Dodaj do ulubionych

odwaga cywilna

17.01.13, 22:18
No to kubek o sobie poczytała. Myślała, że nie zaboli - a jednak (może nie bardzo ale mimo wszystko). I tak sobie pomyślała -ciekawe czy Ci ludzie powiedzieliby to samo prosto w (nieistniejące podobno) oczy kubka. No to czekam na odważnego. Chętnie postawię kawę w Warszawie. Klif albo CH Reduta. Tam kubek zaparkuje, bo gdzie indziej SUVem ze ski-boxem do krytego garażu nie wjedzie. Jakiś odważny?
Obserwuj wątek
    • zmeczona100 Re: odwaga cywilna 17.01.13, 22:25
      A będzie TVN towarzyszyć temu spotkaniu?
      Bo gdyby później nie było relacji "zza liścia", to nie ma po co się spotykać.
      Jakieś "Dlaczego ja?" czy "Trudne sprawy" to gotowa jestem pobiec tam choćby dzisiaj. Tylko czy Was stać będzie na moją gażę?


      smile
    • mola1971 Re: odwaga cywilna 17.01.13, 22:37
      Kawa z Tobą w Wawie? Bardzo chętnie smile
      Tylko najpierw przekonaj mnie tutaj, na forum, że jesteś żywym człowiekiem, który ma realne problemy i stuka w klawiaturę, bo naprawdę tego potrzebuje, a nie w ten sposób na życie zarabia. Znaczy przekonaj mnie, że nie jesteś tworem wirtualnym dla potrzeb tej, lub innej spółki (z o.o.) smile
      Jeśli nie jesteś, zadanie trudne nie będzie. Wystarczy pochylić się nad problemami innych ludzi. A ja zobaczę czy jesteś wiarygodna, czy nie smile
    • barmanka_prl Re: odwaga cywilna 17.01.13, 23:28
      kubekwkropki napisała:

      To miłe co proponujesz i nawet fajnie to napisałaś. Tyle, że ja nawet przez chwilę nie pomyślałam, że jesteś kimś nierealnym, jakimś indywiduum piszącym wyssane z palca opowieści. Znam mnóstwo takich ludzi jak Ty i szczerze mówiąc... odkąd się rozwiodłam dziękuję Bogu, że nie muszę już spotykać się z nimi na kawie big_grin
      Ale możesz być całkiem miłą dziewczyną. Tylko tego miodu manuka z New Zealand tyle nie jedz. W naszym klimacie lepszy lipowy smile
            • kubekwkropki Re: odwaga cywilna 17.01.13, 23:48
              a miód lubię lawendowy i pomarańczowy. Manuka jest niesmaczna ale skuteczna - w tym roku świętujemy drugi (odpukać) sezon zimowy bez antybiotyków u młodszaka i starszaka - może to sugestia- ale ja wierzę, że to - przynajmniej częściowo - dzięki manuce.
              • barmanka_prl Re: odwaga cywilna 18.01.13, 00:25
                kubekwkropki napisała:

                > ale ja wierzę, że to - przynajmniej częściowo -dzięki manuce.

                Wspomogłabyś lepiej polskich pszczelarzy. Chyba nie wierzysz w te bzdury. Uwierz w polskie miody. Wiara czyni cuda big_grin

                O czym tutaj:
                wawrzanka.blox.pl/html
                • lampka_witoszowska Re: manuka 18.01.13, 10:54
                  śmiejcie się, smiejcie, ale po pierwsze manuka ma dużo silniejsze własciwości baktriobójcze - jest nawet oznaczana w miodach substancja, która te bakterie zwalcza, manuka ma od 250 do 500 jednostek, nasze miody do 20 maksymalnie
                  m.in. manuką wyleczylam Mlodej gronkowca z gardła, a kilka kolezanek wypróbowalo przy początkach infekcji i juz na stałe tym dzieciska ratują przed zarazami

                  moim zdaniem manukę warto wypróbowac
                  • ingryd Re: manuka 18.01.13, 13:40

                    a probowaly miodu spadziowego?
                    na gorne drogi oddechowe (i nie tylko) z polskich miodow najlepszy,
                    drozszy niz inne miody ale nie tyle co ten manukian wink
                    • lampka_witoszowska Re: manuka 18.01.13, 16:51
                      próbowały, próbowały - rzeczywiście najlepszy z polskich miodów, choć o istnieniu cząbrowego własnie się dowiedziałam dopiero, może lepszy od spadziowego - a i cena nie taka istotna, jeśli ma co naprawdę zadziałać

                      niemniej z miodów leczących manuka póki co najlepszy i najskuteczniejszy (proszę ze zrozumieniem przeczytać slowa: "póki co", bo w jatce nt. miodów udziału nei mam chęci brać) - tak więc poszukam cząbrowego, a póki co pozostaję od lat wierna manuce - dla pocieszenia, były małżonek strzelając focha na mnie obraził się też na miód manuka i krwią gotów świadczyć, że jemu na nic nei pomaga big_grin

                      każdemu, co mu smakuje i co pomaga, amen
    • robitussin Re: odwaga cywilna 17.01.13, 23:35
      Ale przepraszam co Ty miałabyś udowodnić? Że istniejesz?
      No przecież botem chyba nie jesteś wink
      Bardziej chodzi o to, jak udowodniłabyś, że to, co piszesz, jest prawdą.
      Dziecko przyprowadzisz i każesz mu się spowiadać? Byłego męża zaprosisz?
      A skąd byśmy mieli mieć pewność, że nie są podstawieni tongue_out

      Na marginesie - tylko winni się tłumaczą smile Gdybyś była "prawdziwa", po prostu zlałabyś to forum, a właściwie w ogóle na nie nie zaglądała.
      • zmeczona100 Re: odwaga cywilna 17.01.13, 23:42
        Gdybyś była "prawdziwa", po prostu
        > zlałabyś to forum, a właściwie w ogóle na nie nie zaglądała.

        A ja jestem prawdziwa. I zaglądam na to forum. I co teraz??


        Jest jeszcze opcja, że Kubek wyjdzie z propozycją współpracy na tym spotkaniu. I ci, których tam nie będzie, nawet się później nie zorientują, że doszło do podpisania paktu i wszystkie stały się pracownikami Agory big_grin Dobrze opłacanymi- w zależności od liczby postów w wątku big_grin
        • robitussin Re: odwaga cywilna 17.01.13, 23:51
          > A ja jestem prawdziwa. I zaglądam na to forum. I co teraz??

          Nie o to chodzi. Gdybym napisała na jakimś forum coś prawdziwego, a jednak szokującego, a ludzie uznali, że to nieprawda, że ich wkręcam, że robię sobie jaja i trolluję, to zamiast na siłę udowadniać, że tak nie jest, po prostu bym to olała. Ja nie czuję misji udowadniania komukolwiek czegokolwiek i tłumaczenia się. A tak odebrałam post Kubka.

          > Jest jeszcze opcja, że Kubek wyjdzie z propozycją współpracy na tym spotkaniu.
          > I ci, których tam nie będzie, nawet się później nie zorientują, że doszło do po
          > dpisania paktu i wszystkie stały się pracownikami Agory big_grin Dobrze opłacanymi- w
          > zależności od liczby postów w wątku big_grin

          I to jest najbardziej niepokojące w tym wszystkim, już mię ciarki oblecieli wink
      • kubekwkropki Re: odwaga cywilna 17.01.13, 23:43
        Nic nie chcę udowodnić - nie mam potrzeby. Jestem sobą, tutaj też. Zdaje się, że Ty twierdziłaś, że jestem wytworem Gazety czy kogośtam. No więc nie jestem. Istnieję i niczego nie kreuję. Bo po co?
        • robitussin Re: odwaga cywilna 17.01.13, 23:53
          kubekwkropki napisała:

          > Nic nie chcę udowodnić - nie mam potrzeby. Jestem sobą, tutaj też. Zdaje się, ż
          > e Ty twierdziłaś, że jestem wytworem Gazety czy kogośtam.

          Nie, to akurat nie ja.
          Ja napisałam, że trollujesz, ale tak prywatnie.
          Charytatywnie można rzec wink

          > No więc nie jestem. Istnieję i niczego nie kreuję. Bo po co?

          Och, powodów kreowania się jest cała masa.
          Nie wiem, który dotyczyć mógłby Ciebie.
            • robitussin Re: odwaga cywilna 18.01.13, 00:07
              kubekwkropki napisała:

              > Ale co konkretnie miałam kreować? Sytuację z ojcem dziecka? Stan posiadania? Wy
              > datki? Nie rozumiem.

              Wszystko razem do kupy dało mieszankę kuriozalno-nieprawdopodobną.
                • tricolour Nie, nie życie... 18.01.13, 00:12
                  ... bo za życia to jeszcze nikt z forum Cie nie widział, a każdy ma tak bardzo swoje, że Twoje nikogo nie interesuje.

