Dodaj do ulubionych

Czy dobrze zrobiłam - doradzcie

12.07.20, 06:13
Jesteśmy małżeństwem od 18 lat, mamy 3 dzieci, mąż zawsze miał cięty język, lubił dużo gadać od rana do wieczora, non stop, prowadzimy firmę razem, także razem byliśmy cały czas przez 7/24 h i tak 18 lat, dorobilismy się wszystkiego razem wspólnie, jeżeli ja wychodziłam z domu to tak na ok. 2 h, na zakupy do sklepu, sprawy pozałatwiać itp, zawsze pędem do domu żeby się nie zdenerwował, a on wszystko jedno osadzal mnie o kochanków, ja go nigdy nie zdradziłam, on naduzywal alkoholu często, ale bardzo to się nasililo kilka lat temu gdy stracił ogromną kwotę pieniędzy na GPW, zaczął pić sam codziennie, pijany się czepiał wszystkich i wszystkiego, najgorzej traktował naszego syna wyzywajac i ponizajac od różnych najgorszych, mnie też od różnych, wyzwiska i obrażanie są u niego na porządku dziennym, on nie widzi w tym nic złego, dla mnie to nie pasuje, mecze się z tym codziennie, przestałam się uśmiechać, w zeszłym roku umarł mój ukochany tato, dodatkowo na dobitke zdiagnozowano u mnie chorobę, nie mogę się denerwować, muszę spokojnie żyć, a tu takie nerwy, awantury od rana, syn ma 17 lat, nocuje codziennie u mojej mamy co blisko mieszka, przychodzi codziennie do domu, posłucha i wychodzi, mąż wyzywa wszystkich, mnie, dzieci, moja mamę, brata, mojego nieżyjącego tatę, mam tego dość, nie mogę na niego patrzeć, nie mamy tematów do rozmowy, praktycznie nie ma rozmów tylko krzyki, najgorzej jest ze strasznie traktuje naszego syna, mówi że nie jest jego synem i że on by czegoś takiego jak syn to na pewno nie zrobił, dla syna jest przykro, wiele lat słuchał obelg w swoim kierunku a teraz jak dorosl to zaczął mu odpowiadać, skończyło się na ataku męża na syna do bicia, nagrałam to, mąż zniszczył mi ten dowód, wyrwał telefon i przywrócił do ustawień fabrycznych, skasował wszystko, ale ja i tak zgłosiłam napaść na syna na policji, załozyli niebieska kartę, przyjechała dzielnicowa i kurator do domu, mąż oczywiście robił ze mnie przy nich wariatke, mówił-kłamał o mnie straszne rzeczy, teraz kazał mi wszystko odszczekac, straszy mnie non stop, że mi dziecko zabierze (2.5r.), że w domu naszym zamelduje siostrę swoją z matką i domu nigdy nie sprzedamy, co do syna to planuje go wydziedziczyc, nie odzywaja się do siebie, dla mnie kazał wybierać syn albo on, i jeszcze ma pretensje że wybieram własne dzieci, dla własnego spokoju przeprowadzam się do drugiego domu, to go rozwscieczylo, nie wiem czy bardziej zazdrości czy denerwuje się że straci swoje ofiary, jego rodzina stoi za nim murem, zresztą jego siostra taka sama choleryczka jak on to się rozumieją bez słów, jego matka nigdy nic nie mówi, nigdy też go nie skrytykowała jak ponizal syna albo pił, nie powiedziała żeby tak nie robił, nie rozmawiała z nim na ten temat, dzwonią do siebie codziennie ale ona nigdy nie zwróciła mu uwagi, sama jest po rozwodzie, zachowuje się tak jakby była zadowolona z obrotu sprawy, wielokrotnie dzwoniłam do niej po pomoc w jego zachowaniu, nie pomogła nigdy miała wysłać go na leczenie, nie obchodzi jej to, za to pojechała z nim na wycieczkę do Grecji, teraz też planują razem różne wycieczki za granicę tesciowa , ode mnie nie odbiera telefonów, jak mój syn opowiedział jej jak jest naprawdę to powiedziała do mego syna że sam pewnie na wszystko zasłużył, po wizycie policji w domu mąż powiedział że większego wstydu na ulicy mu nie mogłam zrobić i się wyprowadził z domu do kupionej wcześniej kawalerki, kurator zalecił terapie rodzinna ale on nie chce o tym słyszeć nawet, a jeszcze niedawno na rocznicę ślubu kupił mi bukiet kwiatów smile, powiedział że zrywa kontakt z dwójką starszych dzieci i będzie przyjeżdżał tylko po najmniejsza, planuje ich wydziedziczyc i zerwać kontakt, tesciowa powiedziała do mojej córki że jej synek gorzej nie mógł trafić, ja jestem silna, poradzę sobie, chcem tylko żyć w spokoju bez kłótni, a on kazał dla syna wyp.......c z domu jak będzie miał 18 lat, to za pół roku, dlatego sama się wynosze z dziećmi z domu, powiedziałam że chcem rozwodu, to go rozwscieczylo, powiedział że znajdzie sobie nową rodzinę z normalnymi dziećmi, ja mam tego dość, powiedzcie czy to jest normalne? czy dobrze robię?
Obserwuj wątek
    • caroline_20-20 Re: Czy dobrze zrobiłam - doradzcie 12.07.20, 23:48
      Oj ciezka sprawa co bys nie zrobila to i tak mu nie pasuje. Ciezko jest ot tak cos doradzic, bo sama jestem w podobnej cytuacji , jeżeli chodzi o alkohol. Proponuje porozmawiac z adwokatem co zrobic w takiej sytuacji i co najważniejsze ....Uciekać, bo to chory człowiek.Widać,że dopoki nie wydaży się jakaś tragedia to nie zrozumie. Wiem to przykre co mówię, czasami coś musi człowiekiem trząsnąć. Najgorsze,że taka Teściowa się Pani trafiła zamiast wspierać to jeszcze manipuluje Pani mężem.Moze i mąż niech wybierze mama albo Pani tak jak i on Panią szantażuje.
      • krokodil123 Re: Czy dobrze zrobiłam - doradzcie 13.07.20, 12:46
        Nie jest normalnie, nie doczytałam wszystkiego, wyzywanie, choroby....z nerwów skrócisz sobie życia.

        Jak on nie chce terapii koniecznie idź samą. Dobrze zrobiłaś a nawet za późno.
        On się nie zmieni, myśl o swojego zdrowia i zdrowia syna.
    • cyprian21 Re: Czy dobrze zrobiłam - doradzcie 13.07.20, 15:44
      Jeżeli masz możliwość, to uciekaj z dziećmi, bo żyjecie jak na froncie w czasie wojny. Odbije się to na tobie i twoich dzieciach. Będą w przyszłości mieć takie samo życie na wzór tego, co przeszły w dzieciństwie. Twój mąż cierpi na umysłową chorobę, a ty i dzieci jesteście jego ofiarą. Ratuj swoje życie i zdrowie ucieczką.
    • cegehana Re: Czy dobrze zrobiłam - doradzcie 13.07.20, 17:43
      Oczywiście, że dobrze robisz. Przemocowe relacje należy kończyć jak najszybciej, tu nie ma nic do ratowania. Zwłaszcza jeśli będzie przepraszał, obiecywał poprawę i w ogóle dążył do utrzymanie tej - jakże wygodnej - sytuacji.
    • koronka2012 Re: Czy dobrze zrobiłam - doradzcie 13.07.20, 21:43
      Nie bardzo rozumiem czego właściwie oczekujesz? Chcesz odejsć? bo mam nadzieję, że nie zamierzasz fundować dzieciom dalszego piekła i nie łudzisz się że jakakolwiek terapia zmieni tego psychola w normalnego męża i ojca?

      Zdecyduj się czego właściwie chcesz. NIe możesz patrzeć na dziada - to się rozwiedź, choćby dla dobra nieszczęsnych dzieci, które od paru jeśli nie parunastu lat są poniżane i niszczone psychicznie. Nie bardzo rozumiem po kiego czorta mieszasz w to rodzinę, po co dzwonisz do teściowej itd. Co z tego że kurator zaleca terapię? nic to nie zmieni, szkoda twojego czasu i pieniędzy.

      Powinnaś wnieść raczej o eksmisję i zakaz zbliżania, dzieci trzeba chronić i trzymać z daleka od tej toksycznej rodzinki. Mąż nie ma żadnych szans ani na opiekę nad dziećmi, ani nie ma tez prawa wyrzucać kogokolwiek z domu. Jeśli nie sprzedacie domu - to sąd nakaże sprzedaż zapewne ze sporą stratą, ale na pewno nie będzie tak, jak jemu się wydaje. Wynajmij adwokata i nie wdawaj się w jakiekolwiek rozmowy ani z nim ani z jego porąbaną rodzinką. Wystąp o rozwód i alimenty, na razie pozbieraj wszystkie dokumenty finansowe, zrób kopie i trzymaj poza domem u kogoś zaufanego. Przydadzą się przy podziale majątku.

      Aha - olej to, co ten dureń gada, nie ma podstaw do tego żeby wydziedziczyć syna, więc nie ma takiej możliwości. Warto nagrywać te jego przemowy.
      • k-w-9 Re: Czy dobrze zrobiłam - doradzcie 26.07.20, 23:34
        Niewiele wiem o twojej tragedii życia,bo dopiero teraz przeczytałam ostatni tekst.
        Można zastanawiać się nad ratowaniem związku, jeśli kochasz partnera,
        bo inaczej jest to prostytucja małżeńska.
        Czy partner jest psychopatą i czy terapia może go uratować i przywrócić równowagę psychiczną,
        jeśli go kochasz i chcesz odzyskać?
        Pozdrawiam!
        A dzieci są wtedy szczęśliwe, jeśli nie żyją w piele strachu z powodu awantur,
        więc utrzymywanie piekła życia ze względu na dzieci nie ma sensu i jest krzywdzące dla dzieci
        i niesprawiedliwe.
        Chyba nadal istnieją Biura Obywatelskie Porad Prawnych,a tam można otrzymać pomoc prawną i jak napisać pozew.
    • k-w-9 Re: Czy dobrze zrobiłam - doradzcie 27.07.20, 00:01
      Wcześniej nie zauważyłam twojego tekstu i tylko domyślałam się na podstawie komentarzy.
      A teraz przeczytałam.
      Nie widzę miłości w waszym związku,a mąż kieruje się złą wolą wobec Ciebie i dzieci, i jest agresywny.
      A jak nie ma miłości ,to nie ma czego ratować,ale możesz uratować siebie i dzieci i uciec z piekła domowego.
      I nie jesteś uboga i możesz korzystać z pomocy dobrego, życzliwego adwokata.
    • alia_dalia Re: Czy dobrze zrobiłam - doradzcie 11.08.20, 20:44
      To bardzo ciekawe co napisałaś na końcu. że w sprawie tak oczywistej możesz mieć wątpliwości 'czy to jest normalne? Czy dobrze robię?'
      Tak, jasne że tak! Przecież to widać jak na dłoni.
      Ale nie dla Ciebie. Bo Ty jesteś w samym środku tej historii i przejęłaś mentalność ofiary, współwinność, brak logicznego myślenia.
      Możliwe że nie uda Ci się tego zobaczyć aż do końca tego rozdziału w życiu. Ale kiedy za parę miesięcy/lat? spojrzysz z dystansu, to zobaczysz jak oczywiste to było. I zdziwisz się, jak mogłaś tego nie widzieć ! smile
    • gyubal_wahazar Re: Czy dobrze zrobiłam - doradzcie 11.08.20, 23:46
      Bardzo dobrze robisz. A syn powinien zdecydowanie stawać w Twojej obronie. Nawet jeśli Twój mąż to kawał chłopa, będącemu na bani, chłopak da radę. Nie mówię jednak, że powinnaś go podpuszczać, bo to jego dramat i jego decyzja.

      Te bzdety o wydziedziczaniu dzieci, może sobie w buty wsadzić. Nawet jeśli to zrobi, dzieciom z mocy prawa przysługuje 15% zachowku, tzn że 15% jego majątku dostaną, co by nie zrobił.

      Jeśli tylko masz gdzie, przenieś się i zerwij ze śmieciem jakiekolwiek kontakty. Jak chce kontaktu z córką, niech wniesie o to pozew. Póki tego nie zrobi, nie musisz mu otwierać drzwi.

      Wiem, że bardzo Ci ciężko, ale z każdym miesiącem, gdy go ze swego życia usuniesz, będzie Ci lżej.
      Powodzenia !

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka