Dodaj do ulubionych

Wakacje, eks chce zwrotu 1/2 alimentów

25.06.13, 17:41
W orzeczeniu sądu uwzględniającym plan wychowawczy stoi, że ojciec dziecka ma obowiązek zapewnić dziecku opiekę w okresie wakacji przez minimum 2 tygodnie (i tydzień w ferie, ale to olewa zupełnie). Otóż eks dziś wystąpił z życzeniem, żeby mu przekazać 300 zł tytułem zwrotu połowy alimentów za lipiec. Został wysłany na drzewo oczywiście, ale grozi, że w takiej sytuacji nie pojedzie z dzieckiem nad morze tylko zostaną w Warszawie i będzie to moja wina etc.
Dziecko ma przebywać z nim w terminie 1-12, potem jedzie na obóz (za który tylko ja płaciłam) ,a potem z nami na wczasy (do których eks się nie dorzuca, oczywiście).

Pomijam drobiazg, że alimenty są w żenującej wysokości (eks nie dostał jeszcze najwyraźniej pozwu z podwyżką do wysokości bardziej odpowiedniej), to na jaką podstawę prawną mogę się powołać, żeby nie używać wyłącznie brzydkich wyrazów?
Nie boję się, że przeleje mi tylko 300 zł za lipiec, bo wie, że miałby komornika na karku natychmiast, no chyba że jest na tyle ryzykantem żeby próbować. Boję się natomiast, że faktycznie odwoła obiecany dziecku wyjazd i zwali na mnie. Mimo, że dziecko jest dobitnie uświadamiane przez mnie co ile kosztuje i kto za to płaci, to pewnie jednak byłoby młodemu przykro.
Obserwuj wątek
    • zuzi.1 Re: Wakacje, eks chce zwrotu 1/2 alimentów 25.06.13, 17:58
      wakacje trwają przeciez 2 m-ce, więc czemu tata ma obowiązek zapewnic dziecku opiekę jedynie przez 2 tyg. z 2 m-cy? a co z pozostałymi 2 tyg.???? Rozumiem, że w czasie tych 2 pozostałych tyg. jedzie na obóz, który Ty w pełni sponsorujesz. Skoro tak, to powiedz eksowi, że za chwilę wystąpisz do sądu o zmianę planu wychowawczego tak, aby realna opieka w wakacje była podzielona 50/50 wink i że dodatkowo wystąpisz do sądu z informacją, iż eks ubiega się zwrot kasy z alimentów, mimo, że zapewnia dziecku opiekę jedynie przez 2 tyg. w roku, olewając kompletnie okres ferii zimowych. Co oznacza, ze po zmianie planu wychow. będzie miał opiekę nad dzieckiem przez 5 tyg. zamiast obecnych 2. Zapowiedz mu, że dopilnujesz, aby sąd równo podzielił opiekę między Was oboje...
      • triss_merigold6 Re: Wakacje, eks chce zwrotu 1/2 alimentów 25.06.13, 18:06
        Nie upadłam na głowę, żeby ubiegać się o opiekę naprzemienną, bez przesady.
        Otóż plan wychowawczy jest tak napisany (wzór z nieocenionego f. W stronę ojca), żeby w możliwie szerokim zakresie uwzględniać prawo ojca do regularnych kontaktów z dzieckiem. Dlatego zresztą zgodziłam się na alimenty w tak g... wysokości.
        Jest tylko jeden mały, malutki drobiażdżek - eks owego planu nie przestrzega i nie zamierza przestrzegać więc można by teoretycznie ustalić, że opiekuje się dzieckiem nawet 2 pełne miesiące tylko, że byłoby to nieegzekwowalne.
        Konkretnie się pytam z jakiego paragrafu mogę wysłać eksa na drzewo w kwestii niepłacenia alimentów za niespełna pół miesiąca.
        • nowel1 Re: Wakacje, eks chce zwrotu 1/2 alimentów 25.06.13, 18:31
          Moim zdaniem to on musiałby mieć paragraf, na który mógłby się powołać.
          Ty masz wyrok Sądu, w którym mowy nie ma, że alimenty należą się za okresy spędzane z matką, a za pozostałe nie.
          Nie masz obowiązku udowadniać, że nie jesteś wielbłądem.
        • zuzi.1 Re: Wakacje, eks chce zwrotu 1/2 alimentów 26.06.13, 09:31
          Ale mi nie chodziło o opiekę naprzemienną, chodziło raczej o uzmysłowienie panu, że większą czesc opieki nad dzieckiem robisz Ty i pokrywasz większosc kosztów z utrzymaniem dziecka związanych, więc niech się zastanowi nad tym, czy warto tak pogrywac szantażami, jak to robi teraz, mając na uwadze to, że mozesz zmienic zasady tej opieki w planie wych. i pociagnąc go do pełenj odpowiedzialnosci za dziecko, w tym do większego wkładu w opiekę, czy to czasowego czy finansowego. Poza tym, tak jak napisaly dziewczyny, skoro on czegos od Ciebie żąda to niech pokaze podstawę prawną tego żadania, przerzuc po prostu piłeczkę w jego stronę. W tym wszystkim szkoda mi tylko bardzo dziecka... crying bo to ono poniesie konsekwencje emocj. tego bałaganu.
          • triss_merigold6 Re: Wakacje, eks chce zwrotu 1/2 alimentów 26.06.13, 09:42
            Sądzę, że ma tego świadomość, przypominam o w/w regularnie. Do większego wkładu w opiekę go nie pociągnę i eks zdaje sobie z tego doskonale sprawę - wystarczy, że nie będzie przyjeżdżał w ustalonych dniach, odwoływał spotkania itd. Natomiast do większego wkładu finansowego pociągnę go oczywiście, pozew o podwyżkę alimentów złożyłam.
            • zuzi.1 Re: Wakacje, eks chce zwrotu 1/2 alimentów 26.06.13, 10:08
              Myślę, że jestes na tyle silną emocj. osobą i do tego niezależną fin., że mogłabys powalczyc o zmianę podejscia sądów do kwestii realnej opieki ojca nad dzieckiem i nie przerzucania jej tylko i wyłącznie na matkę. Nie możesz poszukac jakiejs dobrej pani adwokat, ciętej na tego typu sytuacje, zaangażowac w to dodatkowo jakieś fundacje wspierające samotne matki i zrobic z tego pokazową akcję? Ja bym na Twoim miejscu powalczyła, jeżeli dalej wszystkie matki będą potulnie zgadzac się na olewanie opieki nad dzieckiem przez ojca i na przerzucanie na nie większosci kosztów związanych z tą opieką, to nic się w przyszłosci w orzecznictwie sądowym i w podejsciu sądow do tych spraw nie zmieni...Trzeba walczyc, tak jak kiedys trzeba było wywalczyc równouprawnienie, czy prawo do głosowania. Jeżeli Ty (osoba silna emocj.) odpuscisz, to kto to zrobi? większosc kobiet ma b. spolegliwe charaktery, niewiele jest takich, które mają "jaja" tak jak Ty...zrób to dla swojego dziecka. Jeżeli nie uda się wywlczycn realnego zaangażowania czasowego, wywalcz NAPRAWDĘ PORZĄDNE alimenty.
              • yoma Re: Wakacje, eks chce zwrotu 1/2 alimentów 26.06.13, 15:55
                Rozumiem Zuzi, że wymagasz w tej chwili od Triss, żeby z pomocą dzielnej pani adwokat i fundacji samotnych matek zmieniła prawo w taki sposób, aby ojca uchylającego się od sprawowania opieki nad dzieckiem prowadzić do tiurmy w kajdanach.

                Już pomijając to, że od zmieniania prawa nie są sądy, tylko taki specjalny organ, w Warszawie na Wiejskiej się mieści, dlaczego sama tego nie zrobisz i przerzucasz to tylko i wyłącznie na Triss?
                • zuzi.1 Re: Wakacje, eks chce zwrotu 1/2 alimentów 26.06.13, 19:13
                  yoma orzekanie wyroków a nastepnie zmiany w prawie zaczynają się zazwyczaj od pierwszego pozytywnego i przełomowego wyroku, który może zmienic podejscie sądów do sprawy w przyszłosci, wszystko zaczynało się kiedys od "małych kamyczków" aż w końcu przyszła lawina zmian...
                    • zuzi.1 Re: Wakacje, eks chce zwrotu 1/2 alimentów 27.06.13, 10:23
                      Wiem, że u nas nie ma prawa precedensowego, ale jednak niektóre, przełomowe wyroki zmieniają mimo wszystko podejscie kolejnych sądów do orzekania w danych sprawach, więc warto powalczyc o swoje, licząc jednoczesnie na to, że nasz "mały kamyczek" może przyczyni się do zmiany podejscia kolejnych sądów. Ja nic nie chcę osiągnąc rekoma Triss, uważam tylko, że jest własciwą osobą z uwagi na cechy charakterologiczne, która mogłaby swój "mały kamyczek" dorzucic, bo wiem, że jest wystarczająco opanowana, konsekwentna, inteligenta i bezczelna, aby sobie z kazdą instytucją i ograniczeniami prawnymi poradzic. Tacy ludzie mogą miec wpływ na zmiany róznych spraw, wystarczy tylko, że włożą swoje silne starania w to, aby cos zmienic...Gdyby kazdy miał takie potulne podejscie do wszystkiego, to do dziś kobiety nie miałyby prawa głosu i innych przywilejów, które obecnie mają. Dlatego uważam, że warto walczyc dla dobra swojego dziecka mając jednoczesnie na uwadze to, że ta walka może się przyczynic do zmian na lepsze dla wileu innych kobiet. Uważam, że matki po rozwodzie są w dużo gorszej sytuacji od ojcow i że warto byłoby tą sytuację uregulowac tak, aby obie strony były w podobnej sytuacji po rozwodzie. A tak kobiety zgadzają się na to, aby sądy przyklepywały patologiczną sytuację, pozwalającą męzczyznom po rozwodzie wywijac się od wszelkiej odpowiedzialnosci za ich własne dzieci i pozwalają przerzucac całosc realnej odpowiedzialnosci na siebie, zgadzając się na nierealne kwotowo alimenty, mające się nijak do realnych kosztów utrzymania dziecka. I teraz wyobraz sobie, że 80% kobiet w podobnej sytuacji co Triss zdecyduje się pójsc na "prawną wojnę" z byłymi męzami, wykorzystując wszelkie dostępne możliwosci w tym celu i pracę dobrych adwokatów. Czy uważasz że nie wpłynie to za jakiś czas na zmianę podejscia sądów??? Moim zdanie wpłynie. Dlatego warto walczyc "małymi kamyczkami"...
    • mayenna Re: Wakacje, eks chce zwrotu 1/2 alimentów 25.06.13, 18:21
      Triss, może porozmawiaj z nim? Jeśli go nie stać na wyjazd nad morze i kwota 300z zł go ratuje to warto chyba rozważyć podarowanie mu tych pieniędzy. Ale jeśli to jest szantaż emocjonalny, granie dzieckiem ( jak mama nie da to nie pojedziesz) to ja bym nie ustąpiła.
      Paragrafy to on powinien znaleźć na tę połowę alimentów bo w wyroku stoi, że każdego miesiąca maja być płatne, a sąd wiedział, ze tata będzie się zajmował dzieckiem cały miesiąc, czyli gdyby mu się coś należało to w wyroku było by, ze w miesiącu opieki ojca matka płaci alimenty czy jakoś taksmile
      • triss_merigold6 Re: Wakacje, eks chce zwrotu 1/2 alimentów 25.06.13, 18:52
        Biorąc pod uwagę kwotę jaką płaci i jakie wydatki ja ponoszę, to nie mam ochoty z nim rozmawiać. I tak jest IMO rozpuszczony, bo nie dokłada do kosztów obozu (zuchowego).

        Heloł, gościa pracującego na etacie w Warszawie, w przyzwoitej firmie, miałoby ratować 300 zł, bo biduś przez tyle lat nie zauważył, że wakacje wypadają w wakacje i nie zdążył dorobić/uskładać? Mam w d..ie czy pojadą nad morze, jeśli nie pojadą (nad morze czy gdziekolwiek indziej), to oczywiście syna uświadomię komu to zawdzięcza.
        Nie miesiąc tylko na 12 dni dziecko bierze.
        Danie mu kasy byłoby bardzo demoralizujące, bardzo.
    • xciekawax Re: Wakacje, eks chce zwrotu 1/2 alimentów 25.06.13, 19:45
      w moim odczuciu facet to robi tylko dlatego aby poczuc ze ma kontrole nad Toba i moze Ciebie kontrolowac.
      Inna moja teoria to jest taka ze pan po prostu zrobil sobie inne plany na ten czas, i NIE CHCE mu sie jechac. Ale nie chce wyjsc na gada w oczach dziecka, wiec zwali odpowiedzialnosc na Ciebie: "Ja bym cie dziecko wziol na wakacjie, ale przez niedobra, niewyrozumiala mame nie pojedziemy"

      Moim zdaniem zdrowo zrobisz jak rozesmiejesz sie i potraktujesz widzimisie pana jak bardzo smieszny zart. Mowie na serio, z serdecznym usmiechem jakbys uslyszala cos bardzo smiesznego. Po czym (rowniez zartobliwie) odpowiedz ze komornik tez by sie pewnie usmial na takie zarty wink
      Nie uzgadniaj nic wiecej. Jezeli facet nie chce jechac to znajdzie KAZDA wymowke aby z dzieckiem nie pojechac. Zmusic nie mozesz. Tak, szkoda, ale takie jest zycie ze nie zawsze dziecko ma "the best". ja w zyciu tylko raz na kolonie pojechalam a wyszlam na ludzi, wiec wiesz, to nie jest koniec swiata.
    • tricolour Nigdy się nie dogadacie... 25.06.13, 19:49
      ... bo Ty mówisz literą prawa, wyroku i alimentów, które absolutnie nie pokrywają kosztów utrzymania dziecka, a facet mówi: skoro zabieram dziecko na pół miesiąca, to płacę połowę alimentów.

      Za pół bochenka płaci się pół ceny choć w jego upieczenie włożono tyle pracy, ile w cały. No i się nie dogadacie...
      • vero_nique Re: Nigdy się nie dogadacie... 25.06.13, 20:50
        Czy zatem za czynsz w mieszkaniu/abonament dajmy na to telewizji kablowej - też płaci się tylko tyle ile dni się faktycznie korzysta? Czy też, może bez względu na urlopy i inne delegacje płaci się z góry ustaloną kwotę?

          • mayenna Re: Tu chodzi o alimenty nie czynsz... 25.06.13, 22:16
            Ale do rzezy mają wydatki długofalowe> ubrania, wyposażenie pokoju, podręczniki i opłaty szkolne. Są one rozłożone na wszystkie miesiące w roku, a nawet lata. kwota to powstaje też poprzez wkład własny ojca, który sąd wziął pod uwagę przy alimentach. Możliwe, że gdyby nie deklaracja większego udziału ojca w opiece to alimenty byłyby wyższe. Innymi słowy, sąd uwzględnił pobyty dziecka u taty w zasądzonych alimentach.
            • triss_merigold6 Re: Tu chodzi o alimenty nie czynsz... 25.06.13, 22:27
              Och, udział w opiece wliczając święta, weekendy, część ferii i wakacji etc. i obowiązkach opiekuńczo-wychowawczych został określony bardzo hojnie - przypominam, że wzór formularza zaczerpnęłam z forum "W stronę ojca". Eks plan podpisał i podpisany dołączył do pozwu.
              Wkład własny opiekuńczo-wychowawczy (i np. branie zwolnień na dziecko) w zamian za niskie alimenty. Ponieważ powyższy wkład kuleje mocno, to alimenty zostają - mam nadzieję - podwyższone do rozsądnej warszawskiej kwoty.
              • altz Re: Tu chodzi o alimenty nie czynsz... 25.06.13, 23:09
                triss_merigold6 napisała:
                > Ponieważ powyższy wkład kuleje mocno, to alimenty zostają
                > - mam nadzieję - podwyższone do rozsądnej warszawskiej kwoty.
                Chyba dobrze grasz w brydża, bo bardzo oszczędzasz atuty, byle cały czas grać blotką. big_grin
            • tricolour Metafora o chlebie ma wiele do rzeczy... 26.06.13, 00:06
              ... bo pół bochenka chleba wymaga tyle samo pracy, co cały.

              Natomiast telewizję kablową mamusia założyła sobie sama (a może wysłała dzieciaka do podpisania umowy, co?), a czynsz składa się z wielu czynników, w tym czynników niezależnych od ilości domowników.

              Tego tematu jednak już nie chce mi się wałkować, bo i tak jest wystarczająco śmieszno-straszny. Mnie tu skręca ze śmiechu jaka wylicza się zużycie gazu na dwie osoby (by były wyższe alimenty), a gdy dziecko wyjeżdża na wakacje, to się pisze "na jedną zupę potrzeba tyle samo gazu, co na dwie"...

              ... a z resztą dzieci kiedyś dorastają i przychodzą również do matki po żywą gotówkę. Na gaz, prąd, telewizję kablową, modernizację komputerów, kosmetyczkę i malowanie ścian. Więć spoko - przyjdzie czas na wszystko. Na przykładzie Triss już widać, że inaczej sie bierze, a inaczej płaci samemu.
                • tricolour A co to znaczy "słusznie"? 26.06.13, 09:08
                  Słuszną linię zwalczyliśmy dwie dekady temu walcząc na barykadach.

                  Prawo mówi, żeby trzech stów nie oddawać. Przyzwoitość każe się zastanowić nad tym, co zrobić z częścią alimentów, gdy dziecka nie ma w domu. Bo rzecz jest prosta: skoro alimenty są dla dziecka, to dlaczego nie mogą pojechać z dzieckiem, a mają zostać z matką?
                  • nowel1 Re: A co to znaczy "słusznie"? 26.06.13, 10:39
                    Nie. Słowo "słusznie" nie straciło znaczenia tylko dlatego, że ktoś je wykorzystywał w niewłaściwym celu kiedykolwiek.
                    Alimenty mają zostać z matką, ponieważ to matka sprawuje całoroczną opiekę. Nie da się tego wyliczyć co do złotówki, jest to fizycznie niemożliwe; zatem skoro matka nie domaga się wpłat ekstra za każdy nieujęty w wyliczeniu alimentów wydatek, to ojciec nie powinien domagać się zwrotu pieniędzy za 2 tygodnie, które spędzi z dzieckiem.
                    • altz Re: A co to znaczy "słusznie"? 26.06.13, 12:54
                      nowel1 napisała:
                      > Alimenty mają zostać z matką, ponieważ to matka sprawuje całoroczną opiekę.
                      Jak widać, nie spełnia całoroczną opiekę, skoro ojciec bierze dziecko na dwa tygodnie. smile
                      Poza tym w ciągu roku pewno też się zajmuje dzieckiem, za mało, ale jednak tak.

                      > zatem skoro matka nie domaga się wpłat ekstra za każdy nieujęty w wyliczeniu
                      > alimentów wydatek, to ojciec nie powinien domagać się zwrotu pieniędzy za 2 tygodnie,
                      > które spędzi z dzieckiem.
                      O to akurat bym się nie kłócił, gdybym miał pieniądze. wink O miesiąc starłbym się dogadywać.
                      Ojciec zawsze może jechać w tańsze miejsce z dzieckiem, nie muszą to być kokosy. Ale wtedy pewno byłaby awantura o to, że gorzej dziecko traktuje, niż siebie.
                      Jakby nie było, zawsze się oberwie. smile
          • triss_merigold6 Re: I nich Triss sama sobie zada pytanie... 25.06.13, 22:16
            To będzie siedziało dziecko w mieście, ja i tak biorę urlop dopiero w sierpniu.
            Luz, jakiś czas temu przestałam mieć opory i ze wszystkimi spontanicznymi"a kupisz mi" odsyłam do tatusia, wyliczając potomkowi za co ja płacę, na co wystarcza 6 stów i czego tatuś mu nie kupił i gdzie go nie zabrał mimo obietnic. Z pytaniami odsyłam do tatusia.
            Serdecznie mi lotto budowanie pozytywnego wizerunku ojca.
              • nowel1 Re: Czyli będzie tak jak myślałem... 26.06.13, 08:35
                tricolour napisał:

                > ... facet się uprze, babka się uprze - chuj z dzieckiem, niech siedzi na dupie
                > w mieście.

                Dziecko będzie miało wyjazdy, za które płaci Triss. Zapewnia mu całkiem dużo wypoczynku. A 2 tygodnie w mieście krzywdy mu nie zrobią. Nie ma ŻADNEGO powodu, dla którego Triss miałaby kryć pieniędzmi z należnych alimentów niepowaznego ojca.

                >
                > Tris, na co Wam to dziecko? Przecież Wy się tak na wychowaniu znacie jak świnia
                > na balecie.

                Jakie masz prawo do takich ocen? Nie podoba Ci się ich sposób wychowania syna (chociaż akurat o tym, jak go WYCHOWUJĄ, nie wiesz prawie nic) - ok, to zrozumiałe. Ale to w żaden sposób nie legitymuje Cię do takich podsumowań. Być może jej syn będzie mądrzejszym, bardziej zaradnym i odpowiedzialnym człowiekiem niż Twój i mój. Nie jesteś wzorcem do naśladowania.
                • tricolour Moja ocena jest jak najbardziej na miejscu... 26.06.13, 09:15
                  ... bo umiejętność wyliczenia odpowiednich alimentów (a nie jakieś kombinacje, umawiana z exem i inne głupoty, które nie zdają egzaminu) oraz gospodarowania nimi, a także budowania prawidłowych relacji porozwodowych w oparciu o alimenty są składnikami wychowania dziecka.

                  A Triss zła na siebie przez niskie alimenty robi z dzieciaka posłańca własnych frustracji i wysyła dzieciaka z pretensjami do ojca. To szczyt nieodpowiedzialności i tchórzostwa.
                  • nowel1 Re: Moja ocena jest jak najbardziej na miejscu... 26.06.13, 10:43
                    tricolour napisał:

                    > ... bo umiejętność wyliczenia odpowiednich alimentów (a nie jakieś kombinacje,
                    > umawiana z exem i inne głupoty, które nie zdają egzaminu) oraz gospodarowania n
                    > imi, a także budowania prawidłowych relacji porozwodowych w oparciu o alimenty
                    > są składnikami wychowania dziecka.

                    Co to dla Ciebie znaczy "umiejętność wyliczenia odpowiednich alimentów"? Jesteś w stanie wyliczyć, ile powinny wynosić, co do złotówki? Jesteś w stanie przewidzieć każdą sytuację życiową? Jeśli tak uważasz, to naprawdę jest bardzo bezkrytyczne podejście do samego siebie.
                    Tego się wyliczyć co do złotówki NIE DA. Czasem pojawiają się wydatki nieprzewidziane, czasem zostaje kilka złotych. Alimenty mogą być, w najlepszym razie, przybliżeniem części kosztów przypadającej na danego rodzica.
                    I uczciwe podejście obu stron powinno polegać na tym co pisałam powyżej - na pewnej elastyczności i zyczliwości w traktowaniu tych wydatków.
                    • tricolour Bo nie trzeba co do złotówki, wiesz? 26.06.13, 14:32
                      Trzeba rzetelnie. Nie byle jak, nie kombinować, nie umawiac się na niskie alimenty ale za coś tam - tylko porządnie wyliczyć. Żeby potem nie marudzić, nie wysyłać dzieciaka po kasę, którą matka sama zlekceważyła, a teraz żałuje. Żeby matka nie podkradała pieniędzy z jedzenia na buty - a to starasz się zasugerować kompensacją nieprzewidzianych wydatków z tego, co zostało.

                      A życzliwość i elastyczność obu stron - jak zauważasz - powinna objawiać się życzliwością i elastycznością obu stron. Ja tę elastyczność rozumiem tak, że skoro dziecko jest z ojcem, to ojciec nie płaci za jedzenie i DODATKOWO dostaje od matki jej część jedzeniową. Uczciwie.
                      • nowel1 Re: Bo nie trzeba co do złotówki, wiesz? 26.06.13, 14:48
                        tricolour napisał:

                        > Trzeba rzetelnie. Nie byle jak, nie kombinować, nie umawiac się na niskie alime
                        > nty ale za coś tam - tylko porządnie wyliczyć.

                        A odniesiesz się do tego, że dokładne wyliczenie nie jest możliwe?
                        Czy uważasz, że jednak jest?
                        Dajmy na to: okazuje się, ze dziecko potrzebuje okularów raz na rok, a nie raz na 2 lata. Miałam to przewidzieć, czy zalecasz pędzić do Sądu po zmianę wysokości alimentów? Ja proponuję tak: dać spokój Sądowi i ojcu, ale też oczekiwać regularnego płacenia, mimo że syn czasem jest u niego 5 dni w miesiącu albo 2 tyg w wakacje. To nierzetelnie jest, tak?

                        Żeby potem nie marudzić, nie wys
                        > yłać dzieciaka po kasę, którą matka sama zlekceważyła, a teraz żałuje.

                        Kto wysyła dzieciaka po kasę? W opisanym wątku ojciec, nie matka, nie zauważyłeś? "Weź od mamusi 300 zł, bo nie zjesz u niej tyle w tym miesiącu, a jak nie da, to nie jedziesz ze mną na wakacje".

                        Żeby mat
                        > ka nie podkradała pieniędzy z jedzenia na buty - a to starasz się zasugerować k
                        > ompensacją nieprzewidzianych wydatków z tego, co zostało.

                        ??? Podkradała??? Rozumiem, że po wyliczeniu alimentów w tabelce rozkładamy pieniądze do kopert opisanych : "Jedzenie", "Kosmetyki", "Ubranie" i rzetelność będzie polegać na tym, że niewykorzystane kwoty z tych kopert z danego miesiąca wracają do ojca, a jeśli w którejś zabraknie, to za każdym razem idziemy do Sądu zmienić alimenty, tak? Czy po prostu matka ma dołożyć?

                        Nie wierzę, że Ty nie widzisz, do jak koszmarnego absurdu sprawę sprowadzasz.
                        Nikt na świecie nie jest w stanie przewidzieć, jakie kwoty pochłoną wydatki na dziecko w każdym miesiącu z osobna.
                        >
                        > A życzliwość i elastyczność obu stron - jak zauważasz - powinna objawiać się ży
                        > czliwością i elastycznością obu stron. Ja tę elastyczność rozumiem tak, że skor
                        > o dziecko jest z ojcem, to ojciec nie płaci za jedzenie i DODATKOWO dostaje od
                        > matki jej część jedzeniową. Uczciwie.

                        A jeśli będzie potrzebowało we wrześniu nowych okularow, bo wada się szybciej pogłębiła, i naprawy ukruszonego zęba, to...?
                        • tricolour Oczywiście, że wyliczenie jest możliwe... 26.06.13, 16:25
                          ... tylko wyliczenie nie polega na podetknięciu tabelki pod nos ojcu wyłącznie do zapłacenia. Efekt tego będzie taki jak u Zmęczonej, że tatuś syna i matki na oczy widzieć nie chce, a matka tryumfuje jękami na forach.

                          Rzetelne wyliczenie polega na wspólnym ustaleniu wydatków i sposobowi podziału. I w takim razie niespodziewany wydatek (jak te buty górskie, kurwa ich mać) jest także wspólnie płacony bez wielkiego kłopotu.

                          Nie trzeba latać do sądu z każdą sraczką. Wystarczy telefon do exa gdy potrzeba.
                          • noname2002 Re: Oczywiście, że wyliczenie jest możliwe... 27.06.13, 07:54
                            Rzetelne wyliczenie polega na wspólnym ustaleniu wydatków i sposobowi podziału.
                            > I w takim razie niespodziewany wydatek (jak te buty górskie, kurwa ich mać) je
                            > st także wspólnie płacony bez wielkiego kłopotu.

                            Tri, regularnie czytujesz to forum, ile kobiet się skarżyło, że eks namówił je na niskie alimenty zatwierdzone w sądzie argumentując, że do większych wydatków się dołoży i oczywiście się nie wywiązywał? już widzę jak się eks Triss dokłada, skoro nawet spotkanie z dzieckiem olewa.
                      • nowel1 Re: Bo nie trzeba co do złotówki, wiesz? 26.06.13, 15:13
                        tricolour napisał:

                        > Trzeba rzetelnie.

                        Jeszcze jedno: jeśli rzetelność ma dotyczyć obojga, i to rzetelność w formie przez Ciebie proponowanej, to uważam, że ojciec powinien domagać się zawarcia w wyroku sądowym konieczności zwrotu od matki za jedzenie dziecka, gdy to przebywa u ojca.
                        Byłoby rzetelnie, jasno i klarownie.

                        Ciekawam, jak Sąd odniósłby się do tego. A może Ty masz taki zapis, więc wiesz, co Sąd na to?
              • triss_merigold6 Re: Czyli będzie tak jak myślałem... 26.06.13, 09:23
                Nie przekraczaj granic śmieszności. Nie mam podstaw, żeby narzucać eksowi formę opieki nad dzieckiem podczas jego dwóch tygodni, prawda? Jeżeli syn zostanie w mieście to tylko i wyłącznie z powodu fanaberii tatusia. Potem ma zapewniony obóz 2,5 tygodnia i wczasy z nami.
              • nowel1 Re: I nich Triss sama sobie zada pytanie... 26.06.13, 15:24
                tojo napisał:

                > TY wyliczasz potomkowi za co placisz? Na co wystarczy 6 stów? itd..?
                > Przerazajace. Współczuje dziecku takiego zachowania matki.

                Mnie też się to nie podoba, i to bardzo, ale nie o tym wątek.
                Masz może jakiś komentarz na temat główny?.
              • rosapulchra-0 Re: I nich Triss sama sobie zada pytanie... 27.06.13, 13:11
                Mnie przeraża co innego. Ona woli się awanturować o trzy stówy (niejednokrotnie nawet i w tym wątku sugeruje, że to porażająco niska kwota) z eksem, niż tak naprawdę zadbać o komfort dziecka i zwyczajnie odpuścić temat. I tak czeka ich sprawa o podwyższenie alimentów, więc sąd o tym fakcie się dowie i podejmie odpowiednie kroki, jeśli uzna, że umowa przez którąś ze stron nie została w tym fakcie wypełniona.
                Tak, to jest przerażające, że jakaś marna kasa jest powodem działań zmierzających w kierunku zepsucia dziecku wakacji.
                  • rosapulchra-0 Re: I nich Triss sama sobie zada pytanie... 28.06.13, 00:09
                    Nie rozumiesz.
                    Ja nie widzę powodu kopać się koniem dla swojej tylko satysfakcji i podejmowania działań, którymi ryzykuję dobro i spokój dziecka. Sprawa o podwyższenie alimentów jest w sądzie, tak? Pan dziś zachowuje się jak burak, bo kosztem dziecka chce zaoszczędzić marne trzy stówy, pani zachowuje się tak samo jak pan i tak samo jak pan ma w rzyci dobro dziecka, ważne, by jej/jego było na wierzchu. I to jest dla mnie przerażające.
                    Gdybym była w takiej sytuacji, to odpuściłabym temat, bo i tak bym do niego wróciła na sprawie o podwyższenie o alimenty, od eksa zażądałabym potwierdzenia na piśmie, że dał tylko 300 zł i z jakiego powodu. Zresztą raczej tris nie muszę tłumaczyć, co ma zrobić, żeby mieć kwity na byłego męża.
                    W odpowiedzi na twoje pytanie - jestem matką i ważniejsze jest zawsze dla mnie szczęście, zadowolenie i dobro moich dzieci niż jakieś awantury o drobne w tym konkretnym przypadku i nie bójmy się użyć tego słowa, pieniądze. Potrafiłam poświęcić sprawy i rzeczy o zdecydowanie wyższej wartości materialnej czy moralnej, tak aby szczęście mojej rodziny zostało zachowane.
                    • riki_i Re: I nich Triss sama sobie zada pytanie... 28.06.13, 10:38
                      rosapulchra-0 napisała:

                      > Ja nie widzę powodu kopać się koniem dla swojej tylko satysfakcji i podejmowani
                      > a działań, którymi ryzykuję dobro i spokój dziecka. Sprawa o podwyższenie alime
                      > ntów jest w sądzie, tak? Pan dziś zachowuje się jak burak, bo kosztem dziecka c
                      > hce zaoszczędzić marne trzy stówy, pani zachowuje się tak samo jak pan i tak sa
                      > mo jak pan ma w rzyci dobro dziecka, ważne, by jej/jego było na wierzchu. I to
                      > jest dla mnie przerażające.


                      Tak, to jest przerażające. Ale przynajmniej pisze o swoich rozterkach na forum, więc może dotrze do niej, że wpada w korkociąg negatywnych emocji i szkodzi dziecku? Trzy stówy mają znaczenie absolutnie żadne w obliczu emocjonalnej rąbanki u dziecka, a przy okazji schrzanienia mu 2 tygodni wakacji z ojcem (na które zapewne syn od dawna liczył).

                      > Gdybym była w takiej sytuacji, to odpuściłabym temat, bo i tak bym do niego wró
                      > ciła na sprawie o podwyższenie o alimenty, od eksa zażądałabym potwierdzenia na
                      > piśmie, że dał tylko 300 zł i z jakiego powodu.


                      To jest oczywiste, racjonalne i w pełni słuszne rozwiązanie.

                      > Zresztą raczej tris nie muszę tłumaczyć, co ma zrobić, żeby mieć kwity na byłego męża.

                      Triss nie może przeżyć NIESUBORDYNACJI byłego męża i tego, że karnie nie wykonuje Jej starannie zaplanowanych poleceń. Od dawna pisałem, że ten Spokojny Misiek się wreszcie odwinie i zacznie ją lekceważyć. Nie da się oszukać natury męskiej i ja nie wnikam, czy Triss miała prawo zrobić w trakcie małżeństwa to co zrobiła, czy też nie (być może obiektywnie prawo to miała) - jednak absolutnie nie ma co liczyć na spolegliwość faceta, któremu w taki sposób dorabiało się rogi. Bo ja raczej nie wierzę, aby Ex był tak totalnym obszczymurem, dla którego 300 zł to sprawa życia i śmierci, w imię której paskudzi się wakacje synowi.

                      > W odpowiedzi na twoje pytanie - jestem matką i ważniejsze jest zawsze dla mnie
                      > szczęście, zadowolenie i dobro moich dzieci niż jakieś awantury o drobne w tym
                      > konkretnym przypadku i nie bójmy się użyć tego słowa, pieniądze. Potrafiłam poś
                      > więcić sprawy i rzeczy o zdecydowanie wyższej wartości materialnej czy moralnej
                      > , tak aby szczęście mojej rodziny zostało zachowane.


                      Brawo.
                      • triss_merigold6 Ściana 28.06.13, 10:50
                        Ściana.
                        Eks opowiadał dziecku, że je weźmie nad morze do Juraty. Ja mam w dupie czy pojadą do Juraty czy w miejsce znacznie tańsze - a takich są w Polsce tysiące i sama takie wybierałam. Nie sugerowałam eksowi wybierania najdroższej miejscówy wakacyjnej. Może nie jechać i zapewnić synowi opiekę w Warszawie, przełknę. Urlopu mamy z eksem dokładnie tyle samo.
                        Jak pisałam, minimum 5 tygodni poza Warszawą i tak dziecko ma zapewnione i opłacone.

                        Nie widzę żadnego powodu, dla którego 3 stówy mają nie robić różnicy mnie, a nagle Waszym zdaniem, robią gigantyczną różnicę pracującemu facetowi. Owszem syn liczył na wyjazd z tatusiem ergo, to sprawa tatusia żeby mu ów wyjazd zapewnić jak obiecywał. Nie moja. Nie jestem nadodpowiedzialna. Nie znoszę stawiania pod ścianą w tak bezczelny sposób i nie wyrażam zgody na takie zagrywki znienacka.
                        • riki_i Re: Ściana 28.06.13, 11:52
                          Triss, ja wyznaję zasadę, że należytego poziomu w zachowaniach należy wymagać przede wszystkim od siebie. Udowadniając swoje, być może słuszne, racje Eksowi stosujesz jednocześnie "zimny wychów cieląt" wobec starszaka. Niewykluczone, że wyjdzie mu to w późniejszym dorosłym życiu na dobre (mnie chyba wyszło, bo jestem twardy jak rzemień), ale wcale nie musi. Jak jest delikutaśny z natury, to go to zdrowo poharata. Trzy stówy to jest b. mało w obliczu problemów emocjonalnych dziecka. A Rosa Ci przecież dokładnie napisała, że w sądzie możesz to, co prawda z opóźnieniem, ale wyegzekwować. Dla mnie priorytetem byłoby dobro dziecka, a nie trzy stówy.
                          • triss_merigold6 Re: Ściana 28.06.13, 12:06
                            O emocjonalne dobro dziecka niech będzie uprzejmy zadbać również jego ojciec, nie czuję się upoważniona do zastępowania go w jego roli. Nie czuję się również upoważniona do budowania pozytywnego wizerunku ojca w oczach dziecka kosztem własnych nerwów i kasy. Po prostu nie. Dosyć mam wysłuchiwania jęków, że pana nie stać, że kredyt, że on nie może etc.
                            Ma jedno dziecko, może dorabiać, to jego choleryny problem, a nie mój. Dopóki nie urodziłam młodszej przez lata tłukłam sobotnie fuchy oprócz normalnego etatu więc mam zero empatii dla narzekań.
                            A syn jest coraz starszy więc uwagi, pretensje i ewentualne żale może kierować pod właściwy adres.
                            • altz Re: Ściana 28.06.13, 13:15
                              triss_merigold6 napisała:
                              > O emocjonalne dobro dziecka niech będzie uprzejmy zadbać również jego ojciec, n
                              > ie czuję się upoważniona do zastępowania go w jego roli.
                              Do gry potrzebne są dwie osoby i tutaj jest dwoje chętnych.
                              Myślę, że Triss poprawia sobie nastrój kosztem dziecka i lubi wykorzystywać dziecko do rozwiązywania własnych problemów emocjonalnych.
                              Przykładem też jest pomysł na dom dla dziecka przy opiece naprzemiennej, gdzie dziecko ma być gospodarzem i przyjmować rodziców tydzień w tydzień, czyli ma być dojrzalsze od rodziców. smile
                              Tak samo tutaj, dziecko jest wysyłane do ojca do załatwiania jakiś spraw, jest posłańcem w konflikcie między rodzicami i musi się nasłuchać na ojca.

                              Można inaczej, ale wtedy trzeba trzymać nerwy na wodzy. smile
                              Wydaje mi się, że tutaj w tle zawsze czai się jakaś relacja przemocowa ze strony Triss.
                              • nowel1 Re: Ściana 28.06.13, 13:19
                                Nie jest to hm... odrobinkę skrzywiony punkt widzenia?
                                To Triss "wysłała" dziecko do ojca po 300 zł, czy może jednak odwrotnie?
                                • altz Re: Ściana 28.06.13, 13:21
                                  nowel1 napisała:
                                  > Nie jest to hm... odrobinkę skrzywiony punkt widzenia?
                                  > To Triss "wysłała" dziecko do ojca po 300 zł, czy może jednak odwrotnie?

                                  Wysyłała z czym innym, do czego sama się przyznaje.
                                  Oboje są siebie warci i to jest smutne.
                              • chalsia Re: Ściana 29.06.13, 23:25
                                > Myślę, że Triss poprawia sobie nastrój kosztem dziecka i lubi wykorzystywać dzi
                                > ecko do rozwiązywania własnych problemów emocjonalnych.
                                > Przykładem też jest pomysł na dom dla dziecka przy opiece naprzemiennej, gdzie
                                > dziecko ma być gospodarzem i przyjmować rodziców tydzień w tydzień, czyli ma by
                                > ć dojrzalsze od rodziców. smile

                                to nie jest pomysl Triss, takie rozwiązanie jako najlepsze podawano w jakichś zagranicznych publikacjach
                        • rosapulchra-0 Re: Ściana 28.06.13, 12:51
                          triss_merigold6 napisała:

                          > Ściana.
                          > (...) Może nie jechać i zapewnić synowi opiekę w Warszawie, przełknę.
                          Otóż to! Łaskawie przełkniesz. ŁAskawie ofkors.
                          > Jak pisałam, minimum 5 tygodni poza Warszawą i tak dziecko ma zapewnione i opła
                          > cone.
                          >
                          > Nie widzę żadnego powodu, dla którego 3 stówy mają nie robić różnicy mnie, a na
                          > gle Waszym zdaniem, robią gigantyczną różnicę pracującemu facetowi.
                          Ajajaj, twoja wybiórczość jest fascynująca.
                          Tobie nie chodzi o trzy stówy. Tobie chodzi o to, aby postawić na swoim i to za wszelką cenę, nawet kosztem własnego dziecka.

                          Owszem syn
                          > liczył na wyjazd z tatusiem ergo, to sprawa tatusia żeby mu ów wyjazd zapewnić
                          > jak obiecywał. Nie moja. Nie jestem nadodpowiedzialna. Nie znoszę stawiania pod
                          > ścianą w tak bezczelny sposób i nie wyrażam zgody na takie zagrywki znienacka.

                          Właśnie tu jest całe wyjaśnienie. Nie liczy się dla ciebie dobro dziecka, ale sprowadzenie tatusia do poziomu podłogi, bo nie postąpił tak jak ty od niego oczekujesz.

                          >
                          • triss_merigold6 Re: Ściana 28.06.13, 12:59
                            W którym miejscu widzisz wybiórczość?
                            Heloł, nie ja zaczęłam tworzyć jakiś dziwny klimat finansowy dotyczący wakacji.
                            Skoro mnie rzekomo chodzi o postawienie na swoim, to o co chodzi eksowi?
                            Skoro dla mnie rzekomo nie liczy się dobro dziecka, to czy liczy się dla jego ojca?

                            Moje oczekiwania mogą być różne, grunt, że ojciec przyjął w orzeczeniu sądu określone zobowiązanie (do zapewnienia dziecku opieki przez 2 tygodnie wakacji) i nie widzę powodu dla którego miałby się nie wywiązać.
                            • altz Re: Ściana 28.06.13, 13:20
                              triss_merigold6 napisała:
                              > W którym miejscu widzisz wybiórczość?
                              > Heloł, nie ja zaczęłam tworzyć jakiś dziwny klimat finansowy dotyczący wakacji.

                              To jest Twój sposób "porozumienia się", szantaż.
                              Facet się dopasował i tak sobie pogrywacie nie patrząc na dziecko.
                              Znam trochę Twoich wpisów i uważam, że szantaż stoi wysoko w metodach komunikacji, a przecież szantaż jest przemocą.
                              • triss_merigold6 Ależ skąd 28.06.13, 14:53
                                Ależ skąd. Po co miałabym kopać eksa? Odmawiam absurdalnemu żądaniu i tyle. Jeśli uzna to za złośliwe kopanie, to jego problem nie mój.
                                Ostatecznie mógł wybrać spędzenie tych 10 dni (bo na tak długo planował jechać) w tańszym miejscu, co mu życzliwie podpowiadałam, znając nadmorskie ceny w sezonie.
                          • zwykle_konto ???? 28.06.13, 14:07
                            Za przeproszeniem, ale czy Ty w ogóle rozumiesz co piszesz?
                            Pozwalanie, żeby kłamliwy i rozmemłany "tatuś" dorabiał Tris syfną opinię w oczach dziecka to ma być wg Ciebie dobry sposób na dbanie o dobro dziecka?????????
                            to tatuś obiecał, to tatuś się nie wywiązał - i nie dlatego, że dopadła go choroba czy inne losowe nieszczęście a TRIS ma go jeszcze sponsorować??????? Bo oddawanie kasy z mizernych alimentów, wyliczonych na to, że ojciec będzie się dzieckiem zajmować a tego nie robi, to jest sponsorowanie tatusia. Kosztem dziecka ostatecznie.
                            Tak, niech Tris mu odda kasę, sama z dwójką dzieci złapie fuchy, żeby "tatuś" mógł dalej się lenić.
                            Tylko powiedz mi co ma zrobić Tris jak tatuś obieca dziecku Majorkę jak ona mu w ogóle daruje alimenty?
                              • zwykle_konto Re: ???? 28.06.13, 14:21
                                i co z tego?
                                Fakt: matka dziecka ma dwoje dzieci POD OPIEKĄ, więc nawet gdyby chciała to będzie jej trudno pracować dodatkowo. A poza tym KTO zajmie się dzieckiem tatusia skoro on tego nie robi, a matka ma jeszcze dodatkowo zasuwać?
                                I nie odpowiedziałaś na pytanie o Majorkę? Mogłabyś?
                                • rosapulchra-0 Re: ???? 28.06.13, 14:31
                                  To jej sprawa osobista, w jaki sposób zajmie się drugim dzieckiem i czy będzie mieć czas na fuchy, czy nie. Na pewno nie ma prawa oczekiwać od eksa, że będzie jej nowe dziecko sponsorował, w dodatku nie jego. Alimenty nie są dla niej, tylko dla dziecka, jednego, eks płaci te alimenty, ona teraz żąda podwyżki, sprawa czeka na termin w sądzie, ma spore szanse, że podwyżka będzie, a fakt zachowania się eksa w sprawie wyjazdu dla sądu może być tylko argumentem na podwyższenie alimentów, więc jej zachowanie jest co najmniej histeryczne i zdecydowanie kierowane zemstą i przekorą.
                                  • nowel1 Re: ???? 28.06.13, 14:34
                                    rosapulchra-0 napisała:

                                    więc jej zachowanie jest co najmniej histeryczne i zdecydo
                                    > wanie kierowane zemstą i przekorą.

                                    Powtórzę jeszcze raz: asertywne "nie" nie jest świadectwem zemsty ani przekory. Zwłaszcza że żądanie ojca nie ma podstaw prawnych.
                                    • riki_i Re: ???? 28.06.13, 17:32
                                      nowel1 napisała:

                                      > Powtórzę jeszcze raz: asertywne "nie" nie jest świadectwem zemsty ani przekory.
                                      > Zwłaszcza że żądanie ojca nie ma podstaw prawnych.

                                      Wytłumacz to dziecku, bodajże siedmioletniemu.
                                        • riki_i Re: ???? 28.06.13, 18:01
                                          No Triss wysyła starszaka do ojca właśnie, zapewne w celu aby usłyszał teksty typu widzisz synu ta s**a poskąpiła pieniędzy na nasz wyjazd . To jest mało ważne, kto oznajmi rzecz dzieciakowi - ważne jest to, że po pierwsze, nie pojedzie na ten wyjazd, po drugie, może nie zrozumieć dlaczego właściwie nie jedzie (do tego piłem), a po trzecie może nabrać awersji do któregoś z rodziców (ewentualnie do obojga, ale to raczej jak już będzie sporo starszy).
                                        • rosapulchra-0 Re: ???? 29.06.13, 00:19
                                          No to ja jeszcze raz powtórzę: alimenty są dla dziecka. Poniekąd pojmuję tok rozumowania eksa - jeśli alimenty są dla dziecka, a on je zabiera na pół miesiąca na wakacje, to siłą rzeczy zapłaci o połowę mniejsze alimenty, bo w tym czasie matka nie będzie ponosić kosztów związanych z utrzymaniem dziecka.
                                          Z drugiej strony żałosne to zachowanie jest dla mnie i już. Tak samo żałosne jest postępowanie matki, tym bardziej, że w przyszłości sądownie wyrówna sobie tę "stratę" z nawiązką. Dla mnie tris kieruje się bardzo niskimi pobudkami w tym sporze, mało tego, zupełnie nie liczy się z dobrem własnego dziecka.
                                  • zwykle_konto Re: ???? 28.06.13, 14:38
                                    Coś tak się uczepiła drugiego dziecka? Z kwotą nie starczającą na własne dziecko jak on niby miałby sponsorować jakieś drugie? Ale to na boku.
                                    Jak się Tris zajmuje dzieckiem tatusia właściwego BO ON MA JE W D..PIE to Tris też raczej nie może pracować dodatkowo. Poza tym dlaczego miałaby brać fuchy na Juratę tatusia?
                                    Dalej nie odpowiedziałaś na pytanie o Majorkę.

                                    I utrudnię dodatkowo, pytanie drugie: Co powinien zrobić tatuś jak TRIS powie "Młody chciałby pływać z delfinami, popłynę z nim łaskawie w taki rejs, jak ty tatusiu dasz mi 3000"?
                                    • triss_merigold6 Re: ???? 28.06.13, 14:57
                                      Wdech wydech. Drugie dziecko ma ojca, pracującego i zaspokajającego potrzeby więc w ogóle nie jest przedmiotem rozważań IMO.
                                      Ja fuchy brałam przez kilka lat, teraz mi się nie chce - to raz, a dwa - brak fuchy równoważy swoimi dochodami mój partner.
                                      Nie widzę powodu dla którego miałabym brać fuchy, żeby jeszcze bardziej odciążyć eksa w jego wydatkach na syna.
                                      • zwykle_konto Re: ???? 28.06.13, 15:22
                                        smilesmile No to przecież też tak myślę
                                        Tyle, że dla Rosy oczywiste nie jest i tak ją próbują delikatnie zmusić do wyciągania logicznych wniosków.
                                    • rosapulchra-0 Re: ???? 29.06.13, 00:26
                                      Nie rozumiem twoich emocji.
                                      Tris miała długo jedno i jak sama napisała, nie przeszkadzało jej to na pracowanie w każdą sobotę, robiąc fuchy.
                                      Wplątywanie nowego dziecka tris przez ciebie w ten konflikt jest absolutnie chybiony i.. śmieszny big_grin
                                      • triss_merigold6 Re: ???? 29.06.13, 00:36
                                        Nie wplątuję drugiego dziecka w konflikt. No chyba, że wg. Ciebie wplątywaniem jest zaznaczenie, że, po pojawieniu się młodszej, fuch nie podejmuję. Na użytek sądu nazywa się to spadły mi możliwości zarobkowe.
                                        • rosapulchra-0 Re: ???? 29.06.13, 02:52
                                          triss_merigold6 napisała:

                                          > Nie wplątuję drugiego dziecka w konflikt. No chyba, że wg. Ciebie wplątywaniem
                                          > jest zaznaczenie, że, po pojawieniu się młodszej, fuch nie podejmuję. Na użytek
                                          > sądu nazywa się to spadły mi możliwości zarobkowe.

                                          To nie było do ciebie, tylko do osoby o nicku zwykle_konto, bo to ona twoje nowe dziecko próbowała na siłę wcisnąć w konflikt między tobą a twoim eksem.
                                          • zwykle_konto Re: ???? 29.06.13, 08:32
                                            ???? Rosa weź ty czytaj ze zrozumieniem, co?
                                            Drugie dziecko jest istotne o tyle, że wymaga więcej opieki matki - która przez to nie może lecieć po fuchy, żeby eksowi dać prezent w postaci 300 zł.

                                            I mylisz w ogóle pojęcia - alimenty są wyliczane rocznie i dzielone na 12 miesięcy, więc jak dziecka nie ma pół miesiąca z matką to nie oznacza absolutnie tego, że kasa ma iść do tatusia. Zresztą ustalała je Tris W POWIĄZANIU z ilością czasu spędzanego z tatusiem.
                                            Mam nadzieję, że w realu to ty nie masz wpływu na niczyje alimenty, bo logiczne argumenty omijasz szerokim łukiem, bo ci do teorii nie pasują.
                                            • rosapulchra-0 Re: ???? 29.06.13, 16:30
                                              zwykle_konto napisał(a):

                                              > ???? Rosa weź ty czytaj ze zrozumieniem, co?
                                              To samo ci radzę smile

                                              > Drugie dziecko jest istotne o tyle, że wymaga więcej opieki matki - która przez
                                              > to nie może lecieć po fuchy, żeby eksowi dać prezent w postaci 300 zł.
                                              Eksowi fakt braku czasu na robienie fuch przez tris z powodu z powodu posiadania nowego dziecka najprawdopodobniej zwisa, bardzo niskim kalafiorem mu to zwisa. Sądu zapewne również ten fakt nie zainteresuje, drugie dziecko w tej sprawie jest całkowicie odrębnym przypadkiem. Akurat znam sprawę, gdzie pan wnosił o obniżenie alimentów na jego dzieci z poprzedniego związku, właśnie z powodu zmniejszenia możliwości zarobkowych, bo został ojcem po raz kolejny. Sąd całkowicie odrzucił ten argument. Mało tego, facet świetnie zarabiał (kilka lat temu miesięczna kwota pięciocyfrowa, wcale niezaczynająca się od jedynki, to nie są małe zarobki, prawda?) , a jednak bezczelnie twierdził, że płacenie alimentów na dzieci z poprzedniego związku w kwocie 1500 zł (sic!) miesięcznie jest dla niego zbyt wielkim obciążeniem. Też naznosił faktur, rachunków ile go kosztuje nowe dziecko, okazało się że wg. jego wyliczeń nowe i zdrowe dziecko kosztowało jakieś kilka razy więcej niż alimenty na dwoje już nastolatków, w tym jedno całkowicie niepełnosprawne. Dodam, że pan odkąd się wyprowadził z domu (jakieś 7 -8 lat wcześniej), ani razu nie widział się ze swoimi dziećmi.

                                              >
                                              > I mylisz w ogóle pojęcia - alimenty są wyliczane rocznie i dzielone na 12 miesi
                                              > ęcy, więc jak dziecka nie ma pół miesiąca z matką to nie oznacza absolutnie teg
                                              > o, że kasa ma iść do tatusia. Zresztą ustalała je Tris W POWIĄZANIU z ilością c
                                              > zasu spędzanego z tatusiem.
                                              > Mam nadzieję, że w realu to ty nie masz wpływu na niczyje alimenty, bo logiczn
                                              > e argumenty omijasz szerokim łukiem, bo ci do teorii nie pasują.
                                              A ty nie dość, że czytasz wybiórczo albo nie rozumiesz, co piszę, to jeszcze obrażasz - znaczy się interlokutor z ciebie żaden. I myślę, że na tym zakończę z tobą dyskusję, bo emocje masz napięte jak postronki, agresją od ciebie bije na kilometr, dziś u mnie zbyt piękna sobota, żeby się kłócić, w dodatku o jakieś nic nieznaczące pierdoły. EOT.
                                              • zwykle_konto Re: ???? 29.06.13, 17:48
                                                za sądy się nie wypowiadaj, bo jak widać nie wiesz kompletnie o czym piszesz.

                                                I jako przykład podajesz historię o zupełnie innej przyczynie - Tris nie wnosi o podwyżkę bo nowe dziecko, a dlatego że ojciec nie zajmuje się dzieckiem tyle ile obiecał gdy ustalali kwotę alimentów. Boższe, czy to naprawdę trudno zrozumieć:
                                                - miał płacić x i zajmować się dzieckiem powiedzmy 10 dni w miesiącu (jak dziecko u niego to ponosi większe koszty)
                                                - płaci x a zajmuje się 2 dni - czyli oszukał matkę, olewa dziecko i jeszcze misiowi dopłacać?
                                                - matka w interesie dziecka ma wystąpić o wyrównanie opieki - skoro nie da się "zmusić" do kontaktów to JEDYNE CO MOŻE W INTERESIE DZIECKA to zwiększyć alimenty.
                                                A w ogóle jak tak chcesz misiowi ułatwiać, to proponuję sama mu daj te 300 zł. Skoro baba ma za niego robić to możesz to być też ty - skoro tak cudzym łatwo dzielisz spróbuj ze swojego budżetu.

                                                a w ogóle odnoszę wrażenie niejasne, że kierujesz się nie sytuacją a niechęcią do Tris
                                  • chalsia Re: ???? 28.06.13, 15:07
                                    > iej, tylko dla dziecka, jednego, eks płaci te alimenty, ona teraz żąda podwyżki
                                    > , sprawa czeka na termin w sądzie, ma spore szanse, że podwyżka będzie, a fakt
                                    > zachowania się eksa w sprawie wyjazdu dla sądu może być tylko argumentem na pod
                                    > wyższenie alimentów, więc jej zachowanie jest co najmniej histeryczne i zdecydo
                                    > wanie kierowane zemstą i przekorą.

                                    a może też być DOKŁADNIE ODWROTNIE - tzn. jeśli Triss zwróci eksowi owe 300zł (czyli 50% alimentów aktualnych), to sąd może uznać, że brak jest logiki w działaniach Tris i nie ma potrzeby podnosić alimentów, skoro matka oddaje ich połowę
                                      • riki_i Re: ???? 28.06.13, 17:20
                                        triss_merigold6 napisała:

                                        > Sąd uzna roszczenie za bezzasadne, skoro mogę sobie tak szastać.

                                        Nie uzna, jeśli napiszesz na kartce dlaczego i na czyje żądanie zwracasz mu te 300 zł, a Ex to podpisze.
                                        • zwykle_konto Re: ???? 28.06.13, 21:28
                                          a rozwiniesz wypowiedź?
                                          bo jak dla mnie, to nawet dokładny opis tej żenady tatusia nie powoduje, że skoro z pieniędzy dziecka można było zrobić zwrot 300 zł, to znaczy że nie potrzebne dziecku zwiększenie alimentów.
                                          Twoja propozycja miałaby sens gdyby Tris chciała wykazać, że tatuś traktuje dziecko przedmiotowo i wykorzysta każdą sytuację. Zresztą wątpię by taki typ coś podpisał.
                                          • rosapulchra-0 Re: ???? 29.06.13, 00:29
                                            Sorry, ale teraz walisz argumentami od czapy. Polskie prawo na pewno nie jest doskonałe, ale nikt o zdrowych zmysłach nie będzie w ten sposób rozumiał zawartego porozumienia w tej sprawie. Tym bardziej sąd.
                            • rosapulchra-0 Re: ???? 29.06.13, 00:23
                              O to co zrobi tris to ja się w ogóle nie martwię, dała się poznać jako osoba zimna i wyrachowana, więc raczej w sytuacji niespełnionych obiecanek o Majorce tris będzie miała po prostu kolejny i potężny argument do nastawiania dziecka przeciwko ojcu, który zresztą w takiej sytuacji w pełni zasłuży na potępienie.
                              Nie rozmawiamy o Majorce teraz, a gdybanie jest zupełnie bez sensu w tej sprawie. Fakt jest taki - tris żre się z byłym o żenującą kwotę 300 zł i zupełnie nie patrzy, że największą ofiarę w sporze poniesie jej rodzone dziecko. Nie ona, nie eks, ale ich syn. Dorosłość i odpowiedzialność tych państwa jest poniżej zera.
                              • triss_merigold6 Re: ???? 29.06.13, 00:46
                                Och, Rosa, to była tylko taka mała wojna nerwów. Eks oczywiście jedzie ze starszakiem, dziś dopowiedział szczegóły. Nie może nie pojechać, bo jedzie z kolegą z pracy i jego dzieckiem, wspólnie wynajęli domek. Odwołując wyjazd, strzeliłby sobie w kolano.
                                • rosapulchra-0 Re: ???? 29.06.13, 02:03
                                  No i sama widzisz, że więcej w tym emocji, wcale nie tych dobrych, niż działań.
                                  Tak trzymaj zatem! A ja życzę twojemu synowi fajnych wakacji.
                            • chalsia Re: ???? 30.06.13, 00:23
                              > Tylko powiedz mi co ma zrobić Tris jak tatuś obieca dziecku Majorkę jak ona mu
                              > w ogóle daruje alimenty?

                              miałam taką sytuację, tylko chodziło o wyjazd na narty za granicę
                              chodziło o wyjazd na więcej niż połowę ferii zimowych (9 dni zdaje się, z czego 7 za granicą, w tym 6 noclegów i wyżywienie halfboard, skipass, wypożyczenie sprzętu oraz szkółka narciarska)
                              pal sześć, że ferie dziecka mamy podzielone po połowie
                              eks postawił sprawę tak, że weźmie dziecko ze sobą na ferie na narty za granicę, jeśli ja:
                              1). oddam mu całe alimenty za ten miesiąc
                              oraz
                              2). dopłacę jeszcze prawie 20% alimentów

                              dyskutowałam z eks, że można podobny wyjazd zorganizować o 25% taniej, ale stwierdził, że nie interesuje go jeżdżenie tam, gdzie są takie tańsze oferty dla Polaków

                              nie zgodziłam się

                              na szczęście dziecko o powyższej sytuacji nie miało pojęcia

                              finalnie eks stwierdził, że faktycznie to za drogo i sam z rodziną również zrezygnował z wyjazdu za granicę - wziął syna na połowę ferii na narty w Polsce.
                              • riki_i Re: ???? 30.06.13, 00:48
                                > > Tylko powiedz mi co ma zrobić Tris jak tatuś obieca dziecku Majorkę jak ona
                                > > mu w ogóle daruje alimenty?


                                Pfff! A co to w ogóle za problem? Misiek chrzani o Majorce?! No to bierz brachu kartkę, napisz w jakim terminie zamierzasz lecieć, na jaki czas oczekujesz zawieszenia alimentów w zamian i podpisz się wyraźnie imieniem i nazwiskiem. Można go poinformować, że kopię pisemka otrzyma dziecko.

                                A jeżeli podejrzewamy Eksa o totalne obszczymurstwo (czyli, że Majorkę zobaczymy jak świnia niebo, a alimenty przepadną), radziłbym odpalić kompa i nakazać coby zamówił ową wycieczkę przy nas przez neta. Od razu płaci się bodajże 20% całej kwoty, resztę dopiero 30 dni przed wylotem, no to chyba go Misia Puszystego stać? Ewentualnie zaciągnąć osobiście do biura podróży. Ja takie tanie teksty i prostackie chwyty załatwiam w ciągu 5 minut (ćwiczyłem z rodziną żonyuncertain )
                                • chalsia Re: A miałabyś pieniądze na taki wyjazd? 30.06.13, 10:04
                                  primo (a właściwie secundo): może Tri nie zauważyłeś (znowu coś nie pasuje do Twojej tezy w tym wątku?), ale mowa o 8-9 dniach wyjazdu (33% miesiąca) "w zamian" za zwrócenie ojcu 120% alimentów
                                  secundo (a własciwie primo): nie stać mnie (co zresztą wprost powiedziałam eksowi) na wysyłanie dziecka na wyjazd na 1/3 miesiąca, który to wyjazd de facto kosztuje tyle, co miesięczny koszt utrzymania dziecka

                                  czy Ty też pojechałbyś na 10 dni wakacji, które kosztują Cię cały TWój miesięczny przychód/zarobki? (no chyba, że masz duże oszczędności, z którymi nie masz co zrobić)
                                  • tricolour Pytanie o moje tezy... 30.06.13, 10:24
                                    ... to przejaw czego? Może ja zadaję pytanie bez z góry obranej tezy, którą postawię dopiero po otrzymaniu odpowiedzi? Może boisz się tej tezy i stąd pokrętna odpowiedź?

                                    Bo wyjazdy zagraniczne mają to do siebie, że za 50€ trudno w kurorcie zjeść sensowną kolację po nartach, a dwie i pół stówy to już trochę grosza jest. Jest zatem NORMALNE, że na porządny wyjazd w Alpy na 10 dni trzeba przeznaczyć z 1000 euro, a 4500 zł może stanowić 120% alimentów. To jest normalne przy zagranicznych wyjazdach.

                                    Stąd było moje pytanie bez z górny obranej tezy, bo czym innym jest nie mieć w ogóle pieniędzy na wyjazdy, a czym innym je mieć, ale a jakiegoś powodu nie dać.

                                    PS. Mnie sam przejazd samochodem z przyczepą po płatnych autostradach na południe Europy kosztuje 2500zł. W tym nie ma nawet dnia odpoczynku i kulki lodów.
                                    • chalsia Re: Pytanie o moje tezy... 30.06.13, 10:31
                                      nie odpowiedziałeś na moje pytanie

                                      czy Ty też pojechałbyś na 10 dni wakacji, które kosztują Cię cały TWój miesięczny przychód/zarobki? (no chyba, że masz duże oszczędności, z którymi nie masz co zrobić)
                                      • altz Re: Pytanie o moje tezy... 30.06.13, 11:20
                                        chalsia napisała:

                                        > nie odpowiedziałeś na moje pytanie
                                        >
                                        > czy Ty też pojechałbyś na 10 dni wakacji, które kosztują Cię cały TWój miesi
                                        > ęczny przychód/zarobki? (no chyba, że masz duże oszczędności, z którymi nie mas
                                        > z co zrobić)


                                        Ja bym pojechał. Za takie małe pieniądze to tylko jechać. wink
                                        Takich tanich wyjazdów nie ma.
                                  • chalsia Re: A miałabyś pieniądze na taki wyjazd? 30.06.13, 10:28
                                    a ponadto, sam uważasz (jak już w innym wątku napisałeś), że jedyny de facto koszt jaki "idzie za dzieckiem", to koszt wyżywienia - a jak wiesz, ja daję wałówkę na wyjazdy z ojcem

                                    więc z jakiej racji mam opłacać jeszcze cokolwiek innego w czasie wyjazdu z ojcem?

                                    to, jaki i za ile wyjazd z ojcem, jest ojca sprawą

                                    ja się nie dopominam o dodatkowe pieniądze na swoje wyjazdy z dzieckiem- zapewniam sobie i dziecku taki komfort, na jaki mnie stać
                                    a jesli komfort wyjazdu dziecka ze mną ma być wyższy, niz wkalkulowany w alimenty, to ja wtedy pokrywam ten koszt (i nie domagam się kasy od eksa i nie stawiam sprawy - jak on zrobił - że jesli nie dołoży, to dziecko nie pojedzie)
                                    • tricolour Gdy wyjazd jest w Polsce... 30.06.13, 14:07
                                      ... to rzeczywiście w grę wchodzi tylko koszt wyżywienia. Inaczej jest w przypadku wyjazdu za granicę.

                                      Bo nie wyobrażam sobie kartonu wałówki dla dziecka. Co miałbym z nim zrobić? Zanieść do restauracji i niech bachor żre z tektury? Sobie zamawiać jedzenie do pokoju, by kartonem nie straszyć innych hotelowych gości?

                                      A skipass? A koszt benzyny jeśli jest dzielony na głowę? A wodę do basenu na ponartach też dostałbym w kartonie? A kręgle? To są często poważne kwoty jeśli przeliczymy euro na złote.

                                      Teraz teza: gdy chodzi o większy wydatek, a szczególnie gdybyś miała sięgnąć do portfela choćby w taki sposób, że dostaniesz mniejsze alimenty, to zachowujesz się jak typowy płatnik alimentów, bez względu na płeć: płacić jak najmniej szukając każdego możliwego sposobu.
                                      • triss_merigold6 Re: Gdy wyjazd jest w Polsce... 30.06.13, 14:45
                                        Żeby jeszcze ten większy wydatek był uzasadniony... Rozumiem większy wydatek w postaci komputera, stałego aparatu na zęby (chociaż nieoczekiwanym trudno go nazwać, chyba widać w 6-7. roku życia dziecka, że ma zły zgryz) czy niezbędnego wyjazdu rehabilitacyjnego, ale wyjazd na narty do kurortu?! No halo... Jeśli rodzica stać - super. Jeśli nie, to nie widzę powodów do zapożyczania się i dopłacania do fanaberii drugiego rodzica.
                                      • chalsia Re: Gdy wyjazd jest w Polsce... 30.06.13, 19:02
                                        > ... to rzeczywiście w grę wchodzi tylko koszt wyżywienia. Inaczej jest w przypa
                                        > dku wyjazdu za granicę.

                                        mylisz się, jest dokładnie tak samo

                                        > Bo nie wyobrażam sobie kartonu wałówki dla dziecka. Co miałbym z nim zrobić? Za
                                        > nieść do restauracji i niech bachor żre z tektury? Sobie zamawiać jedzenie do p
                                        > okoju, by kartonem nie straszyć innych hotelowych gości?

                                        czy za granicą czy w Polsce - tak samo - dziecko ma na śniadania i kolacje własną wałówkę
                                        i nie trzeba posuwac się o absurdu, opisywanego przez Ciebie
                                        jedzenie dla dziecka jest dysponowane z kuchni hotelowej
                                        dodam jedynie, że wymaga to trochę zachodu na etapie organizacji/rezerwowania wyjazdu - po prostu trzeba ustalić szczegóły z personelem hotelu/pensjonatu

                                        > A skipass? A koszt benzyny jeśli jest dzielony na głowę? A wodę do basenu na po
                                        > nartach też dostałbym w kartonie? A kręgle? To są często poważne kwoty jeśli pr
                                        > zeliczymy euro na złote.

                                        jedyna różnica jest taka, że za granicą te koszty są wyższe niż w Polsce, ale tutaj równiez się je ponosi

                                        > Teraz teza: gdy chodzi o większy wydatek, a szczególnie gdybyś miała się
                                        > gnąć do portfela choćby w taki sposób, że dostaniesz mniejsze alimenty, to zach
                                        > owujesz się jak typowy płatnik alimentów, bez względu na płeć: płacić jak na
                                        > jmniej szukając każdego możliwego sposobu
                                        .

                                        błędna w założeniu - ja nie miałam dostać mniejszych alimentów, ja miałam ich nie dostać wcale i jeszcze dołożyć ich 20%.

                                        A co z pozostałymi 2/3 miesiąca ?
                                  • rosapulchra-0 Re: A miałabyś pieniądze na taki wyjazd? 30.06.13, 12:32
                                    Cytatczy Ty też pojechałbyś na 10 dni wakacji, które kosztują Cię cały TWój miesięcz
                                    > ny przychód/zarobki? (no chyba, że masz duże oszczędności, z którymi nie masz
                                    > co zrobić)

                                    Hehe, na forum obok jest dyskusja na temat wakacji właśnie i skąd ludzie biorą na nie pieniądze. Niektóre dziewczyny napisały wprost, że pożyczają kasę na wyjazdy wakacyjne.
                                    Innymi słowy, chalsiu, rzeczy, które tobie nie mieszczą się w głowie dla innych mogą być standardowym postępowaniem.
                      • zmeczona100 Re: I nich Triss sama sobie zada pytanie... 28.06.13, 11:08
                        riki_i napisał:

                        Nie da się oszukać natury męski
                        > ej
                        i ja nie wnikam, czy Triss miała prawo zrobić w trakcie małżeństwa to co zro
                        > biła, czy też nie (być może obiektywnie prawo to miała) - jednak absolutnie nie
                        > ma co liczyć na spolegliwość faceta, któremu w taki sposób dorabiało się rogi.
                        > Bo ja raczej nie wierzę, aby Ex był tak totalnym obszczymurem, dla którego 300
                        > zł to sprawa życia i śmierci, w imię której paskudzi się wakacje synowi.



                        No własnie. I po co się było tak rozpisywać, kiedy wystarczyło skwitować tym jednym, jedynym zdaniem- tu nie chodzi o żadne 300 stówy i to, czy dzieciak spędzi z ojcem wakacje czy nie, ale po prostu o normalny, naturalny sposób postępowania, wynikający z natury męskiej, kiedy mu się własność ze smyczy zerwała.
                        • riki_i Re: I nich Triss sama sobie zada pytanie... 28.06.13, 12:00
                          zmeczona100, wyczuwam u Ciebie jakiś podskórny jad wobec gatunku męskiego. Sytuacja Triss z Ex była dość skomplikowana i nie czas ani miejsce aby do tego wracać. W każdym razie jako facet dostrzegam tam pewne psychologiczne podglebie obecnego zachowania tego faceta. Nie muszę mieć racji.
                          • zmeczona100 Re: I nich Triss sama sobie zada pytanie... 28.06.13, 12:36
                            iki_i napisał:

                            > zmeczona100, wyczuwam u Ciebie jakiś podskórny jad wobec gatunku męskiego.

                            mam alergię na tępotę, durnotę, głupotę i kretynizm- niezależnie od płci.

                            Sytu
                            > acja Triss z Ex była dość skomplikowana

                            A tu nie chodzi o ich sytuację, ale o sprawę dziecka- to dziecko zostanie w Warszawie, a więc nie ma trójkąta, gdzie wierzchołki to poszczególne osoby, ale są dwa oddzielne zbiory z częścią wspólną, jaką jest dziecko.
                            • rosapulchra-0 Re: I nich Triss sama sobie zada pytanie... 28.06.13, 12:55
                              zmeczona100 napisała:

                              > iki_i napisał:
                              >
                              > > zmeczona100, wyczuwam u Ciebie jakiś podskórny jad wobec gatunku męskiego
                              > .
                              >
                              > mam alergię na tępotę, durnotę, głupotę i kretynizm- niezależnie od płci.
                              Ja również i zdecydowanie widzę więcej tych cech po stronie tris niż jej eksa.
                              >
                              > Sytu
                              > > acja Triss z Ex była dość skomplikowana
                              >
                              > A tu nie chodzi o ich sytuację, ale o sprawę dziecka- to dziecko zostanie w War
                              > szawie, a więc nie ma trójkąta, gdzie wierzchołki to poszczególne osoby, ale są
                              > dwa oddzielne zbiory z częścią wspólną, jaką jest dziecko.
                              Pewnie zostanie, ale za to będzie w równym, o ile nie większym stopniu odpowiedzialna jego matka, dla której ważniejsza jest walka z eksem niż dobro własnego syna.
                              >
                              >
                                • rosapulchra-0 Re: I nich Triss sama sobie zada pytanie... 28.06.13, 13:51
                                  Nadal nie widzisz swoje wybiórczości??
                                  Pieniądze odzyskasz i to zapewne z nawiązką. Czekasz na termin sprawy o podwyższenie alimentów, tak? Awanturujesz się o jakieś drobne teraz, zamiast dla dobra syna, olać sprawę, bo na pewno do niej wrócisz na sprawie o podwyższenie alimentów. Zacznij myśleć rozsądnie, a nie pałać żądzą zemsty. Uważam, że w tej chwili twoja gra jest nie warta zachodu.
                                  • nowel1 Re: I nich Triss sama sobie zada pytanie... 28.06.13, 14:04
                                    rosapulchra-0 napisała:

                                    > Nadal nie widzisz swoje wybiórczości??
                                    > Pieniądze odzyskasz i to zapewne z nawiązką.

                                    W jaki sposób? Jesli sąd ustali wyższe alimenty, to one nie działają wstecz, prawda? Na razie są niskie, a eks Triss chce jeszcze coś z nich uszczknąć.

                                    Zacznij myśleć rozsądnie, a nie pałać żądzą zemsty. Uważam, że w tej chwi
                                    > li twoja gra jest nie warta zachodu.

                                    Ja nie odbieram asertywnego "nie" jako żądzy zemsty. Ty tak to odbierasz? Uważasz, że należy zgadzać się na tego typu żądania "dla świętego spokoju"? Nie wydaje Ci się, że to stworzy pewien precedens i żądania mogą się mnożyć?
                                      • nowel1 Re: I nich Triss sama sobie zada pytanie... 28.06.13, 14:16
                                        rosapulchra-0 napisała:

                                        > O jakim wstecz mówisz?

                                        Pytam, w jaki sposób Triss ma odzyskać 300 zł, których żąda od niej ojciec dziecka.

                                        > To nie jest asertywność z jej strony tylko działanie na zasadzie "jakie masz zd
                                        > anie? bo ja przeciwne" i to kosztem własnego dziecka.

                                        To już jest Twoja interpretacja. Jakieś argumenty za tą tezą?
                                            • riki_i Re: I nich Triss sama sobie zada pytanie... 28.06.13, 17:28
                                              triss_merigold6 napisała:

                                              > w jaki sposób historia sprzed lat może/powinna wpływać
                                              > na obecne wywiązywanie się z obowiązków alimentacyjnych oraz opiekuńczo-wychow
                                              > awczych przez mego byłego męża?

                                              1. Nie powinna wpływać wcale.

                                              2. Może wpływać jeśli wywołała trwałą zadrę w głowie Eksa. Gdybyście nie mieli dziecka być może by o tym z czasem zapomniał, ale ponieważ z powodu jego istnienia musicie się wciąż kontaktować, to i wraca przeszłość. Człowiek targany emocjami nie działa w sposób racjonalny. Wielu mężczyzn długo przetrawia różne rzeczy i działa z mocno opóźnionym zapłonem. Być może (absolutnie tego nie wiem na pewno) Eks swoim zachowaniem bierze odwet za końcówkę waszego małżeństwa. I nie rozkminiaj tego rozumowo, po prostu tak to czasem działa u męskich płeciów.
                                  • triss_merigold6 Re: W jaki sposób przysponsorować? 28.06.13, 15:08
                                    Ano w taki, że w planie wychowawczym przyjętym przez sąd, zostało ustalone za obopólną zgodą, że ojciec spędza z dzieckiem minimum 2 tygodnie wakacji (i tydzień ferii, ale tego już się nie czepiam). Słowa nie ma na temat zwrotu alimentów za ów okres. Jeśli więc życzy sobie zwrotu alimentów to de facto życzy sobie zasponsorowania mu opieki nad dzieckiem.
                                    Teraz jasne?
    • chalsia Re: Wakacje, eks chce zwrotu 1/2 alimentów 26.06.13, 09:37
      Triss,

      zgodnie z dyskusją w podlinkowanym wątku forum.gazeta.pl/forum/w,24087,145228100,145228100,Kontakty_ojca_z_dziecmi_a_finanse.html

      daj eksowi żywność dla dziecka na te 2 tygodnie zamiast 300 zł
      argumenty oczywiste - koszt jedzenia jest tam, gdzie dziecko
      a z założenia 1/2 alimentów to więcej niż koszty jedzenia za połowę miesiąca

      myślę, że w następnym roku już nie wystosuje takiego żądania smile (z doświadczenia wiem, że podróżowanie z zapasem żarcia na 2 tyg nie należy do atrakcji)
    • altz Re: Bo nie trzeba co do złotówki, wiesz? 26.06.13, 18:26
      zmeczona100 napisała:
      > Pewnie zapomniałeś, jak to stałeś na stanowisku, że to ja mam kupić mojemu syno
      > wi buty w góry, skoro tatuś łaskawie chce wziąć tam dzieciaka na tydzień. Buty,
      > które nie były wliczone w kwotę alimentów i których dzieciak nie użyłby ani na
      > co dzień, ani w kolejnym roku smile

      Weź już nie przypominaj swojej porażki. Żeby dziecko nie miało, butów, w których można by było pójść w trudniejszy teren... Żałosne! Powinnaś się wstydzić, a nie tym chełpić.