Czekać na poprawę, a może rozwód?

03.03.13, 13:43
Zacznę od tego, że zaszłam niespodziewanie w ciąże z najlepszym kolegą Wzięliśmy ślub za moje pieniądze. Mąż miał kredyt na samochód zresztą stary, a kiepsko zarabiał więc musiał sprzedać - ja go prosiłam. Niestety nie było chętnych, więc mój ojciec kupił go od nas. Dopłaciłam do kredytu parę groszy i spłacone. Niestety mąż nie chciał już pracować na nocki więc zmienił pracę z ochrony na pracę na czarno u swojego znajomego. 30 km od mojego domu- od swojej rodzinki 3 km. Przynajmniej 3 razy w tygodniu po pracy wpadał do nich. Zaczęłam go prosić, potem się wściekać. I co nic. Dalej to robił, a ja w domu sama z dzieckiem. Dodam że mieszkam na wsi, a nie mam prawa jazdy. Zarobki miały wynosić dwa tysiące po odjęciu paliwa. Były znacznie mniejsze. Jak jego szef wyjeżdżał , to nie zarabiał. Mój samochód według męża zaczął się sypać więc zezłomowałam. Mężowi kazałam sprzedać tani skuter dołożyłam parę złotych i kupiliśmy bardziej oszczędny, bo w gazie. I co nadeszła zima, a mąż prawie nie pracował 800, 1000 zł wypłaty. Ciągle pożyczałam od rodziców. Robiłam awantury i co - czego ja chce ,,weź od mamusi i tatusia".
Zaczął uciekać do rodzinki, bo ja krzyczę. Zostawiał nas na trzy, cztery dni i nie odbierał telefonu. Półtora miesiąca temu spakował się całkowicie. Po rozmowie stwierdził, że musi sobie wszystko przemyśleć. Już myślałam, że będzie ok. Choć nie przywiózł swoich rzeczy. Zrobił kurs na wózki - pożyczyłam mu pieniądze. Bo właśnie nie pracował od dwóch tygodni i co. Rozwiózł parę cv - 5 szt.
Przyjechał wieczorem po kursie i lekko się ścięliśmy. Został na noc Ja rano byłam nie w sosie, więc nie odzywałam się do niego. Wsiadł w samochód i pojechał do domu. Czemu się nie odzywałam, bo chciałam sprawdzić. Miał tego dnia rozmowę w sprawie pracy. Dzwoniłam ze 30 razy, bo myślałam, że pojechał na tę rozmowę. Gdy odebrał oznajmił, że szuka sobie roboty koło siebie - bo nie chce ze mną być. Od tej pory nie odzywał się . Ja dzwoniłam do jego siostry około dwadzieścia razy- gdy wreszcie odebrała, nie chce się wtrącać musimy sami pogadać. Ale jak mam z nim pogadać? Co mam robić? Dziecko ma rok. Za dwa tygodnie ma być chrzest. Jeden chrzest, już odwołałam- małżonek we wtorek zwiał - w niedziele miał być chrzest. Odezwał się telefonicznie w czwartek. Chrzest nastąpił miesiąc później. Jakoś się z mężem dogadałam. Pośiedział w moim domu ze dwa tygodnie. Poszedł do normalnej pracy na dwa tygodnie. I rzucił tą pracę. To nie dla niego ta praca go stresuje. Niby dalej szukał pracy, ale nie za bardzo. Nie przywiózł swoich rzeczy. Przez 2 mc. nie dał ani grosza na życie. A ja tylko wyciągałam od swoich rodziców. Kiedy ma ochotę to siedzi u mnie. Jak nie to u rodziców. Sam z siebie do mnie nie dzwoni. Jak się wściekam to mówi co chce usłyszeć. Porównanie córka na chrzest od mojej strony dostała 1700 zł i prezenty od jego 250 zł. Może jestem materialistką, ale zaczynam chce w ten wtorek złożyć papiery rozwodowe. Przy ostatnim wyjeździe po kłótni pytałam się kolejny raz - czego on chce powiedział, że w każdej pracy będzie miał pensje 1500 zł. A wtedy mu brakuje na jego potrzeby - motory, samochody itd. więc woli mi dać parę złotych i mieć dla siebie. A mi kłamał, bo ja chciałam to usłyszeć. Swojej rodzince widocznie również, gdyż przy swojej siostrze, też mówił, że szuka pracy.
    • heksa_2 Re: Czekać na poprawę, a może rozwód? 03.03.13, 13:58
      malgosiapor napisał(a):
      zaszłam niespodziewanie w ciąże z najlepszym kolegą

      Bez komentarza.
    • mayenna Re: Czekać na poprawę, a może rozwód? 03.03.13, 14:02
      Matkosmile i córkosmile
      A na co zamierzasz czekać? Na to że pokochacie się, na to że dorośniecie do małżeństwa? Na zmianę charakterów, upodobań, wartości?

      Moim zdaniem ten post pokazuje, że oboje nie dorośliście do małżeństwa. Masz zapędy do wychowywania męża, do dyktatury w domu. Nie rozwiązujesz problemów, a strzelasz fochy, kłócisz się i wymagasz. Pan jest nieodpowiedzialny i marzy mu się kawalerskie życie. Nie odciął chyba też pępowiny skoro zamiast z nim, rozmawiasz o waszych problemach z jego siostrą? Skąd w ogóle taki pomysł?

      Jest szansa, ale nikła, na uratowanie tego małżeństwa. Wymaga to odkreślenia przeszłości gruba linią, praca nad sobą i pójście na terapię małżeńską bo sami sobie raczej nie poradzicie. Może lepiej wrócić do relacji 'najlepszy kolega', a nie mąż.

      A jaki on był jako najlepszy kolega i jak się zachodzi w ciążę 'niespodziewanie'?
      • logicman Re: Czekać na poprawę, a może rozwód? 03.03.13, 14:07
        mayenna napisała:

        >jak się zachodzi w ciążę 'niespodziewanie'?

        No tak znienacka wink
        • mayenna Re: Czekać na poprawę, a może rozwód? 03.03.13, 14:14
          logicman napisał:


          >
          > No tak znienacka wink
          >
          Coś jak ta pani od plemników w basenie hotelowym czy wiatropylnie?smile
          • zmeczona100 Re: Czekać na poprawę, a może rozwód? 03.03.13, 17:55
            Jest jeszcze inna opcja- od kropli Walerianowych wink
      • krokodil123 Re: Czekać na poprawę, a może rozwód? 03.03.13, 14:21
        Ja się przyłączam do tego co napisała mayenna.
        Dzwonisz do męża tylko kiedy jesteś zdenerwowana albo chcesz go sprawdzić.
        Parę razy jest napisane że kazałaś mu to, kazałaś mu tamto.....dałaś mu pieniądze na to albo na coś innego.
        Trochę dziwnie się czyta jak na relacje partnerskie.
        • malgosiapor Re: Czekać na poprawę, a może rozwód? 03.03.13, 21:52
          krokodil123 napisała:

          > Ja się przyłączam do tego co napisała mayenna.
          > Dzwonisz do męża tylko kiedy jesteś zdenerwowana albo chcesz go sprawdzić.
          > Parę razy jest napisane że kazałaś mu to, kazałaś mu tamto.....dałaś mu pieniąd
          > ze na to albo na coś innego.
          > Trochę dziwnie się czyta jak na relacje partnerskie.
          Dzwonie do męża jak jestem zdenerwowana. Fakt. Ja siedze w domu. Pokłócimy się on pojedzie. Siedzi u siebie 30 km dalej 3/ 4 dni. Nawet jak zadzwonie nie odbiera. Jak mamy coś sobie wyjaśnić. Odbierze po tych dniach,jestem miła, przyjedzie do nas. Próba rozmowy o pracy albo pieniądzach - wyjeżdza.
          Pieniądze, ale to były nie pieniAdze poślubne, tylko moje przedmałżeńskie. Jeśli facet zarabia 1000 zł albo mniej, a ja siedze w domu z dzieckiem - to nie powinien on nas utrzymywać zmieniając pracę? PIeniądze z mojego konta liczyłam, że zostaną na remont,a nie na bierzące wydatki. Samochód rozumiem, kurs, rozumiem. Ale jak się nie pracuje i ja wyciągam resztę z konta na życie, a potem już tylko od rodziców, to co dalej? Może i nie dorosłam do małżeństwa. Starałam się, ale za te pieniądze nie da się żyć tak jak on chce. Zaczełam się wściekać, bo ile można decydować się na zmianę pracy.
          • zmeczona100 Re: Czekać na poprawę, a może rozwód? 03.03.13, 21:57
            To zamiast się wściekać, to złóż do sądu pozew o alimenty na dziecko i siebie.
            • malgosiapor Re: Czekać na poprawę, a może rozwód? 04.03.13, 00:13


              zmeczona100 napisała:

              > To zamiast się wściekać, to złóż do sądu pozew o alimenty na dziecko i siebie.
              Dzięki już przestaje się użalać. Troche mi lżej. Alimentów na siebie nie chce. Ale składam o rozwód i o alimenty na dziecko.
              • logicman Re: Czekać na poprawę, a może rozwód? 04.03.13, 08:59
                malgosiapor napisał(a):

                > Dzięki już przestaje się użalać. Troche mi lżej. Alimentów na siebie nie chce.
                > Ale składam o rozwód i o alimenty na dziecko.

                Tak trzymaj!
        • malgolkab Re: Czekać na poprawę, a może rozwód? 04.03.13, 09:05
          krokodil123 napisała:


          > Parę razy jest napisane że kazałaś mu to, kazałaś mu tamto.....dałaś mu pieniąd
          > ze na to albo na coś innego.
          Ona mu nie daje, a pożycza - to dopiero jest dziwne.
    • logicman Re: Czekać na poprawę, a może rozwód? 03.03.13, 14:04
      Z tego co piszesz, to właściwie nic was nie łączy. Za to Ty masz wieczny problem z finansami i całym domem na swojej głowie. Facet jest nieodpowiedzialny, niedojrzały emocjonalnie i do tego egoista. Rozwodząc się, dajesz sobie szansę na ułożenie życia i stabilizację (w dłuższej perspektywie). Pomyśl, czy do końca życia chcesz funkcjonować tak jak obecnie... Może kiedyś spotkasz kogoś, kto Ciebie pokocha? Nawet jeśli nie - bo prawdziwa, odwzajemniona miłość jest dana nielicznym, to IMHO lepiej żyć samotnie niż męczyć się z poczuciem zmarnowanego życia, do tego mając na garbie niedojrzałego egoistę.
    • anbale Re: Czekać na poprawę, a może rozwód? 03.03.13, 14:17
      Opowieść pod tytułem "Dwoje dzieciaków zrobiło sobie mimochodem dziecko". Na dodatek najlepszy kolega najlepszej koleżance...
      Czego Ty oczekujesz od męża, jakiej poprawy? Przecież on jest absolutnie psychicznie niezdolny do pełnienia roli męża i ojca, na innym etapie rozwojowym, zupełnie przypadkowo wplątany w tą rolę. Odpuść go sobie, jesteś zupełnie sama i musisz się jakoś ogarnąć.
      Z Twojego zafrasowania kwestiami finansowymi widać, że nie radzisz sobie na najbardziej podstawowym poziomie. Idź do pomoc do najbliższego MOPS-u, chłopakowi załóż sprawę o alimentowanie dziecka, niech też się choć trochę ogarnie. Ludzie z opieki społecznej powinni Ci pomóc na tym etapie.
    • zmeczona100 Re: Czekać na poprawę, a może rozwód? 03.03.13, 18:02
      O matko i córko.
    • kobieta306 Re: Czekać na poprawę, a może rozwód? 03.03.13, 18:26
      kiedy czytam takie historie to zastanawiam się, czy dobrze zrobiłam, że odeszłam od męża. Na tle tej historii jest on ideałem. Jeśli mój były małżonek trafi na kobietę po takich przejściach, to prawdopodobni kobieta ta będzie go wielbić jak boga.
      Czasami myślę, że ja jednak bardzo bardzo dużo wymagam i od siebie i od życia.
      • malgosiapor Re: Czekać na poprawę, a może rozwód? 03.03.13, 21:20
        Dzięki za odpowiedzi. Każdy z was ma po części rację. Najbardziej ciekawych tego wyrażenia informuje. Niespodziewane zajście w ciąże- mąż biegał za mną , już od roku, ja go uważałam tylko za kolegę. Rozstałam się z moim ówczesnym chłopakiem. Po ok. miesiącu żaliłam się koledze - mężowi. On na to na kupił butelke wina na pocieszenie mnie, zaczął mi wyznawać miłość. Za dużo wypiłam , wiadomo co dalej - po raz pierwszy z nim. Informuje = brałam tabletki. Nie radze sobie z finansami, bo ich nie mam. Mam to co rodzice są w stanie mi dać. Mam własny dom, rodzice pracują i mieszkają 35 km ode mnie, nie mam żadnej babci. Rodzina męża nie pomaga wogóle. Widzieli wnuczkę 3 razy. Moja córka ma 13 mc. Chodziłam do pracy, aż do urodzenia dziecka. Dostawałam macieżyński. Myślałam, że znajdę tanią opiekunkę niestety nie udało się. Zmuszałam męża do zmiany pracy, bo chciałam oddać dziecko do żłobka i co - nic- jaki żłobek przyjmie dziecko niepracujących rodziców. Kto znajdzie sposób, co zrobić z dzieckiem, jak on nie zarabia comiesięcznej pensji i nie pracuje legalnie. Chciałam z nim zostawić małą i iść do pracy i co nie zgadza się. I ja jestem niedojrzała. Co do rozmawiania z jego siostrą. Było to tylko raz - jak się jej pytałam co mąż ma zamiar szukać pracy czy nie. Co byście zrobili 3 mc nie pracuje nigdzie ,siedzi u mnie pare dni, u rodziców kolejne pare. Po prostu chciałam dowiedzieć się od niej, co jej powiedział. Bo mi mówi to co ja chce słyszeć, a robi co on chce.
        • zmeczona100 Re: Czekać na poprawę, a może rozwód? 03.03.13, 21:56
          Malgosiu, a cóż to za niespodziewane zajście w ciążę, jeśli był seks? Toż związek przyczynowo - skutkowy znają już dzieci w podstawówce, więc nie bardzo rozumiem, dlaczego był to fakt niespodziewany. Może nieplanowany- to już inaczej wygląda.
        • anbale Re: Czekać na poprawę, a może rozwód? 03.03.13, 22:20
          Eh, kolejna kobieta, która wręcz życiowo tonie, problemów ma tyle co włosów na głowie- ale jedyne co ją zajmuje to analizowanie zachowań faceta...
          Jakich jeszcze potrzebujesz dowodów na to, że nie możesz na niego liczyć i musisz sama zadbać o siebie i dziecko?
          • malgosiapor Re: Czekać na poprawę, a może rozwód? 04.03.13, 00:08
            anbale napisała:

            > Eh, kolejna kobieta, która wręcz życiowo tonie, problemów ma tyle co włosów na
            > głowie- ale jedyne co ją zajmuje to analizowanie zachowań faceta...
            > Jakich jeszcze potrzebujesz dowodów na to, że nie możesz na niego liczyć i musi
            > sz sama zadbać o siebie i dziecko?
            Masz całkowitą rację. Sama się oszukuję, że coś się da zrobić. Młoda nie jestem, ale 30 to nie starość. Dzięki za pomoc. We wtorek złoże pozew. Już od dwóch miesięcy jest gotowy. A nawiązując do twojej poprzedniej odpowiedzi nie byłam nigdy wcześniej w MOPS- ie więc teraz nawet o tym nie pomyślałam.
            • logicman Re: Czekać na poprawę, a może rozwód? 04.03.13, 08:57
              malgosiapor napisał(a):

              > Młoda nie jestem, ale 30 to nie starość.

              Całe życie przed Tobą. Załóż, że to co najlepsze jeszcze na Ciebie czeka.
              A na przyszłość rozważniej dobieraj sobie kolegów, także tych do łóżka wink

              (Tom pojechał po bandzie... ale ja już stary, doświadczony hłe hłe)
    • malgolkab Re: Czekać na poprawę, a może rozwód? 04.03.13, 09:04
      Najpierw oboje dorośnijcie, małżeńswto nie jest dla dzieci.
      A wypominanie która rodzina ile dała dziecku uważam za obrzydliwe. Zawsze mnie zastanawiało skąd u dzieci materializm i wyliczanie, która babcia lepsza, bo daje więcej - czytając Twoje wypowiedzi już wiem...
    • inna_nowa_ja Re: Czekać na poprawę, a może rozwód? 04.03.13, 10:39
      czytając myślałam że masz 18 lat, później doczytałam że 30, dziewczyno, dorośnij, zajmij się sobą i dzieckiem, dzwonienie do siostry męża - 20 razy, do męża - 30 razy.
      Załóż sprawę o alimenty i zacznij dbać o dziecko bo z postu wynika że mocno jesteś skoncentrowana na mężu, co robi, gdzie jest itd.
      • malgolkab Re: Czekać na poprawę, a może rozwód? 04.03.13, 10:49
        Przede wszystkim 30 latka powinna wiedzieć, że stosunek seksualny (nawet z kolegą wink) może skutkować ciążą...
      • zmeczona100 Re: Czekać na poprawę, a może rozwód? 04.03.13, 20:23
        Ja też padłam, kiedy przeczytałam, że ma 30 lat O_O
        • mayenna Re: Czekać na poprawę, a może rozwód? 04.03.13, 20:32
          zmeczona100 napisała:

          > Ja też padłam, kiedy przeczytałam, że ma 30 lat O_O
          No co?
          Do 50 - tki dorośniesmile
    • lampka_witoszowska Re: Czekać na poprawę, a może rozwód? 05.03.13, 07:44
      moim zdaniem, zanim złożysz pozew o rozwód, przemyśl, jak popracowac nad samą sobą

      czy aby od takiej żony, która kaze sprzedać auto, potem skuter, sama byś nei uciekała do domu, gdzie czujesz się zwyczajnie lepiej
      - i tu nei ma rozmowy o Twojej złej woli, bo chcesz jak najlepiej dla rodziny, ale o sposobie,w jaki chcesz swój pomysł wcielać w życie

      najpierw ustal, dla siebie, jak chcesz, by wyglądało małżeństwo, potem pogadaj z mężem, jak on widzi układy między małżonkami, czego on by chciał - jak Wam się uda ustalić, czy to jest do pogodzenia, czego od siebie oczekujecie, to zdecydujcie, co dalej, czy rozwód, czy uczycie się żyć jak odpowiedzialni, PEŁNOPRAWNI partnerzy, akceptując swoje wady, bo żadne z Was nei jest święte, co mam nadzieję, wiesz

      a pozew o alimenty możesz złożyć bez rozwodzenia się, w sądzie rodzinnym - to może zmobilizuje Twojego męża do znalezienia i utrzymania pracy
      - tylko pracowac to możesz nad sobą i swoim charakterem, nie nad mężem... nawet jak sie rozwiedziecie, to i tak w następnym związku wylezie to wszystko, co musisz zmieniać w sobie samej, rozważ sobie spokojnie, czy warto - bo w końcu Ty najlepiej umiesz tu podsumowac plusy i minusy
      • izak28 Re: Czekać na poprawę, a może rozwód? 05.03.13, 09:28
        do 50-tki to się jeszcze może trafić niespodziewanie kilka ciąż uncertain
        Lepiej poczytać kilka książek z biologii już teraz.
        • lampka_witoszowska Re: Czekać na poprawę, a może rozwód? 05.03.13, 11:09
          oj tam, niespodziewane ciąże to raczej na tym świecie nic nowego, są i będą - bywają gorsze grzechy, o ile mi wiadomo
    • malgosiapor Re: Czekać na poprawę, a może rozwód? 07.03.13, 21:14
      Święta nie jestem to fakt. Nieplanowana ciąża, też fakt. Ale czepiać się mnie, że dawałam mu pieniądze na to i na tamto. Że kazałam sprzedać skuter i samochód. Samochod był na kredyt, a skutera nie używał od 2 lat. On zarabiał 1200 zł, albo mniej, bo szef brał wolne. Przykład w listopadzie 1000 zł, w grudniu 700 zł,a w styczniu 400 zł. A reszta potrzeb z czego miała być zaspokojona. Miałam powiedzieć dobrze kochanie wydawaj pieniążki na swoje zachcianki, a ja z dzieckiem pójde wziąść więcej od rodziców. I tak ciągle od nich wyciągałam. Moja wina, że nie rozmawiałam spokojnie, a jak jak ciągle słyszałam to samo. Co ja mam w sobie zmieniać? Mam nie kazać? Ma sam się domyśleć? Oto przykład 7 stycznia nie dostałam od męża złotówki na mnie i na dziecko. A w styczniu wziął odemnie 500 zł. Popatrzcie ile zarobił. Więc jestem ta zła bo mu wyliczam. Przecież siedze z rocznym dzieckiem skąd mam brać?
      • 987ania Re: Czekać na poprawę, a może rozwód? 13.03.13, 08:38
        No jak dziecko, to ślub być musi. Gość nieźle skorzystał z Ciebie. Tez myślałam, że macie po 20 lat. Jak nie zaczniesz pracować nad sobą, to obawiam się że każdy związek będzie klęską.
        • malgosiapor Re: Czekać na poprawę, a może rozwód? 16.03.13, 19:55
          987ania napisała:
          Jak nie zaczniesz pracować nad sobą, to obawiam się że każdy związek będzie klęską.
          Masz racje to była klęska. Ale jak mam nad sobą pracować ? Proszę o rady.
      • bez_przekazu Re: Czekać na poprawę, a może rozwód? 16.03.13, 16:06
        rodzine to sie zaklada,kiedy facet ma stabilna sytuacje zawodowa.

        malgosiapor napisał(a):

        > Święta nie jestem to fakt. Nieplanowana ciąża, też fakt. Ale czepiać się mnie,
        > że dawałam mu pieniądze na to i na tamto. Że kazałam sprzedać skuter i samochód
        > . Samochod był na kredyt, a skutera nie używał od 2 lat. On zarabiał 1200 zł, a
        > lbo mniej, bo szef brał wolne. Przykład w listopadzie 1000 zł, w grudniu 700 z
        > ł,a w styczniu 400 zł. A reszta potrzeb z czego miała być zaspokojona. Miałam
        > powiedzieć dobrze kochanie wydawaj pieniążki na swoje zachcianki, a ja z dzieck
        > iem pójde wziąść więcej od rodziców. I tak ciągle od nich wyciągałam. Moja wina
        > , że nie rozmawiałam spokojnie, a jak jak ciągle słyszałam to samo. Co ja mam w
        > sobie zmieniać? Mam nie kazać? Ma sam się domyśleć? Oto przykład 7 stycznia ni
        > e dostałam od męża złotówki na mnie i na dziecko. A w styczniu wziął odemnie 50
        > 0 zł. Popatrzcie ile zarobił. Więc jestem ta zła bo mu wyliczam. Przecież sied
        > ze z rocznym dzieckiem skąd mam brać?
        • mijo81 Re: Czekać na poprawę, a może rozwód? 16.03.13, 19:54
          No tak ... żeby mógł utrzymywać żonę, któa wcale nie musi być stabilna
Inne wątki na temat:
Pełna wersja