Dodaj do ulubionych

jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same?

28.03.13, 13:38
W piątek zostawił mnie mąż.
Wróciłam z pracy wcześniej, bo mialam szkolenie i zastałam go z walizkami pod pachą. Powiedział, że odchodzi do innej kobiety, która jest piękna, mądra i jest przeciwieństwem mnie. Tak mnie to zdenerwowało, że pobiegłam do łazienki zwymiotować. Zanim się ogarnęłam minęło trochę czasu i kiedy do niego wyszłam już go nie było.
Przepłakałam cały piątek, całą sobotę i całą niedzielę. Czułam się tak źle, że z tego wszystkiego wymiotowałam. Może to i dobrze, bo dzięki temu oszukałam córkę, że mam zatrucie.
Nie wiem co mam teraz robić. Jestem przerażona. Córka pyta gdzie jest tata i chce z nim porozmawiać. Nie wiem co mam jej powiedzieć. Mąż od piątku się nie odzywa. Całkowita cisza. Kasia ma 7 lat i niestety widzę po jej zachowaniu, że wie że coś jest nie tak –bo ,,tata przecież zawsze do niej dzwoni jak wyjeżdża”. Poza tym ze mną jest bardzo źle więc pomimo, że staram się to jakoś zamaskować nie wiem czy daję radę.
Jutro mam jechać do rodziców na święta. Tydzień temu – na dzień przed tym jak mnie mąz zostawił wspólnie z nim uzgodniłam, że święta spędzamy u moich rodziców. Oczywiście nic im nie powiedziałam, bo się tego wszystkiego tak strasznie wstydzę… Nie wiem co mam teraz robić. Czy jechać do rodziców, czy zostać z córką w domu? Nie wiem jak mam jej to powiedzieć, ze tata już z nami nie będzie mieszkał. Ja nie jestem jeszcze na to gotowa, bo kiedy tylko wyobrażam sobie, ze jej to mówię jest mi niedobrze i zaczynam mieć łzy w oczach. Dodatkowo nie wiem co robić z mężem – mam do niego zadzwonić i zapytać czy w ogole jeszcze pamięta że ma dziecko?
Obserwuj wątek
    • blue_ania37 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 13:41
      Ale jak on zamierza się rozstać?
      Zakomunikował i umył sie zupełnie z byłego życia?
      Rodzicom powiedz, rozwód to nie jest żadny wstyd w dzisiejszych czasach.
      Zadzwoń do męża i powiedz żeby nie zachowywał się jak mały chłopiec tylko trzeba pogadać, usiąść, ustalić.
      Głowa do góry z tego się wychodzismile
      A
      • zona_do_wymiany Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 13:54
        Jak weszłam do domu mąż już był ubrany w kurtkę i był ,,w trakcie przeprowadzki".
        Powiedział, że odchodzi do innej która jest piękna, mądra i jest przeciwieństwem mnie.
        Zaczęło mi się wtedy robic niedobrze i pobiegłam do łazienki.
        Kiedy wróciłam już go nie było.

        Czyli od tygodnia mam taką sytuację, że jego nie ma, jesteśmy z córką same w domu, on nie zadzwonił, nie próbował się z nami skontaktować. Nie wiem jakie ma plany, czy jego plany są ,,rozwodowe", ale myśle że po tym w jaki sposób mi zakomunikował, że odchodzi już nie bierze pod uwagę możliwości powrotu.
        Wiem, że powinnam do niego zadzwonić, ale się boję.
    • magda_el Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 13:57
      cześć,
      strasznie Ci współczuję. Wyobrażam sobie co czujesz.
      Córce powiedziałabym - nie wiem gdzie jest tata, wyjechał, nie wiem gdzie jest.
      Zawsze możesz wysłać sms do męża i poinformować go, że za 5 min bedzie dzwoniła do niego córka, bo chce z nim porozmawiać. I tak zrób wybierz nr do niego i przekaż telefon córce, jeśli oczywiście chce z nim rozmawiać.

      Nie wyczułaś nic wcześniej? nie rozmawialiście o rozstaniu? on po prostu zwinał się i wyszedł?

      jeśli powiedzmy "masz czyste sumienie" broń Cię Panie Boże - nie błagaj go o powrót...wiem ze to czasem trudne, ale nie rób tego, bądź spokojna prosze Cię - to jest najlepsze wyście z takiej sytuacji. uwierz. działasz w silnych emocjach. musisz sie wyciszyć. płaczem, bólem, prośbami - nic obecnie nie zdziałasz. czas jest potrzebny.


      serdecznie pozdrawiam
    • altz Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 14:07
      zona_do_wymiany napisała:
      > W piątek zostawił mnie mąż.

      Jasne, że trzeba jechać do rodziców na święta, może się zajmą wnuczką, że jakoś to spokojnie przeżyje, inaczej zafundujesz dziecku najgorsze święta w życiu, bo sama nie jesteś w stanie teraz się córką zająć.
      Przyznać się rodzicom, można na wstępie wysłać rodzicom SMS, żeby jakoś ochłonęli przed rozmową i napisać, że przyjeżdżasz.
      Co do córki, możesz powiedzieć, że tata się wyprowadził i nie wiesz, gdzie mieszka, ale jest zdrowy i nic mu nie jest. Dziecko może się martwić o ojca, czy zaginął czy miał wypadek itd., więc o tym wypada powiedzieć.
      Wersja łagodniejsza: możesz ewentualnie skłamać, że tata miał pilny wyjazd. Po świętach i tak się wszystko wyjaśni.

      Do męża napisz wiadomość, żeby zadzwonił do córki i co powiedziałaś dziecku.
        • altz Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 14:24
          nowel1 napisała:

          > Altz, a tak w kontekście równoległej dzisiejszej dyskusji - jak Ci się widzi tu
          > "opieka naprzemienna"?
          > Po takiej akcji, kiedy ojciec wychodzi i przez tydzień ma dziecko absolutnie i
          > głęboko w niewymownej części ciała, albowiem odchodzi do pieknej i mądrej kobiety?
          Czy uważasz, że tak jak teraz, już stale będzie w tej rodzinie?
          Myślę że jest jeszcze za wcześnie na podejmowanie jakichkolwiek decyzji.
          Okaże się za jakiś czas, jaka będzie oferta z jednej i drugiej strony.
          • nowel1 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 14:54
            altz napisał:


            > Czy uważasz, że tak jak teraz, już stale będzie w tej rodzinie?
            > Myślę że jest jeszcze za wcześnie na podejmowanie jakichkolwiek decyzji.
            > Okaże się za jakiś czas, jaka będzie oferta z jednej i drugiej strony.

            Nie wiem jak będzie.
            Wiem, że to jest dorosły mężczyzna i oczekiwałabym dorosłego zachowania. Za późno na okres dojrzewania.
            Miał 100 sposobów na to, żeby odejść od żony, chronią przy tym dziecko. Nie wybrał żadnego a nich. Wybrał tchórzostwo i zostawiła kilkuletnie dziecko z rozpaczającą, wymiotującą matką.
            Hura, dajmy mu opiekę naprzemienną, na pewno nabędzie empatii, odpowiedzialnosci i współczucia.
        • xciekawax Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 16:15
          a swoja droga to chyba niektorzy faceci tak maja ze ich nowe kobiety to "piekne, madre i rozumiejace istoty", lol. moj ex tez wszystkim swoim znajomym sie chwalil ze jego nowa dziewczyna to taka madra i wspaniala Kobieta, hahaha.

          Ta "kobieta" okazala sie 18letnia dziewczyna, lol, a z konwersacji pomiedzy nimi (ktore po fakcie "odkrylam" wink ) madra nie byla. widzac ich konwersacjie naprawde poprawilo mi moje samopoczucie, bo zdalam sobie sprawe ze sa siebie warci smile

          I aby juz nie byc atakowana przez forumowiczow za szpiegowanie - ja nie uzylam niczego co wyszperalam przeciwko exowi, nawet on nigdy sie nie dowiedzial ze ja cokolwiek wiem. Po prostu gdy ktos notorycznie oszukuje, i klamie w zywe oczy - czlowiek (ja) glupieje - i zeby odzyskac normalnosc - chcialam sie dowiedziec o co naprawde chodzi, bo ex tak jak autorki maz - niczego nie chcial wyjasnic. smile
        • altz Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 14:31
          zona_do_wymiany napisała:
          > Chyba rodziców rzeczywiście poinformuję wcześniej o tej rewelacji, bo jak słusz
          > nie zauważacie lepiej żeby ochłonęli na odległość.
          Zróbcie sobie jakąś przyjemność jadąc do rodziców, może po drodze? Jakiś zakup, deser w kawiarni? Cokolwiek, byle pozytywnego, może się trochę humor poprawi.
        • paris-texas-warsaw Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 14:34
          Jeśli ten facet tak zostawił córkę bez słowa, to wg mnie jest skończonym palantem... Ze względu na dziecko bym sobie powtarzała, że muszę mieć więcej rozumu niż on i go poprosiła wcześniej o rozmowę/ustalenie, jak to jego posunięcie ma być przedstawione córce, żebyś wiedziała, co jej zamierza powiedzieć i też byś się przygotowała do rozmowy z nią, bo może mieć pytania do niej. Ja bym unikała odpowiedzi, że "nie wiesz, gdzie jest tata" albo "nie wiesz, jak będzie dalej" itp. To chyba nie odpowiedzi dla 7 latka, który i tak widzi jakąś dziwność sytuacji.
          Rodzicom jak najbardziej powiedz o wszystkim, żeby ten temat nie był pierwszym jaki będzie poruszony przy córce po Waszym przyjeździe na Święta.
    • nangaparbat3 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 14:38
      Wyglada na to, ze nie zona do wymiany, a maz, nie dlatego nawet, że sie zwinąl, ale z powodu stylu, w jakim to zrobil.
      Na początek obejrzyj moze ten film, www.youtube.com/watch?v=tl2OqB7YthM, tu jest trailer. przypomnial mi się, bo w scenie na ulicy, kiedy bohaterka dowiaduje sie, ze mąz odchodzi, wymiotuje. A potem, zobaczysz, da się żyć, moim zdaniem film bardzo zyciowy.
      Dobrze, ze przyzwoicie zarabiasz, przynajmniej od tej strony nie jest eś zagrożona.
      z wlasnych doświadczeń pamietam, że najtrudniejsze było powiedzenie rodzicom - myślę, że warto ich uprzedzić i poprosic, zeby nie rozmawiać na ten temat przy malej. Skocz na glęboką wodę, zadzwoń do mamy dzy do ojca, powiedz, przynajmniej to juz bedziesz miala za sobą.
      Co do corki - uważam że trzeba schować dume do kieszeni, patrzeć na meza juz wylacznie w kontekście dziecka, bo Ty sobie poradzisz, a malej potrzebny ojciec, jego milość, zainteresowanie i obecnośc. Wyslalabym smsa, że corka za nim tęskni, ze chcialabys jej powiedzieć, kiedy tato sie z nią zobaczy.
      Corce powiedzialabym, ze tato sie wyprowadził, bo ja i on postanowilismy mieszkać osobno, bo sie kłóciliśmy i nie chcemy wciąż zlościc się na siebie. Kiedys sie dowie prawdy, dla siedmiolatki nie jest ona raczej odpowiednia.
      trzymaj się cieplutko, za jakis czas uznasz pewnie, że lepiej Ci teraz niz z nim - wiekszość porzuconych żon prędzej czy poxniej dochodzi do takiego wniosku.
            • jakkamien Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 15:05
              Znajomym na razie nic nie musisz mowic, ale jakas przyjacolke moze masz, dobrze robi wygadanie.
              Na świeta jedź koniecznie, małej szkoda w tej sytuacji.
              I porozmawiaj z nia koniecznie - 7-latka b. duzo rozumie. Powiedz, ze rodzice maja konflikt problem i tata przez jakis czas nie bedzie mieszkal w domu.
              A z tata, wrrrr, pogadaj jakos - przeciez musicie porozmawiac jak cała ta sytuacje rozwiazac i jak to przedstawic dziecku.
              On w tej chwili jest pewnie na haju zakochania i nic racjonalnego do niego nie przemawia - u mnie bylo to samo, mialam sie nie interesowac, nie wtracac, on miał wtedy swoje zycie przeszczesliwe, zakochane zycie. Nie łam sie, na początku jest strasznie ciezko, ale zeby pogadac na spokojnie duzo wody uplynie i w sumie to na razie nie wiadomo jak to sie rozwiaze. Dbaj o siebie!
              • zona_do_wymiany Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 15:12
                Tak jak Was czytam, to dla Was wszystko jest takie proste: napisz, zadzwoń, powiedz, ustal.

                NIe do końca teraz wiem jak mam sie zachować i nie do końca wiem czy dam radę z nim porozmawiać; pisanie maili wydaje mi się, sorry ale żenujące.
                Wiem, ze chciałabym w tej rozmowie pokazać, że daję sobie radę, a nie, że sie załamałam i nie mam siły na nic... Ale to, że chcę wcale nic nie znaczy.
                Nie jestem jeszcze wystarczająco zdystansowana żeby do niego tak po prostu zadzwonić i pogadać.
                • blue_ania37 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 15:17
                  Lepiej pisać, bo jak się z nim spotkasz, a wiem że masz milion pytan do niego, to wyjda emocje, a nie jesteś w stanie pokazać mu sie twarda i konkretna.
                  To może za pół roku.
                  Narazie nie musisz ustalać rozwodu i warunków kiedy małą bedzie zabierał, ale musi on miec świadomość, że jesli tak postanowił to nie znaczy to, że się zamyka drzwi i tyle.
                  Macie dziecko, kredyt itp....
                • jakkamien Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 15:19
                  Jeszcze długo nie bedziesz gotowa na spokojna rozmowesad Na razie musisz przynajmniej odrobinę się ogarnac, bo masz dziecko. Wiem jak to jest jak nie chcesz wstac z lozka, ale mala czuje to wszytko i lekko jej nie jest.
                  Na razie odpusc kontakty z mezem, jedz na swieta, wyplacz sie w samotnosci, dziadkowie zajmą się córką.
                  Pozniej jak bedziesz troszke spokojniesza sprobujcie sie spotkac i porozmawiac. To tchorzostwo ze strony meza uciec bez wyjasnienia, bez rozmowy, ale on pewnie sam ma teraz w glowie mnostwo watpliwosci, wiec uciekl, bo nie umie z tego wybrnac. Musicie porozmawiac, tak jak pisałam spokojnie pewnie nie bedzie jeszcze długo - przy takim sposobie rozstaniasad Badz dla siebie dobra, nie rozmyslaj co zrobilas zle i w ktorym momencie. Na razie mala przezyje pare dni bez taty, jej sie nic nie stanie, a Ty bedziesz miala szanse nie patrzec na niego i poukladac sobie w głowie.
                    • altz Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 15:27
                      zona_do_wymiany napisała:
                      > Już myślałam, że mi lepiej. Weszłam na forum postanowiłam jakoś się wygadać i j
                      > ak to wszystko czytam i do Was piszę to mi znowu gorzej... sad Chyba dopiero te
                      > raz dochodzi do mnie co się stało...
                      Dwa lata zazwyczaj trwają takie emocje, jak sobie poradzisz z tym szybciej, to bardzo dzielna jesteś.
                    • blue_ania37 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 15:27
                      Masz prawo się rozsypać, jeszcze wiele razy.
                      Tak to już jest.
                      Rady wydają ci się pewnie dziwne, ale tu przychodziliśmy i byliśmy w tym miejscu w którym ty jesteś dziś.
                      Z perspektywy czasu dochodzi sie do takich wniosków, że lepiej nie gadać tylko pisać, że nie można zabronić neksiorce widywania dziecka ale to robi pan czassmile
                      A
                    • xciekawax Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 16:26
                      Przygotuj sie psychicznie, po prostu badz swiadoma ze przez pewien czas nic nie bedzie miec sensu - szczegolnie Twoj maz.

                      On moze tez miec jazde i jednego dnia do Ciebie wydzwaniac, albo moze byc nieprzyjemny w stosunku do Ciebie, potem przepraszac, itd... Nie bierz niczego do siebie - on przechodzi przez swoje schizy.

                      I nie czekaj na telefony, bo doprowadzisz sie do choroby psychicznej.

                      Mieszkasz w Warszawie - IDZ NA BASEN !!! Zrob cos, czego na codzien nie robisz.
                      Wiem, wiem, dopiero tydzien. Ale zacznij juz myslec aby sie Soba zaopiekowac.

                      Nie masz jakies kolezanki ktora przez rozwod juz przeszla?
                • altz Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 15:20
                  zona_do_wymiany napisała:
                  > Tak jak Was czytam, to dla Was wszystko jest takie proste: napisz, zadzwoń,
                  > powiedz, ustal.

                  Mamy takie doświadczenia za sobą, dlatego te komunikaty są takie proste. wink
                  Zrób tak, jak Ci się proponuje. Prawda, proste rozwiązania, rozmowa, bez zaogniania i agresji. Agresja sama się nakręca i nie daje satysfakcji, ani spokoju, bo to jest kanał.

                  > NIe do końca teraz wiem jak mam sie zachować i nie do końca wiem czy dam radę z
                  > nim porozmawiać; pisanie maili wydaje mi się, sorry ale żenujące.
                  Ustalenia dotyczące dziecka nigdy nie są żenujące.
                  A pisanie mejli jest najlepsze, bo można to kontrolować, nie wchodzić w emocje, tylko napisać, poprawić, dać szansę na odpowiedź drugiej stronie.

                  > Nie jestem jeszcze wystarczająco zdystansowana żeby do niego tak po prostu zadz
                  > wonić i pogadać.
                  Ja to wiem, większość osób na forum również. Dlatego napisz, nie dzwoń. Dasz również Byłemu czas na przemyślenie i zrównoważoną odpowiedź.
          • zona_do_wymiany Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 15:01
            Wiem, że Kasia jest najważniejsza i wiem, ze nie mogę jej zniszczyć dzieciństwa (o ile już nie zostało zniszczone). Nie wiem jak rozwiązę sytuacje z mężem, nie chcę żeby dziecko szło do jego domu, mieszkało tam w weekendy albo w tygodniu z OBCĄ KOBIETĄ, której nie znam, ale o której wiem, ze była w stanie zniszczyć moje małżeństwo, dobrym człowiekiem z pewnością więc nie jest. To mnie przeraża i nie wiem co mam robić jezeli mąż zechce zabierać do siebie/do nich dziecko.
            • jakkamien Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 15:07
              Rozumiem Twoje uczucia, ale jezeli zdecyduje sie tam mieszkac, to nie mozesz zabronic nic. Tak naprawde czas spedzamy z dzieckiem bedzie organizowal on i od jego rozsadku i dobrej woli zalezy, czy od razu przedstawi corce nową pania jako swoja partnerke, czy bedzie to robil z taktem i powoli.
              Wyszukaj i daj mu do przeczytania rozne publikacje o dziecku w rozwodzie, moze jakis rozsadek zachowal?
              • altz Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 15:14
                jakkamien napisała:
                > Rozumiem Twoje uczucia, ale jezeli zdecyduje sie tam mieszkac, to nie mozesz za
                > bronic nic. Tak naprawde czas spedzamy z dzieckiem bedzie organizowal on
                I słusznie, nie wtrącać się, póki dziecko o to nie poprosi albo nie będzie mocnych dowodów, że coś złego się dzieje.

                > Wyszukaj i daj mu do przeczytania rozne publikacje o dziecku w rozwodzie, moze
                > jakis rozsadek zachowal?
                Tu mnie rozśmieszyłaś. big_grin
                Oni ze sobą nie rozmawiają zupełnie, były mąż się odciął zupełnie, a Ty proponujesz podsyłanie literatury, która może być wątpliwa i zupełnie nie przystająca do sytuacji, bo każde dziecko jest inne i ma inne doświadczenia.
                • altz Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 15:22
                  zona_do_wymiany napisała:
                  > Jak to ja nie mogę ingerować w to co on będzie robił z dzieckiem???
                  > Nie mogę zabronić spotykania się z tą kobieta?

                  Dla dobra dziecka wybij to sobie z głowy, poza tym, prawa takiego nie masz.
                  Dziecko jest w tym wieku, że samo powie, że chce się spotkać tylko z tatą.
                • nangaparbat3 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 15:26
                  Nie.
                  Podobnie on nie moze Ci zabronic spotykania chodzenia razem z dzieckiem czy odwiedzania czy spotykania sie z kim zechcesz.
                  Pamietaj, ze to dziala w obie strony, za chwile możesz się przekonać, jak niefajnie jest być rozliczaną ze sposobu sprawowania opieki nad dzieckiem, jak źle jest być kontrolowaną etc.
                  Jeśli on do tej pory nie dal Ci powodow do obaw, po prostu mu zaufaj - inna postawa może wywołac najgorsze skutki, jakich nigdy bys nie chciala.
                      • zona_do_wymiany Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 15:45
                        Dajcie spokój, nie mam zamiaru nikogo spotykać do końca życia.
                        Idę odebrać córkę. Zjemy obiad i zobaczymy czy tatuś do niej zadzwoni.
                        Dam Wam jutro znać co się podziało w tej kwestii.

                        Bardzo dziękuję za dzisiaj, ale już dzisiaj nie wrócę bo muszę trochę się uspokoić, jakoś się bardziej zdenerwowałam teraz i czuję się gorzej.

                        Dzięki wielkie raz jeszcze za ogromną pomoc!
                    • nangaparbat3 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 15:48
                      Co Ty - to na pewno bedzie "koleżanka tatusia".
                      Mistrzostwo świata ma moj eks, ktory swoim dzieciom (5 i 7 chyba wtedy, to nie moje, tylko mojej next) powiedzial, ze pani jest nianią.
                      Mnie zresztą chodzi po głowie, że Twoj wyprowadzil sie do pana. Jakoś myślę, ze te słowa o "ladniejszej i mądrzejszej" są tak okrutne i niedorzeczne, że nie mogly dotyczyć dość jednak zwyczajnej sytuacji wyprowadzania się do kochanki. No nic, okaże się.
                      • altz Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 16:27
                        nangaparbat3 napisała:
                        > Mnie zresztą chodzi po głowie, że Twoj wyprowadzil sie do pana. Jakoś myślę, ze
                        > te słowa o "ladniejszej i mądrzejszej" są tak okrutne i niedorzeczne, że nie m
                        > ogly dotyczyć dość jednak zwyczajnej sytuacji wyprowadzania się do kochanki. N
                        > o nic, okaże się.

                        Też pomyślałem od razu o drugim panu. Jakieś to dziwne, że nic nie widać po mężczyźnie, żona niczego nie zauważa. Nagle pan się pakuje i wychodzi, a chce zerwać kontakty, jakby się bał czegoś. Może się mylimy, ale może pan się ujawnił i jest biseksualny?
                    • mayenna Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 16:35
                      zona_do_wymiany napisała:

                      > czyli mam rozumieć, że moje dziecko będzie teraz miało drugą matkę? taką ładnie
                      > jszą, mądrzejszą i w ogole najlepszą? Moze powinnam zrezygnować z praw rodzicie
                      > lskich żeby sobie szczęśliwie ułożyli życie beze mnie
                      Mamę i tatę ma się jednego. Może będzie miała ciocię/wujka? Albo rodzeństwo?

                      A tamta pani tez ma wady i twój mąż się o tym sam przekona. Nie musisz się z nią porównywać bo byłaś też ta najmądrzejsza, najpiękniejsza. Nadal jesteś. On się po prostu zakochał, zauroczył i nie ma to nic wspólnego z tobą. Zachowuje sie jak dupek i widać to po sposobie rozstania.
                      Taki medialny przykład: nowa pani Janowska okazała się złodziejką, a też była najpiękniejsza, najmądrzejsza i cudowna.Także spokojnie i nie słuchaj tych peanów bo czas je zweryfikuje.
                      • altz Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 29.03.13, 10:12
                        anielica84 napisał(a):
                        > jesoo jak ja Cie rozumiem, on powiedzial naszej coreczce ze ma taka fajna pania
                        > i ona tez ma taka fajna coreczke i moze by sie kiedys spotkali... kiedy corka
                        > mi to opowiedziala tak jej oczy blyszczaly z radosci, to mnie kopara opadla na
                        > ziemie, moja corka ma 5 lat, ale bardzo madra jest...
                        Tobie to przeszkadzało, bo to Ty masz z tym problem.
                        Dzieci są zazwyczaj zadowolone, że mają nową koleżankę, o ile ta koleżanka jest sympatyczna.
                        Cieszyć się trzeba, nie załamywać.
                        • anielica84 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 29.03.13, 10:27
                          moze kiedys bede sie cieszyc, a teraz nie wydaje mi sie zeby te osoby cos pozytywnego wniosly do zycia mojej corki... moze moje dziecko ma teraz oddac tamtej swoj pokoik ktory jej ja urzadzilam, moja corka kocha swoje rzeczy, i swoje 2 psy ktore musiala zostawic w domu bo tatusiowi znudzilo sie zycie z nami...ja sie po tym pewnie otrzasne, ale moja corka ma duzy problem bylam z nia u psychologa i psychololg kazal mi obserwowac zachowanie bo corka musi kontrolowac wszystko wokol siebie nawet skarpetki jak zaklada musza byc rowna naciagniete na lydkach, i chodzi o to ze skoro musi miec pod kontrola takie rzeczy to cala reszta jej sie juz rozsypala
                          • altz Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 29.03.13, 10:39
                            anielica84 napisał(a):
                            > moze kiedys bede sie cieszyc, a teraz nie wydaje mi sie zeby te osoby cos pozyt
                            > ywnego wniosly do zycia mojej corki... moze moje dziecko ma teraz oddac tamtej
                            > swoj pokoik ktory jej ja urzadzilam, moja corka kocha swoje rzeczy, i swoje 2 p
                            > sy ktore musiala zostawic w domu bo tatusiowi znudzilo sie zycie z nami...

                            Może, może... Za dużo tego "być może".
                            Skup się lepiej na tym, co jest, zamiast generować dodatkowe problemy, bo jestem pewien, że tym obciążasz córkę. Tobie jest potrzebna pomoc, w pierwszej kolejności.
                            Dziecko ma prawo do własnych decyzji i jeśli chce się podzielić pokojem, to nikomu nic do tego. Ojciec ma prawo dysponować swoim majątkiem, byle zapewnił podstawowe prawa dziecku.
                            Wiem, że to może boleć, ale trzeba się cieszyć z tego, co się ma i nie marnować życia, choćby dla zdrowia psychicznego dziecka.
                            • anielica84 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 29.03.13, 10:53
                              tak mnie jest potrzebna pomoc i po taka sie zwrocilam, ale nie znajac mnie nie mozesz mi pisac ze ja obciazam corke, bo w moje sytuacji jest 2 dno, moj malzonek nigdy nie odcial pempowiny i dlatego mieszkalismy z jego rodzicami, jest jedynakiem i duzymi problemami i komplekasmi, teraz stara sie wmowic mi ze ja jestem zla i dlatego on mnie nie chce, tesciowa to emerytowany nauczyciel i cale nasze zycie kontrolowala mnie na kazdym kroku, a moja corka z nikim nie chce sie niczym dzielic wierz mi, ale to nie my zdecydowalysmy o tym
                              • altz Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 29.03.13, 11:05
                                anielica84 napisał(a):
                                > tak mnie jest potrzebna pomoc i po taka sie zwrocilam, ale nie znajac mnie nie
                                > mozesz mi pisac ze ja obciazam corke, bo w moje sytuacji jest 2 dno
                                Pomimo drugiego dna, każdy Twój dodatkowo wygenerowany problem, obciąża córkę.
                                Tak jest, niestety.
                                Piszesz o teściowej i o byłym mężu, a nie powinno Cię to obchodzić, jeśli już razem nie mieszkacie. Obchodzić Cię powinno tylko w tym zakresie, jaki dotyczy Waszego dziecka.
                                A że córka nie chce się dzielić, to dziwne, może jej druga panna doda trochę empatii. wink

                                > ale to nie my zdecydowalysmy o tym
                                I co w związku z tym? big_grin
                                Ludzie mają własne plany i niekoniecznie na całe życie, nic na to nie poradzisz.
                            • podkreska2 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 29.03.13, 11:07
                              Od momentu kiedy zobaczyłam twój wpis , jakby ktos opowiadał moja historie , nie załamuj sie , to ważne !!! zobaczysz ,że za rok będziesz już na nowej drodze , silniejsza i świadoma życiowych porażek .Porażka to tak naprawde siła do odnależienia nowej lepszej drogi. Tak naprawdę potrzebujesz pomocy kobiet , które juz są po rozowdzie i wyciągnęły z tego coś pozytywnego , polecam ci miejsce przyjazne dla Kobiet a dodatkowo dostaniesz tam darmowa porade prawną, zapoznaj sie jak będziesz potrzebowała pomocy www.kobietairozwod.pl to nie jest reklama , polecam bo to fajne i przyjazne mijsce dla kobiet podczas rozwodu, myślę że dla Ciebie i Twojej córki . Powodzenia
                              • anielica84 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 29.03.13, 11:19
                                znajduje duzo wsparcie teraz, teraz to wszystko jeszcze jest zbyt swieze i ja tak zupelnie nie moge sie odciac od mojego dotychczasowego zycia, chcialabym zasnac i obudzic sie juz za rok, ale tego nie przeskocze, jest we mnie duzo zalu i pretensji ze tak wlanie mnie potraktowano...mam kolezanke ktorej matka kiedys opowiedziala jak to ojciec ja zostawil i 2 malych dzieci i ich nie chcial i ona ma psyche na cale zycie zniszczona, ja nie chce tego zrobic wlasnemu dziecku, ale jak mam sie zgodzic na zabranie corki kiedy moja tesciowa opowiada jej ze tata mnie zostawil bo zawsze mi cos nie pasowalo, albo ona jest madrzejsza ode mnie, duzo mam takich przykladow
                                • blue_ania37 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 29.03.13, 12:27
                                  Anielica
                                  W tobie jest tyle złości złych emocji, poważnie musisz coś z tym zrobić.
                                  Chyba że temat jest bardzo świeży.
                                  Musisz się zacząć uwalniać, jakość twojego życia i dziecka zależy od ciebie.
                                  Sa szczęśliwe dzieci rozwodników i nieszczęśliwe z małżeństw.
                                  Teściowa a właściwie była teściowa bedzie gadała co chciala ale to TY wychowujesz dziecko i dziecko zobaczy.
                                  Jak dorosnie to też będzie wyciągać własne wnioski.
                                  Sama piszesz, że wam się nie ukladało, że były afery z policją, że teściowie sie wtrącali, to popatrz może tak masz szansę na lepsze zycie?
                                  A
            • nangaparbat3 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 15:13
              Na razie powiesz, że to zbyt świeże.
              z czasem jednak, kiedy ochloniesz, warto się zgodzić - dom ojca powinien być drugim domem Kasi, wiec też lepiej nie czekać z tą zgodą bardzo dlugo.
              Z drugiej strony nie masz ani pojecia, ani wiekszego wpływu na to, jak sie wszystko potoczy - czesto "ta trzecia" jest tylko na chwilę, a nową rodzine buduje sie z kims innym, czasem probuje sie wrocić - jak mawia moja przyjaciółka, zeycie pisze najdziwniejsze scenariusze.
              Tamta pani bedzie juz zawsze funkcjonowala w uzasadnionej obawie, ze zostanie potraktowana jak Ty - to wystarczająca kara - za nic nie nastawiaj coreczki negatywnie do niej, moze zostać prawdziwą macochą, nie ma co, lepiej zeby ich relacje nie były zle.
              a teraz przypomnij sobie wszystkie wady, smiesznostki i irytujace nawyki Twego meza i pomyśl, ze ta pani bedzie musiala je znosic. I dobrze jej tak.
    • podkreska2 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 18:43
      Witaj, mam również corke Kasie i podobnie jak ty przechodziłam to 4 lata temu , pamiętam ile wówczas błędów zrobiłam, jeśli mogę ci doradzisz to nade wszystko nic nie mów złego przy córce, najlepiej powiedz jej ,że tata i ty macie trudny okres i nie chcecie się przy niej kłócić dlatego jesteście teraz osobno . Ważne jest abyś swoje emocje mogła gdzieś wyładowac , abyś przy córce mogła się kontrolować i sprawiać wrażenie że masz wszysko pod kontrolą . Dziecko w tym wieku to ciężka sprawa jeśli chodzi o rozwód, jeśli teraz o to nie zadbasz możesz miec problem wychowawczy z córką w przyszłości . Wiem, to podłe ,że facet odchodzi a ty musisz wszystko układać od nowa ,najwyraźniej nie jest ciebie wart, skoro nie docenia rodziny, jeśli będziesz chciała doradzę ci gdzie możesz szukać pomocy . Powodzenia
      • a_da_k Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 29.03.13, 01:38
        To jasne że masz zespół odstawienia, pewnie troszę schudniesz też wiosny, ja rózwnież, staram sie codziennie robić soki, bo o jedzeniu nie ma mowy, o spaniu zresztą też.Ale trzymaj się bo przecież masz dla kogo. Nie masz wyjścia musisz sie podnieść i musisz być zdrowa. Spotkanie palanta na swojej drodze, to nie koniec świata, niech męczy się z nim ta piękna i mądra,
        , jestem w podobnej sytuacji ok 1 m-ca, tylko że mój małżonek (?????????) coś początkowo próbował ściemniać, nawet wyglądało na to że szczerze tłumaczył, prosłił o czas( ???)jeraz jest jednak już pozamiatane, gdyż znalazłam dowody jego ok 2 letnich zdrad. No i właśnie gdybym natychmiast po tym jak odkryłam jego romans pokazała mu drzwi, to bym miała 1 miesziąc tego koszmaru już za sobą, natomias on dziś wcale nie kwapi sie wyprowadzić, sądząc że skoro mi pzrzszkadza jego obecność w naszym domu to mogę się wyprowadzić.. Taka łajza, Co więcej mimo iż kiepski z niego ojciec, zaczął "inwestować" w naszą córkę(12), droigie przezenty, gadżedty. Ku jego narastającej frustracji córeczka jest w stosunku do niego bardziej niż niechętna i opryskliwa, i tez wiem dlaczego: otóż wie o zdradach tatusia od grudnia.I to dopiero jest totalna degrengolada: każdy ma swój mroczny sekret - tatuś wiadomo kłamał 2 lata i kłamie dalej, córka że buszowała na fb taty i tam to zwięszyła, ja że niby nie czytam korespondencji córki i męża, ale cóż, dostałam niezłą lekcję życia więc zaczęłam. Po prostu paw!!!
        • anielica84 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 29.03.13, 09:02
          a ja juz od 13 stycznia jestem w takiej sytuacji tylko ze mieszkam z corka u rodzicow bo on mnie "wyrzucil" z domu, zabral mi wszystko, zostawil 10 tys i powiedzial ze nic mu do mnie dorosla jestem wiec mam sama sie utrzymywac, od 3 tygodni jestem na lekach antydepresyjnych teraz juz czuje sie lepiej, ale spac nadal nie moge wiec nasenne biore bo musze jakos funkcjonowac, nasenne dzialaj 7 godzin i po nich budze sie zlana potem i przerazona nie wiem gdzie jestem i co sie dzieje...zgodzialam sie zabrac corke na 2 dzien swiat... czy to minie??
          • anataza Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 29.03.13, 09:38
            wspolczuje sytuacji

            duzo dobrych rad dostalas tutaj i z tego korzystaj, tutaj sa naprawde fajni i pomocni ludzie

            ty jestes w totalnej fazie szoku, nie wstydz sie mowic o tym co sie stalo, bo to nie ty nawalilas,

            ja jestem w bardzo podobnej sytuacji co ty tez sie ledwo trzymam ale musze ciagnac ten woz do przodu

            pamietaj nie wykonuj jakis glupich ruchow, zebys pozniej nie zalowala (wiem tylko tak sie mowi, wykonac trudniej)

              • natka-2003 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 29.03.13, 12:11
                przerażają mnie faceci wychodzący po prostu z domu i chowający głowę w piasek i zostawiający swoje dziecko w takiej niepewności i przestraszeniu... przepraszam ale ja po takim numerze nigdy nie chciałabym z takim człowiekiem być i chyba "zespół odstawienia" minąłby szybko...
                do autorki wątku: na pewno taki facet nie jest Ciebie wart, to on powinien się wstydzić nie Ty, żadna Twoja cecha nie tłumaczy takiego postępowania wobec dziecka...
                choć zgadzam się z tym, że nie powinno się źle mówić dziecku o jego ojcu, może między nimi stosunki w przyszłości się naprawią (oby), tak by było dla córki najlepiej...
                ja spędziłabym święta z rodzicami i szczerze powiedziała jak jest, trafił się zięć kretyn...
                jeśli nie znajdziesz w nich wsparcia, to drugi dzień świąt z przyjaciółkąwink byleby się dało wygadać, wypłakać, znaleźć wsparcie...
                • zona_do_wymiany TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 04.04.13, 12:03
                  Przepraszam, że tak uciekłam, ale tak mnie dobiła rozmowa z mężem, że nie miałam siły na to żeby Wam pisać co dalej ze mną . Zwłaszcza powiem szczerze na Waszą siłę, bo macie w sobie tyle pewności siebie, tyle siły, a ja sie czuje przy Was taka beznadziejna... sad( Teraz nabrałam trochę odwagi i jestem.
                  Otóż mąż po tym jak przez 2 minuty porozmawiał z córką poprosił ją żeby oddała mi słuchawkę i powiedział, że po tym co między nami zaszło nie jest w stanie ze mną rozmawiać a zatem będzie komunikował się ze mną wyłącznie przez swojego prawnika! Po czym, oczywiście, rzucił słuchawkę.
                  Po szoku jest juz trochę lepiej ale mam teraz takie stany, że siedzę, siedzę i nagle... zaczynam sie trząść (tak jakby z zimna) Ale pisałyście o tym więc dobrze, ze o tym wiedziałam i chyba dzięki temu lepiej to przechodzę.

                  Po świętach, poszłam do szefa i powiedziałam mu co się ze mną dzieje. Wykazał się dużym zrozumieniem (za co będę mu wdzięczna do końca życia) i powiedział, że mogę pracować z domu i być w pracy tylko dwa razy w tygodniu, bo też się rozwodził i wie jak to jest. Także powiedział, ze dopóki praca będzie zrobiona nie wymaga ode mnie żebym siedziała w pracy codziennie, a co mogę robić z domu mam to robić. Jeden pozytyw w tej sytuacji.
                  Oczywiscie, mąż z córką się nie kontaktuje. Porozmawiałam z nią i generalnie rzecz ujmując to ona sama wiedziała co się stało... I nie musiałam tłumaczyć.
                  Wygląda, niestety, że mąż nie ma zamiaru utrzymywać z Kasią kontaktu.
                  Jutro, rzecz jasna, idę do mojego prawnika (z polecenia koleżanki z pracy) bo skoro mąż ma prawnika to musiałam szybko zadziałać i ja! Myślę, że jutro dzięki tej wizycie trochę mi się w głowie rozjaśni.
                  Czy moge zmusić męża żeby widywał się z córką? A moze jeżeli nie chce to powinnam to zostawić jak jest? - nie chcę, bo najbardziej to w tym wszystkim szkoda mi dziecka...
                  • blue_ania37 Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 04.04.13, 13:35
                    Zmusić męża do kontaktów nie możesz.
                    Możesz w pozwie rozwodowym np zabezpieczyć kontakty dziecka z tatą, wypisując np co drugi weekend w miesiącu, jakieś określone dni np środy, święta itp...
                    Wzory jak ludzie to robią znajdziesz w necie.
                    Fajnie, że masz poukładane z szefem praca jest bardzo ważna szczególnie w takim momencie.
                    Trzymaj się cieplutko, od rozwodu nikt nie umarłsmile
                    A
                    • zona_do_wymiany Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 05.04.13, 10:48
                      Dzięki za podpowiedź zapytam dzisiaj adwokatki o to zabezpieczenie kontaktów. Tylko pytanie brzmi czy jeżeli sąd je zabezpieczy, a on i tak nie zechce się z Kasią widzieć to czy będę mogła spotkania na nim wymusić? - czy jeżeli nie przyjdzie na spotkanie to czy wtedy mogę zadzwonić na policję i żeby go siłą przyprowadzili?- bo skoro sąd takie spotkania zabezpieczy to wydaje mi się, ze tak? Wiem, że można iść do więzienia za niepłacenie alimentów ale jak jest za to, ze ojciec nie chce spotykać się z dzieckiem? Wczoraj do niego dzwoniłam, bo pomyślałam, że może zechce pogadać z Kasią chwilę ale odrzucił połączenie... sad Strasznie to mnie dobija. NIe wiedziałam, ze jest takim ch****. Po prostu nie znam tego człowieka! Gdzieś w środku mam nadzieję, że może sam nie wie co ma teraz robić i za jakiś czas wszystko sobie w głowie ułoży i jakoś inaczej to będzie wyglądało.
                      Mam kolejny problem, bo muszę niedługo zapłacić ratę kredytu- 3 000 zł i nie wiem, czy dzielimy się tą ratą pół na pół, czy ja sama mam ją płacić. Bo jest tak, że do tej pory płacił mąż, ale myślę że skoro z nami nie mieszka to teraz płacę ja.
                      Nie wiem co z tym robić, bo na razie zarabiam i pracuję i szef jest naprawę świetny, ale łaska pańska na pstrym koniu jeździ... i jak stracę pracę to będzie dramat. Przypuszczam, że rozmawiałyście już na taki temat. NIe znam się jeszcze na forum, nie wiem jak takich rzeczy szukać, ale jak mozecie mi podesłać linka do podobnej dyskusji to będę SZALENIE WDZIĘCZNA, a jeżeli jeszcze nie rozmawiałyście na ten temat to może warto założyć nowy wątek o kredytach, bo myślę ze się przyda!

                      Myślę, ze dzisiaj dzięki spotkaniu z prawniczką moje wątpliwości zostaną rozwiane. Zrobiłam sobie taką listę pytań i jak mi się coś przypomina to sobie to dopisuję- lista mi pęcznieje smile



                      blue_ania37 napisała:

                      > Zmusić męża do kontaktów nie możesz.
                      > Możesz w pozwie rozwodowym np zabezpieczyć kontakty dziecka z tatą, wypisując n
                      > p co drugi weekend w miesiącu, jakieś określone dni np środy, święta itp...
                      >
                      > A
                      • altz Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 05.04.13, 11:31
                        zona_do_wymiany napisała:
                        > pytanie brzmi czy jeżeli sąd je zabezpieczy, a on i tak nie zechce się z Kasią
                        > widzieć to czy będę mogła spotkania na nim wymusić? - czy jeżeli nie przyj
                        > dzie na spotkanie to czy wtedy mogę zadzwonić na policję i żeby go siłą przypro
                        > wadzili?
                        To jest wpis sezonu. big_grin
                        Ty też masz niezły charakter, chociaż tego na początku nie widać.

                        Nie nalegaj, bo robisz krzywdę dziecku. Nie naciskaj na ojca, mów o możliwościach, a dziecku nic nie obiecuj. Zgadzaj się na dłuższe spotkania, bo tylko takie mają sens i są "rozwojowe".

                        > Mam kolejny problem, bo muszę niedługo zapłacić ratę kredytu- 3 000 zł i nie wi
                        > em, czy dzielimy się tą ratą pół na pół, czy ja sama mam ją płacić. Bo jest tak
                        > , że do tej pory płacił mąż, ale myślę że skoro z nami nie mieszka to teraz pła
                        > cę ja.
                        Mieszkanie jest prawdopodobnie waszą współwłasnością, więc spłacacie oboje, nawet nie patrząc na ustalenia w banku, ale najczęściej oboje się podpisujecie pod kredytem, a bank i tak ściąga z tej łatwiejszej strony, a wy się potem sądźcie.
                          • altz Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 05.04.13, 12:16
                            zona_do_wymiany napisała:
                            > No nie wiem, czy mam nie nalegać, bo uważam, ze robię jej krzywdę teraz kiedy n
                            > ic nie robię żeby ojciec się z nią spotkał.

                            To będzie taka zabawa z przekorę, nic na tym nie zyskasz.
                            Jesteś zasadnicza, więc mąż się odciął, żeby się nie tłumaczyć.
                            On nie jest dzieckiem, daj mu spokój.
                            Masz mu tylko umożliwiać, a nie organizować.
                          • miacasa Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 05.04.13, 13:54
                            > No nie wiem, czy mam nie nalegać, bo uważam, ze robię jej krzywdę teraz kiedy n
                            > ic nie robię żeby ojciec się z nią spotkał.

                            Krzywdę robi ojciec, przestaw sobie tok myślenia, Altz słusznie prawi, że przymuszać go nie możesz - to dorosły człowiek, sam o sobie decyduje ale już ocena moralna jego decyzji to zupełnie co innego (tę jednak zachowaj dla siebie i z dzieckiem się nią nie dziel).
                          • mia17 Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 07.04.13, 20:17
                            no ale pomyśl teraz: NAWET GDYBY można było tak zrobić (a nie można) to co by dziecku przyszło z takiego spotkania na siłę...? czy ojciec, który zostałby doprowadzony siłą przez policję na spotkanie z córką - byłby z tego powodu szczęśliwy?
                            jak to mawiają - na siłę to się nawet zes.... nie można.
                            nie zmusisz nikogo do miłości, ani do wielu innych rzeczy. bardzo to przykre i doskonale rozumiem Ciebie. chciałabyś dla córki jak najlepiej - ale pewnych spraw nie przeskoczysz i możesz je jedynie zaakceptować.
                  • podkreska2 Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 04.04.13, 15:11
                    zastanów się czy nie chciałabyś trafić w takie kompleksowe miejsce dla kobiet podczas rozwodu?
                    zawsze lepiej mieć więcej specjalistów przy sprawie , tam masz wydeptane śmieszki przez kobiety które już rozwód przeszły i wiedzą co trzeba zrobić aby szybko i konkretnie zadziałać. Jeśli będziesz chciała namiary to daj znać smile Pozdrawiam i zbieraj siły do walki .

                  • nangaparbat3 Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 04.04.13, 15:49
                    Silną się bywa (i silnym) podobnie jak slaba (slabym) sie bywa, i nie sądzę, by ktokolwiek z nas tutaj byl taki silny, kiedy to się dzialo. Ja na pewno nie i świetnie wiem, co to znaczy czuc takie dreszcze będące reakcją na odrzucenie.
                    Jesli mogę Ci cos doradzić - zmień nick. Wyobraź sobie calą swoją wścieklość na męża i tak się nazwij. Wścieklość daje silę. (Moj nick tez wybrałam w momencie, kiedy byla w jakimś dole, slaba i wystraszona, i okropnie chcialam być groźna, wielka i straszna. I wiesz co? Zupelnie nie pamietam, co mnie wtedy tak zdolowal, a nick odkryl rozne inne, bardzo pozytywne znaczenia).
                    Ja bym teraz męzowi dala troche czasu, a potem napisalabym list, spokojny, ze dziecko za nim tęskni i ze Wy sie musicie z soba dogadać dla jej dobra, jakos w tym duchu. Że jeśli już musicie się rozstac, to chcialabyś, żeby się to odbylo najbardziej po ludzku i z najmniejszą szkodą dla Was wszystkich, a dla corki w szczegolnosci.
                    Wszelkie rozmowy telefoniczne odradzam - ważnych spraw nie zalatwia się przez telefon.
                    Dziwna ta historia i jego postepowanie, moze ktoryś z panow się wypowie, moze lepiej rozumieją?
                      • zona_do_wymiany Re: PS 05.04.13, 11:03
                        To ja Wam dziękuję, że jesteście.
                        To jest bardzo pozytywne, że w tej całej beznadziejności można jeszcze na kogoś liczyć, że są tacy ludzie, którzy bezinteresownie coś napiszą, coś doradzą.
                        Mieszkam w Warszawie i tutaj sąsiadka jak mnie widzi to spuszcza wzrok żeby mi nie powiedzieć ,,dzien dobry", a co dopiero znaleźć kogoś, kto poświęci kawałek swojego życia na to żeby mi coś odpisać. To jest wartość ogromnie dodana w tym wszystkim!


                        nangaparbat3 napisała:

                        > Dzięki ześ się odezwala, zastanawialam się, co tam u Was.
                        • blue_ania37 Re: PS 05.04.13, 11:22
                          Mozna niby nałozyć karę grzywny, jak się rodzic nie wywiązuję z kontaktów, ale nie wiem jak to jest w rzeczywistości.
                          Ogarniesz się z czasemsmile, ja półtora roku temu zadawałam sobie pytania takie jak ty, dzis juz nie.
                          Mój pan tata od 7 miesięcy nie widział syna, i bolało mnie na początku jak diabli, ale z czasem niestety widzę pozytywy.
                          Młody się ogarnął, jest doroślejszy i ma fajnego dziadkasmile
                          Ale mój mąż nie był nigdy dobrym tata, więc to tez ma znaczenie.
                          Bajki terapeutyczne, to mnie uratowało przed pytaniami, dużo znajomych, dużo dzieci tak sobie radziłam na początku.
                          A
                          • zona_do_wymiany Re: PS 05.04.13, 12:15
                            Aniu, ja się tutaj pogubiłam, bo przeczytałam chwilę temu, ze mąż Ci grozi, że Ci dziecko zabierze! Jeżeli facet uważa, że w ogóle nie widuje się z dzieckiem i że może w związku z tym, że masz problemy lokalowe ot tak to dziecko zabrać to chyba jest nieprzeciętnym idiotą, bo żaden sąd się na to nie zgodzi!
                            To wiesz, co ja generalnie czuję w związku z tym, że ojciec milczy. Nie spodziewalam się tego w najgorszych koszmarach!

                            blue_ania37 napisała:


                            > Mój pan tata od 7 miesięcy nie widział syna, i bolało mnie na początku jak diab
                            > li, ale z czasem niestety widzę pozytywy.
                            >
                            • blue_ania37 Re: PS 05.04.13, 13:51
                              Ze spokojemsmile
                              Ja się przyzwyczaiłam do swojego męża i jego zagryweksmile
                              Nauczył mnie ostrości w spojrzeniu i pozbawił naiwności lekcja bezcenna.
                              Przerobiłam temat żalu i nawet się śmieję, ale na facetów patrzę już inaczej i tyle.
                              Mój mąż kiedyś dostał na tym forum miejsce na podium jeśli chodzi o zachowania:
                              Z czasem mu nie przechodzismile, ale ja się zmieniamsmile
                              A
                              • zona_do_wymiany Re: PS 08.04.13, 15:06
                                Tak sobie myślę, że przecież widziały gały, co brały smile
                                Dawał Twój mąż jakieś sygnały, że będzie psycholem? Mój wszo-człowiek był całkowicie normalny. Albo ja byłam ślepa....
                    • zona_do_wymiany Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 05.04.13, 10:59
                      Dzięki za radę z nickiem, ale póki co czuję się strasznie malutka, tak mnie dusi ta bezradność, że nie mam w ogole siły na gniew. Myślę, że jest to związane z tym, że mąż całkowicie zerwał z Kasią kontakt, widzę jak ona się miota i nie mogę jej w żaden sposób pomóc.
                      Umówiłam się, że w weekend idzie do koleżanki się pobawić właściwie idziemy razem, bo jej mama jest po rozwodzie więc mam nadzieje, że posłucham kilku przydatnych rad.
                      Pomyślę o tym nicku, bo moze rzeczywiście poczuję się dzięki niemu lepiej. Żona do wymiany rzeczywiście wysyła wiadomość światu, że jestem na maksa beznadziejna!
                      Z moich rozmów telefonicznych wynikają tylko odrzucone połączenia. Ciekawa jestem czy jak wyślę do niego maila to nie wyląduje w spamie...

                      • zuzi.1 Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 05.04.13, 11:17
                        I nie pisz o tym ciulu więcej per mąż, bo to żaden mąż, żaden ojciec, tylko bardziej pasuje do niego określenie "podróbka faceta" vel "dupek żołędny"... Kup sobie jakiś worek treningowy, wyobraź sobie, że to jest ten gad i zacznij wyrzucac z siebie mechanicznie stres który Ci ten dupek zafundował.
                        • zona_do_wymiany Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 05.04.13, 12:16
                          smile))))))))))))))))



                          zuzi.1 napisała:

                          > I nie pisz o tym ciulu więcej per mąż, bo to żaden mąż, żaden ojciec, tylko bar
                          > dziej pasuje do niego określenie "podróbka faceta" vel "dupek żołędny"... Kup s
                          > obie jakiś worek treningowy, wyobraź sobie, że to jest ten gad i zacznij wyrzuc
                          > ac z siebie mechanicznie stres który Ci ten dupek zafundował.
                          • kasper254 Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 05.04.13, 15:44
                            1.Nie dzwoń do niego więcej, nie próbuj innych form kontaktu, nie pisz z p r o ś b ą o np. uzgodnienie kontaktów z dzieckiem. On tym się żywi się/rośnie/pęcznieje/nadym wręcz, jak ropucha. Są takie skurwysyny (dotyczy także kobiet - nie inaczej), które - mając za nic drugiego człowieka - sycą się jego klęską. Wydaje im się pewnie, że chociaż na chwilę są gwiazdą i wokół nich obraca się cały świat. Nie wiem, co jest w człowieku, tym bardziej tym, który żył ileś lat z leżącym i nie obchodzi go jego krzyk/rozpacz/cierpienie. Ale, cóż to, nawet morduje się bliskich i trzeba przyjąć, że tak po prostu jest.
                            2.Myślę, że jak zamilkniesz zupełnie, zaciekawi go to, zaniepokoi, wywoła frustrację, gniew wreszcie i wówczas zacznie coś - tam bąkać. Uwierz mi - przyjdzie taki dzień. Żeby nadszedł, m,usisz pokazać mu obojętność - z wiąc - siłę. Jedyne, co powinnaś zrobić, to przez adwokata ( lub sama) wystąpić z oficjalnym wnioskiem o uzgodnienie kontaktów z dzieckiem. Jeśli sama, to poleconym i z samą sumą faktów i proponowanych terminów.
                            3.Już wiesz, że masz do czynienia z wszą. Postępuj, jak z wszą. Ciekawy jestem, jak na taką czy podobną sytuację zapatrują się ci hedoniści z forum, którzy uważają, że człowiek ma prawo do szczęścia?
                            • adela38 Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 07.04.13, 10:58
                              Wiesz...najwyrazniej twoj maz dlugo byl niezadowolony z waszego zycia i z jakiegos powodu staral sie ukrywac to przed toba. Bardzo mozliwe ze w jego oczach corka jest czescia ciebie i widzac ja przypomina wszystko to od czego chce sie odciac. Jezeli ci zalezy na dobru dziecka to powinnas pod zadnym pozorem nie obwiniac ojca i nie obciazac ja sytuacja. Dzieci czesto w takim wypadku chca byc lojalne i bardz jest im ciezko jesli musza zajmowac stanowisko w danej sytuacji. Powinnas wystapic juz przed rozwodem o zabezpieczenie potrzeb rodziny a takze wystapic o odpowiednie alimenty. To ci ulatwi prawnik. Mozesz poprzez prawnika zozyc np oferte o szybkim rozwodzie na warunkach dla ciebie i dziecka korzystnych. W sytuacji gdy on nie chce widywac sie z corka mozesz jedynie wystosowac pytanie czy chce widywac corke i jesli tak to jak i kiedy a potem postepowac zgodnie z tym co odpowie. Bedziesz to miala wtedy na pismie i ewentualnie kiedys bedziesz mogla pokazac corce ze zrobilas co moglas i on wybral tak nie inaczej. Powinnas sprobowac znalezc pozytywne strony z obecnej sytuacji- a wierz mi, ze jak sie zastanowisz znajdziesz ich calkiem sporo...
                            • nowel1 Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 07.04.13, 13:54
                              kasper254 napisał:

                              Z pierwszymi 2 punktami zgadzam się prawie w całości.


                              > 3.Już wiesz, że masz do czynienia z wszą. Postępuj, jak z wszą. Ciekawy jestem,
                              > jak na taką czy podobną sytuację zapatrują się ci hedoniści z forum, którzy uw
                              > ażają, że człowiek ma prawo do szczęścia?

                              Nie wiem wprawdzie, czy należę na forum do jakiejś grupy, np.hedonistów, ale odpowiem.
                              Otóż tak, człowiek ma prawo do szczęścia (co wcale nie znaczy, że będzie mu dane lub że je zdobędzie; szczęście raczej "bywa" niż "jest"); ale to prawo nie usprawiedliwia nieodpowiedzialności i okrucieństwa wobec własnego dziecka. Nawet w najtrudniejszych sytuacjach można zachować się w sposób akceptowalny.
                              Aha, nie nazwałabym nikogo "wszą".
                              • kasper254 Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 07.04.13, 20:45
                                1.A skąd wywodzisz to prawo człowieka do "szczęścia"? Całe życie myślałem, że ma prawo do rozwoju, oświaty itd. Po drugie: "szczęście bywa" - jak może bywać coś, co jest jest bezkształtne? No i ostatnie - to tak można realizować swoją ułudę kosztem materii - innych?
                                1.Pomijając te duperele. Facet w wątku skradał się jak wróg, rozpieprzył rodzinę, nie chce dziecka. Cóz jeszcze można jeszcze więcej zrobić, aby nie być tak nazwanym? Przecież to niemalże pieszczotliwe:wsza. Ja wiem, wychowałaś się na komunałach, typu: "nadstaw drugi policzek". Miałem do czynienia z różnymi, w tym mordercami, ale uznawali rodzinę. Chociaż nie swoją.
                                • zona_do_wymiany Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 15:04
                                  Byłam u prawniczki i bardzo mi pomogła. Przede wszystkim sporo mi wytłumaczyła i generalnie wiem, co mam robić- mam nie kontaktować się z tym człowiekiem.
                                  Po to mam prawnika żeby to robił za mnie smile Dzięki temu prędzej chociaż częściowo oswoję sie z nową sytuacją.
                                  Generalnie dzięki temu spotkaniu nabrałam sporo siły i energii smile i zaczynam o nim myśleć nie jak o mężu, ale jak o wszy smile
                                  Może nie jestem kobietą idealną, ale z pewnością ani ja, ani moja córka nie zasłużyłyśmy na to żeby zostać tak potraktowane.
                                  Wiem też, że to że ten wszo-człowiek zostawił nas w taki sposób i tak ,,niedelikatnie" obchodzi się z nami po wszystkim bardzo sprzyja na naszą korzyść w sądzie smile Bo jak powiedziała prawniczka sędziowie w rodzinnym są specyficzni i jeżeli widzą, ze ojciec nie chce się kontaktować z dzieckiem to zasądzą więcej alimentów.Tu też zszokowana jest, że jego adwokat mu na takie cyrki pozwala...
                                  Mam chociaż jedną satysfakcję - zrobię wszystko żeby oddawał na Kasię połowę swoich pieniędzy- chociaż to mu mogę zabrać.
                                  W weekend- właściwie w sobotę byłyśmy u koleżanki Kasi, która jest też dzieckiem z rodzicami po rozwodzie. KAsia nawet u niej nocowala i wróciła w niedzielę jakaś taka spokojniejsza- chyba wie co ją czeka.
                                  Postanowiłam, ze będę bardzo dzielna. I od soboty ani razu nie płakałam smile BARDZO DUŻY POSTĘP!
                                  W sobotę z racji wolnego wieczoru byłam nawet na zakupach bo chcę żeby wszo-człowiek kiedy mnie zobaczy wiedział, że świat się na nim nie kończy i że sobie świetnie daję bez niego radę.
                                  I tak kasper254 ma całkowitą rację to nie mąż, to nie facet to co najwyżej wszo-człowiek NIKT nie powinien w taki sposób opuścić rodziny, zwłaszcza rodziny w której był kochany, bo zapewniam że ja mu powodów do takiej nienawiści (nazywajmy rzeczy po imieniu) nie dawałam. Dzięki kasper254 wielkie za inspirację do tego jak mam nazwać tego wszo-człowieka, który na miano męża, czy exa nie zasługuje!!!!
                                  • yoma Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 15:24
                                    Nie zdzierżyłam:

                                    > byłam nawet na zakupach bo chcę żeby wszo-czł
                                    > owiek kiedy mnie zobaczy wiedział, że świat się na nim nie kończy i że sobie św
                                    > ietnie daję bez niego radę.

                                    Nie, nie dajesz sobie rady. Nawet na głupie zakupy chodzisz nie dla siebie ani dla zakupów, ale żeby cię wszo-człowiek (a co to za zwierzę?) zobaczył.

                                    > zrobię wszystko żeby oddawał na Kasię połowę sw
                                    > oich pieniędzy- chociaż to mu mogę zabrać.

                                    Dla Kasi?

                                    > byłyśmy u koleżanki Kasi, która jest też dzieckie
                                    > m z rodzicami po rozwodzie. KAsia nawet u niej nocowala i wróciła w niedzielę j
                                    > akaś taka spokojniejsza-

                                    Dorosła baba podpiera się koleżankami córki.

                                    > I od soboty ani razu nie płakałam smile

                                    IMHO lepiej wyryczeć z siebie niż żyć wszo-ludźmi i koleżankami córek...
                                    • blue_ania37 Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 15:42
                                      Narazie myslę, że zabija cię nienawiść i zadziwienie.
                                      Spróbuj małymi krokami nad tym pracować.
                                      Ten wesz zawsze będzie ojcem waszego dziecka.
                                      W tym momencie postapił żle ale myslę, że sam nie wie jak się zachować i zachowuje się jak gamoń.
                                      Jeśli czujesz się na siłach to pokazuj mu spokojną twarz, ja nie umiałam, ja naprawdę ryczałam i nie umiałam przestać.
                                      Myślę o nim pan tata, pan bo jest dla mnie obcy, tata bo to tata mojego syna.
                                      Zaczynasz nowe inne życie, nie warto mieć nienawiści w sobie, bo to najbardziej rujnuję tego co nienawidzi a nie ten który jest znienawidzony.
                                      A
                                      • xciekawax Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 16:03
                                        Blue Ania - Zlosc to normalny etap ktory przechodzi sie podobnie jak zalobe.
                                        Kazdy czlowiek ma prawo byc zlym jezeli zostanie tak potraktowany, albo gdy traci malzenstwo.
                                        Jezeli wszstko "poprawnie" sie rozwinie, to autorka przestanie mowic do niego per wszo, i zacznie normalne, spokojne reakcjie, ale to jeszcze nie ten etap. A jak zacznie ukrywac zle emocjie (probowac zlosc blokowac) to to sie odbije na jej psychice, i proces wychodzenia z tego dolka bedzie dluzszy.

                                        oczywiscie jezeli autorka za pol roku nadal bedzie zle sie wyrazac o ex - to moze znaczyc ze stanela na jakims etapie i nie moze przejsc do nastepnego - ale poki co - teraz nawet jest zdrowo tak sobie pogadac. No i bez przesady - to nie jest tak ze facet sobie na to nie zasluzyl, wiec prosze, nie usprawiedliwiaj jego zachowania.
                                        • mayenna Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 16:15
                                          Tylko jedno Ciekawa: język ma całe bogactwo pejoratywnych określeń: dupek, głupek, gamoń, i tak dalej. Żadne z nich nie niesie takiego ładunku nienawiści i pogardy, a symbolizują gniew. Można inaczej to uzewnętrzniając, szczególnie jak się ma wysokie standardy zachowań odnosnie innych.
                                          Oni mają dziecko i dlatego pani jednak powinna powściągnąć język.To ojciec jej córki i dziecko go kocha.
                                          • xciekawax Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 16:38
                                            w perfekcyjnym swiecie oczywiscie masz racjie. Ale ludzie sa rozni. autorce zapewne zmieniaja sie nastroje kilkanascie razy na dzien, i byc moze akurat pisala gdy byla rozgoryczona, zla, z nienawiscia. Byc moze jej nastepny post bedzie lagodniejszy. Nie oceniam. Wiem ze tak sie dzieje w tym bardzo emocjonalnym okresie. No i mysle ze dobrze sobie upuscic na forum. Lepiej tu niz np przy dziecku. A emocjie sa emocjiami, i lepiej w tym okresie ich nie skrywac przed samym soba.

                                            Chyba co probuje tu zakomunikowac to to ze autrka jest w bardzo specyficznym miejscu w jej zyciu, gdzie ziemia nie jest solidna bryla tylko jakims niestabilnym gruntem. Nie mozna jej oceniac tak samo jak kogos kto po prostu chodzi sobie i rok czy dwa lata po rozwodzie mowi nieladnie o mezu. Przypomnijmy sobie ze nie wszystko co same robilysmy w tym okresie bylo takie czyste i z sensem. smile

                                            A do rozwodu jeszcze troche drogi, wiec wszystko moze sie zmienic.

                                            • mayenna Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 16:46
                                              Ciekawa, masz ten łagodniejszy postsmile
                                              A całe wychowanie uczy nas jak radzić sobie z negatywnymi emocjami. Ja nie wierze, że jak ona tu z lubości powtarza to słowo to jej się przy dziecku w emocjach nie wymknie. To jest negatywna energia ukierunkowana z duża siłą na ojca jej dziecka.Nie da się tego nie zauważyć a dzieci są w tym świetne. W moim czarnym scenariuszu to dziecko zapłaci strata ojca za nienawiść matki. Taki deficyt ma swoje przełożenie w dorosłości. Szkoda, że Kasia faktycznie musi zapłacić za rozwód rodziców.Utwierdzaj dalej panią ze robi dobrze pisząc wszo - człowieksmile
                                              • xciekawax Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 17:17
                                                Nie oceniam. Moim zdaniem zasluzyl sobie ten czlowiek na takie okreslenie, ale nie o to chodzi w nazywaniu go wszo-czlowiekiem. Autorka tutaj probuje zaczac sie emocjonalnie izolowac od niego. Tak jak tutaj jej slusznie radzili - aby przestala go nazywac mezem. Wszo-czlowiek ma sluzyc 1) aby sie od jeszcze-meza emocjonalnie oddzielic - 2) aby zrzucic go z pedestrialu (nie wiem czy dobrze napisalam to slowo). Czesto osobe odchodzaca - idealizujemy, tesknimy, bo jestesmy pozucone. Mysle ze autorka intuicyjnie dobrze postepuje. zaczela sie dystansowac, i zaczela go nazywac tak, aby juz nie myslec o nim jak o kims kogo ma sie bac, czy za kims plakac, czy tesknic. Slowa sa bardzo potezne i maja niesamowita magie. Dzieki temu ona sie bardzo szybko zdystansuje - a co za tym idzie - w szybkim tepie bedzie jej zwisal. Ja np nazywalam swojego ex - Diabel. Nie uzywalam jego Imienia - nie nalezal mu sie ten szacunek. Jednakze jego rodzina nie uslyszala ani jednego zlego slowa pod jego adresem. Mozna wiec to oddzielic. Aby sobie ulzyc mialam to forum i moje przyjaciolki/kolezanki. Teraz oczywiscie smieje sie z tego, ale wtedy bylo mi to potrzebne, i to dzialalo.

                                                Ja akurat wierze w to ze autorka nie przezuca swoich frustracji z ex na corke. Ma od tego forum, z doroslymi kobietami.

                                                a wszystko jest tymczasowe, wiec nie oceniajmy zbyt szybko. to nie tak ze tutaj forumowiczki to okazy moralnej czystosci i same matki - Teresy co rozumieja exow dlaczego opuscili rodziny. Bez przesady. Czesto widzi sie igle u kogos, a nie belke u siebie.

                                                • yoma Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 17:37
                                                  Aha, a między mężem a wszą już nie ma żadnych, ale to żadnych określeń...

                                                  Tu chodzi o to, żeby się nie zapiekła w emocjach, jakie nią słusznie targają, żeby nie została na etapie, że będzie się już do końca życia postrzegać przez pryzmat eks męża i się na nim odgrywać zakupami (zakupy! faktycznie przez to, że ktoś pójdzie na zakupy, eks tego kogoś się poczuje wdeptany w muł bagienny), żeby nie używała dziecka do rozgrywek (zabiorę mu połowę kasy na Kasię!), żeby nie paprała dzieciakowi i tak już trudnej sytuacji (pojechałyśmy do Kasi koleżanki, dziecka rozwodników, i Kasia się poczuła spokojniejsza. Nie: zawiozłam Kasię do koleżanki, żeby się miała z kim pobawić. Pojechałyśmy do dziecka rozwodników. Czujesz różnicę?).
                                                  • xciekawax Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 18:06
                                                    Ojej, ty naprawde chcialas jej pomoc aby sie nie zapiekla w emocjiach? ale to nieumiejetnie "zrobilas". Brzmialo to jakbys ja kopala w d...pe. Ale widac to taka "Yomy twarda milosc". eh... szkoda mowic.

                                                    znowu czytaj ze zrozumieniem: "(zakupy! faktycznie przez to, że
                                                    > ktoś pójdzie na zakupy, eks tego kogoś się poczuje wdeptany w muł bagienny)"
                                                    Przeciez ona nigdzie, ale to NIGDZIE tego nie napisala. Napisala jedynie ze chce aby ex nie myslal ze ona sobie bez niego nie radzi. Gdzie ty wytrzasnelas to ze ona chce zeby on sie poczul wdeptany w mul? Przestan przelewac swoje negatywne emocjie na autorke. na serio. Juz drugi raz przekrecasz to zdanie. Przeczytaj jeden raz, za piec minut drugi - moze dojdzie do ciebie prawdziwa tresc a nie Twoje urojenia.

                                                    Co do walczenie o wysokie alimenty - to jest pierwszy instynkt kobiety ktora przestaje byc ofiara. Ona chce tyle, on tyle, a sad wie swoje. Juz bym tak sie nie martwila o tego pana finanse- sad zazwyczaj tak tatusiow ze skory nie obiera. Autorce przejda wkoncu zle emocjie, to i dogada sie z ex. Nie o pieniadze jej chodzi (zarabia dobrze) tylko czuje sie zraniona, wykorzystana, i chce sprawiedliwosci. I dla mnie to sa naturalne emocjie. Ktore przechodza z czasem, gdy cala ta zaloba przechodzi prawidlowo. Wlasnie dobrze ktos ujol to - zeby tego nie zywic - ale nie mozna sie zmusic aby tych emocji nie miec. Ty Yoma niestety dobrze tego nie ujelas.

                                                    I nie, nie widze niczego podejrzanego w wypowiedzi autorki o probie zorganizowania zabawy dla dziecka. Dla mnie komunikat autorki tylko mowi ze z premedytacjia chciala aby corka zobaczyla zycie innej dziewczynki, ktora tez przeszla przez rozwod rodzicow . Pojechalysmy / pojechalam - naprawde Yoma? bedziesz sie o to czepiac? Jak na osobe ktora w ogole nie czyta ze zrozumieniem (patrz komentarz o kupowaniu ubran) to strasznie wybiorczo czepiasz sie pewnych sformulowan i z zaparciem twierdzisz ze cos innego znacza. Jak sie mocno przyjzysz to nawet w chmurkach mozesz zobaczyc znaki, tylko trzeba mocno, mocno tego chciec.
                                                  • xciekawax Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 18:32
                                                    yoma napisała:

                                                    > Ciekawa, czy ty możesz, proszę, ze mnie zejść? Masz coś do mnie, to pisz na pri
                                                    > v, a nie zaśmiecaj forum.

                                                    Wlasnie to jest zasmiecaniem Yoma - nic konkretnego nie wnosisz.
                                                    Nie mam nic do Ciebie osobiscie, tylko odnosze sie do tego co piszesz.
                                                    np Piszesz ze autorka mysli ze exa z blotem sie zmiesza (czy jakkolwiek to ujelas) bo autorka zrobi zakupy - Ja jedynie zauwazylam ze autorka nigdzie tego tak nie napisala wiec abys nie rozsiewala klamstw.

                                                    To moze ty zasmiecasz takie wydumane fantazjie piszac, co?
                                                • mayenna Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 17:39
                                                  Czesto widzi sie igle u kogos, a n
                                                  > ie belke u siebie.

                                                  Ciekawa, nikt jej emocji nie odmawia, ale sposoby sa różne. Czemu wybierać tak paskudny? Jak sie babrasz w brudach to nimi pachniesz. Mnie odrzuca od osób, które o byłych piszą: gad, wsza czy innych.
                                                  Naprawdę nie spotkałaś nigdy nikogo, kto nie posługuje się takim słownictwem, nigdy i w żadnych okolicznościach? Diabeł nie ma aż tak złego przekazu. W czasie okupacji Niemcy określali Żydów jako wszy. Mnie się to przede wszystkim tak kojarzy: w kontekście nazistowsko - antysemickim. Diabeł przy tym to light.
                                                  • yoma Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 17:43
                                                    Powiem więcej: mnie irytuje także dziad, głupek itp. Jak się z nami żenił, to był cacy i książę, a jak nas zostawia, to jest dziad i głupek? Naprawdę można się rozstać kulturalnie. I naprawdę można nie karmić złych emocji, które się żywią właśnie wszami i dziadami. Ludwiku Dornie, psie Sabo, nie idźcie tą drogą...

                                                    Jak mawiał pan Zagłoba: głupi, kto smutki prowiantuje, zamiast je właśnie głodzić, żeby bestie zdechły jak najszybciej.
                                                  • miacasa Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 17:49
                                                    Zapominacie chyba o fakcie, że tych określeń używa dziewczyna, która się kompletnie niczego nie domyślała i którą mąż porzucił w nader nieelegancki sposób. Myślę, że Żona jest jeszcze w szoku i pisze tak bo to przynosi jej doraźnie ulgę. Mam nadzieję, że emocje nieco ostygną i zacznie się nieco bardziej refleksyjnie odnosić do swojej przeszłości i nie ma co jej teraz dodatkowo ranić.
                                                  • xciekawax Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 18:14
                                                    A mnie irytuja osoby ktore trabia na prawo i lewo jak one sa lepsze bo np rozstaly sie w przyjazni. Sorry, jezeli ex potraktowal Ciebie z szacunkiem - to nie ma sprawy - jestes szczesciara. Ale zapewniam Cie ze gdybys zostala potraktowana jak powietrze, jak wrzud na d..pie, bo pan przez lata sie odkochiwal i zapomnial Ciebie poinformowac ze juz jego "kochana" nie jestes - to czlowiek nie zawsze moze rozejsc sie w przyjazni. Myslalam sobie o tym i uwazam ze cala roznica miedzy roztaniem sie w przyjazni a nie - jest w tym czy zostalysmy potraktowane z szacunkiem czy nie.
                                                  • altz Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 18:29
                                                    xciekawax napisała:
                                                    > Ale zapewniam Cie ze gdybys zostala potraktow
                                                    > ana jak powietrze, jak wrzud na d..pie, bo pan przez lata sie odkochiwal i zapo
                                                    > mnial Ciebie poinformowac ze juz jego "kochana" nie jestes - to czlowiek nie za
                                                    > wsze moze rozejsc sie w przyjazni.
                                                    Są jeszcze różne odcienie, nie tylko biały i czarny.
                                                    Ja też swoje oberwałem, ale w żadnej sytuacji nie zrobiłem nic na złość, ani przeciwko, chociaż ciężko było.
                                                    Uznaję zasadę: idź i żyj sobie, jeśli tak chcesz. Nigdy nikt nie był moją własnością, nawet w małżeństwie nie jest się właścicielem drugiego. wink
                                                  • mayenna Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 18:32
                                                    Mój mąz potraktował mnie dośc podobnie jak mąz autorki. Może nawet gorzej bo miałam wystawiane recenzje z małżenstwa na portalach społecznociowych i czytały to moje dzieci i ich koledzy. Czy daje mi to prawo zwracać uwagę, że tak się nie okersla drugiego człowieka? Jak mam czuć empatię i wspierać osobe, która mnie tym wyrazem smaga i zniesmacza?
                                                    .
                                                    Ja zazdroszczę tym, którzy rozstali sie po przyjacielsku bo na tym zyskuja dzieci. Nie przechodzą przez złe emocje rodziców, których ukryć się nie da. Sprzedajesz je dziecku mimowolnie. Ja tez pilnuję się przy moich, ale jakbys zapytała co mama mysli o tacie to ci bezbłędnie powiedzą. Nawet najmłodsza, dla której moja niechęć do jej ukochanego taty jest problemem.
                                                    My sie tu dzielimy swoim doświadczeniem i opiniami, a reszta nalezy do Zony. Jak bedzie pisać 'wesz' to ja przestaję czytać ten wątek. Mnie takie wstretne emocje nie sa potrzebne.
                                                  • xciekawax Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 18:25
                                                    To prawda ze wszy mi sie nie kojarza tak zle jak Tobie. Wsza dla mnie to male zwierzatko ktore zeruje na czyjejs glowie i zywi sie czyjas krwia. Te zwierzatka sa bardzo irytujace.
                                                    Ale ja jestem jedna z tych co lubi zwierzeta bardzo, i patrze na zwierzeta przez pryzmat calego ekosystemu (oprocz kotow - koty maja specjialne miejsce w moim sercu smile )

                                                    w perfekcyjnym swiecie oczywiscie autorka by nie wyglaszala swoich emocji w ten sposob. I nawet nie pisze abys ty czy ktokolwiek autorke rozumial. Ale moze nie oceniajmy jeszcze. jest zbyt wczesnie.

                                                    PS: rozumiem ze pewne nazwy odzucaja. Mnie np odzucaja przeklenstwa. ale nie moim zadaniem jest wychowywanie kazdego kto przeklina.
                                                  • mayenna Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 18:40
                                                    Ciekawa, drugi raz piszesz o perfekcyjnym święcie - a do czego mamy dążyć? Do brudu? To tych wszy, które żyją w brudzie? Miałaś kiedyś te zwierzątka we włosach? ja miałam. Koszmarne to było. To tez pasożyt, żywiący się ludzką krwią.
                                                    Daj adres to przyśle ci słownik języka polskiego. Zobaczysz jaki 'milusi' zakres znaczeniowy ma to słowo.
                                                    I do tej twoje perfekcji chyba mamy dążyć a nie się cofać w błoto. Autorkę trzeba podnosić z jej bagna, a nie wpychać lub mówić siedź tam bo masz prawo na tym etapie się taplać w brudach.
                                                    Zwyczajnie nie akceptuję takiego języka. Mam możliwość wyrażać się inaczej.
                                                  • xciekawax Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 19:17
                                                    wsza
                                                    potocznie albo pogardliwie człowiek nikczemny


                                                    I co w tym takiego obrazliwego?

                                                    Moze dasz nam liste z ktorych autorzy wlasnych watkow beda mogli wybierac jak sie zwracac do swoich exow albo prawie exow?

                                                    PS: Ty jeszcze papierowych slownikow uzywasz? lol