arnika_81
28.05.13, 09:33
tak naprawdę nigdy nie myślałam, że będę poszukiwać pocieszenia na takim forum, ale stało się.......... jestem zdradzoną żoną i kompletnie rozbitą kobietą....... nie mam już siły dłużej tego wytrzymywać. Pozew napisany podpisany nawet przez M, ale co z tego jak nie mam odwagi na dalszy krok. Z pozoru normalna rodzina ja M i synek 6 lat. Wypady do znajomych regularne, do rodziców, na spacery, święta, spotkania jak z bajki tak normalnie, sex, kłótnie były oczywiście, ale o niepozmywane gary o nic więcej. Aż tu nagle dostaje sms, żebym w końcu przejrzała na oczy. Po wymianie kilku sms z tajemniczą nieznajomą wiem wszystko. Spotkania od kilku m-cy i tysiące wymienionych sms. Telefon M leżał zawsze na wierzchu nie wyciszony miałam do niego dostęp kiedy tylko chciałam, ale po co? Teraz się obwiniam, gdybym tylko choć raz zajrzała może coś bym zauważyła. Wieczorem wrócił M i go do ściany przyznał się, że to wszystko skończone, że groziła mu, że jak nie odejdzie ode mnie to ja się o wszystkim dowiem i niestety obietnice spełniła bo M nie odszedł.
Serce mi pęka bo jak w jednym momencie przestać kochać człowieka, którego kocham przez pół mojego życia (7 lat małżeństwa i 10 lat "chodzenia"). Próbujemy to naprawić, ale pytam jak? W jednej chwili mówię sobie dam radę, a za chwilę ryczę, płaczę i się obwiniam, że widocznie mu czegoś brakowało skoro poszedł do innej. Tysiące rozmów z której nic nie wynika bo M nie chce o tym gadać bo mówi, że nie ma o czym, a ja wracam z pytaniami wyzwiskami itd. wiem, że tego nie wolno robić, ale nie umiem, nie potrafię. Ciągle sobie wyobrażam ich razem jak ją całuje, pieści, dotyka......... to mnie zabija. M błaga, żebym wybaczyła powtarza, że popełnił błąd, że już nigdy tego nie zrobi, przyrzeka przysięga, ale ja nie wierze. Poniżył mnie bardzo zgnoił zdeptał z ziemią. Czuję się zwykłą babą. Nic we mnie kobiecości, zatraciłam to, kiedy się dowiedziałam. Nikomu o tym nie powiedziałam, mamy grono bardzo dobrych przyjaciół, ale nikt nie wie, rodzice, teście, którzy za mną wskoczyli by w ogień. NIKT. Serce mi pęka........................
Nie wiem co dalej mówią, że czas leczy rany w tym przypadku niestety nie. Minęło już ponad 1,5 m-ca, a mi nic nie przechodzi..........