no i stało się.......

28.05.13, 09:33
tak naprawdę nigdy nie myślałam, że będę poszukiwać pocieszenia na takim forum, ale stało się.......... jestem zdradzoną żoną i kompletnie rozbitą kobietą....... nie mam już siły dłużej tego wytrzymywać. Pozew napisany podpisany nawet przez M, ale co z tego jak nie mam odwagi na dalszy krok. Z pozoru normalna rodzina ja M i synek 6 lat. Wypady do znajomych regularne, do rodziców, na spacery, święta, spotkania jak z bajki tak normalnie, sex, kłótnie były oczywiście, ale o niepozmywane gary o nic więcej. Aż tu nagle dostaje sms, żebym w końcu przejrzała na oczy. Po wymianie kilku sms z tajemniczą nieznajomą wiem wszystko. Spotkania od kilku m-cy i tysiące wymienionych sms. Telefon M leżał zawsze na wierzchu nie wyciszony miałam do niego dostęp kiedy tylko chciałam, ale po co? Teraz się obwiniam, gdybym tylko choć raz zajrzała może coś bym zauważyła. Wieczorem wrócił M i go do ściany przyznał się, że to wszystko skończone, że groziła mu, że jak nie odejdzie ode mnie to ja się o wszystkim dowiem i niestety obietnice spełniła bo M nie odszedł.
Serce mi pęka bo jak w jednym momencie przestać kochać człowieka, którego kocham przez pół mojego życia (7 lat małżeństwa i 10 lat "chodzenia"). Próbujemy to naprawić, ale pytam jak? W jednej chwili mówię sobie dam radę, a za chwilę ryczę, płaczę i się obwiniam, że widocznie mu czegoś brakowało skoro poszedł do innej. Tysiące rozmów z której nic nie wynika bo M nie chce o tym gadać bo mówi, że nie ma o czym, a ja wracam z pytaniami wyzwiskami itd. wiem, że tego nie wolno robić, ale nie umiem, nie potrafię. Ciągle sobie wyobrażam ich razem jak ją całuje, pieści, dotyka......... to mnie zabija. M błaga, żebym wybaczyła powtarza, że popełnił błąd, że już nigdy tego nie zrobi, przyrzeka przysięga, ale ja nie wierze. Poniżył mnie bardzo zgnoił zdeptał z ziemią. Czuję się zwykłą babą. Nic we mnie kobiecości, zatraciłam to, kiedy się dowiedziałam. Nikomu o tym nie powiedziałam, mamy grono bardzo dobrych przyjaciół, ale nikt nie wie, rodzice, teście, którzy za mną wskoczyli by w ogień. NIKT. Serce mi pęka........................
Nie wiem co dalej mówią, że czas leczy rany w tym przypadku niestety nie. Minęło już ponad 1,5 m-ca, a mi nic nie przechodzi..........
    • ekscytujacemaleliterki Re: no i stało się....... 28.05.13, 09:44
      Czas leczy rany ale nie ekspresowo a 1,5 miesiąca to bardzo krótko.
      Nikt ci nie da złotej rady.
      Musisz sama przerobić wszystkie emocje które Tobą targają. Od nienawiści po miłość, przez żal, rozpacz i dziki śmiech.
      A kiedy już wszystkiego doświadczysz sama będziesz wiedziała co dalej smile
      Albo wybaczysz albo pogonisz.
      A na razie to rób wszystko co sprawia, że choć na kilka minut możesz zapomnieć.
      Będzie dobrze - innej opcji nie ma smile
    • nowel1 Re: no i stało się....... 28.05.13, 09:46
      Arnika, daj sobie czas.
      On nie zrobił tego Tobie, on to zrobił dla siebie. Zrobił rzecz, która Cię bardzo zraniła, ale ten ból kiedyś minie, a jeśli kochacie się, to jest o co walczyć.
      Warto poszukać przyczyn - ale po to, żeby coś między Wami naprawić, ulepszyć; ale w żaden sposób Ciebie jego zdrada nie umniejsza jako kobiety, musisz odkleić się od takiego myślenia.
      Nie chciał od Ciebie odejść, tamta relacja się skończyła, on chce być z Tobą - to wcale nie jest zły punkt wyjścia do dalszej części Waszej wspólnej historii.
    • anbale Re: no i stało się....... 28.05.13, 09:47
      Szczerze mówiąc- mimo wszystko nie spieszyłabym się na Twoim miejscu z rozwodem, skoro dotąd byliście niezłym małżeństwem. Może ta zdrada męża to była jakaś jego "kogucia" fascynacja, może to była przelotna miłostka i może jeszcze da się to wszystko uratować?
      Twoje emocje w tej chwili są zupełnie naturalne, pomyśl czy nie iść do lekarza po jakieś leki stabilizujące nastrój- powinny pomóc. I dajcie sobie czas, może jakimś sposobem, jak będziecie dla siebie cierpliwi, skoro wciąż się kochacie- być może wszystko się jakoś wyprostuje...?
    • yoma Re: no i stało się....... 28.05.13, 10:09
      Niczego ci nie brakowało, nie wygłupiaj się.

      > Tysiące rozmów z której nic nie wynika bo M nie chce o tym gadać

      Bo jest na poczuciu winy jak jasna cholera, a to nic przyjemnego, więc unika smile Odpuść, o ile możesz. Lepsza korona na głowę i chłód, niech pozabiega. Psiapsióle się jakiejś wygadaj jak baba babie. Bardziej ci pomoże.

      Generalnie na razie nie rób nic. Niech ci się emocje poukładają.
    • mayenna Re: no i stało się....... 28.05.13, 11:22
      Arnika, jak sam mówi, popełnił błąd. Żałuje tego co zrobił. Wybrał w ogólnym rozrachunku ciebie i rodzinę.To jest wartość, od której można zacząć budować na nowo.
      Rozwieść się zawsze zdążysz. Jak było wam ze sobą dobrze, byliście udanym małżeństwem to szkoda to wszystko zaprzepaszczać.
      Trzymaj się. Trudny czas przed tobą...
      • errormix Re: no i stało się....... 28.05.13, 12:05
        Jakby mu z żoną było dobrze i by ją kochał, to by jej nie zdradził. Proste. No chyba, że w dzisiejszych czasach zdradza się z miłości do własnej żony.

        Zdrada to nie wypad z kumplami na wódkę, po której można awanturę zrobić i się zapomina. Nikt nie zdradza przypadkowo, bo mu się kobita tak nieszczęśliwie między nogami zaplątała, że przypadkowo się na nią położył.

        Każdy dorosły człowiek ma własną wolę i zawsze może powiedzieć "nie". A jeśli mówi "tak" i idzie do łóżka z kochanką, a później tłumaczy że "on tak naprawdę nie chciał, że kocha dom i żonę" to to jakiś dzieciak musi być.
        • mayenna Re: no i stało się....... 28.05.13, 12:26
          Masz racjęsmile
          Jednak popełnia się w życiu błędy. Ważne, jak z nich wychodzimy.
          • errormix Re: no i stało się....... 28.05.13, 12:44
            No chwila, chwila. Błąd? Jaki błąd? Błąd to można popełnić przechodząc na czerwonym, albo mieszając piwo z winem, albo osikać ścianę w kiblu po ciemku. To ja rozumiem jako błąd.

            Ale miętolenie obcej baby, wzdychanie do niej, całowanie jej, lizanie, sapanie jaka ona cudowna, seksowna, podniecająca, umawianie się z nią całymi tygodniami, albo i miesiącami po kryjomu, wysyłanie do niej smsów, myślenie o niej i o tym jak to ona mu zrobiła dzisiaj dobrze podczas, gdy obok śpi żona, to nie jest żaden błąd.

            To kurewstwo* zwykłe jest.

            =====

            * wulgarnie:
            1. niemoralne prowadzenie się, niegodziwe postępowanie;
            2. rozpusta, nierząd
            • mayenna Re: no i stało się....... 28.05.13, 13:07
              A jakby nie wzdychał do niej tylko kolokwialnie mówiąc: przeleciał?smile
              A jakby uważał, że ją kocha i nie umiał podjąć decyzji?
              Czasem błędem jest wchodzenie w zbyt zażyłe relacje. To trochę tak jak z zonami damskich bokserów: jakby ją na 'dzień dobry' uderzył to ona by za niego nie wyszła. Granica przesuwa się jednak na tyle niezauważalnie, ze my to akceptujemy, a potem jest błąd bo doszło do czegoś, czego nie zakładaliśmy na wstępie ( kto marzy o biciu przez męża?), a z czym sobie trzeba poradzić.
              • errormix Re: no i stało się....... 28.05.13, 13:48
                mayenna napisała:

                > A jakby nie wzdychał do niej tylko kolokwialnie mówiąc: przeleciał?smile

                Ale co to znaczy "przeleciał"? Czy to inny rodzaj zdrady? Mniejsze zło? Bo włożył, wyciągnął i się nie angażuje? Nie myśli o niej? A wieczorem buzi-buzi z żonką? Nie moja droga. To jest właśnie tłumaczenie zestrachanych facetów, których żony nakryły na zdradach i ulubiony argument kobiet, które pocieszają się tym i wybaczają im zdradę. To dlatego mężowie zaklinają się, że "nic do niej nie czuli", a żony wmawiają sobie, że "przecież on nic do niej nie czuł".

                No tak też można. To zależy jak się postrzega zdradę. Dla jednego prawdziwa zdrada to seks+zaangażowanie. Dla innych wystarczy seks. Potwierdza to jednak tezę, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, a mówiąc wprost: dupczenia.

                Bo idąc dalej tym tokiem myślenia przechodzimy do kolejnego problemu. Ile razy trzeba obcą kobitę "przelecieć" żeby to jednak była prawdziwa zdrada, a nie błąd? No bo jak się nie angażował, a "przeleciał" tę babę ze sto razy, to jeszcze błądzi?

                > A jakby uważał, że ją kocha i nie umiał podjąć decyzji?

                Zastanawiam się co jest trudniejsze - zdradzenie własnej żony i prowadzenie podwójnego życia, ale z ciągłym strachem, że to się może wydać, czy powiedzieć tej żonie, że się odchodzi bo ma się inną.

                > Czasem błędem jest wchodzenie w zbyt zażyłe relacje. To trochę tak jak z zonami
                > damskich bokserów: jakby ją na 'dzień dobry' uderzył to ona by za niego nie wy
                > szła. Granica przesuwa się jednak na tyle niezauważalnie, ze my to akceptujemy,
                > a potem jest błąd bo doszło do czegoś, czego nie zakładaliśmy na wstępie ( kto
                > marzy o biciu przez męża?), a z czym sobie trzeba poradzić.

                Nie, nie, nie big_grin Zły przykład. Bo kobiety, które - nawet niezauważalnie - ale stopniowo akceptują to, że damski bokser daje im w ryja raz dziennie, to to nie jest "przesuwanie niezauważalnej granicy". To jest defekt psychiczny, u podłoża którego najczęściej leżą przemocowe doświadczenia wyniesione z domu, ale nie tylko. Żadna inna kobieta nie pozwoli sobie na to, by facet ją uderzył, bo jeśli tylko się na nią zamachnie to w ciągu 5 minut gość będzie w najlepszym przypadku spakowany, a w biurze podawczym stemplować będą wpłynięcie pozwu o rozwód złożony przez żonę.
                • altz Re: no i stało się....... 28.05.13, 15:01
                  errormix napisał:
                  > Bo idąc dalej tym tokiem myślenia przechodzimy do kolejnego problemu. Ile razy
                  > trzeba obcą kobitę "przelecieć" żeby to jednak była prawdziwa zdrada, a nie błą
                  > d? No bo jak się nie angażował, a "przeleciał" tę babę ze sto razy, to jeszcze
                  > błądzi?

                  Jak to było w filmie Marka Koterskiego "Porno"?
                  Raz to nie zdrada. Z przyjacielem - nie zdrada. Po pijaku - nie zdrada. Na wczasach nie zdrada....
                  A my na wczasach, po pijaku i pierwszy raz! big_grin
                  • errormix Re: no i stało się....... 28.05.13, 15:25
                    Hahaha, właśnie dzisiaj w nocy oglądałem big_grin
                    • mayenna Re: no i stało się....... 28.05.13, 16:55
                      Tak z ciekawości: co byś zrobił, gdyby to twoje dziecko zdradziło i prowadziło podwójne życie?

                      Nie lubię Koterskiego. Ja czytałam dziś nocy Edelmana: "I była miłość w getcie". Też niejako w temaciesmile
            • nowel1 Re: no i stało się....... 28.05.13, 13:57
              Uważasz, że tej kobiecie, która tu założyła wątek, która wciąż kocha męża i cierpi, pomoże Twoje napastliwe i brutalne pisanie?
              Jesteś nieomylny i wiesz na pewno, że powinna go opuscić, skoro sama ma wątpliwości?
              To się nazywa pycha.
              • errormix Re: no i stało się....... 28.05.13, 14:04
                W moim pisaniu odnoszę się do problemu jakim jest zdrada, a nie do autorki i jej problemu, który ona sama musi rozwiązać w swoim życiu i sercu. Niepisanie i przemilczanie niektórych aspektów dotyczących zdrady nie sprawi, że ich nie będzie. To nie jest pycha. To jest dyskusja. Ale dziękuję za pouczenie smile
                • nowel1 Re: no i stało się....... 28.05.13, 14:13
                  To nie było pouczenie; pouczać kogoś znaczy zakładać, że ten ktoś wyciągnie z pouczenia jakąś naukę sad

                  I myślę, że masz wystarczająco dużo wyobraźni, żeby umieć przewidzieć, jak się może poczuć osoba zdradzona po tym, co napisałeś.
                  Nazywać rzeczy po imieniu to jedno, a fabularyzować tworząc opowieść na temat domniemanych zachowań osoby zdradzającej to drugie. I może ranić. Niepotrzebnie.
        • lesnik5 Re: no i stało się....... 28.05.13, 12:26
          No właśnie, to samo chciałem napisać. To w sumie takie proste.

          Ale najwyraźniej nie dla wszystkich kobiet, bo już się pojawiają głosy usprawiedliwiające albo wkręcające jakieś super wydumane teorie.
          • mayenna Re: no i stało się....... 28.05.13, 13:18
            lesnik5 napisał:

            > No właśnie, to samo chciałem napisać. To w sumie takie proste.
            >
            > Ale najwyraźniej nie dla wszystkich kobiet, bo już się pojawiają głosy usprawie
            > dliwiające albo wkręcające jakieś super wydumane teorie.

            Ja nie usprawiedliwiam bo zdrada jest k..stwem. No jest i tyle. Ale w tym jest tez człowiek, który ma różne motywacje, różne drogi go do jego decyzji prowadzą.
            Jestem w stanie zrozumieć, że ktoś może zdradzić i uznawać to potem za błąd.
          • karolivia Re: no i stało się....... 28.05.13, 14:19
            Życie nie jest czarno-białe. I to nie tyle są głosy usprawiedliwiające zdradę, tylko głosy rozsądku, które pokazują, że to nie jest TAKIE PROSTE. Jak brzmi motto tego forum????
            Może jeszcze ich coś ze sobą łączy, a może nie. Nie wiemy tego. A wasze, męskie porady można odczytać jako taką wielką strzałkę wskazującą jeden kierunek : SĄD.
            Zdrada to dramat, głupota, błąd, emocje, ból, poniżenie....Ale.... czasami można ją wybaczyć. Dlatego rada żeby się spokojnie kobieta zastanowiła i wyciszyła jest najwłaściwsza, nawet jak się w końcu rozwiedzie to nie będzie tego żałowała.
            • yoma Re: no i stało się....... 28.05.13, 14:53
              Howgh.
              • nowel1 Re: no i stało się....... 28.05.13, 15:23
                Howgh howgh howgh.
        • anbale Re: no i stało się....... 28.05.13, 12:39
          Niby tak, ale emocje ludzkie na pstrym koniu jeżdżą... Ja sama kiedyś z wielkim hukiem odeszłam od jednego gościa, tylko po to żeby przekonać się jak mi na nim zależy- sytuacja wtedy była nie do uratowania, ale wiem, że to się zdarza.
          Czasem człowiek gdzieś się zabłąka bez sensu, na jakieś emocjonalne manowce- jeśli mąż nie porzucił jednoznacznie tego małżeństwa, jeśli coś tam jeszcze się tli, to myślę, że można dać jeszcze szansę, na to potrzebny jest czas, rozmowy i wyciszenie emocji. A co on/oni zrobią z tą szansą- to oczywiście osobny temat, na dwoje babka wróżyła.
    • jakkamien Re: no i stało się....... 28.05.13, 11:56
      Daj sobie i Wam czas. Ogromnie wazne jest ze maz chce z Toba byc, na tym naprawde mozna zbudowac zwiazek. Emocje zwiazane z romansem są ciezkie, rozumiem Cie, bardzo trudno jest odbudowac zaufanie, ale przy wspołpracującym męzu mozna. Tak ja pisza dziewczyny, rozwieść się zawsze zdązysz.
      • solaris_1971 Re: no i stało się....... 28.05.13, 13:24
        M błaga, żebym wybaczyła powtarza, że popełnił błąd, że już nigdy tego nie zrobi, przyrzeka przysięga, ale ja nie wierze.

        A mowil dlaczego to zrobil ? Interesuje mnie przyczyna ( moze za bardzo racjonalizuje ).
        Bo slyszalam juz bezradne rozkladanie rak i tlumaczenie " omotala mnie, nie dalem rady ".
        • solaris_1971 Re: no i stało się....... 28.05.13, 13:33
          Wieczorem wrócił M i go do ściany przyznał się, że to wszystko skończone, że groziła mu, że jak nie odejdzie ode mnie to ja się o wszystkim dowiem i niestety obietnice spełniła bo M nie odszedł.

          Czyli "powaznych zamiarow " wobec niej nie mial. Jestescie razem 17 lat. Chcial odmiany, chcial sprobowac jak to jest z inna.
          Ja go nie usprawiedliwiam, to co zrobil jest ewidentnie czyms zlym.

          Z jednej strony, nie chcial Cie rzucic dla innej.
          Z drugiej strony, na moj gust, musisz sie liczyc z tym, ze zrobi to ponownie.
          I co wtedy ? Tez wybaczysz i pozwolisz emocjom ochlonac ?
    • anielica84 Re: no i stało się....... 28.05.13, 14:26
      ja lecze rany pol roku i nadal kiepsko sa chwile kiedy rzucam wszystko w diably, ten proce trwa a jak sie skonczy nikt nie wie...powiedz komus poszukaj wsparcia w realu smile to pomaga mnie pomoglo
      • kasper254 Re: no i stało się....... 28.05.13, 14:36
        1.Najlepiej to być "katonem" i rzucać argumentami z czerni i bieli, jak kamieniami - na szaniec.
        2.Nikt nie wie, czy statek z połamanymi żaglami nie wpłynie do dalekiego portu. Najłatwiej rzucić wszystko, "zamknąć drzwi", trudniej - wybaczyć, także sobie. Staraj się nie słuchać tylko "katonów", bo ich miary są wirtualnym bytem. Skąd też można wiedzieć, że twój mąż znowu cię zdradzi? Mamy i "pytie". Spróbuj ratować, jeśli się da, jeśli można, jeśli są ku temu warunki. Będzie ci łatwiej. Dziecku też. I rodzinie.
        • solaris_1971 Re: no i stało się....... 28.05.13, 18:46
          Skąd też można wiedzieć, że twój mąż znowu cię zdradzi?

          Stad, ze ci, ktorzy zdradzaja, zdradzaja najczesciej " seryjnie ".
      • miacasa Re: no i stało się....... 28.05.13, 19:46
        anielica84 napisał(a):

        > ja lecze rany pol roku i nadal kiepsko

        U mnie podobnie ale głównie dotyczy to moich emocji. Mąż nieustannie się stara, nasze relacje bardzo się poprawiły, komunikacja już dawno nie była tak dobra ale... w mojej głowie zamęt. Ciągle czuję żal do nas, że tak spierniczyliśmy nasze małżeństwo, że zniszczyliśmy rodzinę, że nie potrafiłam go kochać tak, jak tego potrzebował, że on przestał mnie kochać i pognał za inną kobietą. Codziennie doceniam moją rodzinę ale też codziennie myślę, że wolałabym uciec, wolałabym przepłakać kilka tygodni/miesięcy i więcej się z nim nie zobaczyć, wyczyścić serce i pamięć ale mamy troje dzieci i to jest niemożliwe. Dlatego codziennie szukam dobrych stron, dlatego ograniczam myśli o ucieczce i czekam, czekam aż słynny czas zacznie wspomagać moje/nasze starania. Zdrada jest dla mnie koszmarem, z którym nie umiem się uporać.
        • bez_przekazu prosba 28.05.13, 20:46
          prosze, nie piszcie "tescie" tylko "tesciowie",plizzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzz
          • arnika_81 Re: prosba 28.05.13, 20:57
            słuszna uwaga, popełniłam błąd sprawdziłam dopiero teraz w słowniku..... zapamiętam na pewno dziękuję
    • arnika_81 Re: no i stało się....... 28.05.13, 20:53
      bardzo Wam dziękuję za wszystkie komentarze, nie uwierzycie, ale czytając to łzy ciekły mi po policzkach. W głowie mętlik, zamęt, pustka. Myśli targają mną na wszystkie możliwe strony...... boję się życia bez niego, ale boję się życia dalej z M, bo jeśli naprawdę zrobi to jeszcze raz nie wytrzymam tego. Synek nic nie wie, tzn. nic Mu nie mówimy, ale dzieci więcej wiedzą niż nam się wydaje.
      Jutro nowy dzień, kolejny dzień z kołaczającym sercem..........
      Jeszcze raz bardzo dziękuję za wszystkie wypowiedzi. Nie wiem czy uwierzycie, ale naprawdę mi trochę lepiej. To wszystko za głęboko we mnie siedziało tym bardziej, że nikt o tym nie wie. Może to jest złe, ale WSTYDZĘ się o tym mówić przy wszystkich zachowujemy się jak do tej pory. Byliśmy na weselu, na którym wybawiliśmy się tak jak od niepamiętnych czasów. Niby jest dobrze i myślę, że damy radę, że ja dam radę, ale za moment przychodzą do głowy słowa, które usłyszałam od tej kobiety............ a to boli i czy przestanie kiedyś boleć chyba nie.......
      • lilyofthevalley31 Re: no i stało się....... 28.05.13, 21:45
        Arnika życzę Tobie dużo siły. Jesli Twoj mąż chce ratować Wasze małżeństwo to uważam że warto spróbować.
        Ja nie wiem czy niestety czy stety nie miałam takiej możliwości. Moze tak ma własnie być.
        Mojemu mężowi ulżyło że sie doswiedziałam, że nie musi sie kryć.

        Czytając te wszystkie komentarze to tak jak bym czytała o sobie. Nie mogę sobie z ta zdradą kompletnie poradzić mimo iż minelo juz 5 miesiecy jak nie mieszkam z meżem. Tak strasznie boli, wciąż płaczę i zastanawiam się gdzie zrobiłam błąd. Jejku kiedy to minie, kiedy zobaczę te "zielone drzewa" o których mówiła ania blue smile nie wiem. Niby jest lepiej, a poczym wieczorem zaczyna się ryczenie do poduszki.

        Arnika bardzo trzymam za Ciebie kciuki, ale staraj sie myslec o sobie, o tym zebys byla szczesliwa, niech mąż sie troche o ciebie postara.
        • blue_ania37 Re: no i stało się....... 29.05.13, 12:10
          lilyofthevalley31 napisał(a):
          . Tak strasznie boli, wciąż płaczę i zastanawiam się gdzie zrobiłam błą
          > d. Jejku kiedy to minie, kiedy zobaczę te "zielone drzewa" o których mówiła ani
          > a blue smile nie wiem. Niby jest lepiej, a poczym wieczorem zaczyna się ryczenie d
          > o poduszki.

          Zobaczysz te zielone drzewa, zaręczamsmile jeszcze trzeba patrzeć na truskawki, zaczynają tanieć!!!
          Kupić dobre wino, gazetę, orzeszki i jakiś balsam do ciała.
          Pomagasmile
          A
      • mayenna Re: no i stało się....... 28.05.13, 22:06
        Pamiętaj, że ta kobieta,mówiąc to co powiedziała, miała swój cel i niezbyt piękne intencje.
        • arnika_81 Re: no i stało się....... 28.05.13, 22:23
          Wiem, a mimo to uwierzyłam jej w kilka słów. Nie mam tylko pojęcia czemu na mnie się zemściła. Nie pytała i nie pisała sms, że szanowny M zaczyna z nią romansować. Nie była tak wspaniałomyślna, żeby mnie powiadomić tylko ładowała się z buciorami w czyjeś życie. Wiedziała, że jest żonaty, a nawet widziała nasze dziecko. Wiem, że nie powinnam jej obwiniać bo siłą i z pistoletem nie zaciągnęła mojego M do łóżka. Sam chciał to poszedł. Może jestem podła, ale życzyłam jej, żeby kiedyś czuła się tak samo jak ja tego cholernego dnia, gdy to wszystko wypłynęło. Żeby też była kiedyś zdradzona przez człowieka, który będzie jej całym światem.
          • solaris_1971 Re: no i stało się....... 29.05.13, 11:13
            Nie mam tylko pojęcia czemu na mnie się zemscila.

            Bo to zly czlowiek - innego wytlumaczenia nie widze.
            Zly - bo miesza sie w romans z zonatym i dzieciatym facetem z zamiarem - podkreslam - z zamierem odbicia go zonie. Nie udalo sie, nie odszedl od Ciebie dla niej, to sie przynajmniej zemscila.
            To straszna baba. Jakim potworem trzeba byc zeby cos takiego zrobic.
            A z drugiej strony przeciez nie wiemy co tak naprawde sie miedzy nimi dzialo. Moze Twoj malzonek jej opowiadal jak to bardzo ja kocha, Ciebie nie moze zniesc i marzy tylko o tym, zeby byc razem z nia.
      • yoma Re: no i stało się....... 29.05.13, 12:11
        > Nie wiem czy uwierzycie,
        > ale naprawdę mi trochę lepiej. To wszystko za głęboko we mnie siedziało tym bar
        > dziej, że nikt o tym nie wie. Może to jest złe, ale WSTYDZĘ się o tym mówić

        Uwierzymy, uwierzymy. I cieszymy się (my, król big_grin), że ci trochę lepiej. Z czego płynie morał: wywalaj z siebie, to pomaga, nie zostawiaj na rozplenienie. Jak ci wstyd przed przyjaciółmi, wywalaj anonimowo tutaj. Ale wywalaj. Zwłaszcza że głęboko siedzi.

        Wypisanie się pomaga też uspokoić emocje i spojrzeć na nie z boku.

        > za moment przychodzą do głowy słowa, które usłyszałam
        > od tej kobiety............ a to boli i czy przestanie kiedyś boleć chyba nie..

        Po miesiącu? Ma prawo. Mam nadzieję, że się będziesz kiedyś z tych słów śmiała, czego szczerze życzę.
        • anbale Re: no i stało się....... 29.05.13, 12:32
          No nie wiem Yoma, czy to dobra rada, bo zaraz ktoś się wyrwie, napisze coś politycznie niepoprawnego autorce, potem zlecą się różne żądne krwi przelotne nicki rozpalać stosy, zrobi się jatka, walka w kisielu; autorka się zniechęci do nas i zniknie na zawsze wink
          Ale tak serio- wypisanie, wyrzucanie emocji jak najbardziej, pomaga. Nawet czasem tylko tak dla siebie, polecam.
          • arnika_81 Re: no i stało się....... 29.05.13, 12:41
            tak naprawdę to byłam zaskoczona tyloma odpowiedziami. Nie spodziewałam się, że tyle osób zajmie się moją osobistą tragedią. Jestem bardzo mile zaskoczona. Nie pisałam tu nigdy, bo nie miałam takiej potrzeby więc nie znam tego forum i ludzi, którzy się wypowiadają. Jak wspomniałam zaskoczyło mnie to bardzo co jest dla mnie naprawdę ważne, bo czasami zupełnie obca osoba, która nie zna żadnej ze stron powie tak naprawdę jak jest i potrafi ocenić i doradzić.
            DZIĘKUJĘ
            • cudak24 Re: no i stało się....... 29.05.13, 12:51
              wiesz trudno podać złoty środek. Każda z nas ma swój pkt widzenia. każdy widzi inaczej najważniejsze by wniosek i decyzję podjąć samemu nie w emocjach - bo one zazwyczaj są złym doradcą. jeśli z mojej strony przyjmiesz radę , faktycznie nie jest wstydem o tym mówić.mozesz sie nawet zaskoczyc ile w twoim otoczeniu z twoich bliskich osób boryka sie z podobnym problemem. to nie wstyd o tym mówić, nawet powinno sie gdyż terapia mówienia o tym pomaga. znajdź faktycznie kogoś kto cie wysłucha, kogoś kto nawet jeśli nie podzieli twojej decyzji i tak przy tobie będzie. bedzie cie wspierać po mimo wszystko!!!!trzymam kciuki.
          • yoma Re: no i stało się....... 29.05.13, 13:12
            Wiesz Anbale, sama widzę taki wpis niewiele postów wyżej, acz nie wątpię, że pisany był w dobrej wierze smile A tak serio, skoro Arnika się wstydzi zwierzać przyjaciołom, to chyba i lepiej, że niepoprawną politycznie szpilę wsadzi jakiś obcy nick niż serdeczna przyjaciółka. Obcy nick można olać.
            • cudak24 Re: no i stało się....... 29.05.13, 13:21
              hej ale wiesz nie chodzi mi o to by jądo tego nakłąniać by poszła sie zwierzyć. ale jeśli ma kogoś kto ją chociaż potrzyma za rękę i przytuli by otrzeć łzy to już dużo. strasznie jest cierpieć w samotności....
              • yoma Re: no i stało się....... 29.05.13, 13:49
                Ależ oczywiście.
      • ekscytujacemaleliterki Re: no i stało się....... 29.05.13, 22:00
        uwierzymy bo większość tutaj doświadczyła Twoich emocji.
        Kup sobie w aptece coś na uspokojenie, przespana noc działa cuda smile
    • cudak24 Re: no i stało się....... 29.05.13, 11:56
      czesć czas mówią leczy rany gówno prawda. ja sama teraz jestem w trakcie pisania pozwu o rozwód, przy czym pisze go bo nie chce męża oszukiwać ze bedzie lepiej. wiem po sobie że jeden raz nie oznacza ze był to błąd. mam wyrzuty sumienia i nie potrafie sobie samej wybaczyc tego co zrobiłam. dlatego rozwodzę się by nie ranić jego a chyba siebie.by nie oszukiwać ze to co sie stało nie miało znaczenia. mamy 8 letnią córkę i o nia chyba sie boję najbardziej.życie po zdradzie jest zajeb...ciężkie i wierz mi dla obu stron.wybaczyć można jesli sie jest silnym, przy czym mój epizod trwał krótko i było to ponad 3 lata temu i niby temat przyschnął ale są dni kiedy sie do tego wraca a to boli zajebiscie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja