiągnięciami.
        Naszyjnik z zębów jaguara, skalp wroga, taśma na żaglowcu, super samochód... i nazwisko wieloczłonowe dzieci. big_grin
        Jakaś dziewczyna w świecie ma plan przespać się ze wszystkimi facetami w swoim kraju, teraz ma 25 lat i 5000 kochanków na liczniku. wink
        • tenloginjestzajety Re: Co to za pomysł... 10.01.13, 13:54
          pewnie, bo kazdy sie puszcza z kim popadni i ile wlazie...
          nie mierzcie swoja miara prosze
    • cozzycie_80 Re: Zmiana nazwiska dziecka - z innej beczki... 10.01.13, 11:25
      Dla mnie, to jakaś bzdura. Rozumiem, że ja mogę sobie zmienić nazwisko, ale dziecko? W końcu ojciec jej się nie zmienia, wciąż ma tego samego.
      Nie była by to dla mnie złośliwość ze strony ojca naszego dziecka, jestem więcej niż pewna, że bardzo by go to zabolało i że czułby do mnie za to żal. I to w pełni uzasadniony.
      Może warto z dzieckiem porozmawiać, wytłumaczyć, ma 9 lat, może sobie wkręciła (albo Ty jej wkręciłaś), że będzie gorsza, bo będzie miała inne nazwisko.
      • tenloginjestzajety Re: Zmiana nazwiska dziecka - z innej beczki... 10.01.13, 12:03
        oczywiscie ze to ja musialam jej wkrecic! litosci... nawet by mi to do glowy nie przyszlo gdyby sama nie zapytala. A zapytala bo jak sie okazalo:
        a) dzieci ze szkoly wysmiewaja jej obecne nazwisko
        b) dziecko mojego eks powiedzilo jej zeby tam nie przyjezdzala bo to nie jej tata (a tata go nie upomnial tylko ja (!) ze sie daje wkrecac; nie powiedzial ze ma juz jej tak nie mowic)
        c) ja i jej ojczym mamy dziecko i ona chcialaby sie nazywac jak ono/my wszyscy.

        Ale poki co tematu nie ruszam, zobacze jak sie sytuacja rozwinie. Mam nadzieje ze sie wszystko ulozy.
        • wrednabeksa Re: Zmiana nazwiska dziecka - z innej beczki... 10.01.13, 14:02
          Z własnego doświadczenia nie radzę dla chwilowej fanaberii robić rzeczy nieodwracalnych.
          Ja także mam ojczyma, który jest dla mnie jak ojciec (mówię do niego i o nim "tato"). Mam ojca, z którym nie utrzymuję kontaktu (oboje do tego kontaktu nie dążymy - ja mam bardzo przykre wspomnienia). W szkole wyśmiewano się z mojego nazwiska. Ojciec usynowił dziecko swojej partnerki, dał mu nasze nazwisko i traktował jak swoje dziecko.
          Też chciałam zmiany, bardzo mi się podobało nazwisko ojczyma, bardzo ładnie brzmiało z moim imieniem. Sama zapytałam o to mamę, a ona powiedziała że mam ojca, mogę z nim nie utrzymywać kontaktów ale to on jest moim ojcem, mam jego geny, jego krew i on jest moją historią. Cokolwiek o ojcu nie myślę to całkowicie się odciąć będę mogła dopiero jako dorosła świadoma wszystkich konsekwencji kobieta.
          Teraz jestem już właściwie starsza pani i uważam, że dobrze się stało. Nazwisko ojca jest moim nazwiskiem (mimo że wyszłam za mąż - dodałam nazwisko męża). Jakakolwiek by moja przeszłość nie była jest to moja przeszłość – cała łącznie z osobą takiego ojca.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja