nic.... życie toczy się dalej.

11.06.13, 09:40
po rozwodzie? życie toczy się dalej..., zostają ci sami znajomi, czasem dzieci których nie można odstawić na półkę.. Fakt, zamiast chęci przez jakiś czas (wszystko zależy od stanu emocjonalnego) zamiast chęci do życia budzi nas poczucie obowiązku...
I nic nie jest w stanie zmienić tego stanu. Uciekanie w pracę jest jakimś rozwiązaniem.., ale później przychodzi chęć posiadania czegoś, kogoś tylko dla siebie tzn. hobby.
Ale nasza ufność została już nadszczerbiona.., jesteśmy starsi, czasem mądrzejsi, z przyzwyczajeniami i bardzo trudno znaleźć drugą osobę do wspólnych wieczorów. Nasza codzienność narzuca nam pewien rytm. W moim przypadku są to dzieci i ich wychowanie (dodatkowe zajęcia które organizują mój czas 4 dni w tygodniu)... Zaczynamy się rozglądać, poturbowani poprzednim związkiem, staramy się nie powielać wcześniejszych błędów (w/g naszego odczucia), ale tak na prawdę okazuje się że świat się zmienił.., to już nie czas na tworzenie nowych związków.., że jest to coraz trudniejsze.
Ludzie niepoważni szukają miłości przez "M" a ich egoizm przysłania prawdziwość odbioru naszej osoby. Trzeba być bardziej uważnym i asertywnym.., nie oszukujmy się że teraz trafimy na lepszego człowieka. Bo świat składa się wciąż z tych samych ludzi.

Ja czas po rozwodzie poświęciłam na rozmyślania o sobie. Doszłam do wniosku że jestem trudnym człowiekiem i mam tego świadomość. A że nie potrafię kłamać więc pierwsza rzecz o której informuję jest właśnie to. I co?? w dalszym ciągu spotykam ludzi którzy innych traktuję jako przygodę w drodze do celu.... Mam za sobą 2 "grubsze" związki.., trudne.., i zastanawiam się co dalej.. Nie chcę być sama.., ale też widocznie jeszcze nie trafiłam na tego właściwego. Biorąc to wszystko cały czas pracuję nad sobą.., bo tylko siebie możemy zmieniać.
Staram się wypracować normalny rytm życia.., taki niezależny od Mężczyzn. Kiepsko mi to wychodzi bo po każdym związku przeżywam katusze emocjonalne. Mój dom zapada się w gąszcz bałaganu i brudu...

Dużo zależy od tego jakimi jesteśmy ludźmi emocjonalnie, jak duże zaangażowanie oddajemy drugiej osobie, i jak bardzo jesteśmy w stanie się uzależnić.
Pierwsza podstawowa rzecz... zanim wejdziesz w kolejny związek pożegnaj ostatni, wszystko co dotyczy rzeczy minionych poukładaj w głowie na półeczce "WSPOMNIENIA". Zachowaj tylko miłe chwile....., bo bez względu na to jak bardzo byś się nie bronił przeszłość zawsze wraca i zakłóca spokój tylko kiedy jesteśmy osłabieni kolejnym niepowodzeniem.....
Pozdrawiam
    • kobieta306306 Re: nic.... życie toczy się dalej. 11.06.13, 10:08
      gigi_75 napisał(a):
      Mój dom zapada się w gąszcz bałaganu i brudu...

      co to znaczy konkretnie? Przenośnia, czy dosłownie bałagan? I dlaczego?

      • luciva Re: nic.... życie toczy się dalej. 11.06.13, 10:21
        Może dlatego, że nie ma siły sprzątać, po rozstaniu.
        Ja też tak czasem mam, nie ma siły na nic, zdołowana, nic nie ma sensu, po co cokolwiek robić...itd. - nie znacie tego?
    • gigi_75 Re: nic.... życie toczy się dalej. 11.06.13, 10:27
      tak..., dokładnie....,
      Trzeba sobie pozwolić na przeżycie rozpaczy.., uzewnętrznienie jej.
      To jest mój sposób silniejszy ode mnie. Wszystko traci sens.
    • kobieta306306 Re: nic.... życie toczy się dalej. 11.06.13, 10:36
      e no bez przesady, życie w brudzie i bałaganie, tylko dlatego, że jakiś facet odszedł uncertain
      są sprawy najważniejsze - dzieci - a one z pewnością potrzebuja ładu i powtarzalności zjawisk w życiu. Fundujesz im życie w syfie, bo facet był i sobie poszedł.
      To inny przyjdzie. A jak burdel zobaczy, to sie przestraszy wink
      • tautschinsky Re: nic.... życie toczy się dalej. 11.06.13, 19:46
        kobieta306306 napisała:

        > są sprawy najważniejsze - dzieci

        Żartujesz w najlepsze, dzieci najważniejsze? Dla kogo? Chyba kogoś
        bez własnego 'ja' i ambicji w życiu w ogóle (etatowej kury domowej).
        Dzieci, kobieto, podrosną i odejdą pokazując wielgachnego fucka.
        Od pokoleń się sprawdza ta oczywistość big_grin Dzieci nie mogą być ważniejsze od własnego życia, a ono, życie, nie może się toczyć wokół tych dzieci, bo rodzic nie po to został stworzony, żeby służyć swoim dzieciom. Niektórzy, jeśli czują taką potrzebę, mogą się nimi opiekować, nawet trochę rozpieszczać, ale nigdy nie powinni one przesłaniać życia. Dzieci nie są warte poświęcenia własnego życia w żadnej mierze.
        • kobieta306306 Re: nic.... życie toczy się dalej. 11.06.13, 20:42
          tautschinsky napisał:

          > kobieta306306 napisała:
          >
          > > są sprawy najważniejsze - dzieci
          >
          > Żartujesz w najlepsze, dzieci najważniejsze? Dla kogo? Chyba kogoś
          > bez własnego 'ja' i ambicji w życiu w ogóle (etatowej kury domowej).
          > Dzieci, kobieto, podrosną i odejdą pokazując wielgachnego fucka.
          > Od pokoleń się sprawdza ta oczywistość big_grin Dzieci nie mogą być ważniejsze od wła
          > snego życia, a ono, życie, nie może się toczyć wokół tych dzieci, bo rodzic nie
          > po to został stworzony, żeby służyć swoim dzieciom. Niektórzy, jeśli czują tak
          > ą potrzebę, mogą się nimi opiekować, nawet trochę rozpieszczać, ale nigdy nie p
          > owinni one przesłaniać życia. Dzieci nie są warte poświęcenia własnego życia w
          > żadnej mierze.

          święta racja, co jednak nie upoważnia do chowania ich aż do dorosłości w chlewie i brudzie.
        • bez_przekazu Re: nic.... życie toczy się dalej. 11.06.13, 21:30
          chociaz raz sie z toba zgadzamsmile

          tautschinsky napisał:

          > kobieta306306 napisała:
          >
          > > są sprawy najważniejsze - dzieci
          >
          > Żartujesz w najlepsze, dzieci najważniejsze? Dla kogo? Chyba kogoś
          > bez własnego 'ja' i ambicji w życiu w ogóle (etatowej kury domowej).
          > Dzieci, kobieto, podrosną i odejdą pokazując wielgachnego fucka.
          > Od pokoleń się sprawdza ta oczywistość big_grin Dzieci nie mogą być ważniejsze od wła
          > snego życia, a ono, życie, nie może się toczyć wokół tych dzieci, bo rodzic nie
          > po to został stworzony, żeby służyć swoim dzieciom. Niektórzy, jeśli czują tak
          > ą potrzebę, mogą się nimi opiekować, nawet trochę rozpieszczać, ale nigdy nie p
          > owinni one przesłaniać życia. Dzieci nie są warte poświęcenia własnego życia w
          > żadnej mierze.
          >
          >
        • gigi_75 Re: nic.... życie toczy się dalej. 11.06.13, 22:27
          W ten sposób rodzą się toksyczni rodzice. Jeśli chcesz taką być nikt Ci nie broni..., ale jako porada to raczej kiepsko.

          Wszystko można pogodzić kiedy się trafi na dorosłego człowieka a nie "gnojka patologicznego".
    • tricolour Poza brudem mnie zastanawia... 11.06.13, 10:58
      ..."A że nie potrafię kłamać więc pierwsza rzecz o której informuję jest właśnie to".

      Bo jakbym się czuł gdy ktoś nowo poznany nagle mówi, że nie umie kłamać? To oczywista bzdura, bo każdy potrafi kłamać jeśli tylko zajdzie należyta potrzeba. Poza tym taka deklaracja właśnie zwraca uwagę na kłamstwo. Zupełnie tak, jakbym nagle wyskoczył, że nie umiem brać narkotyków albo że nie umiem załatwiać się publicznie lejąc na płot.

      A z psychologicznego punktu widzenie informacja, w której jest "nie" (nie umiem kłamać) jest żadną informacją o osobie. Nie mam dwóch głów, nie mam syfów na placach, nie mam dziur w zębach - nic to nie mówi o głowie, o stanie pleców czy estetyce uzębienia.
      • kobieta306306 Re: Poza brudem mnie zastanawia... 11.06.13, 11:04
        ona chyba pisze o tym, że jest trudnym człowiekiem i to mówi od razu nowemu partnerowi, bo nie lubi kłamać.
        Chyba chodzi raczej o ten niełatwy charakter, a nie o kłamanie. Tak myślę, ale pewności nie mam.
        • tricolour A co to jest ten "niełatwy charakter"? 11.06.13, 11:10
          Przecież to nic nie znaczy. Znów jest "nie" w określeniu, które nic nie mówi.

          To jaka jest? Kłótliwa? Pamiętliwa? Mściwa? Brudas? Słabo wykształcona? Uboga? Leniwa?
          • kobieta306306 Re: A co to jest ten "niełatwy charakter"? 11.06.13, 11:19
            odebrałabym to jako demonstrację - "bierz mnie jaką jestem, a potem nie marudź, bo uprzedzałam" - generalnie jeśli to byłby facet, to omijałabym szerokim łukiem wink bo uznałabym, że nie jest w stanie wiele zrobić dla związku.
            • sonia_30 Re: A co to jest ten "niełatwy charakter"? 11.06.13, 11:21
              Nooo też, a poza tym lepiej być trudną niż łatwą, nieprawdaż? ;-P
              • tricolour No, oczywiście... 11.06.13, 11:25
                ... na co komu łatwa kobieta? Koledzy mieliby ubaw po same pachy. Dosłownie.

                A trudna przynajmniej wymaga jakiejś zaawansowanej obsługi...
                • kobieta306306 Re: No, oczywiście... 11.06.13, 11:30
                  tak, faktycznie "bycie trudnym" jest teraz w modzie.
                  Tymczasem dla mnie komunikat "wiesz, jestem trudnym człowiekiem" działa jak płachta na byka. Bo każdy jest trudny na swój sposób. Ale człowiek, który to ostentacyjnie podkreśla jest zbyt "modny" jak dla mnie wink
                  • blue_ania37 Re: No, oczywiście... 11.06.13, 11:40
                    A mi przyszło jeszcze do głowy, że co dla kogoś będzie oznaczało trudnego człowieka dla kogoś wcale nie będzie musiało.
                    Bo określenie trudny, trudna to słowo które nic nie mówi.
                    Będę trudna bo marudzę rano, zanim wypiję kawę, dla jednego będzie to znaczyło że faktycznie lepiej trzymać się z daleka a drugi będzie dokładnie taki sam, a trzeci będzie porannym skowronkiem robiącym kawę.
                    Każdy na swój sposób jest trudny.
                    A
    • katenowak Re: nic.... życie toczy się dalej. 11.06.13, 12:18
      trochę smutne to co piszesz ale myślę, że jestem takim samym typem osoby jak Ty
      jeśli w końcu dojdzie do rozwodu i zamieszkam osobno to mnie właśnie taki scenariusz życia czeka
      a Ci którzy nie rozumieja z własnego doświadczenia słów: " po każdym związku przeżywam katusze emocjonalne. Mój dom z
      > apada się w gąszcz bałaganu i brudu..." są innym typem i cieszcie się bo nie jest łatwo przeżywać katuszy i partrzeć na kurz na półkiach kiedy niema sie ochoty go zetrzeć
      i to boli bardzo bo świadomość pozostaje
      ale może i nas czeka bardziej świetlana przyszłość ... ja się tak troszkę łudzę
      • blue_ania37 Re: nic.... życie toczy się dalej. 11.06.13, 12:24
        Ja nie jestem innym typem, też wolałabym się położyć i nic nie robić, kiedy mi żle, ale mam dziecko.
        Obojętnie jak się wali to muszę wstać, zrobić śniadanie, nie może mieszkać w syfie, że ciężko przejść.
        Mogę nie pomyć naczyń, mogę nie wymyć podłogi, ale zamiotę, jedzenie dam, zwinę się w kłębek jak zaśnie i rano znów zrobię śniadanie.
        Po co dowalać dzieciom problemów, że matka rozwalona na czynniki pierwsze?
        A
      • gigi_75 Re: nic.... życie toczy się dalej. 11.06.13, 15:20
        w naturze mojej leży ufność..., ale wszystkim ignorantom życzę szczęścia.
        Jeśli jest się typem egoisty to sytuacje o jakich piszę są dla niego nie pojęte. Żal mi takich ludzi. To tylko dowód na to jak nieczułe jest nasze otoczenie i jakie jest zamknięte w swoich sprawach.

        To jest bardzo przykre. Ale każdy ma prawo do życia w/g własnych zasad i moralności.
        • blue_ania37 Re: nic.... życie toczy się dalej. 11.06.13, 19:35
          Co ma ufność do zajmowania się dziećmi, co ma ufność do poznawania kogoś, przeżywania rozterek?
          Egoistyczne wg mnie jest, to że człowiek tak jest skupiony na sobie, na swoich emocjach , na swoich bólach, że zapomina o dzieciach.
          To jest dla mnie egoistyczne.
          A
          • kobieta306306 Re: nic.... życie toczy się dalej. 11.06.13, 20:47
            blue_ania37 napisała:

            > Co ma ufność do zajmowania się dziećmi, co ma ufność do poznawania kogoś, przeż
            > ywania rozterek?
            > Egoistyczne wg mnie jest, to że człowiek tak jest skupiony na sobie, na swoich
            > emocjach , na swoich bólach, że zapomina o dzieciach.
            > To jest dla mnie egoistyczne.
            > A

            otóż to.
            A Ty autorko oddaj dzieci ojcu, skoro jesteś nieudolna organizacyjnie i emocjonalnie, bo wyraźnie odbija się to na warunkach choćby mieszkaniowych małoletnich.
        • kobieta306306 Re: nic.... życie toczy się dalej. 11.06.13, 20:45
          gigi_75 napisał(a):

          > w naturze mojej leży ufność...

          a co ma piernik do wiatraka?

          ufna to sobie możesz być, ale w Niemczech to już życzliwi sąsiedzi nasłaliby na Ciebie Jugendamt, który zmotywowałby Cię do uporządkowania chałupy, w której są dzieci.
          Z ufnością wtedy sobie na mopie pojedziesz.

          Gdybyś była sama, to zarastaj brudem. Jeśli masz dzieci, to do Twoich PODSTAWOWYCH obowiązków należy zapewnić im higieniczne warunki do życia i rozwoju.
          • gigi_75 Re: nic.... życie toczy się dalej. 11.06.13, 22:01
            kobieta306306 - strasznie jesteś uciążliwy/a.....
            Każdy musi znaleźć swoje miejsce.... choćby w dalekiej Szkocji....., gdziekolwiek.
            Ja jestem Polką.., więc jak masz ochotę na Niemcy to odpalaj mopa i już po wszystkim.

            Ufność dotyczy ludzi..., ale raczej nie Ciebie. Zgorzkniałość to coś co przeszkadza żyć innym ludziom. Więc jeśli ni eNiemcy to jakiś inny odległy kraj....
            • kobieta306306 Re: nic.... życie toczy się dalej. 11.06.13, 22:10
              czy TY naprawdę nie rozumiesz o co chodzi z opisana sytuacją z Jugendamtem jako przykładem, gdy państwo odgórnie egzekwuje wypełnianie podstawowych obowiązków względem dziecka? Dlaczego nie oddasz dziecka ojcu, skoro sytuacja Ciebie przerasta?
              Rozumiem jeszcze, jeśli jest to sprawa jednorazowa, zalamanie po rozwodzie. Ale załamanie po każdym facecie, które odbija się na dzieciach, to już nie jest norma.
              • gigi_75 Re: nic.... życie toczy się dalej. 11.06.13, 23:17
                myślę że Ty nie zdajesz sobie sprawy z problemów jakie człowiek ma na co dzień.
                Wymyśliłeś/łaś sobie że coś mnie przerasta.
                Każdy sądzi w/g siebie samego...., więc wystawiasz świadectwo sobie.

                Rozwiązywanie problemów to nie ich pozbywanie się czy uciekanie. Ja raczej stawiam na konstruktywne podejście..., a rozmowy zawsze kształcą.
                Są świetną lekcją poglądową.
                Nie wszyscy faceci potrafią się zapisać w życiu kobiety. W Twoim życiu nikt jeszcze nie zapisał takiej karty. Bo nie myślę że jesteś bez emocjonalnym stworem.
                • kobieta306306 Re: nic.... życie toczy się dalej. 12.06.13, 09:34
                  gigi_75 napisał(a):

                  > myślę że Ty nie zdajesz sobie sprawy z problemów jakie człowiek ma na co dzień.


                  wyobraź sobie, że doskonale i jak niewielu zdaję sobie sprawe z problemów jakie człowiek ma na codzień. Stoję twardo na ziemi. Sama wychowuje 2 dzieci bez żadnej pomocy ze strony ojca. Tylko, że dla mnie to nie jest moja tarcza i przykrywka do jęczenia i wiecznego nieogarnięcia.
                  A Ty jak w końcu nie pojmiesz w czym rzecz, to kiepsko skończysz.
                  Masz pracę zawodową? To ważne jest. Jeśli będziesz taka memejowata, to skończy się , że i pracę stracisz. Nie pisze złośliwie. Idź do lekarza, powiedz mu w czym rzecz. Forum i poklepywaczki Tobie w realnym życiu nie pomogą.
    • bez_przekazu Re: nic.... życie toczy się dalej. 11.06.13, 21:29
      bardzo ladnie napisane, ale za duzo samokrytyki.
      wiecej milosci dla siebie samego niz blizniego zycze.
      po co sie zmieniasz? zeby byc inna niz w tamtym zwiazku? zeby sie bardziej podobac sobie czy innym? bo jesli sobie to w porzadku, rob to dalej.
      ostatnio jest "moda" na zmieniane sie. moim zdaniem to moda z zachodu na psychoterapetow, odejscie od wiary i i te nieszczesne fora internetowe sprawiaja,ze zaczynamy wszystko zwalac na zle charaktery i na sile sie zmieniamy. ostatnio gdzies slyszalam (czytalam?) ciekawa, odosobniona jak na razie wypowiedz psychologa,ze ludzie zaczeli przesadzac z dazeniem do doskonalenia swoich charakterow. rozne poradniki, programy w tv itp, robia nam wode z mozgu, zanadto drażymy swoje wnętrza gonimy za tym, co nieosiagalne.
      nie wiem,czy jasno sie wyrazilam,ale jestem przeciwna temu,aby siebie tak mocno obciazac, jak to robisz Ty.
      • kobieta306306 Re: nic.... życie toczy się dalej. 11.06.13, 22:13
        a gdzie Ty widzisz miłość do bliźniego w tym co pisze autorka?
        Przecież ona szuka dla SIEBIE, a bliźnich, w tym dzieci, to chyba nie uwzględnia zbytnio.
        • gigi_75 Re: nic.... życie toczy się dalej. 11.06.13, 22:41
          kobieta306306 napisała:

          > a gdzie Ty widzisz miłość do bliźniego w tym co pisze autorka?
          > Przecież ona szuka dla SIEBIE, a bliźnich, w tym dzieci, to chyba nie uwzględni
          > a zbytnio.

          Droga, szanowna kobieta306306.
          Albo jesteś bezdzietna, albo dawno porzuciłaś swoje dzieci, albo po prostu toksyczna z natury.
          • katenowak Re: nic.... życie toczy się dalej. 11.06.13, 23:34
            gigi mam nadzieję że znajdzie sie lek na Twoją depresję - każda wymaga innych leków a czasem jeszcze psychologa czy psychiatry
            wiem co znaczy mieć problem ze wstaniem z łóżka - ja mam dni że wstaję tylko dlatego że dziecko wraca do domu albo czas do pracy
            nie miałam pojęcia że to objaw depresji bo np sypiam jak niemowlę
            pewnie miewasz i lepsze dni i takich życzę Ci najwięcej
            nie oddawaj dzieci ex żyj dla siebie i dla nich też, bo pewnie nie raz usłyszysz mamo kocham Cię smile i to będzie potężna dawka energii
            depresja to choroba którą się trudno leczy ale mamy XXI wiek i część społeczeństwa wie już że to nie lenistwo tylko choroba jak np anoreksja - spróbuj z nią walczyć w pojedynkę - powodzenia
            nie bież wszystkiego co tu przeczytałaś do sibie bo Cię to dobije
            a podłogi raz na 2 tyg umyjesz albo nie to też dobrze
            Kasia
            • kobieta306306 Re: nic.... życie toczy się dalej. 12.06.13, 09:27
              katenowak napisała:
              > nie oddawaj dzieci ex żyj dla siebie i dla nich też, bo pewnie nie raz usłyszy
              > sz mamo kocham Cię smile i to będzie potężna dawka energii


              świetnie radzisz egoistko następna.
              Dzieci to nie rybki ani chomik. Skoro autorka jest nieudolna orgnizacyjnie, to do czasu dojścia do formy i wejścia na właściwe tory, powinna zastanowić się nad tym, że może życie z ojcem bedzie dla dzieci lepsze. Film "Tato" z Lindą się przypomina, gdy dziecko żyło z chorą matką.

              Owszem są takie osoby dla których NADRZĘDNYM celem jest znalezienie partnera życiowego. To są później te wszystkie komunikaty w TV, że ojczym rzucił dzieckiem o ścianę albo molestował, a matka nie chciała go bardziej drażnić.
              Nie da się zrobić ni na siłę. Skoro w danym momencie nie można mieć pana, to należy przyjąć to z godnością osobistą, a nie szukać na siłe i brać jak leci (w parę miesięcy zaliczyć kilka związków, w tym 2 poważne, to jest jakieś chore jednak)
              Podsumowując - jak to zwykle bywa - żal dzieci.
              • anbale Re: nic.... życie toczy się dalej. 12.06.13, 09:50
                Kobieto, szczęśliwym dzieckiem można być w "gąszczu bałaganu" a bardzo nieszczęśliwym w mieszkaniu lśniącym jak laboratorium, więc nie wydaje mi się, żeby to akurat był wyznacznik wartości macierzyństwa. Autorka wątku nic nie pisze o problemach z dziećmi, o wyżywaniu się na dzieciach- więc nie rozumiem czemu ją tak bez przerwy stawiasz na baczność i ochrzaniasz.
                Może żywi jakieś emocje, których zupełnie nie rozumieją wszystkie "świetnie zorganizowane" kobiety- ale to tyle...Nie można czasem być słabszym czy co?
                • kobieta306306 Re: nic.... życie toczy się dalej. 12.06.13, 09:57
                  oczywiście, że można mieć słabsze dni, ale tutaj widać regularność spowodowaną zawsze tym samym.
                  • gigi_75 Re: nic.... życie toczy się dalej. 12.06.13, 12:04
                    Jedyną regularnością są godziny kiedy dzieci są w szkole i dodatkowe zajęcia po szkole, które wyznaczają rytm życia.... I wszystko co związane jest z dziećmi.... posiłki, kąpiel, godziny spania....
                    Reszta jest tylko wypadkową spotykanych ludzi na mojej drodze.

                    Łatwość oceny jaka wylewa się z Twoich wypowiedzi (kobieta306306) jest zaskakująca... chociaż w sumie nic już nie powinno dziwić...
                    • 45art Re: nic.... życie toczy się dalej. 12.06.13, 12:17
                      Ciekawa dyskusja.
                      Siedzę z grypą, córki w szkole od rana nic nie zrobiłem,
                      zlew pełen naczyń.
                      I za cholerę brak ochoty na wszystko.
                      Zostajesz sam w domu kawa papieros piwo i myślisz .
                      Psycholog psychiatra dobry pomysł choc mi za wiele nie pomogli, znaczy prochy przytłumią emocje poprawią nastrój.
                      Ale życ się tak nie da, przynajmniej w moim przypadku nie mogę sobie pozwolic na bycie na prochach.
                      Najgorszy jest strach co dalej,
                      wszystkie plany wzięły w łep, wiążesz koniec z końcem ogarniasz co się da.
                      Ale perspektywa się skurczyła do następnego dnia.
                      Zbudzic się, nie ważne czy do pracy czy zrobic dziecku śniadanie i wysłac do szkoły.
                      Lata życie poszły się rypac, nie wiesz dlaczego i po co.
                      • noname2002 Re: nic.... życie toczy się dalej. 12.06.13, 12:20
                        Lata życie poszły się rypac, nie wiesz dlaczego i po co.

                        A to dlaczego? rozstanie przekreśla wszystko co przez te lata było dobre?
                        • 45art Re: nic.... życie toczy się dalej. 12.06.13, 12:28
                          A skąd wiesz co było dobre, tamte lata okazały się fikcją i złudzeniem.
                          W moim przypadku to sięgało o tyle daleko że nawed najstarsi górale tego nie są wstanie rozsądzic.
                          Prawie 20 lat wspólnego życia, dorosłe dzieci (w zasadzie to powinno byc pełnoletnie) teraz trza by myślec o studiach dla nich, mam jeszcze rok.
                          A w zasadzie mogę tylko myślec o tym co było, budzisz się, żyjesz i zasypiasz tylko z tym.
                          • kobieta306306 Re: nic.... życie toczy się dalej. 12.06.13, 12:36
                            45art napisał(a):
                            45art napisał(a):

                            > A skąd wiesz co było dobre, tamte lata okazały się fikcją i złudzeniem.
                            > W moim przypadku to sięgało o tyle daleko że nawed najstarsi górale tego nie są
                            > wstanie rozsądzic.
                            > Prawie 20 lat wspólnego życia, dorosłe dzieci (w zasadzie to powinno byc pełnol
                            > etnie) teraz trza by myślec o studiach dla nich, mam jeszcze rok.
                            > A w zasadzie mogę tylko myślec o tym co było, budzisz się, żyjesz i zasypiasz t
                            > ylko z tym.

                            no popatrz, to znaczy, że masz zdolne dzieci, które niebawem idą na studia. To dużo jest.
                            • 45art Re: nic.... życie toczy się dalej. 12.06.13, 12:46
                              kobieta306306 napisała:

                              > no popatrz, to znaczy, że masz zdolne dzieci, które niebawem idą na studia. To
                              > dużo jest.

                              Tak, tylko teraz życie troszkę człowieka przerasta.
                              Wykrwawił się troszkę człowiek, myslał że coś uratowac się da.
                              A w zasadzie straciłem ponad rok tłukąc łbem w ścianę.
                              Teraz nie wiem, psychika zjechana, zdrówko szwankuje.
                              A trzeba zapewnic byt i przyszłośc córkom.
                              A ja nie bardzo się czuję na siłach, wszystko się sypie.
                              • kobieta306306 Re: nic.... życie toczy się dalej. 12.06.13, 12:51
                                45art napisał(a):

                                > kobieta306306 napisała:
                                >
                                > > no popatrz, to znaczy, że masz zdolne dzieci, które niebawem idą na studi
                                > a. To
                                > > dużo jest.
                                >
                                > Tak, tylko teraz życie troszkę człowieka przerasta.
                                > Wykrwawił się troszkę człowiek, myslał że coś uratowac się da.
                                > A w zasadzie straciłem ponad rok tłukąc łbem w ścianę.
                                > Teraz nie wiem, psychika zjechana, zdrówko szwankuje.
                                > A trzeba zapewnic byt i przyszłośc córkom.
                                > A ja nie bardzo się czuję na siłach, wszystko się sypie.


                                to wyobraź sobie, że wracasz do domu, a tam policja czeka z informacją, że Twoje córki miały wypadek!!!! Tak. A teraz odejdź od kompa i podziękuj Bogu za wszystko dobre co masz, bo masz wiele !!!!
                                • bez_przekazu Re: nic.... życie toczy się dalej. 12.06.13, 13:01
                                  kobieta306306 napisała:

                                  > to wyobraź sobie, że wracasz do domu, a tam policja czeka z informacją, że Twoj
                                  > e córki miały wypadek!!!! Tak. A teraz odejdź od kompa i podziękuj Bogu za wszy
                                  > stko dobre co masz, bo masz wiele !!!!

                                  no nie! teraz tylko czekac, zeby sie ziscilo.! wez kobieto moze umyj podloge albo co....
                            • bez_przekazu Re: nic.... życie toczy się dalej. 12.06.13, 13:00
                              kobieta306306 napisała:

                              >
                              > no popatrz, to znaczy, że masz zdolne dzieci, które niebawem idą na studia. To
                              > dużo jest.

                              a ty dalej nic nie rozumiesz w tym watku. nie chodzi o dzieci czy dume z nich, chodzi o SIEBIE.
                      • bez_przekazu Re: nic.... życie toczy się dalej. 12.06.13, 12:58
                        gdyby nie to codzienne piwo, mialbys jasniejszy umyslsmile
                        cud,ze ci dzieci jeszcze nie odebrano.gdyby kobieta tak codziennie popijala to corki bylyby juz w domu dziecka.
                        ogarnij sie chlopie, jest lato,slonce (no,chyba ze u ciebie nie swieci), na depreche przyjdzie czas jesienia i zima.
                        • 45art Re: nic.... życie toczy się dalej. 12.06.13, 13:08
                          Córki już pełnoletnie więc mnie mogą w pukiel pocałowac.
                          Zostały ze mną z własnej woli, jestem z nich dumny i staram się robic wszystko co by było jak najlepiej.
                          Wychodzi średnio.
                          Co do piwa to częśc naszej kultury, po pracy wypijam ze znajomymi piwo to na kopalni codziennośc.
                          ktoś pije kompot do objadu ja piwo, dla kogoś to przestępstwo dla mnie rzecz bez znaczenia.
                          • blue_ania37 Re: nic.... życie toczy się dalej. 12.06.13, 17:58
                            Coś mnie ominęło, że zostałam wycięta?smile
                            A
Inne wątki na temat:
Pełna wersja