Jestem kosmitką?

21.06.13, 09:43
Chyba ze mną coś nie tak, ale powiedzcie jak to wygląda z Waszego punktu widzenia.
Poznaję faceta, na zasadzie randki w ciemno. Koleżanka umawia mnie z gościem, którego sama poznała, ale jej nie pasuje.
Ok, pierwsze spotkanie zapoznawcze, widzimy się pierwszy raz w życiu. 2 godziny przy piwku, gadki szmatki, jaką muzykę lubisz, ble ble ble.
Drugie spotkanie - wypad rowerowy, całe 2 godziny, cały czas na rowerach.
Trzecie spotkanie - 3 godziny w klubie, tańczymy, gadamy, żartujemy. Facet cały czas zagaja na temat seksu, co lubię co nie, co umiem. Oraz ocenia mnie - wiesz, podobasz mi się, masz niezłą pupę, wesoła jesteś, na początku wyglądałaś na grzeczną niunię, jak Ziuta pokazała mi Twe zdjęcie, to tam byłaś brzydsza.
Między spotkaniami nie mamy dużego kontaktu, parę smsów dziennie, czasem telefon.
Czwarta randka, facet zaprasza na kawę do siebie, jak się wyraża 'chata wolna" bo mieszka z mamą. No i ok, jest miło fajnie, całowanie, pieszczoty, ale na tym stop. Wiem, jest zasada, nie zaczynaj tego czego nie skończysz, ale sorry.
Facet wkurzony na moje nie (co stara się ukryć), parę razy siłowo powiedzmy próbuje mnie przekonać do seksu, odpina spodnie mimo mojego "nie", rzuca na łóżko, itd. Wszystko niby na wesoło żartuje, gilgocze, ale widać że skrywa wkurzenie.
Idziemy na spacer, już nie trzyma ze rękę, dystans.
Potem smsem dziękuje za spotkanie, miły wieczór, itd. Dziś cisza.
I teraz. Nie to, że mi żal i będę płakać, bo wahałam się co do niego, niby fajnie, ale hm.......
Ale. Czy ja jestem kosmitką, że nie chcę seksu z facetem,, którego widziałam 3 raz w zyciu?
No wiem, można rzec -sorry laska, idziesz sama, do faceta samego w domu, wiesz na co idziesz. No tiaaa, jasne, ale czy ja muszę myśleć stereotypowo? Czy jak idę do faceta, mogę mieć wybór?
Inna rzecz, jestem na imprezie, sama wyhaczam gościa który mi się podoba, ona wyhacza mnie, potem kawa, rozmowa, następnie lądujemy w łóżku, bo się sobie sami z siebie spodobaliśmy, porwała nas namiętność.
Inna rzecz, znam gościa x lat, z imrpez, wspołnej ekipy, pracy, szkoły, kursy. wiem, kto zacz, jakie ma cechy, itd. I nagle pojawia się COŚ, znajomość wchodzi na płaszczyznę damsko-męską, erotyczną, jest seks.
Ok.
Ale serio musze iśc do łożka szybko z kimś kogo poznałam przez kogoś, owszem podoba mi się, ale w ten sposób to i Adamczyk mi się podoba, kogo dopiero poznaję? Toc ja sąsiada sptykam częściej, a wiadomo, że między ludźmi swatanymi niekoniecznie od razu musi wybuchnąć miłość, namiętność i uczucie....
gdybym miała iśc z każdym na trzeciej, czwartej randce do łóżka, to chybamarnie byłoby z moją psychiką, zważywszy na fakt mojej bytności na portalu i tego, że w sumie łatwo można kogoś poznać, ale często na 3-4 spotkaniach się konczy, "bo to nie to".
Poza tym, facet chyba zdesperowany, mama raz na jakiś czas z chaty wybywa, wiec ....?
Ok, a może jedna jestem kosmitką, przynajmniej wyciągnę wniosek, że trza nad sobą pracować....
    • sitniczek Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 09:50
      A weź daj spokój, żadną kosmitką nie jesteś! Facet myśli, że Cię zaraz wybzyka, a potem spadaj. Jak mu ciężko, niech się (z)wali... Komplementuje Twoje kształty, ale nie czai, że nie na tym to polega. Czasami smile A czasem właśnie o to chodzi... I o to biega, robisz co Ty chcesz. Uszy do góry!
    • triss_merigold6 Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 10:29
      Nie jesteś kosmitką. Piorun sycylijski to nie był skoro nie porwała Cię namiętność od razu. Dojrzały facet, który robi non stop aluzje seksualne obcej w sumie kobiecie, sprawia wrażenie desperata.
      Co innego impreza, wyrwanie w klubie, rekreacyjny seks z kimś kogo już znasz, wtedy wiadomo o co chodzi i nie ma żadnych randek.
    • nowel1 Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 10:37
      Ale nad czym Ty się w ogóle zastanawiasz?

      Spotkałaś się z facetem, byłaś wobec samej siebie uczciwa - powiedziałaś "nie", tak gdzie chciałaś to powiedzieć.
    • sonia_30 Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 11:01
      Chyba rzeczywiście jest coś nie tak, skoro popadasz w tego typu dywagacje i pytasz obcych ludzi czy Ty musisz i czy Ty jesteś...
    • yoma Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 11:01
      > Facet cały czas zagaja na temat seksu, co lubię co nie, co umiem. Oraz ocenia mnie - wiesz, podobasz mi się, masz niezłą pupę, wesoła jesteś, na początku wyglądałaś na grzeczną niunię, jak Ziuta pokazała mi Twe zdjęcie, to tam byłaś brzydsza.

      Ja się dziwię, że w ogóle poszłaś na czwarte spotkanie, no ale to ja, bo mnie taka gadka niesmaczy smile
    • tricolour Jeśli GODZISZ się na całowanie.. 21.06.13, 11:05
      ... na czwartej randce u faceta w domu mając jasno powiedziane "chata wolna", to naprawdę nie wiem skąd Twoje dylematy.
      • triss_merigold6 Re: Jeśli GODZISZ się na całowanie.. 21.06.13, 11:08
        Normalnie, miała ochote na całowanie, a nie koniecznie na full kontakt fizyczny.
        • ekscytujacemaleliterki Re: Jeśli GODZISZ się na całowanie.. 21.06.13, 11:56
          Triss, gdyby miał ochotę TYLKO na całowanie to mówił by tylko o jej ustach a nie o pupie.
          • triss_merigold6 Re: Jeśli GODZISZ się na całowanie.. 21.06.13, 12:03
            No i co z tego, że miał ochotę na więcej? Jakby był dobrym zawodnikiem w tych kwestiach, to by poczekał bez napierania jeszcze te 2-3 spotkania i dostał kobietę, która sama by chciała.
            • ekscytujacemaleliterki Re: Jeśli GODZISZ się na całowanie.. 21.06.13, 12:36
              Na szczęście tu nie chodzi o to czy pan był dobrym zawodnikiem tylko czy autorka wątku jest kosmitką.
              I o to, że nie zaareagowała na teksty o własnej pupie. Pan dał jasno do zrozumienia jakie ma zamiary. Pierścionka zareczynowego w tle nie było tylko sex.
              Choć odmówić autorka wątku miała pełne prawo w każdej chwil.
              A przy okazji, bardzo dobrze, że pan nie okazał się super extra zawodnikiem bo wątek był by o tym, że ona myśliała o ślubie a on tylko o jej pupie.
              • triss_merigold6 Re: Jeśli GODZISZ się na całowanie.. 21.06.13, 12:38
                Litości, to chyba dość oczywiste, że dorosły wolny facet chce seksu z kobietą, która mu się podoba i że pragnie iść do łóżka zanim w ogóle pomyśli o pierścionku zaręczynowym.
                Mówię, że źle to rozegrał po prostu.
                • ekscytujacemaleliterki Re: Jeśli GODZISZ się na całowanie.. 21.06.13, 13:00
                  Litości..dorosły, wolny facet który chce sexu z kobietą, która mu się podoba to nie facet, ktory chce tylko sexu. Widzisz różnicę?
                  Przeczyrtaj dokładnie cały watek autorki - czarno na białym - tylko sex i fajnie, że nie jesteś taka brzydka.
                  Jak widac autorka tylko sexu nie chciała zatem dobrze, że jak to piszesz facet źle rozegrał.
          • lampka_witoszowska Re: Jeśli GODZISZ się na całowanie.. 21.06.13, 12:16
            a ja myślałam, ze seks jest wtedy, gdy dwie osoby rzeczywiście tego chcą smile
      • nowel1 Re: Jeśli GODZISZ się na całowanie.. 21.06.13, 11:14
        tricolour napisał:

        > ... na czwartej randce u faceta w domu mając jasno powiedziane "chata wolna", t
        > o naprawdę nie wiem skąd Twoje dylematy.

        Buahaha
        Jasne, nie ma wtedy już prawa do dylematów, w zasadzie prosiła się, czyż nie?

      • teolka Re: Jeśli GODZISZ się na całowanie.. 21.06.13, 11:59
        No i właśnie tego typu stereotypów nie lubię.
        Mam się na to godzic, bo on chce? Kurczę a ja chciałam iśc do niego, na kawę, pogadać, zobaczyć chałupkę, itd..........
        Sorry, jednak jestem kosmitką, lubię rozwijać kontakt fizyczny wolniej, trzymanie za rękę, calowanie, przytulanie, a dopiero potem rozbieranki do naga i seks.
        Równie dobrze mogłabym wziąć za frak sąsiad i iść z nim do łózka, nie? Albo kolegę z pracy, wszak znam go lepiej nawet, bo dłużej........
        Czyli jednak jestem kosmitką.
        • luciva Re: Jeśli GODZISZ się na całowanie.. 21.06.13, 12:41
          Sorry, zalogowałam się Nickiem z innego forum.
        • yoma Re: Jeśli GODZISZ się na całowanie.. 21.06.13, 13:43
          Luciva, dziewczyno...

          Zgadzasz się na trzeciej randce na wulgarną gadkę => koleś dostaje sygnał, żeś napalona desperatka. Urządza wszystko, zaprasza na czwartą randkę, a ty nagle cnotkę zgrywasz, no to jak to tak? smile

          Nie, ja nie mówię, że miałaś z nim iść do łóżka, absolutnie. Po prostu zamąciłaś prosty przekaz na maksa smile

          Inaczej: koleś mówi: cho niunia za budkie skrzyżujem oddechi, ty cała zachwycona, a tu się nagle okazuje, że chciałaś tylko budkę zobaczyć i może jeszcze o kwiatkach i ptaszkach porozmawiać, co? smile
          • sonia_30 Re: Jeśli GODZISZ się na całowanie.. 21.06.13, 13:47
            Bueheheheheheh śliczne big_grin
    • kobieta306306 Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 11:36
      Facet dał Tobie jasny komunikat czego chce, a Ty poszłaś na spotkanie.
      Najlepiej było nie iść wcale na tę czwartą randkę, skoro wasze podejście do tematu było tak różne. Strata czasu i dla niego i dla Ciebie.
      • triss_merigold6 Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 11:42
        To, że ktoś czegoś chce wcale nie oznacza, że nie jest skłonny zaczekać albo że strzeli focha jak nie dostanie.
    • lesnik5 Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 11:55
      Jesteś kosmitką, ale nie dlatego, że nie miałaś ochoty na seks, bo to akurat nic nienormalnego, ale dlatego, że dałaś się zaprosić na seks a potem zdecydowałaś się udawać, że nie wiesz o co chodzi i po co w ogóle tam poszłaś.

      Oczywiście, wolno Ci. Ale są tego pewne konsekwencje.
      • anbale Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 12:14
        No ale bez przesady; nie można faceta odwiedzić w jego domu bez opcji zaciągania do łóżka??
        Obie strony mają przecież prawo powiedzieć "nie" w każdym momencie, przecież to nie epoka kamienia łupanego, gdy ciągnęło się kobietę za włosy do jaskini...
        Nie rozumiem tego podejścia- przyjęłaś zaproszenie, powinnaś się "oddać" bo on tak chce i mogą być konsekwencje...
        • lampka_witoszowska Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 12:24
          i nie wolno się całować póki człowiek nei jesrt zdecydowany na seks

          muszę to córce powiedzieć, na wszelki wypadek, jak ją znowu jakiś chłopczyk będzie usiłował całować - mam nadzieję, że to go powstrzyma, skoro mu nie wystarczyło jej zwykłe: ne
        • lesnik5 Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 12:34
          anbale napisała:

          > No ale bez przesady; nie można faceta odwiedzić w jego domu bez opcji zaciągani
          > a do łóżka??

          Oczywiście, że można. Konsekwencje zaś są takie, że ten Pan może tej Pani już nie lubić, bo nie dostał czego chciał. To głupie, owszem. Jej może już też w ogóle nie zależeć na jego opini, bo może właśnie uznała, że jest idiotą.

          No i to w zasadzie tyle.
          • lampka_witoszowska Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 13:19
            o rany,to rzeczywiście tragedia, pan nie będzie lubił pani big_grin

            w sumie pozostaje popełnić samobójstwo big_grin
        • koronka2012 Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 18:44
          anbale napisała:

          > No ale bez przesady; nie można faceta odwiedzić w jego domu bez opcji zaciągani
          > a do łóżka??

          wolno, ale jeśli TAKI facet proponuje wolną chatę, to nie po to żeby pooglądać kolekcję znaczków.

          Więc wyjaśnij, po co iść i ryzykować rozwój nieciekawej sytuacji, skoro sygnały były dość czytelne, bo facet z tych mało subtelnych?
      • luciva Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 12:43
        Hm, ale ja dostałam zaproszenie na kawę, nie na seks.
        big_grin
        Nie było - mała, chodź do mnie, pobzykamy się.
        • lesnik5 Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 12:51

          > Nie było - mała, chodź do mnie, pobzykamy się.

          No wiesz, niewiele chyba na świecie jest kobiet które na takie dictum odpowiedziały by - świeżo poznanemu facetowi - jasne, już lecę.

          No chyba, że panie które odpowiadają "spoko, ale to stówę kosztuje". Ale nie o nich tu mowa.
          • lampka_witoszowska Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 13:21
            czyli panowie są zmuszeni kłamać, że chodzi tylko o kawę, bo panie nie odpowiadają na jasno postawioną propozycję: już lecę?

            tak podejrzewałam, wszelkim kretyństwom popełnianym przez mężczyzn winne są kobiety big_grin
            • lesnik5 Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 13:24
              www.youtube.com/watch?v=msBCIbeWH5o
              • lampka_witoszowska Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 13:52
                www.youtube.com/watch?v=sSADM5Jb38s
                • blue_ania37 Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 14:02
                  Ale ja nie wiem, w czym jest problem?
                  Pan chciał, ty nie chciałaś.
                  I tyle.
                  Jeśli chodziło o coś więcej niż tyłek to pan się odezwie.
                  Ale jest faktem, że gdybym poszła z gostkiem do jego mieszkania, po słowach wolna chatasmile, to bym nie zakładała, że chce mi pokazać swoją kolekcję znaczków, tylko ma ochotę dobrać się do rozporkasmile i wiedząc co chcę bym zdecydowała czy idę czy nie.
                  A
        • yoma Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 13:45
          > > Nie było - mała, chodź do mnie, pobzykamy się.

          No jak nie, jak tak?

          > cały czas zagaja na temat seksu, co lubię co nie, co umiem. Oraz ocenia mnie - wiesz, podobasz mi się, masz niezłą pupę, wesoła jesteś, na początku wyglądałaś na grzeczną niunię, jak Ziuta pokazała mi Twe zdjęcie, to tam byłaś brzydsza.
        • xciekawax Co za dziecinada.... 24.06.13, 17:02
          Luciva, wykazujesz sie wielka naiwnoscia a raczej brakiem bystrosci.
          hasla jak: Choc do mnie na drinka, kawe itd... albo "chce pokazac Ci moja kolekcjie plyt" to dosc dobrze znane hasla aby skonczyc w lozku. Jako dorosla kobieta powinnas bardzo dobrze o tym wiedziec. Te hasla sa znane od setek lat. zmieniaja sie "powody", ale kontekst jest ten sam.

          Wiec przestan robic baranie oczy ze facet zaproponowal kawe a chcial seksu. Czy to Cie dziwi ze facet chce seksu? Ja na jego miejscu tez bylabym wkurzona. Robisz z siebie taka baranice troche, i udajesz ze nie wiesz o co chodzi.

          Jezeli chcesz kawe to nie wiem gdzie mieszkasz, ale z pewnoscia moglabys znalesc kafejke gdzie moglabys kupic sobie kawe. Nie trzeba wloczyc sie po czyis domach.

          A tak z zupelnie innej beczki - to "gratuluje" wyboru beznadziejnych facetow, i kontynuacji randkowania z kims kto nazywa Cie "niunia" i mowi ci takie "komplementy" jak wymienialas. Widac jak tolerujemy pomyje to wlasnie to dostajemy. Ale moze nie masz zbytnio powodzenia u wartosciowych facetow wiec musisz obracac sie wsrod takich odpadkow.
          Powodzenia.

          PS: W twoim watku nie ma nic oprocz tego ze chcesz sie pochwalic o swoim randkowaniu. Szkoda ze nie widzisz jaka desperatke z siebie robisz.
          • luciva Re: Co za dziecinada.... 24.06.13, 22:02
            Xciekawax no co jak co, ale po co miałabym się chwalić randkowaniem? Zwłaszcza takim?
            Troszkę się uśmiałam, ale ok, może masz zły dzien.
            Co do randki, to nie robię baranich oczu, że facet chce seksu, ze nie wiem, co oznacza zaproszenie na kawę.
            Ale moja droga, czy to canon na który musze się zgadzać? Czy mogę mieć ochotę na kawęu faceta i faktycznie tą kawę wypić bez problemów?
            No sorry. Owszem, wiadomo, że to naturalne, ze facet chce seksu, zapraszając może liczyć na to, ale musi też pogodzić się z ewentualną odmową - a nie robić z kobiety idiotkę, uwagi jaka to ona pruderyjna i w ogóle dziwaczna, bo niektórzy to już nawet robią to na pierwszej randce.
            • natka-2003 Re: Co za dziecinada.... 24.06.13, 22:30
              luciva napisała:

              > Czy mogę mieć ochotę na kawę u faceta i faktycznie tą kawę wypić bez problemów?

              Luciva, przestań z tą kawą... facet zaprasza do siebie, bo ma "wolną chatę", wcześniej mało subtelnie wypytując co lubisz/umiesz(?) w seksie, Ty pozwalasz się całować/przytulać (po tej nieszczęsnej kawie?) ale na seks ochoty nie masz i potem zastanawiasz się czy nie jesteś kosmitką...
              oczywiście masz prawo ochoty nie mieć, masz prawo zmienić zdanie, masz prawo powiedzieć nie, ale ciągle zastanawiam się po co Ty do niego poszłaś? dla mnie tworzysz dosyć ryzykowne sytuacje...
              mam wrażenie, że potencjalnie zgodziłabyś się na seks na czwartej randce, bo faceci tak chcą, bo chcą sprawdzic czy jesteście dopasowani itp itd... jakoś nie widzę w tym Twojej chęci szczerej na taki seks,...
              ale oczywiście nie jestem obiektywna, bo na randkę czwartą z wyżej opisanym panem bym w ogóle nie poszła wink
              • tautschinsky Re: Co za dziecinada.... 24.06.13, 22:44
                Mężczyzna jasno - wprost!!!!! - artykułuje o co mu chodzi - mówi wręcz o twoim tyłku - ty albo udajesz głupią albo uznajesz, że to ci w graj: udawać niekumcię. Gdyby co, nie wiedziałaś, że jemu "O TO" chodziło! O zgrozo! Potem idziesz do jego 'wolnej chaty' na herbatę/kawę i dalej rżniesz głupa... Dobrze, że nie oddałaś się mu, bo po wszystkim naszłyby cię wątpliwości, toć mnie on przekabacił tak, w głowie zamotał, że... ja nie chciałam... zgwałcił mnie, zgwałcił, jak nic - z g w a ł c i ł ! ! !
                • xciekawax Re: Co za dziecinada.... 25.06.13, 00:37
                  Ot, wlasnie mi o to chodzi, ze dziewczyna glupia udaje. I tak jak wyzej, mnie tez razi wybor panow na randkowanie.

                  Oczywiscie ze masz prawo "zmienic zdanie" i spodni jednak nie sciagac, aczkolwiek pan rowniez ma prawo po takim zachowaniu olac pania i pomyslec ze za duzo pracy przy takiej kokietce.

                  Pan jasno okreslil w jakim swietle Cie widzi, ty to potwierdzilas zaglebiajac sie w te "konwersacjie", i teraz udajesz durnia. Smiech na sali.
                  • luciva Re: Co za dziecinada.... 25.06.13, 08:25
                    No cóż, doświadczenie uczy.
                    Przepraszaam, nie wiem, jakie Wy macie doświadczenie, ale ja nie raz byłam u samotnego faceta na kawie w domu, na kolacji, na obiedzie, raz na wspólnym malowaniu ścian - i faktycznie była kawa, malowanie, itd., bo tak chciałam a pan dostał przekaz że szybki seks to nie ze mną.
                    Ten, którego dotyczy dyskusja też dostał taki przekaz i wcześniej i po tym, jak mnie zaprosił, i stwierdził "chata wolna". Pisałam o tym. Skoro więc zaaprobował mój stosunek, no to? Mógł powiedzieć: e, wiesz co, a może chodźmy do kina w zasadzie?
                    Ludzie, jesteśmy dorośli, a takie podejście kojarzy mi się z liceum: bo on powiedział chata wolna, to Ty wiesz na co idziesz. No szok.

                    Trafiam na różnych facetów, ale gdy cos jest ok i normalne nie piszę o tym na forum. Założyłam wątek, bo dziwne wydało mi się jego zachowanie: kobieta nie zgadza się na seks na czwartej randce, dziwadło. Chciałam wiedzieć, czy to już jakaś norma w tym świecie? Czy tak się teraz robi?
                    Np. moja koleżanka poznała gościa w pracy, poszli na randkę, druga była chyba po 3 tygodniach, poszli do łóżka. Gdy ja wyraziłam zdziwienie, że szybko dość (tym bardziej, że nie porwała ich namiętność, ona sama nie była do niego przekonana) ona mi powiedziała z oburzeniem, ale na co czekać? Po co? Wtedy też wyszłam na dziwadło, bo wydawało mi się, że seks, to cos co stanowi uzupełnienie, lub tez jest wśród wielu innych czynnikiem łączącym.
                    A okazuje się, ze to swego rodzaju test - sprawdzisz się, pomyślimy co dalej.
                    I tego dotyczył wątek. Czy jestem dziwna, bo nie chcę tak szybko iść do łóżka z kimś kogo ledwo znam?
                    A nie tego, że o matko, on zaprosił na kawę, a nie chciał kawy? o Jezu...........
                    Co do reszty, to bez wdawania się w szczegóły, akurat w tym przypadku wiedziałam, ze jestem bezpieczna, jestem rozsądną osobą, więc nie potrzebuję na ten temat komenatrzy, naprawdę.
                    • yoma Re: Co za dziecinada.... 25.06.13, 09:55
                      W kwestii seksu na pierwszych randkach NIE jesteś dziwna. Dziwna jesteś ewentualnie w tym, że się maniacko pchasz w nieudaczników i buraków, chociaż panowie ci się grzecznie i w całej okazałości przedstawiają "dzień dobry, jestem nieudacznik i burak".
                    • natka-2003 Re: Co za dziecinada.... 25.06.13, 14:13
                      luciva napisała:
                      >A okazuje się, ze to swego rodzaju test - sprawdzisz się, pomyślimy co dalej.

                      z takim nastawieniem to w ogóle nie miałabym ochoty pójść z żadnym facetem do łóżka... chyba że to on miałby się sprawdzić ???wink
                      N.
                      ps. podpisuję się pod wszystkimi postami Yomy smile
                      • yoma Re: Co za dziecinada.... 25.06.13, 15:21
                        O, dziękuję smile
                    • sonia_30 Re: Co za dziecinada.... 25.06.13, 14:49
                      "Założyłam wątek, bo dziwne wydało mi się jego zachowanie: kobieta nie zgadza się na seks na czwartej randce, dziwadło. Chciałam wiedzieć, czy to już jakaś norma w tym świecie? Czy tak się teraz robi?"
                      A jak większość stwierdzi że norma, zmienisz nastawienie? Od tej pory góra na 2 randce wskoczysz do łóżka bo połowa forum RICD tak działa? Z liceum, czy nawet z wczesną podstawówką kojarzy mi się Twoje podejście. Co Cię obchodzi reszta świata? Działaj w zgodzie ze sobą.. chcesz iść do lóżka na pierwszej randce, bo taką masz fazę - idź, nie chcesz, bo nie ten facet - nie idź.. ani na pierwszej ani na 7-ej (jeśli zawodnik wytrwa).
                    • xciekawax Re: Co za dziecinada.... 25.06.13, 15:57
                      "Wtedy też wyszłam na dziwadło, bo wydawało mi się, że seks, to cos co stanowi uzupełnienie, lub tez jest wśród wielu innych czynnikiem łączącym. "

                      ooo, taka cnotka z Ciebie? A mowilas wczesniej ze poszlas do lozka z facetem ktorego poznalas pare godzin wczesniej na .... dyskotece.

                      Kobiety rozne doswiadczenia maja, jedne dobre, inne zle, ale te co spotykaja takich amantow jak ty - to nie daja szansy na trzecia randke. Ucinaja kontakt, umywaja rece i ida do przodu, nie zakladaja watkow i obsesyjnie nie mysla o facecie z ktorym spotkaly sie zaledwie pare godzin. Bo maja wazniejsze sprawy na glowie.

                      To, jak ty sie rozmazgujesz nad tym .... dupkiem .... jest zenujace.

                      tak jak mezczyzni ci tu mowili: szanuj sie. bo poki co nie wyglada abys sie szanowala, a potem robisz baranie oczy ze facet jest dziwadlem. Normalna kobieta nawet by nie dopuscila do takiej sytuacji, bo by na czwartka (ba, nawet trzecia) randke nie poszla z takim typem.

                      A potem sie dziwisz ze facet zmienil zdanie i juz za Toba nie lata? well, ty zmienilas zdanie, - i on tez. Tylko ze co mozna oczekiwac po facecie z takimi tekstami?

                      PS: nikt cie nie ocenia na podstawie czy sypiasz z facetem na pierwszej randce, czy na 10tej. Zauwaz to. Tylko te udawane podejscie zdziwienia jest smieszne: facet ktory mieszka z mamusia ma chate wolna, jedyne o czym ze mna rozmawia to o pozycjiach seksualnych, sprowadza mnie do siebie i chce seksu - a gdy ja go rozpalilam a potem wylalam wiadro zimnej wody na glowe to sie obraza. Ojejej! czy ja jestem kosmitka????

                      Tak, jestes kosmitka. Facet ci dokladnie mowil od dnia pierwszego ze jestes dla niego tylko d...pa, i jest zainteresowany tylko w jednym celu. wiec nie udawaj takiej zdziwionej. Normalna kobieta ktora nie bylaby zainteresowana tym - nie randkowala by z nim, nie poszlaby do niego na kanape, nie zaczynalaby sie calowac z nim.

                      I aby nie bylo: oczywiscie ze normalny facet powinien przestac, i uszanowac twoje "nie". Tylko ze ty akurat normalnego faceta nie wybralas.
                      • luciva Re: Co za dziecinada.... 25.06.13, 16:36
                        Xciekawax tak bardzo odbiega Twój opis mnie, że tylko mogę się uśmiechać.
                        Bardzo widać po niektórych wpisach jakieś frustracje i niespełnione zycie.

                        A co do reszty: radzę uważnie czytać, jeśli już się czyta. Nigdzie nie napisałam, że poszłam z facetem po dyskotece do łóżka, nigdzie.
                        Dziwne teksty były dopiero na trzeciej randce, stąd do niej doszło.
                        Nie myslę obsesyjnie o facecie, ani nawet o tej sprawie, zastanowiło mnie, to założyłam wątek, a niby z jakiej okazji pozostałe tysiąc wątków tu? skąd wątpliwości, pytania i dywagacje?
                        Nie rozmazguję się nad dupkiem, tylko nad sobą.
                        Ja Tobie radzę czytac dokładnie, rozumiejąc tekst, a potem więcej życzliwości....do świata.

                        I jeszcze jedno bo chyba xle mnie zrozumiałaś - alez ja nie załuję, ze on już nie lata i zmienił zdanie, chyba żart (a tak w ogóle to lata, he he he, codziennie sle smsy, lecz ja już milczę wink ).

                        No i tak na koniec - teksty oceniające typu - taka z Ciebie cnotka? Albo soni_30: możesz iść na 7 jeśli facet wytrzyma - to jest właśnie ocenianie. Takie właśnie podejście powoduje, że czuję się jak kosmitka. Niby ok, niby bądź w zgodzie ze sobą, ale..........
                        Wszystko na temat.
                        • blue_ania37 Re: Co za dziecinada.... 25.06.13, 16:48
                          A ja cię Luciva trochę nie rozumiem.
                          Bo sprawy seksu i kiedy kto pójdzie na całość są tak indywidualne i nie podlegające żadnym normom wg mnie.
                          Jeden pójdzie po pierwszym spotkaniu, drugi po 18.
                          Jednemu będzie odpowiadał tekst o fajnym tyłku ktoś będzie wolał rozmawiać o muzyce operowej.
                          To każdego bardzo osobiste kiedy kto daje sobie ściągnąć spodnie.
                          Znam świetną parę, która jest ze sobą długo a poszli do łóżka na pierwszym spotkaniu, znam też takie pary, które czekały i się poznawały zanim trafili do łóżka i dawno się już rozstali.
                          Dla jednego jest normą to co dla drugiego nie.
                          Ważne aby dwie osoby które mają podobne normy łóżkowe trafiły na siebie i nie ma wtedy problemu.
                          • luciva Re: Co za dziecinada.... 25.06.13, 16:53
                            Ależ ja dokładnie tak samo to widzę. Dlatego o to zapytałam, ponieważ tak się dziwacznie poczułam po randce z nim, po mojej odmowie, po tym jaką miał minę, itd.....że szok.
                            Nieraz facetowi odmawiałam seksu i było...normalnie.
                            A ten hm, potraktował mnie, jego miny spojrzenie, mówiły mi, jakby z choinki się urwała.
                            • blue_ania37 Re: Co za dziecinada.... 25.06.13, 17:00
                              Bo on szuka takiej która pójdzie po 4 randce do łóżka i tyle.
                              Każdy ma inne tempo, i każdemu podobają się inne teksty.
                              Może do tej pory jego hasła o tyłku i wolnej chacie działały, bo trafiał na takie dziewczyny.
                              Pora wyciągnąć wnioski; jak facet bierze na wolną chatę z hasłem kawa to bzykanie mu w głowiesmile
                              A
                            • lampka_witoszowska Re: Co za dziecinada.... 25.06.13, 17:52
                              jak dla mnie nie jest dziwne, że:
                              - nie chcesz seksu na 4tej, 3ciej, 2giej randce z panem, który Cię nie rozpalił samym sposobem oddychania,
                              - idziesz do kogoś, kto chce seksu, choć Ty nie chcesz O ILE stawiasz sprawę jasno, że tego seksu nei chcesz, a kawy się napijesz,
                              - idziesz do kogoś, kto chce seksu, choć Ty jeszcze się wahasz, czy może pana nie oświeci i nie zacznie Cię wedle Twojego życzenia traktować jak objawienia i księżniczki w jednym

                              (póki pan nie ma przekazu, że chcesz seksu, nie ma prawa Cię tknąć - tak jak stado homoseksualistów nie ma prawa tknąć żadnego pana, który nie krzyknie gromko: "ach, bierzcie mnie!" wink - żartobliwie, ale śmiertelnie serio to piszę - choć istnieje doza ryzyka, że tłum napalonych homoseksualistów nei bedzie czekał na okrzyk, więc może lepiej nie wchodzić w obcisłych spodniach do ich klubu)

                              jest moim zdaniem dziwne, że:
                              - zrobiło na Tobie wrażenie zdziwione spojrzenie pana, że nie chcesz się pokotłasić - wiesz, bezrobotny z dziada pradziada może zdziwiony popatrzeć, że np. codziennie wstajesz o 6.00 i zasuwasz do roboty - i co? zaczniesz dumać nad bezrobociem?

                              - potrzebujesz opowiadać o randkach na forum - od razu sama siebie pytaj, czy to aby nei potrzeba dowartościowania samej siebie jako kobiety! bo jeśli tu Ci mignie światełko, to raczej powinnaś popracować nad swoim wizerunkiem we własnych oczach (więc bardzo dobrze, że tu piszesz o tych randkach, bo masz szansę pomyśleć, czy nie ładujesz się w byle jakie relacje, byle mieć ścianę do oparcia w postaci faceta, choćby byle jakiego)

                              - potrzebujesz przemyśliwać nad tym, czy aby nie odstajesz od zdeprawowanego społeczeństwa - i tu znowu, pomyśl sobie, czy aby nie masz poczucia winy z racji choćby bycia rozwódką, które to poczucie winy usiłujesz leczyć podkreślaniem, jaka jesteś w gruncie rzeczy przesadnie porządna (bo wpadniesz w bycie świętoszką, która za 20 lat będzie się czepiała każdej młodziutkiej dziewczyny w króciuchnej spódnisi, że ubiera się jak dziwka - Twojego wizerunku to ni cholery jednak nei poprawi)

                              a poza tym, kosmos jest wielki i wszelkie dziwactwa jakoś dają radę istnieć i spokojnie się w tym kosmosie mieszczą smile nawet zostaje miesjce dla, za przeproszeniem, czarnych dziur i białych karłów
                        • xciekawax Re: Co za dziecinada.... 25.06.13, 19:30
                          1) Napisalas w pierwotnym poscie: "Inna rzecz, jestem na imprezie, sama wyhaczam gościa który mi się podoba, ona wyhacza mnie, potem kawa, rozmowa, następnie lądujemy w łóżku, bo się sobie sami z siebie spodobaliśmy, porwała nas namiętność. "

                          czy tutaj nie piszesz ze wyladowalas w lozku z facetem ktorego dopiero poznalas? Sorry jezeli zle rozumiem ten fragment.

                          2) Napisalas tu - oczekujac opini, wiec Ci swoja opinie na ta sytuacjie napisalam. czemu sie czepiasz mnie? czy moja opinia Tobie sie nie podoba?

                          3)Zfrustrowana to bylabym gdybym rozpisywala sie o jakims palancie bo ze zdziwieniem sie na mnie popatrzyl. Albo gdybym po takich tekstach ktore ty slyszalas - poszla do niego do domu oczekujac naprawde tej kawy. Nawet gdybym chciala facetowi dac jeszcze szanse po tych tekstach, to czerwone lampki by sie zapalily, i wolalabym pojsc w neutralne miejsce aby zweryfikowac jego motywy, zamiast pchac sie tam gdzie wiadomo co bedzie. ale to ja.

                          3) jezeli facet jeszcze nie zrezygnowal, to dlatego ze jeszcze nie dostal tego co chce dostac. Tajemnica rozwiazana. mozesz juz spac spokojnie.

                          4) nie rozumiem - rozmazgujesz sie nad soba? czemu? czujesz ze cos zlego zrobilas? Nie - nie zrobilas nic zlego. O co jeszcze ci chodzi?

                          5) mysle ze Twoj caly post nie ma w sumie sensu. Gdzie Twoje pytanie? Mysle ze sekretnie po prostu chcialas zakomunikowac innym kobietom jak to ty sobie randkujesz. zenada. W tym poscie nie ma sensownego pytania, nie ma problemu, natomiast sa twoje doswiadczenia (marne) z randkowania z napalonymi facetami. Takie gatki powinno sie miec z psiapsiolkami. Widocznie ich nie masz albo zbrzydlo im o tym wysluchiwac.

                          • luciva Re: Co za dziecinada.... 26.06.13, 08:49
                            xciekawax napisała:

                            > 1) Napisalas w pierwotnym poscie: "Inna rzecz, jestem na imprezie, sama wyhacza
                            > m gościa który mi się podoba, ona wyhacza mnie, potem kawa, rozmowa, następnie
                            > lądujemy w łóżku, bo się sobie sami z siebie spodobaliśmy, porwała nas namiętno
                            > ść. "
                            >
                            > czy tutaj nie piszesz ze wyladowalas w lozku z facetem ktorego dopiero poznalas
                            > ? Sorry jezeli zle rozumiem ten fragment.

                            No tak, właśnie źle rozumiesz ten fragment. Nigdzie nie jest napisane, ze ja poszłam do łóżka po dyskotece, napisałam, że to inna rzecz - pójść z facetem do łóżka, którego poznałam na imprezie, ale SAMA go niejako wybrałam. Skoro wyławiam sama faceta z tłumu, to znaczy że mi się spodobał, zaiskrzyło, pojawiła się chemia, wtedy pójście szybkie do łóżka rozumiem.
                            To przykład.
                            W kontekście do tego, że tu facet chciał iśc szybko do łóżka, a nie znaliśmy się dobrze, zostaliśmy "wyswatania", więc podobanie się sobie musi trochę potrwać.
                            Czy teraz jest już jasne?
                            Do reszty się nie odniosę, bo jest zupełnie bez sensu, a poza tym w sumie to wątek się wyczerpał, ja dostałam odpowiedź na swoje pytanie, a Ty Xciekawax zaczynasz bić pianę, chyba po to, aby się wywiązała jakaś burzliwa dyskusja.
                            Zatem bardzo dziękuję za wszystkie odpowiedzi, wszystkim.
                            Napiszę jeszcze tylko, że nie wiem, po co miałabym na forum chwalić się randkami, obcym ludziom? Nie czuję się szczęśliwsza, gdy czymś się pochwalę, zwłaszcza, że średnio jest się tu czym chwalić, prawda? No i tym bardziej, ze to nie były jedyne moje randki, było jeszcze x fajnych, z innymi facetami.
                            Ale rozumiem - to tutaj boli. Wszak to forum rozwodowe.
                            Ale to trochę tak, jakbym ścinała wszystkie laski, które mają drugich mężów i piszą o tym tutaj.......
                            A co do wartościowania problemu, no cóż, każdy problem jest najmojszy, nie wiecie tego? Nie przyszłoby mi do głowy pisać jednej forumce, że głupia czy inna, gdy pytała czy zgodzić się na drugą randkę na basenie i co też facet może mieć na myśli, proponując coś takiego?
                            I jej i moje pytanie można wrzucić do jednego worka, że się tak wyrażę.
                            • luciva Re: Co za dziecinada.... 26.06.13, 08:59
                              Jeszcze na koniec napiszę tylko, że napisanie wątku to był trochę impuls, ale przypuszczam, że dyktowany tym, że gdy konfontuję moje doświadczenia z tym, co niekiedy tu czytam -i widzę spore róznice.
                              Np kwestia randek i chowania faceta przez 4 miesiące przed dzieckiem. Dla mnie niewykonalne, niewyobrażalne, nie do zorganizowania, choć akurat bardzo bym chciała.
                              Więc może pomyślałam, że ja w jakimś innym świecie żyję?
                              wink
      • organza26 Re: Jestem kosmitką? 22.06.13, 21:12
        > Jesteś kosmitką, ale nie dlatego, że nie miałaś ochoty na seks, bo to akurat ni
        > c nienormalnego, ale dlatego, że dałaś się zaprosić na seks a potem zdecydowała
        > ś się udawać,

        OJP, tekst gwałciciela uncertain
    • lampka_witoszowska Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 12:22
      jesteś bardzo wytrwała i miła

      a może nie warto zawsze być miłą?...
      • blackglass Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 12:40
        Spoko kosmitka nie jesteś big_grin
        A facet jak taki zdesperowany to niech sam sobie radzi tongue_out
        • jan50plus Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 12:53
          Facet chciał Cię dogłebnie poznac. Chyba by Ci sie nie wymydliło.
          • luciva Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 13:01
            Jasne, że nie, ale w przeciwieństwie to mężczyzn, kobiety nieco inaczej traktują seks. U mnie spowodowałoby to myślówę, brak komfortu psychicznego, itd. Idę do łóżka z kimś kogo znam, znam środowisko, znam wartości, troszkę przeżyliśmy, widzieliśmy się w różnych sytuacjach, itd.
            Hm, mnie się nie włącza tak na pstryknięcie chemia do danego faceta, to jakoś się rodzi z czasem, sorry, ale jakbym miała iśc do łożka z każdym z kim wypiłam kawę, byłam na rowerze, kto podoba mi isę z urody i jakoś tam się dogadujemy, to musiałabym przespać się z połową mojej firmy i jeszcze wieloma, wieloma facetami.
            Serio, seks jest takim sportem? naprawdę tak to traktujecie?
            Kurde, to było czwarte spotkanie znam gościa całe dwa tygodnie, z czego spędziliśmy ze sobą 7 godzin z życia.......
            Ja wiem, trafiają się pioruny sycylijskie, ale chyba nie musi to być normą?
            • triss_merigold6 Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 13:08
              No to nie bierz typa z portalu randkowego. Proste.
              • luciva Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 13:10
                Poznała nas wspolna koleżanka.
                • yoma Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 13:47
                  Nie bierz typa, który cię na trzeciej randce wypytuje, co umiesz w lóżku smile

                  Ha! Napisało mi się najpierw "co lubisz". Ale Freud. Widzisz? Gdyby cię wypytywał, co lubisz, to może jeszcze by coś z tego było....
            • lesnik5 Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 13:15

              > Serio, seks jest takim sportem? naprawdę tak to traktujecie?

              Nie, jeśli kogoś traktujemy poważnie, to nie oczekujemy seksu po tygodniu.

              No nie mówię, że zaraz czekać 6 miesięcy, ale tak 2 czy trzy to i też da radę.
              • ktosmadrzejszy Re: Jestem kosmitką? 03.07.13, 04:32
                dlatego nalezy miec piec pan w tym samym czasie tylko 'zdesynchronizowanych' w rozwoju.
    • luciva Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 12:51
      Odpowiadając zbiorowo - właśnie zgadzam się z Anable, to już kurka nie można faceta odwiedzić w domu, aby to nie było jednoznaczne?
      Równie dobrze, możnaby pomyśleć, że facet nie ma kasy na kawę na mieście, wiec zaprasza do domu.........
      Że poszłam na kolejne spotkanie po tych rozmowach? No cóż rozmowy wbrew pozorom nie były obleśne, były pełne humoru, itd.
      Mam też już tę wiedzę, że faceci raczej na początku znajomości nie myślą AŻ tak o poważnym związku, ważniejsze jest fizyczne dopasowanie. Stąd rozmowy o pupach, ulubionych pozycjach itd., choć jest tez faktem, że to dość znamienite dla facetów będących na portalach. On tez był/jest, i chyba trochę weszło mu w nawyk traktowanie taśmowe takich spotkan.
      Serio przy pierwszej rozmowie jesteście w stanie stwierdzić, że ktoś jest fajny, będzie super, itd., poza tym od razu coś czujecie? Ja np. nie kumam łapania za rękę i chodzenia za rękę jak para podczas pierwszego spotkania a tutaj tak było. Zresztą nie pierwszy raz spotkałam się z tym.
      • kobieta306306 Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 12:57
        sorki Luciva ale nie wyobrażam sobie rozmów o ulubionej pozycji seksualnej na tak wczesnym etapie znajomości wink
        skoro mówisz o tym bez "krempacji" to dajesz mu jasny sygnał, że idziesz w to.

        • triss_merigold6 Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 13:00
          No ja też nie. Wcześniej jednak zaliczałam pana praktycznie, rozmowy są bardziej intymne i są wyrazem jakiejś bliskości.
          • nowel1 Re: Jestem kosmitką? 23.06.13, 13:01
            triss_merigold6 napisała:

            > No ja też nie. Wcześniej jednak zaliczałam pana praktycznie, rozmowy są bardzie
            > j intymne i są wyrazem jakiejś bliskości.

            "Zaliczenie pana" jest w mniejszym stopniu wyrazem bliskości niż rozmowa o seksie?
      • triss_merigold6 Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 12:57
        Nie, aczkolwiek miałam zupełnie inne podejście. Albo była chemia i miałam na faceta ochotę, albo nie. Rozważać mogłam później.
        Chodzenie za rękę?! Nienienie, nie z obcym typem, to zbyt poufałe i intymne.
      • mayenna Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 13:03
        Luciva, ja sobie wyobrażam różne rzeczy bo ludzie różnie mają w tych sprawach. Ważne jest dla mnie na co ja się decyduję. Jak pan jasno mówi: chata wolna, kawa u mnie to równie jasno trzeba określić co to dla ciebie znaczyło. Jakby dostał komunikat, że kawa owszem, ale bez ekscesów erotycznych to nie byłby tak rozczarowany.
        • luciva Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 13:08
          Mayenna, nie będę wchodzić w szczegóły, ale dostał jasny komunikat, że nie ma na co liczyć. Na początku wizyty. Poza tym, była wcześniej mowa o spacerze, mógł zatem po komunikacie tenże spacer zaproponować.
          Poza tym, nie kapuję czegos takiego, ze owszem całujemy się, ale on napiera dalej. Ja móiwę nie, co więcej podkreślam, że jak kobieta mówi nie, to znaczy dokładnie nie, a on rozpina mi guziki spodni.
          No nie wiem, ja mam tak, że jakoś powoli zbliżam się do faceta fizycznie.
          Macie tak czy inaczej?
          Chciałam wiedzieć, co jest normą w tych czasach, bo może zbyt pruderyjna jestem i trzeba pracować nad sobą?
          • triss_merigold6 Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 13:09
            IMO masz zupełnie normalne odczucia, wyluzuj.
          • mayenna Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 13:13
            Luciva, ty się nie sugeruj w tych sprawach kimkolwiek poza sobą.
            Jesteś taka, a nie inna i to jest dobre.
            Ja się muszę zakochaćsmile
          • ekscytujacemaleliterki Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 13:14
            Pracować nad sobą nie musisz. Możesz się z bliżać do faceta ale nie musisz. Na pierwszej czy na dziesiątej randce. Kazdy jak kto chce i jak na to zgadza się druga strona.
            Tylko jedno. Jeśli facet ciągle mówi o sexie i zamiast pytać co jadasz na śniadanie i czy spadlaś z roweru będąc małą dziewczynka to znaczy, że nie interesujesz go Ty jako Ty w dłuższej relacji tylko Twoja pupa. I nad tym popracuj smile
            • luciva Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 13:26
              Tak, masz rację to też mnie zastanowiło, że facet o nić nie pyta, nie rozmawia za wiele o zyciu, itd. Ale też może dlatego nie potraktowałam tego jako powiedzmy ostrzeżenie, bo do tej pory troszkę się z facetami pospotykałam i mało z nich pytało o takie rzeczy.
              ech.......
              • yoma Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 13:48
                Ty masz w ogóle talent do cudaków, widzę smile
                • luciva Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 14:07
                  Yoma, ja Ciebie kocham normalnie.
                  Ale masz rację i z tym przekazem i z tymi cudakami.
                  Ech, wcześniej był dopiero zonk, ale o tym napisze może kiedyś, gdy przetrawię wink

                  Z przekazem, owszem masz rację, ale z drugiej strony wszytsko we mnie buntuje się przeciwko temu. Kurczę, powiedzmy, że miałam ochotę gadać o seksie, to miałam, przypuśćmy, że nawet wiedziałam na co być może decyduję się, idąc do niego, ale kurka, czy nie miałam prawa nawet w międzyczasie zmienić zdania?

                  A co do gadania o seksie, to hm, no trzeba mu przyznać honor, że zapytał co lubię, nie co umiem. Choć trochę miało to fakt charakter klasyfikacji, ech.....
                  Ale ja sobie zawsze myslę, że ze mnie taka grzeczna niunia (jak to pan określił), że przez to nie rosnę w niczyich oczach, że większość kobiet tak rozmawia i takie rozmowy są na porządku dziennym ( a jak jest u Was?), że to nie pierwszy facet który tak zagajał, że......rozmawiam. Tym bardziej, że pomimo mojej nieśmiałości, nie mam oporów aby rozmawiać na naprawdę różne tematy......
                  • miacasa Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 14:21
                    > Ale ja sobie zawsze myslę, że ze mnie taka grzeczna niunia (jak to pan określił
                    > ),

                    Rany, nigdy nie myśl o sobie jako o Niuni!!!!!! Gdyby gość na randce nazwał mnie Niunią to byłby koniec znajomości bo to zdecydowanie nie te fale. Jeśli uważasz się za Niunię to zostałaś potraktowana właśnie jak Niunia.
                  • yoma Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 14:22
                    A to bardzo miłe z twojej strony, dziękuję smile

                    Zmienić zdanie masz prawo zawsze i to kwestii nie ulega. Tylko zauważ, że facet, a jeszcze ten akurat zapewne tytanem intelektu nie był, to jest stworzenie proste i myślące liniowo. On zasuwa gadkę - laska zachwycona - znaczy laska chce do łóżka - znaczy laska się tylko kryguje, one tak zawsze, i trzeba z niej te spodnie zdjąć. A że ty twardo nie, to koleś zdziwko, bo mu do liniowości nie pasowało smile

                    Rozumiesz, gdybyś dała do zrozumienia na randce nr 3, że cię takie teksty krępują, że sobie nie życzysz, że za wcześnie, whatever, może by i koleś skręcił na romantyczne przejazdy rowerem przy księżycu. (Chociaż nie sądzę).

                    Stąd ci się pewnie też biorą cudaki, gdzieś tam komunikacja na łączach szwankuje...

                    A swoją drogą oczywiście, jeśli koleś nie rozumie, że nie to nie, to to kolesia skreśla. Niezależnie od tematyki wcześniejszych rozmów.
                  • yoma Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 14:24
                    Aha, i jeszcze

                    > większość kobiet tak rozmawia i
                    > takie rozmowy są na porządku dziennym

                    A któż ci to powiedział, u licha? Koleś? smile

                    > przez to nie rosnę w niczyich oczach,

                    A musisz? Tu też ci zgrzyta.
                  • mayenna Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 15:57
                    Luciva, ja nie rozmawiam o seksie z nieznajomymi. Ze znajomymi mam ciekawsze tematy, a ogólnie przedkładam praktykę nad opowieści. Nie uważam się za raroga pod tym względem. A na portalach randkowych takie pytania i udzielanie odpowiedzi na nie to norma, plus :czy jest z tobą możliwy seks na pierwszej randce"? Jak byłam w okresie naiwności i romantyzmu i marzył mi się ten na białym koniu, co to od razu cała zapłonę ( a nie wykluczałam, że się jednak pojawi) to durnowacie pisałam, że ze mną wszystko jest możliwe, a nic nie jest pewne. Wiesz ile zaproszeń na randki( pierwsze jedynie) miałam?smile Szczęście, że zwykle brat mi w nich towarzyszył.

                    Luciva, szukasz przez portal to musisz znać reguły jakimi ludzie się na nim kierują bo takie sytuacje się powtórzą.
                • ekscytujacemaleliterki Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 14:50
                  Talent - talentem a brak asertywności to druga sprawa.
                  Yoma, co odpowiesz kolesiowi na trzecim spotkaniu na pytanie : co umiesz w sexie?
                  Bo ja bym odparła: zdejmij spodnie kochany to się przekonasz...a później owe spodnie zabrała i absztyfikanta z gołym tyłkiem w parku zostawiła big_grin
                  • luciva Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 14:57
                    Ale on nie pytał, co umiem, ale co lubię........
                    Nie to, że go bronię, ale lubię rozmawiać o sprawach tak, jakimi są.
                    • ekscytujacemaleliterki Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 15:03
                      "Trzecie spotkanie - 3 godziny w klubie, tańczymy, gadamy, żartujemy. Facet cały czas zagaja na temat seksu, co lubię co nie, co umiem. Oraz ocenia mnie - wiesz, podobasz mi się, masz niezłą pupę, wesoła jesteś, na początku wyglądałaś na grzeczną niunię, jak Ziuta pokazała mi Twe zdjęcie, to tam byłaś brzydsza."

                      to w końcu pytał czy nie pytał?
                      • luciva Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 15:07
                        Pytał co lubię, ale w którymś poście wcześniej napisałam, że taki miało to charakter - takiego hm, kwalifikowania. Nie padło słowo "umiesz", ale trochę tak to wyglądało, stąd moje słowa - bo takie miałam wrażenie.
                        Gdyby dosłownie zapytał, co umiem, to sorry, ale poczułabym się potraktowana jak dziwka i od razu bym powiedziała do widzenia wink
                        • yoma Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 15:11
                          No to już pal sześć, umiesz, lubisz - ale tobie, z tą twoją wrażliwością i tym twoim pomału-nie-od-razu (w czym nie ma, podkreślam, nic nienormalnego) nie wydało się to hmmmm.... nieco zbyt obcesowe?

                          Bo co do mnie, to jak już mam iść z kimś do łóżka, to wolałabym, żeby sam delikatnie odkrył, co lubię smile
                        • ekscytujacemaleliterki Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 15:17
                          No to na przyszłość. Jeśli facet wprost na 3 randce mówi, że masz fajny tyłek to uciekaj jeśli nie idzie Ci o sex.
                          Jesli gapi się z nieukrywanym zachwytem na Twój tyłek a pyta jaką kawę lubisz najbardziej to zostań smile
                          • luciva Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 15:21
                            Ale ja naprawdę mam fajny tyłek! big_grin
                            Teraz sobie żartuje oczywiście, ale macie rację.....
                            Tylko to jest trochę tak, że dotychczasowe doświadczenie pokazuje mi, że faceci jednak naprawdę najpierw chcą sprawdzić wiedzieć, że w łóżku jest ok, a potem myslą o poważnym związku.
                            Ale może to moje doświadczenie niekompletne?
                            • ekscytujacemaleliterki Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 15:26
                              Każdy chce sprawdzić ale jesli chce długo-falowo to w życiu się nie przyzna, co by mu gazela nie uciekła ;P
                            • lampka_witoszowska Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 15:43
                              ale pomyśl, czy to ważne, czego chcą faceci? bo jeśli tak, to niestety, będziesz musiała się poświęcić i z każdym iść do łóżka, jeśli zechcesz, by któryś pomyślał nad poważnym związkiem z Tobą... wink

                              wazne, jak Ty chcesz być traktowana - i ile jesteś w stanie poświęcić siebie i swoich marzeń, żeby zdobyć faceta
                            • yoma Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 15:52
                              > najpierw chcą sprawdzić wiedzieć, że w łóżku jest ok, a potem
                              > myslą o poważnym związku.

                              Ajajajaj Luci co ty robisz, znowu...

                              Jaki poważny związek, porandkuj ty sobie spokojnie i nienerwowo, z łóżkiem czy bez. Co mówiła ciotka Yoma dwa lata temu? Jak gonisz, to ciągną do łóżka, jak uciekasz, to gonią?

                              Literki - to z tyłkiem i kawą znakomite smile
                            • mayenna Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 16:06
                              Wiesz, ja myślę, że nie każdy facet chce wiedzieć czy w łóżku jest ok od razu. To typ pana z portalu, co się nie angażuje uczuciowo.
                    • koronka2012 Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 18:47
                      luciva napisała:

                      > Ale on nie pytał, co umiem, ale co lubię........
                      > Nie to, że go bronię, ale lubię rozmawiać o sprawach tak, jakimi są.

                      Sądzisz, że pierwsze spotkania to jest faktycznie najlepszy moment na zwierzanie się z intymnych upodobań? nawet dla mnie to czytelny sygnał, że wiesz na co się piszesz, to co dopiero dla faceta
                  • yoma Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 15:08
                    Coś w tym stylu, Literki, coś w tym stylu smile
                    • ekscytujacemaleliterki Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 15:13
                      Można jeszcze na Lajdis czyli do zoo oglądać nietoperze ;D
                      • yoma Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 15:46
                        Mnie się na stuleciu matury taki trafił. Kleił się jak zleżała guma do żucia i co gorsza ludzkie słowo do niego nie przemawiało. Z sąsiedniej klasy podobno. Może to ten sam? smile
    • mayenna Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 12:56
      Luciva, pan jasno wyraził się o co mu na tej 4 randce chodzi. Kosmitką nie jesteś, ale przyjęłaś zaproszenie, którego intencją było łóżko w finale. Po prostu można było powiedzieć, że dla ciebie to za wcześnie, przed przyjęciem zaproszenia.

      A wypytywanie i oceny tego pana są jak z portalu randkowego. Odrzuca mnie od takich zachowań. Nie znoszę przedmiotowego traktowania.
      • luciva Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 13:04
        Hm, to, że dla mnie pewne rzeczy są za wcześnie powiedziałam wcześniej. Powiedziałam, że wolno się rozkręcam, itd. Naprawdę miał wyraźny sygnał, że ja nie wskakuje do łóżka ot tak.
        A Twoje skojarzenie, no cóż, miałam dokładnie takie samo...........
        • mayenna Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 13:09
          luciva napisała:

          > Hm, to, że dla mnie pewne rzeczy są za wcześnie powiedziałam wcześniej. Powiedz
          > iałam, że wolno się rozkręcam, itd. Naprawdę miał wyraźny sygnał, że ja nie wsk
          > akuje do łóżka ot tak.
          > A Twoje skojarzenie, no cóż, miałam dokładnie takie samo...........
          Skoro miał wyraźny sygnał to już wiesz coś o tym panusmile Dla mnie było by to istotne.
          Jak on jest na portalu to wie, że znajdzie kolejną co wskoczy do tego łóżka, a tobie chyba chodzi o coś innego? Darowałabym sobie tę znajomość.
      • kobieta306306 Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 13:07
        mayenna napisała:
        "Po prostu można było powiedzieć, że dla ciebie to za wcześnie, przed przyjęciem zaproszenia."

        pozwól, że się z Tobą wyjątkowo zgodzę wink

        tym bardziej, że wysłanie mamy na wycieczkę, na ten czas, było pewnie sporym kłopotem dla pana wink
    • miacasa Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 13:22
      Myślę, że jesteś osobą zwyczajnie nierozsądną. Poszłaś do mieszkania obcego mężczyzny, który nęcił cię na seks w dość namolny i bezpośredni sposób. Mogło cię tam spotkać coś o wiele bardziej przykrego niż siłowe rzucanie na łóżko z rozsuniętym rozporkiem. I nie zrozum tego źle bo nie chodzi mi o stereotypy typu "sama chciała" tylko o zdrowy rozsądek. Przypuszczam, że nawet nie znasz jego nazwiska, nie wiesz kim jest, wiesz tylko to co chciał Ci powiedzieć. W mojej ocenie takie zachowanie jest głupotą, gdyby twoja córka poszła na taką randkę to nie zapaliłaby ci się w głowie czerwona lampka? Jeśli nie chcesz by kolacja zakończyła się śniadaniem to umawiaj się na obiad, to stara dobra rada na początek znajomości.
      • luciva Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 13:25
        Miacasa, nazwisko znam, trochę o nim wiem, ale generalanie masz rację.
        A Twoje powiedzenie bardzo dobre smile
        • anbale Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 13:35
          A ja nadal uważam, że pomimo wszelkich okoliczności facet nie powinien napierać w taki sposób, jakby mu się coś należało. Czy naprawdę umawiać się należy tylko w godzinach porannych, na rynku najlepiej przy fontannie, aby studziła popędy- żeby gość miał jasność, że teraz seksu nie będzie ?
          • yoma Re: Jestem kosmitką? 21.06.13, 15:13
            Napierać sobie mógł, jak taki typ, ale jak powiedziała nie, to znaczy nie, i to kolesia skreśla.
        • jan50plus Re: Jestem kosmitką? 03.07.13, 20:39
          Gdzie jest LUCIWA ?. Czyzby ze swoim znajomym nadrabiała zaległości w sprawach. .....hmm.
        • jan50plus Re: Luciva, tak czytam i czytam... 05.07.13, 05:24
          Luciwa - w końcu zeszłaś z kosmosu, czy dalej w nim bujasz
    • tricolour Luciva, tak czytam i czytam... 21.06.13, 14:05
      ... i powiem Ci, że nigdy nie komplementowałem dup znajomych kobiet, nie analizowałem pozycji seksualnych ani - to już śmiech na sali - co one potrafią w łóżku. Nie rzucałem ich na łóżko, nie gilgotałem.

      Zadałaś się z prymitywem sama z siebie robiąc kogoś równie nieskomplikowanego. Więc nie dziw się, że facet się obraził. Natomiast dziw się (i to bardzo) obrazowi jakim się przedstawiasz.

      Po prostu szanuj się.
      • luciva Re: Luciva, tak czytam i czytam... 21.06.13, 14:11
        Tri, o to, to to, prymitywny, tego słowa mi brakowało.
        Nawet opowiadałam mamie, że jest coś dziwnego w nim, niby skończył studia, do tego podyplomowe, ale jakoś intelektualnie, hm.....no wygląda jakby nie skończył
        Ale ja staram się ludzi nie oceniac tak szybko, nie wrzucać do szufladek, stąd daję szanse.

        A pzoa tym, to lejesz miód na moje serce, bo ja już nieraz sobie myslę, że po rozwodzie to jest tak....byle jak. Nie normalnie. Że wszyscy jacys pokrzywieni.
        • miacasa Re: Luciva, tak czytam i czytam... 21.06.13, 14:16
          > Ale ja staram się ludzi nie oceniac tak szybko, nie wrzucać do szufladek, stąd
          > daję szanse.

          Może przekombinowujesz? Może jednak powinnaś zaufać swojemu instynktowi i brać pod uwagę swoje odczucia. Dawno temu do pracy magisterskiej analizowałam materiały na temat kobiet będących ofiarami przemocy, większość z nich żałowała, że nie posłuchała swojego instynktu, który kazał im wiać.
          • luciva Re: Luciva, tak czytam i czytam... 21.06.13, 14:20
            Może tak być.
            To strach przed samotnością, niskie poczucie wartości, bla bla bla. Pracuję nad sobą. Trudne to wink
            • kobieta306306 Re: Luciva, tak czytam i czytam... 21.06.13, 14:32
              Facet mógł okazać się jakimś perfidnym zboczeńcem kryminalistą, bo profil w internecie wszystko przyjmie i opisom wierzyć nie można. Dla mnie to, co zrobiłaś, było lekkomyślnością. Mógł Cię zgwałcić przecież, a przy pkazji czymś zarazić.
              • luciva Re: Luciva, tak czytam i czytam... 21.06.13, 14:36
                Kurczzę, poznała nas koleżanka, która go zna w miarę dobrze.
                • miacasa Re: Luciva, tak czytam i czytam... 21.06.13, 14:40
                  > Kurczzę, poznała nas koleżanka, która go zna w miarę dobrze.

                  ale jej samej pan nie odpowiadał, nie zastanowiło cię to?
                  • lesnik5 Re: Luciva, tak czytam i czytam... 21.06.13, 14:48
                    miacasa napisała:

                    > ale jej samej pan nie odpowiadał, nie zastanowiło cię to?

                    Bo może ona sama ma np. męża i (uwaga, drastyczne), go kocha?
                    • miacasa Re: Luciva, tak czytam i czytam... 21.06.13, 14:57
                      Oj Leśniku, w pierwszym poście autorka napisała: Koleżanka umawia mnie z gościem, którego sama poznała, ale jej nie pasuje.

                      od razu tam mąż i że kochasmile

                      • luciva Re: Luciva, tak czytam i czytam... 21.06.13, 15:04
                        Nie ma męża, ma faceta, napisałam nie pasuje, taki skrót i tyle, nie wnikam w szczegóły bo nie tego miała dotyczyć historia.
                        Akurat to, ze facet nie podoba się koleżance, nic nie znaczy, bo to nie przyjaciółka, żebyśmy miałay np. podobne gusty, a poza tym, to, że innej kobiecie nie podoba się facet, sukienka, buty, nie musi oznacząć, że coś z nim nie tak i mi tez nie będzie się pdoobac.
      • yoma Re: Luciva, tak czytam i czytam... 21.06.13, 14:26
        Natomiast dziw się (i to bardzo) obraz
        > owi jakim się przedstawiasz.
        >

        O o o, to to.
      • teliszon Re: Luciva, tak czytam i czytam... 23.06.13, 00:17
        tricolour napisał:

        > ... i powiem Ci, że nigdy nie komplementowałem dup znajomych kobiet, nie analiz
        > owałem pozycji seksualnych ani - to już śmiech na sali - co one potrafią w łóżk
        > u. Nie rzucałem ich na łóżko, nie gilgotałem.
        >
        > Zadałaś się z prymitywem sama z siebie robiąc kogoś równie nieskomplikowanego.
        > Więc nie dziw się, że facet się obraził. Natomiast dziw się (i to bardzo) obraz
        > owi jakim się przedstawiasz.
        Podpisuje sie pod tym.

        >
        > Po prostu szanuj się.
        • jan50plus Re: Luciva, tak czytam i czytam... 23.06.13, 09:32
          Byłaś z nim na kilku randkach, więc chyba chociaż trochę się Ci spodobał. Z tego wynika że tez wpadłaś mu w oko.Facet konkretny, chciał Cię dokładnie poznać, czy pasujecie do siebie - wówczas może by coś zaiskrzyło mocniej. Chyba to nie byłby Twój 1 raz. Np z 5 czy z 6 to już niewielka róznica. Mogłabyś wykazac troche inicjatywy i np zaprosic go do swojego mieszkania na kawe
          • jan50plus Re: Luciva, tak czytam i czytam... 23.06.13, 09:59
            Ja chyba też jestem kosmitą. Od rokuc (po rozwodzie z meżem) zamieszkała w naszym obszernym domu, bezdzietna siostra żony (blizniaczka), zadbana czterdziestolatka plus. Problem w tym ze od około miesiąca pod nieobecność żony zaczyna mnie prowokować, niby żartami -typu że z blizniaczką to nie zdrada (sa wizualnie bardzo podobne do siebie), chodzi po domu w przezroczystej koszuli itp. Powiedzieć żonie? - żle, bo mogę popsuć relacje miedzy siostrami. ( a maja bardzo dobre)Bzyknąć ją ? - a jak sie pochwali siostrze? Z domu szwagierka nie zamierza odejść - jest jego współwłaścicielką (bo to po ich rodzicach). A może to żona sprawdza moją wierność, nasyłając swoją seksowną siostrzyckę.? Ostatnio naszła mnie myśl- troche wypije, udam bardziej pijanego i ją przelecę. Dalej czas pokaże co z tego wyniknie.Jakbycoś siewydało -zwalę na upojenie
            • mayenna Re: Luciva, tak czytam i czytam... 23.06.13, 11:57
              Moim zdaniem to co piszesz jest obrzydliwe. W obu postach.
              • jan50plus Re: Luciva, tak czytam i czytam... 23.06.13, 12:02
                Może i obrzydliwe. Samo zycie. Ale zycie się składa tez z obrzydliwości. Np - z czego sie biorą rozwody (bardzo liczne).Miedzy innymi z tych obrzydliwości
                • lampka_witoszowska Re: Luciva, tak czytam i czytam... 23.06.13, 12:21
                  mylisz się i tu, życie jest takie, jak cżłowiek je sobie urządzi - jeśli wypisujesz takie obrzydliwości, znaczy, siedzą w Twojej głowie

                  a jak tam siedzą, to i nie dziwota, że Twój pogląd na życie jest taki własnie - obrzydliwy

                  w sumie budzi to współczucie, potem idziemy dalej -a Ty masz to dalej w głowie i nawet możesz godzinami przekonywać, że życie takie jest - no, jest - Twoje
                  • jan50plus Re: Luciva, tak czytam i czytam... 23.06.13, 13:54
                    Czy tylko moje ????. To skąd te 60 tysiecy rozwodów w skali roku ??????. Przeciez autorka tego watku (Luciva) pisała że wyrwać faceta np z imprezy na jedną noc to normalne (skąd wie że facet np nie żonaty). Żadna z piszących tutaj Pań nie protestowała że to obrzydliwe. Na mój wpis tak. Czyzby solidarność jajników ????
                    • lampka_witoszowska Re: Luciva, tak czytam i czytam... 23.06.13, 14:08
                      tak, drogi janie, zwyczajna, zdrowa solidarność jajników - jak burak chce się puścić to my solidarnie buraka pilnować i przepytywac nei zamierzamy - niech się fiut pilnuje sam, bo żadna posiadaczka jajników tej ewentualnej żonie przysięgi nei składała - a potencjalnie zdradzający fiut i owszem
                    • luciva Re: Luciva, tak czytam i czytam... 24.06.13, 11:13
                      Kurczę!!!
                      Nic takiego nie napisałam, ze wyrwać faceta na jedną noc, to normalne.
                      Napisałam, że inaczej jest, gdy jestem na imprezie, widze faceta, który mi się podoba, a ja podobam się jemu, itd. Jest chemia, jest namiętność. Rozumiem, ze wówczas seks dość szybko jest raczej naturalny i jest konsekwencją tego spodobania się sobie wzajemnego, tej chemii.
                      Nie wiem, ale sądzę, że jednak w przypadku swatania i kojarzenia par, to ta chemia występuje rzadko od razu, szybko, czasem pewnie wcale, czasem trzeba sobie ją wypracować.
              • lampka_witoszowska Re: Luciva, tak czytam i czytam... 23.06.13, 12:19
                prawda?
                a mi się nie chciało mu pisać, że śmieci...
            • lesnik5 Re: Luciva, tak czytam i czytam... 23.06.13, 23:40
              > ? Ostatnio naszła
              > mnie myśl- troche wypije, udam bardziej pijanego i ją przelecę. Dalej czas poka
              > że co z tego wyniknie.Jakbycoś siewydało -zwalę na upojenie

              No wyborne. A jeśli jeszcze żona to łyknie, to znaczy, że głupia.

              Zawsze jakby nie wyszło to możesz przenieść się do szwagierki.

              No chyba że obie się obrażą, to będziesz musiał szukać nowego domu.


          • luciva Re: Luciva, tak czytam i czytam... 24.06.13, 11:02
            Hm, trochę to mi się podoba wielu facetów. Hm, a czemu facet nie chce sprawdzić czy zaiskrzy, np. na innym polu a dopiero potem przejść do seksu? Nigdy seks chyba nie będzie zbyt dobry, gdy ludzie nie otworzą się do końca, sorry, ale nie wiem, jak Wy, Ty, ale ja nie umiem otworzyć się do końca przed kimś kogo znam trochę........
            Do mieszkania wpuszczam tych, o kórych wiem, że mogę zaufac do końca.
            A co do samego seksu - rzecz jasna, jestem kobietą świadomą, antykoncepcję mam w małym palcu, itd., natomiast zawsze , ale to zawsze istnieje ułamek ułamka procenta, że kobieta może zajść w ciążę. Czy facet testujący w ten sposób czy pasujemy do siebie, jest przygotowany na taką ewentualność?
            • mayenna Re: Luciva, tak czytam i czytam... 24.06.13, 11:58
              luciva napisała:


              > Do mieszkania wpuszczam tych, o kórych wiem, że mogę zaufać do końca.
              A ja wolę spotkać się u siebie w domu bo u mnie zawsze ktoś jest. Jest to wg mnie bezpieczniejsze, niż odwiedzania słabo znanego mężczyzny u niego mieszkaniu.
              • kobieta306306 Re: Luciva, tak czytam i czytam... 24.06.13, 12:04
                mayenna napisała:
                A ja wolę spotkać się u siebie w domu bo u mnie zawsze ktoś jest. Jest to wg mnie bezpieczniejsze, niż odwiedzania słabo znanego mężczyzny u niego mieszkaniu.


                zawsze istnieje niebezpieczeństwo, że będzie Ciebie później nachodził.

                • mayenna Re: Luciva, tak czytam i czytam... 24.06.13, 13:08
                  Moi synowe już mają po 180 cm wzrostusmile Myśłę, że nie ma odważnychsmile
              • luciva Re: Luciva, tak czytam i czytam... 24.06.13, 13:44
                No, pisałam o wpuszczaniu do domu w kontekście zaufania, a nie bezpieczeństwa.
                Ja akurat mieszkam sama z małym dzieckiem, spotkanie z dzieckiem odsuwam w czasie jak mogę, więc i tak dziecka by nie było (zresztą i tak by matki nie obroniło, ha ha ha), wiec po co ma facet wiedzieć gdzie mieszkam i np. obserwować mnie potem?
                A z kimś, to mieszkanie jest taak, małe, że totalnie bez sensu taka randka, już lepiej na spacer do parku iść wink
    • 4rybajery Re: Nie Jesteś Żadną Kosmitką 23.06.13, 14:22
      Jesteś normalną babeczką, masz swoje uczucia i reakcje i tego się trzymaj. Seks to przyjemność dla dwojga, a nie obowiązek jednej osoby względem drugiej. Nie musi Ci akurat Ten facet odpowiadać, nie musisz się tłumaczyć i usprawiedliwiać. Nie znaczy Nie.
      • lampka_witoszowska Re: Nie Jesteś Żadną Kosmitką 23.06.13, 14:23
        no, własnie
    • luciva Re: Jestem kosmitką? 24.06.13, 11:20
      W piątek cały dzień cisza, wieczorem życzył dobrej nocy.
      W sobotę podobnie, niedziela - miłego dnia a wieczorem przysłał pytanie, czy będę chciała jeszcze się z nim spotykać.....
      • jan50plus Re: Jestem kosmitką? 29.06.13, 14:36
        luciva napisała:

        > W piątek cały dzień cisza, wieczorem życzył dobrej nocy.
        > W sobotę podobnie, niedziela - miłego dnia a wieczorem przysłał pytanie, czy b
        > ędę chciała jeszcze się z nim spotykać.....
        Jaki finał? Dalej jeszcze jesteś kosmitką czy poszłaś na całość ?
        • ktosmadrzejszy Jezus Maria!!!! 03.07.13, 04:52
          Wszystkie osoby wypowiadajace sie w tym watku (oprocz Jana50plus) - doswiadczanie powaznych zaburzen!!!

          Ten zestaw glupot, zabobonow, ograniczen i uposledzen ktore powyzej wyartukulowalyscie jest po prostu straszny? Z seksu - czyli czegos co najbardziej zbliza dwie osoby robicie niesamowity problem. NIgdy w zyciu zanim bzyknalem laske nie rozmawialem z nia o seksie, na randki chadzalem tylko i wylacznie w liceum, pozniej poznawalem kobiete i szlismy do lozka bez zbednych slow!

          Skad ten caly babiniec sie urwal? Nawet nie podejrzewalem ze takie jak wy istnieja! Musze koniecznie przedstawic to forum moim wszystkim znajomym by ich przestrzec przed rozwodkami - zadawanie sie z wami musi byc nieustajacym pasmem cierpien! Malo tego - przedstawie to forum na facebooku wszystkim moim niezameznym jeszcze kolegom by im uswiadomic jakim zagrozeniem jest slub!
          • ktosmadrzejszy Re: Jezus Maria!!!! 03.07.13, 04:53
            przepraszam - wzburzylem sie tak bardzo ze napisalem o niezameznych kolegach - oczywiscie chodzilo mi o kolegow niezonatych!
            • mayenna Re: Jezus Maria!!!! 03.07.13, 06:59
              Koniecznie ich ostrzegaj, zona tych też. Co ci szkodzi? niech wiedzą co ich czekasmile

              A jak technicznie wygada pójście do łóżka bez zamienienia nawet słowa? Tak jak w tym dowcipie o tym czemu wyginęły mamuty? 'hm?", "yhy"?
              Bardzo fajnie się ciebie czytasmile) Miło że żałosny wróciłeś.
              • yoma Re: Jezus Maria!!!! 03.07.13, 11:28
                Zauważ, że on nie chodzi do łóżka, tylko bzyka laski. Nie znam się specjalnie, ale może faktycznie gadka do tego niepotrzebna smile
                • blue_ania37 Re: Jezus Maria!!!! 03.07.13, 11:30
                  Na drzewie je chyba bzykasmile
                  • yoma Re: Jezus Maria!!!! 03.07.13, 11:36
                    W jaskini. Za włosy i do jaskini smile
                    • blue_ania37 Re: Jezus Maria!!!! 03.07.13, 11:39
                      Aż mi wyobrażnia poszłasmile
                      Bzykać się w jaskini z kimś mądrzejszym bez słów za to z włosami może być cudniesmile
                      • yoma Re: Jezus Maria!!!! 03.07.13, 13:00
                        Jeszcze zależy, gdzie te włosy. Co do mnie, na głowie być nie muszą. na klacie tak.

                        smile
                        • blue_ania37 Re: Jezus Maria!!!! 03.07.13, 13:11
                          I za klatę myślisz że trzyma?smile
                          Jeżeli chodzi o moje upodobania włosowe to nie mam takowych.
                          Bardziej interesuję mnie czysta skórasmile
                          A
                          • yoma Re: Jezus Maria!!!! 03.07.13, 13:59
                            Nie no, ja trzymam... znaczy eee, głaszczę smile

                            Co do pół rozbawienia, nie zgadzam się, muszę oddać sprawiedliwość, twoja zasługa, ja się tylko podpięłam smile
                            • yoma Re: Jezus Maria!!!! 03.07.13, 14:00
                              Ps Co do czystej skóry, to myślałam, że to dziś standard i wymieniać nie trzeba smile
                            • blue_ania37 Re: Jezus Maria!!!! 03.07.13, 14:07
                              Yoma co ty....glaszczesz?smile
                              Mówisz, że czysta skora jest obyczajowo przyjęta?
                              Jak można się bzykać bez słów to kto tam patrzy na czystość skóry?
                              A
                              • yoma Re: Jezus Maria!!!! 03.07.13, 15:22
                                Nie sugeruj się mną, Ania, ja jestem nienormalna...
                                • blue_ania37 Re: Jezus Maria!!!! 03.07.13, 15:38
                                  Ja jestem tolerancyjna Yomasmile
                                  I podobno też trochę nienormalna.
                                  A
                                  • yoma Re: Jezus Maria!!!! 03.07.13, 16:34
                                    smile

                                    ...i dumna z tego smile
                      • kwiaty_zla Re: Jezus Maria!!!! 03.07.13, 13:35
                        Ania! Wygrałaś konkurs na rozbawienie!

                        Ad meritum: Luciva, ja tez jestem kosmitką tongue_out ale mnie nie ruszają głupie miny wink
                        • blue_ania37 Re: Jezus Maria!!!! 03.07.13, 13:45
                          A Kwiateksmile
                          Dobrze, że zyjeszsmile, rozwódka już?
                          Połowa rozbawienia należy się Yomie.
                          A
                          • kwiaty_zla Re: Jezus Maria!!!! 03.07.13, 13:55
                            Skądże znów! Jaka rozwódka! Mnie się nie spieszy tongue_out za to Zenobii jak najbardziej, więc liczę że będzie na moich warunkach smile

                            Więcej napiszę na priv wieczorem, oki?

                            Yoma - wino tez dla Ciebie smile nikt nie wie jak bardzo potrzebowałam dziś śmiechu big_grin
                            • yoma Re: Jezus Maria!!!! 03.07.13, 14:01
                              Dzięki piękne, ale chwilowo nie mogę, wypijcie za moje zdrowie smile
                            • blue_ania37 Re: Jezus Maria!!!! 03.07.13, 14:03
                              Niedobraśsmile
                              Przez Ciebie Zenobia w grzechu żyjęsmile
                              Pisz
                              A
                              • kwiaty_zla Re: Jezus Maria!!!! 03.07.13, 14:07
                                Niedobram! wink Raz się żyje!

                                I tak jak Luciva randkuję, żyjemy sobie z dzieckiem spokojnie, czasem finansowo pod psem - ale sam chlebek tez jest dobry smile
                                • yoma Re: Jezus Maria!!!! 03.07.13, 15:24
                                  Jeśli wolno - rozważ zainwestowanie ewentualnej skromnej nadwyżki w maszynę do chleba. Jej Bohu warto smile
                                  • jan50plus Re: Jezus Maria!!!! 03.07.13, 20:53
                                    Gdzie jest Luciva?. Czyzby schodziła z kosmosu na ziemie?
                                  • kwiaty_zla Re: Jezus Maria!!!! 04.07.13, 08:31
                                    Ale AŻ tyle chlebka to nie zjadam smile Za to mogę się podzielić przepisem na pyszny chleb który wychodzi ZAWSZE smile i bez maszyny!
                                    • yoma Re: Jezus Maria!!!! 04.07.13, 10:13
                                      A rzuć, proszę smile
                                      • kwiaty_zla Re: Jezus Maria!!!! 04.07.13, 10:48
                                        10dkg drożdży
                                        1kg mąki
                                        płaska łyżka soli
                                        łyżka miodu
                                        1 litr ciepłej wody
                                        po pół szklanki:
                                        siemienia lnianego
                                        płatków owsianych
                                        słonecznika
                                        otrąb żytnich

                                        Ziarna namoczyć w wodzie, dać sól, miód i drożdże - dobrze wymieszać, zostawić na 10 min. Potem wyrobić z mąką, przełożyć do czterech małych foremek (jednorazowe keksówki), i piec w 180st około godziny. Przechowywać w lnianych ściereczkach.

                                        I tyle. Kiedyś zrobiłam z mlekiem zamiast wody, tez było dobre.
                                        • yoma Re: Jezus Maria!!!! 04.07.13, 10:51
                                          Ooooo lubię takie. Dzięki, kłaniam, zrobię.
                                          • blue_ania37 Re: Jezus Maria!!!! 04.07.13, 18:09
                                            Ja się zdecyduję na zrobienie przy zmianie pogody.
                                            Narazie na słowo piekarnik, kuchnia ciepło robi mi się słabawosmile
                                            A
                                            • yoma Re: Jezus Maria!!!! 04.07.13, 21:46
                                              Rozumiem. Piekarnik w sumie najlepszy ze sprzętów kuchennych, bo wstawiasz i wychodzisz smile

                                              Się żywię ostatnio straciatellą i czereśniami. Chłodzi i witaminizuje smile
                                              • blue_ania37 Re: Jezus Maria!!!! 04.07.13, 22:52
                                                Ja żyję na chłodniku i jakieś zastraszającej ilości wody, ale będę nawodnionasmile od środka jak nigdysmile
                                                A
                                                • lampka_witoszowska Re: Jezus Maria, Kwiatki, Ania i Yoma 05.07.13, 06:50
                                                  ha, to do mnie można na placek z truskawkami, tradycyjnie z Młodą siedzimy w domu, tym razem powtórka anginy, i pieczemy
                                                  pogoda nam lata równo, bo i tak uziemione jesteśmy

                                                  w starym domku można piec w środku lata, temperatura jest w miarę okiełznana, spodoba Wam się smile

                                                  Kwiatki, dzięki za przepis na chleb!
                                                  dotąd jak nei mogłam wyrwać się do sklepu piekłam bułeczki makrobiotyczne, już nam się przejadły nieco wink
                                                  • yoma Re: Jezus Maria, Kwiatki, Ania i Yoma 05.07.13, 10:05
                                                    Ja mam rabarbar do przerobienia, ostatni dzwonek. I tak siedzę i medytuję, ciacho czy konfitura? Ciacho wystarczy wstawić i można wyjść...

                                                    I jeszcze medytuję, czy kanie nie będą za ciężkie na suflet, w sensie czy urośnie. Już kiedyś robiłam grzybny suflet i urósł, ale nie z kań.

                                                    PS fajny tytuł postu smile
                                                  • lampka_witoszowska Re: Jezus Maria, Kwiatki, Ania i Yoma 05.07.13, 11:06
                                                    ale ścieralaś te grzyby? czy w calości? bo kanie to może poćwiartować czy posiekać

                                                    ja lubię ćwiartować i siekać (jakwsamraz na tematykę forum) (i ścieranie, i siekanie, i nawet grzyb)

                                                    rabarbar z truskawkami do zamrożenia i na kompocik z cynamonem smile
                                                    albo do biszkoptu

                                                    albo zamrozić do bułeczek zimowych
                                                    - rozmarzylam się smile
                                                  • yoma Re: Jezus Maria, Kwiatki, Ania i Yoma 05.07.13, 12:10
                                                    Podziabałabym na niezbyt duże kawałki, ale i nie na sieczkę. Ot wielkości nomen omen dużej kurki smile

                                                    > albo zamrozić do bułeczek zimowych

                                                    a idzis, masz ep. I roboty mało. W sensie obrać, zblanszować i zamrozić?

                                                    > rabarbar z truskawkami

                                                    No way, truskawki zeżarte smile
                                                  • blue_ania37 Re: Jezus Maria, Kwiatki, Ania i Yoma 05.07.13, 12:20
                                                    A idzie w choleręsmile
                                                    Apetyty robicie, a ja mam nadal chłodnik i groszek zielony surowy który po 10 latach zabraniania jedzenia bo paskudny jest stanowi podstawowe żródło jedzenia.
                                                    Ja bym te kanie zanim bym zamroziła to bym posiekała.
                                                    A
                                                  • yoma Re: Jezus Maria, Kwiatki, Ania i Yoma 05.07.13, 12:27
                                                    Nie, mrozimy rabarbar, kanie znikamy na bieżąco smile Królestwo za surowy zielony groszek, jak jeszcze powiesz, że w strąkach...
                                                  • blue_ania37 Re: Jezus Maria, Kwiatki, Ania i Yoma 05.07.13, 12:36
                                                    Taki w strąkachsmile
                                                    Dla tego groszku warto było się rozwieśćsmile
                                                    A
                                                  • kwiaty_zla Re: Jezus Maria, Kwiatki, Ania i Yoma 05.07.13, 13:04
                                                    blue_ania37 napisała:

                                                    > Taki w strąkachsmile
                                                    > Dla tego groszku warto było się rozwieśćsmile

                                                    Szukam plusów, szukam, szukam...
                                                    Jak mi się nie chce - to nie gotuję big_grin
                                                    Nogi golę na randkę (to już jutro!)
                                                    50zł mniej za prąd
                                                    ...
                                                    mało trochę....


                                                  • blue_ania37 Re: Jezus Maria, Kwiatki, Ania i Yoma 05.07.13, 13:19
                                                    kwiaty_zla napisała:

                                                    > blue_ania37 napisała:
                                                    >
                                                    > > Taki w strąkachsmile
                                                    > > Dla tego groszku warto było się rozwieśćsmile
                                                    >
                                                    > Szukam plusów, szukam, szukam...
                                                    > Jak mi się nie chce - to nie gotuję big_grin
                                                    > Nogi golę na randkę (to już jutro!)
                                                    > 50zł mniej za prąd
                                                    > ...
                                                    > mało trochę....

                                                    Poczucie wolności, swobody, decydowania o sobie.
                                                    Dorosłość i odpowiedzialność.
                                                    Umiejętność radzenia sobie w ciężkich sytuacjach, umiejętność proszenia o pomoc.
                                                    Niewyobrażalna pomoc jaka przyszła od obcych ludzi.
                                                    Fajne spojrzenie na facetów.
                                                    Gotowanie co chcę, słuchanie co chcę, wychodzenie gdzie chcę i jak chcę.
                                                    nie posiadanie teściowejsmile
                                                    mądrość która przyszła z rozwodem.
                                                    właściwie pytaniasmile
                                                    Świadomość że znów można się zakochać i zwariować ale już mądrzesmile
                                                    Ciężko mi wymienić plusy małżeństwa.
                                                    A
                                                    >
                                                    >
                                                  • kwiaty_zla Re: Jezus Maria, Kwiatki, Ania i Yoma 05.07.13, 14:06
                                                    No widzisz, Ania, ja te wszystkie plusy które wymieniłaś - już miałam, aż za dużo, bo za wszystko byłam odpowiedzialna JA. Teraz jestem odpowiedzialna tylko za siebie i dziecko (chociaż to duża odpowiedzialność - za dziecko), teściowa była względna - bo daleko, teraz jest nie do przyjęcia, bo uznaje że to moja wina (ha ha ha). Zakochać się? A co to? (może jeszcze za wcześnie wink ) Randki. Randki są fajne smile
                                                  • lampka_witoszowska Re: Kwiaty :) 05.07.13, 14:32
                                                    teściowa może również uważać, że escherichia coli to substancja roślinna używana do produkcji coca-coli wink a że patentu na rację nei ma, to i może mówić - może nawet wierzyć, że jak to sto razy powtórzy, to to będzie już racja

                                                    powiem Ci, że niemój był tak uwodzicielski i przekonujący, że połowa mojej rodziny uznała, że to moja wina, że się rozwiedliśmy

                                                    ale i to da się oswoić - grunt wiedzieć, co się samemu naprawdę zawaliło, a co inni tylko mają życzenie Ci przypisać
                                                  • blue_ania37 Re: Kwiaty :) 05.07.13, 14:43
                                                    lampka_witoszowska napisała:

                                                    > teściowa może również uważać, że escherichia coli to substancja roślinna używan
                                                    > a do produkcji coca-coli wink a że patentu na rację nei ma, to i może mówić - moż
                                                    > e nawet wierzyć, że jak to sto razy powtórzy, to to będzie już racja

                                                    A ja moją Byłą ( jak to cudownie brzmi ) teściową nie widuję od kiedy pan tata wymienił zamki.
                                                    Nie licząc dnia naszego rozwodu bo z kim przyszedł do sądu mój mąż?
                                                    Z adwokatką i mamą, która czekała na ogłoszenie wyrokusmile
                                                    Do dziś robi mi się dziwnie na przypomnienie tego.
                                                    A
                                                    >
                                                  • kwiaty_zla Re: Kwiaty :) 05.07.13, 15:28
                                                    Ja swojej nie widuję w ogóle. Ale będzie świadkiem na rozwodzie (buhahhhaaaaa!!!) razem z całą jego rodziną. Poza tym, nie ma żadnych świadków. I tak się zastanawiam, co mają do powiedzenia ludzie, których widywaliśmy raz na dwa/trzy miesiące... A niektórych raz w roku... Naprawdę jestem ciekawa....
                                                  • kwiaty_zla Re: Kwiaty :) 05.07.13, 15:25
                                                    Lampka - ja wiem że są ludzie, którym się wydaje że ich słowa mają moc sprawczą. Ja się naprawdę nie przejmuję tym co mówią i myślą, za daleką drogę już przebyłam.

                                                    Rozumiem argumenty o wolności wyboru, nie tłumaczenia się z tychże itp. Ale to ja decydowałam że kupie pierdylionowy koc, i słyszałam "ślicznie!", a teraz że to źle. Że to było niepotrzebne - TERAZ wypominanie. Eeech...
                                                  • lampka_witoszowska Re: Kwiaty :))) 05.07.13, 17:52
                                                    o, to tez fajne smile u nas było: kochanie, bo ty masz niezłe wyczucie, to zdam sie na ciebie z urządzaniem domu...
                                                    nie chciałam sama decydować, bo razem to razem, a pomimo to potem okazało się, że po pierwsze,on takiego domu nie chciał, nic tam mu się nie podobało, meble beznadziejne, do tego wcale nie chciał ogrodu, bo nie lubi (ogród był z domem od początku, może nie zauwazył, jak wynika z mówionego), a samochód tez nie taki i nie o to chodziło

                                                    i tak naprawdę miał w dupie, jakiego koloru śpiochy kupię, więc mogłam nie pytać big_grin

                                                    a tez był etap: ślicznie, o, jak ślicznie big_grin

                                                    jak ogarniam po latach i po dalszej upartej walce, chodziło o to, by babom pokazać i żeby baba przytakiwała i ziała posłuchem, bo kobieta to była za czasów zalotów, potem to już ma być - no, baba big_grin
                                                  • blue_ania37 Re: Kwiaty :))) 05.07.13, 20:56
                                                    Zazdrościć wam nie zazdroszczę, ale może trochę, że miałeś coś do powiedzenia to taksmile
                                                    A
                                                  • lampka_witoszowska Re: No. 05.07.13, 22:22
                                                    To wychodzi, że Ty masz najwięcej do nadrobienia w temacie wolności smile

                                                    Aniu, ja Ci kibicuję z całego serca. Rozsądek i tak się Ciebie trzyma, więc - do dzieła wink
                                                  • blue_ania37 Re: No. 05.07.13, 22:33
                                                    Rozsądnie się roztapiamsmile
                                                    Chociaż chyba jestem już roztopionasmile
                                                    Ale jeszcze na świat patrzę się zdziwiona.
                                                    A
                                                  • yoma Re: No. 06.07.13, 22:59
                                                    BTW donoszę, że urósł smile ten suflet.
                                                  • blue_ania37 Re: No. 06.07.13, 23:09
                                                    Z kaniami?smile
                                                    To może być dobre Yoma.
                                                    Wszystko zjadłaś?smile
                                                    A
                                                  • yoma Re: No. 07.07.13, 13:22
                                                    Przeceniłam siły, trochę dojadł chłop smile ale trochę. No niestety, suflet transportu do P. nie przeżyje...

                                                    Miałam mieszankę przypraw, która została z ostatnich kalmarów, i sprawdziła się genialnie także i tu. Na 4 łyżeczki grubej soli 1 łyżeczka pięciu smaków i pieprzu wedle gustu, czyli sporo. No i jak grzyby, to czoch.
                                                  • lampka_witoszowska Re: Jezus Maria, Kwiatki, Ania i Yoma 05.07.13, 14:22
                                                    Aniu, podpisuję się całkowicie i dodaję:

                                                    nie trzeba nikogo pytać o zdanie, juz gdzieś pisałam, ale powtórzę - ukoronowaniem tego "nie muszę pytać" w dotychczasowym rankingu zajmuje pan opierniczający swoją panią o to, że dumała nad zakupem koca smile a ja mając w domu kilka własnie kupowałam 3 kolejne, bo mięciuchne wyjątkowo były, jasne kolory kompletnie niepraktyczne do domu i jeden czekoladowy na plażę smile

                                                    i żadna łajza mi krzaka agrestu nei przesadza, bo ma raz na dwa lata zryw do prac ogrodniczych i właśnie mu się chce robić na złość - bo owocujący bez umiaru stary krzak postanowił mi wykończyć tylko dlatego, że stary

                                                    i nikt nie komentuje głupio-mądrze każdego oddechu

                                                    i jak głupek w pracy rozgłasza plotki, to mogę go olać, a wcześniej się przejmowałam, że żyję pod jednym dachem z wcieleniem nielojalności

                                                    ...ale ja wyszłam za starą pannę z charakteru - więc moje plusy się nei liczą

                                                    a, jeszcze mi się mole spożywcze nie lęgną w pięćsetnym otwartym opakowaniu muesli i na kratkę pod winorośl nei muszę czekać latami (razem z winoroślą) tylko robię sama i nikt nie pierniczy, że czuje się wykastrowany... życie jest piękne i proste, nawet jeśli kosztuje więcej wysiłku fizycznego smile
                                • zofiulina1971 Re: Jezus Maria!!!! 03.07.13, 20:55
                                  Cześć, Kwiatuszku smile

                                  Cieszę się, że się odezwałaś smile Myślałam o Tobie często - tak, jak o Joannie123 (mogłam pomylić nick - przepraszam smile)

                                  Czujesz się choć trochę lepiej?

                                  Zacznij znowu pisać blog - chętnie poczytam smile
                                  • kwiaty_zla Re: Jezus Maria!!!! 04.07.13, 08:12
                                    Też myślę o Joasi dość często. Ciekawe jak jej się potoczyło...

                                    Czuję się w miarę dobrze, wciąż na lekach - ale jak przerwałam to było bardzo źle. Więc zajadam tableteczki i żyję big_grin

                                    PS
                                    Aniu, już piszę maila smile
                                    • jan50plus Re: Jezus Maria!!!! 05.07.13, 05:26
                                      Napisałem nie na końcu wypowiedzi tylko w środku -nie mam wprawy w pisaniu na tym forum
                                      • jan50plus Re: Jezus Maria!!!! 05.07.13, 05:28
                                        Jak myslicie -Luciwa dalej buja w kosmosie czy już zeszła na ziemię ii skonsumowała przyjażń ze znajomym.
                                        • lampka_witoszowska Re: Jezus Maria!!!! 05.07.13, 06:58
                                          chłopcy, co z Wami?
                                          jeden ręce załamuje, że tu się rozmawia, o zgrozo, i będzie kolegów ostrzegał (i słusznie, Przygotowanie do Życia w Rodzinie słabo sobie radzi w szkołach, więc niech koledzy sobie przekazują zawczasu, że małżeństwo to nie tylko pieprzenie bez słów - słuszna słuszność, panie dziejku), drugi czepia się Lucivy, czy konsumuje czy nie... może konsumuje, na zdrowie, oby również na swoich warunkach, nie tylko na warunkach pana

                                          tak to jest, jak kobiety dają się wrabiać big_grin
                                          jedna poda jedzonko, druga wypierze, trzecia dzieciaka popilnuje - a znudzony pan tylko o pieprzeniu... znaczy, fruwaniu wink
                                          • yoma Re: Jezus Maria!!!! 05.07.13, 10:06
                                            >jeden ręce załamuje, że tu się rozmawia,

                                            Zaraz się załamie do reszty, że baby to tylko o garach smile
                                            • blue_ania37 Re: Jezus Maria!!!! 05.07.13, 10:14
                                              Dawno z Wami nie gadałam o jedzeniusmile
                                              Brakowało mi tegosmile
                                              A
                                            • kwiaty_zla Re: Jezus Maria!!!! 05.07.13, 10:20
                                              yoma napisała:

                                              > Zaraz się załamie do reszty, że baby to tylko o garach smile

                                              Wychodzą z nas kury domowe wink
                                              • blue_ania37 Re: Jezus Maria!!!! 05.07.13, 10:30
                                                kwiaty_zla napisała:

                                                > yoma napisała:
                                                >
                                                > > Zaraz się załamie do reszty, że baby to tylko o garach smile
                                                >
                                                > Wychodzą z nas kury domowe wink

                                                Ja jestem była domowasmile teraz jestem dzika, a gadanie o jedzeniu z Yomą i Lampką zawsze nam dobrze wychodziło.
                                                A
                                                • yoma Re: Jezus Maria!!!! 05.07.13, 10:46
                                                  Zaraz tam kury, jeść każdy musi, a że lubi jeść dobrze, to tylko dobrze o nim świadczy. Kwiatki zmień nick na kury_dzikie smile
                                                  • kwiaty_zla Re: Jezus Maria!!!! 05.07.13, 13:00
                                                    Dzikie_kury_buszujące_w_kwiatach_zła big_grin
                                                  • lampka_witoszowska Re: Jezus Maria!!!! 05.07.13, 14:26
                                                    dzikie_kury_buszujące_w _kwiatach_poznania_dobra_i_zła smile
                                                  • blue_ania37 Re: Jezus Maria!!!! 05.07.13, 14:37
                                                    NO mi Kwiatek chodziło o to co pisze Lampkasmile
                                                    Nie trzeba się spinać, i w końcu wiem że JA jestem odpowiedzialna a tak mi się wydawało że nie tylko jasmile
                                                    I poczucie tego jest zajebiste.
                                                    Ludzie na ulicach jacyś fajniejsi, nie trzeba tłumaczyć, wyjaśniać, usprawiedliwiać się z wiecznych grzechówsmile
                                                    Można grzeszyć na potęgęsmile
                                                    Jeszcze jeden plussmile pojadę na wakacje tam gdzie ja chcęsmile
                                                    Ja mam naprawde poczucie, że mam 18 lat, tylko rozum już 40smile
                                                    A
                                        • yoma Re: Jezus Maria!!!! 05.07.13, 10:00
                                          Myślimy, że jak będzie chciała opowiedzieć, to to zrobi.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja