Dodaj do ulubionych

Co robić - mieszkanie jest jego

09.08.19, 07:09
Hej

Jest taka sytuacja.
Jesteśmy małżeństwem 15 lat, mamy 13 letniego syna.
Mieszkanie jest jego.

Po 15 latach mąż mówi mi, że uczucie się wypaliło i już mnie nie kocha.
Chce rozwodu, a co do syna chce żeby został z nim.
Opieka nad dzieckiem wg niego miałaby wyglądać w ten sposób 3/4 - czyli 4 dni u niego, 3 u mnie (piątek sob ndz)
Nasze małżeństwo wg mnie nie było złe, nie było patologii, wg mnie jak każde inne.

Tak naprawdę oddaliliśmy się oboje od siebie, przez to że każdy z nas miał inne zainteresowania. Ja sport, on bardziej komputery i gry.
Syna też w to wciągnął

No i oczywiście moja sytuacja wygląda beznadziejnie.
Nie zarabiam dużo, po rozwodzie zostaję bez dachu nad głową sad
Nie chcę wracać do rodziców.
Więc gdzie niby miałabym zabierać syna ?

Nadmieniam że z mojej strony męża nadal bardzo kocham sad, co sprawia że ciągle płaczę że on stał się taki zimny jakby z dnia na dzień.
Kochanki nie ma na 100%.
Nie chcę tego rozwodu, nie chcę tracić rodziny, kocham mojego syna i nie wyobrażam sobie co będzie dalej sad

Dziś mąz idzie dopiero do prawnika składac pozew sad


Obserwuj wątek
    • vermieter Re: Co robić - mieszkanie jest jego 09.08.19, 19:57
      Musisz znależć faceta z mieszkaniem. Najlepiej w podeszłym wieku. Może też być nieuleczalnie chory. Wówczas napisz w ogłoszeniu, że umilisz ostatnie chwile życia. Szacuję, że jesteś krótko przed czterdziestką, bardzo atrakcyjny wiek dla kobiety.
        • caramba68 Re: Co robić - mieszkanie jest jego 11.08.19, 00:27
          A co jej po szacunku i godności jak zostanie na lodzie? Teraz musi myśleć egoistyczne, żeby tak się nie stało. Gdyby miała to dosyć i sama chciałaby się uwolnić, a w zanadrzu jakieś perspektywy to bym jej radziła iść w diabły jak najszybciej. W obecnej sytuacji musi robić wszystko z głową, a nie na łapu capu.
      • plyta.platynowa Re: Co robić - mieszkanie jest jego 10.08.19, 12:44
        Dzięki.
        Na razie nic nie będę robić.
        Jutro wyjeżdżam z synem na urlop. Będzie sam ze swoimi myślami co dalej.
        Jego powód do rozstania to rozkład pożycia małżeńskiego.
        Na chwilę obecną spotkał się dopiero z adwokatem, ale pozwu nie wniósł ....

        Czy jest taka możliwość że sąd skieruje nas na "przymusową terapię" ?
        jest to praktykowane ?


        • nieprawda.nieprawda Re: Co robić - mieszkanie jest jego 10.08.19, 15:27
          Pozwu nie wniósł, bo mu adwokat wyjaśnił jak wygląda sytuacja. Rozwód w założeniu jest z orzeczeniem o winie. Jednej ze stron lub obu. Chyba że obie strony godzą się na odstąpienie od orzekania o winie. Jeśli się nie zgodzisz, to mu to utrudni sytuację. Nie mówię, że zostaniecie razem i będziecie się ze wzajemnością kochać, ale dla Ciebie fo może być dobry moment na negocjowanie warunków rozstania, tzn. co z mieszkaniem i alimentami.

          Sytuacja dla męża idealna, to gdy Ty się wprowadzasz, on na tej podstawie składa pozew, a sąd przyklepuje rozwód bo stwierdza rozkład pożycia. Ty w takiej sytuacji zostajesz zupełnie na lodzie.
          Twoja wyprowadzka to dla niego najlepszy scenariusz i na pewno będzie robił Ci ciśnienie, żeby do niego doprowadzić.
          Ty wykorzystaj ten czas na pozbieranie dokumentów o jego zarobkach pod kątem alimentów, bo jest ryzyko, że mąż zacznie, o ile już nie zaczął, ukrywać dochody. Jeśli możesz, też skonsultuj się z prawnikiem przed podjęciem jakichkolwiek kroków.
          I miej oczy szeroko otwarte, bo na pewno jest zewnętrzny powód, dla którego nagle się w mężu uczucie wypaliło.
        • leda16 Re: Co robić - mieszkanie jest jego 28.08.19, 21:03
          plyta.platynowa napisała:
          > Czy jest taka możliwość że sąd skieruje nas na "przymusową terapię" ?
          > jest to praktykowane ?

          Tak, tak, wystarczy, że sąd Was tam skieruje a psychoterapeuta za pomocą czarów- marów przymusi męża, żeby znowu się w Tobie zakochał i miłość pod przymusem rozkwitnie jak kwiat róży smile A więc nie tylko brak wyobraźni i myślenie życzeniowe, ale naiwność jak u 5-cio letniego dziecka.



          --
          www.pmiska.pl
    • k-w-9 Re: Co robić - mieszkanie jest jego 11.08.19, 08:42
      To tragedia,jeśli sytuacja materialna nie pozwala na godne życie jednego z partnerów po rozwodzie,
      kiedy wspólne mieszkanie ze względu na dziecko jest niemożliwe,
      kiedy matka i ojciec oddzielnie mają prawo od nowa ułożyć sobie życie rodzinne.

      To jest kapitalizm,a w państwie jest jeszcze dużo biedy,
      i nie ma tanich mieszkań komunalnych do wynajęcia,
      choć ze względu na dobro dzieci z rodzin rozbitych takie mieszkania na rynku powinne być,
      jak też dla dla młodych małżeństw,będących ba dorobku,
      bo własne domy czy mieszkania powinne być kaprysem dla zamożnych,
      a nie przymusem dla wielu,bo wynajęcie komunalnych tanich mieszkań w państwie jest niemożliwe,
      a wynajem mieszkań od prywatnych właścicieli jest nieopłacalny i dla wielu nieosiągalny,
      i dlatego rynek prywatnych mieszkań jest niesprawiedliwy dla uczciwych ludzi pracy.

      I właściwie na rozwody i na odzyskanie wolności w niesprawiedliwym państwie nieliczni mogą sobie pozwolić,
      kiedy są dzieci w rodzinach,kiedy kultura osobista partnerów pozwala im nadal żyć obok siebie,
      ale w poczuciu obcości i niezdolności do życia w miłości małżeńskiej,
      a wtedy silne poczucie wolności i godności osobistej może unieszczęśliwić albo obu,albo jednego partnera,
      jeśli jeden z nich pożąda drugiego,choć jest on nieosiągalny,ale przebywa w jednym pomieszczeniu,
      i wystarczy wtedy sama obecność,bo choć nie należy do niego,to też do nikogo innego,
      a to jest egoistyczne i chore uczucie,bo jeden z partnerów żyje w niewoli ze względu na dzieci.

      Bieda w państwie i niesprawiedliwy podział dóbr materialnych skazuje na nieszczęśliwe życie wiele niemajętnych rodzin.

















      --
      <Sara>
      <Blanka>
      • plyta.platynowa Re: Co robić - mieszkanie jest jego 11.08.19, 17:07
        Dokładnie.
        Koleżanka podpowiedziała mi, żeby wywalczyć zadośćuczynienie. W sensie takim że zgadzam się na rozwód pod warunkiem że daje mi trochę kasy na mieszkanie, choćby na wkład własny.
        Bo miałam swój udział gospodarczy w tym mieszkaniu, w sensie - on opłacał rachunki, a ja resztę czyli jedzenie itd
        + alimenty na syna i na siebie.
        Na siebie ze względu na niedosłuch - przez co mam ograniczoną karierę zawodową.

        On czeka na mój ruch chce wiedzieć czy zgadzam się na rozwód bez orzekania o winie.
        czy z winą. Adwokat mu doradził żeby się dogadać, powiedział mu też, że syna raczej też dostanę.
        Ogólnie ma mnie gdzieś co się stanie ze mną po rozwodzie.

        • vermieter Re: Co robić - mieszkanie jest jego 11.08.19, 18:26
          piszę z Niemiec, tutaj jest tak, że dochodzi do wyrównania nabytych w okresie małżeństwa praw do emerytury. Najczęściej jedna strona więcej wpłaciła, więc składki się sumuje i dzieli po połowie. Jest to postępowanie z urzędu, bez potrzeby składania wniosku. O syna się nie kłóć, będziesz miała więcej obowiązków, a kontakt z nim i tak będzie.
        • yela Re: Co robić - mieszkanie jest jego 11.08.19, 18:48
          plyta.platynowa napisała:

          > Ogólnie ma mnie gdzieś co się stanie ze mną po rozwodzie.


          Mam taką samą sytuację. I to zdanie, twoje, które zacytowałam, idealnie oddaje istotę rzeczy.

          Mam 33 lata, 13-letniego syna, nie jesteśmy małżeństwem. Przestaliśmy najpierw ze sobą sypiać.. potem rozmawiać, potem się widywać, potem wyjeżdżać na wakacje... W tej chwili oni są razem na swoich wspólnych.

          Przez lata byłam ograniczana. Zbywana. Było mi tak jak kobietom na forach z pedałem. Uparł się na drugie dziecko, odmówiłam. Próbował z wpadką..

          Zmieniłam przez te lata. Każdy by zmiękł. Nie byłam już tą, którą poznał. Mój charakter został zmodyfikowany przez czas, przez jego wymuszenia sposobu życia... Starałam się. Wyschlam. Dziecko stało się duże. Samodzielne. Ja odsuwana.

          Nie pozwalał mi się zabezpieczać finansowo! Nie pracowałam. Potem stałam się niepełnosprawna. Wcześniej przyszła depresja. Leki.

          Rodzina czuwała. Mieszkaliśmy u niego.. ale ja naciskałam na swoje mieszkanie i to mieszkanie udało mi się kupić. Jest moje. Bez kredytu. Jak się już diametralnie popsuło, czyli nie był obecny, wybierał inne towarzystwo i nie było czego ratować.. (innej kobiety nie ma, myślę ze jest pedałem...🤢), to powoli urządzałam to mieszkanie. To stało się moim hobby. Nadal jednak mieszkaliśmy razem.

          Ciągle jednak łudziłam się. Okazało się, ze jemu nie przeszkadza bym po prostu zniknęła. Częściej wychodziła, wyjeżdżała.
          Mało tego, nic sobie nie robi z tego, ze z kimś się spotykam. Ze ten ktoś jest blisko, ze syn go zna..
          To mnie otrzeźwilo i zszokowało.

          Zrozumiałam ze facet miał plan. Czekał aż syn będzie bardziej samodzielny.. Chciał bym mu urodziła dziecko, chciał mieć rodzinę.. i... Ja już jestem nieważna.
          Jak odpad.
          Nieużytek.
          Opakowanie po pizzy.
          Ani go ziębi ani grzeje, co i jak ze mną.
          Jest obojętny.
          Niechętny do pomocy, nawet w sprawach naszego dziecka!
          Zaczął się kłócić o pieniądze na syna, o wydatki!
          To mnie uruchomiło bardzo. Czasami gra mi na uczuciach i mówi o powrocie😲

          Jeśli nie masz 50 lat, to ratuj to, co ci zostało.
          Czas.

          Nie boje się życia po nim, bo z nim go nie miałam.
          Muszę się przyznać, ze straciłam w tym nieszczęściu wieel lat.
          Nawet nie mogę na niego patrzeć.
          Ostatnio przyznał się, ze planuje wziąć sobie inną kobietę. Tak- wziąć. Chętnie się temu przyjrzę.

          W tej chwili wiem, ze widuje się z kobietą z otyłością, która jest sama, ale im nie wychodzi. Mam owi ze to koleżanka 🤭

          Powtarza też, ze chce mieć jeszcze dziecko. Ostatnio przeszedł badania i wyszło ze cierpi na nieuleczalna chorobę. Gadam teraz syna na ten gen. Ta Choroba deformuje ciało. Współczuję mu, ale nie potrafię wybaczyć. Kochałam go. To był mój Bóg.
          Ale jest bezwzględny. Gdyby nie rodzina, nie miałbym gdzie pójść!


          Dodam jeszcze ze regularnie próbował bojkotować mój plan remontu mieszkania! Doprowadził do katastrofy budowlanej niemalże! Teraz wiem ze nic nie dzieje się bez przyczyny. Ze faceci to manipulatorzy.
            • notting_hill Re: Co robić - mieszkanie jest jego 19.08.19, 12:56
              To możesz wykorzystać do sprzeciwienia się rozwodowi- sąd przede wszystkim bada czy doszło do rozpadu trzech więzi: fizycznej, emocjonalnej i gospodarczej łącznie. Więc mówisz, że nie doszło i tyle.
              Zapewne to samo usłyszał Twój mąż od adwokata, więc dlatego nie złożył pozwu. Pewnie postanowił poczekać, ale to potrwać powinno mniej więcej tak z pół roku. Rób swoje i uważaj z tym innym panem, bo zostanie to na bank wykorzystane przeciwko Tobie. Jesli mąż założył sobie jakiś plan, a jest bezwględny, będzie dążył do niego wszelkimi możliwymi sposobami i będzie próbował Cię w winę wrobić. Nowy przyjaciel bardzo dobrze się do tego nada, bądź tego pewna.
      • leda16 Re: Co robić - mieszkanie jest jego 28.08.19, 22:13
        k-w-9 napisała:

        > To tragedia,jeśli sytuacja materialna nie pozwala na godne życie jednego z part
        > nerów po rozwodzie,
        > kiedy matka i ojciec oddzielnie mają prawo od nowa ułożyć sobie życie rodzinne.


        Prócz prawa istnieją jeszcze powinności i zobowiązania moralne wobec założonej przez siebie rodziny. Ale jeśli jedno jest żenująco bezmyślne, naiwne, nieprzewidujące a drugie skrajnie egoistyczne, to zwykle tak to się kończy jak u autorki wątku. Nawet teraz, gdy mąż gania po adwokatach, Ona nadal nie chce przyjąć do wiadomości, że to koniec. Myśli, że wybeczy u niego miłość.

        > To jest kapitalizm,a w państwie jest jeszcze dużo biedy,
        > i nie ma tanich mieszkań komunalnych do wynajęcia,
        > choć ze względu na dobro dzieci z rodzin rozbitych takie mieszkania na rynku po
        > winne być,


        Ze względu na dobro dzieci, rodziny się nie rozbija. Więc lepiej napisz socjalistko, kto za te tanie mieszkania powinien zapłacić? Tanie, a najlepiej darmowe, prawda? Bo cóż z tego, że mamy kapitalizm - młodym się należy, rozwodnikom się należy a zamożni powinni na te fanaberie płacić coraz wyższe podatki. Zamiast dbać o rodzinę jak źrenicę oka, zamiast zdobyć atrakcyjny finansowo zawód, zamiast wynająć, wziąć kredyt, mieszkać z rodzicami, młodzi tęsknią za socjalizmem. Dać tanie mieszkanie, 500+, 300+, wysoką pensję za niskie kwalifikacje...A co ci "młodzi" dają społeczeństwu? Rozbite rodziny, postawy roszczeniowe? Nigdzie w Europie tak nie ma, żeby młodzi, o niskich kwalifikacjach zawodowych, mieli własne nieruchomości. Jeśli oboje zarobią 5 tys. miesięcznie, to chyba 1200 zL. i media za 45 m2 w mieście wojewódzkim nie jest kwotą astronomiczną? Ale to się "nie opłaca" - jak mi pewna 24 lat młoda niedawno klarowała - bo rata kredytu jest taka sama.


        > bo własne domy czy mieszkania powinne być kaprysem dla zamożnych,

        No i po latach ciężkiej pracy męża i mojej stać nas było na taki "kaprys". Po wielu latach - nie już, zaraz, natychmiast - jak chcą młodzi.


        bo wynajęcie komunalnych tanich mieszkań w państwie j
        > est niemożliwe,


        Skoro już od prawie 40 lat nie ma w Polsce komuny to i mieszkań komunalnych nie ma i nie będzie.


        > a wynajem mieszkań od prywatnych właścicieli jest nieopłacalny i dla wielu nieo
        > siągalny,


        Ciekawe, że przyjeżdżają Ukraińcy i masowo wynajmują od polskich właścicieli mieszkania. Skoro im "się opłaca", "opłaca się " studentom, to może Tobie po prostu nie chce się pracować i czekasz, aż komuna zabierze tym pracowitym i da Tobie?

        > i dlatego rynek prywatnych mieszkań jest niesprawiedliwy dla uczciwych ludzi pr
        > acy.

        Jesteśmy uczciwymi ludźmi pracy a nasze mieszkanie w bloku wynajmujemy równie uczciwym ludziom pracy, co pozwala nam na utrzymanie domu. Cóż więc widzisz niesprawiedliwego i nieuczciwego w zapobiegliwości, pracowitości, cierpliwości, wytrwałości?

        >
        > I właściwie na rozwody i na odzyskanie wolności w niesprawiedliwym państwie nie
        > liczni mogą sobie pozwolić,

        Tak, tak, Państwo jest winne, że małżonkowie nie poczuwają się do odpowiedzialności i troski o własną rodzinę. Ale jak kogoś nie stać na rozwód, to się nie rozwodzi, nie stać na dzieci, to się ich nie płodzi, zamiast oczekiwać, żeby zamożni spełniali Twoje zachcianki.


        > Bieda w państwie i niesprawiedliwy podział dóbr materialnych skazuje na nieszcz
        > ęśliwe życie wiele niemajętnych rodzin.

        Niech jadą za granicę. Tam Państwo już przy wjeździe obdaruje ich forsą , nieruchomościami i łuk triumfalny z napisem "Witajcie" ustawi smile Gdzieś Ty się kobieto w XXI wieku uchowała z takimi socjalistycznymi przekonaniami?

        --
        www.pmiska.pl
      • camaretto Re: Co robić - mieszkanie jest jego 08.09.19, 09:11
        Wiesz, ten wpisto jakbym słyszała zcoś z epoki Marksa i Engelsa, ale pochwała komuny,teraz należąca do Kodeksu Karnego przez Du -Da ,minisra JKaczkowskiego.pl jesss wzbaniana i uj-derzym z siłom wodospadu, jużniedługo. Tak naprawdę, nicsięnie zmieniło, oprócz nienormalnego bezrobocia i wrostu pensji administracyjnych, bo MOI koledzy zarabiając tyle samo,co kiedyś wcale nie wzbogacili się, a kurs złotówki spadddd....stąd wszystko zdrożało i siem zmniejszyło ,nawet pizza. W Berlinie kosztowała 21.55 euro,więc teraz 5*4,3 =21.5 powinna kosztować i w Warszawie w Pizza Hut, bo oni mają ceny sieciowe. To samo jeśli idzie o resztę twoich wpisow antyeuropejskich,jak ci nie pasuje,ąeby każdy miał swój biznes dla siebie i w zależności od tego był oceniany, to możezdziwi cię,że wyszedłszy z jednej ławki,kumpela jest jedną z najbogatszych Polek, a ja nie mam pracy po 40. To samo - Figura i Hayek nie miały co robić po 35, bo "twarz " się zestarzała, i już nie biorą rozbieranki,właściciele zmienili styl na Miss World, a Kapitan Ameryka znany z komiksów z lat 40 zawitał i u nas.
        Kapitan Polska by się przydał,al enie wszyscy zauważają jeszcze,że najwięcej roboty mają kapitanowie w sektorze cywilnym.Również chrześcijaństwo, na początku wiązanez cimnotą w i brakiem kultury, a teraz z klerem i brakiem KUL-lury wymusza na nas modelrodziny 1/1 ,który wypacza społeczność i normalny instynkt,gdzie mężczyznajest w stanie zabepieczyćrodzinę,albo nie.Tak jest w islamie, ale tam dochodzi do innych wynaturzeń.
        Gołębie i inne zwierzaki,które były dla nas - małp przykładem, jak należyrobić,należą do rzadkości,zwierzęta boją się pokazać człowiekowi, a my - z "kulturą masówki" - masowego wrzasku,oszołomstwa, masowego zabijanie - to tacy "włatcy móch", nic więcej. Orwellowska "Animal Farm" , tyle że Napoleon nazywa się dziś Trampek. No i , zamiast zwozić gnój w jedno miejsce, śmiecimy wmorzu i rozpuszczamykaczki dziennikarskie, zamiast "pod wodzom lidera", choćby i Kaczańskiego czy tksa, posprzątać morze z...plastikowych butelek...i innych śmieci. Kiedy byłam nad morzem, zamiast wyjechać,bo mi brudno i kupki robić na klifie, bo "latryna za daleko" poświęciłam parę godzin na sprzątanie plaży,bo mi zawadzały bootelki po wódzi, z 5 wyniosłam do śmieci na płaszczyśnie 100 metrów. Kto da więcej?

        --
        To nie karty są nietrafne tylko interpretator do kitu smile stare przysłowie Starożytnych Rzymian
        Od wróżenia z flaczków jest jeszcze jedna,gorsza rzecz:flaki z olejem
        "Zabili go,i uciekł później w krzaki, a ona za nim. Pewnie go goniła..."- cytat z kina domowego.
        www.oczary.wordpress.com
        • camaretto Re: Co robić - mieszkanie jest jego 08.09.19, 11:21
          Tak naprawdę,żeby nie powiedzieć, pod wpływem medytacji wielkich - słuchaj wpadła mi do głowy "takie numerki" jak przed laty znajopma,która mieszkania nie mogła odwalczyć od partnera,ani nic,on na nią,ona po psychologach poszła (to jej Prozac zalecił i olewczo potraktował) , on że miał inną,młodszą - to mu wisiało wszystko. Ona miała 12 letniego synka,który zaczął się w szkole opuszczać...a tamten o seksie, jak wszyscy popełniacze rozwodowi. Robić mu kłopoty to może w tej sytuacji gupie,bo on po rozwodzie i tak cię wyrzuci z lokum, niezależnie od wyniku, ale syna wyrzucić...to już inna granda - banda. Może więc będzie chcial coś przehandlować?

          --
          To nie karty są nietrafne tylko interpretator do kitu smile stare przysłowie Starożytnych Rzymian
          Od wróżenia z flaczków jest jeszcze jedna,gorsza rzecz:flaki z olejem
          "Zabili go,i uciekł później w krzaki, a ona za nim. Pewnie go goniła..."- cytat z kina domowego.
          www.oczary.wordpress.com
    • leda16 Re: Co robić - mieszkanie jest jego 28.08.19, 20:55
      No to co, że jego? Jeśli jesteś tam na stałe zameldowana, żadna siła Cię stamtąd nie ruszy. Obecne prawo bardziej chroni lokatora niż właściciela a tym bardziej żonę. W tej sytuacji nic innego Ci nie pozostaje jak konsekwentnie odmawiać rozwodu a gdy już ten pozew wniesie, zasłaniać się miłością i dobrem małoletniego. Kochankę ma na pewno, tylko umiejętnie się z tym kryje, więc staraj się jak najszybciej wytrzeźwieć z miłosnego zaślepienia i trzeźwo spojrzeć na życie. Nie ma miłości do grobowej deski. Najczęściej ona kończy się po 10- ciu latach, a reszta to przywiązanie i interes. skoro nie zarabiasz dużo, tg tym bardziej nie masz żadnego interesu w opiece naprzemiennej, gdzie będziesz miała obowiązek utrzymania dzieciaka przez połowę miesiąca. Zwłaszcza wystrzegaj się sytuacji gdy syn przed sądem wypaple, że chce mieszkać z ukochanym tatusiem, bo teraz sądy biorą zdanie dzieci pod uwagę. Chyba już w wieku 15 lat one mogą decydować z kim chcą zamieszkać a im bardziej będziesz robić z siebie ofiarę, rozczulać nad sobą, beczeć, pokazywać się domownikom z czerwonymi oczami i usmarkanym nosem, tym większy wstręt (niestety) będziesz w mężu budzić a syn też będzie Cię unikał. W końcu obaj odetchną z ulgą gdy im znikniesz z oczu. W Twojej sytuacji rada vermietera jest może i cyniczna, ale w porównaniu z Twoimi bekami i brakiem "wyobrażania sobie co będzie dalej", na wskroś racjonalna. Twoje chciejstwo nie ma tu już nic do rzeczy. Możesz tylko albo wrócić do rodziców albo rękami i nogami trzymać się męża i mieszkania. Zresztą z rady vermietera i tak nie potrafiłabyś skorzystać, skoro przez pierwsze lata małżeństwa nie potrafiłaś nakłonić męża do zrobienia Cię współwłaścicielką jego mieszkania. Oczywiście wówczas też "nie wyobrażałaś sobie", że chłop się zbiesi. Ludzie i po 35-ciu latach się rozwodzą a brak wyobraźni powoduje, że jedno budzi się z ręką w nocniku.

      --
      www.pmiska.pl
      • blue_ania37 Re: Co robić - mieszkanie jest jego 29.08.19, 01:06
        Dopóki jestescie mslzeństwem mozesz mieszkac tam ze spokojem. Pracowalas przez te lsta ? Cos remontowalas? To ze maz ma ochote na taki podzial obowiazkow rodzicielskich jest w tym momencie tylko jego chceniem. Ja bym zrobila tak ze wyprowadzilabym sie z synem. Wynajela mieszkanie. Zlozyla wniosek do sadu o alimenty celem zabezpieczenia potrzeb roddiny i ujela koszt wynajmu. Wszystko sie da. Jak sie troche obudzisz i zaczniesz myslec o sobie.

        --
        www.youtube.com/watch?v=KtBbyglq37E&feature=share
      • blue_ania37 Re: Co robić - mieszkanie jest jego 29.08.19, 01:06
        Dopóki jestescie mslzeństwem mozesz mieszkac tam ze spokojem. Pracowalas przez te lsta ? Cos remontowalas? To ze maz ma ochote na taki podzial obowiazkow rodzicielskich jest w tym momencie tylko jego chceniem. Ja bym zrobila tak ze wyprowadzilabym sie z synem. Wynajela mieszkanie. Zlozyla wniosek do sadu o alimenty celem zabezpieczenia potrzeb roddiny i ujela koszt wynajmu. Wszystko sie da. Jak sie troche obudzisz i zaczniesz myslec o sobie.

        --
        www.youtube.com/watch?v=TwIZFPGVL4I
        • leda16 Re: Co robić - mieszkanie jest jego 29.08.19, 09:44
          Zła i bezmyślna rada. 13-to letni chłopak nie jest prywatną paczką, którą może zabierać, gdzie się Jej podoba. Strzeli kopytami, stwierdzi, że chce być z ojcem i ciupasem do niego wróci zwłaszcza, iż wyraźnie pisała, że syn jest za nim. I co, na łańcuchu do kaloryfera go przywiąże w tym wynajętym mieszkaniu czy jak? Ta kobieta prócz stawiania się w pozycji ofiary losu i bekami, że mąż jest "zimny" nic o sobie nie pisze. Nie wiesz jaki ma zawód, ile zarabia, czemu taką awersją pała do własnych rodziców, itp. Nie wiemy też ile mąż zarabia i czy stać go na Jej fanaberie typu wyprowadzka i alimentacja. Gdyby jeszcze Ją maltretował, zdradzał, taka manipulacja zyskałaby akceptację sądu. Ale na to musi mieć dowody zamiast fochów i beków. Jeśli facet jest zdecydowany, (bo wielkiej inteligencji do tego nie potrzeba), weźmie swojego kolesia, który w sądzie będzie łgał pod przysięgą, że to wynajęte mieszkanko odwiedzał w celach seksualnych, co wiarołomna żona przyjmowała nader chętnie i już jest ugotowana na cacy. Wróci z podwiniętym ogonem do ale już nie do wspólnego mieszkania, skąd zostanie błyskawicznie przez męża wymeldowana, tylko do rodziców, a tam już będzie czekał na nią pozew o alimenty dla dziecka, które próbowała zawłaszczyć. Jakież Wy kobiety jesteście naiwne...

          --
          www.pmiska.pl
          • blue_ania37 Re: Co robić - mieszkanie jest jego 29.08.19, 14:30
            Hm, maz autorki, ma plan, aby pozbyć się jej z mieszkania które razem utrzymują i chce uniknąć płacenia alimentów dokonując na ten moment podziału opieki nad dzieckiem. Ta kobieta jest przestraszona i nie umie się przeciwstawić ani tu pnąc noga, jak to wypalenie uczuć ma na imię? Nie musi zgadzać się na jego warunki. Nie wiadomo kto zajmuje się dzieciaki em, kto łazi po lekarzach wywiadówkach itp. Założyłam że ona i dlatego napisałam aby wynajęla mieszkanie. Postawiła swoje warunki skoro mężowi tak bardzo się spieszy do rozwodu. Może kiedy postawi swoje warunki mąż też przestanie być zimny i zacznie negocjować? Po ludzku nie rozumiem dlaczego po 15 latach ma wracać z podkulonym ogonem do rodziców i widzieć dziecko przez dwa dni w tygodniu, wiedząc że to nastolatek ograniczy się to dania posiłków.

            --
            www.youtube.com/watch?v=zFwaRmpzvjo
            • leda16 Re: Co robić - mieszkanie jest jego 29.08.19, 20:35
              blue_ania37 napisała:

              > Hm, maz autorki, ma plan, aby pozbyć się jej z mieszkania

              I dlatego będzie skakał pod sufit z radości, że sama się wyprowadziła a w sądzie łgał, że po to, aby gzić się z kochankiem, bo przecież on kocha żonę bez opamiętania, nie chce rozwodu, nawet prosił, aby wróciła. W tej sytuacji sąd nie znajdzie żadnego powodu , żeby on płacił za to wynajęte mieszkanko a jeśli synalek zrobi sprint do tatusia, to nie ojca obciąży alimentami, tylko ją.


              . Ta kobieta jest przestraszona i nie umie się przeciwstawić ani tu
              > pnąc noga, jak to wypalenie uczuć ma na imię? Nie musi zgadzać się na jego war
              > unki.

              Oczywiście, że nie musi i nie powinna, ale tupanie nogami też nie pomoże.


              Nie wiadomo kto zajmuje się dzieciaki em, kto łazi po lekarzach wywiadów
              > kach itp. Założyłam że ona i dlatego napisałam aby wynajęla mieszkanie.


              Ależ łażenie po lekarzach i na wywiadówki nie jest wystarczającym powodem do wynajęcia mieszkania.


              Postawi
              > ła swoje warunki skoro mężowi tak bardzo się spieszy do rozwodu. Może kiedy pos
              > tawi swoje warunki mąż też przestanie być zimny i zacznie negocjować?


              Oczywiście, ale to on ma 2 asy w rękawie : mieszkanie i miłość syna. Ona nie ma czym grać i słusznie piszesz - jest przestraszona, skołowana, bezradna a emocje są najgorszym z doradców.

              Po ludzk
              > u nie rozumiem dlaczego po 15 latach ma wracać z podkulonym ogonem do rodziców
              > i widzieć dziecko przez dwa dni w tygodniu,


              Bo jak się wyprowadzi, to on ją bez problemu wymelduje, zmieni zamki a dzieciakowi będzie pobłażał, tyłek pieniędzmi maścił i prezentami obsypywał żeby tylko z nim mieszkał. A mamusia niedobra bo wymaga, żeby się uczył, wracał na czas do domu, markowych butów i wypasionej komóry nie kupi...Jak mówię - teraz zdanie dziecka przed sądem bardziej się liczy niż chciejstwo rodzica.




              --
              www.pmiska.pl
              • blue_ania37 Re: Co robić - mieszkanie jest jego 29.08.19, 21:18
                Lepiej żeby trwała do końca rozwodu bo takie ma prawo do mieszkania w jego domu? Wyjdzie poraniona i faktycznie straci dzieciaka bo będzie czekać na cud? Skoro tak jest jak jest. To trzeba się szybko ogarnąć, wyprowadzić z dzieciaki em, założyć sprawę o alimenty i albo żyć i na nowo układać albo wynająć detektywa aby poznał imię wypalenia. Zacząć stawać warunki, niekiedy niestety rozwód dopiero pokazuje jak należy rozmawiać o partnerstwie.

                --
                www.youtube.com/watch?v=_e1pADu6VvI
    • marcinnn Re: Co robić - mieszkanie jest jego 05.12.19, 10:06
      Rozmawialiście o tym dużo? Ja jestem w podobnej sytuacji, bo już jestem po rozwodzie, ale dalej coś czuje do mojej byłej żony. Oczywiście zostawiłem jej mieszkanie i dzieciom nie wyobrażam sobie, żeby zostali bez dachu, jednak nie wyobrażam sobie, żeby jakiś inny facet tam przychodził...
      Nie biorę nawet takiej opcji, ale ona jest bardzo możliwa (mieszkanie jest na mnie)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka