Dodaj do ulubionych

Skąd w życiu bierze się tandeta?

13.09.14, 10:20
Z głowy. Z sieczki w głowie.

Bohaterowie: matka - buddystka, ojciec - niewierzący katolik, dziecko: do zagospodarowania religijnego.

Akcja: w przedszkolu ryją beret (jak twierdzi mama) katolickim wychowaniem, ale rodzice nic nie robią. W szkole podstawowej dalej ryją beret ściemnianiem, ale rodzice dalej nic nie robią, bo nikt inny nic nie robi. Matka modli się (do kogo) by dziecko ukończyło jak najszybciej podstawówką choc ją dopiero co zaczęło. Przed dziesięciu dniami. Modląc się pali kadzidełka i planuje Komunię Świętą dla dziecka - tą od rycia beretu.

Musi wyjść tandeta...
Obserwuj wątek
    • zielona.wrona Re: Skąd w życiu bierze się tandeta? 13.09.14, 11:47
      z tchorzostwa, z zaklamania, ze slabosci, zwana "dobrem dziecka". Bo musialoby zostac w klasie, jak inni ida na religie. Bo nie mialoby szopki pt. prezenty komunijne a to przeciez dobro dziecka.
      Bo z matki taki Buddysta, jak z koziej........W kazdym innym przypadku stanelaby murem za tym, zeby dziecku nikt nie "ryl mozgu".
      Brak mi slow. Jedyne co jest pewne, dziecko, kiedy dorosnie rzuci matce w twarz " aty co robilas"...Za wszystko w zyciu trzeba placic.
    • blue_ania37 Re: Skąd w życiu bierze się tandeta? 13.09.14, 11:50
      Strasznie mi miło, że poruszasz sprawę mojej wiary i moich kadzidełek.
      Tandeta się nie zrobi, zrobi się ktoś świadomy i tolerancyjny w przeciwieństwie do Twojego podejścia.
      Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak jesteś bardzo zacofany i ograniczony w swoich poglądach.
      W państwie w którym żyję obowiązuje prawo watykańskie i na zasadzie głupoty owieczek w każdym urzędzie i w każdej szkole wiszą krzyże, jedynej, prawdziwej religii.
      Przez takich jak Ty moje dziecko chodzi na religię i zaciskam zęby.
      Bo nie chcę aby moje dziecko w tym wieku było wyśmiewane i aby nie poczuło się gorsze.
      Pisząc że matka nie wiadomo do kogo się modli pokazujesz już mi, że nie jesteś w stanie być tolerancyjnym dla moich poglądów. Ja nie piszę, że nie wiem do kogo się modlisz.
      Nie wiem czemu piszesz o ojcu dziecka jako niewierzącym katoliku, mam nadzieję że hasło apostazji jest Ci znane.
      Ja wiem z doświadczenia własnego jak to ciężko wyciągnąć się z macek katolickich dobrodziejów
      • zielona.wrona Re: Skąd w życiu bierze się tandeta? 13.09.14, 11:57
        Bo nie chcę aby moje dziecko w tym wieku było wyśmiewane i aby nie poczuło się gorsze.

        Dziecko ma sie poczuc gorsze? Czy to matka czuje sie gorsza i przenosi to na dziecko? Dlaczego dziecko nie moze sie poczuc lepsze, wybrane bo nie idzie ze stadem? Dziecko czuje sie tak, jak rodzice mu wpoja. Rodzice moga nauczyc dziecko byc silnym, dumnym z tego co robi a nie kulic ogon i mowic amen. Dla jego dobra, oczywiscie.
        • blue_ania37 Re: Skąd w życiu bierze się tandeta? 13.09.14, 12:16
          zielona.wrona napisał:

          > Bo nie chcę aby moje dziecko w tym wieku było wyśmiewane i aby nie poczuło s
          > ię gorsze.

          >
          > Dziecko ma sie poczuc gorsze? Czy to matka czuje sie gorsza i przenosi to na dz
          > iecko? Dlaczego dziecko nie moze sie poczuc lepsze, wybrane bo nie idzie ze st
          > adem? Dziecko czuje sie tak, jak rodzice mu wpoja. Rodzice moga nauczyc dziecko
          > byc silnym, dumnym z tego co robi a nie kulic ogon i mowic amen. Dla jego dob
          > ra, oczywiscie.

          Powiedz to 7 latkowismile malemu w duzej szkole.
          Moich poglądów nie taję przed dzieckiem, nie robi też jego ojciec, który nie wierzy w nic.
          Ale zgodnie się zgodziliśmy że nie zrobimy młodemu dodatkowej traumy, miał ich dosyć.
          Niewierzący i buddystka zgodnie podpisali zgodę na religię katolicką ze świadomością gdzie mieszkamy i nie kierowało nami stado za którym ma iść dziecko ale świadomość utrudnień które się ma w dorosłym życiu jeżeli nie jest się po dobrej stronie jedynie słusznej.
          Spróbujesz kiedyś wypisać się z kościoła to zrozumiesz o co mi chodzi.
          A
          • kama265 Re: Skąd w życiu bierze się tandeta? 18.09.14, 11:02
            mój syn był w takiej sytuacji i jakoś nie ma traumy. Przesadzasz. Jeszcze gorzej byłoby w małej szkole na wsi - wtedy może bym zrozumiała Twoje obawy. O jakich utrudnieniach Ty mówisz??? nie usprawiedliwiaj swojego oportunizmu opowiadaniem o wymyślonych traumach dziecka. Owszem, będzie miał 2 okienka w lekcjach, tylko tyle. Robisz dzieciakowi wodę z mózgu
        • wrednarzeka Re: Skąd w życiu bierze się tandeta? 13.09.14, 13:20
          Miałam kolegę w podstawówce który nie chodził na religię. W sumie to mu zazdrościliśmy bo katecheci byli zwyczajnie chamscy i prostaccy. Ale to było lata temu gdy katecheza dopiero zaczęła wracać do szkoły i jeszcze była potulnie wpisywana na pierwszą lub ostatnią lekcję więc zazdrościliśmy koledze jeszcze bardziej bo mógł krócej siedzieć w szkole.
        • bosmanman Re: Skąd w życiu bierze się tandeta? 07.10.14, 14:10
          Bo nie można postawić małego chłopczyka przeciw 2000 lat KK, przeciw armii czarnych w sutannach ...
          Nie posyłanie dziecka na religię to jak napisanie mu na czole INNY=gorszy. I wcale nie od rodziców to zależy, ale od rzeszy katolików, którzy uważają że "mojsza wiara jest najprawdziwsza". I paluchami będą wytykać. A mały chłopczyk jest tylko małym chłopczykiem ...
            • bosmanman Re: Skąd w życiu bierze się tandeta? 10.10.14, 10:02
              Znam taką historię.
              W szkole zbiorczej (obejmującej kilka małych miejscowości, gdzie wszyscy się znają ) niezbyt zamożni rodzice postanowili syna na lekcje religii nie posyłać. Prawie od razu malucha zaczęto wyzywać od przechrztów, jehowych itp. Chłopiec wymiotował przed pójściem do szkoły, dostawał gorączki, bał się ..., w końcu matka wyjechała do Niemiec zarobić pieniądze na prywatną szkołę, w której nie było religii, ale był za to angielski.

              W tej samej szkole po kilku latach na lekcje religii nie chodził syn jednego z przedsiębiorców (sponsorował m.inn. remont dachu). Początek był jak wcześniej - też wyzwiska i przezwiska, ale wystarczyło, że ojciec pojawł się w szkole i zagroził końcem sponsorowania, nagle i dyrektorka i nauczyciele i uczniowie pilnowali żeby nie był prześladowany.
      • chalsia Re: Skąd w życiu bierze się tandeta? 13.09.14, 12:16
        > Ja wiem z doświadczenia własnego jak to ciężko wyciągnąć się z macek katolickic
        > h dobrodziejów

        to czemu sama wpychasz tam swoje dziecko? ono jest w takim wieku, że nie jest to jego świadoma decyzja

        > Bo nie chcę aby moje dziecko w tym wieku było wyśmiewane i aby nie poczuło się
        > gorsze

        bzdura do kwadratu - myślę, że to przeniesienie Twoich własnych emocji i obaw na dziecko

        w wątku Celinki napisałam 2 posty w tym temacie
        • chalsia Przeniesione moje posty z wątku Celinki 13.09.14, 12:21
          Blue Aniu idziesz na łatwiznę wbrew swoim przekonaniom, bo to właśnie robisz mimo, że piszesz inaczej

          nie opowiadaj mi bajek

          moje dziecko NIE brało udziału w ściemnianiu, też ma rodziców osobno
          nie chodziło na religię ani w przedszkolu (jako jedyne) ani w podstawówce (na początku jako jedyne z klasy, potem jeszcze jedno dziecko dołączyło, jak się okazało, że moje nie chodzi)
          jak była religia - szło do świetlicy
          na kościelne początki czy końce roku szkolnego dziecko nie chodziło

          dopiero później zorganizowano lekcje etyki - i tylko przez jeden rok - bo wedle wtedy obowiązujących przepisów w CAŁEJ SZKOLE musiała się zebrać co najmniej SIÓDEMKA dzieci
          zajęcia z etyki dziecko sobie bardzo chwaliło i z rozmów z dzieckiem miałam o tych zajęciach dobre zdanie

          i wiesz co - ani moje dziecko, ani jego koledzy i koleżanki, nie mieli jakiegokolwiek problemu z tym, że moje dziecko nieochrzczone i nie chodzi na religię, nie narzekało na szkołę, polubiło ją etc etc

          dziecko samo (no - pod wpływem harcerstwa) dojrzało i wybrało i jako nastolatek siię ochrzciło i przyjęło pierwszą komunię
          w związku z dokonanym wyborem chodzi w szkole na religię, chętnie chodziłoby i na etykę, ale akurat godziny są dla nas nieakceptowalne
          • chalsia Re: Przeniesione moje posty z wątku Celinki 13.09.14, 12:21
            > Dziecko nie wybrało, dziecko zostało po prostu zapisane do państwowego przedszk
            > ola gdzie zaczęto mu ryć w głowie.

            to TY się zgodziłaś, by zaczęto Twpjemu dziecku ryć w głowie
            Było nie wyrazić zgody na to i tyle
            moje dziecko tez było w państwowym przedszkolu i nie uczestniczyło w lekcjach religii

            jakies te Twoje przekonania miętkie są w obliczu opiniii publicznej
            • blue_ania37 Re: Przeniesione moje posty z wątku Celinki 13.09.14, 12:48
              chalsia napisała:

              > > Dziecko nie wybrało, dziecko zostało po prostu zapisane do państwowego pr
              > zedszk
              > > ola gdzie zaczęto mu ryć w głowie.
              >
              > to TY się zgodziłaś, by zaczęto Twpjemu dziecku ryć w głowie
              > Było nie wyrazić zgody na to i tyle
              > moje dziecko tez było w państwowym przedszkolu i nie uczestniczyło w lekcjach r
              > eligii
              >
              > jakies te Twoje przekonania miętkie są w obliczu opiniii publicznej


              Strasznie trudno pisać o swojej duchowości a te tematy o to zahaczają.
              Nie mam nic przeciwko Jezusowi itp....tylko ja w to przestałam w jakikolwiek sposób wierzyć, ufać.
              To nie stało dziś, wczoraj to był długoletni proces.
              To było poszukiwanie swojej duchowości i co mi robi lepiej.
              Lepiej robią mi ćwiczenia oddechowe niż Ojcze nasz.
              Dochodziłam do tej ściany długo.
              Miałam na szczęście rozsądnych rodziców którzy się nie wtrącali i męża który jest zdeklarowanym agnostykiem.
              Jestem zabujana w sile którą daje mi joga buddyjska i oburzona, że dziecko się uczy że to co robię ja jest złe w imię katolicyzmu.
              Długo trwał mój proces odejścia od kościoła, apostazja nie jest miła.
              To był mój kolejny rozwód, ten był na moje życzenie.
              Ale staram się być w życiu uczciwa mimo wszystko i nie chcę być kojarzona i liczona tam gdzie mnie nie ma.
              Można mnie oceniać że zrobiłam błąd w sprawie mojego dziecka.
              To był mój wybór i jego ojca.
              Uważam jako ta która nie jest w tych procentach katolików że uczyniłabym mu większą krzywdę każąc mu być w mniejszości.
              Będzie świadomy pozna poglądy moje i swojego taty i dziadków którzy są katolikami, i wybierze co chce.
              Nie skazuję go na żadną drogę, pokazuję mu jedynie teraz, żeby mieć pokorę a swoją drogę wybierze jako człowiek świadomy i jeżeli będzie chciał przejść na judaizm, wierzyć w Mahometa, będę pierwsza która mu pomoże.
              Ale sytuacja w Polsce jest taka, że nie należy się wychylać a na swoje poglądy to trzeba mieć "jaja" aby je mieć.
              • triss_merigold6 Re: Przeniesione moje posty z wątku Celinki 13.09.14, 12:53
                Na razie pokazujesz dziecku konformizm, bo tyle z przekazu zrozumie kilkulatek. Nie wychylać się, siedzieć cicho w grupie, nie wyróżniać się.
                Jaka sytuacja jest w Polsce, uświadom mnie? Bo na razie z placówek opiekuńczo-edukacyjnych moje dzieci zaliczyły żłobek, przedszkole i starszak 3 klasy podstawówki i nie widzę powodów do obaw na tle indoktrynacji religijnej.
                  • altz Re: Przeniesione moje posty z wątku Celinki 13.09.14, 15:41
                    chalsia napisała:
                    > chcesz Blue Aniu by Twoje dziecko tuliło uszy, przytakiwało, bało się mieć swoj
                    > e zdanie, bało się walczyć o swoje?

                    Na razie dziecko Ani chętnie chodzi na religię, jest zaangażowane, próbuje nawet nawracać rodziców. wink
                    Chyba większy problem z tym mają obecnie rodzice, niż syn.
                    • blue_ania37 Re: Przeniesione moje posty z wątku Celinki 13.09.14, 16:12
                      Rodzice nie mają problemu z wiarą, raczej w związku z tym, że są w mniejszości zauważają krzyże i to że kościół katolicki za bardzo się miesza.
                      Zauważają brak tolerancji i przyzwolenie na bylejakość
                      Pozwolenie na to, ze nie puszcza się dziecka na religię ale nie wypisuje się z kościoła.
                      Na wszechobecną religię i uczenie jedynej słusznej drogi.
                      Na to, że o jakimś Bogu mówi się że ma tłusty zad i jest zaczadzony kadzidełkami.
                      W świecie moim takie pojęcia nie istnieją.
                      Wolę to przekazać dziecku niż pojęcia tłustego zada a kadzidełka po prostu ładnie pachnąsmile
                        • blue_ania37 Re: Przeniesione moje posty z wątku Celinki 13.09.14, 17:27
                          Zrobiłaś apostazję czy triss?
                          Czy tylko byłyście tak "odważne" że nie zapisałyście dziecka na religię?
                          Przyznaj się ogólnie i nie wirtualnie, że Jezus nie jest Twoim Bogiem.
                          Zobacz reakcje a potem nie zapisz dziecka.
                          Ja mam koleżankę od podstawówki, nie chodziła na religię rozmawiałam z nią jako dorosłą co w niej zostało z tamtych lat.
                          Jej opowieści zadecydowały, że zapisałam młodego na tą "wasza" religię.
                          Wymiotuję katolikami, zakłamaniem rozwodami, ogólna dobroć tylko z każdej strony szyderstwo i kłamstwo.
                          Nie mnie potepiać ale Tri który wyzywa kobiety od różnych wierząc w dobro ludzi i że zbawienie w niebie.
                          Potępiacie tych którzy walczą o swoje dając pozwolenie tym którzy obrażają i mają w dupie przykazania swojego Boga.
                          Bo Bóg jakikolwiek pojmowany nie pozwoliłby na to w jaki sposób Tri mówi o kobietach, ale jutro może pójść do kościółka opłatek przyjąć i jeszcze obrazić z 3 razy.
                          Takiemu Bogu zdecydowanie mówię nie.
                          A
                          • zielona.wrona Re: Przeniesione moje posty z wątku Celinki 13.09.14, 17:40
                            Takiemu Bogu zdecydowanie mówię nie.

                            ale syna na religie posylasz i do komunii chcesz poslac? jestes tchorzem! Nazywasz to zostawieniem synkowi wyboru, kiedys, zamiast samej wybrac.
                            Zdajesz sobie sprawe na co narazasz dziecko, kiedy w dniu komunii inne dzieci pojda z rodzicami do oltarza a Twoj synek bedzie sam? Wiesz jak go moga wysmiac? Czy tez pojdziesz do komunii wymachujac twoja czerwona wstazeczka?
                            Oburza Cie, jak Tri wyraza sie o Buddie. A widzialas kiedys Budde chudege?
                            Stado baranow- inaczej tego nazwac nie mozna. Stado zastrachanych baranow.
                            • altz Re: Przeniesione moje posty z wątku Celinki 13.09.14, 18:01
                              > Takiemu Bogu zdecydowanie mówię nie.
                              >
                              zielona.wrona napisał:
                              > ale syna na religie posylasz i do komunii chcesz poslac? jestes tchorzem! Nazyw
                              > asz to zostawieniem synkowi wyboru, kiedys, zamiast samej wybrac.

                              Bez przesady. Religia nie jest aż taka ważna, żeby dziecko nie mogło sobie jej wybrać.
                              Babci też zakazać chodzenia do kościółka, bo mało z tego rozumie? Słuchania RM?
                              Rodzice kontrolują sytuację, dziecko żyje w społeczeństwie, większość dzieci w Polsce uczęszcza czy uczęszczało na religię, to nie jest organizacja przestępcza! big_grin
                              Można się przyczepić do fatalnego stanu tych zajęć, ale wszystkich katechetów nie zmienimy, jaki stan tej wiary, taki poziom katechetów i księży. Lepszych nie ma! smile

                              > Zdajesz sobie sprawe na co narazasz dziecko, kiedy w dniu komunii inne dzieci p
                              > ojda z rodzicami do oltarza a Twoj synek bedzie sam? Wiesz jak go moga wysmiac?
                              Dzieci mają wtedy w nosie obcych rodziców, chcą dobrze wypaść, a potem myślą o rodzinie i prezentach.
                            • blue_ania37 Re: Przeniesione moje posty z wątku Celinki 13.09.14, 23:52
                              zielona.wrona napisał:

                              > Takiemu Bogu zdecydowanie mówię nie.
                              >
                              > ale syna na religie posylasz i do komunii chcesz poslac? jestes tchorzem! Nazyw
                              > asz to zostawieniem synkowi wyboru, kiedys, zamiast samej wybrac.
                              > Zdajesz sobie sprawe na co narazasz dziecko, kiedy w dniu komunii inne dzieci p
                              > ojda z rodzicami do oltarza a Twoj synek bedzie sam? Wiesz jak go moga wysmiac?
                              > Czy tez pojdziesz do komunii wymachujac twoja czerwona wstazeczka?
                              > Oburza Cie, jak Tri wyraza sie o Buddie. A widzialas kiedys Budde chudege?
                              > Stado baranow- inaczej tego nazwac nie mozna. Stado zastrachanych baranow.

                              Katolicyzm zakłada, że muszę i koniecznie chcieć.
                              Moja wiara nie wymaga, nie zależy mi żeby mój syn był buddysta, nie musi.
                              Może być katolikiem. Nie mam z tych problemów.
                              Właśnie katolicy maja problem z tym że skoro na coś przystałam to moje dziecko też musi.
                              Moje dziecko ma być szczęśliwe i sprawa jego religii jest ostatnią rzeczą która mnie gniecie.
                              Moje dziecko kiedy pójdzie do Komunii będzie miało moje wsparcie, i miłość.
                              To katolicy mają problem że coś nie jest tak.
                              Jak się wierzy w coś innego i coś innego jest ważne to można pokazywać to w inny sposób.
                              Nie napisałabym o Bogu że jest stary i ma chudy zad, nie epatuje nienawiścią do wizerunku Boga, Jezusa itp...nie wyśmiewam Maryi zawsze dziewicy.
                              Mówiac zad, i zaczadzony zad Buddy obraża się moje uczucia, zwalając na MNIE odpowiedzialność i jeszcze stado baranówsmile
                              Wstyd Katolicy.
                              Domagacie się ode mnie nie wiem czego.
                              Jasno pokazujecie że w tym układzie nie można być uczciwym.
                              Każda próba bycia sobą` skazuje na piętnowanie.
                              Skąd w Was tak ogromna potrzeba aby moje dziecko przynależało do mojej religii?
                              Tak Was oburza, że buddystka może brać udział w Waszej uroczystości jaka jest zwiazana z Komunią św?
                              Pokazywać braki to trzeba koledze Tri który nie ma tolerancji dla inności.
                              Chalsia, która nie bierze udziału w życiu kościoła ale jej "lata" czy jest zapisana czy nie.
                              To jest problem, a nie matka buddystka i ojciec niewierzący podejmujący w tym państwie i w takim otoczeniu w jakim żyjemy decyzję o religii w szkole dla 7 latka.
                              Mojemu dziecku mniej zrobi ta religia, niż poglądy, że nie należy się wypisywać ale nie należy też uczestniczyć.
                              W życiu tak myślałam liczy się uczciwość ale jasno i dobitnie pokazujecie, że liczy się to co jest napisane.
                              Nie mam problemu z tą religią i młody nie ma i były nie.
                              Po prostu mamy własne przekonania, i własne ścieżki duchowości.
                              I wolę duchowość byłego który jest uczciwy wobec "waszych bogów" niż zakłamanie tych niewierzących ale będących we wspólnocie.
                              Moje dziecko chociaż ma szansę na tolerancję.
                              I jeśli podejmie decyzję o apostazji to myślę, że podejmie ją świadomie.
                              A jeśli będzie chciał być katolickim księdzem to matka buddystka i ojciec ateista będą z nim.
                              Bo mamy tolerancję której Wam brakuje.
                              Dobranoc.

                              >
                                  • ada1214 Re: Przeniesione moje posty z wątku Celinki 14.09.14, 09:19
                                    blue_ania37 napisała:

                                    > Asertywność?
                                    > Czy przejaw asekuracji?
                                    > Dziecka nie poślę ale się nie wypiszęsmile
                                    > Takiej asertywności mówię niesmile

                                    Ja sie wypisalam. Dokument potwierdzajacy moja apostazje CZymam na polce z waznymi dokumentami.



                                    > Takiej asertywności mówię niesmile

                                    A jakiej asertywnosci mowisz TAK?

                                    Przypuszczam, ze polowe, jak nie wiecej, rzeszy katolikow w naszym kraju stanowia tacy wlasnie wystraszeni ludzie, ktorzy nie maja z KK nic wspolnego, ale boja sie wychylic i tak oto, tworzycie farse na duza skale.
                              • chalsia Re: Przeniesione moje posty z wątku Celinki 14.09.14, 00:49
                                > Skąd w Was tak ogromna potrzeba aby moje dziecko przynależało do mojej religii?
                                > Tak Was oburza, że buddystka może brać udział w Waszej uroczystości jaka jest z
                                > wiazana z Komunią św?

                                NIKT nie napisał tego co wyżej - to Twoje własne wymysły

                                > Chalsia, która nie bierze udziału w życiu kościoła ale jej "lata" czy jest zapi
                                > sana czy nie.
                                > To jest problem,

                                co jest problemem? no wisi mi to, tak samo jak mi wisi czy Twoje dziecko będzie katolikiem czy buddystą czy agnostykiem

                                > Mojemu dziecku mniej zrobi ta religia, niż poglądy, że nie należy się wypisywać
                                > ale nie należy też uczestniczyć

                                znowu piszesz bzdury - ja NIE uważam, że nie należy się wypisywać, mnie się po prostu nie chce w tym kierunku kiwnąć palcem, bo mi wisi, olewka. Jak ktoś chce, komuś zależy żeby się wykreślic ze spisów kościelnych - jak Ty - to wolna droga.

                                i ja nie jestem we wspólnocie, to, że widnieje tam moje nazwisko NIE CZYNI mnie członkiem tek wspólnoty

                                > Moje dziecko chociaż ma szansę na tolerancję.
                                > I jeśli podejmie decyzję o apostazji to myślę, że podejmie ją świadomie.
                                > A jeśli będzie chciał być katolickim księdzem to matka buddystka i ojciec ateis
                                > ta będą z nim.
                                > Bo mamy tolerancję której Wam brakuje.

                                nie rozumiesz w takim razie pojęcia tolerancji
                                moje dziecko ją właśnie poznało, skoro wyraziłam zgodę na jego chrzest i komunię i dikładnie tak jak Ty będę dziecko wspierała - bez względu na to, czy będzie chciało zostać księdzem albo ateistą

                                w ogóle nie rozumiesz kwestii poruszanej w tym wątku
                                on nie jest o tolerancji a o zakłamaniu i hipokryzji
                          • chalsia Re: Przeniesione moje posty z wątku Celinki 13.09.14, 17:52
                            ja się rozstałam z kościołem katolickim i wiarą chrześcijańską po bierzmowaniu
                            apostazji nie dokonałam bo mi to całkowicie wisi kalafiorem czy widnieję w spisie wiernych czy nie

                            zupełnie spokojnie mówię publicznie, że jestem agnostyczką
                            mam wśród przyjaciół wiele osób głęboko wierzących, mam i agnostyków i ateistów
                            reakcji negatywnych otoczenia na stwierdzenie, że się jest agnostykiem/ateistą nie widziałam

                            moje dziecko NIE BYŁO chrzczone, nie chodziło na religię, samo w wieku nastoletnim podjęło decyzję o przystąpieniu do kościoła katolickiego - ochrzciło się i wzięło pierwszą komunię

                            Ty nie walczysz o swoje - i właśnie Twoje zakłamanie i hipokryzję potępiam
                            • tricolour No, ja oceniam negatywnie agnostycyzm... 14.09.14, 14:08
                              ... bo ma on - w moim odczuciu - wymiar majtek opuszczonych do kolan. Z tej to figury równie blisko do ubrania lub nagości wedle oportunistycznego obstalunku.

                              Taki rodzaj dziewictwa, utrzymanego aż do śmierci, nie przez seksualną czystość tylko przez seks wyłącznie analny.
                              • altz Re: No, ja oceniam negatywnie agnostycyzm... 14.09.14, 14:56
                                tricolour napisał:

                                > ... bo ma on - w moim odczuciu - wymiar majtek opuszczonych do kolan. Z tej to
                                > figury równie blisko do ubrania lub nagości wedle oportunistycznego obstalunku.
                                >
                                > Taki rodzaj dziewictwa, utrzymanego aż do śmierci, nie przez seksualną czystość
                                > tylko przez seks wyłącznie analny.

                                Wymyślne formy zazwyczaj mają ukryć pustkę w głowie, ale wymyśle i złośliwe formy, nie wiem, o czym dodatkowo mogą świadczyć?

                                Napisałem już na temat agnostycyzmu, ale powtórzę, bo widać nie dotarło. Żadna religia nie rozwiązuje problemu, nie daje żadnych odpowiedzi, dla agnostyka są tylko celebrowaniem pustych rytuałów.
                          • kama265 Re: Przeniesione moje posty z wątku Celinki 18.09.14, 11:09
                            wszyscy wiedzą, że Jezus nie jest moim bogiem, że według mnie nie ma bogów w ogóle. I nie zaobserwowałam jakieś wielkiej reakcji na to, nikt nie zerwał ze mną kontaktów smile. Mam nawet serdeczną koleżankę bardzo zaangażowaną religijnie, nadal się lubimy, próbowała mnie nawracać, ale jej stanowczo powiedziałam, że nie chcę, więc przestałą. Po prostu nie masz za grosz odwagi cywilnej i za bardzo Ci zależy na tym co inni o Tobie sądzą. Syndrom oblężonej twierdzy, co?
                            • blue_ania37 Re: Przeniesione moje posty z wątku Celinki 18.09.14, 11:25
                              Na co ja nie mam odwagi?
                              Też mam znajomych katolików którzy mnie lubią.
                              Ja wcale nie piszę o wielkich reakcjach, i że ktoś będzie pluł pod nogi mojemu synowi.
                              Rozmowa staje się już akademickasmile
                              Ja jestem za rozwodem kościoła z państwem.
                              Za to zeby w równym stopniu były przestrzegane moje zasady życiowe jak i Twoje.
                              Abym nie musiała stawać przed wyborami, czy poślę dziecko na religię jedyną słuszną w tym kraju czy będzie siedział w tym czasie w świetlicy.
                              Nie zauważyłam u mojego dziecka traum to jakas Twoja projekcja.
                              Tak jak katolik nie chciał by aby w państwowych urzedach, szkołach była prowadzona inna religia.
                              Państwo ma chronić wszystkich swoich mieszkańców.
                              To nie moja wina, że urodziłam się nad Wisła, gdybym urodziła się tylko 200 km stąd za zachodnią granica nie miałabym żadnych problemów zwiazanych z wyznaniem.
                              • zmeczona100 Re: Przeniesione moje posty z wątku Celinki 18.09.14, 12:11
                                > Tak jak katolik nie chciał by aby w państwowych urzedach, szkołach była prowadz
                                > ona inna religia.

                                Że co?? Co miałoby mi to przeszkadzać, jeśli nie ograniczałoby moich praw ani niczego nie narzucało??
                                Anka, weź się wreszcie obudź.

                                Ja jestem abstynentką- w zasadzie totalną.
                                Tyle, że do głowy by mi nie przyszło użalać się i kląć na fakt, że w Polsce nie ma prohibicji.
                                Ja nie pije, ale inni piją- i mnie to nie przeszkadza (nie mówię tu o alkoholizmie czy zachowaniach niebezpiecznych pod jego wpływem). Mnie alkoholu do gardła nikt nie wlewa ani w żaden inny sposób nie przymusza do picia. To jest mój wybór.

                                > Państwo ma chronić wszystkich swoich mieszkańców.

                                Ciekawe przed czym. I co to jest to "państwo"...
                                • blue_ania37 Re: Przeniesione moje posty z wątku Celinki 18.09.14, 12:28
                                  zmeczona100 napisała:
                                  >
                                  > Że co?? Co miałoby mi to przeszkadzać, jeśli nie ograniczałoby moich praw ani n
                                  > iczego nie narzucało??
                                  > Anka, weź się wreszcie obudź.

                                  Ogranicza moje prawa i narzuca.
                                  Ja nie posiadam wolnego z powodu SWOJEJ wiary od państwa.
                                  Nie posiadam również możliwości posyłania dziecka na zajęcia z mojej wiary za państwowe pieniądze w czasie godzin pracy państwowej szkoły.
                                  Nie ma symbolów mojej wiary również w państwowych szpitalach.
                                  Nie ma również symbolów mojej wiary w państwowej telewizji.

                                  Nie wiem, gdzie tu widzisz równe prawa?

                                  > Ja nie pije, ale inni piją- i mnie to nie przeszkadza (nie mówię tu o alkoholiz
                                  > mie czy zachowaniach niebezpiecznych pod jego wpływem). Mnie alkoholu do gardła
                                  > nikt nie wlewa ani w żaden inny sposób nie przymusza do picia. To jest mój wyb
                                  > ór.

                                  Porównywanie sposobu na życie, wyznawanymi zasadami, moralnościa, duchowościa z mniej lub bardziej okazjonalnym piciem wódki uważam za dziwne i zupełnie nietrafione.
                                  • zmeczona100 Re: Przeniesione moje posty z wątku Celinki 18.09.14, 13:46

                                    > Ogranicza moje prawa i narzuca.

                                    Chyba się pogubiłaś, co pisałaś, co ja pisałam i na co odpowiadasz.

                                    Nie wiem, jakie prawa Ci ogranicza moja wiara.
                                    Nie wiem, co Ci narzuca moja wiara.

                                    Nie wiem, bo nie piszesz, tylko rzucasz ogólnikami.

                                    > Ja nie posiadam wolnego z powodu SWOJEJ wiary od państwa.
                                    > Nie posiadam również możliwości posyłania dziecka na zajęcia z mojej wiary za p
                                    > aństwowe pieniądze w czasie godzin pracy państwowej szkoły.
                                    > Nie ma symbolów mojej wiary również w państwowych szpitalach.
                                    > Nie ma również symbolów mojej wiary w państwowej telewizji.
                                    > > Nie wiem, gdzie tu widzisz równe prawa?

                                    Co zrobiłaś, aby je mieć? I co robisz, aby zmienić swoją sytuację?

                                    > Porównywanie sposobu na życie, wyznawanymi zasadami, moralnościa, duchowościa z
                                    > mniej lub bardziej okazjonalnym piciem wódki uważam za dziwne i zupełnie nietr
                                    > afione.

                                    Ja uważam inaczej.

                                    OK, rozumiem, że nie rozumiesz porównań.
                                    Nie każdy musi rozumieć.
                                    • blue_ania37 Re: Przeniesione moje posty z wątku Celinki 18.09.14, 22:25
                                      zmeczona100 napisała:
                                      >
                                      > Chyba się pogubiłaś, co pisałaś, co ja pisałam i na co odpowiadasz.

                                      Zadalaś mi pytanie czy mnie ogranicza, więc napisałam Ci, że i owszem na co do dostaję odpowiedż że się pogubiłam bo nie jest zgodna z Twoimi oczekiwaniami, nic na to nie poradzę.
                                      Jestem spójna wg siebie.
                                      >
                                      > Nie wiem, bo nie piszesz, tylko rzucasz ogólnikami.

                                      Podałam Ci ponizej przykłady, dla Ciebie to ogólniki a dla mnie codzienne oglądanie "dowodów", że jedną religię w tym państwie traktuje się inaczej niż pozostałe.
                                      >
                                      > > Ja nie posiadam wolnego z powodu SWOJEJ wiary od państwa.
                                      > > Nie posiadam również możliwości posyłania dziecka na zajęcia z mojej wiar
                                      > y za p
                                      > > aństwowe pieniądze w czasie godzin pracy państwowej szkoły.
                                      > > Nie ma symbolów mojej wiary również w państwowych szpitalach.
                                      > > Nie ma również symbolów mojej wiary w państwowej telewizji.
                                      > > > Nie wiem, gdzie tu widzisz równe prawa?
                                      >
                                      > Co zrobiłaś, aby je mieć? I co robisz, aby zmienić swoją sytuację?

                                      A to jakiś Twój ogólnik, bo nie mam pojęcia co w kraju gdzie ze względu na to, że religia to kalafior, jak pisze np Chalsia może zrobić osoba która chce żyć zgodnie ze swoimi przekonaniami.
                                      Ten wątek pokazuje jak to panstwo jest nieuczciwe.
                                      Tu nawet nie wypowiadało się wiele osób, a jednocześnie kilka z nich przyznało, że kalafiorem jest w jakich księgach są zapisani, co powoduje, że jedyna słuszna wiara w tym kraju ma się świetnie i ma o wiele większy procent zapisanych i praktykujacych co daje im możliwość manipulowania, przedstawiania nieprawdziwych informacji o stanie katolików w tym kraju itp...

                                      > OK, rozumiem, że nie rozumiesz porównań.
                                      > Nie każdy musi rozumieć.

                                      Nie rozumiem porównania religii, duchowości zasad moralnych, idei i postrzegania życia do wypicia wódy.
                                      Dla mnie to coś więcej niż wóda czy piwa ale każdy nie musi porównan rozumieć
                              • zielona.wrona Re: Przeniesione moje posty z wątku Celinki 18.09.14, 19:56
                                blue_ania37 napisała:
                                Nie zauważyłam u mojego dziecka traum to jakas Twoja projekcja.

                                Troche sie pogubilas w tym wszystkim ci o piszesz, co jest a co chcialbys, zeby bylo. Kilka postow wczesniej pisalas wyraznie, ze zafundowaliscie dzieku dosc traum i w zwiazku z tym jeszcze jedna trauma ( nie chodzenie na religie z cala klasa, ew, wychodzenie z klasy na czas religii) nie jest mu potrzeba.
                                Poniekad rozumiem zachowanie Twojego wtedy jeszcze meza w czase sprzed rozwodu. Jeden dobry (wtedy jeszcze) Bo wie, co bylo naprawde a co skutkiem i czego.
                                Sama sie w tym wszystkim gubisz, Obudz sie Anka!!
                                • blue_ania37 Re: Przeniesione moje posty z wątku Celinki 18.09.14, 22:35
                                  zielona.wrona napisał:

                                  > blue_ania37 napisała:
                                  > Nie zauważyłam u mojego dziecka traum to jakas Twoja projekcja.
                                  >
                                  > Troche sie pogubilas w tym wszystkim ci o piszesz, co jest a co chcialbys, zeby
                                  > bylo. Kilka postow wczesniej pisalas wyraznie, ze zafundowaliscie dzieku dosc
                                  > traum i w zwiazku z tym jeszcze jedna trauma ( nie chodzenie na religie z cala
                                  > klasa, ew, wychodzenie z klasy na czas religii) nie jest mu potrzeba.
                                  > Poniekad rozumiem zachowanie Twojego wtedy jeszcze meza w czase sprzed rozwodu.
                                  > Jeden dobry (wtedy jeszcze) Bo wie, co bylo naprawde a co skutkiem i czego.
                                  > Sama sie w tym wszystkim gubisz, Obudz sie Anka!!

                                  Nie chcę fundować dziecku traumy związanej z poczuciem odmienności i kazaniu mu być silnym.
                                  Na to w jego życiu przyjdzie czas.
                                  A narazie ma być szcześliwy i po prostu bezpieczny.
                                  I nie ma czuć się gorszym co obecny stan religii w szkołach mu funduje.
                                  Bycie w mniejszości, brak mozliwości powiedzenia o swoich pogladach, brak wsparcia w grupie nauczycielskiej do wspierania odmienności religijnej itp....
                                  I nie chodzi mi tu o pogadankę ale mozliwość reprezentowania swoich pogladów w takim samym wymiarze jak jego katoliccy koledzy.

                                  Dobrze, że tak usprawiedliwiasz mojego byłego i tak potepiasz moje zapisanie go na religię z całością klasy a jesteś za wyrzuceniem 4 latka z domu.
                                  To faktycznie było myślenie odważne, nowe, aż żal to zaprzepaścićsmile
                                  Jeden sprawiedliwysmile mój były maż i zielona wronasmile
              • chalsia Re: Przeniesione moje posty z wątku Celinki 13.09.14, 13:04
                > Nie skazuję go na żadną drogę, pokazuję mu jedynie teraz, żeby mieć pokorę a sw
                > oją drogę wybierze jako człowiek świadomy i jeżeli będzie chciał przejść na jud
                > aizm, wierzyć w Mahometa, będę pierwsza która mu pomoże.

                owszem, skazałaś dziecko na EWENTUALNE powielenie Twojej drogi, którą własnie opisałaś jako - tu cytat " To nie stało dziś, wczoraj to był długoletni proces. To było poszukiwanie swojej duchowości i co mi robi lepiej. ...... Dochodziłam do tej ściany długo. Długo trwał mój proces odejścia od kościoła, apostazja nie jest miła."

                Łatwiej jest przyjąć wiarę (jakąś), niż odejść od tej, w której zostało się wychowanym.

                bycie w mniejszości nie jest krzywdzące, to tylko Twoja projekcja z Twojej młodości, a teraz jednak czasy się trochę zmieniły
                po za tym, to czy dziecko odbiera swoją inność jako krzywdzącą, to zależy od rodziców i wsparcia jakie mu dają

                > Jestem zabujana w sile którą daje mi joga buddyjska i oburzona, że dziecko się
                > uczy że to co robię ja jest złe w imię katolicyzmu.

                i SAMA na to pozwalasz, ja bym siwy dym w szkole i kurii (czy tam gdzie trzeba) zrobiła, jak by moje dziecko coś takiego usłyszało
      • tricolour Krzyże w urzędach wiszą dlatego... 13.09.14, 12:35
        ... że pracownicy chcą, by wisiały. Stoją też paprotki i inne badyle z tego samego powodu: bo ktoś chce. Ja tych krzyży nie widzę, bo nie mam na punkcie krzyża zajoba, by wypatrywać skąd może czyhać. Nie widzę też paprotek czy mebli z płyty wiórowej w obesranym kolorze.

        "Przez takich jak Ty moje dziecko chodzi na religię i zaciskam zęby" - ja nie mam nic wspólnego z Twoim dzieckiem. Ono chodzi na religię, bo ma leniwych pseudorodziców, którzy mają w dupie rozwój dziecka. Tchórzy, którzy potrafią jęczeć na forum zamiast pójść do dyrektora placówki po swoje prawa.

        Mój Bóg - jak widzisz - dba nie tylko o moje, ale nawet o Twoje dziecko. Twój Bóg ma je w swojej tłustej, grubej, okadzonej dupie, a Bóg Twego męża ma je w niczym. To także jest Twój wybór i konsekwencje.
        • blue_ania37 Re: Krzyże w urzędach wiszą dlatego... 13.09.14, 13:07
          tricolour napisał:

          > ... że pracownicy chcą, by wisiały. Stoją też paprotki i inne badyle z tego sam
          > ego powodu: bo ktoś chce. Ja tych krzyży nie widzę, bo nie mam na punkcie krzyż
          > a zajoba, by wypatrywać skąd może czyhać. Nie widzę też paprotek czy mebli z pł
          > yty wiórowej w obesranym kolorze.

          Żartujesz?
          Pracownicy nie mają nic do gadania.
          I mogę ze swojego doświadczenia.
          Jestem zmuszana w pracy do uczestnictwa w modłach mszach itp....
          Tak mam wybór mogę odejść ale będę wtedy musiała męża podać o alimenty dwukrotnie wyższe, więc się poświęcamsmile
          Placówka w której pracuję została przez miasto oddana księżom katolikom, przejęto nas z dobrodziejstwem inwentarzasmile nikt nie pytał się jak tam się zatrudniałam o religię tylko o wykształcenie.
          Po 4 latach w katolickim duchu mam dosyć patrzenia jak łamane są dzieciaki, jak zmuszane do uczestnictwa w rzeczach które mają gdzieś.
          Jak jest robione wszystko na jedno kopyto.
          Ten katolicyzm który polega na robieniu kasy, na urodzinach księdza dobrodzieja z kelnereczkami w sukienkach do polowy tyłka.
          W tym zakłamaniu własnych uzależnień i słabości.
          W tych oparach wódy którą maja odwiedzający księża.
          W tych samochodach w tych wycieczkach.
          Znam te domy pielgrzyma i dom dla chłopaków, którzy się uczą na księży.
          Przepych, bogactwo w tym drugim i czysto i zgrzebnie w tym pierwszym.
          Znam tatusiów księży i takich do których przychodzą dziewczynki.
          W życiu znałam jednego dobrego księdza.


          > Mój Bóg - jak widzisz - dba nie tylko o moje, ale nawet o Twoje dziecko. Twój B
          > óg ma je w swojej tłustej, grubej, okadzonej dupie, a Bóg Twego męża ma je w ni
          > czym. To także jest Twój wybór i konsekwencje.

          Obrażasz mojego Boga chociaż na temat Twojego Boga nie powiedziałam złego słowa.
          Mój były mąż nie ma Boga i ma do tego prawo.
          Ale w świecie gdzie na poglądy kogoś się mówi że jego Bóg jest tłusty i ma okadzona dupę ciężko nie chronić najmłodszych.
          Właśnie dla takich poglądów moje dziecko chodzi na religię, nie chcę żeby musiało znosić takie poglądy kiedy nie umie się bronić.
          Dziękuję potwierdziłeś moje przypuszczenia, że w tym kraju nie można myśleć inaczej.
          • chalsia Re: Krzyże w urzędach wiszą dlatego... 13.09.14, 13:13
            ia.
            > Jestem zmuszana w pracy do uczestnictwa w modłach mszach itp..

            i potulnie się z tym godzisz
            to jest działanie bezprawne, nikt nie może Cię do tego zmusić
            jest takie powiedzenie, że inni szanują cię na tyle, na ile się sama szanujesz

            > Dziękuję potwierdziłeś moje przypuszczenia, że w tym kraju nie można myśleć ina
            > czej.

            już Ci Bramstenga napisała, że chrzanisz farmazony

            a całe ten post pokazuje w jak wielkim zakłamaniu sama działasz - piętnujesz coś i sama w to coś dziecko wpychasz
            żal mi Twojego dziecka na przyszłość - wzór postawy od matki mało fajny (nie chodzi o Twoją wiarę, tylko o niezgodność Twoich poglądów z działaniami)
            • blue_ania37 Re: Krzyże w urzędach wiszą dlatego... 13.09.14, 13:28
              chalsia napisała:

              > ia.
              > > Jestem zmuszana w pracy do uczestnictwa w modłach mszach itp..
              >
              > i potulnie się z tym godzisz
              > to jest działanie bezprawne, nikt nie może Cię do tego zmusić
              > jest takie powiedzenie, że inni szanują cię na tyle, na ile się sama szanujesz



              Jak to łatwo pisaćsmile
              Nie znasz mojej sytuacji zawodowej i jak to wygląda.
              Jak można wymusić na ludziach określone zachowania.
              W imię miłości i Boga.
              Jak można się bać bo potrzebuję tej pracy dla życia.
              Nie działam przeciwko.
              Nie mówię, że Boga nie ma.
              Jedynie co mówię a jest niezgodne to jest to aby używali gum i uważali z bzykaniem.
              Mam świadomość i rozum i nie uważam że dziewczątka które sa w ośrodku i chłopcy dzięki modlitwom przy obiedzie zmienią się w aniołki.
              Nie modlę się, z szacunku wstaję i to jedyne co mogę zrobić.
              Nie wyśmiewam i nie mówię o swoich pogladach.
              Nie zmuszam na pewno
              >
              > > Dziękuję potwierdziłeś moje przypuszczenia, że w tym kraju nie można myśl
              > eć ina
              > > czej.
              >
              > już Ci Bramstenga napisała, że chrzanisz farmazony
              >
              > a całe ten post pokazuje w jak wielkim zakłamaniu sama działasz - piętnujesz co
              > ś i sama w to coś dziecko wpychasz
              > żal mi Twojego dziecka na przyszłość - wzór postawy od matki mało fajny (nie ch
              > odzi o Twoją wiarę, tylko o niezgodność Twoich poglądów z działaniami)

              Moje dziecko nie ma problemu, problem ma Tri bo ktoś napisał, że nie wierzy w jednego Boga a w świecie Tri to nie ma prawa miejsca.
              Nie żyje w żadnym zakłamaniu, nie potrzebuję wszystkim i ciągle potwierdzać swojej wiary.
              Buddyzm wierzy w rozwój człowieka i dlatego wychodzę z założenia, że jeśli kogoś rozwija katolicyzm to zawsze jest in plus.

              Moje dziecko wie, że są różne religie i że możnna wierzyć w różnych Bogów.
              Wie też że żyje w Polsce i że tu się wierzy w takiego Boga on to akceptuje ja to akceptuje bo nie truje mu że źle i niedobrze.
              Czekam aż wybierze swoją drogę.
              Byle ktoś nie powiedział nigdy o jego Bogu tak jak Tri podsumował mnie i tyle.
              A
              • tricolour Tak, w świecie Tri nie ma miejsca... 13.09.14, 13:52
                .... na bylejakośc, tandetę i olewactwo.

                W świecie Ti funkcjonują katolicy, muzułmanie, agnostycy, ateiści, Żydzi i cykliści w równym stopniu. Oni tak dobrze sobie funkcjonują, że mnie nawet nie interesuje kto jest kim, bo nie moja sprawa.

                Ale moją sprawą jest gdy buddysta wraz agnostykiem dobrowolnie posyłają dziecko do Komunii Świętej jęcząc mi w ucho jak są prześladowani przez Kościół. Jęczą prześladowanie, ale dziecko wpychają w łapy prześladowców.
                • blue_ania37 Re: Tak, w świecie Tri nie ma miejsca... 13.09.14, 14:28
                  tricolour napisał:

                  > .... na bylejakośc, tandetę i olewactwo.

                  >
                  > Ale moją sprawą jest gdy buddysta wraz agnostykiem dobrowolnie posyłają dziecko
                  > do Komunii Świętej jęcząc mi w ucho jak są prześladowani przez Kościół. Jęczą
                  > prześladowanie, ale dziecko wpychają w łapy prześladowców.

                  Nie jęczę, nie żalę się że moje dziecko jest prześladowane.
                  Uważam że za dużo religii w życiu społecznym to wszystko.
                  Będziesz musiał z tym żyć że jakieś dziecko przyjmie Komunię Świętą bez udziału rodziców.
                  Ale uwierz, że to dziecko będzie szczęśliwe a jego niewierzący rodzice popatrzą na siebie z sympatią.
                  Bo w przeciwieństwie do Ciebie zawsze miałam z moim byłym mężem ogrom tolerancji dla innych wyznań.
                  To kiedyś nas między innymi połączyło.
                  I jak młody dorośnie to opowiemy mu o swoich drogach duchowości.
                  I zaakceptujemy każdy jego wybór.
                  Chociaż będzie miał wybórsmile
                  A na razie pozwalam mu mówić Aniele coś tam dalej a potem robimy 9 oddechów oczyszczających.
                  Z ojcem niewierzącym chodzi do kościoła, starszy pan traktuje to jako przygodę młodszy jako religię.
                  Ja nie chodzę zupełnie.
                  W sumie w tym świecie katolików którzy w ogóle nie uczestniczą w swojej religii, byliśmy bardzo uczciwi, wypisaliśmy się na własne życzenie.
                  Oboje zrobiliśmy to po rozwodzie i w jednym miesiącu, nie rozmawiając ze sobą.
                  Mam nadal duży szacunek do własnej komunii, czy ślubu.
                  Dziecko ma świadomość że jego rodzice wierzą inaczej, i próbuje nas przekonać że Jezus jest dobry a ja jako nie neguję nauki Jezusa mówię oki.
                  Z byłym przeszłam daleką drogą duchową.
                  Nigdy nie zadałeś sobie problemu że krzyż Ci przeszkadza.
                  Były w moim domu rożne książki, różne poglądy.
                  Byli buddyści, Jechowi, Katolicy moje dziecko od maleńkości wiedziało, że jest Jezus i Budda i Mahomet .
                  On ma świadomość że jego rodzice nie wierzą w co wierzy on, to jego pierwszy wybór.
                  Gdyby mi powiedział, że nie chce to bym walczyła o etykę, ale młody wybrał religię, miał wybór.
                  Ja nie miałam wyboru, bo z każdej strony jestem atakowana katolicyzmem.
                  Ja mam mniejszy problem z Twoimi poglądami niż Ty z moimi.
                  Ja rozbawiłam do łez byłego męża którego poinformowałam że w jego week ma spacer do kościoła na poświęcanie tornistra.
                  Kto ma problem?
                  Ja nie, bo wierzę w rozwój.
                  Były nie, bo nie wierzy
                  Dziecko nie bo ma świadomość wyboru.
                  Problem mają tacy jak Ty, że nie wszyscy wierzą w Jedynego Boga i dokonują ciężkich wyborów.
                  I patrzą co się dzieje
                  • tricolour Mylisz, się Anka... 14.09.14, 10:43
                    ... ja nie mam problemu z Twoją wiarą. Ona mnie nic nie obchodzi.

                    Problem masz wyłącznie Ty ze swoimi lękami i niedostatkami. Odczuwasz jakieś prześladowania choć słowem nie napisałaś na czym one polegają. Boczysz się, że Budda ma grubą dupę - no ma. A na dodatek pokazywany jest tak, jakby miał odwieczny problem ze sraniem. Mnie to nie rusza, Ciebie rusza.

                    Tak, wiem - dla Ciebie jestem z tych złych. Wiesz dlaczego? Bo tym wątkiem zmuszam Cię do myślenia, a to Ci zupełnie nie wychodzi. Do tego stopnia, że musisz forumowiczom wytkać w usta słowa, których nie wypowiedzieli, by móc polemizować.

                    Stchórzyłaś przed katolicyzmem na rzecz smrodu z kadzidełek, bo to łatwiejsza wiara. Twojego męża nie stać nawet na to. Nawet na ateizm więc został agnostykiem czyli nikim, człowiekiem bez decyzji.

                    Dziewięć oddechów oczyszczających. Ile razy razy dychnąć, by posprzątał się kibel?
                    • zielona.wrona Re: Mylisz, się Anka... 14.09.14, 10:59
                      Tak, wiem - dla Ciebie jestem z tych złych. Wiesz dlaczego? Bo tym wątkiem zmus
                      > zam Cię do myślenia, a to Ci zupełnie nie wychodzi. Do tego stopnia, że musisz
                      > forumowiczom wytkać w usta słowa, których nie wypowiedzieli, by móc polemizować
                      > .
                      >
                      • altz Re: Mylisz, się Anka... 14.09.14, 11:14
                        zielona.wrona napisał:
                        PS. Nawet jak sie z kosciola wypisalas i wyznajesz Budde, czy nikogo, to jestes dalej ochrzczonym katolikiem. Chrztu nie mozna "wymazac" ani sie go wyrzec. "Wypisanie "sie z kosciola jest tyle warte, co przefarbowanie wlosow. Prawdziwy kolor i tak zostanie. Bohaterstwo zadne. Szkoda forsy, czasu i zachodu. Raz Katolik- zawsze katolik. Niestety.
                        zielona.wrona

                        A stempli nie stawiają na ciele? big_grin
                        Nie dajmy się zwariować, że Ty w coś wierzysz, nie oznacza to, że inni w to wierzą.
                        Można przestać być katolikiem, zostać buddystą, przestać być buddystą, zostać katolikiem, póki nie wypala się znaków, jak na krowach, można zmieniać dowolnie bez znaku.
                        To jest tylko wiara, nic aż tak ważnego, nie ma większej korelacji z życiem i nawet nie chroni po śmierci przed zjedzeniem przez robaki. wink
                        Dla niektórych jest to ważne, dlatego inni to traktują za ważne dla tej drugiej osoby, choćby chodząc z dzieckiem do kościoła, jeśli dziecko ma taką potrzebę. Szacunek dla drugiego, dla jego potrzeb i poglądów, i to jest chyba najważniejsze.
                        • blue_ania37 Re: Mylisz, się Anka... 14.09.14, 12:53
                          Bawcie się dalej w tą grę mojej nieszczerości i nieuczciwości.
                          Lata mi to.
                          Jak ateizm mojego byłego męża.
                          Wiem co na to wpłynęło i z czego wynika.
                          Do wrony...
                          zostałam ochrzczona jako 3 miesięcznie dziecko bez świadomości przy udziale tych samych ludzi którzy mnie chrzcili w wieku prawie 40 lat stwierdziłam że to nie moja bajka.
                          Uwierzyli, że to nie moja bajka,
                          Pisząc że żadne bohaterstwo nie warte niczego pokazujesz że w dupie masz moje przekonania i moją wiarę.
                          Bo dla mnie jest ważne aby nie być w tym kręgu.
                          Wyśmiewacie mnie, byłego męża bo jesteśmy tacy słabi wg was, silniejsi id Was bo umieliśmy podjąć decyzję.
                          Żyję wg własnych przekonań, były też.
                          Wyznaję dobro i uczciwość.
                          Uczę też tego syna a nie paciorków.
                          Młody ma wybór a ja mogę się śmiać z Was.
                          Zaszufladkowanych, bez decyzji, uznających że brak decyzji jest kalafiorem.
                          Mój były maż się określił, jako ten który nie wierzy Tri, to Ty tego nie uznajesz, że można tak uważać.
                          Wy chcecie na siłę wtłoczyć moje dziecko w ramy buddyzmu, katolicyzmu.
                          A ja tylko napisałam, że przeszkadza mi "propaganda" katolicka w życiu.
                          Proszę, dać mi spokój i moim wyboromsmile
                          • zielona.wrona Re: Mylisz, się Anka... 14.09.14, 13:12
                            Wy chcecie na siłę wtłoczyć moje dziecko w ramy buddyzmu, katolicyzmu.
                            A poza tym nic Ci nie jest? To juz zakrawa na manie przesladowcza. Nikt tutaj nie probowal nawet twojego syna wtloczyc w jakakolwiek wiare. To Ty wtlaczasz go w katolicyzm posylajac na relogie wbrew temu, co sama wyznajesz. To Ty glosno mowisz, ze przeszkadza Ci wszechobecny katolicyzm, ale nie robisz NIC zeby tak nie bylo. I to nazywasz jeszcze uczciwoscia? Wychowujesz dziecko na jednego w stadzie, nie na indywidualnosc, bo sama sie boisz. Mam nadzieje, ze jak kiedys cala klasa pobije na przyklad slabego, lub chorego kolege, to Twoj synek bedzie ze wszystkimi, no bo wszyscy lali. Nie bedzie umial powieduzec NIE. Bo tego go uczysz stawiajac Buddzie swieczke a Panu Bogu ogarek.
                            Pomysl troche.
                          • chalsia Re: Mylisz, się Anka... 14.09.14, 13:27
                            > Wy chcecie na siłę wtłoczyć moje dziecko w ramy buddyzmu, katolicyzmu.

                            lecz się Aniu, bo po raz kolejny masz omamy - NIKT NIC TAKIEGO NIE NAPISAŁ

                            > Zaszufladkowanych, bez decyzji, uznających że brak decyzji jest kalafiorem.

                            ja decyzję podjęłam - w kwestii wiary w boga jestem dokładnie jak Twój eks i i jak rozumiem różni mnie od niego jedynie jedynie to, że nie wykreśliłam się ze spisu kościelnego (nota bene przez większość swego życia lat nie wiedziałam nawet, że jest coś takiego jak oficjalne wypisanie się z Kościoła czyli apostazja)

                            > A ja tylko napisałam, że przeszkadza mi "propaganda" katolicka w życiu.

                            gdyby tak było, to nie byłoby tego wątku
                            to co napisałaś o swoim podejściu do katolicyzmu i kościoła zdecydowanie wykracza poza ww.
                            • blue_ania37 Re: Mylisz, się Anka... 14.09.14, 13:44
                              Tri założył wątek.
                              Nie zauważyłaś?
                              To wy rozprawiacie o mojej wierze lub niewierze?
                              Licytujecie się kto gorszy buddystka lub ateista
                              Bądź co bądź nie bierze udziału w tej dyskusji.
                              Podważacie moje decyzje, a to dzięki takim jak Tobie Chalsiu którym to kalafiorństwo wyglada jak wyglada i moje wybory wynikajja z takich wyborów
                              • tricolour Guzik prawda... 14.09.14, 14:19
                                ... nikt tutaj nie rozprawia o Twojej wierze tylko o braku Twojej konsekwencji.

                                To Ty spłycasz rozmowę do wiary, bo zwyczajnie boisz się konfrontacji z własnymi decyzjami.
                                • blue_ania37 Re: Guzik prawda... 14.09.14, 14:43
                                  Ja mam problem z wiara czy bardziej ma Chalsia która nie umie się określić?
                                  Ja spłycam bo pytam ? sorrry
                                  Nie mam problemu z religią mojego dziecka, problem mają ci którzy nie akceptują że ktoś kto nie wierzy w Jezusa może mówić o nim z szacunkiem, ale zachowując własny kręgosłup
                                  • chalsia Re: Guzik prawda... 14.09.14, 17:58
                                    > Ja mam problem z wiara czy bardziej ma Chalsia która nie umie się określić?

                                    czy Ty nie umiesz czytać czy zaklinasz rzeczywistość
                                    ja się określiłam jasno jako AGNOSTYCZKA, dokładnie tak samo jak Twój eks
                                    ile razy mam Ci to napisać
                                    nie mam problemów z czyjąkolwiek i jakąkolwiek wiarą
                              • chalsia Re: Mylisz, się Anka... 14.09.14, 17:55
                                > To wy rozprawiacie o mojej wierze lub niewierze?
                                > Licytujecie się kto gorszy buddystka lub ateista

                                powyższe oznacza, że NI W ZĄB nie zrozumiałaś o czym piszemy

                                >a to dzięki takim jak Tobie Chalsiu którym to kalafior
                                > ństwo wyglada jak wyglada i moje wybory wynikajja z takich wyborów

                                a tego to ja nie zrozumiałam
                                jaki mój agnostycyzm (bez formalnej apostazji) ma wpływ na Twoje wybory i na coś tam (nie zrozumiałam co) jeszcze
                          • chalsia Re: Mylisz, się Anka... 14.09.14, 18:08
                            > zostałam ochrzczona jako 3 miesięcznie dziecko bez świadomości

                            rozumiem, że ochrzciłaś dziecko w niemowlęctwie, bo jeszcze wtedy byliście z mężem katolikami?
                            ergo - nie dałaś swojemu dziecku wyboru, tak jak i Tobie go nie dano
                    • altz Re: Mylisz, się Anka... 14.09.14, 11:05
                      tricolour napisał:
                      > Stchórzyłaś przed katolicyzmem na rzecz smrodu z kadzidełek, bo to łatwiejsza w
                      > iara. Twojego męża nie stać nawet na to. Nawet na ateizm więc został agnostykie
                      > m czyli nikim, człowiekiem bez decyzji.

                      Tri, zrezygnuje ze swoich wierzeń, bo szkodzą Ci na głowę! big_grin
                      To, co napisałeś, jest takie głupie, że aż śmieszne.
                      Chyba urodziłeś się za późno na wyprawy krzyżowe. smile

                      Anka nie stchórzyła przed katolicyzmem, ale prawdopodobnie przed opinią środowiska i to też nie jest pewne, bo się waha, czy dla syna jest to dobre czy też nie jest.
                      Mąż zaś prawdopodobnie stwierdził, że żadna religia nie wyjaśnia mu niczego, w związku z czym wybrał życie bez religii. To też jest wybór, żadne tchórzostwo.

                      Smrodliwe kadzidełka, bakterie kałowe w wodzie święconej, przyklejone gumy do żucia pod ławkami itd. Można tak dalej, ale chyba nie na tym polega religia i jednak nie to jest w tym najważniejsze? big_grin
              • ada1214 Re: Krzyże w urzędach wiszą dlatego... 13.09.14, 14:42
                Jak to łatwo pisaćsmile
                > Nie znasz mojej sytuacji zawodowej i jak to wygląda.
                > (...)
                > Jak można się bać bo potrzebuję tej pracy dla życia.

                JA Ci szczerze, naprawde niezlosliwie wspolczuje, bo widac z daleka, ze sie boisz. Ale prawda jest taka, nie TY pierwsza i nie TY ostatnia. Mnostwo ludzi staje przed takim dylematem jak Ty, niektorzy sie poddaja (strach, zawsze strach) a inni rozprawiaja sie ze swoimi lekami i nie pozwalaja innym sterowac wlasnym zyciem.
                Rozumiem Ciebie, bo tez kiedys bylam pelna leku z podobnego powodu. I powiem Ci jedno: strach przed "co ludzie powiedza" jest jak pulapka zastawiona na zwierze. Zwierze, ktore wpadnie w sidla, im bardziej sie szamoce, tym bardziej zaciska sie mu petla na szyi. Rozumiesz analogie?
                Nie zaslaniaj sie dobrem dziecka, bo ktos kto wpadl w "sidla" strachu zawsze sobie znajdzie powod, zeby ulegac i plynac z pradem wbrew wlasnym przekonaniom. Nie czaruj sie, jak dziecko dorosnie, stworzysz sobie nowe powody do konformizmu.
      • blue_ania37 Re: Skąd w życiu bierze się tandeta? 13.09.14, 12:10
        widocznie nie chodziło do wiejskiego przedszkolasmile
        Gdzie była 100% frekwencja.
        Strach w tym państwie się przyznać, że ma się inne poglądy.
        Wśród tej wszechogarniającej miłości katolickiej.
        Moje dziecko wybierze własną drogę jak będzie świadome.
        Nie będę ja ryła mu głowę Bozią, Buddą itp...
        Dorośnie i dokona własnych wyborów.
        To moja przewaga nad religią na 2 lekcji gdzie jest 100% frekwencja.
        Nie mącę mu w głowie, nie mówię że Jezus jest zły czy nieprawdziwy.
        Matka która nie chodzi do kościoła nie czuje się gorsza, ale społeczeństwo tak ją ocenia co widać nawet tutaj.
        Nie latam z hasłem Buddy na języku, jedyna rzecz którą mnie wyróżnia z tłumu to czerwony sznureczek który mam na ręce poświęcony przez mistrza buddyjskiego.
        Nie narzucam nikomu swoich poglądów, mi są narzucane te jedyne słuszne w ktore nie wierzę.
        Budzi mnie dzwon z kościoła,muszę zaakceptować że w klasie mojego syna wisi krzyż.
        Mam zacząć krzyczećsmile? wzięli by mnie wariatkę?smile
        Ograniczenie religii w życiu społecznym bardzo by pomogło.
        Niekiedy jestem z młodym na placu zabaw koło kościoła, obserwuje ludzi wychodzących stamtąd średnia wieku 50 plus mam nadzieję, że moi wnukowie będą żyć w innej rzeczywistości
        • chalsia Re: Skąd w życiu bierze się tandeta? 13.09.14, 12:18
          blue_ania37 napisała:

          > widocznie nie chodziło do wiejskiego przedszkolasmile
          > Gdzie była 100% frekwencja

          moje chodziło do wiejskiego przedszkola i szkoły, jak napisałam w wątku Celinki - przez x lat w szkole nie udało się zorganizować etyki (była tylko przez 1 rok), bo nie było nawet SIEDMIORGA dzieci, które chciałyby (badż ich rodzice) mieć etykę zamiast religii
          czyli to tez jest de facto 100% frekwencja na lekjach religii
          • blue_ania37 Re: Skąd w życiu bierze się tandeta? 13.09.14, 12:28
            chalsia napisała:

            > blue_ania37 napisała:
            >
            > > widocznie nie chodziło do wiejskiego przedszkolasmile
            > > Gdzie była 100% frekwencja
            >
            > moje chodziło do wiejskiego przedszkola i szkoły, jak napisałam w wątku Celinki
            > - przez x lat w szkole nie udało się zorganizować etyki (była tylko przez 1 ro
            > k), bo nie było nawet SIEDMIORGA dzieci, które chciałyby (badż ich rodzice) mie
            > ć etykę zamiast religii
            > czyli to tez jest de facto 100% frekwencja na lekjach religii

            Ale ja zdaję sobie sprawę z tego, że ta 100% frekwencja nie wynika z wielkiej religijności.
            Tylko ze strachu, lenistwa itp...
            Ale walczyć w tym kraju o własne poglądy religijne nie będę nie ma to sensu, obrywa się za każdym razem kiedy nie myśli się po katolicku.
            I zauważa się to wtedy kiedy stoi się po drugiej stronie "barykady" kiedy już ten krzyż nie jest symbolem ale oznaką naruszania własnych granic.
            A
            • chalsia Re: Skąd w życiu bierze się tandeta? 13.09.14, 12:33
              > Ale ja zdaję sobie sprawę z tego, że ta 100% frekwencja nie wynika z wielkiej r
              > eligijności.
              > Tylko ze strachu, lenistwa itp...

              no to dobrze przynajmniej, że masz tę samoświadomość, że Ty buddystka wraz z apostatą posłaliście swoje dziecko na religię ze strachu i lenistwa

              > obrywa się za każdym razem kiedy nie myśli się po katolicku.

              bzdura do kwadratu
              ja tam nie oberwałam ani razu
              może dlatego, że na to nie pozwalam
              • chalsia Re: Skąd w życiu bierze się tandeta? 13.09.14, 12:35
                > no to dobrze przynajmniej, że masz tę samoświadomość, że Ty buddystka wraz z a
                > postatą posłaliście swoje dziecko na religię ze strachu i lenistwa

                i skoro była to świadome działanie wbrew własnym przekonaniom i zasadom, to trzeba teraz BEZ SZEMRANIA przełknąć tę gorzką pigułę, i nie narzekać
        • bramstenga Re: Skąd w życiu bierze się tandeta? 13.09.14, 12:57
          >Strach w tym państwie się przyznać, że ma się inne poglądy.
          >Wśród tej wszechogarniającej miłości katolickiej.

          Sorry, ale chrzanisz farmazony. Mieszkałam na wsi, była u nas rodzina muzułmanów, matka w pewnym momencie przeszła na islam i zaczęła przychodzić do szkoły w stosownym stroju. I co? I nico. Zastanów się, co zrobisz w okresie pierwszokomunijnym, kiedy od rodziców wymagana jest naprawdę spora aktywność religijna, włącznie ze wspólną spowiedzią z dziećmi, a w wielu miejscach także ze wspólnym przyjmowaniem komunii.
        • flower82 Re: Skąd w życiu bierze się tandeta? 16.09.14, 00:02
          Chyba bardzo nienawidzisz ludzi, a szczególnie katolików 50 plus, bo im życie umyka i do śmierci się szykuja jak najlepiej potrafia wink Nie rozumiem tego, każdy ma prawo żyć jak mu się podoba. Każdy ma prawo do wiary i do jej braku. Religia katolicka nie narzuca niczego, daje możliwość wyboru. Nie chce sie wdawać w polemikę na temat tego, która religia jest bardziej otwarta, wymagajaca, itd. Ale pisanie, że katolicyzm coś narzuca, ogranicza, jest bardzo powierzchowne. W wielu fragmentach pisma świętego, można zobaczyć, że każdy ma wybór, nie możemy rozpaczać kiedy ktoś wybiera w życiu inna drogę, a jedynie radować się kiedy jest z nami. Czym innym jest religia a czym innym instytucje zbudowane wokół, przyjmujace różnorakie dogmaty, figurki, obrazy, jako podstawę jednoznaczna ze słowem bożym.
          • triss_merigold6 Re: Skąd w życiu bierze się tandeta? 13.09.14, 12:48
            Dodam, że moje było jedynym z całej klasy niechodzącym na religię.Zadymę w szkole zrobiłam raz i wystarczyło (chodziło o odprowadzanie dziecka w zerówce do innej grupy na czas katechezy). Od I klasy ma etykę, w I klasie bywało 2-3 dzieci na lekcji, teraz więcej. Przetrwaliśmy bezproblemowo okres komunijny.
            Nie mam dyskomfortu, moje dziecko nie ma dyskomfortu, rówieśnicy się nijak tematu religii nie odnoszą, a dorośli nawet jeśli się odnoszą, to mnie nie informują. Byc może dlatego, że potrafię być asertywna.
    • 2traktory Re: Skąd w życiu bierze się tandeta? 13.09.14, 23:02
      Nasz syn od tego roku (jest w drugiej klasie) nie uczęszcza na religię. Do tej pory mu się podobało, i ok, ale teraz oprócz dwóch godzin w szkole jest jeszcze trzecia w salkach katechetycznych - bo wczesna komunia święta, no i trochę nam się przelało. (A od czwartej klasy, cholera, jest jednak lekcja historii, za to dwie religii - państwem wyznaniowym się stajemy, jak nic!)
      Do kościoła nie chodzimy, więc i przykładu nie dajemy żadnego do naśladowania.
      Ja na religię nie chodziłam aż do liceum, o chrzest, komunie i bierzmowanie poprosiłam sama po ukończeniu 18 lat. Zapał neofitki przeszedł mi jednak po kilkunastu latach.
      Z okresu, gdy rówieśnicy szykowali się do przyjęcia pierwszej komunii świętej pamiętam tyle, że chciałam mieć białe "stukające" buty. To mi ciocia te buty kupiła i byłam kontent.
      • kasper254 Re: Skąd w życiu bierze się tandeta? 14.09.14, 09:51
        1.Czytając słowa wielu trudno się dziwić, że jesteśmy tylko masą, tylko tłem dla działalności niektórych, którzy z tegoż faktu wywodzą prestiż, władzę, pieniądze lub/i stanowiska, jak np. Suchocka, która - jak mawiano swego czasu w Warszawce - za wprowadzenie religii do szkół została ambasadorem w Rzymie. Faktem jest, że wprowadzono ją kuchennymi drzwiami, niezgodnie z prawem. I do dzisiaj państwo - czyli my wszyscy - płacimy za nią 1,5 mld zł corocznie. I nic się w tej mierze nie zmieni, dopóki będą tacy, jak Tri, Chalsia i wielu innych, dla których nic złego się nie dzieje z racji bytności katechetów w szkole publicznej.
        2.Religię należałoby z niej wycofać, a jej organizację pozostawić w rękach danego kościoła. Dzisiaj - głównie kościół rzymskokatolicki - wynajmuje swoje pomieszczenia na działalność gospodarczą i prowadzi szeroki biznes w związku z tym i nie tylko. Religia w szkole - pomijając ogromne koszty ekonomiczne - wprowadza standardy państwa wyznaniowego, przesłanki dyskryminujące, asymetruje wiedzę. Na danym poziomie mamy na przykład 2 lekcje religii i jedną historii czy 2 lekcje angielskiego. Zawłaszczania sfery publicznej przez jedną religię czyni państwo totalitarnym. Jedna oficjalna ideologia, składająca się z doktryny, obejmującej wszystkie aspekty życia, uwarunkowany technologicznie monopol, któremu towarzyszy monopol środków efektywnej komunikacji- świadczą o totalitaryzmie Kościoła w Polsce.
        2.Biedna Blue - toż ty mówisz, jak dziad do obrazu. Mimo wszystko - chociaż ja posłałem dziecko na etykę - zgadzam się z Tobą. Wyrażasz oczywiste lęki, niepokoje, obawy, wynikające z tego, co opisałem w pkt 2 i co z troską o dzisiaj i jutro wyrażają wybitni współcześni myśliciele.
        • chalsia Re: Skąd w życiu bierze się tandeta? 14.09.14, 13:16
          I do dzisiaj pa
          > ństwo - czyli my wszyscy - płacimy za nią 1,5 mld zł corocznie. I nic się w tej
          > mierze nie zmieni, dopóki będą tacy, jak Tri, Chalsia i wielu innych, dla któ
          > rych nic złego się nie dzieje z racji bytności katechetów w szkole publicznej.

          NIE WYCIERAJ SOBIE GĘBY MOJĄ OSOBĄ
          co to za insynuacje w moją stronę?
          czemu KŁAMIESZ pisząc o mnie?
          gdzie napisałam, że katechizacja w szkole publicznej jest dla mnie OK?

          akurat tak się składa, że w 100% zgadzam się z tym co napisałeś - tu cytat "Religię należałoby z niej wycofać, a jej organizację pozostawić w rękach danego kościoła. Dzisiaj - głównie kościół rzymskokatolicki - wynajmuje swoje pomieszczenia na działalność gospodarczą i prowadzi szeroki biznes w związku z tym i nie tylko. Religia w szkole - pomijając ogromne koszty ekonomiczne - wprowadza standardy państwa wyznaniowego, przesłanki dyskryminujące, asymetruje wiedzę. Na danym poziomie mamy na przykład 2 lekcje religii i jedną historii czy 2 lekcje angielskiego. Zawłaszczania sfery publicznej przez jedną religię czyni państwo totalitarnym. Jedna oficjalna ideologia, składająca się z doktryny, obejmującej wszystkie aspekty życia, uwarunkowany technologicznie monopol, któremu towarzyszy monopol środków efektywnej komunikacji- świadczą o totalitaryzmie Kościoła w Polsce."
    • nicol.lublin Re: Skąd w życiu bierze się tandeta? 14.09.14, 09:41
      Zastanawia mnie jedno: mówisz, że dziecko samo wybrało, że chcę chodzić na religię i że to ci nie przeszkadza. Znasz jednak bezkompromisowosc wyznawców tej religii. Wyobraź więc sobie co poczuje twoje dziecko gdy usłyszy na religii lub w kościele, że jego rodzice żyją w grzechu i pójdą do piekła itd w tym duchu.
      • altz Re: Skąd w życiu bierze się tandeta? 14.09.14, 09:49
        nicol.lublin napisała:
        > Zastanawia mnie jedno: mówisz, że dziecko samo wybrało, że chcę chodzić na reli
        > gię i że to ci nie przeszkadza. Znasz jednak bezkompromisowosc wyznawców tej re
        > ligii. Wyobraź więc sobie co poczuje twoje dziecko gdy usłyszy na religii lub
        > w kościele, że jego rodzice żyją w grzechu i pójdą do piekła itd w tym duchu.

        Rozbawiłaś mnie big_grin
        Dziecko ma 7 lat, już takich kitów nie łyka, powie, że pani tak tylko straszy.
        Gdyby dziecko przyszło z przedszkola czy żłobka z takim tekstem, wypadałoby zareagować.
        • samawsnach Re: Skąd w życiu bierze się tandeta? 14.09.14, 16:06
          To nie o dziecko się martwisz, Ania, tylko o swoją pracę, o siebie. Bo jak to tak- wypisać małego z religii, nie posłać do komunii... To nie może być dobrze przyjęte w skatolicyzowanym zakładzie pracy, prawda? Trudna sytuacja, ale rozwiązanie, jakie wybrałaś mocno schizofreniczne - jak już wiele osób ci pisało, dajesz synowi bardzo kiepski przekaz. To nie rozwój, który tak cenisz, to cofanie się. Tak samo jak prześladowcza wizja świata, którą nosisz - prześladowania z powodu niepełnej rodziny, z powodu niechodzenia na religię... Mamy XXI wiek. Ja nawet w latach 80, które przypadły na czas mojej podstawówki nie miałam żadnych przykrości z powodu rozwodu rodziców, i to w dużo gorszej sytuacji, bo ojciec zniknął zupełnie, a co dopiero współcześnie.

          • blue_ania37 Re: Skąd w życiu bierze się tandeta? 14.09.14, 18:23
            Kużwa, ani nie załozyłam tego watku ani się nie martwię o swoją pracę.
            Wypracowałam ją sobie 10 letnim poświęceniem.
            W mojej pracy już niczego się obawiać się nie muszę wystarczy że jestem rozwódka i buddyystka.
            Ksiadz dyrektoror znosi moje dziecko.
            Nawet rękę mu podaje, znając poglądy moje i jego ojca.
            Problem to macie wy którzy tak piętnują moje wybory wyzywając od tchórzy i tandety.
            Żadne z Was nie zrobiło porzadku z sobą i swoimi przekonaniami regilijnymi.
            Nie stać Was na postawową uczciwość, czy się jest katolikiem czy nie.
            Jestem tchórzem bo mam grubego Boga?
            Jestem trzórzem bo wybrałam świadomie?
            Tchórzem jesteście Wy bo mój syn już wie że sa różni Bogowie i nie ma problemu z moim Bogiem ani swoim.
            Bo ma tolerancję, której Wam brakuje.
            Wolę swój wybór i swoj zachowwczy charakter ale prawdziwy niż zachowanie Chalsi której to kalafior, i buractwo Tri.
            Tandeta bierze się w życiu jak człowiek żyje nie wg swoich zasad.
            Moją zasadą jest nie krzywdzenie dziecka.
            Najsłabszego, najbardziej pokrzywdzonego w rozwodzie.
            Moje dziecko nie musi wierzyć,
            moje dziecko ma dokonać własnych wyborów.
            NIe zmuszam go do buddyjskich obrządków, ojciec nie zabrania mu mówić o Bozi.
            Wy macie jakiś problem bo my niesmile
            Jeżeli nie zauważacie że katolicyzm w życiu społecznym stanowi problem to okej.
            Nie będę zbawiać świata.
            Wasz światsmile
            Mi każecie iść na barykady a sami nie robicie nicsmile
            Nie chcę mi się już pisać w tym wątku nie będę.
            Dziecko ma się dobrze, traum nie masmile
    • zmeczona100 Re: Skąd w życiu bierze się tandeta? 14.09.14, 22:23
      Anka chyba za dużo czasu siedziała ostatnio na Gazecie.pl, bo rzuciły mi się w oczy dyżurne "artykuły" pismaków- jak każdego początku roku szkolnego, tj. status lekcji religii w szkole. I tak bardzo przyjęła te "problemy", opisywane przez pismaków, że potraktowała je jako oczywistą oczywistość.

      Nie wiem, Anka, czy ktoś opisywane przez pismaków i Ciebie problemy posiada. Tak się zastanawiam, że może chodzi o tipsiary i solarki. Jak stara jestem, tak żadnemu ze znajomych nie przytrafiły się te opisywane "nieszczęścia". I tak mi wyszło, że to może dlatego, że mam do czynienia z ludźmi na poziomie?

      Mój syn w podstawówce miał w klasie jedną koleżanke, która nie chodziła na religię. Czy ona tak sobie wybrała, czy rodzice, czy byli oni ateistami, świadkami Jehowy czy buddystami- nie wiem, nie interesowało mnie to nigdy, tak samo jak i nie interesowało mojego syna. W przedszkolu chodził na religię, tak samo, jak chodził i na inne, wybrane dodatkowe zajęcia. I tak samo, jak nie orientowałam się, kto z grupy z dzieci nie chodzi na rytmikę, tak samo nie miałam pojęcia o tym, czy jakieś dzieci nie chodzą na religię. Że Twój przedszkolak już wie o tym, że Ty buddystka jesteś, a ojciec agnostyk, to wiesz co? Jakoś w to nie wierzę. Tzn. nie wierzę, że Twój młody rozumie, o co w ogóle chodzi, bo na tym etapie rozwoju wiara to po prostu abstrakcja. Ale niech Ci tam będzie, że wybrał religię. Ciekawe tylko, skąd on wiedział, co to jest wink

      Z kolei w gimnazjum była równolegle religia i etyka, a lekcje były ponadklasowe, z tym, że w ogóle nie było obowiązku chodzić na cokolwiek i lekcje te najczęściej bywały jako pierwsze lub ostatnie. Chodziła mniej więcej połowa klasy na religię - czy pozostali chodzili na etykę, tego nie wiem, bo mnie to nie interesowało, syna zresztą też.

      Teraz w liceum religia lub etyka jest tylko wtedy, gdy rodzice zgłoszą, że chcą. Chciałam, aby syn chodził na religię (bo ja w przeciwieństwie do Ciebie WIEM, czego chcę dla syna jeśli chodzi o sprawy religii, duchowości), więc zgłaszałam chęć i religia jest. Zresztą, widzę, że etyka także, równolegle. Razem z synem są to 4 osoby, a w sumie w drugich klasach znalazło się 17 uczniów, więc tworzą oni grupę, dla której jest religia, na ostatniej lekcji. I o ile w gimnazjum była potrzeba uczęszczania na religię (bierzmowanie), o tyle teraz nie ma, ale zapisałam syna, bo wiem, że ZYSKA. Nie są to lekcje klepane, zresztą nawet książek nie mają. Mają bardzo charyzmatycznego księdza, który prowadzi religię pod hasłem "Co to znaczy być chrześcijaninem"- np. organizuje wycieczki do CARITASu, naszego katolickiego hospicjum, do domu pewnego zgromadzenia, które ma swoje misje w Afryce, a w domu tutaj przepiękne wystawy sprzętu z Afryki, mnóstwa zdjęć, ubiorów itp. W ubiegłym roku był nawet Hołownia i para, która przez 8 miesięcy była wolontariuszami w ramach "gap year" w jakimś państewku afrykańskim. Zwiedzali też np. naszą cerkiew i kościół protestancki, przy okazji poznając te religie. A ostatnio było spotkanie z księdzem z Rosji, staruszkiem już, który opowiadał o tym, jak się żyło religijnym Rosjanom (niezależnie od wyznania) w dawnym ZZSR. Są to spotkania dla całej szkoły, niezależnie od tego, czy ktoś chodzi na religię, czy może na etykę, czy w ogóle na nic, a więc lekcji jako takich w zasadzie nie ma. Plus do tego akcje typu "książka dla dzieci z hospicjum" czy zbiórka żywności w ramach wspólpracy z Bankiem Żywności. I nie myślę, aby od uczestnictwa w takich lekcjach mój syn "się skrzywił", wręcz przeciwnie.

      Gdyby jednak religia wyglądała inaczej i polegała na klepaniu jakichś formułek czy odbębnianiu materiału, to nie zapisywałabym dziecka na te nic niedające lekcje.

      Ale, ale. Skoro u mojego syna tylko 4 osoby z klasy chodzą na religie, to - idąc twoim tokiem rozumowania, Aniu- powinno być zadręczane przez rówiesników, że chodzi na religię. A tak nie jest.

      Piszesz gdzieś tam, Aniu, że masz dośc obecności religii w społeczeństwie. Choinek na rynku też? Wolnych dni też? Czy dobrze pamiętam, że ostatnie święta grudniowe nie bardzo miały Wam wyjść ze względu na plany ojca Twojego dziecka? Bo tak mi się coś kałacze, że chciałaś, abyście te dni spędzili razem, u Twoich rodziców/ matki. Niby dlaczego akurat te dni miały być takie ważne? Skoro to takie same, jak każde inne.

      Na koniec, co do terroru smile
      Syn mojej koleżanki jako licealista miał obowiązek uczestniczenia co miesiąc na mszy przed rozpoczęciem nauki, wyjeżdżać na wycieczki do sanktuariów w Polsce, miał codziennie modlitwę na rozpoczęcie i zakończenie dnia, plus obowiązkowa religia w większym wymiarze. A koleżanka "wierząca niepraktykująca" i syn też. Tyle, że nie płakała z tego powodu, ani się nie złościła- wiedziała o tym podpisując umowe o nauczanie. Bo tak się składa, że to jest jedno z najlepszych liceum w kraju i celem koleżanki było to, aby syn dostal się na wymarzone studia. I tak się stało- od października zacznie przygodę na SGH smile

      Natomiast u mnie w pracy, o zgrozo, mamy spotkania opłatkowe i wielkanocne zespołu. Przygotowujemy a la wigilię, jest nawet poświęcony opłatek, i prezenty, i choinka. I są na nich obecni wszyscy- i nasza świadek Jehowy, i dwie nasze prawosławne, i ateiści- doktoranci, kiedyś była też doktorantka muzułmanka- Polka (córka Gruzina). Nawet nasza nowa sekretarka, która ma małe dziecko (czy ma męża, czy partnera, czy dziecko chrzczone czy nie, czy ona ateistka. katoliczka czy buddystka- nie wiem, nie mówiła, ja nie pytam, nie wnikam, nie jest to mi do niczego potrzebne). Nie ma przymusu, ale nikt nie rezygnuje z tych spotkań. Mało tego, każdy coś od siebie przynosi- np. muzułmanka robiła przepyszną baklawę. Tyle, że są to zazwyczaj jedyne dwa spotkania, w których uczestniczy cały zespół, a więc bywa to jedyna okazja, aby spotkać innych, z którymi się pracuje smile Nikt nie robił problemu, nie komentował np. tego, że świadek Jehowy nie dzieli sie opłatkiem (ale składa życzenia świeckie odpoczynku), a opłatek nie parzył żadnego ateisty czy naszej muzułmanki. Dlaczego? Bo to tylko tradycja, ja też nie traktowałam tego jako rytuału religijnego (bo do tego potrzebna jest atmosfera, rodzina). Było to po prostu odświętne spotkanie osób. Na marginesie- mam to szczęście, że pracuję w naprawdę zgranym i lubiącym się zespole- i pewnie tylko dlatego kultywujemy te tradycyjne spotkania i nie stanowią one problemu dla nikogo.

      W moim pokoju w pracy wisi krzyż. Ja nawet o nim nie pomyslałam. Przyniosła osoba, która pracuje razem ze mną, której zależało na nim, więc się pojawił. W szkole u mojego syna nie ma krzyży na ścianach, ale nie ma też godła polskiego.
    • wendd Re: Skąd w życiu bierze się tandeta? 15.09.14, 01:06
      To jest jakaś tragifarsa...
      Buddystka wychowująca dziecko w religii katolickiej.
      To tak jakby muzułmanin wychowywał dziecko na chrześcijanina argumentując to tym, że mu będzie w Europie łatwiej żyć, albo Wałęsa w latach 80-tych zapisał swoje dzieci do PZPR - bo wtedy tak łatwiej było ludziom żyć.
      Wyobrażacie to sobie?

      Człowiek wierzący - dla którego jego wiara jest ważna, jest wartością, który szanuje swoje przekonania religijne i uważa je za prawdziwe - będzie chciał je przekazać swoim dzieciom.
      Bo chce dać dzieciom to, co według niego dobre i wartościowe.
      I to jest zupełnie naturalne.

      Jeśli wyznawczyni buddyzmu nie przekazuje swoich przekonań religijnych swojemu dziecku - to oznacza to tylko jedno - dla niej to wyznanie nie jest żadną wartością, prawdą objawioną czy zasadą życiasmile
      Takie hobbysmile
      A dzieciak sobie tymczasem chodzi na zajęcia religijne prowadzone przez KK - bo na coś trzeba chodzićsmile i może mu się to zamieni z czasem w jego hobby - a jak nie, to się po prostu dowie - że ludzie mają takie różne hobby - Budda, Jahwe, Matki Boskie, Mahomety i etc.
      Takie podejście z prawdziwą wiarą nie ma nic wspólnego.

      Tak - Tricolour ma rację.
      Tak rodzi się tandeta.

      W ogóle proponuję pójść o krok dalej. Po co wychowywać dziecko na Polaka? - przecież jako Anglik czy Amerykanin będzie miało w życiu łatwiej.
      Na h.uj mu polski - po angielsku wszędzie się dogada.
      Po co obciążać go jakąś tożsamością narodową - niech się czuje jak obywatel świata.
      W ostateczności jak dorośnie sam sobie jakąś wygodną czy modną narodowość wybierze.
      Taki letni, tandetny, bez korzeni przystosuje się i łatwo sobie pożyje wszędzie.

      Jeśli wychowujesz małe dziecko w przekonaniu, że wyznanie można sobie wybrać wedle własnych upodobań i potrzeb - to przekazujesz mu jedno - że żadna religia nie jest prawdziwa, a Boga tak naprawdę nie ma.
      • slomiany.wdowiec Skąd się biorą tacy tandeciaże ? 15.09.14, 09:28
        Nie włączałem się do tej dyskusji, ale teraz nie mogę już wytrzymać.
        Przypominacie mi stado zajadłych inkwizytorów, którzy polują na czarownicę.
        Oni mieli jedno stałe podejście.
        Utopić czarownicę. Gdy wypłynie to szatan jej pomaga. Gdy się utopi to znaczy że była winna i Bóg ją osądził. Czarownica oczywiście musi mieć związane ręce i nogi, oraz kamień uwiązany na szyi.

        Ile to naszych kochanych Polek - Chrześcijanek wychodzi za mąż za Arabusów i zmienia religię na Islam ? A ich rodziny w kraju pozostają w swojej wierze i jakoś nie grzmią na arabów że nie przejdą na chrześcijaństwo, albo że dziecko wychowują w innej wierze.

        Kiedyś wierzono w słońce, w drzewa, z ludzi robiono bóstwa. Nawet obraz bóstwa był taki zbliżony do człowieka. W chrześcijaństwie dla odmiany mówi się że człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo. To taki bełkot jak w każdej religii. Każdy wychowany w swojej "ciemnocie" stara się wmówić innym że to jest "światłość".
        Na świecie muzułmanin żeni sie z żydówką, żyd bierze za żonę chrześcijankę, buddysta z kolei wiąże się kwakierką i tak dookoła Wojtek.

        Nie wiem co Tri ma do Anki. Jego prywatne animozje przechodzą na pozostałych i tworzą nagonkę "świętego oburzenia". Co was tak irytuje ? Mąż Anki jest katolikiem, ona chce być buddystką. A dziecko jako po mieczu wychowują w religii ojca. Ich prawo i ich decyzja.
        To wszyscy ci którzy grzmią w trąbę Tri pokazują że są Moherowymi berecikami.
        Czy ty Tri nie uważasz że swoim głosem pokazujesz swoją największą hipokryzję ?

        Z dziesięciu przykazań boskich ile praw złamaliście wy wszyscy ? Nie myślę tu o tym że dekalog to rzez święta. Rozumiem że kiedyś ktoś doszedł do wniosku że trzeba stworzyć jakiś kanon prawdy. Na dekalogu opierają sie wszystkie kodeksy karne. We wszystkich religiach występują prawie że te same dogmaty.
        Muzułmanie wierzą w Boga chrześcijan i nazywają go Allach, żydzi mówią o tym samym Bogu Jahve. Jak go nie nazywać istnieje w wyobraźni ludzi z konieczności wierzenia w coś, lub kogoś. Dla własnej potrzeby, konieczności bania sie kogoś, modlenia się do kogoś żeby wysłuchał naszych gorących życzeń.
        Ale tylko hipokryci wzywają imię Pana do działań krwawej wojny z innowiercami.

        Altz napisał że chrzest jest rzeczą wieczną i nie da się zmyć przejściem na inną wiarę.
        Altz myli pojęcia. To słowo wiara pokazuje ci że to jest jednym z dogmatów wciśniętym ciemnocie dla zamydlenia oczu. To wiara tylko uważa że nie da się zmyć. Bo tak naprawdę to są tylko puste słowa.
        Coś czego nie da się w żaden sposób udowodnić musicie przyjmować na wiarę.
        A według Tri jeżeli Anka nie nawróci się na chrześcijaństwo należy ją spalić na stosie............

        Jakie to prymitywne, płytkie ograniczone i tandetne.
        • triss_merigold6 Re: Skąd się biorą tacy tandeciaże ? 15.09.14, 09:39
          Co za bzdury.
          Laska chce posłać dziecko na religię w szkole, żeby uniknąć rzekomych prześladowań.
          Ileś osób jej tłumaczy, że nijakich prześladowań dzieci niechodzącące na religię nie doświadczają, więc Ania zaczyna ni z gruchy ni z pietruchy temat hipokryzji i apostazji oraz opisuje swoje lęki o pracę. Potem pisze, że o pracę się nie boi i nie ma nic przeciwko Jezusowi, a inni chcą ją posłać na barykady. Wtf?
          Nie chodziłam na religię, komunii i innych nie mam, dzieci nie chrzciłam i na religię nie chodzą. Syn chodzi na etykę. Prześladowań nie ma. Apostazji nie dokonuję ponieważ nie mam takiej potrzeby - jako nieochrzczona nie figuruję w spisie katolików. Tchórzostwo mnie irytuje.
          • ingryd Re: Skąd się biorą tacy tandeciaże ? 15.09.14, 09:59
            Sadze triss ze sie mylisz i nieslusznie oskarzasz anie o tchorzostwo,
            Po przeczytaniu calego watku i pomijajac jego aspekt "swiatopogladowo/filozoficzny" mam nieodparte wrazenie ze ania prezentuje klasyczny zespol chorobowy zwany przeze mnie biegunka (à dosadniej : sraczka) umyslowa. Jest rozedrgana, niespojna, chaotyczna i perfekcyjnie niekonsekwentna w swoich przekazach (nie tylko n'a ten temat).
            Mam nadzieje ze otoczona jest ludzmi jej zyczliwymi ktorzy potrafia jej pomoc bo to chyba dobry czlowiek jest, tylko bardzo pogubiony.
            Wiec dajcie juz jej spokoj i nie znecajcie sie nad nia.
            • blue_ania37 Re: Skąd się biorą tacy tandeciaże ? 15.09.14, 10:10
              Przepraszam że nie wierzę w Waszego Boga, przepraszam również za to że moje dziecko wierzy i nie mam nic przeciwko.
              Przepraszam że mam szacunek do ludzi i nie mówię nigdy że mają sraczkę umysłowa.
              Nie wpajam swoich pogladów Wam.
              Nie obraziłam waszego Boga i waszej wiary.
              Nie uważam, że się znęcacie nade mną i też nie muszę być dobrym człowiekiemsmile
              • triss_merigold6 Re: Skąd się biorą tacy tandeciaże ? 15.09.14, 10:17
                Skup się. Tu napisało ileś osób niewierzących i nieposyłających dzieci na religię. Ja nie mam problemu z własnym ateizmem i niekatechizowaniem dzieci, problem miałaś Ty.

                Skoro chcesz, żeby dziecko chodziło na szkolną religię i przystąpiło do komunii razem z innymi, to nie narzekaj. Twój wybór i nie zasłaniaj się wyimaginowaną presją.
                  • triss_merigold6 Re: Skąd się biorą tacy tandeciaże ? 15.09.14, 10:28
                    Reszta deklaruje się jako osoby, które olały KK mimo nauk i sakramentów przyjętych w dzieciństwie. Ja nie musiałam olewać - moi konsekwentni rodzice zadbali o brak chrztu.
                    Idąc tym tropem, Ty jesteś katolicką buddystką.
                    Czekaj, a jak ma się widok symboli religijnych w miejscach publicznych oraz święta do decyzji podejmowanych przez rodzica odnośnie jego własnego dziecka? Widzieć widzę, ze świąt korzystam z czystym sumieniem, a dziecko komunii nie miało.
                    O co Ci konkretnie chodzi?
                • slomiany.wdowiec Re: Skąd się biorą tacy tandeciaże ? 15.09.14, 10:34
                  A może to te wspierające osoby zrobiły Ani pranie mózgu ?
                  Jeżeli tak to ataki powinny być skierowane na kogoś innego. Taka praktyka jest oznaką bezsilności że wasze argumenty są słabsze od zawodowych "praczy". Może zmieńcie metodę i sposób argumentacji.
                  Mnie osobiście to ani ziębi, ani grzeje dewotka która modli się pod figurą, a diabła ma za skórą.
                  Z jednej strony głosicie miłość w imieniu Boga, a z drugiej zsyłacie gromy piekielne.
                  e słów pisma świętego, z koranu czy tory wypływają słowa miłości. A tylko ludzie zamieniają je ordynarne zbrodnie. Zbrodnią jest niszczenie drugiego człowieka. Zarówno jego życia jak i ograniczanie jego wolności.
                  Przytoczę tu tym zajadłym chrześcijanom słowa przysięgi........." I że cię nie opuszczę, aż do śmierci" Parafrazując ten cytat dochodzę do wniosku, że aby rozwód miał oparcie w tych słowach należy uśmiercić wybrankę/wybranka żeby słowo stało się ciałem.
                  Czyż nie to chodzi żeby żyć w zgodzie z własnym sumieniem ?
        • wendd Re: Skąd się biorą tacy tandeciaże ? 15.09.14, 10:33
          "Mąż Anki jest katolikiem, ona chce być buddystką. A dziecko jako po mieczu wychowują w religii ojca. Ich prawo i ich decyzja. "

          Jak powyżej napisane ona wybrała dla siebie buddyzm, a ojciec dziecka jest apostatą.
          Czyli potrzucił wiarę - wystąpił z KK i katolicyzm nie jest jego religią.
          Hipokryzją jest więc (w sytuacji gdy samemu posiada się zupełnie inny światopogląd) posyłanie dziecka na zajęcia z religii katolickiej - dla świętego spokoju.
          Świętego spokoju rodziców - bo na pewno nie dziecka.
          A jak zdarzy jej się np. zmieszkać w otoczeniu większości protestanckiej - to pośle dziecko na nauki Lutra?smile)

          I jeśli gdzieś temu dziecku "ryją beret" - to w domu właśnie.
          Bo zajęcia z religii katolickiej to nie są lekcje z literatury (czytanie i poznawanie Biblii) czy jakieś kółko zainteresowań o wierzeniach ludów na przestrzeni dziejów tylko czas gdzie się aktywnie kształtuje światopogląd dziecka, wpływa jego postawę, psychikę, duchowość i przekazuje mu konkretne wartości - ważne z punktu widzenia Katolików.
          Tak zresztą będzie na każdych religijnych zajęciach różnych religii - przekazują dziecku swoje wartości.
          Jeśli więc Buddystka oddaje dziecko na zajęcia z religii katolickiej, to tak naprawdę ma w du.pie w co to dziecko wierzy i kto ingeruje w jego wnętrze.
          Analogicznie - to tak jakby od dziecka bezwzględnie wymagać szczerości, a samemu jawnie kłamać na potęgę i usprawiedliwiać to jakąś wyższą koniecznością.
          Żaden 7-latek nie jest w stanie tego bajzlu ogarnąć i poukładać sobie to w głowie.

          Ten dzieciak żyje w świecie pełnym sprzeczności - gdzie nie wiadomo co jest prawdą i komu można wierzyć.
          Bo rodzice choć oficjalnie wierzą w coś innego, to robią jeszcze coś innego - posyłają dziecko między ludzi na nauki sprzeczne z wyznawanym przez nich światopoglądem.

          Idę o zakład, że za moment mały zacznie przeżywać to, że mamusia wyląduje w pieklesmile
          • slomiany.wdowiec Religia jako pranie mózgu 15.09.14, 10:45
            Jeszcze jedno. !!!!
            Nie ma czegoś takiego jak niewierzący katolik. Jest tylko katolik niepraktykujący.
            Gdy ktoś z jakichś tam powodów zmienia wiarę, nazywa się przechrztą.
            Gdy ktoś uznaje innego Boga od innych nazywany jest w pojęciu tych innych jako niewierny.
            Jeżeli ktoś nie wierzy w żadnego Boga nazywany jest ateistą.

            O co kruszycie kopie ? Mamy wolną wolę, rozum, serce i świadomość tego co robimy.
            Każdy robi to co chce, lub uważa to słuszne.
            Jeżeli waszym zdaniem Anka jest niegodna, to jest to tylko wasze subiektywne zdanie.
            W jej pojęciu ona jest godna. I o to chodzi. Pogodzić się z własną ułomnością i innych ludzi.
            Każdy z was jest omylny i popełnia błędy.
            Błędem był albo wasz ślub, albo rozwód. Obojętne co było błędem popełniliście krzywoprzysięstwo. Albo deklarując się w dniu ślubu, albo łamiąc przysięgę.
            Więc to jest tandetne.
          • blue_ania37 Re: Skąd się biorą tacy tandeciaże ? 15.09.14, 10:56
            Moje dziecko ma się nauczyć dobroci uczciwości to wymagam.
            Ty masz jakiś problem z moją wiarą? i że nie przekazuje jej dalej?
            Nie potrzebuje tego w buddyżmie i zanim zaczniesz po raz kolejny na mnie najeżdzać proponuję przeczytać cokolwiek o buddyżmie aby zrozumieć mój światopogląd.nie zauważyłam prolemu o swojego syna.
            Jest tolerancyjny i wychowywany na obywatela świata a nie tylko na katolickiego Polaka.
            Z babcią chodzi do kościoła, ze mną na jogę z ojcem gada o Darwinie.
            Ojciec, babcia, matka znajomi nie najeżdzają na żadną religię i nie mówią co i dlaczego jest ważniejsze.
            Fajny facet z niego, nie zastraszony religią, pogodny z ogromną tolerancja wobec świata.
            Zaczepia nawet niekiedy Jechowych, którzy pukaja do drzwi.
            Ja mam mniejszą do nich cierpliwość.
            Ale też nie uważa że ich religia jest zła.
            Ma w pokoju aniołka od babci.
            Wierzy że go chroni i mój instykt macierzyńskismile
            A

            www.youtube.com/watch?v=zFwaRmpzvjo
                • zmeczona100 Re: Skąd się biorą tacy tandeciaże ? 15.09.14, 12:48
                  Anka, coraz bardziej utwierdzam się w tym, że te wszystkie opisywane przez Ciebie problemy z obecnością katolików w Polsce są po prostu wyssane z palca, pardon- przeczytane z Wybiórczej i przyswojone jako własne. Bo Twoja niespójność wyłącza Cię jako osobę wiarygodną. Pisałaś bowiem tak:

                  > Żartujesz?
                  > Pracownicy nie mają nic do gadania.
                  > I mogę ze swojego doświadczenia.
                  > Jestem zmuszana w pracy do uczestnictwa w modłach mszach itp....
                  > Tak mam wybór mogę odejść ale będę wtedy musiała męża podać o alimenty dwukrotn
                  > ie wyższe, więc się poświęcamsmile

                  I jeszcze jedno- nawiążę do tego, co trafnie napisał Ci tri odnosnie krzyży w urzędach.

                  Gdybyś wyjechała na Ukrainę czy do Rosji- dziwiłabyś się, że tam mają święta i wolne?
                  Gdybyś wyjechała do kraju arabskiego, to czy dziwiłabyś się, że kobiety chodzą inaczej ubrane, jak jest Ramadan, to wieczorami wszystko jest pozamykane, a w dzień jest cisza, jak makiem zasiał? Czy równie uwierało by Cię zawodzenie muezina? Albo fakt, że kobiety są tak lekceważone?

                  Ty piszesz o tych swoich rzekomych problemach, jakbys urwała się z księżyca. Żyjesz w określonej społeczności, gdzie demokracja to prawo większości. Przy czym nikt nie zmusza Cię, abyś należała do tej większości. Sama dokonujesz wyborów. To, że religia jest obecna w społeczeństwie, to oznacza tylko tyle, że ten stan musisz zaakceptować. Albo znaleźć większość, która zmieni okoliczności. Ale akceptacja nie oznacza, że masz prześc do większości! Oznacza tylko, że masz ją brać pod uwagę- czyli robisz zakupy 24 grudnia, bo wiesz, że 25 i 26 markety nie są czynne. I że jak jest Boże Ciało czy Poniedziałek Wielkanocny, to też oznacza, że nie załatwisz sprawy w urzędzie. Ot, taka obecność religii w społeczeństwie.

                  Swoją drogą, jak rozumiem, bierzesz w pracy dni Bożego Narodzenia czy Wielkiej Nocy, Bożego Ciała czy innych świąt katolickich na siebie, bo przecież Tobie jest wszystko jedno? czy jednak nie jest Ci wszystko jedno? I jeśli nie jest, to dlaczego?

                  Nawet, gdybym żyła w państwie muzułmańskim, to nie przeszłabym na islam, nie wyszła za muzułmanina, a moje dziecko nie latałoby do meczetu. Nawet, gdyby w promieniu 10 000 km nie było ani jednego kościoła chrześcijańskiego.
                  Za to przebywając w takich krajach nie mam za złe, że jest Ramadan i w małych miejscowościach nie ma żadnej duszy i nie zobaczę czegoś, co jest poza trasa oficjalnych wycieczek, a w okresie zaraz po nim, Id al-Fitr, nie wybieram się w podróże środkami publicznego transportu typu pociągi, bo są one po prostu zapchane przez tubylców. I nieważne, że mieszkają tam też nie-muzułmanie- większość stanowi prawo.
                  Za to zakładam a'la galabiję smile
              • blue_ania37 Re: Skąd się biorą tacy tandeciaże ? 15.09.14, 12:14
                wendd napisała:

                > "Ty masz jakiś problem z moją wiarą? "
                >
                > Nie.
                > To Ty masz problem.
                > Krytykujesz jakieś środowisko i jednocześnie oddajesz dziecko na wychowanie tem
                > u środowisku.
                > Jednym słowem - paranoja.

                Ale oni nie wychowują mojego dziecka, tylko ja.
                Zachowujecie się kretyńnsko.
                Żeni się ktoś wyznania mułzumańskiego z katolikiem, czy wpiszcie sobie obojętnie jakąś religię i też mają dzieci.
                Można mieć dzieci, wierzyć w coś i nie zachowywać się klaustrofobicznie.
                Można nauczyć tolerancji i świadomości że ma się wybór.
                Można zauważać że jedna religia dominuje nad innymi.
                krytyka tego nie oznacza odrzucenia ani potępiania.
                To Wy którzy tak bardzo potepiacie mnie, potepiacie zarazem nauki Jezusa.
                O dobroci już nie wspominamsmile
                Amensmile
                • zmeczona100 Re: Skąd się biorą tacy tandeciaże ? 15.09.14, 12:26
                  > Żeni się ktoś wyznania mułzumańskiego z katolikiem, czy wpiszcie sobie obojętni
                  > e jakąś religię i też mają dzieci.

                  No więc, Anka, nie ma takiej opcji.
                  Muzułmanka nie wyjdzie za mąż za katolika. Gdyby tak zrobiła, to jej rodzina wysłałaby ją na tamten świat- to byłaby ujma na honorze rodziny, zwłaszcza jej męskiej części.
                  Katoliczka może jednak wyjść za muzułmanina- ale wtedy dzieci są wychowywane po muzułmańsku. Owszem, może katoliczka zachowac swoją wiarę i ją praktykować. Ale to teoria. Jako żona muzułmanina jest mu podległa i to on za nią decyduje- może więc zabronić jej uprawiania jej religii, chodzenia do szkoły. Muzułmanin w życiu kieruje się szariatem, a nie prawem stanowionym przez człowieka. Zdaje się, że wcale nie tak dawno jakiś sąd we Francji wydał wyrok, zgodnie z którym muzułmanin może się kierować prawem szariatu, jeśli prawo państwowe jest z nim sprzeczne- co wywołało wręcz burzę.

                  Ale to tak btw.
                • wendd Re: Skąd się biorą tacy tandeciaże ? 15.09.14, 12:38
                  Co za ulga, że Ani trafiła się dookoła większość katolicka (a nie np. żydowska) i na uroczystości religijnej wystarczy tylko okrągłe ciasteczko połknąć, a nie szykować dzieciaka na obrzezanie...
                  big_grin

                  Ps.
                  Tak jak napisałam powyżej - zajęcia z religii katolickiej to czas gdzie się aktywnie kształtuje światopogląd dziecka, wpływa jego postawę, psychikę, duchowość i przekazuje mu konkretne wartości - ważne z punktu widzenia Katolików.
                  Czyli de facto wychowuje go na Katolika.
                  I pół biedy jeśli trafi się katecheta, który uszanuje skołowane dziecko, któremu jego otoczenie wciska do głowy różne i sprzeczne ze sobą racje i nie będzie go katechizował za wszelką cenę.
                  Oddanie dziecka na naukę religii przez rodziców - jest odbierane jako "chcenie" i wyrażenie przyzwolenia przez rodziców na wychowywanie przez nauczyciela dziecka w duchu katolickim.
                  I to chyba normalne, że tak to będzie odbierał.
                  • zmeczona100 Re: Skąd się biorą tacy tandeciaże ? 15.09.14, 12:59
                    > Oddanie dziecka na naukę religii przez rodziców - jest odbierane jako "chcenie"
                    > i wyrażenie przyzwolenia przez rodziców na wychowywanie przez nauczyciela dzie
                    > cka w duchu katolickim.

                    I to jest sedno sprawy.
                    I katecheta ma prawo zakładac, że skoro dziecko jest wychowywane po katolicku, to rodziców ma katolików.
        • ada1214 Re: Skąd się biorą tacy tandeciaże ? 15.09.14, 12:36
          >
          > Co was tak irytuje

          nie wiem jak innych, ale mnie irytuje, ze dzieki takim osobom jak Ania Blue kosciolowi w Polsce wydaje sie ze ma dwa razy wiecej zwolennikow niz w rzeczywistosci. Gdyby wszyscy przeciwni_ale_wystraszeni zdecydoanie przyjeli odwazne stanowisko, szeregi kosciola przerzedzily by sie znakomicie.
          • zmeczona100 Re: Skąd się biorą tacy tandeciaże ? 15.09.14, 13:03
            Nic się kościołowi nie wydaje. To tym, którzy nie chodzą do kościoła wydaje się, że liczą się "martwe dusze". W statystykach funkcjonują ochrzczeni (i tego akt apostazji, którego Anka nie rozumie, nie zmieni) oraz uczestniczący w mszach (bo raz w roku jest liczenie wiernych we wszystkich kościołach w Polsce) i przyjmujących Komunię (liczy się tego samego dnia). I to dopiero daje pełną statystykę- tyle a tyle % osób z parafii uczestniczy we mszy, a tyle i tyle z uczestniczących przystępuje do Komunii.
            Do parafii nikt się nie zapisuje- sami się "zgłaszamy" w trakcie przyjmowania księdza po kolędzie.
            • ada1214 Re: Skąd się biorą tacy tandeciaże ? 15.09.14, 13:09
              Gdyby bylo jak mowisz, to kosciol nie milaby celu w utrudnianiu apostazji. A utrudnia na wszelakie sposoby. Mi sugerowano chorobe psychiczna, utrudniano dotarcie do osoby "in charge", wynajdowano mase przeszkod, traktowano jak dziecko "ja zaraz odkladam sluchawke" straszyla mnie recepcjonistka czy jak to sie ta nazywa. Nie jestem jedyna, wiem ze mnostwo osob mialo podobne przejscia. Gdyby bylo jak twierdzisz, caly ten cyrk nie mialby sensu. Jednak nie masz racji.
                • ada1214 Re: Skąd się biorą tacy tandeciaże ? 15.09.14, 13:20
                  zmeczona100 napisała:

                  > Nie wskazałaś, w czym nie mam racji

                  alez wskazalam. Ty twierdzisz, ze dla kosciola licza sie uczestniczacy we mszy, a nie martwe dusze. A ja twierdze, ze fakt, ze utrudniaja apostazje jest dowodem na to, ze trzymaja sie kurczowo tych martwych dusz.

                  > PS Ta recepcjonistka... bardzo dużo mówi big_grin

                  naprawde, jest mi to truly, really deeply obojetne, jak sie nazywa recepcjonistka koscielna.
                  • zmeczona100 Re: Skąd się biorą tacy tandeciaże ? 15.09.14, 13:41
                    > alez wskazalam. Ty twierdzisz, ze dla kosciola licza sie uczestniczacy we mszy,
                    > a nie martwe dusze. A ja twierdze, ze

                    Racja nie wynika z twierdzeń, tylko z dowodów.
                    Co obejmują statystyki KK można znaleźć w necie. Tak samo jak i to, kiedy odbywają się liczenia wiernych.

                    fakt, ze utrudniaja apostazje jest dowod
                    > em na to, ze trzymaja sie kurczowo tych martwych dusz.

                    Może dlatego, że nie wiadomo o co chodzi tym, którzy chcą dokonać apostazji.
                    Weźmy tak: nie masz parafii, a chcesz gdzieś coś zanieść i sama nie wiesz, w jakim celu.
                    No bo na pewno nie po to, aby Cię wykreślić z księgi ochrzczonych.

                    > naprawde, jest mi to truly, really deeply obojetne, jak sie nazywa recep
                    > cjonistka koscielna.

                    Sęk w tym, że takie osoby w ogóle nie ma smile
                    • ada1214 Re: Skąd się biorą tacy tandeciaże ? 15.09.14, 14:46
                      > Może dlatego, że nie wiadomo o co chodzi tym, którzy chcą dokonać apostazji.
                      >crying...) > No bo na pewno nie po to, aby Cię wykreślić z księgi ochrzczonych.


                      Alez ja dokladnie wiedzialm, o co mi chodzilo. O to, by , cytuje z dokumentu potwierdzajacego akt apostazji: "Wpisu o Pani decyzji w ksiedze chrztow dokonano". Bardzo mnie to satysfakcjonuje, poniewaz nie mam ochoty byc kojarzona z KK. Mentalnie odzielilam sie duzo wczesniej, apostazja byla logicznym i uczciwym dopelnieniem. Ubolewam, ze nie jest mozliwe calkowite usuniecie mojej persony z rejestru- na to nie mam wplywu, ale co bylo w mojej mocy, to zrobilam. Dzieki temu budze sie i zasypiam z poczuciem dobrze spelnionego obowiazku oraz z poczuciem zycia zgodnie z wlasnymi przekonaniami. O czym nb jest ten watek.
                        • ada1214 Re: Skąd się biorą tacy tandeciaże ? 15.09.14, 15:03
                          zmeczona100 napisała:

                          > > Alez ja dokladnie wiedzialm, o co mi chodzilo. O to, by , cytuje z dokume
                          > ntu po
                          > > twierdzajacego akt apostazji: "Wpisu o Pani decyzji w ksiedze chrztow dok
                          > onano"
                          >
                          > O jakiej decyzji?


                          A o czym my tu rozmawiamy, o wyborze sukienki na slub?
                          Specjalnie dla Ceibie wyjelam pismo, ktore brzmi tak:
                          "Zgodnie z kan. 97,98,198,751,1071 par. 4,n.1 , 1086 par.1. 1117 Kodeksu Prawa Kanonicznego informuje Pania- osobe wystepujaca z Kosciola katolickiego- o konsekwencjach tego kroku: (tu opis konsekwencji m.in. pozbawienie praw i obowiazkow)
                          Wpisu o Pani decyzji w ksiedze chrztow dokonano"


                          Czy teraz juz jasno?
                              • ada1214 Re: No bo koleżanka Ada nie rozumie... 15.09.14, 16:54
                                tricolour napisał:

                                No bo koleżanka Ada nie rozumie...
                                > ... że w rejestrze chrztów Kościoła Katolickiego dopisano, że ona nie ch
                                > ce być w tym kościele w wyniku czego... dalej ma chrzest i jest członkiem Kości
                                > oła Katolickiego.

                                rozumiem wiecej niz Ty, drogi Tricolour.
                                Nawet urzednicy koscielni potwierdzaja- opierajac sie na paragrafac i zapisach- ze wystapilam z Kosciola. Takiego wlasnie sformulowania uzyli, i nie jest to sformulowanie przypadkowe czy potoczne tylko podyktowane nomenklatura wewnatrzkoscielna, poniewaz mam to na oficjalnym pismie. W slad za moim wystapieniem idzie ograniczenie praw: brak prawa do pochowku koscielnego i inne.
                                Tobie i Zmeczonej wydaje sie, ze ja nie rozumiem, ze nie zostane wymazana z ksiegi chrztow. Ja to bardzo dobrze rozumiem, ale ze nic nie moge z tym zrobic, to nie mam zamiaru sobie tym glowy truc.
                                • zmeczona100 Re: No bo koleżanka Ada nie rozumie... 15.09.14, 18:54
                                  Żeby nie być pochowana po katolicku wystarczyło poinformować rodzinę, znajomych, zapisać w testamencie. A nie robić jakiś cyrk z apostazją smile

                                  Nie potrzeba Ci było apostazji, abyś nie uczestniczyła w życiu Kościoła, nie przyjmowała sakramentów czy nie była chrzestną. Te zachowania to dobrowolność i własna decyzja.
                                  Czy człowiek nie uznaje zwierzchnictwa papieża, czy odchodzi do innego wyznania, czy nie uczestniczy w życiu Kościoła - jest poza Kościołem. Komu i po co potrzebny jest papier potwierdzający, że jest poza Kościołem- nie wiem i się nie dowiem, skoro nie chcesz napisać smile
                                  Gdybyś chciała papier stwierdzający odwrotnie, to zrozumiałabym smile
                              • zmeczona100 Re: Skąd się biorą tacy tandeciaże ? 15.09.14, 18:42

                                Wystarczy mi, ze ja wiem ora
                                > z ze urzednicy koscielni tez wiedza i honorowo potwierdzaja
                                ze wystapilam z
                                > kosciola.

                                Nie ma urzędników kościelnych.
                                Ci, co odpowiadają za księgę chrztu wiedzą jedynie o tym, żeby Ci nie robić pochówku katolickiego ani nie dawać ostatniego namaszczenia chorych smile
                                Dopilnuj, żeby księża z terenu Twojej parafii to wiedzieli, bo a nuż ktoś z Twoich znajomych czy rodziny poleci w potrzebie do księży i wtedy dopiero będzie jazda smile
                            • zmeczona100 Re: Skąd się biorą tacy tandeciaże ? 15.09.14, 16:29
                              > I tym sposobem jeżeli ktoś przejrzy księgi powie głośno: To katoliczka.

                              Jakie księgi?

                              Jest księga ochrzczonych- i Ada z niej nie znikła i nie zniknie. Bo była ochrzczona, a tego faktu nie da się cofnąć. Coś jak z metryką urodzenia.
                              Są księgi parafialne- ale Ada w nich nigdy nie była zapisana (skoro nie praktykowała), więc nadal jej nie ma.

                              Ada jak istniała, tak nadal istnieje i będzie istnieć jako ochrzczona. Tego apostazja nie zmieni.
                              Nie była parafianką i apostazja tego nie zmieni.
                              Nie uczestniczyła w życiu kościoła- apostazja tego nie zmieni.

                              Inaczej- pic na wodę fotomontaż.
                              Chalsia napisała, gdzie ma te całe "akty" smile
                              • ada1214 Re: Skąd się biorą tacy tandeciaże ? 15.09.14, 16:58
                                ale Ada w nich nigdy nie była zapisana (skoro nie praktyk
                                > ował
                                a), więc nadal jej nie ma.
                                >
                                > Ada jak istniała, tak nadal istnieje i będzie istnieć jako ochrzczona. Tego apo
                                > stazja nie zmieni.
                                > Nie była parafianką i apostazja tego nie zmieni.
                                > Nie uczestniczyła w życiu kościoła- apostazja

                                To sie nazywa ulanska fantazja. Gdzie napisalam ze nie praktykowalam, nie bylam parafianka, nie uczestniczylam? Praktykowalam, bylam parafianka, uczestniczylam. Pomyslilas mnie z Triss.
                                • zmeczona100 Re: Skąd się biorą tacy tandeciaże ? 15.09.14, 18:31
                                  Żadna ułańska fantazja. Chyba, że Twoja.
                                  Coś robiłaś, a teraz chcesz potwierdzenia, że już tego nie robisz. Po co komu takie potwierdzenie i co z niego wynika dla Kościoła? A dla Ciebie? Przecież sama wiesz, że nie chodzisz, nie uczestniczysz.

                                  Jeśli byłam parafianką (bo się zadeklarowałam przyjmując księdza na wizytę po kolędzie i podałam swoje dane), to idę do proboszcza i proszę o to, by mnie skreślił jako parafiankę. Po co apostazja? No nie rozumiem. Będziesz przez to bardziej skreślona?

                                  Jeśli przestałaś uczestniczyć w życiu Kościoła, no to przestałaś. Po co apostazja i co ona zmieni? Jeszcze bardziej nie będziesz uczestniczyć?

                                  Ja byłam kiedyś dziewicą, ale przecież nie pójdę do ginekologa i nie będę go prosić o potwierdzenie, że już nie jestem smile Niby po co to komu i co ten fakt miałby zmienić? smile
                                • chalsia Re: Skąd się biorą tacy tandeciaże ? 15.09.14, 23:41
                                  nie praktykowalam, nie bylam
                                  > parafianka, nie uczestniczylam

                                  mnie dlatego papier apostazji wisi, ponieważ ja nie praktykowałam, nie przyjmowałam księdza po kolędzie = nie byłam parafianką, nie uczestniczyłam a na prawie do pogrzebu katolickiego mi nie zależy - pochówku w grobie rodzinnym i tak odmówić mi nie mogą na cmentarzu miejskim

                                  a jakich innych praw niż do pogrzebu katolickiego apostazja pozbawia? no rozumiem, że do slubu kościelnego etc - ale skoro jestem agnostyczką, to i tak nie ma to dla mnie znaczenia
          • slomiany.wdowiec Re: Skąd się biorą tacy tandeciaże ? 15.09.14, 13:11
            Może spójrz na to w innym kontekście. Wierzących i praktykujących katolików jest w Polsce coraz mniej. Te gromkie głosy to podobnie jak z homoseksualizmem krzyk podnosi mniejszość.
            Z katolików, ogromna większość jest niepraktykująca. Posyła dzieci na katechezę z racji wyprania mózgu w przeszłości co stało się określeniem WIARY.
            Czy kapłan, który ma jest pośrednikiem pomiędzy wiernymi a Bogiem jest faktycznym pośrednikiem czy tylko wybranym a nie wybrańcem. A właściwie mianowanym. Nawet papież nie jest osobą do tego predysponowaną.
            Jan Paweł II był prawdziwym wyjątkiem pośród hołoty w klerykańskim środowisku.
            Gdyby wszyscy pośród księży byli takimi ludźmi, wiara chrześcijańska byłaby na pewno czołową i wiodącą. Spośród wiernych szowinistów nie widzę ani jednego GODNEGO.
            Każdy ma prawo wybrać opcje i warianty wiary jakie mu odpowiadają.

            Anka nie zmusza dziecka do wiary w Buddę. Nie każe mu palić kadzidełek. Pozwala dziecku poznać to czego sama doznała w dzieciństwie. Gdy dziecko dorośnie i będzie w stanie dokonywać wyborów samodzielnie, zrobi to. Pomimo presji otoczenia, pomimo rycia mózgu.
            Na przekór wszystkim i wszystkiemu.

            Nie jesteście nieomylni. Jesteście zaślepieni.
            • zmeczona100 Re: Skąd się biorą tacy tandeciaże ? 15.09.14, 13:22
              slomiany.wdowiec napisał(a):

              > Może spójrz na to w innym kontekście. Wierzących i praktykujących katolików jes
              > t w Polsce coraz mniej.

              Nie wiem, po czym to wnosisz. Z Twoimi przemysleniami nie zamierzam dyskutować.
              Nie słyszałam o zamykaniu kościołów czy przekształcaniu ich w dyskoteki czy magazyny, wręcz przeciwnie- ciagle są budowane nowe. I jakoś nie tylko, że nie są puste, ale trudno znaleźć wolne miejsce, aby usiąść. Kościół w mojej parafii (wyodrębniła się z innej) został oddany do użytku jakieś 12 lat temu, a dookoła powoli zaczęły powstawać nowe osiedla. Idąc twoim tokiem rozumowania to w kościele powinny być pustki, bo "starzy" już wymarli albo na wymarciu, a nowi z nowych bloków, młodzi, są nowocześni, bo nie-katolicy. A tak nie jest. Kościół zapchany na każdej mszy, a w ładną pogodę ludzie stoją nawet na zewnątrz.

              > Z katolików, ogromna większość jest niepraktykująca.

              Nie ma takiego tworu, jak niepraktykujący katolik. Tzn. może tak siebie nazywają ci, którzy uważają się za katolików, ale nie chodzą do kościoła. W Kościele nie są zliczani do żadnych statystyk- bo niby kto miałby ich policzyć i w jakim celu? Nieprzypisani do parafii, nie chodzą na msze, nie uczestniczą w życiu kościoła- to jaki to katolik?

              Posyła dzieci na katechezę
              > z racji wyprania mózgu w przeszłości co stało się określeniem WIARY.

              Wnosisz to po problemach Anki czy z całości dyskusji w tym wątku?
              • wendd Re: Skąd się biorą tacy tandeciaże ? 15.09.14, 13:35
                Słomiany - to Ty nie rozumiesz o czym piszesz albo na siłę wyszukujesz cudaczne argumenty na obronę głupiej postawy. Obrony za wszelką cenę - nawet za cenę wyjścia na niezbyt rozgarniętegosmile

                Rodzice przynoszący dziecko do chrztu - proszą o chrzest dla niego:
                Tak to wygląda:

                "Ksiądz:
                - O co prosicie Kościół św. dla waszych dzieci?

                Rodzice dziecka:
                - O chrzest.

                Ksiądz:
                - Prosząc o chrzest dla Waszych dzieci przyjmujecie na siebie obowiązek wychowania ich w wierze, aby zachowując Boże przykazania, miłowały Boga i bliźniego, jak nas nauczył Jezus Chrystus. Czy jesteście świadomi tego obowiązku?

                Rodzice dziecka:
                - Jesteśmy świadomi. "

                Nikt ich na siłę do tego kościoła po chrzest nie ciągnie.
                Później oddając dziecko na religię - proszą o naukę i wychowywanie ich dziecka w duchu katolickim.

                Gdzie tu jest jakiś przymus?
                Czy można postrzegać jako normalnych i poważnych ludzi - rodziców, którzy o coś proszą Kościół Katolicki i sami się do tego Kościoła zgłaszają z dzieckiem i jednocześnie narzekają na "rycie beretów" przez ten Kościół?
                To jak to w końcu jest?
                Napraszają się o robienie krzywdy ich dziecku?
                  • blue_ania37 Re: Skąd się biorą tacy tandeciaże ? 15.09.14, 14:25
                    Macie fiołasmile
                    Na punkcie katolicyzmu, autetycznie.
                    Świetnie się to czyta jak nie musi się w tym uczestniczyć.
                    Próbujecie na siłę zmusić mnie i moje dziecko do bycia nieszczęśliwym
                    I nawet jego ojca który umiał się określić też wyzywacie, bo chrztu się nie mozna pozbyć.
                    A prawda jest taka, że zyjecie w tym katolickim społeczenstwie, korzystacie z tych wolnych w pracy i macie w pupie i mojego Boga i waszego.
                    Przykro mi że nie spotkaliście na swej drodze ludzi inaczej myślacych.
                    Że tak mało przeżyliście, że nie znacie ludzi inaczej wierzących lub nie wierzących.
                    Świąt nie obchodzę od wielu lat, obchodzi je mój syn a ja chodzę do pracy, były na imprezysmile
                    Nie mam problemu z Bożym Ciałem czy Bozym Narodzeniem, problemem jest wasze podejście nie moje.
                    Ale jak mówi Wasz Jezus liczy się dobroćsmile
                    Moje dziecko wie że Bóg stworzył świat, że jego tata wierzy w naukę Darwina a matka lubi medytację.
                    Nie jest to problemem ani dla niego, ani dla jego katechetki, której nie przekonywałam, że wierzę w Waszego Boga.
                    Młody jest rozsądny w swoich wyborach, nie ma hopla że jedzie na jogę i cieszy się bardziej, że zobaczy ludzi dobrych i prawdziwych dla niego.
                    Jego niewierzący ojciec umie pójść do kościoła jako do miejsca ważnego i nie podważa tego.
                    Ja przeżywam wegeteriańskie wielkanoce i tapalpy na Boże Narodzenie.
                    Nie zapominając o gwiazdorze.
                    Wy macie problem a nie my.
                    Buddystka wychowująca katolika z byłym mężem ateistąsmile
                    Przypomnieliście mi za co pokochałam byłegosmile
                    Za tolerancję wobec religiismile, aż miło sobie przypomnieć.
                    I za rodziców, którzy nigdy nie ingerowali w wyborysmile
                    A
                    • wendd Re: Skąd się biorą tacy tandeciaże ? 15.09.14, 14:36
                      Ale my tutaj nie rozmawiamy o fiole na punkcie religii katolickiej czy o wyższości jednych religii nad innymi czy o tolerancji - tylko rozmawiamy o dziwnej postawie rodzica.
                      Który z jednej trony narzeka, że KK "ryje berety" i jednocześnie oddaje mu swoje dziecko na "rycie beretu".
                      To co najmniej niekonsekwencja ze strony tego rodzica.
                      Co najmniej.
                      • blue_ania37 Re: Skąd się biorą tacy tandeciaże ? 15.09.14, 14:55
                        wendd napisała:

                        > Ale my tutaj nie rozmawiamy o fiole na punkcie religii katolickiej czy o wyższo
                        > ści jednych religii nad innymi czy o tolerancji - tylko rozmawiamy o dziwnej po
                        > stawie rodzica.
                        > Który z jednej trony narzeka, że KK "ryje berety" i jednocześnie oddaje mu swoj
                        > e dziecko na "rycie beretu".
                        > To co najmniej niekonsekwencja ze strony tego rodzica.
                        > Co najmniej.

                        To ty widzisz w tym niekonsekwencję
                        Ja widzę rozwój mojego dziecka.
                        I zło które czyni katoloicyzm i przceciwko temu brukam, a moja religia nie wpływa w żaden sposób na moje dziecko.
                        Młody lubi moje wybory i swoje, i ma cholerną pewność, że zostaną zaakceptowane.
                        Jak młody powie, że chcę zostać katolickim księdzem to z nim będę jak postanowi że rozwali skarbonkę na wyprawę do Tybetu to będę z nim , a jak będzie chciał to przepić z ojcem dyskutując o Darwiniesmile to dorzucę 20 dychy.
                        Bo ja nie mam problemu ze swoją religią tylko TY nie akceptujaca innych wyborów
                        • wendd Re: Skąd się biorą tacy tandeciaże ? 15.09.14, 15:13
                          Piszesz, że widzisz zło, które czyni katolicyzm i jednocześnie pozwalasz katolikom na wychowywanie i indoktrynowanie Twojego dziecka?smile

                          Tak idąc Twoim tokiem rozumowania można pozwalać dziecku na picie i ćpanie - bo choć widać, że to złe czy niezdrowe dla ludzi, to jednak dziecko powinno mieć wybór - chlać czy nie chlać.
                          big_grin