alimenty i szantaż - proszę o radę

14.03.13, 22:06
Z moim byłym mężem rozwiedliśmy się 10 lat temu, po dwóch latach faktycznej separacji.
Rozwód przebiegał bezstresowo, bez fajerwerków.
Byliśmy dogadani - alimenty (500 zł), kontakty z dzieckiem (jak czas byłego męża pozwoli)i wspólna nieruchomość - wykupiliśmy mieszkanie, w którym ja byłam zameldowana, w mieszkaniu mieszkali moi dziadkowie (spisaliśmy oświadczenie, że dziadkowie bedą tam mieszkać do śmierci)- mieszkanie to miało być własnością naszego syna. Nigdy jednak formalnie tego nie uregulowaliśmy - ja wspominałam o tym raz, czy dwa, ale rozeszło się po kościach.
Od 12 lat były mąż płaci alimenty w kwocie 500 zł, (od momentu, kiedy wyprowadził się do innej kobiety) Na początku starczało to na pokrycie 1/2 kosztów utrzymania syna (400 zł kosztowało przedszkole, 600 zł wydawałam na utrzymanie dziecka).
W międzyczasie kilkukrotnie zmieniły się okoliczności i wzrosły wydatki - syn poszedł do szkoły - obecnie jest w liceum. Syn jest bardzo uzdolniony, ma swietne oceny, staje się mężczyzną. A to kosztuje - zajęcia dodatkowe to wydatek 850 zł miesiecznie - są na to dokumenty imienne, poparte certyfikatami i świadectwami ukończenia rozmaitych kursów.
Poza tym - to już nie udokumentowane normalne koszty utrzymania - ale które z każdym rokiem rosną.
Od 3 lat starałam się dogadać - np. poprzez finansowanie połowy kosztów dodatkowych zajęć, myślałam, że się da. Ex stwierdził, że nie może finansować bardziej syna, bo on uczy się dobrze i niepotrzebne mu korepetycje i że ma już SWOJE dziecko... (oboje założyliśmy kolejne rodziny, ja skończyłam z drugim rozwodem, jestem sama i nie zamierzam tego zmieniać).
Dodam, że ex odkąd się wyprowadził ani razu nie spytał mnie o syna, ani razu nie kupił mu nic oprócz książki / gry komputerowej na "okazje"...
Teraz syn widuje się z ojcem raz na 2 miesiące na 2 godz. (zawsze kiedy ex wyrazi taką ochotę, nigdy nie przeszkadzałam w kontaktach). Idą do kina i coś zjeść, nigdy do domu ojca, dziadków ani nikogo z rodziny ex.
Oboje nieżle zarabiamy, i do tego czasu było mnie stać na to, by ponosić większość kosztów utrzymania syna.
Teraz już nie wyrabiam, a ja sama żyję bardzo skromnie - praca i dom, sobie odmawiam wielu rzeczy, więc złożyłam pozew o podwyższenie alimentów - na 1 000 zł, ale miłam nadzieję, że zawrzemy ugodę na 750 - 800 zł - co i tak nie jest połową kosztów utrzymania dziecka - nie liczyłam kosztów wakacji (kolonie, + miesiąc nad morzem u rodziny - nie kosztuje to tyle co wyjazd na wczasy, ale jednak bardzo po kieszeni daje), sprzęty sportowe, komputerowe, hobby (książki), remonty i urządzanie pokoju (syn samodzielnie zajmuje 2 pokoje) i wiele innych wydatków nastolatka.
No i dochodzimy do sedna... W poniedziałek rozprawa o alimenty a dzisiaj po raz pierwszy od 12 lat ex zadzwonił po to, by mnie szantażować, albo zapłaci 700 zł alimentów, albo będzie dochodził podziału majątku - tj będzie domagał się podziału majątku.
Zachowałam spokój, powiedziałam, że przemyślę...
Miałam nadzieję na ugodę ale nie wiem, czy zgadzam się na szantaż...
Mieszkanie jest warte ok 80 000 jak nie mnie - do kapitalnego remontu.
Rozważam następujące opcje:
1. spłacę dobrego tatusia,
2. będę dowodzić, iż podziału majątku możemy dokonać po śmierci dziadka (spisane oświadczenie o tym, iż do śmierci dziadków będą oni mieszkali w tym mieszkaniu)
3. poddam się szantażowi.
Co robić w tej sytuacji?
    • sonia_30 Re: alimenty i szantaż - proszę o radę 14.03.13, 22:50
      Podziału może się domagać zawsze.... teraz w odpowiedzi na pozew o podwyższenie alimentów, a jeśli się ugniesz i zrezygnujesz, nie jest powiedziane że za kilka lat sobie nie przypomni. Dogadajcie się co do spłaty i zamknij raz na zawsze temat pt. małżeństwo nr 1; służebność na rzecz dziadków nie jest argumentem do odroczenia podziału.
      • andrzej2007.832 Re: alimenty i szantaż - proszę o radę 15.03.13, 01:57
        Popieram przedmówczynie tym bardziej że nie masz pewności że wyższe alimenty ci przyznają, a w bardzo dużej mierze zależy to od niego. Może się nie godzić, albo podnieść z dobrej woli alimenty o 50zł. i z nim nie wygrasz.
        • krokodil123 Re: alimenty i szantaż - proszę o radę 15.03.13, 06:52
          Ale to jest tak jakbyś miała prawdziwy problem a trzymała jak struś głowe w piasek.

          Może go "udobruchasz" i nie złoży o podział majątku.
          Jutro go samochód potrąci i zginie, a rano się obudzisz z wnoskiem o podzał przez jego obecna żona i ich dziecko.
          Po śmierci byłego męża żona dziedzici połowe jego połówki, jej dziecko 1/4 tak jak wasze dziecko. Wydaję mi się że taki jest ustawowy podzał-upewnij się.
          • yoma Re: alimenty i szantaż - proszę o radę 15.03.13, 10:44
            > Jutro go samochód potrąci i zginie, a rano się obudzisz z wnoskiem o podzał prz
            > ez jego obecna żona i ich dziecko.

            Troszkę na uboczu: jest taka konstrukcja? Można się domagać podziału majątku niepodzielonego wcześniej przez nieboszczyka-spadkodawcę?

            Pytam, bo nie wiem, a zainteresowało mnie.
            • sonia_30 Re: alimenty i szantaż - proszę o radę 15.03.13, 12:15
              Owszem, można się domagać.
              • yoma Re: alimenty i szantaż - proszę o radę 15.03.13, 12:24
                Dzięki, jakbyś jeszcze mogła jakąś podstawę prawną...
        • mayenna Re: alimenty i szantaż - proszę o radę 15.03.13, 08:18
          andrzej2007.832 napisał:

          > Popieram przedmówczynie tym bardziej że nie masz pewności że wyższe alimenty ci
          > przyznają, a w bardzo dużej mierze zależy to od niego. Może się nie godzić, al
          > bo podnieść z dobrej woli alimenty o 50zł. i z nim nie wygrasz.

          Kolejny raz nie masz racji. Jak sę dobrze przygotuje i wykaże eksowi, ze pomimo drugiej rodziny, stać go na wnioskowaną kwotę to podwyżkę dostanie ,nawet jak się eks godził nie będzie.

          Kluczowe jest wykazanie mu możliwości zarobkowych. Mozna do tego wykorzystać jego PIT-y za poprzedni rok, oferty pracy z UP, prasy w zawodzie eksa, wyciagi ze wspólnego konta, a nawet swoją wiedzę, lub powołać świadka, który wiedzę o zarobkach eksa ma.
          Podział majątku to osobna sprawa. Zaryzykowałabym jego podział i nie przehandlowywałabym tego za alimenty w sytuacji gdy brakuje mi na zycie bieżące.
          Nie wspominałabym też przy wyliczaniu kosztów o zbyt wielkiej ilosc kursów czy zajęć pozalekcyjnych. Sąd zwykle jest zdanie, e jak rodzica nie stać to dziecko nie uczęszcza na dodatkowe rzeczy. Zajmowanie dwóch pokoi tez może byc uznane za fanaberię, a nie uzasadniony koszt utrzymania. Jednak w związku z tym że ojciec nie uczestniczy w życiu dziecka koszty podstawowe można rozłożyć nierówno. Wnioskuj po prostu o podział nierówny: np. ty 30% a reszta ojciec.
          • nieszufladkowalny Re: alimenty i szantaż - proszę o radę 16.03.13, 06:54
            Nie wiem czy rzeczywiście przeglądałaś oferty pracy z UP, bo większość ofert nie przekracza stawki 2.000 brutto i to w Warszawie:

            www.up.warszawa.pl/oferty/oferty_pracy.php

            Faktem jest, że Autorka jak bardzo by się nie przygotowywała, to nie może mieć pewności, że zasądzą jej więcej niż proponuje eks.
    • kobieta306 zrobiłabym zupełnie inaczej 15.03.13, 09:11
      zaproponowałabym, że nie bedę wnioskować o podwyższenie alimentów ale w zamian oczekuję notarialnego uregulowania sprawy mieszkania - zapisania części męża na syna.
      W tej chwili były mąż jest współwłaścicielem i w każdej chwili może się domagać swojej części. Wierzę tylko w formalne zapisy,a nie słowne umowy!
      Przynajmniej będzie miał syn dobry start w dorosłośc - mieszkanie na poczatek, bez współwłaścicieli w postaci ojca, któremu może palma odbić.
      • tricolour To jest nieuczciwa propozycja... 15.03.13, 09:33
        ... ponieważ opiekun ma obowiązek dbać o prawidłowy rozwój dziecka również poprzez odpowiednie alimenty. Ty zaś proponujesz przehandlować alimenty czego formalnie zapisać nie możesz, ale jednocześnie piszesz "Wierzę tylko w formalne zapisy,a nie słowne umowy".

        • kobieta306 Re: To jest nieuczciwa propozycja... 15.03.13, 09:42
          Nie zgadzam się. Mowa jest nie o małym dziecku, ale o człowieku, który lada chwila wejdzie w dorosłość. Zatem można założyć teoretycznie, że troskliwa matka, chcąc zadbać o start, będzie odkładać, na przysłowiową kupkę, coś z alimentów. W tym przypadku nie będzie to konieczne, bo start będzie miał chłopak zapewniony. Zatem cała pula alimentów ze strony matki może iść na codzienność.
          Nie każdy przejada wszystko. Są matki, które odkładają dla dziecka coś na koncie na przyszłość.
          • tricolour Matka może też zachorować... 15.03.13, 10:13
            ... ulec wypadkowi i stracić możliwości zarobkowe. Nawet do zera. Wtedy sięgnie po pieniądze ojca choć dziś zarzeka się, że alimentów nie podniesie.

            I czy ta troskliwa matka odda wtedy mieszkanie skoro nie będzie mogła wywiązać się z umowy?
            • kobieta306 Re: Matka może też zachorować... 15.03.13, 10:22
              ten chłopiec będzie niebawem pełnoletni, bo już dziś jest w liceum.

              Poza tym dziecko, w takich skrajnych przypadkach losowych, chyba dostaje rentę po rodzicu, który jest niepełnosprawny i nie może na nie zarabiać?

              Ojciec płacił będzie nadal 500 zł, tak jak do tej pory.
              A jak autorka ogarnięta, to i mieszkanie i może nawet 700 zł ugra i jeszcze były mąż będzie wdzięczny, że tak mu się udało.

              A jak miałby się ten przykład Twój w przypadku, gdy nie ma na oku mieszkania, a ojciec nagle staje się ofiarą wypadku i nie może pracować? Oddałby wtedy tę swoją część? Wątpię.

              Autorko - rusz głową i zadbaj o chłopaka!!
              • kobieta306 jeszcze tylko dodam, że 15.03.13, 10:27
                nie jest tu mowa o dobrym, kochającym człowieku, który dbał przez 12 lat o syna, a w związku z tym można byłoby przymknąć oko na niskie alimenty.
              • tricolour No i w tym jest problem... 15.03.13, 10:37
                ... że Ty używasz słowa "ogarnięta" wobec zwyczajnej pazernej propozycji.
                • kobieta306 Re: No i w tym jest problem... 15.03.13, 10:43
                  autorka była przez 12 lat skormną osóbką nie wyciągająca ręki.
                  Pora się ogarnąc własnie. Do pazerności to jeszcze dłuuuuuuga droga jest.
                  • tricolour Miała obowiązek wyciągać rękę... 15.03.13, 10:49
                    ... o potrzebne alimenty, a nie przez 12 lat hodować żal, żyć skromnie, aż jej się ulało.

                    Ty to nazywasz skromnością, a ja zaniedbaniem dziecka i siebie.
                    • kobieta306 tak, z tym się zgodzę 15.03.13, 10:54
                      ale zapytam również - dlaczego ojciec sam z własnej nieprzymuszonej woli nie poświęcał swego czasu dziecku? Dlaczego sam dobrowolnie nie dbał o to, by opłacic mu kurs jakiś , cokoliwek, ot tak sam od siebie? Nie wiedział ile kosztuje utrzymanie dziecka? Żył na innej planecie? Nadal się miga i szantażuje. Zatem on może być cwaniak, a matka nie?
                      • tricolour Myślę, że rzecz jest prosta... 15.03.13, 10:58
                        ... facet mający nową rodzinę mało troszczy się o stare.

                        Poza ty alimenty mają zaspokajać potrzeby. Wszystkie potrzeby. Skoro matce wystarczało i nie chciała więcej, to pchać się samemu?
                        • zmeczona100 Re: Myślę, że rzecz jest prosta... 15.03.13, 11:23
                          O widzisz. To nie pazerność, a troska matki o część swojej starej rodziny.
                          Facet ma prawo nie troszczyć się o stara, a matka ma prawo się troszczyć.

                          Tri, a gdzie śpiewka o tym, jak to w ten sposób matka zniewoli dzieciaka, przywiązując go do tego mieszkania?
                          • blue_ania37 Re: Myślę, że rzecz jest prosta... 15.03.13, 11:33
                            tricolor napisał:
                          • tricolour No to niech się matka troszczy... 15.03.13, 16:24
                            ... o dziecko i podaruje swoją część mieszkania. Tyle, ze ona aż tak bardzo troszczyć się nie chce. Jej wystarcza mniejsza troska o dziecko: ona swoją część zatrzyma dla siebie.

                            A zniewolenie będzie: takie jak u każdego tak przywiązanego do lokum, że swojego podarować nie chce. Ty już zapisałaś swoje mieszkanie na syna? No czemu nie?
                            • zmeczona100 Re: No to niech się matka troszczy... 15.03.13, 21:33
                              Ja się jak najbardziej troszczę o syna smile Po to były mi potrzebne alimenty na mnie smile

                              Gdyby mój ex był bardziej rozgarnięty i tak ślepo nie słuchał swojej pełnomocniczki, to ... dzisiaj do kredytu nie byłby mu potrzebny wspólnik smile
                              A wystarczyło przehandlować swoją wyłączną winę za mieszkanie smile

                              A tak, mieszkanie jest zapisane na syna- w testamencie smile Czyli po mojej śmierci będzie miał dwa mieszkania- kawalerkę (na która odkładam comiesięczne alimenty od exa, te na mnie) plus moje, w którym razem mieszkamy smile

                              > A zniewolenie będzie: takie jak u każdego tak przywiązanego do lokum, że swojeg
                              > o podarować nie chce.

                              Ojej, zapomniałeś? Jak to pomstowałes, że takie obdarowanie mieszkania to na siłę przykucie do miejsca życia w przyszłości, że jaka to traumatyczna sytuacja dla dziecka? Czyżby optyka się zmieniła wraz z ojcostwem? Bo mieszkanie mieszkaniem, ale skoro wpisałeś już swego potomka w kolejkę do stypendium na studia, to chyba ten rodzaj zniewolenia bardziej wiąże dzieciaka niż mieszkanie?
                              • tricolour To życzę synowi rychłego meblowania... 16.03.13, 13:42
                                ... co się będzie testament marnował.

                                Widzę, że jakoś zapadło w Tobie to przykucie dziecka do mieszkania, że rozpamiętujesz moje słowa bodajże sprzed roku.

                                PS. Jeśli odkładasz coś z alimentów, to znaczy, że jesteś złodziejką w sensie potrzeb alimentacyjnych. I wcale mnie to nie dziwi.
                                • zmeczona100 Re: To życzę synowi rychłego meblowania... 18.03.13, 21:19
                                  Coś nie doczytałeś- bez testamentu też będzie meblował; wszystko w swoim czasie.


                                  > PS. Jeśli odkładasz coś z alimentów, to znaczy, że jesteś złodziejką w sensie p
                                  > otrzeb alimentacyjnych.


                                  Yyyyy.... Oświeć mnie, plizzzz, jakież to są potrzeby alimentacyjne, na które to płaci mi ex? A które to czynią mnie złodziejką?
                        • altz Re: Myślę, że rzecz jest prosta... 15.03.13, 12:51
                          tricolour napisał:
                          > ... facet mający nową rodzinę mało troszczy się o stare.

                          Mieli gdzie mieszkać, mieli systematycznie płacone pieniądze, więc nie rozumiem, skąd pretensję. Pojawiło się nowe dziecko i sytuacja się zmieniła, teraz jest więcej osób do podziału, nikt tego nie mógł przewidzieć.
                          Zaraz jeszcze padnie informacja o najwyższych kosztach utrzymania malutkiego dziecka i że potem już tylko rosną smile i będzie już kompletna farsa.
                          Ja nie mówię, że ojciec nie ma płacić więcej, jeśli go stać, powinien. Ale te wszystkie te gratisy nie są niezbędne. Tak samo, jak dwa pokoje dla małolata. Niech się uczy, ale też niech się uczy życia, że trzeba sobie radzić z takimi pieniędzmi, jakie się ma, a nie pasożytować na matce, bo ta nie potrafi niczego odmówić. Żeby potem matka nie płakała przez swoją dobroć.
                    • blue_ania37 Re: Miała obowiązek wyciągać rękę... 15.03.13, 11:00
                      Ja Ciebie trochę Tri nie rozumiem, bo z jednej strony piszesz fajnie, że powinna o potrzebne pieniądze wystepować na przestrzeni tych lat bo napewno zwiekszyły się koszty utrzymania dziecka.
                      Ona tego nie robiła, pewnie miala swoje powody, piszę też że w miarę się jej powodziło.
                      Ale teraz też w jednej z poprzednich wypowiedzi piszesz, że jest pazerna.
                      Ona chce w sumie bardzo nieduże alimenty.
                      To jaka jest racja? Jest pazerna czy przez wiele lat była nie ogarnięta?
                      A
                      • kobieta306 Re: Miała obowiązek wyciągać rękę... 15.03.13, 11:15
                        Tri chodzi o pazerność pomysłu z mieszkaniem, który ja zaproponowałam. Autorka nie ma z tym nic wspólnego wink
                  • paris-texas-warsaw Re: No i w tym jest problem... 15.03.13, 10:59
                    WALCZ! I o jedno i o drugiesmile
                    A może przy podziale majątku podnieś sprawę czynszu (raczej nie opłat za media itp.)?wink I uwzględnij to w kwocie ewentualnej "spłaty" mężawink Zakładam, że pewnie przez te wszystkie lata Ty go opłacałaś, a mieszkanie było wspólne, więc obowiązek uiszczania czynszu ciąży na obu współwłaścicielachsmile (nie wiem, jaka jest treść dokumentu w sprawie dożywotniego mieszkania dziadków, może w nim jest ta kwestia jakoś poruszona, czy to tylko oświadczenie Wasze - jednostronne, czy umowa pomiędzy Wami a dziadkami - wspomniana służebność... Rozważ sobie na spokojnie). Tylko nie przeszarżuj, bo złośliwie mąż się wprowadzi do Was, albo jakichś klamotów Ci nazwoziwink
                    Ps. Nie znoszę takich ludzi bez honoru, którzy obiecują coś, tak jak mieszkanie synowi, a później się z tego wycofują. DNO!
                    • kobieta306 Re: No i w tym jest problem... 15.03.13, 11:18
                      obiecać to możesz, że w niedzielę znajdziesz czas na kino. Mieszkania zapisuje się notarialnie.
                    • kobieta306 Re: No i w tym jest problem... 15.03.13, 11:19
                      paris-texas-warsaw napisała:
                      Nie znoszę takich ludzi bez honoru, którzy obiecują coś, tak jak mieszkanie
                      > synowi, a później się z tego wycofują. DNO!


                      no bo padnę ze śmiechu big_grin

                      • paris-texas-warsaw Re: No i w tym jest problem... 15.03.13, 11:34
                        A czemu to Cię śmieszy? Tylko ludzi, dla których własne słowa dotyczące własności dla syna znaczą mniej niż akt notarialny spotykałaś w życiu? To chyba smutne życie masz... Akt notarialny to tylko konsekwencja tych słów.
                        • kobieta306 Re: No i w tym jest problem... 15.03.13, 11:46
                          co robisz na tym forum zatem, skoro wierzysz w moc wypowiedzianych słów?

                          Ważny jest papier!
                      • krokodil123 Re: No i w tym jest problem... 15.03.13, 12:06
                        A może fantazjując on obiecał to mieszkanie "dla syna" wtedy kiedy było spłacane, tzn. w okresie kiedy były małżeństwo, dzieciak miał 3 lata i nikt nie myślał o rozwodzie.

                        Autorka tyle lat nie podnosiła alimentów opierając się na tej obietnicy że może i mało, może i nie odwiedza, ale przynajmniej tatuś się "rzeknie" swojego udziału w mieszkaniu.

                        Tak ale...........sytuacja się zmieniła, tatuś ma nową rodzinkę i nowego dziecka.
                        Zakładając takowa automatycznie ustała żonę i dzieciaka równoprawnymi spadkobiercami i nie jest to ten sam układ jak w roku 1999 i zdanie może zmienić.

                        Lepiej uregulować to prawnie i poradzić się prawnika dlatego że późnej też jest coś takiego jak zachowek dla drugiego dziecka.
    • tricolour Tutaj nie ma żadnego szantażu... 15.03.13, 10:47
      ... bo na czym on polega? Na tym, że w końcu współwłaściciel chce podziału majątku po rozwodzie? Ma takie prawo! To nie jest więc żaden szantaż tylko wreszcie całkowite zakończenie rozwodu.

      I być może pieniędzmi z podziału chce płacić alimenty. Do tego też ma prawo...
      • facetka_w_rajtuzah Re: Tutaj nie ma żadnego szantażu... 15.03.13, 13:03
        1. formalnie ma prawo żądać podziału majątku, moralnie - wg mnie nie
        2. nie nosiłam w sobie żadnej urazy - póki byłam sama bez uszczerbku dla mojej rodziny ponosić wszystkie koszty, to je ponosiłam. Nie mam o to żalu, po prostu ogólny rys sytuacji zrobiłamsmile
        3. nie sprowadzam mężczyzn do roli bankomatów na dzieci - nie ma więzi między ojcem i synem, nie mszczę się zwiększając alimenty. Teraz mam to w nosie, bo syn teraz ma to w nosie, był jednak czas, gdy rozpaczał, że ojciec się nim nie zajmuje.
        4. jestem nierozgarnięta, bo wierzyłam w dane słowo, nawet w przypadku byłego męża smile i nie chodzi mi tu, o podjęcie/niepodjęcie działań - tylko fakt, że wierzyłamsmile
        5. ostatecznie spłacę udział b. męża - mam oszczędności, były poniesione nakłady, więc przeżyję.
        6. gdyby ex normalnie ze mną porozmawiał, pewnie bym się zgodziła na jakąś umówioną kwotę - kilkukrotnie w ciągu ostatnich trzech lat próbowałam się dogadać - bezskutecznie.
        7. teraz OBUDZIŁO SIĘ WE MNIE ZŁE smile, nie wiem jeszcze co zrobię, ale raczej na ugodę nie pójdęsmile
        • kobieta306 Re: Tutaj nie ma żadnego szantażu... 15.03.13, 13:08
          a mój pomysł? Co sądzisz o nim?
          Jakie za?
          Jakie przeciw?
          • facetka_w_rajtuzah Re: Tutaj nie ma żadnego szantażu... 15.03.13, 13:29
            dzięki, pomyślę, pomyślę i na pewno dam znać
            • tricolour Nie ma nad czym się zastanawiać... 15.03.13, 20:58
              ... ponieważ nie ma prawnego sposobu, by zrzec się alimentów.

              Więc propozycja Kobiety jest obłudna: facet ma notarialnie podarować mieszkanie, a w zamian za to uzyska ustną obietnicę niepodnoszenia alimentów, do złożenia której opiekun nie ma prawa.
        • yoma Re: Tutaj nie ma żadnego szantażu... 15.03.13, 13:15
          No czekaj czekaj, bo mnie teraz wychodzi na to, że wszczynasz/wszczynacie wojnę w zasadzie o nic, tylko dlatego, że obudziło się w tobie złe.

          500 zł alimentów to nie jest kwota oszałamiająca i owszem możesz (moralnie) dążyć do jej podniesienia. Ale podejdź do tego psychologicznie. Były nie zobaczył, że to jest podwyżka o nie wiem, kwotę inflacji, były zobaczył, że to jest dwukrotna podwyżka. Wkurzyło go i zażądał podziału majątku.

          Gdybyś wniosła o 800 zł, co i tak jest twoim ostatecznym celem, może by nie było wojny - w końcu 500 czy 800, co za różnica, łatwiej to tak przedstawić byłemu.

          Który to były, nie oszukujmy się, ma wszelkie prawo - prawne, moralne i zbójeckie - żądać podziału majątku. Bo rozumując tak jak ty, można by zapytać: a czy ty masz prawo korzystać w tej chwili z majątku byłego? Prawnie, skoro majątek niepodzielony, masz. A moralnie?

          Oszczędności na ewentualną spłatę, jak piszesz, masz, więc w czym problem? Bo przedstawiasz to tak, jakby okrutny były tobie ubogiej i nieszczęsnemu dziecku ostatnią kromkę chleba z ust wyszarpywał. A tej spłaty wcześniej czy później pewnie trzeba będzie dokonać, więc może lepiej wcześniej, póki nieruchomości w dołku?

          No i na marginesie, czy ten uzdolniony i mający znakomite oceny syn naprawdę potrzebuje aż tylu korepetycji?
        • facetka_w_rajtuzah Re: Tutaj nie ma żadnego szantażu... 15.03.13, 13:24
          no i najważniejsze, mieszkanie nie było na kredyt, było wykupione za 1% wartości z tego tytułu, że ja byłam tam przez wiele lat zameldowana. Zapłaciliśmy za nie chyba 7 000 zł smile
          Mowy o rozwodzie nie było w czasie kupna mieszkania.
          Przed rozwodem dogadaliśmy się co do:
          1. kontaktów
          2. alimentów
          3. mieszkania - przepiszemy je na syna.
          Tak minęło 12 lat, były mąż wielokrotnie po rozwodzie podkreślał, że mieszkanie jest dla syna
          • yoma Re: Tutaj nie ma żadnego szantażu... 15.03.13, 13:59
            Teoretycznie jedno drugiego nie wyklucza, może tobie na złość domagać się teraz podziału, a przypadającą jemu część niezwłocznie darować synowi. Zgódźcie się krakowskim targiem na 750 zł alimentów, a to mieszkanie faktycznie załatwcie, bo tak to siedzicie na bombie. I bez chodzenia na wojnę, w miarę możliwości.
          • krokodil123 Re: Tutaj nie ma żadnego szantażu... 15.03.13, 14:25
            > Przed rozwodem dogadaliśmy się co do:
            > 1. kontaktów
            > 2. alimentów
            > 3. mieszkania - przepiszemy je na syna.
            > Tak minęło 12 lat, były mąż wielokrotnie po rozwodzie podkreślał, że mieszkanie
            > jest dla syna

            Szczerze nie rozumiem dlaczego w chwili kiedy ON wziął następny ślub nie zrozumiałaś że sytuacja się diametralnie zmieniła.
            Dlaczego nie doprowadziłaś wtedy do uregulowania na piśmie.

            Dlatego że jak już pisałam on mógłby nadal utrzymać zdanie że mieszkanie jest dla waszego syna, ale prawnie po jego śmierci dziedziczą następna żona i syn też.

            Czy nie widziałaś, nie widzisz i nie rozumiesz sprzeczność interesów?
        • tricolour Moralnie, to korzystasz z cudzej własności... 15.03.13, 16:34
          ... nie mając wyjaśnionej sytuacji prawnej, a próbę rozwiązania prawnego nazywasz szantażem. Przyznam, że - w mojej ocenie - dziwna jest taka moralność.

          Poza tym: tym masz dziecko, tylko dziecko. Mąż ma rodzinę więc sytuacja materialna i prawna mieszkania się komplikuje, a alimenty na "Twoje" dziecko są bilansowane nakładami na nową rodzinę eksmęża.

          A na koniec: jakoś tak wychodzi z obliczeń, że spłata męża umożliwi mu płacenie alimentów do końca, a z Waszego mieszkania i tak nie korzysta. Więc nie ma co się dziwić, że facet chce opędzić podwyżkę (a może i całe alimenty) spłatą mieszkania. Jeden podpis i alimenty - per saldo - maleją do zera. Czysty zysk.
          • facetka_w_rajtuzah Re: Moralnie, to korzystasz z cudzej własności... 15.03.13, 18:21
            Tricolour, mylisz się.
            Nie mam wyjaśnionej sytuacji prawnej, ale to nie znaczy że jestem niemoralna.
            W mieszkaniu byłam zameldowana, dzięki temu można je było nabyć po cenie preferencyjnej.
            Wcale nie korzystałam bezpłatnie - sama płaciłam czynsze, podatki, płaciłam za remonty, część swoją i ex - można to więc potraktować jako zapłatę za korzystanue z mieszkania.
            W mieszaniu mieszka mój dziadek i w momencie wykupu pisemnie zobowiązaliśmy się, że do końca życia będzie w tym mieszkaniu mieszkał.
            Gdyby sytuacja prawna mieszkania była inna, to syn byłby zobowiązany do ponoszenia opłat związanych z utrzymaniem mieszkania, miałby wiec wieksze uzasadnione potrzeby i byłaby podstawa podniesienia alimentów. Pokrętne to, ale zgodne z Twoją logiką.
            Poza tym były mąż wyprowadził się z domu zabierając wspólny sprzęt RTV, samochód, i on z nich korzystał zupełnie bezpłatnie, poza tym wyczyścił moje konto, do którego był upoważniony. Warość tego wszystkiego była min. taka jak mieszkania (mówimy o 7 tys. - bo za tyle je wykupiliśmy)
            Nie jest to dla mnie ważne po tylu latach, było, minęło, na szczęście. Ważne jest dla mnie - zapewnienie najlepszego startu dla moich dzieci - poprzez naukę języków, dbanie o gruntowne wykształcenie i zapewnienie mieszkania, by dzieci nie miały konieczności zadłużania się do końca życia. Wiem, że wielu ludzi nie może sobie na to pozwolić, jednak ja i mój były mąż możemy.
            Mylisz się, że mam tylko syna, mam też córkę i razem stanowimy rodzinę, też trzyosobową, jak mój były mąż.

            A odwróc sytuację - ja w wielką sobotę rano się radośnie pakuję, (konto wyczyściłam już kilka dni wcześnie) zabieram po chichutku telewizor, komputer, ładuję je do samochodu i wyprowadzam się do kochanki. Wcześniej oczywiście udaję dobrą żonę. Deklaruję 500 zł alimentów na dziecko. Przez 12 lat mam byłe dzieci w nosie, jednak obiecuję, że przekażę na syna swój udział w mieszkaniu. Nawet nie pytam, czy mój były mąż to zrobi, bo to dla mnie jasne i pewne. Na prośby o większy kontakt z synem mówię, że nie mam czasu, bo pracuję. Po jakimś czasie oddycham z ulgą, bo już dzieciak ani były mąż nie zawracają mi gitary. Po kilku latach znów się czepiają - o pieniądze. Zbywam ich. A jak w końcu były mąż wnosi pozew o alimenty, wycofuję się z obietnicy przekazania mieszkania.
            Ciekawe, czy oceniałbyś to jako normalne zachowanie, a zachowanie mojego byłego męża jako niemoralne, bo korzysta z mojej własnoścismile

            Po to jest forum, żeby wyrażać poglądy, dzięki za wszystkie opinie, z niektórymi się nie zgadzam, ale te zmieniły moją optykę i spojrzałam na to z perspektywy biednego misia, którego była życie mu utrudnia.
            O przebiegu sprawy - będę informować.
            Pozdrawiam
            • yoma Re: Moralnie, to korzystasz z cudzej własności... 15.03.13, 18:59
              Wiesz co Facetka?

              Faktycznie zróbcie wy ten podział, bo było minęlo, ale zadawnione żale i przepychanki, kto komu co, ciągle w tobie siedzą. Zróbcie i ci ulży. I naprawdę życzliwie to piszę.
            • krokodil123 Re: Moralnie, to korzystasz z cudzej własności... 15.03.13, 19:48
              Jak ładnie odpisałaś Tricolourowi,
              jak będziesz miała czasu odpisać na moje pytania też będę bardzo szczęśliwa.
            • tricolour Mnie niezmiennie jedna rzecz uderza... 15.03.13, 20:54
              ... że po krytyce czyjegoś zachowania (Twojego w tym momencie) nagle okazuje się, że mąż to zdrajca i złodziej. I forumowicz nagle stawiany jest przed faktami, o których wcześniej nie wiedział, no bo skąd, a które mają zmienić jego przyjazne nastawienie, teraz już do złodzieja i kłamcy.

              Otóż odpowiem Ci: Nie mam zamiaru odwracać sytuacji, bo sytuacja nie wymaga żadnego odwracania ponieważ i bez tego jest klarowna: jeśli brakuje Ci pieniędzy na dziecko, a Ty latami zwlekasz z podwyżką alimentów, to popełniasz przestępstwo. W naszej polskiej jurysdykcji oczywiście nieścigane (bo prawo nie jest jakoś zainteresowane krzywdą czynioną przez rodzica), ale na zachodzie miałabyś wyrok za zaniedbanie obowiązków. Mniejsza z tym.

              Wnoś o większe alimenty. Wzrost o 100% trzeba będzie jakoś sensownie uzasadnić, na pewno nie tym, że 12 lat palcem nie kiwnęłam w tej sprawie, a teraz - nagle - lamentuję. I przygotuj się w końcu na podział majątku. Wisi to nad Wami jak chmura gradowa.

              PS. Nie jest potrzebne nazywanie exa biednym misiem, bo stawia to Ciebie w kiepskiej optyce: jako kobiety, która po tylu latach nie radzi sobie z emocjami związanymi z dawnym mężem, która nie potrafi nazywać rzeczy i ludzkich zachowań po imieniu, która potrzebuje współczucia jako środka dodatkowej komunikacji.
          • zmeczona100 Re: Moralnie, to korzystasz z cudzej własności... 15.03.13, 21:38
            Moralnie to standard- jak wych.jać naiwną babę, naobiecując jej gruszek na wierzbie, a raczej przepisania mieszkania na dziecko, byleby tylko nie płacić alimentów za dużych smile

            Jasne, że zrobić porządek z podziałem majątku i podwyższyć alimenty. Aha, a przy podziale nie zapomnieć o domaganiu się zwrotu połowy opłat za mieszkanie (czynsz i inne stałe) plus za wydatki, które poniosłas, aby mieszkanie nie było w stanie pogorszonym (podstawowe remonty jak np. wymiana okien).
            • tricolour Ale opłat za mieszkanie... 16.03.13, 13:46
              ... to żądać nie od eksa tylko od tego drugiego nieudanego męża. Jeśli już żądać to z głową, ale nie tylko - jak to ładnie, po dyrektorsku, nazwałaś - xujem.

              To w partnerstwie tak Ci się estetyka wyostrzyła?
              • zmeczona100 Re: Ale opłat za mieszkanie... 18.03.13, 21:22
                > ... to żądać nie od eksa tylko od tego drugiego nieudanego męża.

                Jeśli ten drugi nieudany ex to współwłaściciel mieszkania- to tak, masz rację.
                Bo chyba obowiązkiem właściciela mieszkania jest ponoszenie opłat stałych?

                > To w partnerstwie tak Ci się estetyka wyostrzyła?

                Mi w partnerstwie, Tobie w małżeństwie.
    • koronka2012 Re: alimenty i szantaż - proszę o radę 15.03.13, 19:41
      Dla własnego spokoju wolałabym załatwić kwestię podziału. Z tym, że IMO kwestia "dożywocia" dla dziadka w znacznym stopniu zmniejsza wartość mieszkania. Zależy jeszcze od tego, jak to jest ujęte. Poszłabym z tym do prawnika, bo mogą tu wypłynąć jeszcze jakieś dodatkowe aspekty.

      Piszesz, że oboje nieźle zarabiacie. Nie wiem ile to jest "nieźle", ale alimenty na nastolatka w tej kwocie nie są wygórowane. Odkładając podwyżkę o tyle lat zabrałaś dziecku kilkadziesiąt tysięcy zł, które mógłby mieć na start. Nie odpuszczaj teraz, bo kiedy młody skończy 18 lat będzie musiał sam się reprezentować w sądzie, co dla każdego dziecka jest dość traumatyczne. Więc najprawdopdobniej alimenty zasądzone teraz pozostaną takie do końca.
    • pmro Re: alimenty i szantaż - proszę o radę 15.03.13, 20:09
      Sąd jak dla mnie jest zawsze ostatecznością.

      A więc Twój eks może żądać podziału majątku, jako że takie roszczenie się nie przedawnia. Sprawa może trochę potrwać, chociaż to zależy. Możesz być złośliwa i przedłużać sprawę, ale tak naprawdę wg. mnie ten cały cyrk jest niepotrzebny. Zawsze lepiej się dogadać.

      Jeśli eks złoży sprawę o podział majątku, możliwe że poniesiesz koszty związane ze sprawą, adwokatem, a na koniec będzie spłacenie eksa. Jeśli to kwota 40 tys., to najlepszą opcją może być kredyt pod hipotekę. Suma sumarum kwota z podwyższonych alimentów zrówna się z ratą kredytu. Z tym że z ratą zostaniesz ze 30 lat, a alimenty za kilka lat się skończą.

      Na Twoim miejscu przyjąłbym propozycję 700 zł, to 2400 więcej w skali rocznej - i to nie dlatego że uważam że więcej się nie należy. Po prostu wilk syty i owca cała. Przyszedłbym do sądu z propozycją ugody, wtedy będziesz miała te 700 zł na papierze jakby co. Poinformuj eksa że taką propozycję złożysz.

      Pozostawia to jednak cały czas otwartą furtką eksa - sprawa majątkowa nie jest rozwiązana. Ale może lepiej poczekać aż syn skończy studia i zacznie pracować - wtedy może będzie Ci lżej.

      Skoro kupuje od czasu do czasu grę komputerową czy książke i płaci alimenty to totalnej tragedii nie ma. Lepiej utrzymać stosunki zimne, ale poprawne, niż rozpocząć wojnę i komplikować sobie życie.

      Aha - 850 zł na dodatkowe zajęcia to z mojego punktu widzenia spory wydatek. Jak dobrze się uczy i jest ambitny to da radę. Nie mówię żeby rezygnować z dodatkowych zajęć, szczególnie gdy on się czymś pasjonuje, ale może z czegoś mniej potrzebnego zrezygnować a za zaoszczędzoną kasę wyjść gdzieś z synem albo wyjechać. I tak, uwierz mi, masz dużo szczęścia że synowi chce się uczyć.

      Ja znam to z troche innej strony, tatuś daje i daje, a syn nauczył się że nie musi na nic zapracować bo i tak dostanie więc tato zamienił się w bankomat.

      Życzę powodzenia.








      • volta2 Re: alimenty i szantaż - proszę o radę 18.03.13, 11:58
        a czy to mieszkanie nie podpada pod kategorię przedślubnego?

        przecież - jeśli tam byłaś zameldowana przed ślubem i mieszkanie było domyślnie twojego dziadka - to małżonek za wiele do podskakiwania tu raczej nie ma?

        kasa za wykup była wspólna? a jakież miałby szanse na wykup ten twój mąż bez ciebie i twojego dziadziusia?
        gościa na drzewo, alimenty oddać do sądu,
        • krokodil123 Re: alimenty i szantaż - proszę o radę 18.03.13, 12:13
          > a czy to mieszkanie nie podpada pod kategorię przedślubnego?

          Nie, niestety nie podpada-prawo mówi coś innego.

          A jeżeli ty mieszkasz w moim mieszkaniu, ja ci go wynajmuję za 1000 zł i cie tam zameldowałam.
          Późnej wychodzisz za mąż i razem po 2 lata z mężem kupujecie to mieszkanie od mnie za 250 000 zł to wtedy też jest "przedślubne"?
          • volta2 Re: alimenty i szantaż - proszę o radę 18.03.13, 12:36
            zdaje się że pan nie miałby żadnych szans na zakup tego mieszkania za 1% wartości.

            • krokodil123 Re: alimenty i szantaż - proszę o radę 18.03.13, 12:43
              volta2 napisała:

              > zdaje się że pan nie miałby żadnych szans na zakup tego mieszkania za 1% wartoś
              > ci.
              >

              Kurczę, znowu nie doczytałam.....a gdzie jest napisane że mieszkanie jest wykupione za 1% wartości a nie za 89%?
              • volta2 Re: alimenty i szantaż - proszę o radę 18.03.13, 15:30
                o ile dobrze przeczytałam jest mowa o 7 tysiącach za wykupienie i była to wartość 1%.

                w takim układzie podejrzewałabym, że jestem ofiarą "łowcy posagów" sad
                • tricolour Niezłe to mieszkanko za 700 000 zł... 18.03.13, 15:41
                  ... to tak będzie ze 150 metrów kwadratowych we Wrocławiu z najlepszej lokalizacji.

                  Może zmienić na mniejsze skoro brakuje kasy, pewnie tez na ogrzewanie...
                  • volta2 Re: Niezłe to mieszkanko za 700 000 zł... 18.03.13, 15:53
                    jeśli syn zajmuje 2 pokoje - to z pewnością metraż nie jest mały.

                    ciekawi mnie czy jeszcze dziadkowie tam żyją - bo zastanawiałabym się nad wywróceniem tych zapisów o dożywociu, skoro testamenty można podważać to i inne zapisy można pewnie?



    • xciekawax Re: alimenty i szantaż - proszę o radę 18.03.13, 16:21
      Idz do prawnika!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja