chari-baba 30.01.13, 12:56 dzień dobry wszystkim, czy ma ktoś doświadczenie jak w tytule? Czy mogę zamieścić tu uzasadnienie do pozwu? podpowiedzcie proszę mi czy to trzyma się kupy bo ja już mam pustkę totalną Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
nowel1 Re: bez orzekania i rozprawy pojednawczej... możl 30.01.13, 13:01 Możliwe. Mam takie doświadczenie. Nie istnieje już od kilku lat coś takiego jak "prawa pojednawcza". Odpowiedz Link
chari-baba Re: bez orzekania i rozprawy pojednawczej... możl 30.01.13, 13:11 W roku 2006 strony zawarły związek małżeński. Po narodzeniu syna w roku 2008 zaczęło okazywać się, że mają zupełnie inne systemy wartości i oczekiwania względem siebie. Ponieważ strony darzyły się uczuciem i zależało im na utrzymaniu związku, były gotowe na daleko idące kompromisy, w roku 2009 pojawił się drugi syn. Z czasem różnice zachowań i charakterów stały się nie do pogodzenia. Fakt posiadania dwójki wspólnych dzieci spowodował, iż strony starały się wspólnie prowadzić gospodarstwo domowe. Strony zaprzestały kontaktów fizycznych, uczucie wygasło. Ogromna troska o dzieci sprawiła, że od roku 2009 strony kilkukrotnie podejmowały próby reaktywacji więzi, które okazywały się nieudane. W roku 2011 nastąpił rozpad więzi emocjonalnej i fizycznej, jedak strony ze względu na dobro dzieci nadal prowadziły wspólnie gospodartwo domowe. Ze względu na różnice charakterów zaczęły pojawiać się konflikty mające nagatywny wpływ na dzieci, dalsze wprowadzanie kompromisów stało się niemożiwe. Mimo tego, starając się pozostać w stosunkach szacunku względem siebie, strony zrobią wszystko, aby synowie nie odczuli daleko idących skutków rozstania się rodziców i aby mieli jak najlepsze i jak najczęstsze kontakty zarówno z matką, jak i z ojcem. W chwili obecnej utrzymywanie związku małżeńskiego jest bezcelowe, strony od roku czując wypalenie i narastającą względem siebe niechęć nie podejmują prób naprawy pożycia i ustalają, że rozkład jest trwały, a dalsze utrzymywanie stanu obecnego będzie miało negatywny wpływ na dobro dzieci. W związku z tym wnoszę jak na wstępie. tak jakoś muszę się wygadać... od dwóch lat już nawet nie płaczę z powodu małżeństwa nie chcemy wojen, totalne wypalenie i niechęć względem siebie do tego stopnia, iż wspólne święta były koszmarem, czas się podnieść Odpowiedz Link
mayenna Re: bez orzekania i rozprawy pojednawczej... możl 30.01.13, 13:21 Uzasadnienie bardzo dobre. Napisz jeszcze o alimentach i kontaktach z dziećmi. Jak jesteście zgodni to dostaniecie rozwód w pól godziny. Jeszcze musisz podać świadka, który potwierdzi ten rozpad więzi i zezna na okoliczność dzieci. Mój sąd jest daleko więc nie powołano świadka a miałam wizytę kuratora' Odpowiedz Link
chari-baba Re: bez orzekania i rozprawy pojednawczej... możl 30.01.13, 13:31 tak, zgodni jak nigdy, najlepsze, że wśród znajomych uchodziliśmy za idealne małżeństwo, jakoś przez lata nikt nie zwrócił uwagi, że rozmawiamy i uśmiechamy się do wszystkich tylko nie do siebie. Może obejść się bez świadka? Odpowiedz Link
mayenna Re: bez orzekania i rozprawy pojednawczej... możl 30.01.13, 14:16 Podać musisz bo inaczej każą uzupełnić, ale może nie wezwą go, a odwiedzi was kurator. Odpowiedz Link
malgolkab Re: bez orzekania i rozprawy pojednawczej... możl 30.01.13, 20:19 mayenna napisała: > Podać musisz bo inaczej każą uzupełnić, ale może nie wezwą go, a odwiedzi was k > urator. U mnie pozew składał ex, świadka nie podał, ale sąd zobowiązał go do doprowadzenia takowego. Odpowiedz Link
niutka Re: bez orzekania i rozprawy pojednawczej... możl 30.01.13, 18:24 Moja przyjaciolka (wpis znajduje sie ponizej) nie miala zadnego swiadka. Rozwod trwal 20 min. Miala juz wczesniej ustalone sadownie alimenty na dziewczynki. Odpowiedz Link
altz Re: bez orzekania i rozprawy pojednawczej... możl 30.01.13, 15:07 Ale bzdury, wypalenie, różnica charakterów, sztuczny język pisanie o sobie w dziwnej osobie. Takie powierzchowne traktowanie sprawy i tłumaczenie wszystkiego bez zahaczania o konkret. Rozwód dostaniecie bez problemów, sąd ma w nosie takie małżeństwa. Baba z wozu, koniom lżej. Odpowiedz Link
yoma Re: bez orzekania i rozprawy pojednawczej... możl 30.01.13, 17:21 Bogowie, Altz... oni nie są na kozetce u psychoterapeuty celem ratowania związku, tylko piszą pozew do sądu celem rozwiązania związku i robią to językiem zrozumiałym dla sądu. Widzisz różnicę? Już nie masz się do czego przyczepić? Szanowna autorko, bardzo ładne uzasadnienie. Nie ma się do czego przyczepić Odpowiedz Link
izak28 Re: bez orzekania i rozprawy pojednawczej... możl 30.01.13, 17:53 Żadnego świadka nie miałam, sąd też go nie potrzebował, sytuacja podobna, sprawa trwała 20 minut. Altz chyba już faktycznie się czepiasz, właśnie tak się pisze pozew, każdy porządny adwokat ci to powie. Odpowiedz Link
altz Re: bez orzekania i rozprawy pojednawczej... możl 30.01.13, 19:16 izak28 napisała: > Altz chyba już faktycznie się czepiasz, właśnie tak się pisze pozew, każdy porz > ądny adwokat ci to powie. Pewno tak się pisze, to jest inna rzeczywistość. Mnie jednak odrzuca kłamstwo i nie chciałbym się podpisywać pod czymś takim, bo bym stracił szacunek do siebie na następne 20 lat. A z tym porządnym adwokatem nie przesadzaj. Odpowiedz Link
yoma Re: bez orzekania i rozprawy pojednawczej... możl 30.01.13, 19:20 OK, ty byś napisał tak forum.gazeta.pl/forum/w,24087,142153005,142153005,Jak_sie_rozwiesc_poradzcie_.html a oni nie. Żyj i daj żyć innym. Odpowiedz Link
altz Re: bez orzekania i rozprawy pojednawczej... możl 30.01.13, 20:40 yoma napisała: > OK, ty byś napisał tak Ja dobrze wiem, jak bym napisał, to jest Twój pomysł na mnie. Napisałbym, że nie ma wspólnoty, nie współżyją ze sobą itp. itd. i że są zgodni co do opieki nad dzieckiem. Czyli krótko i bez nowomowy. Odpowiedz Link
yoma Re: bez orzekania i rozprawy pojednawczej... możl 31.01.13, 09:58 Nie pomysł, lecz przykład Napisałbyś i tak pisząc nie wykazałbyś, że rozkład pożycia jest trwały. No ale jak komu zależy na 50 rozprawach zamiast jednej... Odpowiedz Link
izak28 Re: bez orzekania i rozprawy pojednawczej... możl 30.01.13, 20:00 A wszystkie inne pisma do urzędów i instytucji też piszesz jak ci się podoba, czy według obowiązujących norm? Odpowiedz Link
niutka Re: bez orzekania i rozprawy pojednawczej... możl 30.01.13, 18:19 Moja przyjaciolka rozwiodla sie bez orzekania o winie, z dziecmi w wieku 4 i 7 lat, na pierwszej rozprawie. Odpowiedz Link
triss_merigold6 Re: bez orzekania i rozprawy pojednawczej... możl 30.01.13, 18:37 Uzasadnienie ok, musicie mieć świadka na okoliczność małoletnich dzieci. Dostałam rozwód bez orzekania o winie na 1 rozprawie, u mnie świadkiem był mój partner z którym już mieszkałam. Szczegółów nie musisz podawać jeśli jesteście zgodni, do sądu sie idzie po rozwód, a nie rozkminiać. Odpowiedz Link
logicman Re: bez orzekania i rozprawy pojednawczej... możl 01.02.13, 12:05 Nie jest tak, że koniecznie należy wskazać świadka na okoliczność dziecka. U mnie była kurator. Poza tym, przed rozwodem konsultowałem się z psychologiem dziecięcym, który stwierdził, że w tej sytuacji rozwód jest wskazany dla dobra dziecka oraz że należy zapewnić jak najszersze kontakty dziecka z obojgiem rodziców. Stanowisko psychologa przedstawiłem przed sądem, niczego nie musiałem dokumentować, sąd uwierzył mi na słowo i wpisał to do protokołu. Rozprawa trwała ok. 25 minut, włączając w to naradę sądu za zamkniętymi drzwiami. Istotna sprawa - jeśli oboje rodziców ma posiadać pełną władzę rodzicielską, należy sądowi przedstawić podpisany przez obie strony RPW (Rodzicielski Plan Wychowawczy) oczywiście dostosowany do konkretnej sytuacji dzieci i odpowiednio wnioskować w pozwie. RPW Generalnie sąd najbardziej zainteresowany jest kwestiami dotyczącymi dzieci. Rozwód to formalność - oczywiście zadadzą podstawowe, standardowe pytania o rozpad więzi i czy się kochacie. Odpowiedz Link
dacard Re: bez orzekania i rozprawy pojednawczej... możl 30.01.13, 20:03 Swiadek bedzie tutaj raczej potrzebny na okolicznosc maloletich dzieci, zeby potwierdzil, ze potraficie się chlopcami prawidlowo zajac po rozwodzie. Nie bedzie raczej pytany, o trwalosc rozpadu malzenstwa, od tego sa Wasze zgodne oswiadczenia. Bardzo ladne jest moim zdaniem to uzasadnienie, takie neutralne. Odpowiedz Link
malgolkab Re: bez orzekania i rozprawy pojednawczej... możl 30.01.13, 20:17 U mnie była 1 rozprawa, przesłuchiwali exa, mnie i świadka na okoliczność dziecka. Odpowiedz Link
chari-baba Re: bez orzekania i rozprawy pojednawczej... możl 31.01.13, 11:49 dziękuję za rady, powołam świadka jeśli to może cokolwiek przyspieszyć. Uzasadnienie jak uzasadnienie bądź tu człowieku mądry i zmieść 7 lat życia na połowie strony a4, dodatkowo "tonem" adwokackim. Odpowiedz Link
yoma Re: bez orzekania i rozprawy pojednawczej... możl 31.01.13, 12:02 Otóż. Nie przejmuj się. Fajnie napisane, tylko dołóż jeszcze zdanie o alimentach i o kontaktach, i że też jesteście zgodni co do tego. Odpowiedz Link
yoma Re: bez orzekania i rozprawy pojednawczej... możl 31.01.13, 12:04 Aha, pozwól, że sobie pozwolę - literówki: zaczęły pojawiać się konflikty mające nEgatywny wpływ na dzieci narastającą względem siebIe niechęć redaktorskim okiem, rozumiesz Odpowiedz Link
joannapa Re: bez orzekania i rozprawy pojednawczej... możl 02.02.13, 18:11 cześć, po pierwsze chciałam dorzucić, że wg mojej pani prawnik, do której udalam się po poradę, warto by taki pozew rozwodowy, gdy między wami jest ok i się dogadaliście we wszystkim, podpisały obie strony - jest to sygnał, że jesteście własnie dogadani a po drugie - czy mogę się powzorować na Twoim uzasadnieniu (moim zdaniem jest takie akuratne ... bez babrania się w szczególach...) Odpowiedz Link
chari-baba Re: bez orzekania i rozprawy pojednawczej... możl 03.02.13, 21:13 Pewnie, że tak. Jeśli może pomóc to korzystaj. Mój już poszedł z jednym podpisem, ale to co piszesz ma sens, no trudno Odpowiedz Link
zegnaj_kotku Re: bez orzekania i rozprawy pojednawczej... możl 31.01.13, 12:35 no miałam bardzo podobny pozew.... nic mi w nim nie kwestionowano. tez bez orzekania, w 30 minut na jednej rozprawie świadka sama nie przywołałam, wiec sąd nas wezwał do jego doprowadzenia. miesimy jednego wspólnego świadka (na okoliczność dziecka) Nie doczytałam czy macie podpisany plan wychowawczy? my mieliśmy i był on załącznikiem do pozwu. Odpowiedz Link