mamamalegomisia
17.01.13, 23:49
W najbliższy weekend ex miał spędzić weekend z synem. Kilka dni temu okazało się że podczas weekendu są zawody sportowe i syn został wybrany przez trenera aby brać w nich udział. Poinformowałam o tym eksa, na co on stwierdził ze nie zamierza syna tam zaprowadzać ponieważ zabiera go do swoich rodziców na cały weekend i nie zamierza czekać do soboty z wyjazdem (zawody trwają ok. 2 godzin). Zostałam oczywiście zbluzgana że utrudniam mu kontakty z dzieckiem i próbuję dysponować jego czasem (syn ćwiczy za jego zgodą, na termin zawodów nie miałam wpływu, co więcej miałam już plany na weekend i zawody mocno mi je krzyżują). Łaskawie zgodził się że zrezygnuje z weekendu abym sama mogła tam syna zaprowadzic ale "za karę" mam zrezygnować z 2 dni wspólnych ferii z synem w następny weekend (inna opcja tzn. zabranie syna w inny weekend, opieka nad nim w tygodniu itp.) nie wchodzi w grę.Podobno zależy mu na tym terminie bo organizuje urodziny swojego młodszego dziecka i chciałby żeby syn tam był. Problem w tym że nie informował mnie o tym wcześniej (istniała możliwość zamienieniea się tygodniami ferii i nie byłoby problemu)- mamy zarezerwowany hotel i wpłaconą zaliczkę, nie ma możliwości zmiany terminu bo w czasie kiedy Warszawa ma ferie hotel jest obłożony na max. Uważa że skoro on "poszedł na kompromis" to i ja powinnam się zgodzić na rezygnację z tych dwóch opłaconych dni. Szkoda mi dziecka bo albo nie pójdzie na zawody (na których bardzo mu zależy bo gdyby nie - nie byłoby tematu), albo straci 2 z 7 dni ferii i zamiast pełnego tygodnia wypoczynku robi się 4 dni, biorąc pod uwagę czas dojazdu- na inny wyjazd zimowy w tym roku nie będzie nas stać bo nie mam na to czasu ani środków. Zamiast jechać już w sobotę w góry musiałby spędzić 2 dni w nieciekawym mieście, w bloku - czy urodziny przyrodniego młodszego rodzeństwa są tego warte ? Za hotel oczywiście w całości będę musiała zapłacić. Co byście zrobili na moim miejscu ?