                  Twoja relacja z życia jest kuriozalna. A najbardziej fakt, że je relacjonujesz...
                • robitussin Re: odwaga cywilna 18.01.13, 00:12
                  kubekwkropki napisała:

                  > to widać moje życie oglądane z Twojej perspektywy jest kuriozalno-nieprawdopodo
                  > bne.

                  Noooo, nie tylko z mojej.
                  Jak widać na załączonych obrazkach.
                  • kubekwkropki Re: odwaga cywilna 18.01.13, 00:18
                    No nie tylko. Ale takie jest. I, prócz wątpliwości i dylematów związanych z ojcem dziecka, o których tu pisałam i w sprawie których w ogóle rozpoczęłam wątek, jestem z mojego życia bardzo zadowolona. Nie zamierzam zaczynać znów bezsensownych dyskusji i przepychanek. Zaproszenie wystosowane - chcesz - to pisz na priv. Nie chcesz - nie pisz. Pozdrawiam.
            • tricolour I stan posiadania, i wydatki... 18.01.13, 00:10
              ... i relacje z ojcem, i SUVa, który tak jest potrzebny do zaproszenia na kawę jak dym z jego rury wydechowej zamiast papierosa. Nikt nie pytał ani o samochód, ani o lokal, ani o parking, ani jak tam dojechać, jak wjechać do niskiej dziury - słowa o tym nie było. Było zatem uprzedzająco o SUVie, co jest rozwinięciem opowiadanej od kilku dni bajki.

              Naprawdę tego nie zauważasz?
                • tricolour Każdy widzi, to co widzi.... 18.01.13, 00:19
                  ... a nie to, co chce zobaczyć. Oślepniesz (nie daj Boże) to się przekonasz jak pieprzy klasyk.

                  Działanie uprzedzające są w istocie manipulacją. Nie dziw się, że traktowana jesteś przez to adekwatnie czyli z uprzedzeniem.
                • sonia_30 Re: I stan posiadania, i wydatki... 18.01.13, 10:42
                  W mieście stołecznym tylko 2 miejsca pozwalające zaparkować w garażu SUV'em ze ski-boxem? Straszniie mało się suwasz po tej W-wie swoim SUVem... pomijając fakt, że można zaparkować po prostu pod chmurą. A że miejsca to loteria.. no owszem, czasami trzeba chwilę pojeździć, ale jakoś nigdy nie miewam problemu, gdzieś zawsze zaparkuję... Najwyżej podejdę 50 m dalej.. Chyba że to też problem, bo zniszczyć się mogą szpilki Louboutin wink
              • robitussin Re: I stan posiadania, i wydatki... 18.01.13, 00:25
                Kiedyś, w jakiejś rozmowie o nadchodzącym okresie grzewczym zapytałam kumpelę z czystej ciekawości, ile gazu zużywają na ogrzanie domu, bo mamy podobną kubaturę. Spodziewałam się po prostu podania ilości m3, ew. kwoty, bo rejon ten sam. I niczego więcej.

                Odpowiedź brzmiała mniej więcej "wiesz, dokładnie to ci nie powiem, bo nie zwracam uwagi na takie rzeczy jak opłaty miesięcznie, są i tyle, schodzą sobie z rachunku, nawet nie wiem jak i kiedy ha-ha-ha; natomiast co do gazu, to na 200% zużywamy dużo, dużo mniej, niż inni, bo mamy (tu padła dokładna nazwa i wersja pieca full-wypas-high-school-musical-do-potęgi-chucko-norrisowej), bo jak wiesz, Marek nie lubi badziewia, więc no sama wiesz"

                Tak mi się jakoś przypomniało, nie wiem dlaczego wink
                • tricolour U mnie jest to samo... 18.01.13, 00:29
                  ... każdy zużywa pół metra sześciennego na tydzień w największe mrozy dzięki kondensacjom, elektronice, złoconym stykom.

                  Ale po wódce, to każdy płaci tyle samo... Widać wóda szkodzi najlepszym piecom.
    • tricolour Zaszwankowało poczucie wartości. 17.01.13, 23:57
      Więc Kubek chce jego powrotu na dawną pozycją chwaleniem się SUVem z bagażnikiem i zaproszeniem na kawę za dychę, za którą Kubek chce płacić uważając, że tym kusi. Nie kusi. Prędzej zniechęca.

      Kubek, ja uważam, że istniejesz naprawdę, nie jesteś trollem. Mnie udowadniać swego istnienia nie musisz. Chcesz posłuchać w oczy, co tu napisałem? To nie Warszawie, a we Wrocławiu, bo dymać siedmiuset kilometrów dla Ciebie nie mam zamiaru. Zechcesz się spotkać, to zaprosisz. Gdy ja zechcę się spotkać, to zaproszenie przyjmę.

      Zabolało? A co konkretnie zabolało? Nie masz problemów z formułowaniem myśli, to zbierz odważnie te myśli i zastanów się, co tak zabolało. Przecież nie może boleć pytanie w wysokość alimentów... to co?
      • kubekwkropki Re: Zaszwankowało poczucie wartości. 18.01.13, 00:06
        Ty masz problem naprawdę. A zabolały uprzedzenia. Powodowane, moim zdaniem, li tylko wyłącznie stanem posiadania. I ta interpretacja faktów - cokolwiek powiesz - przeciwko tobie - ciekawa jestem czy byłbyś w stanie uskuteczniać to samo "na żywo".
        A, jeszcze jedno - nie wpadłam - w przeciwieństwie do Ciebie - nie wpadłam na to kawa to forma pokusy.
            • tricolour A dla mnie normą jest... 18.01.13, 00:25
              ... że w przypadku zaproszenia osób, zapraszający dba, by czuły się one jak najbardziej komfortowo.

              I tym komfortem nie jest wyręczanie przy rachunku. Komfort jest wtedy, gdy ja decyduję o własnym rachunku. W szkole uczyli.
                • tricolour Przed litanią jest wprowadzenie... 18.01.13, 00:39
                  ... takie oto: "Poniższego zbioru porad nie należy traktować jak wyroczni. To bardziej zbiór wskazówek, niż sztywny kodeks. Zwłaszcza, że w wielu przypadkach podręczniki dobrych manier okazują się wzajemnie sprzeczne, choć na szczęście głównie w szczegółach".

                  Dobranoc.
              • barmanka_prl Re: A dla mnie normą jest... 18.01.13, 00:38
                Tri, dręczysz Kubek okrutnie, zaraz jej ucho odpadnie. Dziewczyna po prostu chce być miła. A że myli miasto z safari? Ciężkie jest życie: tylko dwie galerie jej zostały, a i z parkowaniem nielekko. Ale co to jest w porównaniu z galopem w za małym toczku przez środek miasta (bo stajnia po drodze, a na tenis jakoś trzeba zdążyć)
                • tricolour Ja wiem, że ona jest miła... 18.01.13, 00:43
                  ... mało tego uważam ją za fajną, wykształconą i mądrą osobę, po tym co i JAK pisze.

                  Ale także zauważam i wytykam wredne wady. Nie dla sportu, tylko by się zastanowiła i może zobaczyła, że budzi także pusty śmiech. Nie wiem w jakim obraca się towarzystwie, a potrafię sobie wyobrazić (i to z doświadczenia) że bywają i takie, że niby wszyscy są tak mili, że aż liżą się po fiutach, ale za plecami już tak miło nie jest.
    • mayenna Re: odwaga cywilna 18.01.13, 07:06
      Kubek, jakbyś była na Mazurach, to zapraszam.
      Naprawdę niewiele zrozumiałaś z tego co pisaliśmy. Umiesz w ogóle odrzucić perspektywę pieniędzy i statusu materialnego i porozmawiać normalnie?
      I jak się zdecydujesz to ja stawiam kawęsmile
      • paris-texas-warsaw Re: odwaga cywilna 18.01.13, 10:14
        Kubku, a możesz napisać, co Cię zabolało w tych wypowiedziach na forum? Dla mnie one w ogromnej większości, jeśli nie były zwykłymi żartami, to były absurdalne. Zarzuty sprowadzały się do wysnuwania zarzutów, że nie zajmujesz się dzieckiem (czego wysnuć nie można było na podstawie Twoich postów, były to jakieś dopowiedzenia Twojej sytuacji, zarzutem była np. pomoc domowa, albo że chodzisz do pracy - większość ludzi ze znacznie gorszymi wynikami finansowymi i tak musi być poza domem od mniej więcej 7 do 17 h by dojechać, popracować i wrócić do domu i dostać swoją pensję, a podrośnięte dzieci pewnie w tym czasie samopas w domu przed komputerem siedzą, bo brakuje możliwości zatrudnienia opieki i opłacenia fajnych zajęć dodatkowych), wydajesz za dużo na dziecko (każdy wydaje, ile chce i ile może, jak ktoś ma więcej, to więcej wydaje), że domagasz się większego udziału w opiece / finansowaniu dziecka od jego ojca (wg mnie zupełnie naturalne ), że jesteś generalnie "materialistką" (tylko dlatego, że wymieniałaś jakieś kwoty wydatków na dziecko, choć zazwyczaj każdy w podobnych watkach tu to robi - jakbyś pisała, że wydajesz 500 zł, kupujesz najtańsze parówki, dziecko nosi wykoślawione używane buty, itd. to może byś była i nie materialistką ale i lepszą matką w oczach forumowiczów...).
        Więc co Cię tak zabolało?
        Ps. Ja wierzę w Twoje istnienie, bo jak tu kiedyś napisałam, że lubię to forum (bo jest masa życiowych historii, opisów, jak ludzie doprowadzają związki do ruiny wspólnie z eks, ale tego nie widzą, i myślą, że to tylko wina eksa, który "nagle" się zmienił, jak wychodzą z kryzysów, itp.) a poza tym napisałam zgodnie z prawdą, że sama pozostaję w szczęśliwym małżeństwie, to zostałam prawie stąd wygoniona, bo po co czytam to forumsmile Zostałam też posądzona o bycie "dziennikarzem tabloidu", jak o coś zapytałam... (że niby za darmo, chcę żeby mi napisali "wierszówkę").
        Ps1. Mi bardzo spodobało się podsumowanie Twojego poprzedniego wątku - co robimy w sprawie dogadywania się z eksmężem - kolejno: konkretna rozmowa, pismo przedprocesowe, sprawa sądowa. Jakby większość ludzi zamiast dywagować nad zawiłościami prawa, szła w kluczowych życiowych sprawach do prawnika, to pewnie w wiele kłopotów by się nie wpakowali.
        • mayenna Re: odwaga cywilna 18.01.13, 11:11
          Prris, ludzie mający rodziny i pracujący, odpowiedzialni, jak ich sytuacja materialna nie zmusza do pracy po 10 godzin to albo wymieniają sie tak żeby jednak któreś z rodziców w tym domu było, albo jedno z nich ogranicza swoja aktywność zawodową, żeby w domu być.
          Patologie porównałaś do równie patologicznej sytuacji uzasadniając że to jest lepsze. Lepsze dla kogo? Rodzinę tworzy się poprzez więzi, rozmowy, przezywanie różnych spraw razem a tego nie ma bez obecności. Nastolatkowi rodzic jest równie potrzebny i jego obecność w pobliżu tak samo jak maluchowi. Odpadają jedynie funkcje opiekuńczo -obsługowo - pielęgnacyjne.
          Tutaj sytuacja jest patologiczna bo rodzic daje wszystko ale najmniej swoją obecność,chociaż pracować nie jest zmuszony sytuacja materialną.

    • lady-z-gaga Re: odwaga cywilna 18.01.13, 10:52
      Co mogło zaboleć? chyba tylko to, że Ty swoje (i dziecka) życie uważasz za perfekcyjne i godne zazdrości, a dla normalnych ludzi jest ono absurdalne.
      Żyjesz w złotej klatce, wydumałas sobie nadmierne potrzeby i nadmierne wymagania wobec otaczającej rzeczywistości, byłabys w stanie uzasadnić nawet kupno papieru toaletowego po 15 zeta za rolkę, nie widzisz, że własnie to jest śmieszne?
      Jest sporo ludzi w Polsce o podobnych dochodach, są i tacy, co mają większe - zapewniam Cię, że nie wszyscy ogarnięci są manią górno-półkową i nie wszyscy wychowują dzieci w oderwaniu od rzeczywistości.
      Nie bardzo rozumiem, co miałoby udowodnic spotkanie z Tobą. Że istniejesz? w to nie wątpię
      że jestes inna niż Twoje posty ? tego wspólna kawa w żaden sposób nie pokaże
      • paris-texas-warsaw Re: odwaga cywilna 18.01.13, 11:20
        To, że ktoś uważa swoje życie za dobre, a nawet perfekcyjne to jest generalnie bardzo dobrze. Po co oceniać kogoś przez pryzmat jego zarobków i zakupów? Czy to jest jakaś moralna miara? To naturalne, że jak ktoś ma dużo pieniędzy, to kupuje drogie rzeczy, mogą mu się zwyczajnie bardziej podobać, być lepszej jakości itd. Ja sama jak szukam butów np. w internecie, to jakoś najbardziej podobają mi się takie od 2 tys. zł. Są z pięknych skór, mają piękne wykończenie, itd. Zadowalam się znacznie tańszymi butami, bo na tamte mnie zwyczajnie nie stać. Ale gdybym tylko mogła, to bym je pewnie kupowała i nie czuła wyrzutów sumienia. Tu wiele osób prezentuje pogląd, że kupowanie drogich rzeczy/usług jest złe, a to jest zwykła konsekwencja różnorodności towarów i możliwości finansowych. Nie musi to wcale oznaczać wychowywania dzieci w oderwaniu od rzeczywistości, chociaż ktoś mógłby sobie wybrać model, że mimo znacznych zarobków kupuje dzieciom najtańsze ubrania, buty, nie kupuje instrumentu do gry, a wypożycza jakiś zdezelowany z szkoły muzycznej itd. Wtedy pewnie oceniony byłby jako sknera i dusigroszwink Wydaje mi się, że złe jest ocenianie przez pryzmat pieniędzy zarówno bogatych jak i biednych.
        • chalsia Re: odwaga cywilna 18.01.13, 11:33
          >itd. Ja sama jak szukam butów np. w internecie, to jakoś najbardziej podobają
          > mi się takie od 2 tys. zł. Są z pięknych skór, mają piękne wykończenie, itd. Za
          > dowalam się znacznie tańszymi butami, bo na tamte mnie zwyczajnie nie stać. Ale
          > gdybym tylko mogła, to bym je pewnie kupowała i nie czuła wyrzutów sumienia.

          gdyby mnie było na to stać i tak bym nie kupiła takich butów, bo nie są tyle warte - CHYBA, że są całe robione ręcznie na miarę - wtedy nawet więcej

          tak samo, choćby mnie było stać, nie wydam 800-1000 zł za markową białą bluzkę koszulową - bo po prostu nie jest tyle warta (design, materiał, praca). Jako marketingowiec - nie widzę powodu by znacząco przepłacać za metkę. A nie muszę sobie podbijac ego metkami.
        • mayenna Re: odwaga cywilna 18.01.13, 11:39
          A możesz dokładnie napisać gdzie to wyczytałaś?
          Moim zdaniem nikt tu nic takiego nie napisał. Wręcz przeciwnie, raczej bawi nas postawa.

          Mnie jeszcze intryguje ten samochód. W Warszawie taksówki są aż tak rujnujące? Czy nie wypada z nich korzystać jak się ma aż takie dochody?
          • altz Re: odwaga cywilna 18.01.13, 11:48
            mayenna napisała:
            > Mnie jeszcze intryguje ten samochód. W Warszawie taksówki są aż tak rujnujące?
            > Czy nie wypada z nich korzystać jak się ma aż takie dochody?
            Do taksówki narty się nie zmieszczą. A kawa bez nart? :o Jakoś sobie tego nie wyobrażam... wink
            Ludzie sami sobie zakładają wędzidło i to bez powodu. big_grin
        • kubekwkropki Re: odwaga cywilna 18.01.13, 11:39
          Dzięki paris. Zabolała mnie właśnie ocena dokonana przez obcych ludzi, li tylko wyłącznie przez pryzmat finansów. Mnie mamusia nauczyła, ze nikogo tak nie oceniam i mam zanjomych/przyjaciół z najróżniejszych środowisk. Poza tym lubię poznawać rożnych ludzi, rożne punkty widzenia, motywacje. Zanim kogoś ocenię- staram sie go poznać. Nie lubię stereotypów (żadnych) i często z nimi walczę- niezależnie czy dotyczą samotnych matek, bezrozumnych blondynek, nieuczciwych Cyganów, czy zamożnych Polaków. Jeśli jest okazja spotkać kogoś- być może ciekawego a przy okazji rozwiać jakiś mit- dlaczego nie?
          • ekscytujacemaleliterki Re: odwaga cywilna 18.01.13, 12:41
            Kubek,
            mamusia przy okazji nauczyła Cię, że jesteś kimś lepszym niż reszta świata. A jako lepsza nie możesz okazywac pogardy dla gorszych, zatem masz być grzeczna i dla Cygana i dla sprzątaczki.
            I tak się zachowujesz. Grzeczna jesteś i elokwentna i uśmiechasz się miło choć widać, że mrugasz ze zdziwieniem hrabianki w jakim tatałajskim towarzystwie przyszło Ci herbatę pić.

            Żeby chcieć się spotkać, wypić kawę, poznać kogoś to ten ktoś musi sobą zainteresować. Zapłacienie rachunku za kawe CH Reduta mnie osobiście nie skusi mimo tego, że mam blisko.
            Zaproponuj Bristol to się zastanowię tongue_out
            • negentropia frak 18.01.13, 20:08
              Jest takie powiedzenie, chyba dość adekwatne do prezentowanej przez kubka postawy "newrich" - Kubek, frak dobrze leży dopiero w trzecim pokoleniu!
          • prawie-rozwodka Re: odwaga cywilna 19.01.13, 23:41
            Do kubek :

            Dzięki ze istniejesz i dzięki za twoje wpisy. Ja w pewnym momencie myślałam ze jestem jakaś dziwna. Tez tak jak ty wydaje na dziecko okolo 9 tys miesięcznie. Obecnie rozwodze sie i zarządalam 6 tys alimentów. Uważam ta kwotę z normalna i nie przesądzona. Nie uważam ze jestem dzina. Tak żyliśmy przed rozwodem i chce aby moje dziecko dalej tak żyło. Do tego wszystkiego syn nie jest jakimś rozkapryszonym dzieciakiem. Jest normalnym tajnym bardzo mądrym chłopcem.

            Jak możesz napisz na priv chętnie umowie sie z tobą na kawę bez względu na to kto stawia i doradze ci jak udokumentować wydatki tak aby sad nie dostał zawału.
        • yoma Re: odwaga cywilna 18.01.13, 11:43
          Idzis, tu nie o to chodzi, że autorka ma pieniądze. Choć tak się zafiksowała na ocenianiu przez pieniądze, że nikt jej nie przekona, że białe jest białe. Chodzi o to, że normalny człowiek zapraszając na kawę powiedziałby w tej sytuacji "nie wierzycie we mnie - to wpadnijcie na kawę", a nie "nie wierzycie we mnie, to ja wam postawię kawę, ale ona musi być w Klifie, bo gdzie indziej nie wjadę moim SUVem z bagażnikiem". Czujesz różnicę?

          To nie forum ma problem, że ktoś ma SUVa z bagażnikiem (zresztą wielkie mi mecyje - SUV). To właścicielka SUVa ma problem, że musi coś udowadniać (sobie? forum?) tym SUVem. Gdyby to był mężczyzna, powiedziano by, że sobie przedłuża smile
            • yoma Re: odwaga cywilna 18.01.13, 12:06
              I to jest niestety to, co nazywamy postawą nowobogacką. Stare pieniądze nie rozmawiają o pieniądzach, bo je mają; nowe pieniądze przestawiają się "dzień dobry, to ja, mam SUVa z bagażnikiem i narty zmieniam co miesiąc".

              Ewentualnie dziecinna. A moje lego jest więkse nis twoje!

              Pozwalam sobie nie zazdrościć SUVa. Póki do naszego peugeota wchodzi drzewko 2,5 m i nie mieszkamy na bezdrożach Alaski, SUV nie jest nam potrzebny smile Zresztą odkąd zrobiła się moda, ze SUVy służą gospodyniom domowym do jeżdżenia po zakupy (abstrahując zupełnie od autorki, faktycznie tak jest), nawet bym nie chciała. W moim wieku trzeba dbać o image smile
          • esteraj Re: odwaga cywilna 18.01.13, 12:17
            yoma napisała:
            > ja wam postawię kawę, ale ona musi być w Klifie, bo gdzie indziej nie wjadę m
            > oim SUVem z bagażnikiem".

            A jeśli ktoś przyjechałby pociągiem czy autobusem i chciał umówić spotkanie blisko dworca, to co w ten sposób udowadnia? Że nie potrafi jeździć autem, albo jest biedny i nie ma samochodu?
            • yoma Re: odwaga cywilna 18.01.13, 12:23
              Właśnie nic nie udowadnia, w przeciwieństwie do autorki.

              No to inaczej. Czy jest różnica między "nie wierzycie we mnie, to wpadnijcie na kawę, przy czym mnie najbardziej pasowałoby w Klifie/na dworcu" a "nie wierzycie we mnie, to zaproszę was na kawę, przy czym to musi być w Klifie/na dworcu, bo inaczej zniszczę sobie garnitur od Armaniego"?
            • mayenna Re: odwaga cywilna 18.01.13, 12:29
              esteraj napisała:


              >
              > A jeśli ktoś przyjechałby pociągiem czy autobusem i chciał umówić spotkanie bli
              > sko dworca, to co w ten sposób udowadnia? Że nie potrafi jeździć autem, albo je
              > st biedny i nie ma samochodu?
              Udowadnia że nie stać go na taksówkę, co wstydem nie jest, i nie zna miasta.
              Pani mając pieniądze spokojnie może dojechać w każde dowolne miejsce w Warszawie, jak nie swoim autem to komunikacja miejska bądź taksówką.
              Proponowanie kawy i zaznaczanie że się za nią zapłaci jest dość niefortunne i mało kulturalne. Jak zaprasza to jasne jest że to ona płaci, ale jak robi to kobieta to ja bym swoim gościom zostawiła wybór, czy nie poczują się niezręcznie jak ja zapłacę. Mężczyzna jak i inna kobieta, czująca się równorzędnie z pania może to odebrać jako afront.
              Ale Kubkowi ewidentnie brak wyczuciasmile
              • esteraj Re: odwaga cywilna 18.01.13, 12:57
                mayenna napisała:

                > Pani mając pieniądze spokojnie może dojechać w każde dowolne miejsce w Warszawi
                > e, jak nie swoim autem to komunikacja miejska bądź taksówką.
                > Proponowanie kawy i zaznaczanie że się za nią zapłaci jest dość niefortunne i m
                > ało kulturalne.

                Prawdopodobnie Kubek nie wzięła tego pod uwagę.
                Po to się rozmawia, składa propozycję, żeby dojść do jakiegoś kompromisu.
                Skąd wiadomo, że na taką propozycję Kubek nie przystanie i nie przyjedzie innym środkiem komunikacji?
                Najlepiej dopowiedzieć za nią swoją wersję i krytycznie ocenić...

                Z tego wątku wynika, że najlepiej wcale się nie odzywać, bo każde słowo zostanie użyte przeciwko Autorowi, którego się już na dzień dobry skreśliło.

                Nie na próżno zostało stworzone powiedzenie, że w komunikacji międzyludzkiej obrona jest krokiem do wojny.

                Mayenna, udzieliłaś konkretnych rad i tego należało się trzymać.
        • altz Re: odwaga cywilna 18.01.13, 11:44
          paris-texas-warsaw napisała:
          > Tu wiele osób prezentuje pogląd, że kupowanie drogich rzeczy/usług jest złe, a t
          > o jest zwykła konsekwencja różnorodności towarów i możliwości finansowych.
          Zauważyłem co innego. Wiele osób prezentuje pogląd, że kupowanie przez matkę niepotrzebnie drogich rzeczy i potem wymaganie od ojca, żeby miał wyrzuty sumienia, że się stosownie nie dokłada, jest nie w porządku. Jeśli ktoś ma problem ze sobą, to powinien sam sobie z nim poradzić, a nie zrzucać na byłego męża.
          Ja nadal uważam, że Kubek to zwykła trollica. Jakoś mi się wierzyć nie chce, że ktoś ma pieniądze i nie potrafi zupełnie liczyć. smile
          Czyjeś pieniądze mnie nie ruszają, mógłbym je przeliczyć bez podniesienia ciśnienia, zresztą tak bywało. Nie moje, więc mnie nie ruszają. Tak mam i nic na to nie poradzę. smile
          Nowobogaccy są w ogóle śmieszni. big_grin
        • lady-z-gaga Re: odwaga cywilna 18.01.13, 12:28
          paris-texas-warsaw napisała:

          > Po co oceniać kogoś przez pryzmat jego zarobków i zakupów?

          Przez pryzmat zarobkow nie, ale przez pryzmat zakupow oceniam jak najbardziej, bo to mówi wiele o człowieku.

          Czy t
          > o jest jakaś moralna miara? To naturalne, że jak ktoś ma dużo pieniędzy, to kup
          > uje drogie rzeczy,

          Nie, to nie jest naturalne smile. czasem kupuje się drogie, czasem zwyczajne, zaleznie od potrzeb
          I nie jest naturalne, kiedy ktoś cierpi na finansowo-zakupowe ADHD, tak jak autorka.
          Jesli nie trolluje, to musi być kobiecina zaburzona, jak nic.
          A dzieciak musiałby chyba dostawac hormon wzrostu, żeby co rok wyrastac ze wszystkiego, nawet z rękawiczek i czapek. big_grin
          Te wszystkie zajęcia regularne (ile godzin tygodniowo się uzbierało, bo nie pamiętam? wink na superhiper poziomie, przy ktorych jej syn ma nadal czas na teatr, filharmonie, kino domowe...
          naprawdę da się w to uwierzyć?
          Biedne dziecko nawet na feriach zapieprza jak w obozie pracy, bo mamusia po nartach funduje mu "ultrasy" w postaci kręgli czy czegos tam jeszcze, nie pamiętam...

          Nie
          > musi to wcale oznaczać wychowywania dzieci w oderwaniu od rzeczywistości, choci
          > aż ktoś mógłby sobie wybrać model, że mimo znacznych zarobków kupuje dzieciom n
          > ajtańsze ubrania, buty, nie kupuje instrumentu do gry, a wypożycza jakiś zdezel
          > owany z szkoły muzycznej itd.

          Pomiędzy skrajnościami jest miejsce na normalność, m.in. na uczenie dziecka szcunku dla pieniędzy. I bogatym i biednym przydaje się ta nauka, chociaz odbywa się w rózny sposób i na innym poziomie finansowym.
          • noname2002 Re: odwaga cywilna 19.01.13, 12:19
            A dzieciak musiałby chyba dostawac hormon wzrostu, żeby co rok wyrastac ze wszy
            > stkiego, nawet z rękawiczek i czapek. big_grin

            Moj syn przez ostatnie lata wyrastal, moze z czapek i szalikow nie ale z calej reszty tak. Butow nigdy nie nosil dwa sezony.
    • zabelina Czuję się wywołana do tablicy... 18.01.13, 11:22
      ...bo to ja napisałam, że wyczuwam w Tobie trolla.
      Dlaczego tak napisałam?
      Bo wierzyć mi się nie chciało i nadal tkwię w zdziwinieniu, że osoba zarabiające niebagatelne pieniądze, czyli przypuszczalnie umiejąca mysleć, potrafiąca ładnie pisać, czyli posiadająca wykształcenie, ma tak silną potrzebę czucia się lepszą, nawet w środowisku kompletnie nieznanych i obcych jej osób. Z jednej strony wizja pewnej siebie bizneswoman, z drugiej niedojrzała osobowość, która uważa, że w zestawieniu kosztów utrzymania dziecka w Sądzie należy wykazać miód manuka (ki czort?wink ). Która z jednej strony uważa za istotne tłumaczenie rozmówcy na forum jak bardzo przyzwyczaja się do swoich własnych nart, a z drugiej strony uważa za konieczną coroczną ich wymianęsmile Która zapraszając na kawę, w tym samym zdaniu informuje, że ma SUVa i bagażnik na nartybig_grinDD
      Dziewczyno, nikomu nic do tego jak żyjesz, ani na co wydajesz swoje pieniądze, ale nie dziw się, że wzbudza to ogólną wesołość i niedowierzaniesmile
            • zawszekacperek Re: Czuję się wywołana do tablicy... 19.01.13, 23:12
              Droga heksa2,
              roczny przyrost długości nart dziatwy Kubka możesz bardzo łatwo wyliczyć korzystając z poniższego wzoru (układ równań) dla odkształceń liniowych dla ogólnego, trójwymiarowego układu naprężeń w przypadku materiału izotropowego. (Prawo Hooke'a)

              \epsilon_x = \frac {1} {E} [\sigma_x - \nu(\sigma_y + \sigma_z)]

              \epsilon_y = \frac {1} {E} [\sigma_y - \nu(\sigma_z + \sigma_x)]

              \epsilon_z = \frac {1} {E} [\sigma_z - \nu(\sigma_x + \sigma_y)]

              Widzisz, że jest to dziecinnie proste i Kubek liczy to w pamięci - bez kalkulatora. Czcigodni Forumowicze powinni mieć więcej wyrozumienia dla Kubka z tej racji, że dba o komfort i bezpieczeństwo swojej progenitury na stokach.
              smile
              Kacperek
              P.S.
              Zagadką pozostaje jednak, po jaki #uj Kubek kupuje co roku nowe narty, skoro u Kubka i dzieci rosną i narty rosną.
        • tricolour Dzieci rosną pół metra na rok? 18.01.13, 15:09
          Przecież nart nie dobiera się do wzrostu cyfrową SUVmiarką z dokładnością do 0.01mm. Nawet gdy dziecko urośnie 10cm, to i tak nie oznacza to konieczności wymiany nart. Zresztą Twój starszak nie ma dwa i pół metra wzrostu więc na pewno nie rośnie az tyle, by była konieczność corocznej wymiany całego sprzętu. A nawet gdyby, to ma on realną wartość przy sprzedaży, którą trzeba zbilansować zakup nowego.

          Wymieniasz sprzęt, bo przyzwyczaiłaś się, że sprzęt sprzed roku, to syf i siara do wymiany. Niech będzie, ale warto pozwolić tak myśleć (w imię partnerstwa małżeńskiego) mężowi o żonie. I odwrotnie.
            • tricolour Myślę, że nie dla szpanu... 18.01.13, 15:47
              ... myślę, że zakup nowego sprzętu (nawet tego przecenionego, ale zupełnie nowego) jest związany z ulgą. Zakup taki rozwiązuje - oczywiście nie dzieciom, Tobie - szereg problemów typu ostrzenie nart, przegląd bielizny, przymiarka butów, przegląd wiązań. Ogólnie użycie jakiegokolwiek sprzętu wiąże się z pewnym wysiłkiem w jego przygotowanie, a Ty jesteś pozostawiona (jak pisałaś wcześniej) sama sobie. Więc idziesz do sklepu, a ten fabryczną nowością sprzętu i gwarancją załatwia problemy techniczne oraz daje poczucie bezpieczeństwa, o które nie musisz się dodatkowo starać.

              Owszem, to jest sposób na korzystanie z urządzeń: wyrzuć po użyciu. Tyle, że mało alimentodajny.
              • kubekwkropki Re: Myślę, że nie dla szpanu... 18.01.13, 16:20
                Mogłabym Ci teraz zacząć tłumaczyć, że dziecko rośnie nie tylko wzrostem ale i umiejętnościami, że jeździmy w sezonie przynajmniej 4 pełne tygodnie w Alpach (nie naraz), a do tego wiele weekendów w PL, że syn trenuje z instruktorami FIS/EFS, że taka jazda wymaga coraz bardziej specyficznego sprzętu o którym mówią sami instruktorzy. Mogłabym pisać, że z polarów, bielizny, skarpet, spodni i kurtek wyrasta praktycznie co sezon (niestety tylko przy młodszych dzieciach znalazłam opcję kombinezonów, które "rosną" wraz z dzieckiem), rękawice i kominiarki się przecierają i niszczą, a kask po każdej poważniejszej wywrotce/urazie traci część właściwości i sami producenci nakazują wymianę co sezon-dwa (jeśli ma służyć do ochrony a nie na pokaz) - ale po co. Ty i tak wiesz lepiej niż ja czemu kupuję.
                • katja75live Re: Myślę, że nie dla szpanu... 18.01.13, 18:57
                  No to kubek teraz pojechalas na calego... Naprawde nie moge sie nie odezwac.
                  Tak sie sklada, ze narty to moja pasja, ktora z sukcesem przenioslam na 2 moich dzieci.
                  Tez jezdzimy duzo, rowniez w Alpach i takie sa moje spostrzezenia. Potrzeba wymiany sprzetu dla dzieci co roku to jest czysta fanaberia, 4 tygodnie w roku to wcale nie jest tak duzo i nie ma mozliwosci "'zajezdzic"'nart w tak krotkim czasie, potrzaba zmiany bo sie umiejetnosci zmienily po 4 tygodniach, w to to juz nawet producent nart nie uwierzy.
                  Jedyne dzieci jakie znam co zmniaja sprzet co sezon, to te ze szkoly sportowej, uprawiajace wyczonowo ten sport (tu kazda sekunda sie liczy).
                  Bielizny termicznej nie mialam nigdy ani ja, ani zadne z moich dzieci i zyje, i mam sie dobrze, to samo dotyczy wymiany kasku co sezon i inne kwiatki...
                  Kubek zachowujesz sie jak typowa nowobogacka, w Alpach duzo takich jest - glownie gosci z Moskwy. Ich dzieci dokladnie jak twoje przyjezdzaja i kupuja najlepszy sprzet, wszystkie wyposazone w i-phone 5, sklepy maja z nich ucieche, ale cala reszta woli sie trzymac z daleka. A prawdziwi milionerzy (majacy domy w alpach)- dziwnym trafem ich dzieci i wnuki jezdza 3 sezon w tym samym kombinezonie.
                  Robisz po prostu zle wrazenie, jakos malo w tym klasy, i nie chcialabym raczej z Toba napic sie kawy.
                  • kubekwkropki Re: Myślę, że nie dla szpanu... 18.01.13, 19:29
                    Ja zaczynałam na nartach typu Pieniny z fabryki w Szaflarach, które się nie wypinały i w skórzanych butach. O kaskach nikt nie słyszał, ani polarach. I żyję. I co z tego. Nie mam zamiaru wysyłać dzieciaka na stok w przymałej kurtce i kasku po wypadku, bo ktoś sobie coś pomyśli. Nie mam też zamiaru wmawiać sobie i dziecku, że się jeszcze rok przemęczy na przykrótkich/zbyt miękkich nartach, bo szkoda. Albo zmuszać do jeżdżenia w przydużych/przymałych butach. I naprawdę wisi mi czy sobie coś pomyślisz - a myśl sobie - mnie nie ubędzie a ty sobie nastrój poprawisz i ego podbudujesz.
                    • katja75live Re: Myślę, że nie dla szpanu... 18.01.13, 20:53
                      No i wlasnie o tym probuje pisac, ze nie ma takiej mozliwosci, aby dziecko wyroslo z nart w ciagu roku. Moje tez nie jezdza w przykrotkich nartach, ani za malych butach.
                      Jak twoje dzieci co roku maja takie wypadki, ze musisz im zmieniac kask, to sie dziwie, ze jeszcze jezdza na nartach. Co do reszty twoich wydatkow sie nie wypowiadam, ale akurat na nartach (powiem nieskromnie) sie znam i mowic brutalnie bzdury piszesz.
                      Moze to dla ciebie jest norma, ale to nie jest norma nigdzie na swiecie, nie tylko w Polsce.

                      • kubekwkropki Re: Myślę, że nie dla szpanu... 18.01.13, 21:18
                        Jednym słowem uważasz, że na nartach znasz się lepiej niż instruktor - ja się nie znam. Z reguły wierzę fachowcom i z reguły dobrze na tym wychodzę (niezależnie, czy rozmawiam o sposobie leczenia, nowych nartach, muzyce wczesnobarokowej czy sposobie montowania umywalki). Uważasz zatem, że dziecko, które w zeszłym sezonie mierzyło 143cm i jeździło na nartach 130cm/PURSUIT JR XELIUM Rossignol, w tym roku, mierząc 152cm i po zdaniu egzaminu na demonstratora FIS, z planami intensywnej nauki jazdy off-piste, powinno jeździć na tych samych nartach? Tak szczerze? Jako znawca?
                        • tricolour Kubek, ośmieszasz się... 18.01.13, 21:39
                          ... ten Twój demonstrator to podstawa podstaw narciarskich.

                          Program kursu
                          Praktyka
                          Najmniej 5 dni szkolenia po 5 godzin lekcyjnych dziennie (w tym slalom gigant)
                          - nauczanie i doskonalenie techniki jazdy, jazda terenowa,
                          - nauczanie pługu, łuków płużnych oraz śmigu i skrętu równoległego,
                          - trening slalomu giganta.
                          Teoria: 3,5 godziny.

                          To ja takim demonstratorem (nawet o ty nie widząc) byłem w wieku lat siedmiu, na zwykłych polskich nartach epoksydowych o nazwie Epoxy3200 (bez super-hiper-junior wypierdzielać-gdy-jadę-wieśniaki-bez-rosiniola). Jesteś coraz bardziej żałosna...

                          Jak najbardziej mając 152 cm można jeździć na nartach 130cm. Szczególnie off-piste. To nawet bezpieczniejsze.
                          • kubekwkropki Re: Kubek, ośmieszasz się... 18.01.13, 21:56
                            Niestety, teraz to Ty się ośmieszasz. Nie wiesz o czym mówisz - od razu widać. Jak się dowiesz to będzie Ci wstyd, ale tym się już na forum nie pochwalisz. Doczytaj. Spokojnie, bez emocji, dopytaj jak trzeba. Pomyśl. Wyciągnij wnioski.
                        • errormix Re: Myślę, że nie dla szpanu... 18.01.13, 21:51
                          kubekwkropki najpierw napisała:
                          > Z reguły wierzę fachowcom i z reguły dobrze na tym wychodzę.

                          Jak wynika z twoich wydatków, oni na tobie wychodzą jeszcze lepiej.

                          a później kubekwkropki zabłysnęła:
                          > PURSUIT JR XELIUM Rossignol.... demonstratora FIS.....off-piste...chujumuju dziki wąż

                          Pamiętasz, jak cię prosiłem, żebyś coś jeszcze napisała?

                          Żartowałem. Daj sobie spokój.
                            • tricolour Spoko, Kubek... 18.01.13, 22:00
                              ... jeszcze trzy dni na tym forum z nieodpartą chęcią udowodnienia, że jesteś lepsza, a stoczysz się do poziomu drogiej kurtyzany. Tendencja jest wyraźna...
                              • kubekwkropki Re: Spoko, Kubek... 18.01.13, 22:06
                                Jak Ci z tym lepiej - to też może być. No chodzisz i nudzisz - masz misję? Kompleksy? Zawiść Cię zjada? Daj sobie spokój - idź nauczaj gdzie indziej. A jak już będzie Cię stać na połowę tego co mam - i świadomie z tego zrezygnujesz - wróć, pogadamy.
                                • tricolour Prosiłaś o opinie... 18.01.13, 22:20
                                  ... zakładałaś wątki i wyraźnie, literalnie, prosiłaś o wypowiedzi. Nie zaznaczałaś, że oczekujesz tylko lizania po pupce więc przyjmij krytykę.

                                  " A jak już będzie Cię stać na połowę tego co mam..." - Ty kategorię "stać mnie" widzisz tylko w optyce posiadania...
                            • errormix Re: Myślę, że nie dla szpanu... 18.01.13, 22:08
                              kubekwkropki napisała:

                              > Drugi mądry - narciarz teoretyk dla (nomen omen) ubogich. Idź jeszcze na to wino (jak masz za co), może Ci ulży.

                              O widzisz jak pięknie! Teraz zaczęłaś mówić jak na krezuskę przystało. Co się będziesz z biedotą zadawała. Ona ci najwyżej może szyby w SUVie umyć, albo kupę po koniu posprzątać.

                              A gwoli ścisłości jestem trzecim "narciarzem-teoretykiem". Drugim jest Tri, a pierwszym ty - co sama wyżej przyznałaś: "na nartach znasz się lepiej niż instruktor - ja się nie znam"
                              • natalia-ok6 Re: Myślę, że nie dla szpanu... 18.01.13, 22:17
                                errormix napisał:

                                > kubekwkropki napisała:
                                >
                                > > Drugi mądry - narciarz teoretyk dla (nomen omen) ubogich. Idź jeszcze na
                                > to wino (jak masz za co), może Ci ulży.
                                >
                                > O widzisz jak pięknie! Teraz zaczęłaś mówić jak na krezuskę przystało. Co się b
                                > ędziesz z biedotą zadawała. Ona ci najwyżej może szyby w SUVie umyć, albo kupę
                                > po koniu posprzątać.
                                >
                                > A gwoli ścisłości jestem trzecim "narciarzem-teoretykiem". Drugim jest Tri, a p
                                > ierwszym ty - co sama wyżej przyznałaś: "na nartach znasz się lepiej niż instru
                                > ktor - ja się nie znam"
                                >
                                Erromix innych posty usuwasz a twoje obrazliwe kto usunie?
                                Jak na moderatora forum to nie wypada.
                              • kubekwkropki Re: Myślę, że nie dla szpanu... 18.01.13, 22:20
                                No - uczciwie się przyznaję, że się nie znam na juniorskim sprzęcie narciarskim. Jest tego tyle, że odpowiedni dobór nart i butów do konkretnego stylu i sposobu jazdy, wagi, wzrostu i umiejętności dziecka mnie przerasta. Otwieraj szampana.
                            • robitussin Re: Myślę, że nie dla szpanu... 19.01.13, 12:54
                              kubekwkropki napisała:

                              > Drugi mądry - narciarz teoretyk dla (nomen omen) ubogich.

                              Przecież to nie o to chodzi! Dziewczyno, Ty jeszcze nie jesteś w stanie pojąć, z czego my się nabijamy? Podałam nawet naprowadzający przykład takiej osoby z mojego życia, ale to chyba też nie pomogło. Gdyby nie to, że jesteś z okolic W-wy, to pomyślałabym, że to Ty jesteś tą moją znajomą. Niezależnie o co ktoś ją pyta, zawsze w odpowiedzi podane są, jak nie kwoty, to marki przedmiotów, miejsca luksusowych pobytów i inne takie. Generalnie szczegóły kompletnie zbędne w rozmowie, ale mające na celu pokazanie, na cóż to ją ostatnio było stać. To nawet nie jest chwalenie się (bo w pochwaleniu się nie widzę niczego złego). To jest takie grubo ciosane udowadnianie sobie samemu, że jest się BOGIEM, a inni to plebs. A świadczy tylko o leczeniu swoich kompleksów. A ponieważ znam bidulę od małego, to żal mi jej przeokrutnie, bo widzę naocznie, jak jej woda sodowa do łba strzeliła od momentu, gdy sytuacja finansowa się jej bardzo poprawiła (choć akurat u niej to niekoniecznie jej zasługa) i jak rozpaczliwie próbuje ciągle coś udowadniać. W naszym wspólnym towarzystwie parunastu osób, zawsze mamy z niej polewkę. Co ciekawe - wszyscy żyjemy na identycznym poziomie zamożności, ale ona i tak musi nam okazywać, że jest lepsza, choć nie jest wink Śmieszna, biedna osóbka.
                              • altz Re: Myślę, że nie dla szpanu... 19.01.13, 13:21
                                robitussin napisał:
                                > Niezależnie o co ktoś ją pyta, zawsze w odpowiedzi podane są, jak nie kwoty, to marki
                                > przedmiotów, miejsca luksusowych pobytów i inne takie. Generalnie szczegóły kompletnie
                                > zbędne w rozmowie, ale mające na celu pokazanie, na cóż to ją ostatnio było stać.
                                To jest taka reklama szeptana. Musi się pojawić konkretna liczba wystąpień tych firm.
                                Bardzo sprytne, nie spotkałem się jeszcze z tym w tak ekstremalnym przypadku.
                                Kończmy już ten wątek i pomóżmy autorce zarobić! big_grin

                                SUV SUV SUV SUV SUV SUV SUV SUV SUV SUV SUV SUV SUV SUV
                                Syrena 105, Syrena 105, Syrena 105, Syrena 105, Syrena 105, Syrena 105
                                (ja też mam swoją umowę z jedną firmą wink)
                        • katja75live Re: Myślę, że nie dla szpanu... 18.01.13, 22:16
                          Wprawdzie panowie juz tobie odpowiedzieli (duzo lepiej ode mnie), ale sprobuje cie jeszcze uswiadomic.
                          Po pierwsze bardzo slabe narty ci doradzili dla dziecka, to sa narty dla poczatkujacego narciarza, a nie kogos kto jezdzi 30-40 dni w roku. To sa narty dla dzieci, ktore jezdza bardzo rekreacyjnie 1 tydzien w sezonie. Po drugie - czy jeszcze ciebie instruktorzy nie uswiadomili (lub sama jeszcze nie zauwazylas), teraz wszystkie austryjackie dzieci jezdza na nartach tzw: freestyle ski's inaczej zwanymi twintip- ski. To jest teraz najmodniejsze i nadaje sie zarowno na jazde na stoku jak i poza trasami. No chyba faktycznie musisz zmienic te narty, bo te co zafundowalas dzieciom to juz 'przezytek''.
          • teuta1 Re: Dzieci rosną pół metra na rok? 18.01.13, 22:31
            Howgh.
            Dawno mnie nie było, a tu tak ciekawie się zrobiło. Fajna babka... ten kubek. Znam podobną, choć ma mniejszego hopla. Ciężko się rozmawia, choć ona też mnóstwo czyta dobrej literatury.
            Za to imprezy u niej są ciekawe - wszyscy sie przekrzykują chcąc choć przez chwilę zaistnieć. Pozdrawiam kubku, tak trzymać.
      • esteraj Re: Czuję się wywołana do tablicy... 18.01.13, 11:59
        zabelina napisała:

        > Bo wierzyć mi się nie chciało i nadal tkwię w zdziwinieniu, że osoba zarabiając
        > e niebagatelne pieniądze, czyli przypuszczalnie umiejąca mysleć, potrafiąca ład
        > nie pisać, czyli posiadająca wykształcenie, ma tak silną potrzebę czucia się le
        > pszą, nawet w środowisku kompletnie nieznanych i obcych jej osób. Z jednej stro
        > ny wizja pewnej siebie bizneswoman, z drugiej niedojrzała osobowość, która uważ
        > a, że w zestawieniu kosztów utrzymania dziecka w Sądzie należy wykazać miód man
        > uka (ki czort?wink )

        Czytam wątek Kubka i nigdzie nie zauważyłam jej potrzeby czucia się lepszą od innych.
        Dla mnie ona zwyczajnie przedstawiała fakty, a że niektórzy mają wybujałą wyobraźnię... no cóż.
        Może i niedojrzale umiejscawia miód manuka w zestawieniu kosztów, ale przecież do tej pory nie wnosiła o podniesienie alimentów. Po to przyszła na to forum.

        Poza tym, podpisuję się pod słowami Paris.
      • jakkamien Re: Czuję się wywołana do tablicy... 18.01.13, 12:07
        Czytam i czytam i nie moge zrozumiec, dlaczego niby prosta informacja jest odbierana jako potrzeba czucia sie lepsza. Od pierwszego watku kobieta usiłyje wytłumaczyc, ze chciala poznac srednie wydatki, bo ze swoich nie jest w stanie wyliczyc a zrobila sie z tego nagonka, ze sie chwali. Kubek wg mnie niespecjalnie sie chwali - konkretnie pisze, bez falszywej skromnosci mowi jak zyje, a ze zyje inaczej niz wiekszosc to zaraz robi sie z tego problem i wysmiewanie. Czy naprawde ma sie czuc winna, ze zyje na takim poziomie na jaki ją stac i daje dzieciakom to co ona uwaza za najlepsze - chyba wszyscy to robimy kazdy na swim poziomie. Ja kurcze, moze blednie?? ale nie wyczuwam akurat w jej postach niedojrzalosci albo wywyzszania sie.
        • mayenna Re: Czuję się wywołana do tablicy... 18.01.13, 12:14
          Kubek dostała sporo rad odnośnie alimentów, a średnie wydatki dość łatwo wyliczyć: choćby biorąc rocznik statystyczny.
          Tylko juz tu pisaliśmy: do niczego jej te średnie wydatki nie sa potrzebne. Ona chce podwyżki alimentów, więc ma wykazać że eks ma możliwości zarobkowe, które pozwalają na ich zwiększenie i że potrzeby dziecka, jego sytuacja od ostatniej podwyżki uległy zmianie.

          • mayenna Re: Czuję się wywołana do tablicy... 18.01.13, 12:21
            Na jej miejscu o realnych moich wydatkach nie wspominałabym bez wyraźnej konieczności, albo wymieniała tylko te na szkołę i jedzenie, a juz to powinno wystarczyć do podniesienia alimentów.
            Jak ona popłynie w sądzie z tymi wydatkami i kosztami to sąd jak nic powództwo oddali, przy takich dysproporcjach w zarobkach rodziców o jakich sama pisze.
            Powie o tych nartach, toczkach to jej sąd każe na allegro sprzedawać stare i dokładać do nowych, zeby koszty obniżyć.
          • jakkamien Re: Czuję się wywołana do tablicy... 18.01.13, 12:26
            Mayenna, ale nie wiem, czemu taki sprzeciw wywołuje to, ze Kubek nie chce próbowac pociagnać exa do ponoszenia polowy wydatkow na jej poziomie, tylko do jakies normalnie - na srednim poziomie zarobkow. Przeciez kobieta zdaje sobie doskonale sprawe, ze takich pieniedzy nie jest w stanie wyciagnac od exa i nie tego chce, ale chce zeby odczul, ze ma to dziecko, i chociaz w jakis rzeczywisty-symulowany na srednich wydatkach sposob przyczynia sie do jego edukacji. Wydaje mi sie ze to w porzadku, ze nie chce udupic exa, ale chce jakiejs odpowiedzialnosci za jego wlasne dziecko - nie symbolicznej. Przeciez gdyby ona zarabiala te statystyczne 3-4 tys i on te przypuszczalne 4 - to alimenty byłby pewnie wyższe.
            • mayenna Re: Czuję się wywołana do tablicy... 18.01.13, 12:38
              Eksa to ona nie wyedukuje, a juz za pomoc sądu i alimentów to na pewno nie.
              Ja o tym pisałam. Mnie ciekawi ogromnie jak sad w takiej sytuacji na te podwyżkę zareaguje i co powie bo dla niej te 500zł to jest mniej niż 5% wydatków na dziecko a dla eksa 1000zł to 25% dochodu - czyli znacząca kwota. W KRIO jest paragraf, że rodzice mają solidarnie zaspokajać potrzeby dziecka. Nie po połowie, po równo czy sprawiedliwie, ale solidarnie co wg mojego sędziego oznacza, że daje ten kto ma więcej i odpowiada za dziecko i jego potrzeby ten rodzic, który te opiekę na stałe ma.

              Ta kwota nie zmieni sytuacji autorki, jest jej tak naprawdę zbędna, a ona chce tylko coś ojcu udowodnić. Moim zdaniem nie tedy droga i tez o tym pisałam. Jestem ciekawa co sąd postanowi jak to wszystko tam wyjdzie. Bo wg moich doświadczeń z ta instytucja to powinien powództwo oddalić bo sytuacja dziecka nie uległa zmianie i ojciec dokładając te 500 zł i zabierając dziecko do siebie i na wakcje wywiązuje się z tej solidarnoścismile
        • robitussin Re: Czuję się wywołana do tablicy... 19.01.13, 13:07
          jakkamien napisała:

          > Czytam i czytam i nie moge zrozumiec, dlaczego niby prosta informacja jest odbi
          > erana jako potrzeba czucia sie lepsza.

          Prosta informacja to jest informacja, że się nie spotkam, bo mam rozwalone auto i źle się czuję.
          Informacja na miarę Kubka brzmiałaby:
          Wiesz, nie spotkam się dziś z Tobą, bo moje Volvo za milion złotych się popsuło, a właściwie to pękła jedna opona za 5 tys. podczas powrotu ze stadniny, gdzie jeżdżę konno na arabie kupowanym ze stajni rodziny królweskiej GB za 150 tys funtów. Poza tym źle się czuję, bo spadłam z tego konia i pomimo toczka za 1000 zł, wymienianego co miesiąc i szytego na miarę, boli mnie głowa. Więc pewnie przyjdę do domu, włączę sobie TV za 20 tys, otworzę wino za 300 zł i potem zasnę u boku kochanego męża, który właśnie wrócił z Nowego Jorku swoim odrzutowcem za 50 mln.
          Zamiast kwot możesz wpisać dokładne marki, nazwy, typy przedmiotów i inne szczegóły naprowadzające odbiorcę na to, jakiej klasy są owe przedmioty i pozostałe okoliczności przyrody.
          Paniała czy jeszcze coś wyjaśnić? smile
    • mayenna Re: odwaga cywilna 18.01.13, 11:27
      Zaczynam współczuć bogatym ludziom. zawsze myslałam że pieniądze dają wolność, można czas spędzać dowolnie, robić co sie chce, a tu; kawiarnie tylko określone bo samochód nie przejdzie, z dziećmi się nie widuje, cały czas trzeba kupować i po sklepach ganiać,
      • paris-texas-warsaw Re: odwaga cywilna 18.01.13, 12:23
        O, kurczę...smile Tak generalniewink
        Ps. Co do info o SUV'ie i skibox'ie (nawet nie wiedziałam, że tak to się nazywa..., a boję się napisać, gdzie jutro wysyłam rodzinę na wyjazd...), to ja to potraktowałam to jako neutralną wiadomość tłumaczącą czemu ten Klif i cos jeszcze, albo może rodzaj konwencji - takie z przymrużeniem okawink Kontynuacja poprzednich wątków. Podejrzewam, że to nie jedyny samochód Kubka, albo może jest oszczędny i już jakiejś limuzyny nie kupowałsmile
          • yoma Re: odwaga cywilna 18.01.13, 12:40
            No i naprawdę myślisz, że napisałaby "kawa musi być w Klifie, bo gdzie indziej nie wjadę moją skodą z bagażnikiem"? smile Czemuś czuję, że nie napisałaby. Bo jej to jest do czegoś potrzebne, że ma akurat SUVa. A do czego, to na szczęście nie mój problem.
            • jakkamien Re: odwaga cywilna 18.01.13, 12:50
              No ze skodą to brzmi śmieszniesmile Ale skoda wjedzie wszedzie nawet z bagaznikiem - przynajmniej moja a taki suv to juz niewink I jakby napisała, ze gdzie snie wjedzie, ale nie napisała gdzie, to by sie watek wywiazał na 50 postow kolejnych. Yoma, jestem w stanie zrozumiec, ze ktos ustawia sobie spotkanie, tak zeby mu było wygodnie - nawet jak przy tym wychodzi jakim autem jezdzi. No ma i tyle - albo wyuczona na 2 porpzednich watkach sama chce dolac oliwy do ognia. Z pierwszych postów naprawe nie wychodziło mi nic zarozumiałego - babka normalna pewnie na stanowisku - ma to wydaje, bez checi imponowania.
              • yoma Re: odwaga cywilna 18.01.13, 12:59
                I o to chodzi, ma to wydaje. Ale naprawdę większość ludzi, którzy mają i wydają, nie czuje potrzeby informowania świata, że wydaje na toczki zmieniane co miesiąc. To ta potrzeba bawi forum, a nie fakt mania i wydawania smile

                Ja też jestem w stanie zrozumieć, że ktoś ustawia, jak mu wygodnie. I będę się nadal upierać, że gdyby było powiedziane "zapraszam na kawę, przy czym mnie najwygodniej w Klifie", pies z kulawą nogą by nie zarechotał. Ale informacja na wejściu "musi być Klif, bo ja mam suva ze skiboksem (o bogowie, a ja tak cały czas plebejsko bagażnik i bagażnik... Yoma gdzie twoje maniery...) budzi wesołość. No budzi i już smile
                • esteraj Re: odwaga cywilna 18.01.13, 13:08
                  yoma napisała:

                  > I o to chodzi, ma to wydaje. Ale naprawdę większość ludzi, którzy mają i wydają
                  > , nie czuje potrzeby informowania świata, że wydaje na toczki zmieniane co mies
                  > iąc. To ta potrzeba bawi forum, a nie fakt mania i wydawania smile

                  Ale Kubek nie przyszła na forum, żeby ogłosić wszem i wobec jaka to ona jest bogata i ile wydaje na toczki. Kubek przyszła po konkretną radę i na tym należało się skupić.

                  Wydaje na toczki dużo, to jej sprawa, może niszą się od warunków pogodowych, a może ma takiego fioła, że nie lubi jak są nawet lekko zniszczone.
                  Rada, jaką powinna otrzymać, to taka, że Sąd może, a nawet raczej nie weźmie takich zakupów pod uwagę jako stałe koszty utrzymana dziecka.
                  • yoma Re: odwaga cywilna 18.01.13, 13:11
                    Którą to radę otrzymała wielokrotnie. A że sama z własnej i nieprzymuszonej woli założyła kolejny wątek o suvie ze skiboksem, to już jej wybór, nespa?
        • robitussin Re: odwaga cywilna 19.01.13, 13:12
          > Ps. Co do info o SUV'ie i skibox'ie (nawet nie wiedziałam, że tak to się nazywa
          > ..., a boję się napisać, gdzie jutro wysyłam rodzinę na wyjazd...), to ja to po
          > traktowałam to jako neutralną wiadomość

          No ale właśnie ona nie była neutralna. Była konkretna, a jednocześnie zupełnie zbędna w kontekście zaproszenia na spotkanie. Gdyby napisała po prostu, że pasuje jej tylko to i to miejsce i NIE tłumaczyła się dlaczego (bo nikogo to nie powinno interesować), a już na pewno bez podawania szczegółów, to wówczas nikt by się tu nie obśmiał jak norka. Szkoda jeszcze, że nie dopisała jakie narty ma tym ski boxie. Równie "neutralna" informacja wink
    • mayenna Re: odwaga cywilna 18.01.13, 13:01
      Tak mnie naszło na wspomnienia z wakacji.
      Autorka ubolewa, że wszyscy ja oceniają przez pryzmat posiadania, a samo to posiadanie ochoczo i na każdym kroku podkreśla i ujawnia.
      Tego lata często pijałam kawę w towarzystwie pani, która własnoręcznie remontowała stary dom, rybakówkę. Ręce miała urobione od ziemi, przychodziła w starych butach, też w ziemi, jak to przy remontach bywa. Coś tam opowiadała o płonącym samolocie, którym, leciała gdzieś w Niemczech, o jakimś zamku, biurze architektonicznym i siostrze, przeoryszy w zakonie. Ogólnie milo się gwędziło i pani prawie codziennie bywała.Dopiero po miesiącu uświadomiono mi że te kawki poranne to piję w towarzystwie hrabiny, z tytułem szlacheckim przed nazwiskiem, właścicielką kilku firm a ten samolot to był prywatny bo na radę zarządu ona leciała.
      Także jak się nie chce epatować bogactwem to można. Do dziś nie mam pojęcia jakim samochodem ta pani jeździła, ale była bardzo sympatyczna i miło wspominam.
        • paris-texas-warsaw Re: odwaga cywilna 18.01.13, 13:21
          W Polsce mało kto ma pieniądze od pokoleń... A może w zasadzie nikt...
          Ps. Jak ja bym coś chciała wiedzieć o Kubku, to tylko to, czemu musi zaparkować wewnątrz parkingu... (lubię takie mało ważne dla innych dociekania). Ale wiem, że na publicznym forum dla zachowania anonimowości informacje o poszczególnych osobach są szczątkowe i dlatego wysnuwanie ogólnych wizji jest zupełnie nie uzasadnione. Kubek może lubić pantofelki na skórze w środku zimy, ale może tez cierpieć na jakieś lęki, że się poślizgnie na lodzie, a jest właśnie w ciąży... Może lubić SUV;y, bo miała kiedyś wypadek w smarciewink i się boi, albo taki dostała w prezencie od męża i się bardzo z niego cieszy... Tak samo nie wiadomo, czy chce czy musi dużo zarabiać - może zbierać na drogą operację dla kogoś i to są wszystko "koszty uboczne", może pochodzić z bardzo biednej rodziny i cierpieć na lęki o sytuację materialną... Masa jest możliwych przyczyn, ciężko z boku ocenić, co jest dla kogoś lepsze, i jakie są przyczyny postępowania.
          • kubekwkropki Re: odwaga cywilna 18.01.13, 13:36
            No własnie kubek NIE MOŻE w środku smile. Bo auto za wysokie. Kubek musi na zewnątrz. A jedyne wygodne (z parkingiem pod nosem) miejsca z kawa i parkingiem zewnętrznym jakie znam, w miarę mi po drodze, to Klif i Reduta. n/t
            A tak w ogóle to kubek sie pochwali - pierwszy raz na tym forum - kubek NIEJEDNOKROTNIE słyszał, ze jest zaskakująco bezpośredni i normalny smile. Tak, ze nie jest z kubkiem tak źle.