luciva
21.06.13, 09:43
Chyba ze mną coś nie tak, ale powiedzcie jak to wygląda z Waszego punktu widzenia.
Poznaję faceta, na zasadzie randki w ciemno. Koleżanka umawia mnie z gościem, którego sama poznała, ale jej nie pasuje.
Ok, pierwsze spotkanie zapoznawcze, widzimy się pierwszy raz w życiu. 2 godziny przy piwku, gadki szmatki, jaką muzykę lubisz, ble ble ble.
Drugie spotkanie - wypad rowerowy, całe 2 godziny, cały czas na rowerach.
Trzecie spotkanie - 3 godziny w klubie, tańczymy, gadamy, żartujemy. Facet cały czas zagaja na temat seksu, co lubię co nie, co umiem. Oraz ocenia mnie - wiesz, podobasz mi się, masz niezłą pupę, wesoła jesteś, na początku wyglądałaś na grzeczną niunię, jak Ziuta pokazała mi Twe zdjęcie, to tam byłaś brzydsza.
Między spotkaniami nie mamy dużego kontaktu, parę smsów dziennie, czasem telefon.
Czwarta randka, facet zaprasza na kawę do siebie, jak się wyraża 'chata wolna" bo mieszka z mamą. No i ok, jest miło fajnie, całowanie, pieszczoty, ale na tym stop. Wiem, jest zasada, nie zaczynaj tego czego nie skończysz, ale sorry.
Facet wkurzony na moje nie (co stara się ukryć), parę razy siłowo powiedzmy próbuje mnie przekonać do seksu, odpina spodnie mimo mojego "nie", rzuca na łóżko, itd. Wszystko niby na wesoło żartuje, gilgocze, ale widać że skrywa wkurzenie.
Idziemy na spacer, już nie trzyma ze rękę, dystans.
Potem smsem dziękuje za spotkanie, miły wieczór, itd. Dziś cisza.
I teraz. Nie to, że mi żal i będę płakać, bo wahałam się co do niego, niby fajnie, ale hm.......
Ale. Czy ja jestem kosmitką, że nie chcę seksu z facetem,, którego widziałam 3 raz w zyciu?
No wiem, można rzec -sorry laska, idziesz sama, do faceta samego w domu, wiesz na co idziesz. No tiaaa, jasne, ale czy ja muszę myśleć stereotypowo? Czy jak idę do faceta, mogę mieć wybór?
Inna rzecz, jestem na imprezie, sama wyhaczam gościa który mi się podoba, ona wyhacza mnie, potem kawa, rozmowa, następnie lądujemy w łóżku, bo się sobie sami z siebie spodobaliśmy, porwała nas namiętność.
Inna rzecz, znam gościa x lat, z imrpez, wspołnej ekipy, pracy, szkoły, kursy. wiem, kto zacz, jakie ma cechy, itd. I nagle pojawia się COŚ, znajomość wchodzi na płaszczyznę damsko-męską, erotyczną, jest seks.
Ok.
Ale serio musze iśc do łożka szybko z kimś kogo poznałam przez kogoś, owszem podoba mi się, ale w ten sposób to i Adamczyk mi się podoba, kogo dopiero poznaję? Toc ja sąsiada sptykam częściej, a wiadomo, że między ludźmi swatanymi niekoniecznie od razu musi wybuchnąć miłość, namiętność i uczucie....
gdybym miała iśc z każdym na trzeciej, czwartej randce do łóżka, to chybamarnie byłoby z moją psychiką, zważywszy na fakt mojej bytności na portalu i tego, że w sumie łatwo można kogoś poznać, ale często na 3-4 spotkaniach się konczy, "bo to nie to".
Poza tym, facet chyba zdesperowany, mama raz na jakiś czas z chaty wybywa, wiec ....?
Ok, a może jedna jestem kosmitką, przynajmniej wyciągnę wniosek, że trza nad sobą pracować....