aiello
18.01.15, 17:48
Witam, to mój pierwszy post tutaj. Właśnie złożyłam pozew o rozwód bez orzekania o winie. Sytuacja wygląda następująco: mój mąż jest pod przemożnym wpływem swej mamusi (która od rozstania całkowicie urwała ze mną kontakt, nawet na urodziny do wnuka nie przyszła ani nie odwiedziła go w szpitalu). Chciałam się rozstać polubownie, po przyjacielsku, nie wyszło - trudno. Niestety, mąż nie dotrzymuje żadnych umów. Zgodziliśmy się, że do rozwodu nie bierzemy adwokatów, dogadujemy się między sobą - nagle dowiaduję się (nie od niego - mieszkamy w małym mieście, trudno cokolwiek ukryć), że podpisał pełnomocnictwo z panią adwokat, o czym mi nie powiedział. Gdy go o to zapytałam, powiedział:
- Zamierzam raz w życiu się rozwodzić i chcę to zrobić porządnie.
Obecnie mąż płaci na naszego 3-letniego syna 600 złotych miesięcznie, z czego 370 złotych idzie na przedszkole. Mały choruje ok 1-2 razy w miesiącu, wymaga wówczas opieki, lecz mąż stwierdził, że on "nie ma prawnego obowiązku zapewniania synowi opieki w czasie choroby, to należy do osoby, z którą syn mieszka" (dodam, że moi rodzice pracują, teściowa jest na emeryturze. Przed rozstaniem n ie miała problemu z zostawaniem z synem, teraz odmawia, gdyż to oznaczałoby dla niej pomoc dla mnie). Zarabiam trochę więcej niż mąż, ale mam na głowie rachunki i kredyt za mieszkanie (kupiłam je jako panna), w którym obecnie mieszkam z synem - mąż mieszka z rodzicami, choć ma swoje mieszkanie - wynajmuje je. Złożyłam wniosek o 800 złotych alimentów - za dużo? Czy jest szansa, że takie dostanę? Naprawdę nie jest mi łatwo samej. Będę wdzięczna za wszystkie odpowiedzi, pozdrawiam!