Dodaj do ulubionych

W czarnej d... Proszę o porady

06.11.19, 18:12
Kiedyś,w innym dziale,radziłem się w nieco innych sprawach; teraz proszę o rady tutaj.
Ogólnie jest jak w temacie: jestem w czarnej d... Może jednak rozbiję to wieloznaczne określenie na czynniki pierwsze, opisując jednocześnie sytuację.
Otóż mam... nawet nie podejrzenie; mam praktycznie pewność,że żona chce się wyprowadzić,a w konsekwencji przeprowadzić rozwód,a nawet (w zależności od chęci dowalenia mi) unieważnienie małżeństwa. Żonę kocham,mimo że się nade mną znęca psychicznie i od wielu lat robi to z wdziękiem osoby rozwodzącej się (ma doświadczenie: jej rodzice się rozwiedli,a rozstanie i okres przed nim były BARDZO burzliwe). Głównym powodem jest fiasko starań o drugie dziecko (oboje przekroczyliśmy już 40-kę) i moje relatywnie słabe zarobki (przy czym "relatywnie słabe" w moim wypadku oznacza jakieś 4-4,5 tysiąca na rękę. Wszystko było fajnie gdy żona była na doktoracie,a ja miałem w pracy lepszy okres (kilka lat temu: wtedy w bardzo dobrym miesiącu było i 5,5-6 tys. na rękę,czasem i 3 razy więcej niż pensja żony. Ale koniunktura w branży nieco spadła; w międzyczasie żona zrobiła doktorat i po pierwszym chudym okresie dorwała się do tłustych naukowych projektów z unijnym dofinansowaniem. Efekt jest taki,że co miesiąc ma więcej niż ja z samej pracy,a jeszcze ma wynajem z dwóch mieszkań po rozwiedzionych rodzicach (jakieś 2 tysiące miesięcznie). Od tego czasu zaczęła mną otwarcie gardzić. Ja nie mam możliwości dorobienia (mam pracę "w Polsce",bardzo niesystematyczną,a zarabiam z grubsza tyle ile jeżdżę; o studiach podyplomowych mowy nie ma,bo nieraz pracuję w weekendy,a kiedy indziej przez cały tydzień nie ma pracy), dodatkowo bardzo źle sypiam,słabo się regeneruję (może bezdech,może skutki depresji i stresu? Nie wiem. Lekarz od bezdechu przyjmuje w takich porach,że od dwóch miesięcy nie mam możliwości do niego trafić). Jestem wykończony,najchętniej bym się nie obudził następnego dnia...
Ale wracając do żony: już raz próbowała się rozwieść i unieważnić ślub kościelny; wynajęła bardzo drogą i bezwzględną adwokatkę (teraz nawet nie kryje,że wynajmie tę samą),ale wróciła. Zmusiła mnie (pod groźbą ostatecznego rozstania) do grubego remontu mojego mieszkania (na co poszło spokojnie 50 tys. odziedziczone po jej ojcu), przez co dziś może mnie posłać pod most (a że jest wyjątkowo złośliwa i mściwa - co sama nieraz nawet przyznawała - to jak najbardziej JEST to możliwe). Zapowiedziała,że odejdzie znienacka,wtedy kiedy będzie mnie to najbardziej bolało. Wynajmie na bank tę drogą prawniczkę. Jak mi dopieprzy alimenty od 1000 zł. w górę (a jest dodatkowo chciwa,co przy mściwości i złośliwości daje gwarancję że może zaśpiewać i 2 tysiące), to nie będę w stanie spłacać jej nawet po 200 złotych miesięcznie z kosztów remontu (a na WSZYSTKO brała faktury; piękne pojednanie,prawda? Knucie i skrajny brak zaufania od samego początku); a ona NA PEWNO zażąda zwrotu tych kosztów i to jednorazowo. 2,5 roku temu brałem (też na jej żądanie) kredyt na nowe meble do sypialni (jakieś 4 tysiące musiałem wziąć na raty,spłacałem przez rok; w tym czasie miewałem tak słabe miesiące,że w jednym musiałem jeść zupki "Gorąca chwila" w ramach obiadu w delegacji,a i tak uratowała mnie tylko kilkudniowa delegacja zagraniczna (na diety dostałem zaliczkę). I teraz (kiedy opisałem "podstawy" mojego pytania) mogę już je zadać:
CZY KTOŚ ZNA JAKIEGOŚ TANIEGO,AKCEPTOWALNEGO PRAWNIKA OD ROZWODÓW W GDYNI?

I tak obawiam się,że nawet ten tani będzie poza moim zasięgiem,bo nie mam żadnych oszczędności (mam tylko mieszkanie w centrum miasta odziedziczone po dziadkach). Napiszę krótko: nawet prawnik za równowartość jednej średniej krajowej netto będzie poza moim zasięgiem,a najgorsze jest to,że stanę na sali sądowej dosłownie naprzeciw rekina! Dodatkowo już kilka lat temu przekonałem się,że facet nie ma co liczyć na równe szanse na sali w wydziale rodzinnym sądu. Co mam robić? Rodzice mi nie pomogą (są na emeryturze, poza tym też mogą poprosić o zwrot tego,co mi pożyczyli gdy 9 lat temu przez 1,5 roku nie mogłem znaleźć podczas kryzysu pracy). Przyjaciół ani bliskich znajomych też nie mam (stąd pewnie i depresja,bo ze stresem zawodowym i rodzinnym muszę sobie radzić sam).Żona już dwa lata temu też wdała się w romans; nie odeszła tylko dlatego,że zdołałem ją jakoś przekonać,że jeszcze może się udać z dzieckiem; teraz szansa przepadła na amen...
Jestem bez szans: nie mam dość kasy,nie mam za bardzo szans na lepszą pracę... Nawet jeśli mnie nie wykończy finansowo, to wystarczy że zobaczę ją z innym i chyba łyknę 50 tabletek na sen żeby już się nie obudzić,bo nie wyobrażam sobie że będę żyć w pobliżu niej i jej nowego faceta. Poprzednio 1,5 roku osobno nie wystarczyło żebym był gotowy na nowy związek. Tak,mam świadomość,że w tym związku to ja jestem stroną znacznie bardziej naiwną,mniej zaradną, niezdolną do zimnych kalkulacji i budowania miesiącami zasadzki na tę drugą stronę. Czuję,że wokół mnie jest teraz budowana bardzo misterna pułapka i jak ostatnia jej śrubka zostanie dokręcona, to zostanę załatwiony naprawdę spektakularnie i na zawsze (to,że kasy zostanie mi co najwyżej na wegetację i że na pewno nie zdołam z nią znaleźć odpowiedniej kobiety - jeśli nawet wygrzebię się po iluś latach z doła - to praktycznie pewne). Co robić, gdzie szukać pomocy...?
Obserwuj wątek
    • koronka2012 Re: W czarnej d... Proszę o porady 07.11.19, 18:41
      Po pierwsze - poszukaj sobie najpierw terapii, bo jeśli tkwisz w tak chorej relacji od lat i nadal piszesz, że kochasz żonę, to sorry - ale coś z tobą bardzo, bardzo nie tak, a w konsekwencji - twoje decyzje nigdy nie będą dobre, bo opierasz je na niewłaściwych przesłankach.

      Po drugie - zanim dojdzie do rozprawy minie sporo czasu (w Warszawie czeka się pół roku), więc zdążysz sobie odłożyć parę groszy.
      Po trzecie - rekin prawniczy nie gwarantuje sukcesu. Mój eks miał takich kilku, ja - starszą panią, która wzięła śmieszne w sumie pieniądze za prowadzenie sprawy i rozjechała te jego rekiny z uśmiechem damy na ustach. Gdynia nie mój rejon, ale zasada ta sama - poszukaj kancelarii z prawnikami starszej daty, takiej, która niekoniecznie ma wypasione biuro w centrum ze złotymi klamkami.

      Po czwarte - sprawy dotyczące podziału majątku zostaw na potem, TERAZ nie zaprzątaj sobie tym za bardzo głowy, bo rozwód potrwa, a podział majątku można zacząć dopiero potem. Graj na zwłokę, jeśli masz jakiekolwiek dowody na romans żony - idź w orzekanie o jej winie, choćby po to, żeby przeciągnąć sprawę, a w międzyczasie ogarnąć się finansowo i przygotować na rozliczenia. Mój rozwód z orzekaniem o winie trwał 5 lat.

      Jeśli nawet ona ma faktury za remont, to rozliczeniu podlega tylko ta część, która stanowi trwałą inwestycję w mieszkanie (nie np. malowanie). Nie jest to kwota, którą można wyjąć z kieszeni, a sąd bierze pod uwagę sytuację materialną.

      Zacznij od psychologa, gdzieś na NFZ, być może potrzebujesz leków, ale z całą pewnością - terapii, bo to co wypisujesz świadczy o chorym uzależnieniu od żony.
    • emka_bovary Re: W czarnej d... Proszę o porady 08.11.19, 13:30
      Strasznie przykre to co piszesz. Jak możesz kochać taką toksyczną, po prostu złą osobę, która Tobą pomiata? Z tego co piszesz wyłania się obraz fajnego, spokojnego, empatycznego faceta, niejedna kobieta dałabym wiele, żeby mieć takiego męża, a tu... Bezwzględna materialistka. Rzeczywiście, tak jak ktoś pisze niżej, to jest chyba jakieś chore uzależnienie. Na prawnikach się nie znam, ale też radzę pójście do psychologa, żeby pomógł Ci uniezależnić się od niej emocjonalnie.
    • gyubal_wahazar Re: W czarnej d... Proszę o porady 11.11.19, 19:29
      Rozstanie z nią to najlepsze co może Cię spotkać. Ona od dawna ma Cię za nic, a Ty się do niej łasisz jak byś nie miał (damy wybaczą) jaj. Przestań histeryzować jak 5-latek, tylko zmierz się z tym, przed czym i tak nie uciekniesz.
      Czytać i pisać umiesz, dostęp do neta masz, więc po co Ci prawnik ?

      > Nawet jeśli mnie nie wykończy finansowo, to wystarczy że zobaczę ją z innym i chyba łyknę 50 tabletek na sen

      Aż taką (damy wybaczą) cipą jesteś ? Jeśli tak, to łykaj te tabletki i nie zawracaj ludziom fujary. Twoi dziadkowie przetrwali hitlerowców, rodzice komunistów, a Ty się mażesz bo Twoja stara Cię zostawi ? Zdecyduj się czy jesteś facetem czy trzęsącą się galaretą
      • ga77-77 Re: W czarnej d... Proszę o porady 16.11.19, 08:55
        @gyubal_wahazar
        Słuchaj no "panie mądry", wiem doskonale że są faceci pozujący na twardzieli, pieprzeni macho,którzy nie wchodzą poważnie w związki (babka jest bo jest, pobzykać się chce,rozmnożyć się trzeba,ale to nigdy nie będzie głęboka więź; poruchanie na boku też nie mąci im sumienia,ale ja do cholery taki nie jestem); jak uważasz się za jedyny legalny typ prawdziwego faceta, to się uważaj! Powodzenia!). Mam świadomość,że to się może skończyć, więc szukam prawnika (m.in. dlatego,że wiem że przed polskim sądem to nie będzie równa walka,a ona dodatkowo ma przewagę psychiczną!Tak k...: jestem od niej znacznie słabszy emocjonalnie,bardziej naiwny i mniej zdolny do układania długofalowych planów i nie boję się tego przyznać!Ona pasjonuje się psychologią; na ile jej znajomość psychologii to przechwałki,a na ile prawda, to nie jestem w stanie ocenić,bo nie jestem w tej kwestii profesjonalistą; knuć potrafi na pewno znacznie lepiej. Ogólnie w życiu słabo radzę sobie z tzw. śliskimi typami,bo sam jestem typem człowieka,który woli grę w otwarte karty! Nie mam zdolności typowego handlowca,mam wręcz przeciwną naturę. Wiele wysiłku w ostatnich latach włożyłem w to,żeby utrzymać wszelkie uprawnienia do wykonywanej pracy (mimo przeciwności zdrowotnych), bo muszę zarabiać odpowiednio by zrobić opłaty,kupić żarcie itd,więc nie mów mi dupku,że jestem cipą,bo ta praca wymaga odporności psychicznej i wsparcia ("wentylu bezpieczeństwa") obok siebie; przy totalnym braku czegoś takiego (zero wsparcia od żony, zero przyjaciół czy bliskich znajomych,śladowy kontakt z rodzicami) uważam,że i tak trzymam się nieźle,bo są tacy którzy w tych warunkach by się rozsypali,zwłaszcza mając depresję (miałem ją, trochę tylko podleczoną,dekadę temu; wiesz co to znaczy 1,5 roku bez pracy?!). Psycholog,u którego byłem pół roku temu,też ją dokładnie widział.
        Mam dostęp do neta,tylko że prawnicy nader niechętnie ogłaszają swoje stawki w sieci (zwłaszcza stawki za obsługę całej sprawy,nawet w formie widełek). W obecnej sytuacji nawet relatywnie tani prawnik może być za drogi (ktoś na wsi z moimi zarobkami może być paniskiem; w centrum dużego miasta...). Nie wiesz,na ile sposobów ona może mnie załatwić finansowo,nie wiesz jak misternie ten plan budowała (m.in. zawyżenie potencjalnej stawki alimentacyjnej przez zakup drogiego kursu językowego czy zakup drogiego aparatu korekcyjnego na zęby; ona taką kasę może odłożyć w 2-3 miesiące na kurs lub w 5 na aparat ze wszystkim; moja zdolność zgromadzenia kasy jest spokojnie ze czterokrotnie mniejsza,bo niestety znana prawda jest taka: nieważne ile zarabiasz "liczbowo"; ważne ile zarabiasz PONAD OPŁATY I MINIMALNE KOSZTY CODZIENNEGO ŻYCIA! A u mnie to ostatnio niezbyt duża kwota: w dobrym miesiącu pięć stów,w gorszym jadę prawie na styk.
        • gyubal_wahazar Re: W czarnej d... Proszę o porady 16.11.19, 11:51
          Parę spraw:
          1) 'jestem od niej znacznie słabszy emocjonalnie,bardziej naiwny (..) i nie boję się tego przyznać'

          No jak taki dzielny jesteś, to może byś jeszcze coś z tym zrobił, bo jojczeniem i mazgajeniem tego nie zmienisz. Twój podstawowy problem, to nie socjopatyczna stara, która chce cię wykończyć psychicznie, ani nie twoje zarobki, tylko ty sam.

          Ile razy życie musi cię kopnąć, byś w końcu zrozumiał, że grać mientkie piłki to możesz ze swymi bliskimi, ale nie z kimś, kto cię chce (damy wybaczą) wydymać ?

          Albo nauczysz się bronić, a jeśli trzeba również atakować, albo każda łajza którą spotkasz połapie się, że jesteś mięczakiem, który aż prosi się by go oszukać czy wykorzystać. Policz sytuacje w życiu, gdy kładłeś uszy po sobie i robiono cię w konia w urzędach, szpitalach, sklepach czy prywatnie.

          Naucz się w końcu stawiać. Niech opresorek wie, że z tobą nie pójdzie mu łatwo. Zdziwisz się, ilu odpuści próbę wykorzystania cię, albo ile życiowych sytuacji to rozwiąże.

          2) 'Ona pasjonuje się psychologią; na ile jej znajomość psychologii to przechwałki,a na ile prawda, '

          Psychologia to w dużej części kupa bzdetów. W praktyce, nie ma cienia tej skuteczności do której pretenduje. Poczytaj Tomasz Witkowskiego, jeśli chcesz wiedzieć więcej.

          Weź tak na głowę choćby tak trywialny problem: jeśli psychologia pozwalałaby czytać / pisać w ludzkich duszach i umysłach, psychologowie byliby daleko najpotężniejszą grupą zawodową. Dlaczego więc tak nie jest ?

          3) 'Ogólnie w życiu słabo radzę sobie z tzw. śliskimi typami,bo sam jestem typem człowieka,który woli grę w otwarte karty!'

          Każdy, włącznie ze śliskimi typami, woli by grano z nim w otwarte karty. Tylko co z tego, jeśli w życiu często grają z człowiekiem znaczonymi ? Jeśli nie umiesz śliskiego typa załatwić jego własną bronią, to przynajmniej naucz się (damy wybaczą) jebnąć pięścią w stół, kiedy trzeba i powiedzieć 'NIE'.

          Albo pogódź się z tym, że będziesz dymany przez byle tłuka, bo wyżej stawiasz swe nieskalaną życiowym rozsądkiem wrażliwość.

          4) 'Mam dostęp do neta,tylko że prawnicy nader niechętnie ogłaszają swoje stawki w sieci'

          Obiło ci się kiedy o uszy, czym fizycznie jest prawo ? W dużym skrócie, to zbiór linijek tekstu pogrupowanych w tzw paragrafy. Polskim jak widać władasz, więc gdzie problem, by wyguglać odnośne paragrafy i zobaczyć co się z nich da na twą korzyść wycisnąć ?

          Nie pisz mi tylko błagam, że to takie trudne. Jeśli tak uważasz, to faktycznie lepiej spędzisz czas obierając kartofle, czy chlipiąc w poduszkę, bo to dużo prostsze.

          Miałem 4 sprawy: rozwodową, majątkową, o kontakty z dzieckiem i spór z pracodawcą. Do jednej jedynej (o kontakty) wziąłem prawnika i to tylko dlatego by ktoś kiedyś nie zarzucił mi skąpstwa. I w 100% potwierdziły się moje obawy.

          Typ z ponad 30-letnim doświadczeniem był mało że ociężały umysłowo, to do tego leniwy, arogancki i niekompetentny. Do pozostałych spraw (i to jeszcze w czasach gdy internet raczkował) przygotowałem się sam, czytając wieczorami przez parę tygodni kodeksy i orzecznictwo, stąd wiem że może to zrobić każdy, kto posiadł antyczną sztukę składania literek.

          5) 'Nie wiesz,na ile sposobów ona może mnie załatwić finansowo,nie wiesz jak misternie ten plan budowała
          (m.in. zawyżenie potencjalnej stawki alimentacyjnej przez zakup drogiego kursu językowego czy zakup drogiego aparatu korekcyjnego na zęby'

          Z powyższego jasno wynika, że nawet minuty nie poświęciłeś na coś tak w twojej sytuacji elementarnego, jak lektura KRiO i KC (jeśli chcesz wyguglaj co to takiego, nie podam ci na talerzu)

          Podsumowując, albo skończysz z wynajdywaniem sobie wymówek, jakim to niewinnym i bezbronnym pięknoduchem, w szponach okrutnej harpii jesteś, albo pogódź się z tym, że zostaniesz ostrzyżony jak baran i pretensje miej tylko do siebie.

          Chodź w to nie uwierzysz, trzymam kciuki, że wybierzesz ten pierwszy wariant
          • gyubal_wahazar Re: W czarnej d... Proszę o porady 12.11.19, 18:41
            ga77 ma depresję ?? Prędzej hipochondrię. Rozumiem, że jako kobieta instynktownie mu współczujesz, ale przez to, że od dawna (jeśli w ogóle) nikt nie przemówił do niego jak do faceta, a tylko cackał się z nim jak z maminsynkiem, gość jest teraz po pachy usmarkany i chce sobie w łeb palnąć.

            I z jakiego powodu ? Dziecko mu zmarło ? Stracił obie nogi ? Zabił kogoś na drodze ? Dostał dożywocie ? Ma ostatnie stadium raka i mieszka pod mostem ? Nie. Chce rzucić go jego stara, która i tak od dawna nim pomiata, a pewnie i dmucha go w rogi.

            Chcesz by laluś pozostał lalusiem ? To roztkliwiaj się nad nim dalej i patrz jak staje się jeszcze większą kaleką życiową. Jak kiedyś rzekł nasz wybitny poeta: 'kochać się w skargach jest rzeczą niewieścią, mężom przystoi w milczeniu się zbroić'
            • emka_bovary Re: W czarnej d... Proszę o porady 12.11.19, 19:32
              Nie zgadzam się. Przez to, że od mężczyzn i chłopców tradycyjnie wymagało się, by nie okazywali uczuć, a nawet ich nie mieli, zwłaszcza takich trudnych jak smutek, żal, strach, jest dużo wyższy odsetek samobójstw wśród mężczyzn niż wśród kobiet. Wieszcz wieszczem, ale na szczęście mamy już inne czasy. A to, że "stara" autora rzeczywiście pomiata nim i wali po rogach to inna sprawa wink
              • gyubal_wahazar Re: W czarnej d... Proszę o porady 12.11.19, 20:12
                > Przez to, że od mężczyzn i chłopców tradycyjnie wymagało się, by nie okazywali uczuć

                Jak uczuciowość jest z reguły domeną pań, tak chłodna ocena sytuacji, z reguły domeną panów.
                Nad jednym i drugim można panować, lub puścić je na żywioł (egzaltacja vs wyrachowanie).

                Odwrócenie tych ról nie przyniesie niczego dobrego. Już teraz wiele kobiet narzeka na zniewieszczenie mężczyzn, a wielu mężczyzn na babo-chłopienie kobiet.

                Wracając do autora, jeśli ma potrzebę wyżalenia się, może pójść z kolegami na wódkę. Jeśli ma potrzebę wypłakania, może się wyszlochać do woli w domowym zaciszu, czy nawet ramionach mamy.

                Jeśli jednak przestaje kompletnie panować nad sobą i histeryzuje, to sprowadza się do poziomu przedszkolaka czy pensjonarki i najlepsze co można zrobić, to mu to uświadomić, nim straci resztę szacunku do siebie i kompletnie skomptomituje się w oczach otoczenia.

                W każdym razie, miło, że się zgadzamy chociaż w ocenie pani rogatkowej wink

                PS Aleś nicka sobie wykombinowała wink
                • ga77-77 Re: W czarnej d... Proszę o porady 18.11.19, 12:52
                  @gyubal_wahazar

                  "Wracając do autora, jeśli ma potrzebę wyżalenia się, może pójść z kolegami na wódkę. Jeśli ma potrzebę wypłakania, może się wyszlochać do woli w domowym zaciszu, czy nawet ramionach mamy."

                  No własnie nie może,dlatego że nie lubi wódki i dlatego,że nie ma kolegów (uprzedzając kontrę: koleżanek też nie). Podchodź dalej tak stereotypowo,a na pewno znajdziesz właściwe rozwiązanie.
                  • ktos_z_kosmosu Re: W czarnej d... Proszę o porady 19.11.19, 20:15
                    ga77-77 napisał(a):

                    Podchodź dalej tak stereotypowo,a na pewno
                    > znajdziesz właściwe rozwiązanie.

                    Wydaje mi się, ze to ty kolego szukasz rozwiązania, nie on.
                    Na moje oko, on bardziej pojmuje życie seksualne mrówek od ciebie.
                    Wybacz, ale wnosząc z tego co tu o sobie napisałeś, to ty nie chodzisz, ty klęskasz. Czytaj, że w kwestiach relacji nas, płci brzydkiej z płcią nadobną, każdy twój krok to klęska.
                    Podpowiem ci coś.
                    Zacznij od zbadania, kim jest kobieta, jakie ma standardowe oczekiwania i jakie metody stosuje, by jej te oczekiwania się ziściły.
                    Tu uwaga. Nigdy bezpośrednio od kobiety nie dowiesz się czego oczekuje. To ty sam musisz z niej to wyczytać.
    • ga77-77 Re: W czarnej d... Proszę o porady 03.06.20, 17:47
      Odświeżając mój stary wątek: wczoraj dostałem pozew. Od tego czasu co się zmieniło, to tylko na gorsze. Córkę nastawiła do mnie tak, moje niegdyś ukochane dziecko dziś dopinguje żonę i pomaga jej w znęcaniu się psychicznym nade mną. Tracę też jedyną wyspę nadziei,bo mój zawód praktycznie gaśnie: co prawda jestem po polibudzie i pracowałem w wyuczonym zawodzie,ale nigdy nic innego nie robiłem,a pracy dla mnie jest coraz mniej (w styczniu na zebraniu firmowym dostałem informację,że będzie coraz gorzej). Jedyna nadzieja dla mnie to się przestawić,a to dla mnie w najlepszym wypadku cholernie trudna sprawa (dekadę temu dostałem dorywcze zajęcie w branży z zupełnie innej bajki niż moja,miałem pracować w większości z młodszymi od siebie; po dwóch miesiącach szef poinformował mnie,że nie przedłuży ze mną umowy,a zrobił to ostatniego dnia i to pod koniec tak,że do swojego biura wróciłem już tylko na pół godziny,zresztą były w nim jeszcze dwie osoby). Na razie zarabiam jakieś 4 koła (tak średnio) na rękę, żona we wniosku chce 1500 złotych alimentów,zostanie mi 2,5 koła na opłaty i życie; mieszkam w centrum,więc łatwo przewidzieć jak barwne życie mnie czeka. Jestem kompletnie rozbity,na pracy jestem się w stanie skoncentrować jedynie poza domem; w domu,gdy tylko pomyślę o czymś innym niż praca, to całkowicie się rozpadam. Jest ze mną tragicznie,nie ma praktycznie nawet światełka w tunelu (nigdzie nie wyjadę przez ten pi...ny koronawirus,zresztą nawet wcześniej oferty dla mnie zdarzały się niezbyt często!). Niedługo mam mieć kurs doszkalający,ale nie jestem w stanie się skoncentrować,więc to chyba nie ma sensu. Usiłowałem skontaktować się z Centrum Terapii Depresji,ale jakiś bubek uprzejmie mnie poinformował,że jaśnie szanowna pani doktor psychiatra wciąż przyjmuje tylko online; że nie jest to pełnowartościowa wizyta, to każdy głupi się zorientuje,ale oczywiście pełnowartościową stawkę to przytuli,żadnych upustów! W obecnym stanie w sądzie nie mam szans,nie wiem co zrobić,nie wiem zupełnie jak dalej ukształtować moją drogę zawodową... po prostu kurwa nie mam pomysłu co dalej. Nie mam się kogo spytać,znikąd pomocy. Przejebane i tyle! Dlatego zobaczę co będzie dalej,ale nie wykluczam żadnej drogi,także strzelenia samobója. Jak nie ma perspektyw na lepsze życie, to to też jest jakaś opcja; przestańmy przeceniać wartość tego gówna zwanego życiem.
      No już,czekam na kubeł pomyj. Wszyscy pie...ni macho w rodzaju gyubal_wahazar'a mogą się tu zlecieć i poużywać sobie,mam to w dupie. Tracę jedyną kobietę jaką kochałem,a nasza córka jej w tym pomaga. Nie mam już nic i nikogo (jedyne czego się dorobiłem w życiu, to odziedziczone mieszkanie,więc nawet nie można powiedzieć że się czegoś dorobiłem. Oszczędności kilkaset złotych,wszystko dosłownie idzie w złym kierunku,w moim życiu i w całym kraju. Żadnej nadziei...
      • lzyoporanku Re: W czarnej d... Proszę o porady 04.06.20, 07:47
        jest trudno i będzie coraz trudniej - finansowo i emocjonalnie, a jeszcze jak się ma "rozwalone" życie rodzinne, naprawdę trzeba mieć dużo siły wewnętrznej, by jednocześnie nie zrobić nic głupiego.
        pieniędzy na alimenty nie żałuj, dajesz je dziecku, to nic, że córka tak się zachowuje, sam piszesz, że dziecko zmanipulowane przez matkę.
        kiedyś Wasze relacje mogą być całkiem inne, jak Ty mimo wszystko będziesz w porządku, córka to doceni.
        pracę gdzieś dostaniesz, nawet jak tu, gdzie teraz jesteś - nie wyjdzie.
        kto szuka, ten znajdzie....
        masz gdzie mieszkać, poszukaj sobie mądrych przyjaciół, przyjdzie czas, że terapeuci będą normalnie przyjmować.....otwórz się na nowe życie, i ono nadejdzie i jeszcze będziesz w miarę szczęśliwym człowiekiem.
        nie bierz się tylko za żadne używki, bo będzie po Tobie....dopiero wtedy zaczną się problemy, z których możesz nie wyjść.
        nie jesteś sam w swoim cierpieniu....dużo nas takich, ale życie jest piękne, nawet bez tych ludzi, których tak kochamy.
        poza tym, wszystko jeszcze może się zmienić.....a Ty bądź fajnym facetem i staraj się normalnie żyć, dla siebie, dla córki ( tatę ma się tylko jednego).
        trzymaj się smile
        • ga77-77 Re: W czarnej d... Proszę o porady 06.06.20, 10:18
          @lzyoporanku
          Dzięki za miłe słowa,ale mam raczej małe perspektywy na lepsze dni. Czy córka doceni? Wątpię; ostatnio rzuciła "miłym" tekstem: "ojciec jest jak wsza". Widać,że jest urobiona przez żonę,bo za każdym razem jak córka mi dopieprzy,to widzę na twarzy żony ukradkowy uśmieszek satysfakcji; nie wiem,na ile stara się jej przypodobać,a na ile jest tak skutecznie nakręcona,ale dosłownie odmawia jakiejkolwiek dyskusji. Zresztą a propos dyskusji: często pojawia się ten sam schemat co przy rozmowach z żoną,to znaczy gdy trafię celnym argumentem, to dyskusja jest ucinana słowami w stylu "ale w ogóle nie będziemy na ten temat rozmawiać" czy coś w tym rodzaju. Jestem sam, czuję jak bardzo jest mi potrzebne rozmowa i spotkanie z ludźmi,żeby się wygadać i posłuchać o ich problemach (tak,sytuacja z koronawirusem wybitnie mi nie pomaga,tak jak spokojnie można powiedzieć,że rozwaliła mi ostatnie szanse na ratowanie małżeństwa).

          @purchawka2017

          "Uspokój się, sąd nie jest głupi ( zazwyczaj)."

          I prawda i nie: w sądzie rejonowym trafiłem na skrajnie tendencyjną babę,w okręgowym (a rozwody są w okręgowym) trafiła się rozsądniejsza,zdolna zrozumieć że naprawdę nie mogę znaleźć roboty (nie chcieli mnie nawet na ochroniarza,był akurat kryzys).

          "Im szybicej się rozwiedziesz tym lepiej , dlaczego z nią jesteś, odnoszę wrazenie, że tylko dlatego, ze boisz się, ze zarząda pieniędzy."

          Wbrew pozorom kocham ją i chcę żeby jej było ze mną jak najlepiej. I wiem jak to wygląda z zewnątrz: jeśli porzucana strona ma problemy finansowe, to oczywiście głównym motywem jej starań o podtrzymanie związku musi być to,że porzucająca puści go z torbami. To jak z byłym złodziejem,który ma pecha znaleźć się w miejscu kradzieży i to on jako jedyny musi mieć twarde,100% alibi,bo go zamkną jako pierwszego sad

          "Szukaj lekarza i terapeuty - natychmiast. Pobrzmiewa w Twoim poście depresja i paranoja.
          To chore - twoje uzależnienie od niej."

          Szukałem już wcześniej (gdy złożyła pozew dekadę temu) i się zawiodłem; depresję zauważyła u mnie psycholożka ponad rok temu,gdy byłem w znacznie lepszej formie (jeszcze nie było mowy o rozwodzie),więc teraz na bank jest kijowo. I tak: nie wyobrażam sobie życia bez niej,jestem w stanie zrobić co tylko ona zechce żeby zostały. I nic na to nie poradzę: nie można budować relacji (docelowo) na całe życie angażując się inaczej niż "na całego".

          "Z drugiej strony - skoro jest taka zacięta i złą na Ciebie to może coś jej zrobiłeś?
          Moze masz jakieś zaburzenia j.w. i ona już nie moze mz Tobą wytrzymać?"

          Zarzutów jest wiele od samego początku: począwszy od tego,że nie spędziłem z nią miesiąca miodowego (dwa tygodnie po ślubie zaczynałem pierwszą pracę,hajtnęliśmy się zaraz po mojej obronie,musiałem się błyskawicznie szkolić i nie miałem kasy) przez rzekomy romans ("opiekunem" w pracy był mój ojciec,jeździłem do niego się doszkalać,wracałem późno,żona była przekonana że mam romans,a ja w pracy tak musiałem zapieprzać,że o 19 padałem na kanapie przed TV; ona siedziała w tym czasie w domu na bezrobociu, zaszła zaraz po ślubie) przez brak wsparcia (tu mogę się częściowo zgodzić,ale to było głównie przez nieświadomość,brak znajomości realiów rynku pracy; po studiach myślałem,że pracodawcy czekają na nas z otwartymi rękami i pensją,która pozwoli spokojnie żyć) i niechęć moich rodziców do niej (tu może też trochę racji,ale ile z tej niechęci zrodziło się z czasem,gdy usiłowała także ich zmusić by tańczyli jak ona im zagra? Ona jest z rozbitej rodziny,ma zapisane w pamięci wzorce burzliwego rozwodu i nie tylko; ja miałem zgodnych rodziców,których małżeństwo bazowało na umiejętności kompromisu (żona kompromisu - i to całkiem oficjalnie - nie uznaje: ma być tak żeby jej się podobało,a jak jest inaczej, to znaczy niby jedynie że nie jesteśmy dopasowani).

          "Piszesz o unieważnieniu małzeństwa - jesteście głeboko wierzący czy w czym problem?"

          Nie,oboje jesteśmy tak samo (średnio) wierzący,ale mimo wszystko to jest coś co już na zawsze będzie tylko między nami i chcę żeby tak było. Żeby chociaż tego mi nie odebrano i nie dano skurwysynowi,który być może ukradł mi żonę,kobietę mojego życia.

          "Daj babie odejsc, im szybciej tym lepiej."

          Nie będzie lepiej,bo ją kocham; uwierz,już mi się kilka lat temu (w trakcie poprzedniej sprawy rozwodowej) wydawało że jestem gotowy na nowy związek (sam się w sumie oszukiwałem),a wystarczyła jedna piosenka jej ulubionego wykonawcy żebym dosłownie rozryczał się na ulicy (na szczęście było to w zimie po 19-ej,więc już ciemno). PONAD ROK po jej odejściu,a w sumie więcej bo osobno byliśmy znacznie dłużej (po półtora roku od jej odejścia zbliżyliśmy się znowu na kilka miesięcy,a potem - po tym jak mi znowu zakomunikowała że jednak chce się rozwieść - kolejny rok z groszami; za drugim razem zbliżyło nas to,że jej ojciec umierał i od tego czasu byliśmy 7 lat); w sumie poznaliśmy się i zaczęliśmy ze sobą kręcić niemal 20 lat temu, a ponad 15 lat temu się pobraliśmy.

          @leda16
          Z Tobą nie zamierzam gadać ani spokojnie ani uprzejmie (po takiej odpowiedzi...),ale udzielę Ci wyjaśnień:

          "Szkoda, że nie dopuściłeś do świadomości nader trafnej oceny sytuacji przez gyubal_wahazar i jeżeli z Jego rad nie potrafiłeś skorzystać, to z rad psychologa też pewnie nie potrafisz. Myślisz, że wystarczy łyknąć pastylkę i nająć papugę i wszystko wróci do normy? A przecież nikt lepiej nie zadba o Twoje interesy niż Ty sam."

          Psycholog może być lepszy w rozwiązywaniu takich problemów niż ten domorosły macho,tym bardziej że ona jest podatna na wpływy (jakiś szarlatan z Czarnogóry,występujący jako bioenergoterapeuta,zdołał ją skutecznie nakłonić do rzucenia mnie). Papugi nie najmę,bo mnie nie stać; co do pastylki,to w obecnym stanie nie jestem w stanie ogarnąć niczego,więc pastylka jest potrzebna żeby zebrać myśli i mieć szansę ułożyć plan działania. Lub żeby w ogóle móc się skupić na czymkolwiek.

          "Ty nie chcesz konstruktywnych rad, chcesz dowartościowania i głasków należnych dziecku a nie dorosłemu mężczyźnie pod 40-stkę."

          No na to k... nic nie poradzę: są tacy,których niepowodzenia wzmacniają i dodają im sił; mnie podcinają skrzydła,ja potrzebuję sukcesów i świadomości że idzie dobrze żeby wzmacniać pewność siebie. Więc jak to nazywasz: potrzebuję właśnie głasków.

          "Nic nie napisałeś o wieku córki, możliwościach umysłowych, wspólnocie majątkowej, nawet długości trwania małżeństwa a nawet co Ci zarzuca żona w pozwie rozwodowym i chcesz "porad". Ale jak ktoś Ci je daje, taką np. abyś zrezygnował z papugi i przeczytał stosowne artykuły kodeksu, orzeczenia SN, komentarze do Kodeksu Rodzinnego, to wbijasz w radzącego zęby. "

          Córka jest w liceum,małżeństwo trwa ponad 15 lat (z czego sumarycznie 12,5 roku - z przerwami na wyprowadzki - mieszka ze mną w moim mieszkaniu jako moja żona). Żona w pozwie zarzuca wszystko co można (wychodząc z założenia,że im więcej,tym większa szansa szybkiego orzeczenia rozwodu; oczywiście spor z tego zdołam bez problemu obalić,bo zdrowo popuściła wodze fantazji,poprzekręcała fakty i daty,ale coś pewnie zostanie i to już sąd musi ocenić). KC teraz nie przelecę,bo nie jestem w stanie się na niczym skupić.

          " Masz pretensje do żony, że "zmusiła Cię" do remontu Twojego mieszkania za jej pieniądze? A coś Ty chciał, w brudzie i syfie siedzieć, na rozsypujących się gratach, żeby wstyd było kogoś do domu zaprosić? "

          Nie,chciałem robić po trochu,za zgromadzone na bieżąco pieniądze,a nie za kredyt,bo wiedziałem że nie stać mnie by zainwestować w chatę ok. 50-70 tysięcy i że przy mojej zdolności kredytowej (realnej) ze 20 lat zajęłoby mi spłacenie takiej kwoty.

          "Że "dorwała się do tłustych naukowych projektów..." Co to ma być, zawiść, że pracowitość, uzdolnienia (doktorat) i ambicje żony zostały docenione przez jej przełożonych? A Tobie nawet na kurs szkoleniowy nie chce się jechać."

          Nie,to znaczy że nagle zaczęła sporo zarabiać,a i tak nie tylko stara się wysysać ode mnie tyle kasy co przedtem (mimo że ja z kolei mam jej mniej), to jeszcze jawnie okazu
          • ga77-77 Re: W czarnej d... Proszę o porady 06.06.20, 10:22


            Nie,to znaczy że nagle zaczęła sporo zarabiać,a i tak nie tylko stara się wysysać ode mnie tyle kasy co przedtem (mimo że ja z kolei mam jej mniej), to jeszcze jawnie okazuje mi pogardę; według Ciebie wyzywanie od dziadów i biedaków czy teksty w stylu "jak cię nie stać na żonę, to kup sobie kozę" są w porządku? Po tekście już widzę,że ty z tych co uważają że kobietę przebojową należy nagradzać i jak się tak zachowuje,to znaczy że jest obrotna i przebojowa,a nie cyniczna i samolubna. Jebać frajerów,prawda? Takie hasełka chyba stanowią Twoje dewizy...
            I czytaj ze zrozumieniem: na ten kurs nie ma sensu jechać,bo kończy się egzaminem,a ja w tym miesiącu nie zdołam się skupić na tyle by zdać jakikolwiek egzamin. Nie OGÓLNIE,tylko AKTUALNIE. Na studia podyplomowe bym poszedł (tylko nie wiem jakie mi najbardziej pomogą i nie bardzo wiem kto mógłby mi skutecznie doradzić,bo stać mnie tylko na jeden"strzał" i to w najlepszym wypadku),ale moja obecna praca mi to uniemożliwia: mam nieregularne wyjazdy służbowe na kilka dni ( które pozwalają związać koniec z końcem,bo moja pensja podstawowa to niecałe 3 koła na rękę; w kontrakcie zostało to podzielone na niską pensję podstawową i kasę z wyjazdów,a wyjazdów coraz mniej; sęk w tym,że rozsądnych ofert pracy,zwłaszcza teraz,brak) i tak się dziwnie składa,że żona jest teraz na studiach podyplomowych i regularnie gdy ona ma sobotnie zajęcia,to ja akurat wracam z drugiego końca Polski do domu (co nie znaczy że mam tak co tydzień,ale zrezygnować z wyjazdów nie mogę,bo raz że nie będzie za co żyć,dwa że mi podziękują za pracę). Więc niestety aktualna praca utrudnia mi dokształcanie,a oszczędności nie mam,bo nie mam z czego odłożyć.

            "Biadolisz, że żona "zniszczy Cię" przez kupienie córce aparatu na zęby...a alimenty powyżej tysiaka to skrajna rozrzutność. Niestety, teraz sądy 800 zł na niemowlęta zasądzają a za 1600 zł para emerytów musi wyżyć. "

            Dlatego liczę resztkami nadziei,że sąd zasądzi tysiaka i da mi jakieś szanse.

            "KRiO i KC przeczytałeś jak Ci Wahazar radził? Pewnie nie. Lepiej masochisto beczeć, rozczulać się nad sobą a winy szukać w żonie i córce, bo pierwsza ma kolosalne w Twoim mniemaniu ambicje a drugiej zęby krzywo rosną. W sumie roszczeniowy, psychicznie rozmemłany facet, bez przyjaciół i znajomych, oskarżający o swoje problemy wszystkich dookoła, tylko nie siebie."

            Napiszę krótko: Fuck you very much for your opinion.
      • leda16 Re: W czarnej d... Proszę o porady 04.06.20, 10:10
        Szkoda, że nie dopuściłeś do świadomości nader trafnej oceny sytuacji przez gyubal_wahazar i jeżeli z Jego rad nie potrafiłeś skorzystać, to z rad psychologa też pewnie nie potrafisz. Myślisz, że wystarczy łyknąć pastylkę i nająć papugę i wszystko wróci do normy? A przecież nikt lepiej nie zadba o Twoje interesy niż Ty sam. Ty nie chcesz konstruktywnych rad, chcesz dowartościowania i głasków należnych dziecku a nie dorosłemu mężczyźnie pod 40-stkę. Nic nie napisałeś o wieku córki, możliwościach umysłowych, wspólnocie majątkowej, nawet długości trwania małżeństwa a nawet co Ci zarzuca żona w pozwie rozwodowym i chcesz "porad". Ale jak ktoś Ci je daje, taką np. abyś zrezygnował z papugi i przeczytał stosowne artykuły kodeksu, orzeczenia SN, komentarze do Kodeksu Rodzinnego, to wbijasz w radzącego zęby. Masz pretensje do żony, że "zmusiła Cię" do remontu Twojego mieszkania za jej pieniądze? A coś Ty chciał, w brudzie i syfie siedzieć, na rozsypujących się gratach, żeby wstyd było kogoś do domu zaprosić? Że "dorwała się do tłustych naukowych projektów..." Co to ma być, zawiść, że pracowitość, uzdolnienia (doktorat) i ambicje żony zostały docenione przez jej przełożonych? A Tobie nawet na kurs szkoleniowy nie chce się jechać. Biadolisz, że żona "zniszczy Cię" przez kupienie córce aparatu na zęby...a alimenty powyżej tysiaka to skrajna rozrzutność. Niestety, teraz sądy 800 zł na niemowlęta zasądzają a za 1600 zł para emerytów musi wyżyć. KRiO i KC przeczytałeś jak Ci Wahazar radził? Pewnie nie. Lepiej masochisto beczeć, rozczulać się nad sobą a winy szukać w żonie i córce, bo pierwsza ma kolosalne w Twoim mniemaniu ambicje a drugiej zęby krzywo rosną. W sumie roszczeniowy, psychicznie rozmemłany facet, bez przyjaciół i znajomych, oskarżający o swoje problemy wszystkich dookoła, tylko nie siebie.
        • argentusa Re: W czarnej d... Proszę o porady 14.06.20, 05:48
          Ja się rzadko z Ledą zgadzam ,ale wyznam wprost: Ma kobita rację. Zamiast użalać się nad sobą, rusz d..pę i zacznij coś ze swoją sytuacją robić.1. lekarz psychiatra - po diagnozę i leki.
          2. terapia na nfz lepsza niz zadna.
          3. Przeczytaj, co gyubal podlinkował i rób coś, bo jak widać, dotychczasowa strategia jęczenia, niewiele zmieniła w twoim życiu.
          • ga77-77 Re: W czarnej d... Proszę o porady 14.06.20, 14:13
            1. Usiłowałem już jakiś czas; poinformowano mnie,że dostępne są jedynie konsultacje offline. Nie muszę chyba mówić,jak wybrakowany to towar i że w tej dziedzinie o kant d... rozbić taką konsultację, tym bardziej że często lekarz już przez ogląd delikwenta widzi o co kaman. Spróbuję ponownie jutro,może już przyjmują normalnie; tylko ciekawe ile dostanę jak na wstępie zaznaczę że 1-2 wizyty to maksymalne na co mogą liczyć od mojego portfela?
            2. Prędzej zdechnę niż się doczekam terapii na NFZ,już NFZ (jak ze wszystkimi kwestiami gdzie czują że da się przymusić delikwenta do zabulenia dodatkowo) o to zadba.
            3. Na razie do jutra muszę napisać i złożyć odpowiedź na pozew,poza tym mam kompletnie rozwaloną zdolność skupienia się na czymkolwiek.
      • flow1234 Re: W czarnej d... Proszę o porady 14.07.20, 11:56
        Może poczyta Pan o Mahatmie Gandhim? Chodzi mi o inspirację do podniesienia tarczy. albo przynajmniej proszę nie spuszczać jej z oczu. (Jeżeli chwilowo jest za ciężka).
        Wierzę, że człowiek jest przede wszystkim duchem ... nie ciałem. Sukces bierze się z siły ducha i tego Panu życzę.
        ... a życie tyle ma w sobie niespodzianek... że, dopóki tarcza w zasięgu wzroku, lub inaczej "jeszcze w zielone gramy, jeszcze nie umieramy... "
    • purchawka2017 Re: W czarnej d... Proszę o porady 04.06.20, 11:33
      Uspokój się, sąd nie jest głupi ( zazwyczaj).
      Im szybicej się rozwiedziesz tym lepiej , dlaczego z nią jesteś, odnoszę wrazenie, że tylko dlatego, ze boisz się, ze zarząda pieniędzy.
      Szukaj lekarza i terapeuty - natychmiast. Pobrzmiewa w Twoim poście depresja i paranoja.
      To chore - twoje uzależnienie od niej.
      Z drugiej strony - skoro jest taka zacięta i złą na Ciebie to może coś jej zrobiłeś?
      Moze masz jakieś zaburzenia j.w. i ona już nie moze mz Tobą wytrzymać?
      Piszesz o unieważnieniu małzeństwa - jesteście głeboko wierzący czy w czym problem?
      Daj babie odejsc, im szybciej tym lepiej.
    • li_lah Re: W czarnej d... Proszę o porady 14.06.20, 14:40
      ja pierdziele człowieku, jakie 1500 zł, z czego. Stary chlop, a glupi. Masakra.
      Alimenty to okolo 20% twoich dochodów. TYLE. Te 1500 moze sobie namalowac na ścianie. W waszym wypadku to moze być 800 zl skoro zarabiasz 4000 netto. I to tez tylko pod warunkiem, ze dziecko zostaje przy matce a sąd nie ustali opieki naprzemiennej, bo wtedy klops z alimentami.
      Bierze się jeszcze pod uwagę mozliwości zarobkowe doczytaj coś na ten temat zamiast panikować.

      Żonę kocham,mimo że się nade mną znęca psychicznie i od wielu lat robi to z wdziękiem osoby rozwodzącej się (ma doświadczenie: jej rodzice się rozwiedli,a rozstanie i okres przed nim były BARDZO burzliwe). Głównym powodem jest fiasko starań o drugie dziecko (oboje przekroczyliśmy już 40-kę) i moje relatywnie słabe zarobki

      Jesteś ofirą przemocy i naprawde ciężko uwierzyć, ze mozna kochać takiego oprawcę, zbieraj dowody, zdradzala Cie? gdzie są dowody? Dlaczeego to zaniedbałeś?
      • ga77-77 Re: W czarnej d... Proszę o porady 14.06.20, 15:52
        "ja pierdziele człowieku, jakie 1500 zł, z czego. Stary chlop, a glupi. Masakra.
        Alimenty to okolo 20% twoich dochodów. TYLE. Te 1500 moze sobie namalowac na ścianie. W waszym wypadku to moze być 800 zl skoro zarabiasz 4000 netto. I to tez tylko pod warunkiem, ze dziecko zostaje przy matce a sąd nie ustali opieki naprzemiennej, bo wtedy klops z alimentami.
        Bierze się jeszcze pod uwagę mozliwości zarobkowe doczytaj coś na ten temat zamiast panikować."


        Niestety,sprawa wygląda gorzej; tu masz odpowiedź prawnika:

        "Przy określaniu żądania dotyczącego wysokości alimentów pewną wskazówką może być przepis art. 87 § 3 Kodeksu Pracy, który wskazuje, że przy egzekucji świadczeń alimentacyjnych może dojść do potrącenia maksymalnie 3/5 wynagrodzenia za pracę zobowiązanego. A zatem można powiedzieć, że jest to już dla strony powodowej jakiś sygnał górnej granicy alimentów."

        I teraz kwestia zdolności zarobkowej:

        "W takiej sytuacji Sąd będzie badał potencjalne możliwości zarobkowe zobowiązanego (jego umiejętności zawodowe, poziom wykształcenia, znajomość języków obcych, ukończone kursy itd.) i na tej podstawie ustali ile zobowiązany może realnie zarabiać na rynku pracy. Sąd posiłkuje się przy tym często wnioskiem do Urzędu Pracy o wskazanie dla celów porównawczych wolnych miejsc pracy dla osób o kompetencjach zobowiązanego."

        A teraz popatrzmy na moją sytuację: akurat dla mojego zawodu ciężko uzyskać konkretne wartości,czyli kwota będzie brana z sufitu; a kto przy tym "ustalaniu" będzie miał większą siłę przebicia: ja czy adwokat żony - chciwa pirania i była sędzia z rozległymi kontaktami? Powie autorytarnie,że ja ze swoim wykształceniem mogę zarabiać powiedzmy spokojnie 7 na rękę (nie wiem na jakiej podstawie,ale prawdziwość jej twierdzenia będzie praktycznie nieweryfikowalna) i sędzia mi spokojnie walnie tyle ile chce żona.

        I ostatnia kwestia: jeżeli nie można żyć "z takim oprawcą", to skąd tyle tysięcy takich przypadków w kraju? Gdyby to wszystko było takie proste, to by ich nie było. Co do zbierania dowodów,to mam nieco utrudnione zadanie,a poza tym ona się świetnie pilnuje,zwłaszcza po 2017.

        Ale dzięki za kulturalną odpowiedź,ostatnio ciężko o to smile

        • li_lah Re: W czarnej d... Proszę o porady 14.06.20, 20:31
          3/5 ale to chyba w przypadku gdy pozywająca strona nie pracuje. Tymczasem pani jest bogatsza jak widać. Gdyby zasądzili Ci az tyle to w rozumieniu przepisów na dziecko idzie miesięcznie ponad 2400 zł tylko ze strony ojca, a gdzie to, co ze strony matki jeszcze?
          Mozna tez wnioskować o obniżenie alimentów, najwyzej to zrobisz, jesli Ci takie wysokie zasądzą.
          • li_lah Re: W czarnej d... Proszę o porady 14.06.20, 20:38
            A że tak zapytam jaki masz zawód, że jest aż tak źle tą pracę znaleźć (po polibudzie, to myslalam, ze się ma kokosy).
            Nie myślałeś popracować trochę za granicą, chociażby dla samego siebie? Ustabilizować finanse, dorobić się czegoś na zabezpieczenie siebie?
            O tej terapii jakkolwiek ludzie tu piszą też pomyśl, uważam, że jesli tą kobiete nadal kochasz, jak twierdzisz to naprawdę jesteś ofiarą przemocy i manipulacji. Wygląda to bardziej na uzależnienie od oprawcy, a nie miłość.
            • blue_ania37 Re: W czarnej d... Proszę o porady 15.06.20, 16:09
              Ja bym na Twoim miejscu na kolanach poszła na pielgrzymkę że to małżeństwo się kończy. O jakiej tu miłości mówimy? O jakim związku?Wyzwiska poniżanie brak wspólnych celów i priorytetów. Jakaś zacietość w temacie alimentów. Alimenty mają to do siebie że nie trwają całe życiewink Totalne uzależnienie i brak własnej wartości A nie próby ratowania związku. Chcesz być do końca życia ponizany? Osmieszany? W imię czego ?
              • ga77-77 Re: W czarnej d... Proszę o porady 16.06.20, 09:13
                @blue_ania37
                Tak,alimenty nie trwają całe życie,ale długo.Tak,moje poczucie własnej wartości spadło (spadło już dekadę temu jak w kryzysie długo nie mogłem znaleźć pracy). Uzależnienie... może tak; może to jest po prostu wyjątkowa kobieta?
                • blue_ania37 Re: W czarnej d... Proszę o porady 16.06.20, 12:57
                  To pracuj nad wartością swoją A tą kobietę puść wolno. Jest to proces na lata ale warty wszystkiego. Wiem co mówię. 9 lat temu pojawilam się na tym forum. Złamana wyrzucona z domu. Z niską pensją i wówczas jeszcze uważałam że mój mąż to ktoś wyjątkowy. Jak ja po latach dziękuję mu za to że postanowił się rozwieść. Dzięki temu poznałam tak różne smaki życia. Tak różnych od niego facetów. Daj sobie szansę na życie.Zadbaj o kontakt z dzieckiem. Mam wrażenie że jesteś na nią zły. Ona jest nastolatką. Na kolanach na pielgrzymkę smile
            • ga77-77 Re: W czarnej d... Proszę o porady 16.06.20, 09:10
              @li_lah
              Po kolei.
              Alimenty: już się przekonałem na własnej skórze,że wyrok zależy od tego którą nogą sędzina wstanie i jakie ma ogólne nastawienie,a nie od konkretnego przypadku. Jak trafię (a już trafiłem) na taką,której dewizą jest że przedsiębiorcze,zaradne kobiety należy wspierać, a stojącego po drugiej stronie frajera jeszcze wgnieść w ziemię (za to że dotąd się nie nauczył,że takiej kobiecie się schodzi z drogi,a nie wiąże z nią),,to będzie gorzej (pamiętaj,że to brzegowe wytyczne,a ścisłych kryteriów tak naprawdę nie ma). Zaliczy jej opiekę,rzekome szkody moralne z mojej strony i co tam jeszcze; córka już jest maksymalnie urobiona,pomoże mnie utopić. Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to (choć to śmiech przez łzy),że ponad 30 lat temu jej matka też ją tak ładnie urobiła na rozwód z jej ojcem (co - o ironio - sama mi mówiła i utyskiwała na ten fakt). Prawo Kalego działa.

              Tak,myślałem o wyjeździe za granicę: dwa lata temu dostałem ofertę z Norwegii,ale raz że z moją robotą nie było aż tak źle (a lepszy tłusty wróbel w garści niż gołąb na dachu),dwa że było to niewielkie miasto oddalone od poważnych ośrodków,trzy że żona jasno zapowiedziała,że jak pojadę, to z naszego małżeństwa nie będzie co zbierać.. Dziś dwa pierwsze powody mocno straciły na znaczeniu,niestety mamy wciąż pandemię i dopóki ona nie ustanie, to rynek pewnie nie ruszy.
              O terapii myślę; na pewno jak najszybciej pójdę po diagnozę żeby zyskać na czasie i żeby żona nie wykorzystała faktu,że jestem totalnie rozwalony psychicznie (i przez to ciężko mi się skutecznie bronić). A co do bycia ofiarą przemocy i manipulacji, to jeśli nawet to... nie jestem jedynym takim przypadkiem w kraju jednym z setki ani tysiąca ani 10000 takich przypadków w kraju.
              • li_lah Re: W czarnej d... Proszę o porady 16.06.20, 21:10
                Na pewno nie jesteś jedynym przypadkiem, ale bycie w takiej sytuacji zaburza nam percepcję rzeczywistości i zdrowy jej osąd . Wiele ludzi jest w takiej sytuacji, ale gdy można sobie pomóc, to warto jest to zrobić. Mam wrażenie, że nie dopuszczasz do siebie tej myśli... Może to i nawet depresja.
                Alimenty tak czy siak będą do czasu aż "dziecko" nie przestanie się uczyć (max chyba 26 rż!!!)
                Ale Ty możesz tez coś zmienić, jak piszesz Norwegia stała otworem, pomyśl o tym. Ja bym chyba jednak ukryła fakt przed byłą, że w tej Norwegii pracuję (gdy juz gdziekolwiek tam wyjedziesz) Bo zaraz pewnie zlozylaby wniosek o podwyżkę.
                Alimenty placić tylko z polskiego konta. (Zawsze z konta, a w tytule "Alimnety") zeby nie bylo podstaw do nastepnych roszczeń typu "nie ma alimentow bo nie ma na to dowodu.



                • ga77-77 Re: W czarnej d... Proszę o porady 23.06.20, 10:22
                  Tak,to JEST depresja (mam już 100% potwierdzenia od lekarza). Rozmawiałem też z kolegą,który przechodził rozwód niemal dekadę temu; niestety,mimo jego autentycznie dobrych chęci pomocy mi przypadek jest kompletnie inny,a jeśli chodzi o mój przypadek, to mam już doświadczenie z poprzedniej rundy. Co do Norwegii, to Twoje rady są dla mnie całkowicie zrozumiałe: też nie jestem entuzjastycznie nastawiony do faktu,żeby kobieta będąca przyczyną mojego stanu i źródłem mojej krzywdy jeszcze się napasła na tym,co dla mnie nie będzie żadną przyjemnością (w końcu praca w Norwegii,zwłaszcza w tej lokalizacji,byłaby raczej zesłaniem,a nie wyjazdem do raju).
      • ga77-77 Re: W czarnej d... Proszę o porady 14.07.20, 21:36
        No i update: zasądzili tytułem zabezpieczenia 1200 PLN; złożyłem zażalenie,odpowiedzi jeszcze nie ma.
        Byłem u lekarza, przepisał mi chyba coś na zasadzie kawału z rabinem i kozą tzn. jedyny skutek był taki,że mnie niemożebnie po tym zmuliło (nie dało się z tym zupełnie fukcjonować,a konował zapewniał że spokojnie będę w stanie po tym prowadzić auto); jak odstawiłem,to mam siłę działać. Żona z córką się wyprowadziły,jakoś nie siedzę w domu i nie ryczę,chociaż jestem przygnębiony jak przychodzą po resztę swoich rzeczy; poza tym normalnie pracuję (no,prawie normalnie; mam świadomość,że będzie mi potrzeba miesięcy czasu i towarzystwa ludzi w moim wieku; żadne leki nie pomogą jak ktoś jest sam). Zobaczymy co będzie dalej.
    • mariusznew Re: W czarnej d... Proszę o porady 16.06.20, 09:30
      widać, ze masz problem sam ze sobą na pierwszym miejscu. Musisz poodcinać te aspekty zycia które drenują twoją energie. Powinieneś zastanowić sie co sam dajesz ludziom i trochę wiecej wymagac od siebie, więcej dyscypliny. Gdybyś sie szanował to byś do takiej sytuacji w sowim życiu nie doprowadził. Szacunek do siebie ale i wymagania od siebie a nie od innych i od świata. Trzeba zamknąć ten rozdział z jak najmniejszymi stratami ale jesli nie zmienisz siebie to ci sie nie uda.
    • narozstajudrogi Re: W czarnej d... Proszę o porady 12.07.20, 09:10
      Przeczytając Pana sytuację i tak kiepska finansowo - zrezygnowałabym w ogóle z prawnika, po co wpedzac się w koszty, dziecko i tak dostanie alimenty, należą się jak psu buda, a walka z prawnikami nie ma sensu, lepiej pójść samemu przedstawić pity i powiedzieć że nie mam kasy, dostanie co najwyżej 750 zł, mój mąż chce płacić na 3 dzieci 1500 zł a zarabia 15-20tys.miesiecznie, nie ważne kto ile zarabia, tylko ile miesięcznie idzie na utrzymanie dziecka, to trzeba udowodnić,
      • argentusa Re: W czarnej d... Proszę o porady 16.07.20, 17:18
        a guzik prawda. KRiO wyraźnie wskazuje , że alimenty zależą od uzasadnionych potrzeb dziecka, a przy ich ustalaniu sąd bierze pod uwagę możliwości zarobkowe rodzica zobowiązanego. Nie pisz bzdrur, że przy zarobkach 20kpln alimenty są rzędu 750 zł...
        • ga77-77 Re: W czarnej d... Proszę o porady 17.07.20, 00:38
          Wybacz,ale mieszasz dwa przypadki. Ja znam przypadek , gdzie gość przy wspomnianym przez narorozstajudrogi zakresie zarobków płaci na dwójkę dzieci 2500 (łącznie,nie na każde); teraz była chce mu podnieść do 4500. Ale takiej stawki nie uzyskał samodzielnie,pomoc adwokata jednak była potrzebna. Ja na razie (tytułem zabezpieczenia,sprawa za circa pół roku) mam płacić 1200 na jedno,z tym że moje zarobki są "nieco" niższe. Zobaczę ile ostatecznie zostanie zasądzone za pół roku,bo jeśli ta kwota choć o stówę wzrośnie, to będzie trzeba wyciągnąć gorzki wniosek, że niestety stawka alimentów nie zależy od RZECZYWISTYCH możliwości zarobkowych faceta i od jego sytuacji,ale przede wszystkim od adwokata i wtedy nie ma że boli: trzeba będzie go wynająć na odwołanie. A nie chcę tego robić,bo wolę ROZSĄDNĄ kwotę płacić na swoje dziecko niż napchać kieszeń obcej papudze i musieć przez to (żeby mi się finanse spięły) walczyć o niższe alimenty niż te zasądzone na razie w ramach zabezpieczenia.
    • gyubal_wahazar Re: W czarnej d... Proszę o porady 18.07.20, 13:10
      To co teraz napiszę będzie bardziej do ew podobnych ci, czytających ten wątek spanikowanych facetów, niż do ciebie. Nie musisz się więc wysilać na kolejne faki, bo spłyną po mnie, jak po kaczce.

      Błędy jakie popełniacie w sytuacji nadciągającego rozwodu to:

      1. zaniżona samoocena
      Macie się za nic, spotkanie swojej eksi uważancie za najlepsze co was w życiu spotkało, a ją samą za boginię.

      2. rozczulanie się nad sobą
      Eksia bez żadnych skrupułów chce wam ożenić kosę, a wy najchętniej byście się jej jeszcze w rękaw wysmarkali.
      Na co liczycie ? Że widząc usmarkaną beksę, zapłonie do niej miłością, runie na kolana i będzie błagać o wybaczenie ?

      Jeśli wróg chce wam zrobić ewidentną krzywdę, przywalcie mu tak, by nigdy więcej mu do łba nie przyszło nawet
      się do was zbliżyć. I nie ma, że boli, bo ją kochacie. Kochanie swego oprawcy, to aberracja psychiczna (syndrom sztokcholmski)

      3. wyłączanie myślenia
      Umiecie czytać i pisać. Jeśli choć odrobinę umiecie również myśleć, nic więcej wam nie potrzeba, by ogarnąć wszystkie istotne paragrafy. Jest tego zdecydowanie mniej, niż wam się wydaje. Nie ustawiajcie się więc w roli pańszczyźnianych chłopów, dla których prawnik to car i bóg, a odkryjecie jak mało trzeba, by poradzić sobie bez niego

      4. lenistwo
      Wolicie jęczeć i babrać się w swych boleściach, niż odpalić kompa i spisać najistotniejsze punkty strategii rozwodowej eksi i własnej. Macie przy tym dla siebie doskonałe alibi, że nie jesteście prawnikami, 'a te kodeksy, to takie grube som'.

      Więcej. Nie chce wam się nawet przeorać neta, by poczytać jak inni sobie radzili, bo beczenie łatwiejsze i przyjemniejsze. Nie trafia do was, że prędzej czy później i tak będziecie musieli stawić czoła wrogowi, więc lepiej zacząć się zbroić niż panikować

      I na koniec rada: kiedy się w końcu wybeczycie, zaciśnijcie zęby, narychtujcie (umowną) solidną pałę na swego wroga i nie zawahajcie się jej użyć. Odzyskacie wtedy szacunek otoczenia, a co najważniejsze sami do siebie


      PS Żeby nie było, dokładnie te same rady mam dla Pań w symetrycznej sytuacji
      • ga77-77 Re: W czarnej d... Proszę o porady 19.07.20, 20:38
        @gyubal_wahazar
        Wiem że spłynie,boś zapatrzony w siebie buc (ale hanysy często tak mają, to specyficzny gatunek). Zostaje poczekać aż i ciebie naprawdę jakaś sytuacja sieknie (aż ci umrze ojciec czy matka czy ktokolwiek,kto ma dla ciebie największe znaczenie na świecie); wtedy też porzucam ci tekstami,żebyś się nie mazgaił,bo zmarłemu i tak życia nie przywrócisz. A taki moment nastąpi,chyba że jesteś totalnym socjopatą,którego niczyja śmierć nie rusza.
        • gyubal_wahazar Re: W czarnej d... Proszę o porady 19.07.20, 21:26
          To, że twoja żona chce się z tobą rozwieść, porównujesz do śmierci ojca czy matki ?
          To najlepiej mówi o tym, jakim maminsynkiem jesteś.
          Myślisz, że by być mężczyzną wystarczy umieć sikać na stojąco ?
          Tak obstawiam, bo codziennie spotykam mnóstwo kobiet o niebo dzielniejszych od ciebie, mazgaju
          • ga77-77 Re: W czarnej d... Proszę o porady 20.07.20, 09:38
            Sądząc po reakcji chyba dość celnie trafiłem. Bardzo prawdopodobne też,że właśnie obnażyłem twój brak zdolności do zbudowania głębszej relacji z kobietą (czyżby jednak maczo-ruchacz jak pierwotnie zakładałem)? Pociskaj się jeszcze głupku,pociskaj; możesz sobie też na mnie powrzucać,ulżyj sobie wink
            • ktos_z_kosmosu Re: W czarnej d... Proszę o porady 20.07.20, 10:35
              ga77-77 napisał(a):

              > Pociskaj się jeszcze głupku
              > pociskaj; możesz sobie też na mnie powrzucać,ulżyj sobie wink

              Jak ty się zachowujesz?
              Sadzę, że wszyscy wokół ciebie widzą głupka, prócz ciebie.
              Chcesz zatem zobaczyć głupka?
              Moja ostatnia rada, stań przed lustrem.

            • gyubal_wahazar Re: W czarnej d... Proszę o porady 20.07.20, 15:50
              Coś Ci powiem, Ga.

              Jak kilo kitu wisi mi, kim dla Ciebie jestem i co o mnie sądzisz, ale z dziwacznego dla mnie samego powodu, chciałbym byś się z tej mentalnej fury gnoju wygrzebał.

              Może dlatego, że czuję, że pod warstwą koszmarnego zagubienia, jesteś w gruncie rzeczy wartościowym gościem, a może dlatego, że odruchowo staram się bronić słabszego. Dowolnie. Ale by ktokolwiek był Ci w stanie pomóc, najpierw musisz chcieć Ty sam i godzić się, że będzie bolało jak cholera.

              Jeśli w swej oprawczyni nie chcesz widzieć wroga - ok, widź go we mnie i ciśnij mi ile wlezie.
              Lepiej widzieć Cię wq-nego niż załamanego. Przekuj tą rozpacz w zdrowe męskie wq, a będzie to 1-szy krok, by się pozbierać. Drugim będzie przeniesienie podmiotu lirycznego Twoich uczuć na eksię, a ostatnim - zobojętnienie.

              Przygotuj się, że minie najbiedniej z pół roku, nim poczujesz jakąś konkretną ulgę, a dobrych parę lat, nim do końca się z tym uporasz. Ale wynieś coś z tego. Niech to nie będzie tylko zmarnowany czas, który niczego Cię nie nauczy. Analizuj swoje uczucia, połap się dlaczego łapiesz głębsze niż inni doły i przemyśl, czy naprawdę chcesz tak dalej żyć.

              Wrażliwość to cenna cecha, ale jeśli nad nią nie panujesz, potrafi wystawić Cię na głębokie sztychy losu. Dla utrzymania higieny psychicznej, naucz się więc odrobiny zdrowego cynizmu.

              I koniecznie wypełniaj czymś czas, bo teraz jednym z największych Twych problemów jest jego nadmiar,
              który przekłada się na automatyczne powracanie do problemu, który tak Cię dołuje.

              Nie polecam prochów, mi nigdy nie pomogły, za to po 3-4 piwskach zasypiałem jak niemowlę
    • ktos_z_kosmosu Re: W czarnej d... Proszę o porady 20.07.20, 10:21
      Nieszczęśniku ga77, Od kolegi wahazara dostałeś dobre rady w punktach i zamiast je przeanalizować, postarać się zmiany wprowadzić w swoim życiu doczesnym, ty rozczulająco pierdzielisz o życiu pozagrobowym.
      Ty musisz przegrywać, a musisz, bo tkwisz w swoim skostniałym postrzeganiu realiów tego świata. Zawziąłeś się, brak ci ciągu do wiedzy o gatunku ludzkim, w szczególności o kobietach, plus czkawką odbija ci się nieuważne analizowanie lektur szkolnych. Inaczej dziś twoje życie by wyglądało gdybyś podszedł uważnie do tego co wieszcze literatury mieli nam do przekazania i przekazali, przed czym nas ostrzegali i informowali, że kobiety to "samice" i afektem darzą tylko osobników silnych. Miękkie kluchy traktują gorzej niż swojego psa. Takie są uwarunkowania genetyczne gatunku homo sapiens. Samica tytułem - u niej naturalnego - ciągu do przyjęcia najbardziej wartościowych genów dla swojej progenitury, będzie wyżej ceniła nawet skurw....ów, niż dobrotliwych misiów. Fakt, że ten ciąg często nieszczęśliwie dla nich się kończy, nie ma tu nic do rzeczy. Wrzaskliwe ruchy feministyczne nie powstały z niczego.
      Względem rady nr 1 kolegi wahazara, taka scenka www.youtube.com/watch?v=W6NyZ0n5wKI
      Jaki dalszy tryb postępowania przyjmiesz?
      Twoja wola.
      • azja001 Re: W czarnej d... Proszę o porady 20.07.20, 20:38
        Wiem jedno, od toksyków trzeba się odciąć bo Cię zniszczą. Nie czytałam całości, może nie znam jakichś faktów ale jeśli to co tutaj piszesz jest prawdą to wnieś pozew sam i zacznij nowy rozdział. Ludzie mają jeszcze mniejsze dochody i dają radę tylko nie wolno się tak użalać. Myślę że 1 000 przy takich dochodach to uczciwe alimenty i o takie powalcz w sądzie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka