jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same?

28.03.13, 13:38
W piątek zostawił mnie mąż.
Wróciłam z pracy wcześniej, bo mialam szkolenie i zastałam go z walizkami pod pachą. Powiedział, że odchodzi do innej kobiety, która jest piękna, mądra i jest przeciwieństwem mnie. Tak mnie to zdenerwowało, że pobiegłam do łazienki zwymiotować. Zanim się ogarnęłam minęło trochę czasu i kiedy do niego wyszłam już go nie było.
Przepłakałam cały piątek, całą sobotę i całą niedzielę. Czułam się tak źle, że z tego wszystkiego wymiotowałam. Może to i dobrze, bo dzięki temu oszukałam córkę, że mam zatrucie.
Nie wiem co mam teraz robić. Jestem przerażona. Córka pyta gdzie jest tata i chce z nim porozmawiać. Nie wiem co mam jej powiedzieć. Mąż od piątku się nie odzywa. Całkowita cisza. Kasia ma 7 lat i niestety widzę po jej zachowaniu, że wie że coś jest nie tak –bo ,,tata przecież zawsze do niej dzwoni jak wyjeżdża”. Poza tym ze mną jest bardzo źle więc pomimo, że staram się to jakoś zamaskować nie wiem czy daję radę.
Jutro mam jechać do rodziców na święta. Tydzień temu – na dzień przed tym jak mnie mąz zostawił wspólnie z nim uzgodniłam, że święta spędzamy u moich rodziców. Oczywiście nic im nie powiedziałam, bo się tego wszystkiego tak strasznie wstydzę… Nie wiem co mam teraz robić. Czy jechać do rodziców, czy zostać z córką w domu? Nie wiem jak mam jej to powiedzieć, ze tata już z nami nie będzie mieszkał. Ja nie jestem jeszcze na to gotowa, bo kiedy tylko wyobrażam sobie, ze jej to mówię jest mi niedobrze i zaczynam mieć łzy w oczach. Dodatkowo nie wiem co robić z mężem – mam do niego zadzwonić i zapytać czy w ogole jeszcze pamięta że ma dziecko?
    • blue_ania37 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 13:41
      Ale jak on zamierza się rozstać?
      Zakomunikował i umył sie zupełnie z byłego życia?
      Rodzicom powiedz, rozwód to nie jest żadny wstyd w dzisiejszych czasach.
      Zadzwoń do męża i powiedz żeby nie zachowywał się jak mały chłopiec tylko trzeba pogadać, usiąść, ustalić.
      Głowa do góry z tego się wychodzismile
      A
      • zona_do_wymiany Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 13:54
        Jak weszłam do domu mąż już był ubrany w kurtkę i był ,,w trakcie przeprowadzki".
        Powiedział, że odchodzi do innej która jest piękna, mądra i jest przeciwieństwem mnie.
        Zaczęło mi się wtedy robic niedobrze i pobiegłam do łazienki.
        Kiedy wróciłam już go nie było.

        Czyli od tygodnia mam taką sytuację, że jego nie ma, jesteśmy z córką same w domu, on nie zadzwonił, nie próbował się z nami skontaktować. Nie wiem jakie ma plany, czy jego plany są ,,rozwodowe", ale myśle że po tym w jaki sposób mi zakomunikował, że odchodzi już nie bierze pod uwagę możliwości powrotu.
        Wiem, że powinnam do niego zadzwonić, ale się boję.
        • blue_ania37 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 13:59
          Ale czego się boisz?
          Sytuacja jest trudna, ale chyba lepiej znać prawdę niż chować głowę w piasek?
          Będziesz udawała sama przed sobą, że wyjechał do pracy?
          A
    • magda_el Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 13:57
      cześć,
      strasznie Ci współczuję. Wyobrażam sobie co czujesz.
      Córce powiedziałabym - nie wiem gdzie jest tata, wyjechał, nie wiem gdzie jest.
      Zawsze możesz wysłać sms do męża i poinformować go, że za 5 min bedzie dzwoniła do niego córka, bo chce z nim porozmawiać. I tak zrób wybierz nr do niego i przekaż telefon córce, jeśli oczywiście chce z nim rozmawiać.

      Nie wyczułaś nic wcześniej? nie rozmawialiście o rozstaniu? on po prostu zwinał się i wyszedł?

      jeśli powiedzmy "masz czyste sumienie" broń Cię Panie Boże - nie błagaj go o powrót...wiem ze to czasem trudne, ale nie rób tego, bądź spokojna prosze Cię - to jest najlepsze wyście z takiej sytuacji. uwierz. działasz w silnych emocjach. musisz sie wyciszyć. płaczem, bólem, prośbami - nic obecnie nie zdziałasz. czas jest potrzebny.


      serdecznie pozdrawiam
      • blue_ania37 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 14:09
        Jeszcze kilka pytańsmile
        Masz pracę? masz pieniądze?
        To jest w tym momencie ważne.
        Jesli nie czujesz się na siłach rozmawiać z nim teraz to wyślij mu maila, smsa co masz powiedzieć dziecku?
        Narazie o was nie rozmawawiaj bo nie masz na to sił i jesteś w rozsypce, ale ustal jakieś warunki dotyczące dziecka.
        Przytulam wirtualnie
        A
        • zona_do_wymiany Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 14:19
          Tak pracuję i nawet nieźle zarabiam takze nie boję się, że się nie utrzymamy.
          Mamy z mężem wspólny kredyt na mieszkanie więc jakoś tę sprawę trzeba będzie rozwiązać.

          blue_ania37 napisała:

          > Jeszcze kilka pytańsmile
          > Masz pracę? masz pieniądze?
          > To jest w tym momencie ważne.
          > Jesli nie czujesz się na siłach rozmawiać z nim teraz to wyślij mu maila, smsa
          > co masz powiedzieć dziecku?
          > Narazie o was nie rozmawawiaj bo nie masz na to sił i jesteś w rozsypce, ale us
          > tal jakieś warunki dotyczące dziecka.
          > Przytulam wirtualnie
          > A
      • zona_do_wymiany Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 14:16
        Nic nie podejrzewałam i chyba stąd ten szok. Mąż pracował najpóźniej do 19.00 (wychodził do pracy o 9), zdarzały mu się wyjazdy służbowe, ale zawsze z nich do nas dzwonił i odbierał kiedy my do niego dzwoniłyśmy (chyba, ze był zagranicą). Kilka razy sprawdzałam jego komórkę (zwłaszcza po obejrzeniu jakiegoś filmu o zdradzanej żonie), ale nigdy nic nie znalazłam. Zachowywał się normalnie. Jeszcze tydzień temu wieczorem wspólnie zdecydowaliśmy do czyich rodziców jedziemy na święta! A dzień później mnie zostawił.

        Bardzo dziękuję za wsparcie bo naprawdę nie wiem co mam robić.
        Nie wiem czy z tym telefonem (postawieniem go przed faktem dokonanym) mogę tak zrobić, bo boję się, ze kiedy do niego zadzwonimy to nie odbierze i wtedy córka zorientuje się że na milion procent jest coś nie tak. Najpierw do niego sama spóbuję zadzwonić, ale po pracy, pewnie jak córkę położę spać to będzie szansa, ze jakoś do tego czasu to sobie ułożę w głowie i sprobuje z nim porozmawiac.

        Czuję się strasznie winna i do końca nie wierzę w to co się stało. Myśmy mieli normalne życie. Kłociliśmy się jak każde małżeństwa, ale nigdy to nie były wielkie sprawy, seks uprawialiśmy dwa razy w tygodniu. Mąż niedawno zobaczył w Twoim Stylu szpilki powiedział, żebym je sobie kupiła bo będę w nich ładnie wyglądała. Zachowywał się jak kochający mąż. Nie wiem więc czy nie warto porozmawiać o tym czy jest szansa na normalne życie, bo może ma tylko przelotny romans i mu przejdzie? Ale nie mam zamiaru tego robić teraz, bo muszę to sobie w głowie poukładać.
        • blue_ania37 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 14:21
          zona_do_wymiany napisała:

          >
          > Czuję się strasznie winna i do końca nie wierzę w to co się stało. Myśmy mieli
          > normalne życie. Kłociliśmy się jak każde małżeństwa, ale nigdy to nie były wiel
          > kie sprawy, seks uprawialiśmy dwa razy w tygodniu. Mąż niedawno zobaczył w Twoi
          > m Stylu szpilki powiedział, żebym je sobie kupiła bo będę w nich ładnie wygląda
          > ła. Zachowywał się jak kochający mąż. Nie wiem więc czy nie warto porozmawiać o
          > tym czy jest szansa na normalne życie, bo może ma tylko przelotny romans i mu
          > przejdzie? Ale nie mam zamiaru tego robić teraz, bo muszę to sobie w głowie pou
          > kładać.

          Przestań na ten moment siebie obwiniać i podsumowywać małżeństwo narazie musisz trochę ochłonąć.
          Daj sobie czas....
          A
        • altz Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 14:28
          zona_do_wymiany napisała:
          > Nie wiem czy z tym telefonem (postawieniem go przed faktem dokonanym) mogę tak
          > zrobić, bo boję się, ze kiedy do niego zadzwonimy to nie odbierze i wtedy córka
          > zorientuje się że na milion procent jest coś nie tak.
          Dlatego sugerowałem wysłać SMS i zażyczyć sobie telefonu do córki powiedzmy w sobotę. Niech sam zadzwoni.

          Nie wiem, czy będziesz w stanie porozmawiać przez telefon. Lepsze w takiej sytuacji są formy pisane, nawet jak się napisze coś za bardzo emocjonalnego, można to skasować przed wysłaniem.
          • zona_do_wymiany Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 14:30
            No ja już nie wiem co mam robić.
            Właśnie dostałam smsa o treści NIE OBARCZAJ DZIECKA NASZYMI PROBLEMAMI
            • blue_ania37 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 14:32
              Więc napisz mu:
              co konkretnie masz powiedzieć dziecku w sprawie gdzie jest tata i co ze świętami.

              A poważnie, to ten twój osioł sam nie wie co ma teraz zrobić i będzie się zachowywał jak 12 latek.
              A
              www.youtube.com/watch?v=KMdJL-zpxUo
            • altz Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 14:34
              Nie kumaty czy co? surprised

              Wytłumacz, żeby wyjaśnił, że jest zdrowy i gdzie się znajduje, bo dziecko się martwi.
              Właśnie po to, żeby dziecka nie obarczać problemami.
              • zona_do_wymiany Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 14:37
                Tak właśnie mu odpisałam.
                • blue_ania37 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 14:37
                  I nie wymiotujsmile
                  A
                  • zona_do_wymiany Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 14:42
                    OOO widzę, że wyczułaś w jakim jestem nastroju po odebraniu tego smsa
                    Właściwie nic nie jem więc mam tylko odruch wymiotny smile
                    • blue_ania37 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 14:43
                      O to dużo nas tu takich byłosmile
                      Nie jedzenie nie spanie, trzęsące łapy.
                      Przechodzi na szczęściesmile
                      A
                      • xciekawax Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 15:28
                        Glodowka przeszla mi po miesiacu-dwoch, ale trzesace sie lapy i cialo dopiero po kilku dobrych miesiacach. Ale prawda - przechodzi!
                        • zona_do_wymiany Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 15:31
                          Chyba żartujesz, że to moze trwać tak długo!
                          Już teraz po tygodniu jestem na skraju wyczerpania nawet na ulubione słodycze nie mam ochoty. Jadę na bananach i jabłkach.
                          • blue_ania37 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 15:32
                            Ja nie jadłam nic oprócz pomidorów przez 3 miesiące, ręce i ciało przestało mi się trząść po około pół roku.
                            A
                            • zona_do_wymiany Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 15:40
                              Przepraszam, ale jak to czytam to w to nie wierzę.
                              To jest nienormalne. Po prostu to jest nienormalne!
                              • altz Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 15:42
                                zona_do_wymiany napisała:
                                > Przepraszam, ale jak to czytam to w to nie wierzę.
                                > To jest nienormalne. Po prostu to jest nienormalne!

                                Co jest nienormalnego? big_grin
                                Rodzice mają prawo wychowywać własne dzieci!
                                • blue_ania37 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 15:44
                                  To jest normalne i to sie nazywa rozwód, rozpad rodziny, założenie nowej rodziny.
                                  A
                              • xciekawax Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 15:46
                                czy ja wiem czy nienormalne, troche surealistyczne, to prawda, ale ja to odbieralam jak odwyk od narkotyku - trzesiesz sie, myslisz za duzo, masz sieczke z mozgu - ale z czasem uspokaja sie i myslisz coraz mniej, a cialo sie uspokaja.

                                Jezeli pomyslisz o tym, to ma to sens - Twoje cialo przechodzi i bedzie przechodzilo przez ogromne zmiany. Wszystko co znasz i jest Tobie znane - odeszlo - jestes w szoku - zyjesz i myslisz na innych obrotach - zajmnie troche czasu zanim umysl przyzwyczai sie do nowego stylu zycia - nie gorszego tylko innego.
                          • xciekawax Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 15:41
                            ja sie zmuszalam aby jesc rosol - jedna miske dziennie. I to bylo wszystko. Po dwoch miesiacach nie moglam patrzec na rosol, hehehe, ale poki co - to jedyne co trzymalo mnie na nogach.

                            Acha, i pierwszy raz sie rozesmialam miesiac po tym calym szoku.

                            Rodzicom powiedz prawde. To nie wstyd. W tych czasach 50% malzenst sie rozpada. A kto wie, rodzice moga Cie zaskoczyc. Ja sie balam powiedziec strasznie. Ale w ten dzien spotkalam sie z kolezanka zeby mnie wsparla najpierw. potem po prostu powiedzialam. Rodzice dali mi duzo wsparcia, ale przedewszystkim akceptacji - co bardzo mi pomoglo.

                            Wiesz, jezeli spojrzysz na dlugosc zycia, to odchorowac te kilka miesiecy to nie jest tak dlugo. Ja nie mialam dzieci wiec po kilku miesiacach odrodzilam sie, i zaczely sie dobre czasy dla mnie. Bylam bardziej szczeliwa sama, choc bez pracy, niz kiedykolwiek przypuszczalam ze moglabym byc.

                            Acha, pamietaj abys w pracy nic nie zawalala. Ja stracilam prace pare miesiecy po rozwodzie, i zajelo mi ponad rok aby znalesc nowa.
                    • altz Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 14:45
                      zona_do_wymiany napisała:
                      > OOO widzę, że wyczułaś w jakim jestem nastroju po odebraniu tego smsa
                      > Właściwie nic nie jem więc mam tylko odruch wymiotny smile
                      Pij dużo wody, bo się odwodnisz.
                    • nangaparbat3 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 14:46
                      schudniesz, w dzisiejszych czasach to nie dramat.
                      • zona_do_wymiany Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 14:52
                        Jak Was teraz czytam to po raz pierwszy zaczęłam się śmiać z sytuacji, w której się znajduję.
                        Zostawił mnie mąż, a ja z rozpaczy wymotuję; to jest po prostu żałosne smile))
                        • nangaparbat3 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 14:58
                          To chyba normalne. Mozesz sobie przy okazji zwizualizować, ze wymiotujesz zaleznocią od niego, przywiazaniem do niego, milością nawet. A sio! Bedziesz wolna smile
                          • zona_do_wymiany Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 15:03
                            Nie wiem czy to jest normalne. Myślałam, ze jestem bardziej honorowa, bardziej odważna w życiu, a tu się okazuje, ze mąż mi dał kopa w du** i sobie nie radzę. Dajcie spokój. Szkoda gadać. Myślę, ze to raczej przez to, że mnie tak zaskoczył tym odejściem, bo gdybym była jakoś na to przygotowana to na pewno dałabym sobie lepiej rade
                            • jakkamien Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 15:11
                              No daj spokoj, nie rob sobie sama krzywdysmile Nie jestes cyborgiem, który po zawaleniu się życia otrzepuje sie i idzie dalej. Masz prawo sie czuc okropniesad Przyzylam dokladnie to samo w skrocie, wylaziłam z tego dłuugie miesiące, a Ty być chciała tudzien po miec w emocjach pozamiatane?smile Uszy do góry, z forum dasz rade, skad jestes?
                              • zona_do_wymiany Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 15:21
                                jestem z Warszawy, do której to przeprowadziłam się z powodu planów zawodowych kochanego męża smile
        • nowel1 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 14:48
          Kochana, spróbuj uwolnić się od poczucia winy. Stało się. To on zdecydował o rozstaniu, i to o tak paskudnym w stylu rozstaniu, nie Ty. Nie jesteś winna.
        • mayenna Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 16:20
          Czemu nie powiesz córce prawdy? Ze nie wiesz gdzie jest tata, że jak wróciłaś to on wychodził?
          Dziecko wie że coś jest nie tak i jeszcze chwila jak może dojść do wniosku że to jej wina.
          Powiedz córce prawdę, na tyle na ile jest to możliwe. Same fakty, bez interpretacji i emocji. Tata wyszedł, zatrzymał się u kogoś i czekam na rozmowę z nim.
    • altz Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 14:07
      zona_do_wymiany napisała:
      > W piątek zostawił mnie mąż.

      Jasne, że trzeba jechać do rodziców na święta, może się zajmą wnuczką, że jakoś to spokojnie przeżyje, inaczej zafundujesz dziecku najgorsze święta w życiu, bo sama nie jesteś w stanie teraz się córką zająć.
      Przyznać się rodzicom, można na wstępie wysłać rodzicom SMS, żeby jakoś ochłonęli przed rozmową i napisać, że przyjeżdżasz.
      Co do córki, możesz powiedzieć, że tata się wyprowadził i nie wiesz, gdzie mieszka, ale jest zdrowy i nic mu nie jest. Dziecko może się martwić o ojca, czy zaginął czy miał wypadek itd., więc o tym wypada powiedzieć.
      Wersja łagodniejsza: możesz ewentualnie skłamać, że tata miał pilny wyjazd. Po świętach i tak się wszystko wyjaśni.

      Do męża napisz wiadomość, żeby zadzwonił do córki i co powiedziałaś dziecku.
      • nowel1 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 14:17
        Altz, a tak w kontekście równoległej dzisiejszej dyskusji - jak Ci się widzi tu "opieka naprzemienna"?
        Po takiej akcji, kiedy ojciec wychodzi i przez tydzień ma dziecko absolutnie i głęboko w niewymownej części ciała, albowiem odchodzi do pieknej i mądrej kobiety?
        • altz Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 14:24
          nowel1 napisała:

          > Altz, a tak w kontekście równoległej dzisiejszej dyskusji - jak Ci się widzi tu
          > "opieka naprzemienna"?
          > Po takiej akcji, kiedy ojciec wychodzi i przez tydzień ma dziecko absolutnie i
          > głęboko w niewymownej części ciała, albowiem odchodzi do pieknej i mądrej kobiety?
          Czy uważasz, że tak jak teraz, już stale będzie w tej rodzinie?
          Myślę że jest jeszcze za wcześnie na podejmowanie jakichkolwiek decyzji.
          Okaże się za jakiś czas, jaka będzie oferta z jednej i drugiej strony.
          • nowel1 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 14:54
            altz napisał:


            > Czy uważasz, że tak jak teraz, już stale będzie w tej rodzinie?
            > Myślę że jest jeszcze za wcześnie na podejmowanie jakichkolwiek decyzji.
            > Okaże się za jakiś czas, jaka będzie oferta z jednej i drugiej strony.

            Nie wiem jak będzie.
            Wiem, że to jest dorosły mężczyzna i oczekiwałabym dorosłego zachowania. Za późno na okres dojrzewania.
            Miał 100 sposobów na to, żeby odejść od żony, chronią przy tym dziecko. Nie wybrał żadnego a nich. Wybrał tchórzostwo i zostawiła kilkuletnie dziecko z rozpaczającą, wymiotującą matką.
            Hura, dajmy mu opiekę naprzemienną, na pewno nabędzie empatii, odpowiedzialnosci i współczucia.
            • altz Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 14:57
              nowel1 napisała:
              > Hura, dajmy mu opiekę naprzemienną, na pewno nabędzie empatii, odpowiedzialnosc
              > i i współczucia.

              Czy ja mam odpowiadać za wszystkich panów? big_grin Nie poczuwam się wink
              Nie przekreślałbym pana jeszcze jako ojca.
        • xciekawax Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 16:15
          a swoja droga to chyba niektorzy faceci tak maja ze ich nowe kobiety to "piekne, madre i rozumiejace istoty", lol. moj ex tez wszystkim swoim znajomym sie chwalil ze jego nowa dziewczyna to taka madra i wspaniala Kobieta, hahaha.

          Ta "kobieta" okazala sie 18letnia dziewczyna, lol, a z konwersacji pomiedzy nimi (ktore po fakcie "odkrylam" wink ) madra nie byla. widzac ich konwersacjie naprawde poprawilo mi moje samopoczucie, bo zdalam sobie sprawe ze sa siebie warci smile

          I aby juz nie byc atakowana przez forumowiczow za szpiegowanie - ja nie uzylam niczego co wyszperalam przeciwko exowi, nawet on nigdy sie nie dowiedzial ze ja cokolwiek wiem. Po prostu gdy ktos notorycznie oszukuje, i klamie w zywe oczy - czlowiek (ja) glupieje - i zeby odzyskac normalnosc - chcialam sie dowiedziec o co naprawde chodzi, bo ex tak jak autorki maz - niczego nie chcial wyjasnic. smile
      • zona_do_wymiany Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 14:25
        Napisałam smsa, że o 19.00 ma zadzwonić, porozmawiać z Kasią i wytłumaczyć się z nieobecności i że chcę z nim porozmawiać kiedy ją uśpię.

        Chyba rodziców rzeczywiście poinformuję wcześniej o tej rewelacji, bo jak słusznie zauważacie lepiej żeby ochłonęli na odległość.
        • altz Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 14:31
          zona_do_wymiany napisała:
          > Chyba rodziców rzeczywiście poinformuję wcześniej o tej rewelacji, bo jak słusz
          > nie zauważacie lepiej żeby ochłonęli na odległość.
          Zróbcie sobie jakąś przyjemność jadąc do rodziców, może po drodze? Jakiś zakup, deser w kawiarni? Cokolwiek, byle pozytywnego, może się trochę humor poprawi.
        • paris-texas-warsaw Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 14:34
          Jeśli ten facet tak zostawił córkę bez słowa, to wg mnie jest skończonym palantem... Ze względu na dziecko bym sobie powtarzała, że muszę mieć więcej rozumu niż on i go poprosiła wcześniej o rozmowę/ustalenie, jak to jego posunięcie ma być przedstawione córce, żebyś wiedziała, co jej zamierza powiedzieć i też byś się przygotowała do rozmowy z nią, bo może mieć pytania do niej. Ja bym unikała odpowiedzi, że "nie wiesz, gdzie jest tata" albo "nie wiesz, jak będzie dalej" itp. To chyba nie odpowiedzi dla 7 latka, który i tak widzi jakąś dziwność sytuacji.
          Rodzicom jak najbardziej powiedz o wszystkim, żeby ten temat nie był pierwszym jaki będzie poruszony przy córce po Waszym przyjeździe na Święta.
    • nangaparbat3 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 14:38
      Wyglada na to, ze nie zona do wymiany, a maz, nie dlatego nawet, że sie zwinąl, ale z powodu stylu, w jakim to zrobil.
      Na początek obejrzyj moze ten film, www.youtube.com/watch?v=tl2OqB7YthM, tu jest trailer. przypomnial mi się, bo w scenie na ulicy, kiedy bohaterka dowiaduje sie, ze mąz odchodzi, wymiotuje. A potem, zobaczysz, da się żyć, moim zdaniem film bardzo zyciowy.
      Dobrze, ze przyzwoicie zarabiasz, przynajmniej od tej strony nie jest eś zagrożona.
      z wlasnych doświadczeń pamietam, że najtrudniejsze było powiedzenie rodzicom - myślę, że warto ich uprzedzić i poprosic, zeby nie rozmawiać na ten temat przy malej. Skocz na glęboką wodę, zadzwoń do mamy dzy do ojca, powiedz, przynajmniej to juz bedziesz miala za sobą.
      Co do corki - uważam że trzeba schować dume do kieszeni, patrzeć na meza juz wylacznie w kontekście dziecka, bo Ty sobie poradzisz, a malej potrzebny ojciec, jego milość, zainteresowanie i obecnośc. Wyslalabym smsa, że corka za nim tęskni, ze chcialabys jej powiedzieć, kiedy tato sie z nią zobaczy.
      Corce powiedzialabym, ze tato sie wyprowadził, bo ja i on postanowilismy mieszkać osobno, bo sie kłóciliśmy i nie chcemy wciąż zlościc się na siebie. Kiedys sie dowie prawdy, dla siedmiolatki nie jest ona raczej odpowiednia.
      trzymaj się cieplutko, za jakis czas uznasz pewnie, że lepiej Ci teraz niz z nim - wiekszość porzuconych żon prędzej czy poxniej dochodzi do takiego wniosku.
      • zona_do_wymiany Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 14:48
        Dzięki wielkie za wsparcie.

        Muszę dzisiaj być dzielna i jakoś to pchnąć do przodu, bo już nie mam wyjścia. Najgorsze jest to, że tak nagle wszystko jest na mojej głowie i, że najgorsze rzeczy to ja muszę komunikować dziecku i rodzinie, a ona ma to wszystko gdzieś.
        • blue_ania37 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 14:51
          Poszukaj w necie bajek terapeutycznych dla dzieci rozwodników.
          One pomogą ci powiedzieć córce.
          Wygadaj się jakieś koleżancesmile
          A
          • zona_do_wymiany Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 14:55
            Powiem szczerze, ze jestem tutaj żeby się wygadać, bo przed znajomymi się wstydzę.
            Poszukam tych bajek moze cos pomogą.

            • blue_ania37 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 14:57
              To gadaj tutajsmile
              I nie wstydż się, to nie jest żaden wstyd że coś sie posypało.
              Jest niemoc, bezradność, ale wychodzi się z tego.
              Dbaj o córkę, bardzo mocno, ona jest mała.
              A
            • jakkamien Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 15:05
              Znajomym na razie nic nie musisz mowic, ale jakas przyjacolke moze masz, dobrze robi wygadanie.
              Na świeta jedź koniecznie, małej szkoda w tej sytuacji.
              I porozmawiaj z nia koniecznie - 7-latka b. duzo rozumie. Powiedz, ze rodzice maja konflikt problem i tata przez jakis czas nie bedzie mieszkal w domu.
              A z tata, wrrrr, pogadaj jakos - przeciez musicie porozmawiac jak cała ta sytuacje rozwiazac i jak to przedstawic dziecku.
              On w tej chwili jest pewnie na haju zakochania i nic racjonalnego do niego nie przemawia - u mnie bylo to samo, mialam sie nie interesowac, nie wtracac, on miał wtedy swoje zycie przeszczesliwe, zakochane zycie. Nie łam sie, na początku jest strasznie ciezko, ale zeby pogadac na spokojnie duzo wody uplynie i w sumie to na razie nie wiadomo jak to sie rozwiaze. Dbaj o siebie!
              • zona_do_wymiany Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 15:12
                Tak jak Was czytam, to dla Was wszystko jest takie proste: napisz, zadzwoń, powiedz, ustal.

                NIe do końca teraz wiem jak mam sie zachować i nie do końca wiem czy dam radę z nim porozmawiać; pisanie maili wydaje mi się, sorry ale żenujące.
                Wiem, ze chciałabym w tej rozmowie pokazać, że daję sobie radę, a nie, że sie załamałam i nie mam siły na nic... Ale to, że chcę wcale nic nie znaczy.
                Nie jestem jeszcze wystarczająco zdystansowana żeby do niego tak po prostu zadzwonić i pogadać.
                • blue_ania37 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 15:17
                  Lepiej pisać, bo jak się z nim spotkasz, a wiem że masz milion pytan do niego, to wyjda emocje, a nie jesteś w stanie pokazać mu sie twarda i konkretna.
                  To może za pół roku.
                  Narazie nie musisz ustalać rozwodu i warunków kiedy małą bedzie zabierał, ale musi on miec świadomość, że jesli tak postanowił to nie znaczy to, że się zamyka drzwi i tyle.
                  Macie dziecko, kredyt itp....
                • jakkamien Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 15:19
                  Jeszcze długo nie bedziesz gotowa na spokojna rozmowesad Na razie musisz przynajmniej odrobinę się ogarnac, bo masz dziecko. Wiem jak to jest jak nie chcesz wstac z lozka, ale mala czuje to wszytko i lekko jej nie jest.
                  Na razie odpusc kontakty z mezem, jedz na swieta, wyplacz sie w samotnosci, dziadkowie zajmą się córką.
                  Pozniej jak bedziesz troszke spokojniesza sprobujcie sie spotkac i porozmawiac. To tchorzostwo ze strony meza uciec bez wyjasnienia, bez rozmowy, ale on pewnie sam ma teraz w glowie mnostwo watpliwosci, wiec uciekl, bo nie umie z tego wybrnac. Musicie porozmawiac, tak jak pisałam spokojnie pewnie nie bedzie jeszcze długo - przy takim sposobie rozstaniasad Badz dla siebie dobra, nie rozmyslaj co zrobilas zle i w ktorym momencie. Na razie mala przezyje pare dni bez taty, jej sie nic nie stanie, a Ty bedziesz miala szanse nie patrzec na niego i poukladac sobie w głowie.
                  • zona_do_wymiany Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 15:23
                    Już myślałam, że mi lepiej. Weszłam na forum postanowiłam jakoś się wygadać i jak to wszystko czytam i do Was piszę to mi znowu gorzej... sad Chyba dopiero teraz dochodzi do mnie co się stało...
                    • altz Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 15:27
                      zona_do_wymiany napisała:
                      > Już myślałam, że mi lepiej. Weszłam na forum postanowiłam jakoś się wygadać i j
                      > ak to wszystko czytam i do Was piszę to mi znowu gorzej... sad Chyba dopiero te
                      > raz dochodzi do mnie co się stało...
                      Dwa lata zazwyczaj trwają takie emocje, jak sobie poradzisz z tym szybciej, to bardzo dzielna jesteś.
                    • blue_ania37 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 15:27
                      Masz prawo się rozsypać, jeszcze wiele razy.
                      Tak to już jest.
                      Rady wydają ci się pewnie dziwne, ale tu przychodziliśmy i byliśmy w tym miejscu w którym ty jesteś dziś.
                      Z perspektywy czasu dochodzi sie do takich wniosków, że lepiej nie gadać tylko pisać, że nie można zabronić neksiorce widywania dziecka ale to robi pan czassmile
                      A
                    • xciekawax Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 16:26
                      Przygotuj sie psychicznie, po prostu badz swiadoma ze przez pewien czas nic nie bedzie miec sensu - szczegolnie Twoj maz.

                      On moze tez miec jazde i jednego dnia do Ciebie wydzwaniac, albo moze byc nieprzyjemny w stosunku do Ciebie, potem przepraszac, itd... Nie bierz niczego do siebie - on przechodzi przez swoje schizy.

                      I nie czekaj na telefony, bo doprowadzisz sie do choroby psychicznej.

                      Mieszkasz w Warszawie - IDZ NA BASEN !!! Zrob cos, czego na codzien nie robisz.
                      Wiem, wiem, dopiero tydzien. Ale zacznij juz myslec aby sie Soba zaopiekowac.

                      Nie masz jakies kolezanki ktora przez rozwod juz przeszla?
                • altz Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 15:20
                  zona_do_wymiany napisała:
                  > Tak jak Was czytam, to dla Was wszystko jest takie proste: napisz, zadzwoń,
                  > powiedz, ustal.

                  Mamy takie doświadczenia za sobą, dlatego te komunikaty są takie proste. wink
                  Zrób tak, jak Ci się proponuje. Prawda, proste rozwiązania, rozmowa, bez zaogniania i agresji. Agresja sama się nakręca i nie daje satysfakcji, ani spokoju, bo to jest kanał.

                  > NIe do końca teraz wiem jak mam sie zachować i nie do końca wiem czy dam radę z
                  > nim porozmawiać; pisanie maili wydaje mi się, sorry ale żenujące.
                  Ustalenia dotyczące dziecka nigdy nie są żenujące.
                  A pisanie mejli jest najlepsze, bo można to kontrolować, nie wchodzić w emocje, tylko napisać, poprawić, dać szansę na odpowiedź drugiej stronie.

                  > Nie jestem jeszcze wystarczająco zdystansowana żeby do niego tak po prostu zadz
                  > wonić i pogadać.
                  Ja to wiem, większość osób na forum również. Dlatego napisz, nie dzwoń. Dasz również Byłemu czas na przemyślenie i zrównoważoną odpowiedź.
                  • zona_do_wymiany Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 15:27
                    Nie wiem, muszę to przemyśleć bo nie chcę się ośmieszyć.
                    Jak mała pójdzie spać to muszę coś postanowić: albo do niego zadzwonię albo napisze. Pewnie jak przyjdzie mi dzwonić to dostanę takiego cykora i mdłości że skończy sie na mailu
        • nangaparbat3 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 14:56
          On sie wstydzi i boi. Zachowal sie jak ostatni --
          • zona_do_wymiany Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 15:01
            Wiem, że Kasia jest najważniejsza i wiem, ze nie mogę jej zniszczyć dzieciństwa (o ile już nie zostało zniszczone). Nie wiem jak rozwiązę sytuacje z mężem, nie chcę żeby dziecko szło do jego domu, mieszkało tam w weekendy albo w tygodniu z OBCĄ KOBIETĄ, której nie znam, ale o której wiem, ze była w stanie zniszczyć moje małżeństwo, dobrym człowiekiem z pewnością więc nie jest. To mnie przeraża i nie wiem co mam robić jezeli mąż zechce zabierać do siebie/do nich dziecko.
            • blue_ania37 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 15:05
              Ze spokojem narazie nic jeszcze nie wiadomo czy tata bedzie z ta panią czy bedzie zabierał małą do domu, czy bedzie wogóle chciał się widywać z dzieckiem.
              Jak już się uspokoisz to zaczniesz czytać o prawnych rzeczach.
              A

              Co zrobić, żeby facet oszalał w łóżku? Zabrać mu pilota od telewizora.
            • jakkamien Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 15:07
              Rozumiem Twoje uczucia, ale jezeli zdecyduje sie tam mieszkac, to nie mozesz zabronic nic. Tak naprawde czas spedzamy z dzieckiem bedzie organizowal on i od jego rozsadku i dobrej woli zalezy, czy od razu przedstawi corce nową pania jako swoja partnerke, czy bedzie to robil z taktem i powoli.
              Wyszukaj i daj mu do przeczytania rozne publikacje o dziecku w rozwodzie, moze jakis rozsadek zachowal?
              • altz Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 15:14
                jakkamien napisała:
                > Rozumiem Twoje uczucia, ale jezeli zdecyduje sie tam mieszkac, to nie mozesz za
                > bronic nic. Tak naprawde czas spedzamy z dzieckiem bedzie organizowal on
                I słusznie, nie wtrącać się, póki dziecko o to nie poprosi albo nie będzie mocnych dowodów, że coś złego się dzieje.

                > Wyszukaj i daj mu do przeczytania rozne publikacje o dziecku w rozwodzie, moze
                > jakis rozsadek zachowal?
                Tu mnie rozśmieszyłaś. big_grin
                Oni ze sobą nie rozmawiają zupełnie, były mąż się odciął zupełnie, a Ty proponujesz podsyłanie literatury, która może być wątpliwa i zupełnie nie przystająca do sytuacji, bo każde dziecko jest inne i ma inne doświadczenia.
                • jakkamien Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 15:27
                  Na tą chwilę moze faktycznie bez sensu, ale w przyszłosci mysle ze sie przyda. Czasami zdarza sie ze taki uuciekajacy maz ma w nosie uczucia dziecka i uwaza ze nic sie nie stało i nie potrafi jakos rozsadnie podejść do tematu.
              • zona_do_wymiany Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 15:18
                Jak to ja nie mogę ingerować w to co on będzie robił z dzieckiem???
                Nie mogę zabronić spotykania się z tą kobieta?


                jakkamien napisała:

                > Rozumiem Twoje uczucia, ale jezeli zdecyduje sie tam mieszkac, to nie mozesz za
                > bronic nic. Tak naprawde czas spedzamy z dzieckiem bedzie organizowal on
                • altz Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 15:22
                  zona_do_wymiany napisała:
                  > Jak to ja nie mogę ingerować w to co on będzie robił z dzieckiem???
                  > Nie mogę zabronić spotykania się z tą kobieta?

                  Dla dobra dziecka wybij to sobie z głowy, poza tym, prawa takiego nie masz.
                  Dziecko jest w tym wieku, że samo powie, że chce się spotkać tylko z tatą.
                • nangaparbat3 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 15:26
                  Nie.
                  Podobnie on nie moze Ci zabronic spotykania chodzenia razem z dzieckiem czy odwiedzania czy spotykania sie z kim zechcesz.
                  Pamietaj, ze to dziala w obie strony, za chwile możesz się przekonać, jak niefajnie jest być rozliczaną ze sposobu sprawowania opieki nad dzieckiem, jak źle jest być kontrolowaną etc.
                  Jeśli on do tej pory nie dal Ci powodow do obaw, po prostu mu zaufaj - inna postawa może wywołac najgorsze skutki, jakich nigdy bys nie chciala.
                  • zona_do_wymiany Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 15:35
                    czyli mam rozumieć, że moje dziecko będzie teraz miało drugą matkę? taką ładniejszą, mądrzejszą i w ogole najlepszą? Moze powinnam zrezygnować z praw rodzicielskich żeby sobie szczęśliwie ułożyli życie beze mnie
                    • blue_ania37 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 15:39
                      Z tą ładnością i mądrościa nie przesadzajsmile,
                      Ale zupełnie poważnie nie masz wpływu czy mała ja pozna i kiedy.
                      Idzie to tez w drugą strone ty poznasz kogos mądrzejszego i ładniejszego od męza i istnieje nawet taka opcja że zamieszka z tobą i córką.
                      A
                      • zona_do_wymiany Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 15:45
                        Dajcie spokój, nie mam zamiaru nikogo spotykać do końca życia.
                        Idę odebrać córkę. Zjemy obiad i zobaczymy czy tatuś do niej zadzwoni.
                        Dam Wam jutro znać co się podziało w tej kwestii.

                        Bardzo dziękuję za dzisiaj, ale już dzisiaj nie wrócę bo muszę trochę się uspokoić, jakoś się bardziej zdenerwowałam teraz i czuję się gorzej.

                        Dzięki wielkie raz jeszcze za ogromną pomoc!
                    • nangaparbat3 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 15:48
                      Co Ty - to na pewno bedzie "koleżanka tatusia".
                      Mistrzostwo świata ma moj eks, ktory swoim dzieciom (5 i 7 chyba wtedy, to nie moje, tylko mojej next) powiedzial, ze pani jest nianią.
                      Mnie zresztą chodzi po głowie, że Twoj wyprowadzil sie do pana. Jakoś myślę, ze te słowa o "ladniejszej i mądrzejszej" są tak okrutne i niedorzeczne, że nie mogly dotyczyć dość jednak zwyczajnej sytuacji wyprowadzania się do kochanki. No nic, okaże się.
                      • altz Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 16:27
                        nangaparbat3 napisała:
                        > Mnie zresztą chodzi po głowie, że Twoj wyprowadzil sie do pana. Jakoś myślę, ze
                        > te słowa o "ladniejszej i mądrzejszej" są tak okrutne i niedorzeczne, że nie m
                        > ogly dotyczyć dość jednak zwyczajnej sytuacji wyprowadzania się do kochanki. N
                        > o nic, okaże się.

                        Też pomyślałem od razu o drugim panu. Jakieś to dziwne, że nic nie widać po mężczyźnie, żona niczego nie zauważa. Nagle pan się pakuje i wychodzi, a chce zerwać kontakty, jakby się bał czegoś. Może się mylimy, ale może pan się ujawnił i jest biseksualny?
                        • nangaparbat3 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 16:34
                          No popatrz, z pewnym trudem o tym pisalam, zastanawialam sie, czy to ze mną nie jest coś nie tak.
                    • mayenna Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 16:35
                      zona_do_wymiany napisała:

                      > czyli mam rozumieć, że moje dziecko będzie teraz miało drugą matkę? taką ładnie
                      > jszą, mądrzejszą i w ogole najlepszą? Moze powinnam zrezygnować z praw rodzicie
                      > lskich żeby sobie szczęśliwie ułożyli życie beze mnie
                      Mamę i tatę ma się jednego. Może będzie miała ciocię/wujka? Albo rodzeństwo?

                      A tamta pani tez ma wady i twój mąż się o tym sam przekona. Nie musisz się z nią porównywać bo byłaś też ta najmądrzejsza, najpiękniejsza. Nadal jesteś. On się po prostu zakochał, zauroczył i nie ma to nic wspólnego z tobą. Zachowuje sie jak dupek i widać to po sposobie rozstania.
                      Taki medialny przykład: nowa pani Janowska okazała się złodziejką, a też była najpiękniejsza, najmądrzejsza i cudowna.Także spokojnie i nie słuchaj tych peanów bo czas je zweryfikuje.
                    • anielica84 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 29.03.13, 09:53
                      jesoo jak ja Cie rozumiem, on powiedzial naszej coreczce ze ma taka fajna pania i ona tez ma taka fajna coreczke i moze by sie kiedys spotkali... kiedy corka mi to opowiedziala tak jej oczy blyszczaly z radosci, to mnie kopara opadla na ziemie, moja corka ma 5 lat, ale bardzo madra jest...
                      • altz Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 29.03.13, 10:12
                        anielica84 napisał(a):
                        > jesoo jak ja Cie rozumiem, on powiedzial naszej coreczce ze ma taka fajna pania
                        > i ona tez ma taka fajna coreczke i moze by sie kiedys spotkali... kiedy corka
                        > mi to opowiedziala tak jej oczy blyszczaly z radosci, to mnie kopara opadla na
                        > ziemie, moja corka ma 5 lat, ale bardzo madra jest...
                        Tobie to przeszkadzało, bo to Ty masz z tym problem.
                        Dzieci są zazwyczaj zadowolone, że mają nową koleżankę, o ile ta koleżanka jest sympatyczna.
                        Cieszyć się trzeba, nie załamywać.
                        • anielica84 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 29.03.13, 10:27
                          moze kiedys bede sie cieszyc, a teraz nie wydaje mi sie zeby te osoby cos pozytywnego wniosly do zycia mojej corki... moze moje dziecko ma teraz oddac tamtej swoj pokoik ktory jej ja urzadzilam, moja corka kocha swoje rzeczy, i swoje 2 psy ktore musiala zostawic w domu bo tatusiowi znudzilo sie zycie z nami...ja sie po tym pewnie otrzasne, ale moja corka ma duzy problem bylam z nia u psychologa i psychololg kazal mi obserwowac zachowanie bo corka musi kontrolowac wszystko wokol siebie nawet skarpetki jak zaklada musza byc rowna naciagniete na lydkach, i chodzi o to ze skoro musi miec pod kontrola takie rzeczy to cala reszta jej sie juz rozsypala
                          • altz Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 29.03.13, 10:39
                            anielica84 napisał(a):
                            > moze kiedys bede sie cieszyc, a teraz nie wydaje mi sie zeby te osoby cos pozyt
                            > ywnego wniosly do zycia mojej corki... moze moje dziecko ma teraz oddac tamtej
                            > swoj pokoik ktory jej ja urzadzilam, moja corka kocha swoje rzeczy, i swoje 2 p
                            > sy ktore musiala zostawic w domu bo tatusiowi znudzilo sie zycie z nami...

                            Może, może... Za dużo tego "być może".
                            Skup się lepiej na tym, co jest, zamiast generować dodatkowe problemy, bo jestem pewien, że tym obciążasz córkę. Tobie jest potrzebna pomoc, w pierwszej kolejności.
                            Dziecko ma prawo do własnych decyzji i jeśli chce się podzielić pokojem, to nikomu nic do tego. Ojciec ma prawo dysponować swoim majątkiem, byle zapewnił podstawowe prawa dziecku.
                            Wiem, że to może boleć, ale trzeba się cieszyć z tego, co się ma i nie marnować życia, choćby dla zdrowia psychicznego dziecka.
                            • anielica84 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 29.03.13, 10:53
                              tak mnie jest potrzebna pomoc i po taka sie zwrocilam, ale nie znajac mnie nie mozesz mi pisac ze ja obciazam corke, bo w moje sytuacji jest 2 dno, moj malzonek nigdy nie odcial pempowiny i dlatego mieszkalismy z jego rodzicami, jest jedynakiem i duzymi problemami i komplekasmi, teraz stara sie wmowic mi ze ja jestem zla i dlatego on mnie nie chce, tesciowa to emerytowany nauczyciel i cale nasze zycie kontrolowala mnie na kazdym kroku, a moja corka z nikim nie chce sie niczym dzielic wierz mi, ale to nie my zdecydowalysmy o tym
                              • altz Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 29.03.13, 11:05
                                anielica84 napisał(a):
                                > tak mnie jest potrzebna pomoc i po taka sie zwrocilam, ale nie znajac mnie nie
                                > mozesz mi pisac ze ja obciazam corke, bo w moje sytuacji jest 2 dno
                                Pomimo drugiego dna, każdy Twój dodatkowo wygenerowany problem, obciąża córkę.
                                Tak jest, niestety.
                                Piszesz o teściowej i o byłym mężu, a nie powinno Cię to obchodzić, jeśli już razem nie mieszkacie. Obchodzić Cię powinno tylko w tym zakresie, jaki dotyczy Waszego dziecka.
                                A że córka nie chce się dzielić, to dziwne, może jej druga panna doda trochę empatii. wink

                                > ale to nie my zdecydowalysmy o tym
                                I co w związku z tym? big_grin
                                Ludzie mają własne plany i niekoniecznie na całe życie, nic na to nie poradzisz.
                            • podkreska2 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 29.03.13, 11:07
                              Od momentu kiedy zobaczyłam twój wpis , jakby ktos opowiadał moja historie , nie załamuj sie , to ważne !!! zobaczysz ,że za rok będziesz już na nowej drodze , silniejsza i świadoma życiowych porażek .Porażka to tak naprawde siła do odnależienia nowej lepszej drogi. Tak naprawdę potrzebujesz pomocy kobiet , które juz są po rozowdzie i wyciągnęły z tego coś pozytywnego , polecam ci miejsce przyjazne dla Kobiet a dodatkowo dostaniesz tam darmowa porade prawną, zapoznaj sie jak będziesz potrzebowała pomocy www.kobietairozwod.pl to nie jest reklama , polecam bo to fajne i przyjazne mijsce dla kobiet podczas rozwodu, myślę że dla Ciebie i Twojej córki . Powodzenia
                              • anielica84 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 29.03.13, 11:19
                                znajduje duzo wsparcie teraz, teraz to wszystko jeszcze jest zbyt swieze i ja tak zupelnie nie moge sie odciac od mojego dotychczasowego zycia, chcialabym zasnac i obudzic sie juz za rok, ale tego nie przeskocze, jest we mnie duzo zalu i pretensji ze tak wlanie mnie potraktowano...mam kolezanke ktorej matka kiedys opowiedziala jak to ojciec ja zostawil i 2 malych dzieci i ich nie chcial i ona ma psyche na cale zycie zniszczona, ja nie chce tego zrobic wlasnemu dziecku, ale jak mam sie zgodzic na zabranie corki kiedy moja tesciowa opowiada jej ze tata mnie zostawil bo zawsze mi cos nie pasowalo, albo ona jest madrzejsza ode mnie, duzo mam takich przykladow
                                • blue_ania37 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 29.03.13, 12:27
                                  Anielica
                                  W tobie jest tyle złości złych emocji, poważnie musisz coś z tym zrobić.
                                  Chyba że temat jest bardzo świeży.
                                  Musisz się zacząć uwalniać, jakość twojego życia i dziecka zależy od ciebie.
                                  Sa szczęśliwe dzieci rozwodników i nieszczęśliwe z małżeństw.
                                  Teściowa a właściwie była teściowa bedzie gadała co chciala ale to TY wychowujesz dziecko i dziecko zobaczy.
                                  Jak dorosnie to też będzie wyciągać własne wnioski.
                                  Sama piszesz, że wam się nie ukladało, że były afery z policją, że teściowie sie wtrącali, to popatrz może tak masz szansę na lepsze zycie?
                                  A
                                  • anielica84 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 29.03.13, 12:41
                                    awantur jak w kazdym malzenstwie, tylko raz byla policja, moja tesciowa ciagla mnie kontrolowala i z nia sie klocilam a z mezem chyba normalnie, ale ja wcale nie uwazalam ze cos jest nie tak, potrafilismy godzinami rozmawiac bylo nam dobrze razem, dlatego tak mnie boli ze potraktowal mnie jak smiecia, a przy dziecku jestem smutna owszem ale duzo jej tlumacze ze kiedys to sie zmieni ze zacznemy nowe zycie w dwie, ze mam sie upora z tym ciezarem, a zaczelam pisac zeby wyrzucic z siebie te negatywne emocje bo nie chce robic tego przy dziecku
                                    • blue_ania37 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 29.03.13, 12:45
                                      I ciesz się że nie masz teściowej, że możesz zacząć od nowa.
                                      Nie musisz jej widywać itp.
                                      Młodej czytaj np bajki terapeutyczne znajdziesz je w necie.
                                      Wychodzi się anielica z myslenia o śmieciu nie śmieciu tylko potrzeba na to czasu!
                                      A
                                      • anielica84 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 29.03.13, 12:49
                                        wiesz ja tez przez ten czas kiedy to trwa zmieniam swoje myslenie i nastawienie, pozwolilam mu zabrac corke w 2 dzien swiat, czasem mysle ze chce zakonczyc ten etap jak najmniej bolesnie dla mnie, a pozniej zobaczymy, ciesze sie ze juz nie mam tesciowej
                                        • blue_ania37 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 29.03.13, 12:52
                                          On ma prawo widzieć dziecko, szczególnie jesli chce.
                                          To jest cenne jesli nie zrywa z nia kontaktów.
                                          Boleść minie, wiem że mi nie wierzysz ale mijasmile
                                          Widzisz masz juz pierwszy pozytyw brak teściowejsmile
                                          A
                                          • anielica84 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 29.03.13, 12:58
                                            mysle ze zycie mnie jeszcze zaskoczy nie raz i czekam na to, chodzie na solarium tak dla poprawy nastroju, zmienie fryzure, wychodze do ludzi, odliczam czas do egzaminu w czerwcu... takie male kroczki
            • nangaparbat3 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 15:13
              Na razie powiesz, że to zbyt świeże.
              z czasem jednak, kiedy ochloniesz, warto się zgodzić - dom ojca powinien być drugim domem Kasi, wiec też lepiej nie czekać z tą zgodą bardzo dlugo.
              Z drugiej strony nie masz ani pojecia, ani wiekszego wpływu na to, jak sie wszystko potoczy - czesto "ta trzecia" jest tylko na chwilę, a nową rodzine buduje sie z kims innym, czasem probuje sie wrocić - jak mawia moja przyjaciółka, zeycie pisze najdziwniejsze scenariusze.
              Tamta pani bedzie juz zawsze funkcjonowala w uzasadnionej obawie, ze zostanie potraktowana jak Ty - to wystarczająca kara - za nic nie nastawiaj coreczki negatywnie do niej, moze zostać prawdziwą macochą, nie ma co, lepiej zeby ich relacje nie były zle.
              a teraz przypomnij sobie wszystkie wady, smiesznostki i irytujace nawyki Twego meza i pomyśl, ze ta pani bedzie musiala je znosic. I dobrze jej tak.
    • podkreska2 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 28.03.13, 18:43
      Witaj, mam również corke Kasie i podobnie jak ty przechodziłam to 4 lata temu , pamiętam ile wówczas błędów zrobiłam, jeśli mogę ci doradzisz to nade wszystko nic nie mów złego przy córce, najlepiej powiedz jej ,że tata i ty macie trudny okres i nie chcecie się przy niej kłócić dlatego jesteście teraz osobno . Ważne jest abyś swoje emocje mogła gdzieś wyładowac , abyś przy córce mogła się kontrolować i sprawiać wrażenie że masz wszysko pod kontrolą . Dziecko w tym wieku to ciężka sprawa jeśli chodzi o rozwód, jeśli teraz o to nie zadbasz możesz miec problem wychowawczy z córką w przyszłości . Wiem, to podłe ,że facet odchodzi a ty musisz wszystko układać od nowa ,najwyraźniej nie jest ciebie wart, skoro nie docenia rodziny, jeśli będziesz chciała doradzę ci gdzie możesz szukać pomocy . Powodzenia
      • a_da_k Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 29.03.13, 01:38
        To jasne że masz zespół odstawienia, pewnie troszę schudniesz też wiosny, ja rózwnież, staram sie codziennie robić soki, bo o jedzeniu nie ma mowy, o spaniu zresztą też.Ale trzymaj się bo przecież masz dla kogo. Nie masz wyjścia musisz sie podnieść i musisz być zdrowa. Spotkanie palanta na swojej drodze, to nie koniec świata, niech męczy się z nim ta piękna i mądra,
        , jestem w podobnej sytuacji ok 1 m-ca, tylko że mój małżonek (?????????) coś początkowo próbował ściemniać, nawet wyglądało na to że szczerze tłumaczył, prosłił o czas( ???)jeraz jest jednak już pozamiatane, gdyż znalazłam dowody jego ok 2 letnich zdrad. No i właśnie gdybym natychmiast po tym jak odkryłam jego romans pokazała mu drzwi, to bym miała 1 miesziąc tego koszmaru już za sobą, natomias on dziś wcale nie kwapi sie wyprowadzić, sądząc że skoro mi pzrzszkadza jego obecność w naszym domu to mogę się wyprowadzić.. Taka łajza, Co więcej mimo iż kiepski z niego ojciec, zaczął "inwestować" w naszą córkę(12), droigie przezenty, gadżedty. Ku jego narastającej frustracji córeczka jest w stosunku do niego bardziej niż niechętna i opryskliwa, i tez wiem dlaczego: otóż wie o zdradach tatusia od grudnia.I to dopiero jest totalna degrengolada: każdy ma swój mroczny sekret - tatuś wiadomo kłamał 2 lata i kłamie dalej, córka że buszowała na fb taty i tam to zwięszyła, ja że niby nie czytam korespondencji córki i męża, ale cóż, dostałam niezłą lekcję życia więc zaczęłam. Po prostu paw!!!
        • anielica84 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 29.03.13, 09:02
          a ja juz od 13 stycznia jestem w takiej sytuacji tylko ze mieszkam z corka u rodzicow bo on mnie "wyrzucil" z domu, zabral mi wszystko, zostawil 10 tys i powiedzial ze nic mu do mnie dorosla jestem wiec mam sama sie utrzymywac, od 3 tygodni jestem na lekach antydepresyjnych teraz juz czuje sie lepiej, ale spac nadal nie moge wiec nasenne biore bo musze jakos funkcjonowac, nasenne dzialaj 7 godzin i po nich budze sie zlana potem i przerazona nie wiem gdzie jestem i co sie dzieje...zgodzialam sie zabrac corke na 2 dzien swiat... czy to minie??
          • anataza Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 29.03.13, 09:38
            wspolczuje sytuacji

            duzo dobrych rad dostalas tutaj i z tego korzystaj, tutaj sa naprawde fajni i pomocni ludzie

            ty jestes w totalnej fazie szoku, nie wstydz sie mowic o tym co sie stalo, bo to nie ty nawalilas,

            ja jestem w bardzo podobnej sytuacji co ty tez sie ledwo trzymam ale musze ciagnac ten woz do przodu

            pamietaj nie wykonuj jakis glupich ruchow, zebys pozniej nie zalowala (wiem tylko tak sie mowi, wykonac trudniej)

            • anielica84 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 29.03.13, 09:42
              ale jua juz zrobila wszystkie glupoty swiata: blagalam o to zeby mnie nie zostawial, dzwonilam do niej, upodlilam sie, zabralam sobie godnosc i szacunek teraz staram sie stanac na nogach
              • natka-2003 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 29.03.13, 12:11
                przerażają mnie faceci wychodzący po prostu z domu i chowający głowę w piasek i zostawiający swoje dziecko w takiej niepewności i przestraszeniu... przepraszam ale ja po takim numerze nigdy nie chciałabym z takim człowiekiem być i chyba "zespół odstawienia" minąłby szybko...
                do autorki wątku: na pewno taki facet nie jest Ciebie wart, to on powinien się wstydzić nie Ty, żadna Twoja cecha nie tłumaczy takiego postępowania wobec dziecka...
                choć zgadzam się z tym, że nie powinno się źle mówić dziecku o jego ojcu, może między nimi stosunki w przyszłości się naprawią (oby), tak by było dla córki najlepiej...
                ja spędziłabym święta z rodzicami i szczerze powiedziała jak jest, trafił się zięć kretyn...
                jeśli nie znajdziesz w nich wsparcia, to drugi dzień świąt z przyjaciółkąwink byleby się dało wygadać, wypłakać, znaleźć wsparcie...
                • zona_do_wymiany TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 04.04.13, 12:03
                  Przepraszam, że tak uciekłam, ale tak mnie dobiła rozmowa z mężem, że nie miałam siły na to żeby Wam pisać co dalej ze mną . Zwłaszcza powiem szczerze na Waszą siłę, bo macie w sobie tyle pewności siebie, tyle siły, a ja sie czuje przy Was taka beznadziejna... sad( Teraz nabrałam trochę odwagi i jestem.
                  Otóż mąż po tym jak przez 2 minuty porozmawiał z córką poprosił ją żeby oddała mi słuchawkę i powiedział, że po tym co między nami zaszło nie jest w stanie ze mną rozmawiać a zatem będzie komunikował się ze mną wyłącznie przez swojego prawnika! Po czym, oczywiście, rzucił słuchawkę.
                  Po szoku jest juz trochę lepiej ale mam teraz takie stany, że siedzę, siedzę i nagle... zaczynam sie trząść (tak jakby z zimna) Ale pisałyście o tym więc dobrze, ze o tym wiedziałam i chyba dzięki temu lepiej to przechodzę.

                  Po świętach, poszłam do szefa i powiedziałam mu co się ze mną dzieje. Wykazał się dużym zrozumieniem (za co będę mu wdzięczna do końca życia) i powiedział, że mogę pracować z domu i być w pracy tylko dwa razy w tygodniu, bo też się rozwodził i wie jak to jest. Także powiedział, ze dopóki praca będzie zrobiona nie wymaga ode mnie żebym siedziała w pracy codziennie, a co mogę robić z domu mam to robić. Jeden pozytyw w tej sytuacji.
                  Oczywiscie, mąż z córką się nie kontaktuje. Porozmawiałam z nią i generalnie rzecz ujmując to ona sama wiedziała co się stało... I nie musiałam tłumaczyć.
                  Wygląda, niestety, że mąż nie ma zamiaru utrzymywać z Kasią kontaktu.
                  Jutro, rzecz jasna, idę do mojego prawnika (z polecenia koleżanki z pracy) bo skoro mąż ma prawnika to musiałam szybko zadziałać i ja! Myślę, że jutro dzięki tej wizycie trochę mi się w głowie rozjaśni.
                  Czy moge zmusić męża żeby widywał się z córką? A moze jeżeli nie chce to powinnam to zostawić jak jest? - nie chcę, bo najbardziej to w tym wszystkim szkoda mi dziecka...
                  • blue_ania37 Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 04.04.13, 13:35
                    Zmusić męża do kontaktów nie możesz.
                    Możesz w pozwie rozwodowym np zabezpieczyć kontakty dziecka z tatą, wypisując np co drugi weekend w miesiącu, jakieś określone dni np środy, święta itp...
                    Wzory jak ludzie to robią znajdziesz w necie.
                    Fajnie, że masz poukładane z szefem praca jest bardzo ważna szczególnie w takim momencie.
                    Trzymaj się cieplutko, od rozwodu nikt nie umarłsmile
                    A
                    • zona_do_wymiany Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 05.04.13, 10:48
                      Dzięki za podpowiedź zapytam dzisiaj adwokatki o to zabezpieczenie kontaktów. Tylko pytanie brzmi czy jeżeli sąd je zabezpieczy, a on i tak nie zechce się z Kasią widzieć to czy będę mogła spotkania na nim wymusić? - czy jeżeli nie przyjdzie na spotkanie to czy wtedy mogę zadzwonić na policję i żeby go siłą przyprowadzili?- bo skoro sąd takie spotkania zabezpieczy to wydaje mi się, ze tak? Wiem, że można iść do więzienia za niepłacenie alimentów ale jak jest za to, ze ojciec nie chce spotykać się z dzieckiem? Wczoraj do niego dzwoniłam, bo pomyślałam, że może zechce pogadać z Kasią chwilę ale odrzucił połączenie... sad Strasznie to mnie dobija. NIe wiedziałam, ze jest takim ch****. Po prostu nie znam tego człowieka! Gdzieś w środku mam nadzieję, że może sam nie wie co ma teraz robić i za jakiś czas wszystko sobie w głowie ułoży i jakoś inaczej to będzie wyglądało.
                      Mam kolejny problem, bo muszę niedługo zapłacić ratę kredytu- 3 000 zł i nie wiem, czy dzielimy się tą ratą pół na pół, czy ja sama mam ją płacić. Bo jest tak, że do tej pory płacił mąż, ale myślę że skoro z nami nie mieszka to teraz płacę ja.
                      Nie wiem co z tym robić, bo na razie zarabiam i pracuję i szef jest naprawę świetny, ale łaska pańska na pstrym koniu jeździ... i jak stracę pracę to będzie dramat. Przypuszczam, że rozmawiałyście już na taki temat. NIe znam się jeszcze na forum, nie wiem jak takich rzeczy szukać, ale jak mozecie mi podesłać linka do podobnej dyskusji to będę SZALENIE WDZIĘCZNA, a jeżeli jeszcze nie rozmawiałyście na ten temat to może warto założyć nowy wątek o kredytach, bo myślę ze się przyda!

                      Myślę, ze dzisiaj dzięki spotkaniu z prawniczką moje wątpliwości zostaną rozwiane. Zrobiłam sobie taką listę pytań i jak mi się coś przypomina to sobie to dopisuję- lista mi pęcznieje smile



                      blue_ania37 napisała:

                      > Zmusić męża do kontaktów nie możesz.
                      > Możesz w pozwie rozwodowym np zabezpieczyć kontakty dziecka z tatą, wypisując n
                      > p co drugi weekend w miesiącu, jakieś określone dni np środy, święta itp...
                      >
                      > A
                      • altz Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 05.04.13, 11:31
                        zona_do_wymiany napisała:
                        > pytanie brzmi czy jeżeli sąd je zabezpieczy, a on i tak nie zechce się z Kasią
                        > widzieć to czy będę mogła spotkania na nim wymusić? - czy jeżeli nie przyj
                        > dzie na spotkanie to czy wtedy mogę zadzwonić na policję i żeby go siłą przypro
                        > wadzili?
                        To jest wpis sezonu. big_grin
                        Ty też masz niezły charakter, chociaż tego na początku nie widać.

                        Nie nalegaj, bo robisz krzywdę dziecku. Nie naciskaj na ojca, mów o możliwościach, a dziecku nic nie obiecuj. Zgadzaj się na dłuższe spotkania, bo tylko takie mają sens i są "rozwojowe".

                        > Mam kolejny problem, bo muszę niedługo zapłacić ratę kredytu- 3 000 zł i nie wi
                        > em, czy dzielimy się tą ratą pół na pół, czy ja sama mam ją płacić. Bo jest tak
                        > , że do tej pory płacił mąż, ale myślę że skoro z nami nie mieszka to teraz pła
                        > cę ja.
                        Mieszkanie jest prawdopodobnie waszą współwłasnością, więc spłacacie oboje, nawet nie patrząc na ustalenia w banku, ale najczęściej oboje się podpisujecie pod kredytem, a bank i tak ściąga z tej łatwiejszej strony, a wy się potem sądźcie.
                        • zona_do_wymiany Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 05.04.13, 12:10
                          No nie wiem, czy mam nie nalegać, bo uważam, ze robię jej krzywdę teraz kiedy nic nie robię żeby ojciec się z nią spotkał.
                          • altz Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 05.04.13, 12:16
                            zona_do_wymiany napisała:
                            > No nie wiem, czy mam nie nalegać, bo uważam, ze robię jej krzywdę teraz kiedy n
                            > ic nie robię żeby ojciec się z nią spotkał.

                            To będzie taka zabawa z przekorę, nic na tym nie zyskasz.
                            Jesteś zasadnicza, więc mąż się odciął, żeby się nie tłumaczyć.
                            On nie jest dzieckiem, daj mu spokój.
                            Masz mu tylko umożliwiać, a nie organizować.
                          • nangaparbat3 Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 05.04.13, 13:38
                            Im silniej nalegasz, tym wiekszy opor budzisz. No i liczy sie jakość tych kontaktów- gdyby Cie przymuszano do pójścia na randkę nawet z kimś, kogo bardzo kochasz, ale w momencie, kiedy z jakiegoś powodu absolutnie nie chcesz - jaka by to byla randka?
                          • miacasa Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 05.04.13, 13:54
                            > No nie wiem, czy mam nie nalegać, bo uważam, ze robię jej krzywdę teraz kiedy n
                            > ic nie robię żeby ojciec się z nią spotkał.

                            Krzywdę robi ojciec, przestaw sobie tok myślenia, Altz słusznie prawi, że przymuszać go nie możesz - to dorosły człowiek, sam o sobie decyduje ale już ocena moralna jego decyzji to zupełnie co innego (tę jednak zachowaj dla siebie i z dzieckiem się nią nie dziel).
                          • mia17 Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 07.04.13, 20:17
                            no ale pomyśl teraz: NAWET GDYBY można było tak zrobić (a nie można) to co by dziecku przyszło z takiego spotkania na siłę...? czy ojciec, który zostałby doprowadzony siłą przez policję na spotkanie z córką - byłby z tego powodu szczęśliwy?
                            jak to mawiają - na siłę to się nawet zes.... nie można.
                            nie zmusisz nikogo do miłości, ani do wielu innych rzeczy. bardzo to przykre i doskonale rozumiem Ciebie. chciałabyś dla córki jak najlepiej - ale pewnych spraw nie przeskoczysz i możesz je jedynie zaakceptować.
                  • podkreska2 Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 04.04.13, 15:11
                    zastanów się czy nie chciałabyś trafić w takie kompleksowe miejsce dla kobiet podczas rozwodu?
                    zawsze lepiej mieć więcej specjalistów przy sprawie , tam masz wydeptane śmieszki przez kobiety które już rozwód przeszły i wiedzą co trzeba zrobić aby szybko i konkretnie zadziałać. Jeśli będziesz chciała namiary to daj znać smile Pozdrawiam i zbieraj siły do walki .

                  • nangaparbat3 Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 04.04.13, 15:49
                    Silną się bywa (i silnym) podobnie jak slaba (slabym) sie bywa, i nie sądzę, by ktokolwiek z nas tutaj byl taki silny, kiedy to się dzialo. Ja na pewno nie i świetnie wiem, co to znaczy czuc takie dreszcze będące reakcją na odrzucenie.
                    Jesli mogę Ci cos doradzić - zmień nick. Wyobraź sobie calą swoją wścieklość na męża i tak się nazwij. Wścieklość daje silę. (Moj nick tez wybrałam w momencie, kiedy byla w jakimś dole, slaba i wystraszona, i okropnie chcialam być groźna, wielka i straszna. I wiesz co? Zupelnie nie pamietam, co mnie wtedy tak zdolowal, a nick odkryl rozne inne, bardzo pozytywne znaczenia).
                    Ja bym teraz męzowi dala troche czasu, a potem napisalabym list, spokojny, ze dziecko za nim tęskni i ze Wy sie musicie z soba dogadać dla jej dobra, jakos w tym duchu. Że jeśli już musicie się rozstac, to chcialabyś, żeby się to odbylo najbardziej po ludzku i z najmniejszą szkodą dla Was wszystkich, a dla corki w szczegolnosci.
                    Wszelkie rozmowy telefoniczne odradzam - ważnych spraw nie zalatwia się przez telefon.
                    Dziwna ta historia i jego postepowanie, moze ktoryś z panow się wypowie, moze lepiej rozumieją?
                    • nangaparbat3 PS 04.04.13, 15:50
                      Dzięki ześ się odezwala, zastanawialam się, co tam u Was.
                      • zona_do_wymiany Re: PS 05.04.13, 11:03
                        To ja Wam dziękuję, że jesteście.
                        To jest bardzo pozytywne, że w tej całej beznadziejności można jeszcze na kogoś liczyć, że są tacy ludzie, którzy bezinteresownie coś napiszą, coś doradzą.
                        Mieszkam w Warszawie i tutaj sąsiadka jak mnie widzi to spuszcza wzrok żeby mi nie powiedzieć ,,dzien dobry", a co dopiero znaleźć kogoś, kto poświęci kawałek swojego życia na to żeby mi coś odpisać. To jest wartość ogromnie dodana w tym wszystkim!


                        nangaparbat3 napisała:

                        > Dzięki ześ się odezwala, zastanawialam się, co tam u Was.
                        • blue_ania37 Re: PS 05.04.13, 11:22
                          Mozna niby nałozyć karę grzywny, jak się rodzic nie wywiązuję z kontaktów, ale nie wiem jak to jest w rzeczywistości.
                          Ogarniesz się z czasemsmile, ja półtora roku temu zadawałam sobie pytania takie jak ty, dzis juz nie.
                          Mój pan tata od 7 miesięcy nie widział syna, i bolało mnie na początku jak diabli, ale z czasem niestety widzę pozytywy.
                          Młody się ogarnął, jest doroślejszy i ma fajnego dziadkasmile
                          Ale mój mąż nie był nigdy dobrym tata, więc to tez ma znaczenie.
                          Bajki terapeutyczne, to mnie uratowało przed pytaniami, dużo znajomych, dużo dzieci tak sobie radziłam na początku.
                          A
                          • zona_do_wymiany Re: PS 05.04.13, 12:15
                            Aniu, ja się tutaj pogubiłam, bo przeczytałam chwilę temu, ze mąż Ci grozi, że Ci dziecko zabierze! Jeżeli facet uważa, że w ogóle nie widuje się z dzieckiem i że może w związku z tym, że masz problemy lokalowe ot tak to dziecko zabrać to chyba jest nieprzeciętnym idiotą, bo żaden sąd się na to nie zgodzi!
                            To wiesz, co ja generalnie czuję w związku z tym, że ojciec milczy. Nie spodziewalam się tego w najgorszych koszmarach!

                            blue_ania37 napisała:


                            > Mój pan tata od 7 miesięcy nie widział syna, i bolało mnie na początku jak diab
                            > li, ale z czasem niestety widzę pozytywy.
                            >
                            • blue_ania37 Re: PS 05.04.13, 13:51
                              Ze spokojemsmile
                              Ja się przyzwyczaiłam do swojego męża i jego zagryweksmile
                              Nauczył mnie ostrości w spojrzeniu i pozbawił naiwności lekcja bezcenna.
                              Przerobiłam temat żalu i nawet się śmieję, ale na facetów patrzę już inaczej i tyle.
                              Mój mąż kiedyś dostał na tym forum miejsce na podium jeśli chodzi o zachowania:
                              Z czasem mu nie przechodzismile, ale ja się zmieniamsmile
                              A
                              • zona_do_wymiany Re: PS 08.04.13, 15:06
                                Tak sobie myślę, że przecież widziały gały, co brały smile
                                Dawał Twój mąż jakieś sygnały, że będzie psycholem? Mój wszo-człowiek był całkowicie normalny. Albo ja byłam ślepa....
                    • zona_do_wymiany Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 05.04.13, 10:59
                      Dzięki za radę z nickiem, ale póki co czuję się strasznie malutka, tak mnie dusi ta bezradność, że nie mam w ogole siły na gniew. Myślę, że jest to związane z tym, że mąż całkowicie zerwał z Kasią kontakt, widzę jak ona się miota i nie mogę jej w żaden sposób pomóc.
                      Umówiłam się, że w weekend idzie do koleżanki się pobawić właściwie idziemy razem, bo jej mama jest po rozwodzie więc mam nadzieje, że posłucham kilku przydatnych rad.
                      Pomyślę o tym nicku, bo moze rzeczywiście poczuję się dzięki niemu lepiej. Żona do wymiany rzeczywiście wysyła wiadomość światu, że jestem na maksa beznadziejna!
                      Z moich rozmów telefonicznych wynikają tylko odrzucone połączenia. Ciekawa jestem czy jak wyślę do niego maila to nie wyląduje w spamie...

                      • zuzi.1 Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 05.04.13, 11:17
                        I nie pisz o tym ciulu więcej per mąż, bo to żaden mąż, żaden ojciec, tylko bardziej pasuje do niego określenie "podróbka faceta" vel "dupek żołędny"... Kup sobie jakiś worek treningowy, wyobraź sobie, że to jest ten gad i zacznij wyrzucac z siebie mechanicznie stres który Ci ten dupek zafundował.
                        • zona_do_wymiany Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 05.04.13, 12:16
                          smile))))))))))))))))



                          zuzi.1 napisała:

                          > I nie pisz o tym ciulu więcej per mąż, bo to żaden mąż, żaden ojciec, tylko bar
                          > dziej pasuje do niego określenie "podróbka faceta" vel "dupek żołędny"... Kup s
                          > obie jakiś worek treningowy, wyobraź sobie, że to jest ten gad i zacznij wyrzuc
                          > ac z siebie mechanicznie stres który Ci ten dupek zafundował.
                          • kasper254 Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 05.04.13, 15:44
                            1.Nie dzwoń do niego więcej, nie próbuj innych form kontaktu, nie pisz z p r o ś b ą o np. uzgodnienie kontaktów z dzieckiem. On tym się żywi się/rośnie/pęcznieje/nadym wręcz, jak ropucha. Są takie skurwysyny (dotyczy także kobiet - nie inaczej), które - mając za nic drugiego człowieka - sycą się jego klęską. Wydaje im się pewnie, że chociaż na chwilę są gwiazdą i wokół nich obraca się cały świat. Nie wiem, co jest w człowieku, tym bardziej tym, który żył ileś lat z leżącym i nie obchodzi go jego krzyk/rozpacz/cierpienie. Ale, cóż to, nawet morduje się bliskich i trzeba przyjąć, że tak po prostu jest.
                            2.Myślę, że jak zamilkniesz zupełnie, zaciekawi go to, zaniepokoi, wywoła frustrację, gniew wreszcie i wówczas zacznie coś - tam bąkać. Uwierz mi - przyjdzie taki dzień. Żeby nadszedł, m,usisz pokazać mu obojętność - z wiąc - siłę. Jedyne, co powinnaś zrobić, to przez adwokata ( lub sama) wystąpić z oficjalnym wnioskiem o uzgodnienie kontaktów z dzieckiem. Jeśli sama, to poleconym i z samą sumą faktów i proponowanych terminów.
                            3.Już wiesz, że masz do czynienia z wszą. Postępuj, jak z wszą. Ciekawy jestem, jak na taką czy podobną sytuację zapatrują się ci hedoniści z forum, którzy uważają, że człowiek ma prawo do szczęścia?
                            • adela38 Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 07.04.13, 10:58
                              Wiesz...najwyrazniej twoj maz dlugo byl niezadowolony z waszego zycia i z jakiegos powodu staral sie ukrywac to przed toba. Bardzo mozliwe ze w jego oczach corka jest czescia ciebie i widzac ja przypomina wszystko to od czego chce sie odciac. Jezeli ci zalezy na dobru dziecka to powinnas pod zadnym pozorem nie obwiniac ojca i nie obciazac ja sytuacja. Dzieci czesto w takim wypadku chca byc lojalne i bardz jest im ciezko jesli musza zajmowac stanowisko w danej sytuacji. Powinnas wystapic juz przed rozwodem o zabezpieczenie potrzeb rodziny a takze wystapic o odpowiednie alimenty. To ci ulatwi prawnik. Mozesz poprzez prawnika zozyc np oferte o szybkim rozwodzie na warunkach dla ciebie i dziecka korzystnych. W sytuacji gdy on nie chce widywac sie z corka mozesz jedynie wystosowac pytanie czy chce widywac corke i jesli tak to jak i kiedy a potem postepowac zgodnie z tym co odpowie. Bedziesz to miala wtedy na pismie i ewentualnie kiedys bedziesz mogla pokazac corce ze zrobilas co moglas i on wybral tak nie inaczej. Powinnas sprobowac znalezc pozytywne strony z obecnej sytuacji- a wierz mi, ze jak sie zastanowisz znajdziesz ich calkiem sporo...
                            • nowel1 Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 07.04.13, 13:54
                              kasper254 napisał:

                              Z pierwszymi 2 punktami zgadzam się prawie w całości.


                              > 3.Już wiesz, że masz do czynienia z wszą. Postępuj, jak z wszą. Ciekawy jestem,
                              > jak na taką czy podobną sytuację zapatrują się ci hedoniści z forum, którzy uw
                              > ażają, że człowiek ma prawo do szczęścia?

                              Nie wiem wprawdzie, czy należę na forum do jakiejś grupy, np.hedonistów, ale odpowiem.
                              Otóż tak, człowiek ma prawo do szczęścia (co wcale nie znaczy, że będzie mu dane lub że je zdobędzie; szczęście raczej "bywa" niż "jest"); ale to prawo nie usprawiedliwia nieodpowiedzialności i okrucieństwa wobec własnego dziecka. Nawet w najtrudniejszych sytuacjach można zachować się w sposób akceptowalny.
                              Aha, nie nazwałabym nikogo "wszą".
                              • kasper254 Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 07.04.13, 20:45
                                1.A skąd wywodzisz to prawo człowieka do "szczęścia"? Całe życie myślałem, że ma prawo do rozwoju, oświaty itd. Po drugie: "szczęście bywa" - jak może bywać coś, co jest jest bezkształtne? No i ostatnie - to tak można realizować swoją ułudę kosztem materii - innych?
                                1.Pomijając te duperele. Facet w wątku skradał się jak wróg, rozpieprzył rodzinę, nie chce dziecka. Cóz jeszcze można jeszcze więcej zrobić, aby nie być tak nazwanym? Przecież to niemalże pieszczotliwe:wsza. Ja wiem, wychowałaś się na komunałach, typu: "nadstaw drugi policzek". Miałem do czynienia z różnymi, w tym mordercami, ale uznawali rodzinę. Chociaż nie swoją.
                                • zona_do_wymiany Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 15:04
                                  Byłam u prawniczki i bardzo mi pomogła. Przede wszystkim sporo mi wytłumaczyła i generalnie wiem, co mam robić- mam nie kontaktować się z tym człowiekiem.
                                  Po to mam prawnika żeby to robił za mnie smile Dzięki temu prędzej chociaż częściowo oswoję sie z nową sytuacją.
                                  Generalnie dzięki temu spotkaniu nabrałam sporo siły i energii smile i zaczynam o nim myśleć nie jak o mężu, ale jak o wszy smile
                                  Może nie jestem kobietą idealną, ale z pewnością ani ja, ani moja córka nie zasłużyłyśmy na to żeby zostać tak potraktowane.
                                  Wiem też, że to że ten wszo-człowiek zostawił nas w taki sposób i tak ,,niedelikatnie" obchodzi się z nami po wszystkim bardzo sprzyja na naszą korzyść w sądzie smile Bo jak powiedziała prawniczka sędziowie w rodzinnym są specyficzni i jeżeli widzą, ze ojciec nie chce się kontaktować z dzieckiem to zasądzą więcej alimentów.Tu też zszokowana jest, że jego adwokat mu na takie cyrki pozwala...
                                  Mam chociaż jedną satysfakcję - zrobię wszystko żeby oddawał na Kasię połowę swoich pieniędzy- chociaż to mu mogę zabrać.
                                  W weekend- właściwie w sobotę byłyśmy u koleżanki Kasi, która jest też dzieckiem z rodzicami po rozwodzie. KAsia nawet u niej nocowala i wróciła w niedzielę jakaś taka spokojniejsza- chyba wie co ją czeka.
                                  Postanowiłam, ze będę bardzo dzielna. I od soboty ani razu nie płakałam smile BARDZO DUŻY POSTĘP!
                                  W sobotę z racji wolnego wieczoru byłam nawet na zakupach bo chcę żeby wszo-człowiek kiedy mnie zobaczy wiedział, że świat się na nim nie kończy i że sobie świetnie daję bez niego radę.
                                  I tak kasper254 ma całkowitą rację to nie mąż, to nie facet to co najwyżej wszo-człowiek NIKT nie powinien w taki sposób opuścić rodziny, zwłaszcza rodziny w której był kochany, bo zapewniam że ja mu powodów do takiej nienawiści (nazywajmy rzeczy po imieniu) nie dawałam. Dzięki kasper254 wielkie za inspirację do tego jak mam nazwać tego wszo-człowieka, który na miano męża, czy exa nie zasługuje!!!!
                                  • yoma Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 15:24
                                    Nie zdzierżyłam:

                                    > byłam nawet na zakupach bo chcę żeby wszo-czł
                                    > owiek kiedy mnie zobaczy wiedział, że świat się na nim nie kończy i że sobie św
                                    > ietnie daję bez niego radę.

                                    Nie, nie dajesz sobie rady. Nawet na głupie zakupy chodzisz nie dla siebie ani dla zakupów, ale żeby cię wszo-człowiek (a co to za zwierzę?) zobaczył.

                                    > zrobię wszystko żeby oddawał na Kasię połowę sw
                                    > oich pieniędzy- chociaż to mu mogę zabrać.

                                    Dla Kasi?

                                    > byłyśmy u koleżanki Kasi, która jest też dzieckie
                                    > m z rodzicami po rozwodzie. KAsia nawet u niej nocowala i wróciła w niedzielę j
                                    > akaś taka spokojniejsza-

                                    Dorosła baba podpiera się koleżankami córki.

                                    > I od soboty ani razu nie płakałam smile

                                    IMHO lepiej wyryczeć z siebie niż żyć wszo-ludźmi i koleżankami córek...
                                    • blue_ania37 Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 15:42
                                      Narazie myslę, że zabija cię nienawiść i zadziwienie.
                                      Spróbuj małymi krokami nad tym pracować.
                                      Ten wesz zawsze będzie ojcem waszego dziecka.
                                      W tym momencie postapił żle ale myslę, że sam nie wie jak się zachować i zachowuje się jak gamoń.
                                      Jeśli czujesz się na siłach to pokazuj mu spokojną twarz, ja nie umiałam, ja naprawdę ryczałam i nie umiałam przestać.
                                      Myślę o nim pan tata, pan bo jest dla mnie obcy, tata bo to tata mojego syna.
                                      Zaczynasz nowe inne życie, nie warto mieć nienawiści w sobie, bo to najbardziej rujnuję tego co nienawidzi a nie ten który jest znienawidzony.
                                      A
                                      • nowel1 Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 15:56
                                        blue_ania37 napisała:


                                        > Zaczynasz nowe inne życie, nie warto mieć nienawiści w sobie, bo to najbardziej
                                        > rujnuję tego co nienawidzi a nie ten który jest znienawidzony.


                                        Podpisuję się oburącz.
                                      • xciekawax Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 16:03
                                        Blue Ania - Zlosc to normalny etap ktory przechodzi sie podobnie jak zalobe.
                                        Kazdy czlowiek ma prawo byc zlym jezeli zostanie tak potraktowany, albo gdy traci malzenstwo.
                                        Jezeli wszstko "poprawnie" sie rozwinie, to autorka przestanie mowic do niego per wszo, i zacznie normalne, spokojne reakcjie, ale to jeszcze nie ten etap. A jak zacznie ukrywac zle emocjie (probowac zlosc blokowac) to to sie odbije na jej psychice, i proces wychodzenia z tego dolka bedzie dluzszy.

                                        oczywiscie jezeli autorka za pol roku nadal bedzie zle sie wyrazac o ex - to moze znaczyc ze stanela na jakims etapie i nie moze przejsc do nastepnego - ale poki co - teraz nawet jest zdrowo tak sobie pogadac. No i bez przesady - to nie jest tak ze facet sobie na to nie zasluzyl, wiec prosze, nie usprawiedliwiaj jego zachowania.
                                        • mayenna Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 16:15
                                          Tylko jedno Ciekawa: język ma całe bogactwo pejoratywnych określeń: dupek, głupek, gamoń, i tak dalej. Żadne z nich nie niesie takiego ładunku nienawiści i pogardy, a symbolizują gniew. Można inaczej to uzewnętrzniając, szczególnie jak się ma wysokie standardy zachowań odnosnie innych.
                                          Oni mają dziecko i dlatego pani jednak powinna powściągnąć język.To ojciec jej córki i dziecko go kocha.
                                          • xciekawax Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 16:38
                                            w perfekcyjnym swiecie oczywiscie masz racjie. Ale ludzie sa rozni. autorce zapewne zmieniaja sie nastroje kilkanascie razy na dzien, i byc moze akurat pisala gdy byla rozgoryczona, zla, z nienawiscia. Byc moze jej nastepny post bedzie lagodniejszy. Nie oceniam. Wiem ze tak sie dzieje w tym bardzo emocjonalnym okresie. No i mysle ze dobrze sobie upuscic na forum. Lepiej tu niz np przy dziecku. A emocjie sa emocjiami, i lepiej w tym okresie ich nie skrywac przed samym soba.

                                            Chyba co probuje tu zakomunikowac to to ze autrka jest w bardzo specyficznym miejscu w jej zyciu, gdzie ziemia nie jest solidna bryla tylko jakims niestabilnym gruntem. Nie mozna jej oceniac tak samo jak kogos kto po prostu chodzi sobie i rok czy dwa lata po rozwodzie mowi nieladnie o mezu. Przypomnijmy sobie ze nie wszystko co same robilysmy w tym okresie bylo takie czyste i z sensem. smile

                                            A do rozwodu jeszcze troche drogi, wiec wszystko moze sie zmienic.

                                            • mayenna Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 16:46
                                              Ciekawa, masz ten łagodniejszy postsmile
                                              A całe wychowanie uczy nas jak radzić sobie z negatywnymi emocjami. Ja nie wierze, że jak ona tu z lubości powtarza to słowo to jej się przy dziecku w emocjach nie wymknie. To jest negatywna energia ukierunkowana z duża siłą na ojca jej dziecka.Nie da się tego nie zauważyć a dzieci są w tym świetne. W moim czarnym scenariuszu to dziecko zapłaci strata ojca za nienawiść matki. Taki deficyt ma swoje przełożenie w dorosłości. Szkoda, że Kasia faktycznie musi zapłacić za rozwód rodziców.Utwierdzaj dalej panią ze robi dobrze pisząc wszo - człowieksmile
                                              • xciekawax Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 17:17
                                                Nie oceniam. Moim zdaniem zasluzyl sobie ten czlowiek na takie okreslenie, ale nie o to chodzi w nazywaniu go wszo-czlowiekiem. Autorka tutaj probuje zaczac sie emocjonalnie izolowac od niego. Tak jak tutaj jej slusznie radzili - aby przestala go nazywac mezem. Wszo-czlowiek ma sluzyc 1) aby sie od jeszcze-meza emocjonalnie oddzielic - 2) aby zrzucic go z pedestrialu (nie wiem czy dobrze napisalam to slowo). Czesto osobe odchodzaca - idealizujemy, tesknimy, bo jestesmy pozucone. Mysle ze autorka intuicyjnie dobrze postepuje. zaczela sie dystansowac, i zaczela go nazywac tak, aby juz nie myslec o nim jak o kims kogo ma sie bac, czy za kims plakac, czy tesknic. Slowa sa bardzo potezne i maja niesamowita magie. Dzieki temu ona sie bardzo szybko zdystansuje - a co za tym idzie - w szybkim tepie bedzie jej zwisal. Ja np nazywalam swojego ex - Diabel. Nie uzywalam jego Imienia - nie nalezal mu sie ten szacunek. Jednakze jego rodzina nie uslyszala ani jednego zlego slowa pod jego adresem. Mozna wiec to oddzielic. Aby sobie ulzyc mialam to forum i moje przyjaciolki/kolezanki. Teraz oczywiscie smieje sie z tego, ale wtedy bylo mi to potrzebne, i to dzialalo.

                                                Ja akurat wierze w to ze autorka nie przezuca swoich frustracji z ex na corke. Ma od tego forum, z doroslymi kobietami.

                                                a wszystko jest tymczasowe, wiec nie oceniajmy zbyt szybko. to nie tak ze tutaj forumowiczki to okazy moralnej czystosci i same matki - Teresy co rozumieja exow dlaczego opuscili rodziny. Bez przesady. Czesto widzi sie igle u kogos, a nie belke u siebie.

                                                • yoma Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 17:37
                                                  Aha, a między mężem a wszą już nie ma żadnych, ale to żadnych określeń...

                                                  Tu chodzi o to, żeby się nie zapiekła w emocjach, jakie nią słusznie targają, żeby nie została na etapie, że będzie się już do końca życia postrzegać przez pryzmat eks męża i się na nim odgrywać zakupami (zakupy! faktycznie przez to, że ktoś pójdzie na zakupy, eks tego kogoś się poczuje wdeptany w muł bagienny), żeby nie używała dziecka do rozgrywek (zabiorę mu połowę kasy na Kasię!), żeby nie paprała dzieciakowi i tak już trudnej sytuacji (pojechałyśmy do Kasi koleżanki, dziecka rozwodników, i Kasia się poczuła spokojniejsza. Nie: zawiozłam Kasię do koleżanki, żeby się miała z kim pobawić. Pojechałyśmy do dziecka rozwodników. Czujesz różnicę?).
                                                  • xciekawax Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 18:06
                                                    Ojej, ty naprawde chcialas jej pomoc aby sie nie zapiekla w emocjiach? ale to nieumiejetnie "zrobilas". Brzmialo to jakbys ja kopala w d...pe. Ale widac to taka "Yomy twarda milosc". eh... szkoda mowic.

                                                    znowu czytaj ze zrozumieniem: "(zakupy! faktycznie przez to, że
                                                    > ktoś pójdzie na zakupy, eks tego kogoś się poczuje wdeptany w muł bagienny)"
                                                    Przeciez ona nigdzie, ale to NIGDZIE tego nie napisala. Napisala jedynie ze chce aby ex nie myslal ze ona sobie bez niego nie radzi. Gdzie ty wytrzasnelas to ze ona chce zeby on sie poczul wdeptany w mul? Przestan przelewac swoje negatywne emocjie na autorke. na serio. Juz drugi raz przekrecasz to zdanie. Przeczytaj jeden raz, za piec minut drugi - moze dojdzie do ciebie prawdziwa tresc a nie Twoje urojenia.

                                                    Co do walczenie o wysokie alimenty - to jest pierwszy instynkt kobiety ktora przestaje byc ofiara. Ona chce tyle, on tyle, a sad wie swoje. Juz bym tak sie nie martwila o tego pana finanse- sad zazwyczaj tak tatusiow ze skory nie obiera. Autorce przejda wkoncu zle emocjie, to i dogada sie z ex. Nie o pieniadze jej chodzi (zarabia dobrze) tylko czuje sie zraniona, wykorzystana, i chce sprawiedliwosci. I dla mnie to sa naturalne emocjie. Ktore przechodza z czasem, gdy cala ta zaloba przechodzi prawidlowo. Wlasnie dobrze ktos ujol to - zeby tego nie zywic - ale nie mozna sie zmusic aby tych emocji nie miec. Ty Yoma niestety dobrze tego nie ujelas.

                                                    I nie, nie widze niczego podejrzanego w wypowiedzi autorki o probie zorganizowania zabawy dla dziecka. Dla mnie komunikat autorki tylko mowi ze z premedytacjia chciala aby corka zobaczyla zycie innej dziewczynki, ktora tez przeszla przez rozwod rodzicow . Pojechalysmy / pojechalam - naprawde Yoma? bedziesz sie o to czepiac? Jak na osobe ktora w ogole nie czyta ze zrozumieniem (patrz komentarz o kupowaniu ubran) to strasznie wybiorczo czepiasz sie pewnych sformulowan i z zaparciem twierdzisz ze cos innego znacza. Jak sie mocno przyjzysz to nawet w chmurkach mozesz zobaczyc znaki, tylko trzeba mocno, mocno tego chciec.
                                                  • yoma Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 18:15
                                                    Ciekawa, czy ty możesz, proszę, ze mnie zejść? Masz coś do mnie, to pisz na priv, a nie zaśmiecaj forum.
                                                  • xciekawax Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 18:32
                                                    yoma napisała:

                                                    > Ciekawa, czy ty możesz, proszę, ze mnie zejść? Masz coś do mnie, to pisz na pri
                                                    > v, a nie zaśmiecaj forum.

                                                    Wlasnie to jest zasmiecaniem Yoma - nic konkretnego nie wnosisz.
                                                    Nie mam nic do Ciebie osobiscie, tylko odnosze sie do tego co piszesz.
                                                    np Piszesz ze autorka mysli ze exa z blotem sie zmiesza (czy jakkolwiek to ujelas) bo autorka zrobi zakupy - Ja jedynie zauwazylam ze autorka nigdzie tego tak nie napisala wiec abys nie rozsiewala klamstw.

                                                    To moze ty zasmiecasz takie wydumane fantazjie piszac, co?
                                                  • yoma Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 18:45
                                                    Już cię raz prosiłam, wyszarz mnie sobie i nie jęcz. EOT.
                                                  • xciekawax Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 19:10
                                                    Oh wybacz ale nie kazdy chodzi jak w zegarku bo TY TAK CHCESZ. Mam gdzies co ty chcesz

                                                    Ty mnie sobie zablokuj i nie jecz. I nie zasmiecaj wiecej smile
                                                • mayenna Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 17:39
                                                  Czesto widzi sie igle u kogos, a n
                                                  > ie belke u siebie.

                                                  Ciekawa, nikt jej emocji nie odmawia, ale sposoby sa różne. Czemu wybierać tak paskudny? Jak sie babrasz w brudach to nimi pachniesz. Mnie odrzuca od osób, które o byłych piszą: gad, wsza czy innych.
                                                  Naprawdę nie spotkałaś nigdy nikogo, kto nie posługuje się takim słownictwem, nigdy i w żadnych okolicznościach? Diabeł nie ma aż tak złego przekazu. W czasie okupacji Niemcy określali Żydów jako wszy. Mnie się to przede wszystkim tak kojarzy: w kontekście nazistowsko - antysemickim. Diabeł przy tym to light.
                                                  • yoma Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 17:43
                                                    Powiem więcej: mnie irytuje także dziad, głupek itp. Jak się z nami żenił, to był cacy i książę, a jak nas zostawia, to jest dziad i głupek? Naprawdę można się rozstać kulturalnie. I naprawdę można nie karmić złych emocji, które się żywią właśnie wszami i dziadami. Ludwiku Dornie, psie Sabo, nie idźcie tą drogą...

                                                    Jak mawiał pan Zagłoba: głupi, kto smutki prowiantuje, zamiast je właśnie głodzić, żeby bestie zdechły jak najszybciej.
                                                  • miacasa Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 17:49
                                                    Zapominacie chyba o fakcie, że tych określeń używa dziewczyna, która się kompletnie niczego nie domyślała i którą mąż porzucił w nader nieelegancki sposób. Myślę, że Żona jest jeszcze w szoku i pisze tak bo to przynosi jej doraźnie ulgę. Mam nadzieję, że emocje nieco ostygną i zacznie się nieco bardziej refleksyjnie odnosić do swojej przeszłości i nie ma co jej teraz dodatkowo ranić.
                                                  • yoma Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 17:54
                                                    W szoku zapewne jest. Ale wszy zaczęła używać, bo jej Kasper podpowiedział.

                                                    OK, Kasper radzi nazywać męża wszą, Mayenna i ja radzimy nie nazywać męża wszą. Wybór należy do Żony.
                                                  • xciekawax Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 18:14
                                                    A mnie irytuja osoby ktore trabia na prawo i lewo jak one sa lepsze bo np rozstaly sie w przyjazni. Sorry, jezeli ex potraktowal Ciebie z szacunkiem - to nie ma sprawy - jestes szczesciara. Ale zapewniam Cie ze gdybys zostala potraktowana jak powietrze, jak wrzud na d..pie, bo pan przez lata sie odkochiwal i zapomnial Ciebie poinformowac ze juz jego "kochana" nie jestes - to czlowiek nie zawsze moze rozejsc sie w przyjazni. Myslalam sobie o tym i uwazam ze cala roznica miedzy roztaniem sie w przyjazni a nie - jest w tym czy zostalysmy potraktowane z szacunkiem czy nie.
                                                  • altz Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 18:29
                                                    xciekawax napisała:
                                                    > Ale zapewniam Cie ze gdybys zostala potraktow
                                                    > ana jak powietrze, jak wrzud na d..pie, bo pan przez lata sie odkochiwal i zapo
                                                    > mnial Ciebie poinformowac ze juz jego "kochana" nie jestes - to czlowiek nie za
                                                    > wsze moze rozejsc sie w przyjazni.
                                                    Są jeszcze różne odcienie, nie tylko biały i czarny.
                                                    Ja też swoje oberwałem, ale w żadnej sytuacji nie zrobiłem nic na złość, ani przeciwko, chociaż ciężko było.
                                                    Uznaję zasadę: idź i żyj sobie, jeśli tak chcesz. Nigdy nikt nie był moją własnością, nawet w małżeństwie nie jest się właścicielem drugiego. wink
                                                  • xciekawax Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 18:34
                                                    oczywiscie ze jest wiele odcieni. kazdy jest inny.
                                                  • mayenna Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 18:32
                                                    Mój mąz potraktował mnie dośc podobnie jak mąz autorki. Może nawet gorzej bo miałam wystawiane recenzje z małżenstwa na portalach społecznociowych i czytały to moje dzieci i ich koledzy. Czy daje mi to prawo zwracać uwagę, że tak się nie okersla drugiego człowieka? Jak mam czuć empatię i wspierać osobe, która mnie tym wyrazem smaga i zniesmacza?
                                                    .
                                                    Ja zazdroszczę tym, którzy rozstali sie po przyjacielsku bo na tym zyskuja dzieci. Nie przechodzą przez złe emocje rodziców, których ukryć się nie da. Sprzedajesz je dziecku mimowolnie. Ja tez pilnuję się przy moich, ale jakbys zapytała co mama mysli o tacie to ci bezbłędnie powiedzą. Nawet najmłodsza, dla której moja niechęć do jej ukochanego taty jest problemem.
                                                    My sie tu dzielimy swoim doświadczeniem i opiniami, a reszta nalezy do Zony. Jak bedzie pisać 'wesz' to ja przestaję czytać ten wątek. Mnie takie wstretne emocje nie sa potrzebne.
                                                  • xciekawax Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 18:25
                                                    To prawda ze wszy mi sie nie kojarza tak zle jak Tobie. Wsza dla mnie to male zwierzatko ktore zeruje na czyjejs glowie i zywi sie czyjas krwia. Te zwierzatka sa bardzo irytujace.
                                                    Ale ja jestem jedna z tych co lubi zwierzeta bardzo, i patrze na zwierzeta przez pryzmat calego ekosystemu (oprocz kotow - koty maja specjialne miejsce w moim sercu smile )

                                                    w perfekcyjnym swiecie oczywiscie autorka by nie wyglaszala swoich emocji w ten sposob. I nawet nie pisze abys ty czy ktokolwiek autorke rozumial. Ale moze nie oceniajmy jeszcze. jest zbyt wczesnie.

                                                    PS: rozumiem ze pewne nazwy odzucaja. Mnie np odzucaja przeklenstwa. ale nie moim zadaniem jest wychowywanie kazdego kto przeklina.
                                                  • mayenna Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 18:40
                                                    Ciekawa, drugi raz piszesz o perfekcyjnym święcie - a do czego mamy dążyć? Do brudu? To tych wszy, które żyją w brudzie? Miałaś kiedyś te zwierzątka we włosach? ja miałam. Koszmarne to było. To tez pasożyt, żywiący się ludzką krwią.
                                                    Daj adres to przyśle ci słownik języka polskiego. Zobaczysz jaki 'milusi' zakres znaczeniowy ma to słowo.
                                                    I do tej twoje perfekcji chyba mamy dążyć a nie się cofać w błoto. Autorkę trzeba podnosić z jej bagna, a nie wpychać lub mówić siedź tam bo masz prawo na tym etapie się taplać w brudach.
                                                    Zwyczajnie nie akceptuję takiego języka. Mam możliwość wyrażać się inaczej.
                                                  • mayenna Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 18:41
                                                    *ma możliwość wyrażać się inaczej.
                                                  • xciekawax Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 19:17
                                                    wsza
                                                    potocznie albo pogardliwie człowiek nikczemny


                                                    I co w tym takiego obrazliwego?

                                                    Moze dasz nam liste z ktorych autorzy wlasnych watkow beda mogli wybierac jak sie zwracac do swoich exow albo prawie exow?

                                                    PS: Ty jeszcze papierowych slownikow uzywasz? lol
                                                  • mayenna Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 19:25
                                                    Ano, uzywam papierowych bo są ciekawe wydania i w sieci nie każdy jest dostępny.Nawet w wersji elektronicznej nie masmile Książki tez wolę papierowe i chodzę do kina zamiast ściągnąć filmsmile
                                                    Nadal nie oceniasz?
                                                  • yoma Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 19:34
                                                    Mayenno, zostaw.
                                                  • xciekawax Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 22:00
                                                    Książki tez wolę papierowe i chodzę do
                                                    > kina zamiast ściągnąć filmsmile
                                                    > Nadal nie oceniasz?

                                                    ze co? Mayenna, to byl przeciez zart, relax. smile
                                    • xciekawax Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 15:53
                                      No i oczywiscie Yoma wstala lewa noga to bedzie sie wyzywac. Wszyscy, lepiej zamilknac, bo sie dostanie od zgorzchnialej kobiety zza klawiatury.

                                      1) moze ty sobie w okresie przedrozwodowym radzilas idealnie, i zylas tylko dla siebie, ale zapewniam Cie ze w tym okresie baaaaardzo duzo kobiet czesto mysli o swoim jeszcze mezu, i dlaczego, i co, i dlaczego, i o co chodzi.... Wiec tak, jezeli kobieta ma sile i werwe aby pojsc na zakupy, nawet aby sie "pokazac" wszy - to jest super postep. Zapewniam Cie ze autorka za np 2 lata nie bedzie chodzila na zakupy z tym samym motywem. Wiec po prostu sie czepiasz.
                                      Pozatym czytaj ze zrozumieniem: autorka NIE mowi ze ona sobie swietnie radzi bez niego. Ona mowi ze chce aby maz tak myslal. To wielka roznica - i brawo dla Niej !!! Nie powinna teraz pokazywac swojej slabszej strony - nie dla kogos kto odszedl w taki sposob.

                                      Co to znaczy: "dorosla baba...." tak sie mowi gdy chce sie kogos umniejszyc. To nie jest baba, to jest kobieta. Oczywiscie ze jest dorosla - nie musisz stwierdzac oczywistosci. Chyba ze chcesz zasugerowac ze tak naprawde dorosla osoba nie jest - ale to jest passive agressive - czyli cala Yoma: falszywa pomoc. Nie ma nic zlego aby podpierac sie kolezankami - po to sie kolezanki ma, aby czasami mozna bylo sie nimi wesprzec. Widac ty kolezanek nie masz, wiec nie wiesz jak to dziala.
                                      Organizowanie dziecku takich play-dates jest zdrowe i wskazane. Dziecko wtedy moze uspokoic swoja wyobraznie ze zycie tez istnieje po rozwodzie rodzicow, i wcale nie musi byc tragicznie. Tu daje wielki plus autorce.

                                      Yoma, widze ze nie lubisz widziec jak ludzie sie podnosza. Autorka jest tylko na poczatku drogi - jeszcze bedzie miala wiele dolkow i upadkow zanim wyfrunie z tego gniazda i zacznie normalnie zyc. Ty jednak jestes bardziej zainteresowana dokopaniem autorce ktora evidentnie jest silna i inteligentna kobieta. Wydaje mi sie ze wolalabys gdyby kobieta plakala tu i mowila jak sobie nie radzi. Wtedy bylabys zapewne bardziej ( falszywie )- zyczliwsza.

                                      Wiec Babo ocknij sie.
                                      • yoma Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 15:57
                                        Ciekawa, proszę, wyszarz mnie sobie i będziesz miała spokój przynajmniej ze mną.
                                  • mayenna Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 15:42
                                    Kim jest kobieta, która sypia z wszo- człowiekiem i ma z nim dziecko? Kim jest dziecko,które ma połowę genów takiego ojca?
                                    Też nie zdzierżyłam.

                                    On twój kontakt w sprawie córki prawdopodobnie odbierał jak naciski na siebie, jak twoją chęć kontaktu z nim i dlatego się odciął na razie.Myślę, że kocha córkę tylko nie chce teraz rozmawiać z jej matką.
                                  • mayenna Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 16:07
                                    zona_do_wymiany napisała:


                                    > Może nie jestem kobietą idealną, ale z pewnością ani ja, ani moja córka nie zas
                                    > łużyłyśmy na to żeby zostać tak potraktowane.

                                    Oddziel córkę od siebie. Nie jest tylko twoja ale wspólna - jeśli już ma przynależeć do kogoś.
                                    Przy pomyśle wysyłania policji po ojca, żeby zmusić go do odwiedzin u dziecka to nie jestem pewna czy aby on miał inne wyjście jak uciec i odciąć się zupełnie.
                                    Uspokój się trochę i daj mu odetchnąć, bez szantażowania dobrem córki.

                                    > Wiem też, że to że ten wszo-człowiek zostawił nas w taki sposób i tak ,,niedeli
                                    > katnie" obchodzi się z nami po wszystkim bardzo sprzyja na naszą korzyść w sądz
                                    > ie smile Bo jak powiedziała prawniczka sędziowie w rodzinnym są specyficzni i jeż
                                    > eli widzą, ze ojciec nie chce się kontaktować z dzieckiem to zasądzą więcej ali
                                    > mentów.Tu też zszokowana jest, że jego adwokat mu na takie cyrki pozwala...

                                    Nie oczekuj od adwokata że powie ci coś innego od tego co chcesz usłyszeć. Możesz być zaskoczona w sądzie.Lepiej się nie nastawiaj
                                    > Mam chociaż jedną satysfakcję - zrobię wszystko żeby oddawał na Kasię połowę sw
                                    > oich pieniędzy- chociaż to mu mogę zabrać.

                                    Alimenty zależą od możliwości zarobkowych ojca i uzasadnionych kosztów utrzymania dziecka. On też musi się mieć z czego utrzymać. Kiedyś obowiązek alimentacyjny wygaśnie. Jak go pognębisz finansowo to on te uczucia przeniesie na córkę i ona straci ojca. Doradzam spokój, niekaranie alimentacją tylko uczciwe dogadanie się co do ich wysokości. To jest w interesie twojego dziecka.
                                    > W weekend- właściwie w sobotę byłyśmy u koleżanki Kasi, która jest też dzieckie
                                    > m z rodzicami po rozwodzie. KAsia nawet u niej nocowala i wróciła w niedzielę j
                                    > akaś taka spokojniejsza- chyba wie co ją czeka.
                                    A co ją czeka? Szafot? Bez przesady. rozwód to nie koniec świata i jak mądrze to rozegrasz to Kasia może mieć szczęśliwa mamę i szczęśliwego ojca tylko nie razem a osobno.

                                    > I tak kasper254 ma całkowitą rację to nie mąż, to nie facet to co najwyżej wszo
                                    > -człowiek NIKT nie powinien w taki sposób opuścić rodziny, zwłaszcza rodziny w
                                    > której był kochany, bo zapewniam że ja mu powodów do takiej nienawiści (nazywaj
                                    > my rzeczy po imieniu) nie dawałam.

                                    A tak z ciekawości: nieodbieranie miliona telefonów to przejaw nienawiści? Czy ocenianie ciebie nie najlepiej? Nikt nie powinien tak paskudnie określać drugiego człowieka, jak ty to robisz i nic tego moim zdaniem nie usprawiedliwia.
                                    Z tych postów wyziera osoba głęboko zraniona w swoim ego, odwetowa, zaślepiona nienawiścią. Taka chcesz być?
                                    • aiwlysji Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 10.04.13, 18:53
                                      mayenna napisała:
                                      >
                                      > A tak z ciekawości: nieodbieranie miliona telefonów to przejaw nienawiści? Czy
                                      > ocenianie ciebie nie najlepiej? Nikt nie powinien tak paskudnie określać drugie
                                      > go człowieka, jak ty to robisz i nic tego moim zdaniem nie usprawiedliwia.
                                      > Z tych postów wyziera osoba głęboko zraniona w swoim ego, odwetowa, zaślepiona
                                      > nienawiścią. Taka chcesz być?

                                      ale z ciebie hiena, brak slow. naprawde zabawne, ze wydaje ci sie, ze jestes lepsza bo nie nazywasz ludzi wszami tylko ich wykanczasz w inny sposob..hahaha
                                  • altz Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 16:28
                                    zona_do_wymiany napisała:
                                    > Byłam u prawniczki i bardzo mi pomogła. Przede wszystkim sporo mi wytłumaczyła
                                    > i generalnie wiem, co mam robić- mam nie kontaktować się z tym człowiekiem.
                                    > Po to mam prawnika żeby to robił za mnie smile Dzięki temu prędzej chociaż części
                                    > owo oswoję sie z nową sytuacją.
                                    Wdepnęłaś. Prawniczka jest beznadziejna, jeszcze to odchorujesz.
                                    Lepiej jest przepłakać problemy, oddać dziecko do babci, czy koleżanki i sobie porządnie popłakać, niż wyżywać się na kimś.
                                    Masz teraz dziecko-wesz, sama też jesteś wszą, ja też, tak samo Kasper. smile
                                    To mi przypomina dowcip o góralach, którzy się założyli, że zjedzą g... tyle, że kolejno.
                                    Każdy z nich był dzielny i zjadł, jak się należy, ale nic na tym nie zarobili. smile

                                    Byłaś z tym człowiekiem, bo go wybrałaś. Przedtem się podobał, gdyby tak nie było, teraz byś tak mocno nie reagowała.
                                    Teraz pani prawnik Ci podpowiada i zaognia całą sytuację. Skończy się tak, że dziecko już nigdy nie będzie miało ojca, bo nie będziecie w stanie zupełnie współpracować.
                                    Trzeba notować zachowania, dowodzić winy, jeśli już się na to zdecydowało, ale samemu też zachować twarz. O to chodzi, żeby rozwiązać problem, dać dziecku wszystko, co jest niezbędne, nie chodzi tylko o pieniądze i o to, żeby zniszczyć drugiego rodzica.

                                    > I od soboty ani razu nie płakałam smile BARDZO DUŻY POSTĘP!
                                    To jest regres, a nie postęp.

                                    > NIKT nie powinien w taki sposób opuścić rodziny
                                    Każdy ma prawo organizować sobie życie, jak uważa, bo ludzie są przede wszystkim wolni, zmieniają się, tracą ochotę, chcą czegoś innego. Nic z tym nie zrobisz, a zemsta nie daje satysfakcji.
                                • nowel1 Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 15:54
                                  To teraz, Kasper, spójrz na to, jaką moc mają słowa. W tym przypadku Twoje słowa.
                                  Spójrz, w co wysublimowało poczucie krzywdy u kobiety z tego wątku. Jak niewiele było trzeba - Twojego ślicznego słówka "wesz" o samolubnym i niedojrzałym zapewne człowieku - kobieta odgraża się, ile pieniędzy mu zabierze i o ojcu swojej córki z nienawiścią pisze "wszo-człowiek". Zaiste, na pewno to temu dziecku właściwie ustawi widzenie świata sad
                                  • zona_do_wymiany Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 16:32
                                    Czuję się trochę pogubiona, bo:
                                    Kilka dni temu dowiedziałam się od Was, w moim wątku żeby wszo-czlowieka nie nazywać moim mężem, żebym zmieniła swój nick i nie była taką sierotą.
                                    Przez cały weekend myślałam jak mam nazwać wszo-człowieka NIC nie wymyśliłam, ale na szczęście znalazła się sensowna inspiracja- dziękuję raz jeszcze Kasper, bo poczułam się dzięki Tobie lepiej. Na nowy nick, który poprawi mi nastrój nie mam weny, ale liczę na to, że prędzej czy później coś wymyślę.
                                    Osoby, które uważają, ze tak bardzo przytłaczałam wszo-człowieka licznymi telefonami, uprzejmie proszę o przeczytanie całości mojego wątku. Do wszo-człowieka zadzwoniłam DWA razy (choć moze sie mylę, mogłam probować zadzownić do niego jeszcze jeden raz), a zostawił nas 3,5 tygodnia temu . Jeden raz wszo-człowiek zadzwonił do córki, pogadał z nią chwilę i poprosił ją o podanie telefonu mojej jak widać nieskromnej i zadufanej w sobie osobie - po to żeby mnie poinformować, ze nie będzie się ze mną kontaktował osobiście.

                                    Moje dziecko NIGDY nie usłyszy z moich ust złego słowa na temat wszo-człowieka, bo zdaję sobie doskonale sprawę z tego, że na naszym rozstaniu i tak najbardziej ucierpi ONA.

                                    Nie mam już najmniejszego zamiaru rozpaczać i użalać się nad sobą, bo prawda jest taka, ze muszę sie ogarnąc i przygotować na osobisty kontakt z wszo-człowiekiem, ktory prędzej, czy później będzie miał niestety miejsce. Nie mam zamiaru wtedy płakać, trząść się jak liść na wietrze, zwłaszcza zaś nie będę wymiotowała, bo to są największe oznaki słabości. A moja słabość/bezradność jest ostatnią rzeczą, którą chce żeby wszo-człowiek zapamiętał z rozmowy ze mną. Mam nadzieję, że zadziwi go moja OBOJĘTNOŚĆ.
                                    Bo jak słusznie Ktoś zauważył tutaj, on się teraz karmi moją bezradnością.

                                    Niestety, życie nie jest tak wspaniałe jak w serialu Przyjaciółki albo innym Na dobre i na złe.
                                    Dziękuję Bogu za to, że jestem w takiej sytuacji finansowej (przynajmniej na razie), że nie muszę się bać o to, co dziecku dam na śniadanie. Ale jeżeli będę mogła choć w minimalnym stopniu odegrać się na wszo-człowieku finansowo to się nie zawaham nawet przez pół minuty.

                                    Bardzo dziękuję xciekawax za to, ze tak zdecydowanie stanęła w mojej obronie jest mi ogromnie miło
                                    • mayenna Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 16:41
                                      Cała moja sympatia gdzieś uleciała.
                                      Może nie nazwiesz przy córce jej ojca tym paskudnym epitetem, ale twoje nastawienie ona wyczuje.Takiego ładunku nienawiści, pogardy nie da się ukryć. Ciekawa nie ma dzieci wiec nie wszystko jest w stanie zrozumieć. Nie mieszka w Polsce wiec podejrzewam, że nie odbiera aż tak negatywnie tego epitetu jak my.
                                      Sama sobie tym określeniem wystawiasz świadectwo. Ono mówi więcej o tobie niż o twoim jeszcze mężu.
                                    • nowel1 Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 16:44
                                      Żono, rzecz w tym, że wszyscy tu są po Twojej stronie.]
                                      Możesz wybierać wśród różnych form wsparcia; wybierasz niestety, póki co, to co najgorsze - pogardę, wściekłość, nienawiść.
                                      To naturalne, że takie uczucia się u Ciebiue teraz pojawiają, ale nie karm ich. A to właśnie zaczęłaś robić.
                                      Pozwól im się przetoczyć i zadbaj PRZEDE WSZYTKIM o siebie - kontakt z kimś zaprzyjaźnionym, wsparcie w opiece nad dzieckiem, cokolwiek. Na pewno nic ukierunkowanego na to, żeby zrobić wrażenie na jeszcze-mężu
                                      • yoma Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 17:03
                                        >
                                        > Żono, rzecz w tym, że wszyscy tu są po Twojej stronie.]

                                        Nawet ja, wbrew pozorom smile
                                        • mayenna Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 17:17
                                          Ja też.
                                          I choćby z szacunku do nas można zrezygnować z paskudnych określeń. Wszak tylko my to czytamy i nas rusza.Dziecko nie powie, mąż nie usłyszy, więc po co tak pisać?
                                    • altz Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 17:19
                                      zona_do_wymiany napisała:
                                      > Ale jeżeli będę mogła choć w minimalnym stopniu odegrać się na wszo-człowieku
                                      > finansowo to się nie zawaham nawet przez pół minuty.
                                      Myślę, że w małżeństwie wcale nie byłaś taka słodka, jak to opisujesz.
                                      Ludzie tak łatwo się nie zmieniają.
                                    • zielona.wrona Re: TROCHĘ MNIE NIE BYŁO, ALE WRACAM 08.04.13, 19:26
                                      Mnie sie niedobrze zrobilo, po przeczytaniu tego , co napisalas, Zono! Od poczatku wydawalo mi sie, ze cos tu nie gra. I tym ostatnim postem udowodnilas, ze Twoj maz mogl miec powazne powody do opuszczenia Cie. Tak prostackiego i chamskiego wyrazania sie o jeszcze wspolmalzonku, dawno tu nie bylo.
                                      - Twoj maz zostanie twoim mezem dopoki sad waszego malzenstwa nie uzna za rozwiazane
                                      . jesli nazywasz go wsza, to kim Ty jestes, bedac jego zona? kim jest jego dziecko?
                                      - jest dokladnie takim, jaki byl i jakim go sobie wybralas, dzielilas z nim loze i stol i pewnie dalej bys dzielila
                                      - nie ma czegos takiego, ze kochany maz wczoraj byl kochany a dzis odchodzi. Cos musialo sie nawarstwiac, cos musialo sie dziac, czego nie chcialas widziec
                                      - moze Twoj maz mial Cie dawno dosc, ale cos w nim peklo i tylko nie piszesz tu prawdy, albo nie chcesz jej znac
                                      -zlosc, zloscia, szok, szokiem, ale takie zachowanie pokazuje, ze nie jestes taka biedna, jaka sie od poczatku malowalas.
                                      Musialas dosc zalesc twojemo mezowi za skore, ze z kochajacego stal sie "wsza".
                                      Zostaw go w swietym spokoju, skoro taka z niego "wesz". Co Ci oczywiscie nie przeszkodzi siegnac po pieniadze tej "wszy<". Forsa juz nie jest zawszona?
                                      Kompromitacja, jakiej dawno nie bylo!
    • mia17 wsza 08.04.13, 17:49
      szczerze to mnie ta "wsza" też odrzuca uncertain
      czytam Twój wątek od pewnego czasu. rozumiem emocje, które Tobą targają - też jestem jeszcze przed rozwodem i przeżywam wzloty i upadki.
      myślę o swoim mężu różnie - ale jakoś nie przyszło mi do głowy nazywać go wszą (a miałabym ku temu powody).
      chyba z szacunku do siebie. nie zmieni to niczego w moim odbieraniu jego osoby. co zrobił to zrobił - a określanie go mianem "wszy" świadczyłoby o mnie nie najlepiej. po co się zniżać do takiego poziomu?
      rozumiem, że odczuwasz potrzebę sponiewierania go - za to, co zrobił Tobie i córce. ale tak, jak piszą dziewczyny - nie ma sensu się w tym zatracać.
      myślę, że dla Ciebie to dopiero początek drogi. dla mnie też - ale ja mam za sobą 3 miesiące myślenia i przetrawiłam już trochę pewne sprawy. dlatego nie karmię się nienawiścią - bo to droga donikąd. mam nadzieję, że Ty dojdziesz do podobnych wniosków i dla dobra swojego i dziecka poukładasz sobie wszystko na spokojnie, na nowo - bez nienawiści.
      • mola1971 Re: wsza 08.04.13, 22:27
        Przeczytałam ten wątek i co mi się na myśl nasuwa to to, że Autorka wątku na tym etapie, na którym jest, ma prawo do huśtawek emocjonalnych. Ma prawo nienawidzić jeszcze męża z całych sił, to taki etap. Mija.
        Lepiej jeśli upust swoim emocjom daje na forum, lepiej jeśli tutaj wykrzyczy co ją boli (nawet jeśli miłe dla uszu, czy raczej oczu, to nie jest), a w realu zachowa spokój, niż gdyby miało być odwrotnie.

        Mnie jeśli coś zniesmaczyło to raczej podżeganie do nienawiści autorstwa Kaspra. On już wiele lat po rozwodzie jest, ma nową rodzinę, nowe dziecko, bardzo dojrzałym (wiekowo z tego co kojarzę) mężczyzną jest, więc jeśli już, to od niego należałoby wymagać więcej spokoju, dystansu i raczej łagodzenia obyczajów, a nie podjudzania do złego.
        • kasper254 Re: wsza 08.04.13, 22:50
          1.Dobre sobie. Dawno nie widziałem takiej komedii, bigoterii, podwójnej moralności. Nazwanie wszą kogoś, kto cichcem szykował sobie azyl, w jednej chwili, jak ścierkę, rzucił żonę i dziecko, burząc im bezpowrotnie spokój i przyszłośc, budzi taki opór. Same święte i święci. Może będę mówil: "Święty Altzu", a może "Błogosławiony Altzu"? Nikt nie ma prawa, ani naturalnego, ani pozytywnego tak się zachowywać. Nikt nie ma prawa krzywdzic innych. Jeśli mąż zony chciał odejść, bo miał jej dość, to mógł iść, ale nie niszcząc domu, np. mógł zamieszkać samemu, utrzymać kontakt z dzieckiem itd.
          2.Ty nawet, Mola, nie rozumiesz słowa "podżeganie". Podejrzewam, że jak świeci słońce, to myślisz, że swieci po to, aby wpływa na twoją potencję.
          3.Biedna zono. Idziesz właściwą drogą. Ja przez długi czas wierzyłem w dobro, łudziłem się, miałem nadzieję, prosiłem, błagałem, skomlałem. Z chwilą, gdy - za poradami innych - postawiłem się twardo, podłość nazwałem podłością itd,, gdy zrozumiałem - przez brutalność - grę mojej byłej żony, misterny plan, zbieranie "dowodów", cynizm i wulgarność - dopiero wtedy odzyskałem mój świat. Ale wtedy na wiele rzeczy było już za póżno. Wiele straciłem. I ja i rodzina. Autorka postu ma szybciej znależć ratunek: dla siebie i dziecka. Temu - jak myślę - służą nasze rady. Choćby przejaskrawione. Ostatecznie mogłem użyc słowa: "bandyta". Ale czy wówczas byłaby właściwa trawestacja Altza? Czy bandyta ma prawo do własnej drogi, np. gdy zgwałcił 10-latkę?
          3.Słuchaj, zono, masz dobrego adwokata. I nie daj się zwieść na manowce.
          • mola1971 Re: wsza 08.04.13, 22:57
            A Ty dalej swoje... uncertain

            Autorko wątku, masz wybór i tylko od Ciebie zależy co z tym co Cię (i wiele innych kobiet na tym forum) spotkało zrobisz.
            Możesz teraz dać upust emocjom, wykrzyczeć cały żal jaki (słusznie) masz i powoli, małymi kroczkami iść do przodu i budować swój własny, nowy (inny, często lepszy) świat.
            Możesz też jak Kasper zabetonować się w swojej krzywdzie i stracić resztę życia na egzaltację i napawanie się swoim cierpieniem.

            Wybór należy do Ciebie. To Twoje życie jest, nie moja, ani nie Kaspra. Zrobisz jak zechcesz.
          • mayenna Re: wsza 08.04.13, 22:59
            Kasper, bez złośliwości, czy ty dobrze czujesz? Czytam cie jakiś czas i masz wahania nastrojów, ale aż takiego przegięcia w depresyjną stronę dawno nie miałeś.
          • ca.melia Re: wsza 08.04.13, 23:03
            Nieeeeeeeeeeeeeeeeeee

            no niech Żona najlepiej zadzwoni do pana męża i go przeprosi... a co, no w koncu z szacunku do jaśnie wielmożnego, bo sobie go "wybrała".

            ach, może niech odda mu z domu, co tylko zechce, spotka się z "panią boską nówką sztuką nieśmiganą" i życzy jej radośnie szczęścia na nowej drodze życia oczywiście.

            Pan mąż wszak ma prawo do szczęścia, zadowolenia - w końcu serce i fjutek nie sługa... Pan zdał sobie sprawę, że całe życie spędził z marną babą a teraz znalazł "TĘ JEDYNĄ
            '.
            Jakież to piękne i wzruszające. Chłopak się kulturalnie spakował, chciał wyjść po angielsku, z klasą, jak na prawdziwego mężczyznę przystało. Dziecku chciał oszczędzić rzewnych pożegnan. No facet prima sort. Tylko ta Żona jakaś taka @.

            Zamiast powiedzieć, ocierając łzę z oka swego "idź mężu najdroższy, żyj pełnią szczęścia, niech się wiedzie Tobie i tej "boskiej". Twoje szczęście - szczęściem mym i dzieciny naszej", ma czelność Tupeciara zawziąć się i pana męża sobie zbluzgać. No prostaczka!! Wstyd !!
            to nic, że zostawił ją jak g... w trawie. Ona Matka Polka, Żona Idealna powinna z pokorą to przyjąć, położyć uszy po sobie i skomleć o powrót pana.

            Zwariowaliście??!!! Kawał gno...ja i niech sobie dziewczyna wyklina ile chce, skoro jej lepiej.
            BO TO JEJ TERAZ MA BYĆ LEPIEJ.

            Małżeństwo to nie kierat, można z niego wyjść - jasne. Można sobie ułożyć inaczej życie - jasne. Ale z klasą, kulturą i wyświechtanym przez niektórych tu SZACUNKIEM. A skoro pan zostawił ją jak szmatę, bez szacunku, to cholera jasna jaki jemu sie szacunek należy???!!

            emocje opadają, spojrzenie się zmienia. Ale teraz jest etap złości i niech sie kobieta złości do woli.
            • mola1971 Re: wsza 08.04.13, 23:08
              ca.melia napisała:
              > Małżeństwo to nie kierat, można z niego wyjść - jasne. Można sobie ułożyć ina
              > czej życie - jasne. Ale z klasą, kulturą i wyświechtanym przez niektórych tu SZ
              > ACUNKIEM. A skoro pan zostawił ją jak szmatę, bez szacunku, to cholera jasna j
              > aki jemu sie szacunek należy???!!

              Tylko czy zniżając się do poziomu kogoś takiego coś się osiągnie? Wg mnie to samo dno. A dno chyba nie jest celem zdrowego na umyśle człowieka, mimo, że emocje nim targają.
              I to Autorce dziewczyny w tym wątku próbują wytłumaczyć.
              • ca.melia Re: wsza 08.04.13, 23:19
                ale na rozsądek przyjdzie jeszcze pora... to takie etapy. Teraz jest wściekła, wymyśla sobie na forum a nie biednemu misiowi. Skoro jej lepiej, to ok. Przyjdzie moment, kiedy dotrze do Żony, że nie warto. Ale nie teraz - to tylko 3 tyg.

                Po latach i innej perspektywie spojrzenia każdy jest mądry. W środku "akcji" nikt mądry nie był..
                • mola1971 Re: wsza 08.04.13, 23:25
                  No właśnie o to chodzi, że nawet po latach nie każdy mądry...
                  I dlatego się w tym wątku odezwałam, bo mnie brak rozumu Kaspra zwyczajnie wkurzył.
                  Więcej szkody, niż pożytku z jego "rozumienia" problemu.
            • altz Re: wsza 08.04.13, 23:56
              ca.melia,

              widzę tyle niechęci wobec mężczyzny, wręcz obrzydzenia. Może masz inną orientację i niepotrzebnie się męczysz z facetami? Po co wprowadzasz taką wulgarność, co Ci to daje?
              Ludzie są wolni i mają prawo do swojego życia, mają prawo do zmiany decyzji, bo życie mamy jedno i do tego bardzo krótkie.
              Ja znam takie sytuacje, gdy jedno z małżonków mówi: idź, zobacz, spróbuj, ale wróć, jeśli Ci się tylko wydawało. Dla mnie to jest dowód na prawdziwe uczucie, dojrzałość jednej strony, chociaż niektórzy mogą to uważać za akt desperacji. smile

              Taka wulgaryzacja zawsze była wcześniejszym etapem przed ludobójstwem. Osobiście uważam to za coś złego, co niszczy trzy strony, bo jest w tym przecież dziecko, o którym się zapomina.
              • ca.melia Re: wsza 09.04.13, 00:07
                Masz chłopaku zwidy.

                Nie mam nic do mężczyzn, ale są mężczyźni i tchórze - Żona trafiła na tego drugiego.

                Czytaj - napisałam, że "małżeństwo to nie kierat" ale ktoś mi kiedyś powiedział ładne zdanie
                "masz odwagę zdradzać, miej odwagę odejść z klasą".

                Panu zabrakło. I tu nie chodzi o to, że Misio się zakochał. Chodzi o sposób, w jaki potraktował kobietę, z którą spedził x lat, i córkę.

                bez zbednej egzaltacji Altz
                • jaka-jestem-ja Re: wsza 09.04.13, 00:39
                  Słuchajcie, a to nie jest tak, że to po prostu akurat ten epitet razi? Może łatwiej byłoby znieść palanta, idiotę etc? Chyba najważniejsze jest to, co nastąpi u żony za jakiś czas - czy pozwoli emocjom opaść i da szanse sobie i mężowi działać tak, żeby jednak córka nie ucierpiała na maxa, czy rozwinie się to w stronę totalnej wojny? Bo na bogów, nie wierzę, że wszyscy tutaj się rozwodzący nie mieli podczas rozstania okresu, kiedy o swojej żonie czy o swoim mężu, z tych, czy innych powodów nie myśleli lub nie mówili per głupia... lub durny... (wpisz dowolne). Przecież rozstanie zawsze wiąże się z emocjami, trudnymi do opanowania na początku i pewnie wielu z nas mówiło rzeczy, których się później wstydziło, tak jak wielu pewnie rzygało po przesadnie alkoholowej imprezie, ale czy to znaczy, że od razu musimy odsądzać się od czci i wiary? Ja rozumiem żonę (przyznacie, że sposób rozstania mało... elegancki), ale z nadzieją, że jej przejdzie. Jeśli nie, straci tylko ona i jej dziecko.
                  • paris-texas-warsaw Re: wsza 09.04.13, 06:53
                    Żono-do-wymiany, może rzeczywiście ten nick jakiś taki przygnębiający, więc może lepiej Kobieto - sąsiadko z Warszawysmile, śledzę ten wątek, bo zupełnie nie mogę pojąć postępowania Twojego męża i baaardzo żal mi, gdy czytam o córce zostawionej bez słowa wyjaśnienia. Mój mąż tylko mi zwrócił uwagę, że takie teksty jak ten o kupnie szpilek z Twojego stylu są wg niego na tyle dziwne w ustach przeciętnego faceta, że juz budzą podejrzenia... Ale to margines sprawy... Ja nie wiem, może to całe małżeństwo to była ułuda, chyba tak, skoro tak się sprawa potoczyła... Tę kochankę mogę zrozumieć, spakowanie się też, ale zupełnie nie moge zrozumieć, jak można zostawić tak dziecko. Jeśli to nie jest zwykły menel, który gdzieś pije od dwóch tygodni, to przekracza to moje zdolności rozumienia/wyczucia tej sytuacji. Nie wiem, czy słowo wesz, albo nawet najbardziej wulgarne epitety są adekwatne, ale w zasadzie ja innych pewnie bym nie znajdowała na Twoim miejscu (ja sama jak myślę o tym facecie, to tylko jako o skur...). Psychologicznie nie umiem zrozumieć takiej sytuacji, że można zajmować się dzieckiem i któregoś dnia tuż przed Świętami spakować się i nie odbierać telefonów od dziecka/ w sprawie dziecka. Może to jakaś psychiczna niemoc, choroba, załamanie? Nie rozumiem i tyle. Ta "nierównowaga sił" między ojcem i córką jest tak powalająca, że takie działania ojca są dla mnie odrażające. Nie dziwię Ci się, że w takiej sytuacji czujesz się zupełnie rozbita. To nawet z boku wygląda jak jakiś matriks. Myślę sobie, że może dobrze by dla Ciebie i dziecka było pobyć gdzieś, gdzie o stronie logistycznej życia byś nie musiała myśleć - np. u rodziny, jakiejś przyjaciółki, która przez jakis czas - choćby kilka dni zabawiła Was, pogotowała z Wami, gdzieś wyszła. Może kilka dni urlopu? Albo na kilka dni wysłać dziecko do dziadków i samemu nagadać się, wypłakać jeszcze... Niedługo weekend majowy, trochę luźniej w szkołach, można coś zacząć planować i w ten sposób trochę się oderwać, nabrać dystansu, może coś takiego dałoby chwilę oddechu. Ja pewnie skontaktowałabym się z jakimś psychologiem, żeby ktoś spróbował mi też wyjaśnić, czemu można tak nagle zostawić dziecko i się z nim nie kontaktować. Może takie wyjaśnienie dałoby jakąś ulgę, choć małą... Ja takich wyjaśnień/możliwych przyczyn nie znajduję...
                    Bardzo Cię pozdrawiam, "wirtualnie przytulam" jak to się pisze i życzę, żeby te ciężkie emocje jak najkrócej trwały.
                • altz Re: wsza 09.04.13, 07:22
                  ca.melia napisała:
                  > Masz chłopaku zwidy.
                  Nie sądzę tak.

                  > Nie mam nic do mężczyzn, ale są mężczyźni i tchórze - Żona trafiła na tego d
                  > rugiego.
                  Żony zupełnie nie znasz i bierzesz wszystko za dobrą monetę. Nie wiemy, jak się żona zachowuje w stresie, jakąś małą próbkę nam pokazała.
                  Z Twoich wpisów czuć niechęć do mężczyzn, ja czuję.

                  > Panu zabrakło. I tu nie chodzi o to, że Misio się zakochał. Chodzi o sposób,
                  > w jaki potraktował kobietę, z którą spedził x lat, i córkę.
                  Jak potraktował? Powiedział, że odchodzi i skrócił ten czas do minimum, żeby nie było scen. Mnie osobiście bardziej denerwuje oszukiwanie przed rozstaniem

                  > bez zbednej egzaltacji Altz
                  Tu się zdziwisz, bo mnie to niespecjalnie rusza i raczej nie mówię o uczuciach, więc tym bardziej o egzaltacji nie ma mowy.
                  Raczej z drugiej strony jest egzaltacja, wypowiedź Twoja, Żony i Kacpra, z tą różnicą, że Żona ma prawo się tak zachowywać, choćby było to głupie, bo ona uczestniczy w tym wszystkim.
                  • kasper254 Re: wsza 09.04.13, 07:54
                    1.W Japonii swego czasu wprowadzono ustronne miejsce, w którym można było sobie ulżyć: ubliżać szefowi, walić w jego zdjęcie, opluwać, lżyć itd. Słowo: "wsza" było tam niemalże pieszczotliwe.
                    Gdby tam rządzili forumowi bigoci, to zakazano by tego typu praktyk. Jeśli już, to prześladowcy mieliby obowiązek lizać, pieścić puchem genitalia, mówić: "misiu", "czarusiu" do swego prześladowcy/kata/znienawidzonego szefa. Powiedzenie: "wsza" byłoby karane galerami, a "skurwiel" - ucięciem języka; rzucenie kamieniem - odcięciem ręki.
                    2.Jeszcze trochę, a to zona będzie winna, a nie jej mąż. No, przecież mógł wymienić towar, wszak jest w centrum handlowym. Skorzystał z prawa do szczęścia. Zresztą już w jednym poście nastąpiła ocena zmiany ról. "Skrócił ten czas do minimum". Altz, czy ty czasami nie chcesz dobrze przerżnąć jakiejś laski, żeby poprawić trochę punkt widzenia, ale powstrzymuje cię przed tym - kultura? Omiń to. Rodzi się frustracja. To niebezpieczne... W twoim mniemaniu powinien wysłaś sms-a.
                    • mayenna Re: wsza 09.04.13, 08:16
                      Kasper. a jak powinien zachować się ten facet?
                      Mam alergię na pisanie scenariuszy zachowań dla innych ludzi. Zakładam, że miał powody, aby zrobić jak zrobił.On odpowiada za siebie jedynie.Nawet jak jest tchórzem to świadczy to tylko o nim. Autorka zaś za siebie. Jego zachowania nie usprawiedliwia jej zachowań. Tłumaczy ale niei usprawiedliwia - przynajmniej dla mnie.
                      Jak napisał Altz, facet pewnie podjął decyzję i ja zrealizował. Nie spełnił jednak oczekiwań autorki odnosnie tego jak ona by chciała żeby się zachował? I co z tego? Zrobił jak mu serce i rozum dyktowały.
                      Pani została sama, ale świat się na tym nie kończy i spokojnie odbuduje swoje życie. Tak gwałtowna nienawiść do niego tylko uderza w dziecko, które ma prawo kochać ojca i dobrze o nim mysleć.
                      • zuzi.1 Re: wsza 09.04.13, 10:01
                        W 100 % zgadzam się ze zdaniem ca.melia i kasper. Jak powinien zachowac się dorosły człowiek, mąż, otóż, gdy miał jakieś zastrzeżenia do życia małżeńskiego i do zony, powinien ją o tym zwyczajnie poinformowac, porozmawiac na ten temat, gdyby rozmowy nic nie pomogły poszukac kompetentnej pomocy na zewnątrz a gdyby i to nie pomogło, a zona nie chciałaby współpracowac dla poprawy związku, wówczas wniesc pozew o rozwód, ustalic sprawy opieki nad dzieckiem i alimentów i zakończyc związek z szacunkiem do zony i do siebie. A co zrobił ten niedojrzały koleś, mąż autorki wątku, po prostu wyrzucił żonę i córkę ze swojego życia jak niedojrzały gnój. Nie dziwię się żadnym epitetom, które obecnie cisną się autorce na usta, ten niedojrzały, głupi człowiek, swoim postępowaniem zwyczajnie zasłużył na takie określenia i na gorsze również. Pozwólmy autorce oczyscic się z tej złości, którą jej niedojrzały mąż zgotował. Myślę, że gdyby mnie ktoś tak potraktował, bez jakichkolwiek ostrzezeń, że mu w związku niedobrze i że chce się ewakuowac, to miałabym podobne odczucia co autorka wątku. Tak nie postępują dorośli ludzie, to jest nie fair. Tak nie robi się żonie z któą spędziło się x lat a tym bardziej tak nie robi się własnej córce...
                    • altz Re: wsza 09.04.13, 10:14
                      kasper254 napisał:
                      > 1.W Japonii swego czasu wprowadzono ustronne miejsce, w którym można było sobie
                      > ulżyć: ubliżać szefowi, walić w jego zdjęcie, opluwać, lżyć itd. Słowo: "wsza"
                      > było tam niemalże pieszczotliwe.
                      OK, ale to się robiło w ustronnym miejscu, a nie biegało po mieście i opowiadało wszystkim napotkanym. wink Tutaj, na forum, jest jeszcze bardziej publicznie.

                      > Gdby tam rządzili forumowi bigoci, to zakazano by tego typu praktyk. Jeśli już,
                      > to prześladowcy mieliby obowiązek lizać, pieścić puchem genitalia, mówić: "mis
                      > iu", "czarusiu" do swego prześladowcy/kata/znienawidzonego szefa. Powiedzenie:
                      > "wsza" byłoby karane galerami, a "skurwiel" - ucięciem języka; rzucenie kamieni
                      > em - odcięciem ręki.
                      Są jakieś pośrednie odcienie żalu i nieakceptacji. wink Mnóstwo odcieni.
                      W tej konkretnej sytuacji, pani sobie ulży chwilowo, ale wszystko odchoruje dziecko.
                      Dziecko będzie zbierać wszystkie konsekwencje konfliktu między rodzicami.
                      Nakręcanie się w agresji podwyższa tylko poziom gniewu, nie daje satysfakcji, tak jest skonstruowany mózg. Będzie coraz gorzej, dlatego przed tym przestrzegam, lepiej wypłakać i odchorować, niż się mścić i wyzywać.

                      > 2.Jeszcze trochę, a to zona będzie winna, a nie jej mąż. No, przecież mógł wymi
                      > enić towar, wszak jest w centrum handlowym. Skorzystał z prawa do szczęścia. Zr
                      > esztą już w jednym poście nastąpiła ocena zmiany ról. "Skrócił ten czas do mini
                      > mum".
                      Nie wiesz, jakie były u nich układy domowe. Czy można było coś powiedzieć? Nie wiem i raczej wątpię w to, widząc zachowanie porzuconej żony.

                      > Altz, czy ty czasami nie chcesz dobrze przerżnąć jakiejś laski, żeby popr
                      > awić trochę punkt widzenia, ale powstrzymuje cię przed tym - kultura? Omiń to.
                      Nie mam takich problemów, uwierz mi. smile Ale ja mam zawsze wolne konto, gdy myślę o innym związku.
                      Jestem może nawet za bardzo naiwny, bo chciałbym naprawiać, a czasami trzeba sobie dać spokój i się pożegnać.

                      > W twoim mniemaniu powinien wysłaś sms-a.
                      Nie uważam tak, powinni porozmawiać, szczególnie za jakiś czas, jeśli opadną emocje. O ile uda im się wygasić złe emocje, w co zaczynam wątpić. Już pisałem, że mnie najbardziej by bolało to, że wszystko działo się za plecami żony, romans rozwijał się intensywnie, nie samo odejście.

                      Pozdrowienia od wszy dla wszy! big_grin
                    • nowel1 kasper254 09.04.13, 10:22
                      Kasper, pohamuj się z obdarzaniem mnie epitetami.
                      Nie jestem bigotką i nigdy nie byłam, mam prawo reagować obrzydzeniem na nazywanie ludzi wszami i jasno to komunikować.
                      Twoje rozumowanie jest dla mnie w stopniu obrzydliwym agresywne i napastliwe. Moja niechęć do poniżania ludzi rozciąga się również na niechęć do "obcinania języków", "galer" i "lizania genitaliów prześladowcy" - to są już tylko twoje insynuacje, które zresztą ładnie pokazują, w jak mroczne rejony wędrują twoje myśli.
                      Nie wiem, czy winna w jakiejś części jest żona, bo nie znam całości obrazu. Wiem tylko to, co ona sama napisała i z tego wnoszę że mąż zachował się niedojrzale i paskudnie, czemu zresztą dałam wyraz na początku tego wątku.
                    • mayenna Re: wsza 09.04.13, 11:19
                      W Japonii swego czasu wprowadzono ustronne miejsce, w którym można było sobie ulżyć: ubliżać szefowi, walić w jego zdjęcie, opluwać, lżyć itd. Słowo: "wsza" było tam niemalże pieszczotliwe.
                      Takim miejscem ma być to forum?
                      Mnie zależy na pomocy innym w pozytywny sposób. Jak ma to być ściek czy rynsztok to to moze zmienimy jego motto? przynajmniej będzie jasność czym to miejsce jest i ja się przestanę w końcu tu angażować.
    • esteraj Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 09.04.13, 11:43
      Jakby nie było, to zachowanie męża jest jednoznacznie niedojrzałe i krzywdzące szczególnie dla córki. Czy mąż autorki jest rzeczywiście wszą, gnojkiem, dupkiem, skur...lem? Tego nie wiemy, bo nie znamy prawdziwych przyczyn jego odejścia (inna kobieta może być tylko wynikiem tego, co wcześniej działo się w ich małżeństwie). Nie wiemy, czy tak zachował się dokonując świadomego wyboru, czy był pod wpływem impulsu i wpojonych mu przekonań - ktoś mógł mu zasugerować, że całkowite odcięcie się jest najlepszym rozwiązaniem.
      Niewątpliwie to, co zrobił ten człowiek należy nazwać podłością.
      Ale co dalej?
      Czyn został nazwany, jednak jak to wpłynie na autorkę? Co ona z tym zrobi, jak się do tego ustosunkuje i kim będzie się stawać?
      Czy jest sens ulegać złym emocjom, karmić się nimi, by w końcu samemu przesiąknąć nimi do szpiku kości?
      Zemsta bywa słodka, tyle tylko, że czasami strzelając do wroga można oberwać rykoszetem...

      Myślę, że dla męża przyjdzie czas refleksji i podsumowań. Spojrzy wstecz i na teraźniejszość... Gdy zobaczy swoją byłą małżonkę pełną złości, pogardy, nienawiści, może utwierdzić się w przekonaniu, że słusznie postąpił. Wyrządzone zło zamiast zniknąć, urośnie w siłę.
      Ja uważam, że nie warto iść tą drogą.
      • blackglass Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 09.04.13, 12:43
        Ja zwykle, klasyczne kopnąć leżącego...

        Tu już nawet nie można mówić o rożnym sposobie pomocy ale o ewidentnej chęci
        dokopania ...

        Jak Ona śmie biednego misia, wszą nazywać ... toż to zbrodnia...
        • altz Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 09.04.13, 12:47
          blackglass napisała:
          > Jak Ona śmie biednego misia, wszą nazywać ... toż to zbrodnia...

          Bardzo nieuważnie czytasz. To nie był wątek o ZOO, ani opowieść z fabryki zabawek, ale o małżeństwie. To był człowiek, a nie misiu!
        • nowel1 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 09.04.13, 12:51
          Blackglass, przeczytaj najpierw cały wątek, a potem zacytuj "kopanie leżącego". Ja chyba nie potrafię zrozumieć, jakie kryteria wg ciebie zaliczają jakąś opinię do "kopania".
          • blackglass Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 09.04.13, 12:57
            nowel1 napisała:

            > Blackglass, przeczytaj najpierw cały wątek, a potem zacytuj "kopanie leżącego".
            > Ja chyba nie potrafię zrozumieć, jakie kryteria wg ciebie zaliczają jakąś opin
            > ię do "kopania".

            A wiesz przeczytała, i kurcze w wolnej chwili zacytuje OK smile
            • paris-texas-warsaw Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 09.04.13, 13:19
              Ja w ogóle nie mogę się wczuć w skórę tego faceta. Mogę zrozumieć, że ktoś zostawia żonę bez słowa, nie chce z nią gadać, oszukuje, zdradza, itd. W przypadku dorosłych ludzi partnerzy są dorośli, ktoś już nie chce być w małżenstwie/związku i odchodzi w sposób mniej lub bardziej raniący. Ale zupełnie nie mogę pojąć tego zostawienia bez słowa dziecka. Nie mogę sobie nawet wyobrazić potencjalnych motywów, jeśli sprawa ma miejsce nie podczas działań wojennych lub klęski żywiołowej a człowiek nie cierpi na jakąś chorobę psychiczną. Wydaje mi się z opisu, że jest to jak porzucenie dziecka. Wg mnie za takie porzucenie dziecka, nie kontaktowanie się z drugim rodzicem w sprawie opieki nad dzieckiem, nie sprawowanie opieki nad dzieckiem bez uprzedniego ustalenia tej kwestii z obecnym opiekunem, taka osoba powinna zostać zwyczajnie pociągnięta do odpowiedzialności karnej - chyba to jest przykład na jakąś lukę prawną, bo podejrzewam, że facetowi nic za takie postępowanie nie grozi. Za porzucenie samochodu na ulicy lub zostawienie nieruchomości w stanie zagrażającym osobom trzecim są większe konsekwencje, niż za porzucenie małoletniego. Wg mnie to, że drugi rodzic aktualnie sam sprawuje opiekę nad dzieckiem nie jest żadnym usprawiedliwieniem. Jeśli byłabym sędzią orzekającym alimenty, to nie dałabym 50 % pensji, ale zostawiła dziadowi (dla mnie to zwykły dziad, może być wesz, możecie mnie linczowaćsmile) minimalną kwotę na egzystencję.
              Psychologiczne przesłanki takiego porzucenia córki są aktualnie poza moimi zdolnościami wczucia się w czyjąś sytuację...
              • ingryd Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 09.04.13, 13:46
                spokojnie trzymiastowa wink spokojnie,

                wez poprawke ze niewiele wiemy o sytuacji,
                znaczy znamy relacje tylko jednej strony.

                wiemy ze pan odszedl, niespodziewanie, bez uprzedzenia, i przede wszystkim wg autorki postu BEZ POWODU : "bo byl kochany"
                bez awantur, ona wrocila przypadkowo wzesniej z pracy i zobaczyla go na progu z walizkami, wiec rowniez przypadkowo "z tragarzami" dowiedziala sie ze odchodzi do innej, lepszej, ladniejszej.
                znaczy sie gdyby nie ten przypadek to wrocilaby do domu pustego, bez pana i jego kalesonow.

                potem mamy wiadomosc od autorki, ze pan postanowil iz w zwiazku : "z tym co zaszlo" (choc wg zony nic nie zaszlo oprocz opuszczenia rodzin), beda sie komunikowac przez prawnikow i prosi o nieposlugiwanie sie dzieckiem jako karty przetargowej

                tyle wiemy, (chyba ze cos umknelo mojej uwadze) i wiecie co?
                mam dziwny dyskomfort cognitywny...
                poparty reakcja typu : zabiore mu, dla kasi, pol pensji
                acha, i jeszcze prawnik sie dziwi ze jego adwokat pozawla mu na takie zachowanie, hmmmm...

                jakas glupia jestem ale tych "tragarzy" jakos tutaj za duzo widze...
                • paris-texas-warsaw Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 09.04.13, 14:38
                  W to, że odszedł "bez powodu" i "że było super-hiper-cudownie" to i ja nie wierzęsmile No bo jakby tak było, to by nie odszedł... Ale co innego jest odejście pod żony, a co innego brak chęci by z siedmioletnim dzieckiem porozmawiać przez telefon, albo wręcz samemu do niego dzwonić, wcześniej pożegnać się. Nie umiem sobie wyobrazić, co mogłoby spowodować takie zachowanie, jeśli wcześniej facet uczestniczył w życiu dziecka (kochał? zajmował się? uznawał, że to jego dziecko?...). Można nienawidzić żony, mścić się na niej, pogardzać nią, itd. itp. - to wszystko jestem w stanie zrozumieć, ale co do tego ma takie zerwanie z tak małym dzieckiem??? To jest dla mnie zagadka...
              • altz Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 09.04.13, 13:58
                paris-texas-warsaw napisała:
                > Jeśli byłabym sędzią orzekającym alimenty, to nie dałabym 50 % pensji, ale zostawiła
                > dziadowi (dla mnie to zwykły dziad, może być wesz, możecie mnie linczowaćsmile) minimalną
                > kwotę na egzystencję.
                Ludzie na Syberii mówią, że oni się nie boją, bo ich już nigdzie nie ześlą. big_grin
                Podobnie po rozwodzie większość panów ma kłopoty finansowe i nawet nie ma minimalnej kwoty na egzystencję. wink 75% ludzi zarabia kwotę minimalną albo niewiele powyżej.
                Większości rodzin w Polsce nie stać na rozwód, więc trudno jest tak ukarać ukarać.

                > Jeśli byłabym sędzią orzekającym alimenty
                To jest akurat prawda. Nie wiesz za dużo, a już masz wyrok napisany, zupełnie jak polski sąd. big_grin
                • paris-texas-warsaw Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 09.04.13, 14:43
                  Przyznałabym takie alimenty jako rodzaj "zastępczej kary"wink z tego względu, że chyba nie ma przewidzianej kary za porzucenie dziecka w ten sposób - bez ustalenia sposobu sprawowania nad nim opieki z drugim rodzicem. Wydaje mi się, że jedna sprawa to rozstanie z żoną i tu pełna wolność dla faceta wg mnie, bo jednak oboje są dorośli a do miłości się nikogo nie zmusi, a druga sprawa to obowiązek rodzicielski - nikt, kto ma małoletniego pod opieką (a opieka jak rozumiem była wspólna obojga rodziców) nie powinien móc bezkarnie "ruszyć w długą" zostawiając dziecko... Tu nie chodzi nawet o "miłość" do dziecka, ale o zwyczajną opiekę, do której rodzice są zobowiązani. Chyba, że czegoś nie wiemy o tej historii...
                • blackglass Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 09.04.13, 14:44
                  altz napisał:
                  > Myślę, że w małżeństwie wcale nie byłaś taka słodka, jak to opisujesz.
                  > Ludzie tak łatwo się nie zmieniają.


                  altz napisał:
                  Nie wiesz za dużo, a już masz wyrok napisany, zupełnie j
                  > ak polski sąd. big_grin

                  Kurcze altz tobie wolny a innym nie?
                  Też oceniłeś nie wiedząc za dużo...
                  • altz Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 09.04.13, 16:19
                    blackglass napisała:
                    > Kurcze altz tobie wolny a innym nie?
                    > Też oceniłeś nie wiedząc za dużo...

                    Zauważ, że ja nie oceniłem. Na razie się zastanawiam bardzo nie podobają mi się reakcje pani.
                    Na początku miałem bardzo pozytywne nastawienie, chociaż widziałem, że pani ma tendencję do porządkowania świata według swojego pomysłu i zmuszania. To może być czasami plus w normalnym związku, jeśli druga strona tego oczekuje i woli się zając czymś innym.
                    Teraz widzę zemstę, pogardę, myślenie przede wszystkim o sobie i to mi się nie podoba, chociaż nie wiem, jak to się ma o normalnego funkcjonowania pani. O panu niewiele wiem, więc trudno coś powiedzieć na ten temat, większość jest przesiana przez emocje małżonki. Dobrze by było poznać wersję małżonka.
              • eicron Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 09.04.13, 21:44
                paris-texas-warsaw napisała:

                > Ja w ogóle nie mogę się wczuć w skórę tego faceta. Mogę zrozumieć, że ktoś zost
                > awia żonę bez słowa, nie chce z nią gadać, oszukuje, zdradza, itd. W przypadku
                > dorosłych ludzi partnerzy są dorośli, ktoś już nie chce być w małżenstwie/związ
                > ku i odchodzi w sposób mniej lub bardziej raniący. Ale zupełnie nie mogę pojąć
                > tego zostawienia bez słowa dziecka. Nie mogę sobie nawet wyobrazić potencjalnyc
                > h motywów, jeśli sprawa ma miejsce nie podczas działań wojennych lub klęski żyw

                Rozwodziłaś się z mężem, z którym miałaś dziecko?

                > prawuje opiekę nad dzieckiem nie jest żadnym usprawiedliwieniem. Jeśli byłabym
                > sędzią orzekającym alimenty, to nie dałabym 50 % pensji, ale zostawiła dziadowi
                > (dla mnie to zwykły dziad, może być wesz, możecie mnie linczowaćsmile) minimalną
                > kwotę na egzystencję.

                Na szczęście nie jesteś. Sędziowie przed wydaniem wyroku zazwyczaj wysłuchują oskarżonych oraz zapoznają się z okolicznościami mającymi znaczenie dla sprawy.

                Ojciec Kasi postępując w opisany w wątku sposób robi jej wielką krzywdę. Dlaczego tak postępuje - póki co nie wiadomo i raczej nie zanosi się, abyśmy się dowiedzieli.

                Alimenty na rzecz dzieci nie są karą dla ojca dzieci za jego postępowanie, służą czemuś zupełnie innemu. Przy takim podejściu nie należy się dziwić, że niektórzy ojcowie starają się tej "kary" potem nie płacić...
    • nangaparbat3 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 09.04.13, 14:25
      Mają rację ci, co piszą, że na etapie złości masz prawo wsciekać sie do woli - to zdrowe i dobre. Jednak nazywanie kogokolwiek "wszą" (podobnie jak np. "chwastem") wykracza poza granice, ktore mnie przynajmniej wydaja się nie do przekroczenia. Mozesz mowić o draniu, dupku, złamasie - duzy wybór.
      W każdym razie wścieklość jest OK, za to podejmowanie decyzji pod jej wplywem jest cholernie niebezpieczne. Wsciekłość jest jak najgorszym doradcą.
      Myślę, że teraz potrzeba Ci przede wszystkim kontaktu i wsparcia jakiejś zrownoważonej, dojrzałej osoby, mądrej doświadczeniem, nie zgorzkniałej i nie wściekłej. Rozejrzyj się wokoł siebie, zwroć uwagę na starsze od siebie kobiety - sama mam w pracy ze trzy takie, do ktorych moglabym pójść zwierzyć sie, poradzić, pogadać.
      Pamiętaj, że adwokatka niekoniecznie bedzie walczyc o dobro Twego dziecka - relacje Kasi z ojcem są o wiele ważniejsze od kasy i od dowalenia temu pan.
      Nie sądzę, by on "karmil sie Twoją bezradnością". idę o zaklad, ze boi się Twojej reakcji, i to go napedza. Ciebie napedza wścieklość. Musisz ją przezyc, ale może udaloby Ci sie urządzać sobie takie "seanse nienawisci", takie pół godziny dwa-trzy razy dziennie, a na resztę dnia się dystansować, żeby Cię nienawiść nie zaślepiała?
      I sądzę, że warto unikać ludzi, ktorzy ewidentnie zachecaja Cie do nienawiści i dokuczenia temu panu, zastanow się, co tez nimi moze powodować? troską o Kasię?
      • blackglass Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 09.04.13, 14:50
        nangaparbat3 napisała:
        > Nie sądzę, by on "karmil sie Twoją bezradnością". idę o zaklad, ze boi się Two
        > jej reakcji, i to go napedza. Ciebie napedza wścieklość.

        A ja myślę, ze to typ, który woli skulic ogon po obie i czmychnąć żeby nie brać odpowiedzialności za swoje decyzje.
        Myślę, że jedyne czego facet się boi to właśnie poniesienia odpowiedzialności...

        E spokojnie wściekłość to pewien etap, nadejdą i następne...
        • nangaparbat3 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 09.04.13, 14:53
          Oczywiście że etap, ale jesli podejmie sie na nim destrukcyjne dzialania, mozna nigdy sie z niego nie wydobyć.
          • blackglass Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 09.04.13, 15:58
            Pisząc destrukcyjne działania miałaś na myśli- pewne kroki, czynności których konsekwencje będą podsycać złe emocje?
            No pewnie tak, ale to raczej zdarza się przy pełnej "nienawiści", chęci zemsty za wszelka cenę.

            Mi osobiście wydaje się, ze u autorki to poprostu początkowy etap.
            Pan zburzył jej świat, świat ich dziecka, bez słowa wyjaśnienia, z dnia na dzień...
            Została z tym sama, sama musi się uporać z "wyjaśnianiem" dziecku co się stało.



            • nangaparbat3 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 09.04.13, 17:10
              Mam na myśli coś takiego:
              Mam chociaż jedną satysfakcję - zrobię wszystko żeby oddawał na Kasię połowę swoich pieniędzy- chociaż to mu mogę zabrać.
              • blackglass Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 10.04.13, 10:25
                nangaparbat3 napisała:

                > Mam na myśli coś takiego:
                > Mam chociaż jedną satysfakcję - zrobię wszystko żeby oddawał na Kasię połowę
                > swoich pieniędzy- chociaż to mu mogę zabrać.


                Dla mnie to właśnie ten etap.
                Nie skupiałam bym się tak na tym zdaniu.

                • nangaparbat3 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 10.04.13, 10:39
                  Na zdaniu nie - ale za plecami jest adwokatka, i możliwe, że już są podejmowane decyzje, ktorych nie da się cofnąć, w każdym razie nielatwo.
                  • paris-texas-warsaw Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 10.04.13, 10:49
                    Ludzie, ale jeśli facet zostawił bez słowa własne dziecko, to czego można od niego oczekiwać? Niech chociaż dziewczynka ma komfort finansowy, bo psychiczny może długo odzyskiwać. Zastanówcie się, ile kosztowałoby zapewnienie tylko opieki przez połowę czasu, który teraz matka musi siłą rzeczy dziecku poświęcać. Nawet takiego małego dziecka nie zostawi wieczorem, żeby gdzieś wyjść, itp. Dla mnie to naturalne, że taki upuszczający rodzic powinien liczyć się z poważnymi konsekwencjami finansowymi.

                    Ludzie, jeśli ktoś mi umie podać sensowny powód, dla którego można zostawić tak dziecko bez słowa i nie chcieć się z nim kontaktować, to będę wdzięczna. Ja sobie myślałam i nic nie mogę wymyślić...
                    • altz Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 10.04.13, 11:04
                      paris-texas-warsaw napisała:
                      > Ludzie, ale jeśli facet zostawił bez słowa własne dziecko, to czego można od ni
                      > ego oczekiwać?
                      Ale większość mam zabiera wspólne dziecko bez słowa wyjaśnienia, więc czego można od nich oczekiwać? A opiekę i tak otrzymują.

                      > Niech chociaż dziewczynka ma komfort finansowy, bo psychiczny może
                      > długo odzyskiwać.
                      Da sobie radę, dziewczyny jak koty, spadają na cztery łapy. Niedługo będzie kopią matki i będzie zamyślała zemstę na swoim obiekcie.

                      > Dla mnie to naturalne, że taki upuszczający rodzic powinien liczyć się z poważnymi
                      > konsekwencjami finansowymi.
                      Powinien się liczyć z zemstą również. Nie wiesz, chłopie, z kim zadarłeś! Z KOBIETĄ!
                      Powinni wprowadzać w ramach rozmów o rodzinie w szkole temat "naturalna skłonność kobiety do zemsty, oszacuj ryzyko zawarcia związku." i drugi temat "Kobieta-geniusz polityczny. Dlaczego kobiety potrafią wszystko uzasadnić? Od kogo się uczą i jak szybko osiągają maksimum?"

                      > Ludzie, jeśli ktoś mi umie podać sensowny powód, dla którego można zostawić tak
                      > dziecko bez słowa i nie chcieć się z nim kontaktować, to będę wdzięczna. Ja so
                      > bie myślałam i nic nie mogę wymyślić...
                      Po co Ci to uzasadnienie?
                      Lepiej zapytaj autorkę wątku, dlaczego nie napisze całej prawdy?
                      • paris-texas-warsaw Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 10.04.13, 11:30
                        Altz, jeśli kobita by odeszła bez słowa od dziecka albo bez słowa zabrała dziecko, to tak samo bym jej nie rozumiała. Ja tu wcale nie potępiam faceta, bo jest facetem, albo bo pewnie miał żony dość (no, bo czemu się od kogoś odchodzi? ja zresztą już z trzy razy pisałam, że jak chciał od żony odejść, to jego prawo, przecież nie ma obowiązku opieki nad żoną, a obowiązek opieki nad dzieckiem, o ile wiem, istnieje), ale rodzica, który odszedł bez słowa pożegnania od dziecka, a teraz nie chce odbierać nawet telefonów, co w przypadku wspólnego dziecka jest wg mnie minimum kontaktów. Tego nie rozumiem.

                        A nikt mi jednej możliwej sensownej przyczyny takiego zostawienia tej córki podać nie chce/nie umie. To mnie ciekawi z psychologicznego punktu widzenia. Może tak jak piszesz ta relacja żony jest niespójna, albo pomija pewne aspekty?
                        • altz Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 10.04.13, 15:14
                          paris-texas-warsaw napisała:
                          > rodzica, który odszedł bez słowa pożegnania od dziecka
                          > , a teraz nie chce odbierać nawet telefonów, co w przypadku wspólnego dziecka j
                          > est wg mnie minimum kontaktów. Tego nie rozumiem.
                          Ja napisałem tak, bo traktujesz to jako coś zupełnie wyjątkowego, podczas gdy kobiety robią taki numer dziecku masowo.

                          Ja nie wiem, jaka była przyczyna. Mogę się domyślać, że facet chce czegoś uniknąć. Nie wiem, czego. Może mu żona będzie truła, może zachowuje się w takich sytuacjach bardzo nieobliczalnie? Może nie chce się czuć winny i ogólnie podle? Może się wstydzi popatrzeć dziecku w oczy? Może się boi oskarżenia o pedofilię? Nie spotyka się z dzieckiem, więc ta metoda upokorzenia męża odpada. Może chce się odciąć, bo bardzo źle się u nich działo? A może tak jest mu wygodniej? Powodów może być dość.
                      • nowel1 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 10.04.13, 12:11
                        altz napisał:


                        > Da sobie radę, dziewczyny jak koty, spadają na cztery łapy. Niedługo będzie kop
                        > ią matki i będzie zamyślała zemstę na swoim obiekcie.

                        Obrzydliwe, co piszesz. Przykre i wstrętne.
                        • paris-texas-warsaw Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 10.04.13, 12:27
                          Miejmy nadzieję, że córka da sobie radęsmile Że będzie kopią matki, to bardzo prawdopodobne - wszak dzieci to nasze kopiesmile Będzie tez kopią ojca - też trochęsmile Miejmy też nadzieję, że nie będzie miała na kim się mścićsmile
                        • altz Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 10.04.13, 15:16
                          nowel1 napisała:

                          > altz napisał:
                          > > Da sobie radę, dziewczyny jak koty, spadają na cztery łapy. Niedługo będzie
                          >> kopią matki i będzie zamyślała zemstę na swoim obiekcie.
                          >
                          > Obrzydliwe, co piszesz. Przykre i wstrętne.
                          Życie jest obrzydliwe i ludzie w sporej części również.
                          • nowel1 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 10.04.13, 17:21
                            altz napisał:


                            > Życie jest obrzydliwe i ludzie w sporej części również.

                            Życie jest takie, jakim je uczynimy.
                            Moje nie jest i nigdy nie było obrzydliwe.
                            • altz Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 10.04.13, 17:24
                              nowel1 napisała:
                              > Życie jest takie, jakim je uczynimy.
                              > Moje nie jest i nigdy nie było obrzydliwe.

                              Czyli masz to jeszcze przed sobą. big_grin
                              • nowel1 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 10.04.13, 21:31
                                altz napisał:


                                >
                                > Czyli masz to jeszcze przed sobą. big_grin

                                Popisujesz się zgorzknieniem i cynizmem. Po co ten uśmieszek na końcu? To nawet nie jest zabawne.
                      • blackglass Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 10.04.13, 14:46
                        > paris-texas-warsaw napisała:
                        > > Ludzie, jeśli ktoś mi umie podać sensowny powód, dla którego można zostawić tak
                        > > dziecko bez słowa i nie chcieć się z nim kontaktować, to będę wdzięczna. Ja so
                        > > bie myślałam i nic nie mogę wymyślić...


                        > Po co Ci to uzasadnienie?

                        Ja tez w sumie chciałabym wiedzieć dlaczego ojciec bez słowa zostawia własne dzieci, nie chce się z nimi kontaktować? Co nim kieruje, ze jest w stanie coś takiego zrobić?

                        altz napisał:
                        > Lepiej zapytaj autorkę wątku, dlaczego nie napisze całej prawdy?

                        Altz czy ty wiesz coś więcej niż reszta?
                        Czy to twoje chore insynuacje?

                        • altz Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 10.04.13, 15:19
                          blackglass napisała:
                          > Altz czy ty wiesz coś więcej niż reszta?
                          > Czy to twoje chore insynuacje?

                          Po prostu czytam między wierszami i myślę, że tak słodko nie było, jak wynika z wpisów.
                          Jestem chory, jak większość z nas. wink Jestem wredną wszą z insynuacjami. big_grin
                        • eicron Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 10.04.13, 19:45
                          blackglass napisała:

                          > Ja tez w sumie chciałabym wiedzieć dlaczego ojciec bez słowa zostawia własne dz
                          > ieci, nie chce się z nimi kontaktować? Co nim kieruje, ze jest w stanie coś tak
                          > iego zrobić?
                          >

                          Trzeba spytać ojca. Ja obstawiam, że w tym przypadku chce się zwyczajnie odegrać na żonie za wszystkie przykrości, jakich od niej doświadczył. Mało sensowne ale moim zdaniem prawdopodobne.

                          Nie sądzę, żeby w tym przypadku istniała silna więź między ojcem a córką...
                    • nowel1 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 10.04.13, 11:46
                      paris-texas-warsaw napisała:


                      >
                      > Ludzie, jeśli ktoś mi umie podać sensowny powód, dla którego można zostawić tak
                      > dziecko bez słowa i nie chcieć się z nim kontaktować, to będę wdzięczna. Ja so
                      > bie myślałam i nic nie mogę wymyślić...

                      Ja nie potrafię i nikt sensowny nie potrafi.
                      Nie zmienia to faktu, że odgrażanie się zabraniem mu połowy dochodów sprowadza odgrażającą się do poziomu smutnej walki o kasę.
                      Bo można i należy wystąpić o pieniądze na utrzymanie dziecka, i to pewnie w części powyżej 50% jego utrzymania, skoro ojciec nie jest zainteresowany żadną formą kontaktu i opieki nad dzieckiem, ale to nie ma być kara i to, ile ojciec zarabia, niewiele ma do rzeczy.
          • kasper254 Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 09.04.13, 16:02
            1.Oczywiście, że mogłem użyć innego słowa, np. na "s...n", ale wtedy dotykałbym sfery pokoleniowej i w przypadku cosa nostry miałbym przechlapane. "Wsza" wydała mi się określeniem niamalże niewinnym przy innych, cisnących się na ustach. Nie wiedziałem jednak, że tylu tu purystów; już nie mówię: humanistów, bo znowu ktoś myślałbym, że - jak ksiądz Rydzyk myle szambo z perfumerią i czynię jakiekolwiek aluzje do dworu prezydenckiego. Zbyt jednak szanuje to forum i ludzi, ktorz tu piszą, aczkolwiek moje wysokie mniemanie troszkę się zachwiało - co do osób, rzecz jasna.
            2.A więc do meritum. Mógłbym napisać, że porzucona żona mogłaby odzywac się do męża (jeszcze), np: "mój skarb odszdł", "zostawil mnie misiu, a tyle pięknych chwil przeżyliśmy", itepe, a ponadto ronić łzy przy oglądaniu każdej wspolnej rodzinnej fotgrafii. Jakież by to było piękne, kształcące, budujące, humanitarne. Dzieciom opowiadać. I wtedy przeżywałaby 6 lat żałoby, jak w paradygmacie psychologicznym: 2 lata - żal dobroczynny; 2 - dziękczynny i 2 - prognostyczy.
            3.Japończycy dlatego potrzebowali takiego ustronnego miejsca w firmach, aby dać upust swojej wścieklości, traumie, niezgodzie, także nienawiści. Myślę, że katharsis po niewnnym przecież ataku na szefa był lepszy, aniżeli branie psychotropów czy strzelanie. Zresztą sprawdzało się.
    • katem.oka Każdy z nas tutaj ma swoją historię 10.04.13, 01:34
      ...mniej lub bardziej dramatyczną od Twojej - co oczywiście subiektywnie jest bez znaczenia. Różnie ludzie sobie z takimi sytuacjami radzą a raczej nieudolnie próbują.
      Możesz sobie go nazywać wszą, gnidą i różnymi epitetami z rodu rynsztoka, wymyślić worek treningowy, budować teorie spiskowe i to jest jak najbardziej ok moim zdaniem. Złość jest normalnym etapem wychodzenia z dołu i czasami niezbędny. Czasami trzeba walnąć pięścią w szafę, ale tak żeby nikt nie widział a już tym bardziej dziecko. Dziecko tego nie zrozumie, cała sytuacja jest dla niego niezrozumiała i najgorsze co może być, to przenieść swoje złe emocje na dzieci. Z czasem sam zrozumie, jakoś to sobie ułoży. Nie okłamuj, nie szkaluj i jak to już ktoś napisał powiedz prawdę: rodzina ma problemy i to się zdarza czasami, to nie jest żaden wstyd. A Pan... jeśli nie zmądrzeje to jego strata, Ty do niczego go nie zmusisz. Musisz się z tym pogodzić i im szybciej, tym lepiej będzie dla wszystkich.
      Życzę Ci dużo sił i ściskam smile
    • oliidawid Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 24.08.13, 11:38
      Bardzo Ci współczuję, nie mam pojęcia jakie uczucia musiały targać Tobą w tamtym momencie i mam nadzieję, że nigdy się nie dowiem tego na własnej skórze.
      Co do zachowania pana taty to jest beznadziejne ale... ostatnio sama przechodziłam trudne chwile w swoim małżeństwie, przepraszam nadal one trwają choć próbujemy coś ratować,i widzę, że zachowanie mojego męża nie jest odosobnionym. Na moją kategoryczną "prośbę" o wyprowadzenie się chciał wyjść i wyjechać do swojego rodzinnego miasta oddalonego od nas o 400km, dodam że mamy dójkę dzieci w wieku 3 i 1,2 roku. Potem jak rozmawialiśmy to widziałam, że dzieci były jakby w jego myśleniu połączone ze mną, jeśli odchodzi ode mnie to i od dzieci (tu również świadomość, że przez odległośc miałby mocno ograniczone kontakty z maluchami). Dziwi mnie to bo dla mnie niewyobrażalne jest odcięcie się od maluchów.
      Co do nazywania męża/ex-męża wszo-człowiekiem to może i mnie to razi ale naprawdę nie rozumiem świętego oburzenia 3/4 członków tego forum na formę itd i braku akceptacji tego, że jesteśmy tylko ludźmi i w chwilach słabości sama potrafię użyć pewnie o wiele gorszych epitetów. Ciekawe czy Wy w takim momencie byliście uosobieniem kultury dla współmałżonka. Okropne jest też to, że wsparcie, którego można by było się spodziewać na takim forum zostało okazane na samym początku a potem kiedy po części autorka skorzystała z rad coniektórych forumowiczów kolejne 200 postów skupiło się na to czy ma prawo moralne nazywać tak swojego męża, czy to etyczne czy nie itd. No ludzie!!!! Większość z Was ma to już dawno za sobą, może już nie potraficie przypomnieć sobie tych emocji, które Wami targały w takim momencie?! Jedynym skutkiem jaki to przyniosło jest to, że od tamtego momentu autorka nie napisała nic zapewne w obawie, że znów użyje nie takiego sformułowania jakie Wy aprobujecie. Szkoda...
      Mam nadzieję, że Twoja sytuacja już się wyklarowała. Jeśli zaglądasz jeszcze napisz jak potoczyły się Wasze losy? Czy mąż jest jeszcze mężem czy też już został ex? Czy utrzymuje kontakty z córką?
      Pozdrawiam
      • altz Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 24.08.13, 12:45
        oliidawid napisała:
        > Na moją kategoryczną "prośbę" o wyprowadzenie się chciał wyjść i wyjechać do swojego
        > rodzinnego miasta oddalonego od nas o 400km, dodam że mamy dójkę dzieci w wieku
        > 3 i 1,2 roku.
        Proponujesz, a potem się dziwisz. Więc ja też się dziwię.
        Facet się wyprowadza tam, gdzie ma rodzinę, gdzie są osoby, które chcą z nim być. Niby z jakiego powodu miałby siedzieć tam, gdzie nie ma nikogo?
        Przy rozwodzie rodziny, dzieci są raz na jakiś czas, jak wyjście do kina, jak nie ma dzieci na co dzień, to niestety, jest się samemu. Miał się wyprowadzić, ale być tam, gdzie mu pozwolisz, taka próba dominacji nad wolnym człowiekiem.
        Dzieci są "połączone z matką", polskie sądy tak uważają, spora część matek też tak uważa. Facet po prostu nie jest naiwny, zna życie i inwestuje sensownie swój czas, drugiego życia mieć nie będzie.

        > Jedynym skutkiem jaki to przyniosło jest to, że od tamtego momentu
        > autorka nie napisała nic zapewne w obawie, że znów użyje nie takiego
        > sformułowania jakie Wy aprobujecie.
        Może po prostu nie żyje? Ludzie się rodzą i umierają, 4 tys. samobójstw rocznie, 3.5 tys. zabitych w wypadkach drogowych rocznie, 85 tys. zgonów z powodów chorób nowotworowych itd. Ludzie umierają i jest to zupełnie naturalne.
        • miacasa Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 24.08.13, 16:23
          > Dzieci są "połączone z matką", polskie sądy tak uważają, spora część matek też
          > tak uważa. Facet po prostu nie jest naiwny, zna życie i inwestuje sensownie swó
          > j czas, drugiego życia mieć nie będzie.

          A dzieci z tego miotu? W myśl przysłowia: pierwsze koty za płoty? Co tam, wszak człowiek ma jedno życie, szkoda go marnować na dzieci, z których matką się nie układa. Od biedy można sobie nowe zrobić. Katastrofa
          • altz Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 24.08.13, 18:28
            miacasa napisała:
            > A dzieci z tego miotu? W myśl przysłowia: pierwsze koty za płoty? Co tam, wszak
            > człowiek ma jedno życie, szkoda go marnować na dzieci, z których matką się nie
            > układa. Od biedy można sobie nowe zrobić. Katastrofa

            Przecież chciała go baba wyrzucić i nie pozwolić żyć z dziećmi. Jak więc mógłby żyć z dziećmi? Nie miał żadnych szans.
            Popatrz się, jaki ma nick, imiona dzieci. Ona jest zdominowana przez dzieci, taka kwoka, pewno hasło do konta też jest jakoś związane z dziećmi. Myślisz, że zgodziłaby się nad jakąś formą opieki wspólnej? Ja w to nie wierzę.
            Wyprowadzka ojca gdzieś dalej i układanie sobie życia na nowo, to według mnie jedyna sensowna decyzja.

            Powinna się opamiętać i nie robić takich numerów, bo na ułożenie sobie życia z kimś innym, według mnie, nie ma żadnych szans. Chyba, że wybiera życie singielki do końca życia, to droga wolna.
            • miacasa Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 24.08.13, 23:51
              > Wyprowadzka ojca gdzieś dalej i układanie sobie życia na nowo, to według mnie j
              > edyna sensowna decyzja.

              a wg mnie jest wiele rozwiązań pośrednich, dużo bardziej sensownych
              • altz Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 25.08.13, 08:59
                miacasa napisała:
                > a wg mnie jest wiele rozwiązań pośrednich, dużo bardziej sensownych

                A jeśli jest ich tak wiele, jak piszesz, to podaj dwa. smile
            • oliidawid Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 25.08.13, 07:51
              Altz bardzo łatwo przychodzi Ci ocenianie innych nawet jeśli jedyne co o tych osobach wiesz to kilka postów na forum, a dodam, że na tym forum jestem może z tydzień. Czy jestem zdominowana przez dzieci? Nie wiem, sama nie potrafię sobie na to pytanie odpowiedzieć ale zauważ, że gdybym jednak była to nie wyrzucałabym ich ojca bo w końcu ani nie bije ani nie pije nałogowo, dzieci kocha więc powinnam dla ich dobra tkwić w nieszczęśliwym związku.
              Obecnie nie da się ukryć, że dzieci i może jeszcze fitness to dominujące tematy w moim życiu bo od trzech lat jestem albo z niemowlakiem albo w ciązy albo z małym dzieckiem i niemowlakiem wink

              Nigdy w życiu nie przyszłoby mi do głowy odcinać ojca od jego dzieci, to nie są moje dzieci, to są nasze dzieci i dopóki ich ojciec nie stwarza zagrożenia dla ich bezpieczeństwa dopóty ja nie widzę żadnych przeciwsskazań aby brał czynny udział w ich życiu jeśli ostatecznie nie uda nam się dogadać w związku. Dlatego zabolało mnie, że na moją "prośbę" wyprowadzki tak łatwo pogodził się z myślą, że nie będzie miał z nimi kontaktu lub bardzo ograniczony. Oczekiwałabym, że spróbuje porozmawiać jak ja to widzę i jak on to widzi aby one aż tak bardzo nie ucierpiały. Syn jest jeszcze malutki ale Oliwka jest bardzo związana z tatą i wiem, że przeżywałaby ogromnie jego brak. Nie chcę im tego fundować, dlatego nie ma dobrego wyjścia w tej sytuacji bo wiem, że mąż wróciłby do swojego rodzinnego miasta i wcale się temu nie dziwię (pomimo tego, że mieszka tu od 7-8 lat to znajomych ma raczej tylko z pracy) a z drugiej strony zależałoby mi aby jego kontakt z dziećmi nie ograniczał się tylko do dwóch weekendów w roku, ewentualnie tygodnia kiedy będzie miał urlop. W chwili obecnej jak dzieciaki są malutkie nie bardzo sobie wyobrażam dowożenie ich 400km i ich spędzanie tam tygodnia czy dwóch.
              I może wyjdę na egoistkę ale dla mnie opieka łączona/wspólna/naprzemienna czy jakkolwiek ją nazwać jest ogromnym odciążeniem. Pomimo tego, że uwielbiam swoje dzieciaki to nie zapomniałam o tym, że jestem kobietą, człowiekiem i też potrzebuję czasu dla siebie, swoich przyjemności itp. Ile można wykorzystywać dziadków w tym celu, pewnie dość szybko by się zbuntowali.
              Zresztą próżne te dywagacje bo na chwilę obecną jesteśmy na etapie "ratowania" małżeństwa, dogadywania się. Jeśli przyjdzie czas, że będę musiała się zmierzyć z problemem podziału opieki nad dziećmi wtedy na pewno coś wymyślimy smile
              Pozdrawiam i życzę więcej wiary w drugiego człowieka smile
              • altz Re: jak powiedzieć córce, że jesteśmy teraz same? 25.08.13, 09:18
                oliidawid napisała:
                > Altz bardzo łatwo przychodzi Ci ocenianie innych nawet jeśli jedyne co o tych o
                > sobach wiesz to kilka postów na forum, a dodam, że na tym forum jestem może z t
                > ydzień.
                Może i łatwo mi przychodzi, ale zdziwiłbym się, gdyby było inaczej. Sama się nad tym zastanów, pewno numer do karty też jest datą urodzin dziecka? big_grin

                > Czy jestem zdominowana przez dzieci? (...) dzieci kocha więc pow
                > innam dla ich dobra tkwić w nieszczęśliwym związku.
                To tak nie działa. To dzieci są najważniejsze ale tylko po to, żeby się nimi pochwalić, żeby pokazać, jak mają fajnie, jaką jestem świetną mamą, że są moje, męża się spokojnie usuwa z pola widzenia i zabrania spotykania się za często z dziećmi, powód zawsze można znaleźć. Spłodził, może odejść, byle płacił alimenty. Znam takie osoby osobiście, nie jedną taką kobietę.
                Wszystko przed Tobą, na razie nie masz się z czego tłumaczyć oprócz tego, że chciałaś dzieci odciąć od ojca niewiele robiąc i wyrzuciłaś męża z domu. Tylko tyle, cała przyszłość przed Tobą! wink

                > Nigdy w życiu nie przyszłoby mi do głowy odcinać ojca od jego dzieci
                Wyrzucając go z domu już go odcinasz od dzieci, więc kłamiesz albo sobie to jakoś racjonalizujesz.

                > Dlatego zabolało mnie, że na moją "prośbę" wyprowadzki tak łatwo pogodził się z myślą,
                > że nie będzie miał z nimi kontaktu lub bardzo ograniczony.
                A co miał zrobić? Zamknąć Cię w komórce i liczyć, że nikt się nie dowie?
                Wnosić do sądu o opiekę nad dziećmi? Nie miałby żadnych szans przy tak małych dzieciach.
                Wnosić o ubezwłasnowolnienie, bo nie wiesz, czego chcesz? smile
                Chciałaś żeby się wyniósł, a jednocześnie nie chciałaś? To masz jakiś problem ze sobą przede wszystkim.

                Próbujcie coś robić, ale jeśli facet jest dość wrażliwy, jak widać, to pewno i tak się skończy wyprowadzką, bo już do końca Ci ufać nie będzie. Powiedziałaś, zareagowałaś, zostało to przyswojone, on już to wie, jaki los go czeka. Albo będzie domowym pieskiem albo zostanie wyrzucony za drzwi. Co wybierze, już pokazał.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja