Dodaj do ulubionych

Skąd wiadomo, że już pozostał tylko rozwód???

06.09.19, 21:52
Proszę o linki, jeśli były podobne posty.
Z góry dziękuję.
Jestem tu nowa a do tego dość pogubiona, i na tym forum, i w życiu 😉.

Rozmyślam od jakiegoś czasu, kolejny już raz, nad rozstaniem i wciąż pojawia się myśl: "Czy to na pewno już?"
Bo może coś (tylko co????) się jeszcze wydarzy? Coś się (w nas) zmieni?
Bo może jednak jeszcze chcemy- dogadywać się, być razem???

Czy przychodzi czas i ma się PEWNOŚĆ, że kolejne próby nie mają sensu, nie przyniosą efektów?
Czy jednak zwykle pozostaje ziarno niepewności?

Chyba czuję się, jakbym miała zdecydować o odłączeniu respiratora komuś bliskiemu 🙄.

I kiedy już jest czas na rozwód?
Kiedy nie ma codziennych rozmów, wspólnie spędzanego czasu - chodzi mi o takie powody.

Czy jeśli mam tyle wątpliwości, to znaczy, że to jeszcze nie ten moment?
Czy to raczej standardowe rozterki osoby, której sypie się małżeństwo?
Obserwuj wątek
    • koronka2012 Re: Skąd wiadomo, że już pozostał tylko rozwód??? 06.09.19, 23:22
      To zależy. Każdy ma inaczej ustawiony punkt ciężkości, tak samo jak punkt, w którym przekroczone są granice.
      Najłatwiej to wyjaśnić na przykładzie alkoholika. Jednej będzie przeszkadzało jeśli mąż się schla na umór raz na kwartał, dla kogoś innemu - parę piw dziennie to jeszcze nie problem, bo "to tylko piwo". To samo jest z emocjami. Są pary, które od wieków komunikują się tylko na zasadzie "wynieś śmieci"/ "mleka nie ma" - i trwają razem, choć raczej należałoby powiedzieć - obok siebie. Ktoś inny będzie się w takim układzie spalał emocjonalnie i wyniszczał.

      Dla mnie istotne jest to, czy mogę na kimś polegać, ufać komuś, czy choćby tylko - nadal go szanuję. Miłość celowo zostawiam na boku, bo w sytuacji kryzysowej jest złym doradcą (w sensie, że łatwo pomylić uczucia z toksycznym uzależnieniem, czy lękiem przed samotnością). Ja miałam pełną świadomość, że gdyby nawet nagle stał się cud i mąż stałby się zupełnie innym człowiekiem, jego wady by zniknęły - to ja i tak nie chcę z nim być. Ja już nie miałam na co czekać, bo cokolwiek by się nie wydarzyło - nie zmieniało to mojego nastawienia wobec bycia razem.

      Odpowiedz sobie na pytanie - dlaczego z nim jesteś? krótko, w żołnierskich słowach, oddzielając fakty od emocji.
      To może ci pomóc, a najbardziej pomógłby terapeuta, poukładałabyś sobie pewne rzeczy w głowie i łatwiej uporządkowała swój światek.
      • szeroki_usmiech Re: Skąd wiadomo, że już pozostał tylko rozwód??? 08.09.19, 10:09
        No to chyba ma zjechane te punkty...
        Znoszę "kilka piw praktycznie codziennie", od lat...
        Choć widzę ten problem i go komunikuję.
        Ale to oczywiście gucio daje. Bo on nie widzi nic niepokojącego w piciu.

        Komunikacja... Praktycznie nie istnieje. Przegrałam, dawno, z tv i netem w komórce...
        Zdecydowanie czuję, że żyjemy OBOK SIEBIE.

        Raczej nie mogę na nim polegać w trudnych chwilach (patrz m. in. brak komunikacji i inne "ważne zajęcia").

        Czy mu jeszcze ufam, czy go szanuję???

        Na ten moment nie stać mnie na rozwód.
        Nie ma wsparcia rodziny: ani emocjonalnego, ani finansowego- w razie czego.
        Czyli wychodzi, że jestem uzależniona od męża?
        Bezwolna?
        Beznadziejna?

        Na pewno czuję, że czas się zbliża, ale mimo wszystko szkoda mi tych minionych lat.
        Trudno mi przyznać się do porażki: źle wybrałam, nie potrafiłam się dogadać, zmarnowałam kawał życia.

        Terapeuta to na pewno dobry pomysł.
        Choć po nieudanej terapii małżeńskiej mam kiepskie doświadczenia.
        • koronka2012 Re: Skąd wiadomo, że już pozostał tylko rozwód??? 08.09.19, 18:19
          szeroki_usmiech napisała:

          > Na ten moment nie stać mnie na rozwód.
          > Nie ma wsparcia rodziny: ani emocjonalnego, ani finansowego- w razie czego.
          > Czyli wychodzi, że jestem uzależniona od męża?

          Wychodzi, że jesteś z nim z powodów, z których główne nie dotyczą tego, że CHCESZ z nim być. I to jest słaby sygnał.

          Teraz nie stać cię na rozwód. Ale widać też, że to małżeństwo turla się po równi pochyłej, więc jest duże prawdopodobieństwo, że kiedyś do niego dojdzie.
          To, co możesz - i powinnaś zrobić teraz - to przygotować sobie jakiś plan na przyszłość.
          Czyli nie "nie da się" tylko "jak". Zastanów się, jak możesz się przygotować do takiego manewru - co musiałoby się wydarzyć? może lepsza praca? może trzeba się dokształcić?

          > Trudno mi przyznać się do porażki: źle wybrałam, nie potrafiłam się dogadać, zm
          > arnowałam kawał życia.

          Cóż - bywa, to nie jest tylko twoja przegrana, zresztą nie warto się nad tym skupiać, bo trzeba myśleć o przyszłości. Nie jest to dla nikogo komfortowa sytuacja, ale pytanie - czy chcesz marnować resztę życia?
    • cowboy_cowboy Re: Skąd wiadomo, że już pozostał tylko rozwód??? 09.09.19, 07:23
      Kiedy problemy w związku ciągną się długi czas, kiedy próbujecie różnych metod ratowania związku i to nic nie daje, kiedy wiesz, że bez tej osoby będzie Ci lepiej. Jeśli nie walczyliśmy o małżeństwo, nie było rozmów, terapii, mediacji czy innych metod pomocy to myśl o rozwodzie nie jest dobry rozwiązaniem. Dopiero po wyczerpaniu metod pomocy, kiedy widzicie, że to wszystko runęło to można przygotowywać się do rozwodu. Ja tak to widzę.
      • rockplanet Re: Skąd wiadomo, że już pozostał tylko rozwód??? 22.09.19, 11:45
        Mądrze mowisz, jestem w trakcie rozwodu.od powiedzenia "chce rozwodu" z jej strony minęło kilka tygodni dostałem pozew.zero mediacji,zero prób ratowania związku ,plus słowa które nawet mnie specjalnie nie winily,ale obrażały .jest trudno...kolejne kilka lat z życia poszło w p..du ,znowu od zera... cholerna lojalność męska...
    • lzyoporanku Re: Skąd wiadomo, że już pozostał tylko rozwód??? 09.09.19, 15:46
      cowboy...twierdzę to samo co Ty, że trzeba spróbować ratować małżeństwo. oczywiście muszą chcieć obie strony, ale któraś musi się po prostu za to wziąć i nie poddawać początkowym trudnościom....gdyż nie od razu ta druga strona przystąpi do współpracy. trzeba wytrwałości, jeżeli mąż/żona są dla nas cenni i zależy nam na małżeństwie.
      • cowboy_cowboy Re: Skąd wiadomo, że już pozostał tylko rozwód??? 10.09.19, 06:16
        To kosztuje dużo nerwów i pracy, ale warto próbować dla późniejszego spokoju psychicznego, że zrobiło się wszystko. Wątpliwości to póki co sygnał ostrzegawczy, jak się go nie wykorzysta odpiwiednio to małżeństwo rozpadnie się prędzej czy później samo i to współmałżonek może podjąć decyzję o rozwodzie, a dla kobiet to jak kubeł zimnej wody. Autorko postu, jeśli chcesz żeby z tego małżeństwa coś było to działaj, zacznij od rozmowy z mężem, być może ma podobne rozterki i chciałby spróbować to uratować.
    • cyprian21 Re: Skąd wiadomo, że już pozostał tylko rozwód??? 10.09.19, 17:14
      szeroki_usmiech napisała:

      > Proszę o linki, jeśli były podobne posty.
      > Czy jeśli mam tyle wątpliwości, to znaczy, że to jeszcze nie ten moment?
      > Czy to raczej standardowe rozterki osoby, której sypie się małżeństwo?

      Może te informacje się przydadzą:

      www.mediate.com/articles/dermanGregson1.cfm
      www.readersdigest.ca/health/relationships/7-stages-marriage/
      • iga1 Re: Skąd wiadomo, że już pozostał tylko rozwód??? 11.09.19, 09:37
        lzyoporanku napisała:
        > nie sypiałam z mężem, choć bardzo tego pragnęłam, on pewnie też.....ale byliśmy
        > uparci i nieprzejednani z powodu krzywd jakie sobie zadawaliśmy. wyciągnęłam r
        > ękę pierwsza, inaczej dawno nie byłoby naszego małżeństwa.
        To wtedy jeszcze warto walczyć, jeżeli komuś zależy i jeżeli coś pozostało, to warto.
          • koronka2012 Re: Skąd wiadomo, że już pozostał tylko rozwód??? 11.09.19, 19:50
            cowboy_cowboy napisał(a):

            > Wnioskujemy, że autorce może jeszcze zależeć skoro pyta, ma wątpliwości, boi si
            > ę zbyt radykalnie podjąć decyzję. Zawsze warto próbować.

            Autorka jakoś się rozpisała o tym, że jej zależy. Bardziej o tym, że jej nie stać na rozwód... wygląda na to, że wątpliwości biorą się chyba bardziej z logistyki i finansów a nie uczuć.
            Każdy się boi podjąć taką decyzję - bo to ogromna zmiana. Ale to, ze się boi nie jest tożsame z tym, że chce być z tym facetem.
              • szeroki_usmiech Re: Skąd wiadomo, że już pozostał tylko rozwód??? 13.09.19, 17:51
                Tak wiem-rozmowa.
                Generalnie jestem za itp.
                Niestety, zupełnie (już?) nie umiemy rozmawiać. Gorzej mi na samą myśl o zabieganiu o jego uwagę, schody, wzrost ciśnienia u obojga zaczynają się już na początku, kiedy proszę o wyłączenie tv, odłożenie telefonu...
                I zwykle już na tym etapie utykam.
                Trudno dojść do samej rozmowy.
                • lzyoporanku Re: Skąd wiadomo, że już pozostał tylko rozwód??? 13.09.19, 19:10
                  bądź cierpliwa i nie poddawaj się. myśmy z mężem nie rozmawiali ze sobą kilka lat i zdawać by się mogło, że nic nas nie uratuje
                  wyszukuj odpowiedniej chwili, usiądź przy nim, weź za rękę, staraj się powiedzieć coś miłego, nie zaczynaj od razu od pretensji i słów, które ranią....nie obrażaj, nie irytuj się jak usłyszysz coś przykrego.....słuchaj.
                  przede wszystkim sama postępuj z mężem tak, jakbyś chciała, żeby Ciebie traktował....pokaż pierwsza, że można inaczej, że zależy Ci na nim. nie wstydź się mówić o swoich potrzebach...otwórz przed nim swoje serce.....i nie rezygnuj - bo on nie od razu podejmie z Tobą współpracę.
                  • lzyoporanku Re: Skąd wiadomo, że już pozostał tylko rozwód??? 13.09.19, 19:35
                    zapomniałam dodać, że co najmniej rok czasu zajęło nam osiągnięcie stanu sprzed kryzysu....tego nie da się zrobić za pstryknięciem palców....wymaga naprawdę ciężkiej pracy nad związkiem....wielokrotnego wracania do problemów w różny sposób i w różnych sytuacjach....nie zapominaj o okazywaniu uczuć.
                    stan na dziś taki, że stać nas na słowa : kocham cię,wybacz,przepraszam....a noc dopełnia reszty i poranek witamy z uśmiechem.
                    a było tak, że obrzucaliśmy się wzajemnie plugawymi epitetami...nie rozmawialiśmy, tylko krzyczeli na siebie a nawet dochodziło do przemocy fizycznej.....i ten żal, który mieszał się z bezradnością i tęsknota za tym, co było na początku.....wniosłam o separację a w międzyczasie rozpoczęłam walkę o nas.
                    • cowboy_cowboy Re: Skąd wiadomo, że już pozostał tylko rozwód??? 13.09.19, 23:54
                      lzyoporanku napisała:

                      > zapomniałam dodać, że co najmniej rok czasu zajęło nam osiągnięcie stanu sprzed
                      > kryzysu....tego nie da się zrobić za pstryknięciem palców....wymaga naprawdę c
                      > iężkiej pracy nad związkiem....wielokrotnego wracania do problemów w różny spos
                      > ób i w różnych sytuacjach....nie zapominaj o okazywaniu uczuć.
                      > stan na dziś taki, że stać nas na słowa : kocham cię,wybacz,przepraszam....a no
                      > c dopełnia reszty i poranek witamy z uśmiechem.
                      > a było tak, że obrzucaliśmy się wzajemnie plugawymi epitetami...nie rozmawialiś
                      > my, tylko krzyczeli na siebie a nawet dochodziło do przemocy fizycznej.....i te
                      > n żal, który mieszał się z bezradnością i tęsknota za tym, co było na początku.
                      > ....wniosłam o separację a w międzyczasie rozpoczęłam walkę o nas.
                      Również z żoną dotarliśmy do etapu separacji i wtedy zacząłem zabiegać o nas. Proces naprawy zajął bardzo bardzo długo. Czy było warto? Było. Mamy nowe małżeństwo, jest inaczej ale zarazem lepiej.
                  • szeroki_usmiech Re: Skąd wiadomo, że już pozostał tylko rozwód??? 14.09.19, 10:21
                    Łzyoporanku, dziękuję za podzielenie się Twoimi doświadczeniami.
                    Cieszę się, że Wam się udało. Że Twoje wysiłki zostały nagrodzone.

                    My na razie nie rozmawiamy wcale, to jest taka nieformalna separacja, każde z nas prowadzi własne życie... Tyle, że pod jednym dachem.

                    A ja właśnie wstydzę się mówić mężowi o swoich uczuciach, potrzebach.
                    Teraz szczególnie trudno o okazję.
                    Z jednej strony mąż jest dla mnie teraz obcą osobą, z drugiej przecież kiedyś był bliski.

                    Bezradność i tęsknota - to dobrze ilustruje to, co czuję.

                    "On nie od razu podejmie współpracę"- otóż to.
                    A odbijanie się od ściany jest dla mnie bardzo zniechęcające. Często czuję się jak idiotka!
                • cowboy_cowboy Re: Skąd wiadomo, że już pozostał tylko rozwód??? 13.09.19, 23:52
                  W takim wypadku może spróbuj postawić mu sprawę jasno. Mam na myśli propozycje terapii bądź mediacji. Powiedz szczerze, że chcesz aby wasze małżeństwo miało jeszcze szansę, ale skoro sami nie umiecie rozmawiać to może warto poszukać gdzieś pomocy. Być może to skłoni Twojego męża do rozmowy. Aczkolwiek próbuj, próbuj i jeszcze raz próbuj.
                  • szeroki_usmiech Re: Skąd wiadomo, że już pozostał tylko rozwód??? 14.09.19, 10:35
                    Cowboy, takie jasne postawienie sprawy (przeze mnie) miało już miejsce, ok 3 lata temu.
                    Mąż zgodził się na terapię, ale wg mnie poszedł, bo chciałam, on nie widział problemu, odhaczył i tyle.
                    Za terapią nie poszła zmiana.
                    Uważam ją (terapię) za nieudaną i zastanawiam się nad sensownością kolejnej.
                    I wyborem terapeuty. Tamtej, choć poleconej, ja polecić nie mogę. Nie jestem zadowolona z pracy z nią. Szkoda było czasu i kasy ☹️.

                    Więc wygląda na to, że zostają mediacje 🤔.
                    Ale przyznaję, boję się powtórki z rozrywki, stronniczości mediatora, straty czasu i szansy.
                    Bo ile razy można?
                    • lzyoporanku Re: Skąd wiadomo, że już pozostał tylko rozwód??? 14.09.19, 12:46
                      kochana szeroki uśmiechu smile
                      spróbuj więc sama....tak, jak dyktuje Ci rozum i serce. dałam Ci parę wskazówek, które sprawdziły się w moim małżeństwie. nikt bardziej od Ciebie nie zna Waszych problemów, nikt bardziej od Ciebie nie zna Twego męża...wybierz,najodpowiedniejsze Twoim zdaniem - działanie smile czasami "wskrzeszenie" dawnego człowieka jest niemożliwe.....ale tego nie wiesz, więc zawalcz. przede wszystkim u Ciebie pierwszej muszą nastąpić widoczne zmiany, by małżonek przystąpił do naprawy związku. jak mądrze się przygotujesz, przemyślisz i konsekwentnie będziesz przeć do celu....dasz radę bez osób trzecich....nie bój się dziewczyno bo szkoda Was.
                    • cowboy_cowboy Re: Skąd wiadomo, że już pozostał tylko rozwód??? 14.09.19, 22:59
                      szeroki_usmiech napisała:

                      > Cowboy, takie jasne postawienie sprawy (przeze mnie) miało już miejsce, ok 3 la
                      > ta temu.
                      > Mąż zgodził się na terapię, ale wg mnie poszedł, bo chciałam, on nie widział pr
                      > oblemu, odhaczył i tyle.
                      > Za terapią nie poszła zmiana.
                      > Uważam ją (terapię) za nieudaną i zastanawiam się nad sensownością kolejnej.
                      > I wyborem terapeuty. Tamtej, choć poleconej, ja polecić nie mogę. Nie jestem za
                      > dowolona z pracy z nią. Szkoda było czasu i kasy ☹️.
                      >
                      > Więc wygląda na to, że zostają mediacje 🤔.
                      > Ale przyznaję, boję się powtórki z rozrywki, stronniczości mediatora, straty cz
                      > asu i szansy.
                      > Bo ile razy można?
                      Póki co byliście raz na terapii. Niestety nie wyszło, ale spróbujcie tym razem mediacji bądź innego terapeuty. Warto spróbować, bo potem zawsze będziesz się zastanawiać, co by było gdybyście jednak poszli.
                    • nieprawda.nieprawda Re: Skąd wiadomo, że już pozostał tylko rozwód??? 14.09.19, 23:53
                      Mam wrażenie, jakbym o sobie sprzed paru lat czytała... Z jednej strony rozumiem podejście, że dopóki jest uczucie to warto walczyć. Ale... No właśnie, czy jesteś w stanie coś zmienić sama? Czy jesteś w stanie przekonać męża, że coś MUSI się zmienić, bo trwanie w tym co jest wykańcza Cię?

                      Trochę niepokojące, że byliście na terapii i nie przyniosło to żadnej poprawy. Chociaż... ja tego akurat też doświadczyłam, ale z trochę innych powodów. U nas pani terapeutka po paru miesiącach zasugerowała nam przerwę w terapii, bo na dany moment nie jest nam w stanie pomóc. Ale że możemy spróbować u kogoś innego. W sensie dała nam do zrozumienia, że mamy już więcej nie przychodzić do niej wink

                      Zastanów się, czy są jeszcze jakieś oznaki, że z męża strony czeka Cię jeszcze coś dobrego? Czy masz wrażenie, że jesteś dla niego kimś istotnym?

                      Jak czytam co piszesz o zachowaniu męża to nie widać uczucia, szacunku ani nawet dobrej relacji współlokatorskuej. Trochę jakbyś dla męża była tylko elementem inwentarza. Robotem sprzątająco-piorącym, który mu czasami zakłóca oglądanie tv. Smutne.

                      Mam wrażenie, że sama nie wiesz co się między Wami dzieje. Chcesz żeby było jak dawniej i się w tym spalasz. Może idź na terapię indywidualną? Poukładać sobie w głowie co się faktycznie dzieje. Co byś chciała zmienić a co faktycznie masz szansę zmienić. Żeby nie spalać się w pracy nad czymś co być może jest skutkiem a nie przyczyną.

                      Życzę dobrych decyzji.
    • kassagin Re: Skąd wiadomo, że już pozostał tylko rozwód??? 21.09.19, 14:22
      Sama nie dawno się rozwiodlam. Mój były mąż ukrył ode mnie ze się leczył psychiatryczne. Na dodatek mieliśmy już małego synka, który wgl go nie obchodził. Gdy odeszłam mój ex nie dawał spokoju, groził mi, potrafił jeździć wokół mojego domu po nocach i robić zdjęcia okien, miałam duże problemy z odbiorem rzeczy osobistych z mieszkania. Był pełen agresji gdy widział się z synem przez co biedactwo było nerwowe i nie spało po nocach. To był dla mnie ogromny stres. Grunt to znaleźć dobrego adwokata, który będzie cały czas dostępny przy telefonie i doradzi co zrobić w danej sytuacji i też uspokoi i ogarnie roztrzesiinego człowieka. Ja na całe szczęście takiego znalazłam. Rewelacyjnie poprowadził mój rozwód. W każdej chwili i po każdym okropnym zdarzeniu mogłam zadzwonić i się poradzić. Zależało mi by się uwolnić jak najszybciej od swojego byłego męża i mój adwokat relewelacyjnie to załatwił. Rozwód skończył sie na jednej rozprawie! Widzenia z synem mój ex ma minimalne wyznaczone przed sąd! Na prawdę jestem bardzo szczęśliwa z tego jak się to zakończyło. Szczerze mogę polecic swojego adwokata, Jacka Zarzeckiego! To wspanialy i rzetelny adwokat, który doskonale zna się na swojej pracy!
      Jacek Zarzecki
      kancelaria-zarzecki.pl+48508053749
    • karnaks Re: Skąd wiadomo, że już pozostał tylko rozwód??? 25.10.19, 14:17
      Jeśli masz wątpliwości to po pierwsze kochasz a po drugie tak naprawdę nie chcesz się rozwodzić. Na Twoim miejscu próbowałbym poskładać to co się rozsypało. Zmieńcie przyzwyczajenia, szukajcie czegoś nowego - jakichś innych form spędzania czasu, nowych wrażeń. Nam pomogła przeprowadzka. Po przeprowadzce usłyszałem od żony, że to niemożliwe wręcz, że mogłem tak zmienić się na plus. Niestety - rok po przeprowadzce zmarła z winy lekarzy...

      --
      Tarot i karty klasyczne.
      Doświadczenie i wysoka sprawdzalność.
      www.wrozbitawojciech.blogspot.com

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka