Dodaj do ulubionych

Rozwód nie musi byc traumą...

15.10.19, 22:29

W moim małzeństwie były zdrady z jednej strony, wiecznie kłótnie. Po 20 latach rozwód.
Mamy córkę, 17 lat. Po wizycie kuratora, rozwód dostaliśmy na drugiej rozprawie. Byliśmy zgodni, córka ma wsparcie rodziców, z zamieszkaniem przy matce.My orzeklismy, że chcemy sie przyjaźnić. Podczas naszej rozprawy sędzina była w szoku, że można sie tak rozwodzić. Majatkiem podzielilismy się u notariusza. Spłaciłem żonę. Święta , uroczystości sppedzamy razem, kilka dni wakacji też. Dzwonimy do siebie lub ślemy maile. Idziemy razem do kina. Zwierzamy się z nowyCh znajomości.
Tak,była zona to moja dobra przyjaciółka, ale na wspólnym M ileśtam nam nie szło.Córka spędza czas z tym , z kim chce lub z obojgiem.
Da się rozwieść z klasą, ważne , by nie hodować nienawiści.
Obserwuj wątek
    • nieprawda.nieprawda Re: Rozwód nie musi byc traumą... 17.10.19, 00:27
      Spędzanie razem święta... rozumiem że żadne z Was nie założyło nowej rodziny?
      To brzmi trochę tak jakbyście się do końca nie rozstał. I pewnie dopóki ten stan będzie trwać oboje będziecie mieli problem żeby na poważnie układać sobie życie na nowo. Bo kto rozsądny będzie chciał wchodzić w taki układ?
    • adria231 Re: Rozwód nie musi byc traumą... 09.02.20, 18:08
      Wśród mojej rodziny też wydarzył się rozwód . Rozwodu zażądała dziewczyna po10 latach małżeństwa, matka dwojga dzieci. Rozwiedli się, podzielili majątek, ustalili sposób sprawowania opieki nad potomstwem. Chłopak ciężko znosił tę nową sytuację. Przyjaciele wspomagali go w przeżyciu tego okresu.Minęły lata. Tato ma nową żonę i nowego syna. Mieszka w pobliżu byłej. Dzieci z pierwszego małżeństwa są już dorosłe, ale chętnie odwiedzają ojca i jego nową rodzinę. Twierdzą, że jego żona ( z którą są po imieniu ) bardzo dobrze gotuje, lepiej , niż ich mama. Tak więc po rozwodzie też może być dobrze.
    • ga77-77 Re: Rozwód nie musi byc traumą... 14.02.20, 10:31
      Gratuluję szczęśliwej sytuacji i braku głębokiego uczucia; być może przez całe życie byliście bardziej przyjaciółmi niż zakochanymi,może ślub był w ogóle błędem.
      Ja co do swojej sytuacji nawet nie mam złudzeń: jeśli dojdzie do rozwodu i rozstania na zawsze, to będzie walka do ostatniej kropli krwi,gdzie nawet jeśli wygram (tylko jak w takiej sytuacji mówić o wygranej? Termin "pyrrusowe zwycięstwo" bardziej tu pasuje),to i tak nie będę raczej czuć woli życia po zakończeniu tego wszystkiego (już całkiem poważnie rozważam łyknięcie kilkudziesięciu pigułek na sen). Nie mam wątpliwości,że resztki mojego uczucia przerodzą się w niszczącą nienawiść. Bo nienawiść nie bierze się z niczego,zawsze jej źródłem jest miłość: miłość do kogoś albo do czegoś,co odebrał ci obiekt późniejszej nienawiści...
    • adam_kk_407 Re: Rozwód nie musi byc traumą... 15.04.20, 14:46
      Ja sobie tego nie wyobrażam... Ale u mnie poszło głównie od zdradę i wątpliwości co do ojcostwa (słuszne zresztą). Nawet gdybyśmy się rozstali w przyjaźni, to jakoś czarno to widzę... Sztuczne się to wydaje.

      Co na to Wasi nowi partnerzy? Macie? A jeśli nie macie, to pewnie gdy się pojawią, ta relacja trochę się zmieni.
      • wujek_chester Re: Rozwód nie musi byc traumą... 26.04.20, 00:19
        Ja mam nową partnerkę, żona jest sama. Staramy się spędzić jeden dzień w tygodniu lub na dwa tygodnie we trójkę z córką-zakupy, kino, restauracja, basen. W święta jeden dzień wspólny. Córka ma 18 lat.Przed koronwirusem udało nam się jeden dzień spędzić w czwórkę. Było miło. Kiedy była żona ma jakis problem techniczny, pomagam.Fakt, że taraz spędzamy mniej czasu ze sobą, ale córka juz przyzwycziła się do całej sytuacji , a my wiemy, że mamy własne zycie, ale zawsze jedno drugiemu pomoże.
    • kinga1982a Re: Rozwód nie musi byc traumą... 18.04.20, 14:22
      Heja,
      mi w rozwodzie pomaga ciekawy prawnik, który specjalizuje się nie tylko w sprawach sądowych ale i mediacji.
      Wszystkim znajdującym się nagle w nowej sytuacji polecam wpis blogowy o tym jak odpowiedzieć na pozew rozwodowy.
      Polecam Panią Katarzynę, bardzo empatyczna prawnik z Poznania a jednocześnie doświadczona i skuteczna.
    • lzyoporanku Re: Rozwód nie musi byc traumą... 26.04.20, 11:07
      i jeszcze jedno wujek....córka musiała się przyzwyczaić do takiego życia po Waszym rozwodzie ( sam to piszesz), Twoja zona musi zaakceptować, że jej mąż rżnie inną, kochanka/ partnerka ( jak ładnie to nazwałeś) musi również zaakceptować Twoje wizyty w domu byłej żony......więc, komu tu dobrze??? a jeszcze nie wiesz jak dalej potoczą się Twoje losy, i losy Twoich najbliższych. Jak już wspomniałam wcześniej....najbardziej dobrze jest Tobie...na razie.
            • lzyoporanku Re: Rozwód nie musi byc traumą... 07.05.20, 08:14
              ból, rezygnacja, a nienawiść...to dwa odmienne światy.
              w Waszym związku pojawiła się zdrada, inna kobieta.....bo podejrzewam, że to Ty zdradzałeś.
              w Waszym związku były również kłótnie, a więc targały którąś ze stron bardzo silne emocje....dziecko też nie akceptowało tego, co "fundowałeś" swojej rodzinie.
              nie chcę ciągnąć psychologicznych rozważań, ale....powiem Ci, jak człowiek, który wiele przeszedł w życiu i widział u innych:
              - weź głęboko spójrz w oczy porzuconej żony, a być może zobaczysz wciąż tlącą się miłość, pogodzenie się z sytuacją i zbieranie okruszków, które jej rzucasz ze stołu z kochanką, bo podejrzewam, że to ją rypałeś przed rozwodem, a teraz wielka Twoja partnerka odwiedzająca z tobą, Twoją żonę...patchworkowa rodzina?...to nie jest normalne człowieku, czy Ty naprawdę tego nie widzisz?
              jak emocjonalnie deprawujesz córkę, jak w dalszym ciągu ranisz żonę i jak godzi się na taki układ kochanka, ale widocznie zależy jej tylko na jednym....
              • wujek_chester Re: Rozwód nie musi byc traumą... 11.05.20, 01:23
                Masz straszne klapki na oczach i kierujesz sie swoja prawdą, ale zycie nie jest zero jedykowe, bo to ludzie. Każdy ma inne oczekiwania. Ty masz jakis problem, to widac z Twoich wypowiedzi, ale uwierz, że inni moga lepiej i bez jadu. Aha, to nie moja kochanka, a partnerka i nie znałem Jej w czasie małżeństwa. I dwa moja córka nie ma traumy,smile. Jest fajną, rozsądną osobą.
                " człowiek, który wiele przeszedł w życiu i widział u innych:" Nie przekonuje mnie Twoja historia.
                • lzyoporanku Re: Rozwód nie musi byc traumą... 11.05.20, 10:27
                  klapki wujek to masz Ty....na razie.
                  żadna technika wschodu wyciszająca emocje, to fikcja, kiedyś wszystko do wierzchu wypłynie, jak w szambie.
                  nie chcę analizować Twego małżeństwa, ale tam gdzie zdrada, rzadko które małżeństwo przetrwa.
                  widać, że w obu swoich związkach, to Ty "grasz" główne role, i pod Ciebie "ułożone" jest życie pozostałych.
                  Mam już tyle lat, że widzę to, czego Ty jeszcze nie dostrzegasz....mało tego, myślisz, że dokonałeś salomonowego rozstrzygnięcia sprawy.
                  rozłożyłaby to wszystko na czynniki pierwsze, ale po co, przecież u Was wszystko gra.
                  • lzyoporanku Re: Rozwód nie musi byc traumą... 11.05.20, 10:44
                    miało być, że rozłożyłabym to wszystko na czynniki....
                    ale jeszcze raz Ci powiem.....spójrz głęboko w oczy żonie, a zobaczysz w nich coś więcej, niż to, co ona mówi.
                    chwyć ją za rękę, a poczujesz ukryte ciepło i drżenie.
                    przyłóż ucho do jej serca, a usłyszysz mocniejsze jego bicie.
                    myślisz jak typowy chłop....no i chłopem jesteś.
                    • lzyoporanku Re: Rozwód nie musi byc traumą... 12.05.20, 07:02
                      c.d.
                      tylko kobieta, która wciąż kocha pozwala sobie na takie traktowanie, bo ona wcale nie "wyszła" z Waszego małżeństwa wujek!!!
                      Twoja żona powinna Cię pognać ze swego życia, pognać zdradzacza i człowieka, który przyprowadza do jej domu "nowe bzykadełko" i mysli, że jest w porządku.
                      to, że wciąż w jej życiu jesteś, nie pozwoli jej na ułożenie sobie życia z innym mężczyzną, bo który mężczyzna będzie traktował ją poważnie, jak ex mąż "wielki przyjaciel" kręci się wokół rodziny, którą pozostawił.
                      córka jest już na tyle dorosła, że może z tobą spotykać się poza domem, a skoro macie takie dobre relacje...niech przyjeżdża do Twego domu......Ty daj żonie zyć jej własnym życiem, bo to jak się zachowujesz i układ jaki próbujesz ciągnąć....jest nienormalny i jeszcze bardziej krzywdzi Twoich bliskich.
                      tylko zona, która wciąż kocha, godzi się na takie coś, bądź kobieta mocno niesamodzielna, ale obstawiam, że ona wciąż Cię kocha i bierze nawet te ochłapy w postaci Twojej obecności w domu, w którym Ty zdradzałeś, ona robiła awantury, wszak jak jest ta trzecia/ boczniara....mąż odsuwa się od żony i małżeństwo jest nie do uratowania....a tera piszesz jacy z Was przyjaciele.....pomyśl wujek i daj żonie wolność chyba na to sobie zasłużyła, żeby ją ktoś jeszcze pokochał.
    • mirka1973 Re: Rozwód nie musi byc traumą... 27.04.20, 12:46
      Witam,
      wujek_chester ma rację. Da się przejść przez rozwód z klasą i bez nienawiści. A nawet jeśli wydaje się to z początku niemożliwe trzeba spróbować. Studzenie emocji drugiej strony bardzo pomaga. Wiadomo są różne osobowości ale o osobowości naszej drugiej połowy wiedzieliśmy zanim się pobraliśmy i poznaliśmy ją lepiej w trakcie małżeństwa. Jeśli wtedy wiedzieliśmy jak załagodzić sytuację wykorzystajmy ją teraz. W trakcie rozwodu nie jest ważne aby przekonywać drugą stronę do swoich racji. Jest to nawet niewskazane w związku z tym, że jest po prostu niemożliwe. Przytakujmy podczas rozmów ale wskazujmy na to co chcielibyśmy osiągnąć. Dość ważna jest w osoba prawnika, którego zatrudniamy do prowadzenia rozwodu. Jeśli jest to osoba ekspresyjna raczej nam nie pomoże przejść przez rozwód bez zbędnych emocji. Ja brałam rozwód w Częstochowie i pomogła mi mecenas Rybak-Gaj. To ona pomagała mi trzymać nerwy na wodzy i wykorzystać wiedzę o zachowaniach męża do swoich celów. Pamiętajmy, prawie nigdy nie przekonamy drugiej strony do swoich racji a robienie sobie wzajemnie na złość w niczym nie pomoże. Osobom nie szukającym satysfakcji w poniżaniu innych a szukającym spokoju w życiu polecam zawsze dogadać się z drugą stroną.
    • urszula_siemieniuk Re: Rozwód nie musi byc traumą... 02.05.20, 16:21
      Oczywiście, że nie musi być traumą!
      Ja jestem po rozwodzie od prawie 3 lat. Byliśmy zgodnym, szanującym się małżeństwem. Nikt nie zdradzał, nie robił awantur, w sumie to nigdy się nie kłóciliśmy. Byłam szczęśliwa, ale w pewnym momencie coś wygasło. Została przyjaźń, ale nie widziałam przyszłości u boku męża. Wszystko stało się jakby...rozmyte. Po pracy siadaliśmy obok siebie i nie rozmawialiśmy ze sobą. Było po prostu...nijako? Podjęliśmy decyzje o rozstaniu wspólnie. Zgodnie. Pomocy szukałam u kancelariahilarowicz.pl/uslugi/rozwod-separacja, który podpowiedział mi jak poradzić sobie z majątkiem, miałam wsparcie rodziny i nawet samego męża, który był dość "łaskawy" w kwestiach finansowych. Ostatecznie na koniec podaliśmy sobie rękę i poszliśmy w swoje strony. Wiem, że obecnie jest w nowym związku - ja jeszcze nie, ale z czystego wyboru. Nie wspominam rozwodu traumatyczne, ale wydaje mi się że to zasługa nas samych i tego jak przez lata się traktowaliśmy. Nie każdy miał tyle szczęścia.
    • kultowa_kobieta_ed.2.0 Re: Rozwód nie musi byc traumą... 25.05.20, 10:08
      Mój mąż - z winy którego wystąpiłam o rozwód, deklarował, że chce zgodnie i kulturalnie się rozstać. Uznałam, że ok. Po co się szarpać i psuć sobie wzajemnie nerwy a przy tym ryzykować, że będzie to miało zły wpływ na dziecko. Nie wystąpiłam o orzekanie winy, zgodziłam się na wspólne mieszkanie do czasu aż będzie miał się dokąd wyprowadzić, liczyłam na pełne porozumienie. Minął miesiąc a on już dostał amnezji - nagle stracił zainteresowanie wyprowadzką, twierdzi, że mnie nie zdradził, że to ja go dręczyłam i to co się wydarzyło jest z mojej winy a w ogóle to wszystko wymyśliłam i rozwodu chciałam wyłącznie ja. I gdy tylko trzeba załatwiać jakieś tematy około rozwodowe coś podpisać, dostaje szału i robi problemy. Zaczynam się obawiać, czy uda nam się rozwieść w zgodzie. Nie każdy potrafi rozejść się z klasą.
    • marekol55 Re: Rozwód nie musi byc traumą... 13.10.20, 15:19
      Gratulacje, że Ci się udało. W tym wszystkim chyba zawsze najgorzej jest dziecku, trudno mi sobie wyobrazić co musi przechodzić nastolatek w takiej sytuacji. Niby 17 lat to już prawie dorosła osoba, ale jednak jestem przekonany, że musi to mocno przeżywać.
      Jeśli ktoś potrzebuje pomocy przy sprawie rozwodowej, mogę skierować do tutaj, do białostockich prawników. Pozdrawiam smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka