Dodaj do ulubionych

Nie potrafię już żyć z zona , co robić ?

26.12.20, 21:25
Moja sytuacja jest dość skomplikowana , jesteśmy małżeństwem już od 20 lat. Poznaliśmy się w 1999 roku i od tego czasu żyjemy razem. Pierwszy syn urodził się w 2002 roku i nie była to planowana ciąża. Zaraz przed narodzinami musiał być ślub , bo teściowe tak na nas to wymusili. Ja nie ma swojej rodziny. Pochodzę z rozbitej. Wychowywali mnie dziadkowe. Po narodzinach syna otworzyłem własna firmę , która niestety na początku szła bardzo słabo , dostawialismy pomoc materialna od teściów. Synem zajmowałem się od samego początku. Zona karmiła w nocy , ja wstałem jak się budził i do południa dawałem żonie odpocząć. Karmiłem z butelki , przewijałem. W pełni i odpowiedzialnie angażowałem się w dorastanie syna. Potem jechałem do pracy.
Mimo iż angażowałem i czułem potrzebę pomocy przy dziecku to niestety już były u nas mocne zgrzyty. Kochałem ja nad życie i akceptowałem to. Akceptowałem wszystko , obrażenie ( nazywanie chujem, nie udacznikiem , grubasem ) ciagle wyzwiska przy kłótniach , a nawet sytuacje w których to starając się mi dopiec wspominała swoich byłych facetów w taki sposób ze najzwyczajniej w siwcie czułem się jak śmieć. W 2007 roku urodził się drugi syn , również nie planowany. Sytuacja finansowa - moja była słaba , żony i teściów bardzo dobra. Tak mogę napisać , ponieważ zona bardziej utożsamiała się z teściami niż ze mną. Nigdy podczas rozmów czy to rodzinnych czy ze znajomymi nie nawiązywała do mojej firmy , a cały czas chwaliła się firma rodziców. Takie życie trwało do roku 2012 w którym to spojrzałem w lustro i zobaczyłem ulanego , zaniedbanego grubasa. Tak , zobaczyłem kim się stałem mimo iż na studiach byłem wysportowanym chłopakiem , który nigdy na żadnej imprezie nie miał problemu z dziewczynami. W tym dniu nastąpiła u mnie ogromna zmiana , odchudziłem się i zadbałem o siebie. Trwało to 2 lata. W 2014 roku po 10 latach firma zaczęła w końcu działać jak należy.
Zwiększyłem zatrudnie i na koniec 2017 miałem już ponad 50 osób na etatach. Psychicznie czułem się coraz mocniejszy , czułem ze mogę coś od życia brać, zona tez się zmieniała , stała się zazdrosna i tak mi się przynajmniej wydawało interesowała się mną. Ja nadal ja bardzo kochałem , choć już chyba nie tak bardzo jak w latach ubiegłych. Kłótnie były nadal , ale ja zacząłem czuć ze mogę się bronić , ze nie pozwolę na nazywanie mnie ciota , na ciągłym mówieni obrażaniu z byle powodu....tak tkwiłem do 2018 w którym to zacząłem czuć ze ja tak naprawdę to jestem NIESZESLIWYM gościem. Sytuacja zaczęła się odwracać , firma teściow już nie była tak dochodowa , zacząłem pożyczać im pieniądze. Nigdy tego tak nie odbierałem , ale ciagle docinki mojej żony ze gdyby nie teście to byśmy z głodu padli spowodowały , ze zacząłem czuć ze swój dług wobec nich spłaciłem. Ze teraz ja mogę im pomoc i chetnie to zrobiem. Moi teście okazali się być bardzo w porządku ludźmi. Docenili moja pomoc i pierwszy raz od tych wszystkich lat poczułem , ze nie jestem już zerem w ich oczach. Zacząłem rozumieć ze Bóg był łaskawy i zlitował się w końcu , ze mam wszytko , mam duża firmę , dorastających synów z którymi mam rewelacyjny kontakt i wiemy o sobie wszytko , mam zabezpieczenie przyszłości poinwestowane w mieszkania i mógłbym spokojnie żyć. Ale ja tak naprawdę jestem w chuj samotny i nieszczęśliwy. Jestem psychicznie zgnojony przez osobę ktora powinna być moim partnerem. Jedyny uśmiech dają mi moi synowie.
Całe te lata byłem wierny mojej żonie , mimo iż propozycji od czasu mojej metamorfozy mam mnóstwo. Nigdy nie skorzystałem , chodz tak naprawdę to brakuje mi strasznie , może nie tyle zdrady fizycznej co emocjonalnej..... jestem strasznie nieszczęśliwym gościem i to sobie uświadomiłem. Ostatnie 2 lata mojego małżeństwa to męczarnia , żona jest wiecznie niezadowolona i wiecznie nafochowana. W domu mamy taki dzień jaki ma humor moja zona. Złapałem się na tym ze cieszę się gdy zona się uśmiechnie. Jakbym wyczekiwał na to. Jak taki piesek , któremu może coś spadnie do jedzenia. Zona widzi ze stałem się wycofany i „buduje mur” mur za którym nic mnie już nie zaboli. Ale ona zawsze znajdzie coś co ma mnie zaboleć. Używa argumentów , których ja nigdy bym nie użył. Nie może mi już powiedzieć ty ulancu , albo ty nieudaczniku , to mówi mi ze zle dzieci wychowałem. To nie prawda , dzieci , a w zasadzie już dorosłe chłopaki są dobrze wychowani. Ona mi tak mówi , bo chce sprawić mi jak największy ból.
Rok temu jej ojciec zachorował na raka. Od tego czasu atmosfera w domu jest dramatyczna. Zona praktycznie wogle normalnie się nie odzywa , tylko o wszystko jest wrzask. Nie tylko ja to widzę , ale synowie tez. Nie ma sensu żadna rozmowa , bo o a twierdzi ze to wszystko moja wina. Ze jestem jebanym egoista , ze jestem jej potrzeby tylko do zarabiania pieniędzy , a gdy umrze jej ojciec to nawet na mnie nie spojrzy. Mówi ,ze to jedyny facet który ja kocha i coś dla niej znaczy.
Zona nie pracuje , nigdy w sumie nie pracowała , miale tylko kilka epizodów.
Całkowite finansuje się z wynajmu mieszkań , które ja kupiłem dla dzieci, a do czasu aż dorosną są wynajmowane.
Całość kosztów spada na mnie. Pisząc całość mam na myśli wszytko , absolutnie wszystko .
Zona swoją kasę ma dla siebie.
Moja zona nie wie nawet ile mamy czynszu , ani gdzie się go płaci. Nie wiem ile mamy raty kredytu , ani w jakim banku. Ostatnio jak zapomniałem
zapłacić telefon , to w stresie płaciłem w nocy , żeby tylko nie zablokowali bo napewno byłaby awantura , ze jestem jakiś pojebany ze nie mogę tego przypilnować. Gdy proszę ja o pomoc to mi mówi : „masz od tego ludzi, ja nie mam siły”
Ale ja mam sile zrobić lekcje z młodszym jak wrócę z pracy. Ona wtedy twierdzi , ze bolała ja głowa cały dzien.
Sam pozwoliłem jej żyć w takiej bance. Bance bezpieczeństwa , ale chciałem aby była szczęśliwa i nie miała tylu zmartwień. Żeby nie musiała przechodzić tego co ja jak nie było kasy. Tego potwornego stresu .
A może bałem się ze jak będą jakieś problemy to będzie się wydzierać i awanturować. Sam nie wiem , ale wiem ze coś poszło nie tak. Wiem , ze nie jestem już tak dłużej w stanie żyć. Ciagle mam poczucie winy, ciagle mam stres, wiedzę jak cierpi mój tesc ale czy ja jestem temu winny ??? Czy to normalne , ze facet jest winny ??
Żyje z dnia na dzień i marze to tym aż to się skończy.
Mam poprostu chęć uciec w pizdu jak najdalej i to zakończyć. Czy ktoś z Was ma podobna sytuacje ? Czy ktoś zdecydował się jebnac to w cholerę ?
Obserwuj wątek
    • koronka2012 Re: Nie potrafię już żyć z zona , co robić ? 27.12.20, 23:05
      Ja ci się bardzo dziwię że tyle lat zajęło ci dojście do takich wniosków. Życie masz tylko jedno, zrób z nim coś.

      ona cię nie kocha, ba, ona cię zwyczajnie nie cierpi. A ty jesteś od niej po prostu uzależniony, bo trudno to uznać uczuciem.

      Masz kasę - przejdź się do psychologa, powinieneś się wzmocnić bo ta jędza zrobi ci piekło zanim uda ci się wyzwolić.
      jędza zrobić z życia piekło
      • robertbutler40 Re: Nie potrafię już żyć z zona , co robić ? 28.12.20, 19:46
        Hej , dzięki za odpowiedz.
        Tak , uświadomiłem sobie za tak naprawdę to tu już nie ma uczucia. Nie wiem na co czekam , może aż dorośnie mój młodszy syn. Mamy świetny kontakt i dużo czasu spędzamy razem. On ma do mnie duże zaufanie i nie wyobrażam sobie , ze mógłbym mu sprawić zawód. Starszy już jest pełnoletni i ma swoich znajomych , wiec w tym przypadku nie mam obaw.
        Najlepsze jest to ze mogę jechać gdzie chce , mogę wynająć sobie co chce i zaczynam to widzieć , widzieć ze ja w końcu mogę żyć jak che umawiać się z kim chce , spotykać i żyć jak mi się będzie podobało. Spełniłem swój obowiązek wobec dzieci i rodziny. Ta myśl sprawia mi radość, radość ze w końcu wyjdę z tego pojebanego i toksycznego układu który jest taki od zawsze
        • koronka2012 Re: Nie potrafię już żyć z zona , co robić ? 29.12.20, 00:37
          Nie wiem ile lat ma twój syn ale równie dobrze może przecież zamieszkać z tobą. Matka furiatka to nie jest najlepsze towarzystwo dla nastoletniego chłopaka.

          Co to znaczy że nie mógłbyś sprawić mu zawodu? co niby miałoby ten zawód sprawić? to że się rozwiedziesz? Sądzisz że on nie widzi co się dzieje w domu?

          Ile zamierzasz czekać? 2 lata? 5? Ile lat jeszcze zamierzasz sobie zmarnować? żyjesz pod taką presją i w tak fatalnych i obciążających psychicznie warunkach że możesz skończyć zawałem zanim zdołasz się uwolnić. Oczywiście ci tego nie życzę ale raczej staram się uświadomić że szkoda każdego dnia.

          A nie przyszło ci kiedykolwiek do głowy że twoi synowie patrząc na to jak dajesz się gnoić tracą do ciebie szacunek i mają jakiś chory obraz modelu rodziny? Dajesz im komunikat że chore, toksyczne, niszczące związki trzeba ciągnąć za wszelką cenę w imię tak zwanego dobra rodziny.

          Swoją biernością tez niszczysz im przecież dzieciństwo. Nie da się wyjść bez szwanku jeśli w domu panuje piekło - nawet jeśli to piekło nie dotyczy ich bezpośrednio.

          Przejdź się do terapeuty, łatwiej ci będzie poukładać to sobie w głowie.
          • x49x Re: Nie potrafię już żyć z zona , co robić ? 05.01.21, 04:17
            Podpisuję się pod słowami koronki. Jeśli ludzie patrzą na siebie z nienawiścią, to powinni się rozejść- to słowa bardzo mądrego kapłana. Twoja żona Cię nie tylko nie kocha, ale wręcz znęca się nad Tobą, nie szanuje Cię i to, niestety, raczej się nie zmieni, a wręcz będzie gorzej. Dzieci sobie poradzą, widzą więcej, niż nam się wydaje. Twoje zdrowie jest najważniejsze, bo dzieci stracą ojca, w takich warunkach serce nie wytrzyma. To trudne decyzje, ale wybierz mniejsze zło. Chyba już nie ma tu czego ratować, mam na myśli związek. Jestem mężatką już ponad 26 lat, ale takie słowa wobec męża nigdy nie padły. Jestem katoliczką, 5 przykazanie - nie zabijaj! Troszcz się o swoje zdrowie, bo nikt Ci go nie zwróci. Masz też prawo do odrobiny szczęścia. Powodzenia! Pozdrawiam
            • tuttifrutti1234 Re: Nie potrafię już żyć z zona , co robić ? 05.01.21, 12:50
              x49x napisała:

              Jestem katoliczką, 5 przykazanie - nie zabijaj!


              Ale pieczone kurczaki jesz, na dodatek łapami i stawiasz to za przykład, bleee....
              • adria231 Re: Nie potrafię już żyć z zona , co robić ? 08.01.21, 05:46
                Wszystko pięknie , zacznij nowe życie, nowy związek. Zanim to jednak zrobisz, dobrze zastanów się, by nie popełnić tych samych błędów.
    • purchawka2020 Re: Nie potrafię już żyć z zona , co robić ? 08.01.21, 11:39
      Smutne jest to co piszesz.
      Zaproponuj małżonce, że uwolnisz ją od swojego męczącego towarzystwa i przeprowaqdź ją dojednego z mieszkań dla dzieci. Dzieci niech zostaną z Tobą w domu . Widzę, że młodszy ma już 13- 14 lat. Nie czekaj aż dorośnie bo dorastając w takiej atmosferze dostanie nerwicy albo depresji.
      Królewnie na początek zapropnuj niewielką pomoc finansową ( byle nie na zawsze, określ termin) albo pomóż jej znaleźć jakąś uczciwą robotę - dzieci w tym wieku naprawdę już nie potrzebuja opieki. Co to za przykłąd dla młodzieży - niepracująca, wiecznie sfochowana kobieta?

      • ta_ruda Re: Nie potrafię już żyć z zona , co robić ? 25.01.21, 23:01
        Bardzo dobry pomysl, tylko wszystko spisz umowa (do jakiego czasu bedziesz jej pomagal finansowo, itd).



        purchawka2020 napisał(a):

        > Smutne jest to co piszesz.
        > Zaproponuj małżonce, że uwolnisz ją od swojego męczącego towarzystwa i przepro
        > waqdź ją dojednego z mieszkań dla dzieci. Dzieci niech zostaną z Tobą w domu .
        > Widzę, że młodszy ma już 13- 14 lat. Nie czekaj aż dorośnie bo dorastając w ta
        > kiej atmosferze dostanie nerwicy albo depresji.
        > Królewnie na początek zapropnuj niewielką pomoc finansową ( byle nie na zawsze,
        > określ termin) albo pomóż jej znaleźć jakąś uczciwą robotę - dzieci w tym wiek
        > u naprawdę już nie potrzebuja opieki. Co to za przykłąd dla młodzieży - niepra
        > cująca, wiecznie sfochowana kobieta?
        >
    • builder2005 Re: Nie potrafię już żyć z zona , co robić ? 22.01.21, 15:27
      Cześć,

      Przeczytaj mój post, po którym zmieniło się moje życie.
      Miej odwagę żeby ZMIENIĆ swoje. Na prawdę warto.

      forum.gazeta.pl/forum/w,24087,159009519,159009519,po_17_latach_malzenstwa_mam_raczej_dosyc_.html#p159018762
      • allegropajew Re: Nie potrafię już żyć z zona , co robić ? 11.04.21, 18:47
        To raczej na syndrom sztokholmski wyglądało!
        Gościula
    • maciek1322 Re: Nie potrafię już żyć z zona , co robić ? 22.02.21, 11:26
      Robert, mi pomogła rozmowa z Panią adwokat. Oni to przerabiają setki razy podczas swojej kariery. Paradoksalnie, niezależnie od wiedzy prawniczej, potrafią wykazać się empatią i podtrzymać na duchu. Ludzie normalnie żyją po rozwodach i zakładają rodziny. Dzięki temu nabrałem pewności, że dam radę. Mi pomogła mec. Pawłowska z Sieradza. Podrzucam stronkę gdyby ktoś potrzebował. Pozdro i trzymaj się chłopie i nigdy się nie poddawaj. smile strona internetowa
    • nieprawda.nieprawda Re: Nie potrafię już żyć z zona , co robić ? 24.02.21, 17:20
      Smutna ta Twoja historia. Minęły już 2 miesiące od czasu, gdy ją opisałeś, więc nie wiem czy już podjąłeś jakiekolwiek działania?
      Mnie się wydaje, że najlepiej dla Ciebie byłoby pójść na terapię i wzmocnić się przed podjęciem jakiejkolwiek decyzji. Terapia pomoże Ci też poukładać sobie to co się dzieje w Twoim życiu. Być może pomoże Ci też zrozumieć dlaczego pozwoliłeś by Twoje dotychczasowe życie wyglądało tak a nie inaczej. I co zrobić, żeby, jeśli zdecydujesz się rozstać z żoną, Twoje życie było lepsze.
      Nie zrozum mnie źle, z opisu wynika, że Twoja żona to bardzo niefajna osoba. Ale piszesz też że bardzo ją kochałeś nawet wtedy kiedy pokazała swoje prawdziwe oblicze. Wzmocnienie się na terapii pomogłoby Ci też przetrwać trudny czas po ewentualnym rozstaniu, żebyś mógł układać sobie życie i nie dał się wciągnąć w okołorozwodową toksynę wzajemnych obwiniań i uprzykrzania sobie życia.
      • robertbutler40 Re: Nie potrafię już żyć z zona , co robić ? 10.07.21, 17:01
        Witaj, tak poszedłem na terapie. Trwa już jakiś czas. Myśle , ze niedługo będę gotowy. Już widzę jakim człowiekiem jest moja żona. Dzięki terapii widzę to małżeństwo jakby z innej strony.
        • zlosliwa1234 Re: Nie potrafię już żyć z zona , co robić ? 14.03.22, 16:02
          Życzę tobie powodzenia i abyś miał siłę zakończyć to. Już lepiej być samemu niż człowiekiem które ma ciebie za 0
    • allegropajew Re: Nie potrafię już żyć z zona , co robić ? 11.04.21, 18:36
      Ja. Miałem jeszcze gorzej. Jak jedyne dziecko dorosło, yebłem 11 lat temu z hukiem, którego echo trwa do dziś.

      Od 11 lat z nową żoną czuję się niewyobrażalnie szczęśliwy.

      Gościula
      • robertbutler40 Re: Nie potrafię już żyć z zona , co robić ? 10.07.21, 17:02
        To co piszesz to dla mnie motywacja. Zrobię tak samo i w tym samym czasie. Mam na myśli najbliższy czas.
        • allegropajew Re: Nie potrafię już żyć z zona , co robić ? 26.02.22, 13:09
          Jeszcze jedno mi sie narzuciło:

          Moi teście okazali się być bardzo w porządku ludźmi. Docenili moja pomoc i pierwszy raz od tych wszystkich lat poczułem , ze nie jestem już zerem w ich oczach.

          Myślę, że jak Ci się powinie, to znów będziesz zerem. Wybacz, że oceniam, ale to nie są ludzie warci czegokolwiek. Chyba że nie traktowali Cię jak zera, tylko to była Twoja projekcja, wtedy zwracam honor. Ale to wiesz tylko Ty.

          Gościula
    • szef_jak_szpieg Re: Nie potrafię już żyć z zona , co robić ? 26.05.21, 22:05
      tyle osób się teraz rozwodzi.. wiedzieliście że w Luksemburgu jest 85% rozwodów, czyli niemal każdy się rozwiedzie... a tacy cywilizowani..
    • maja.sad Re: Nie potrafię już żyć z zona , co robić ? 03.06.21, 15:13
      Strasznie przykra historia sad Koniecznie daj sobie pomóc - jeszcze całe życie przed Tobą! Tekst linku
    • ogladamfilm Re: Nie potrafię już żyć z zona , co robić ? 20.06.21, 21:37
      Twoja żona to toksyczna baba, z gigantycznym psychicznym problemem. Jest kaleką życiową, która nie potrafi ogarnąć płacenia rachunków. Nie zmienisz jej już. Miała zalążki na księżniczkę, a Ty dałeś jej żyzną glebę, na której rosła w siłę. Uzależniłeś się od swojego oprawcy, dlatego tak długo wytrzymałeś. Uciekaj. Nie marnuj więcej swojego życia, masz jedno, wiem, że to banał, ale skoro sam już wiesz, że nie jesteś szczęśliwy, to zrobiłeś już najtrudniejszy krok. Będzie już tylko lepiej, wiem to..
    • kariatyda89 Re: Nie potrafię już żyć z zona , co robić ? 30.06.21, 12:12
      Masakra, strasznie Ci współczuję. Wygląda na to, że żona Cię w ogóle nie szanuje. Moim zdaniem małżeństwa "dla dobra dziecka" to tylko pozór. Dzieci widzą więcej, niż nam się wydaje. A Ty masz zawsze możliwość odejścia i postawienia na siebie. Jeśli Ty będziesz szczęśliwy, to Twoje dziecko również. Ja w to wierzę. Żeby dojrzeć do decyzji o rozwodzie, potrzebna jest dobrze rozwinięta asertywność. Jeżeli Ty masz z nią problem, to polecam szczerze ten ebook: www.silnapsychika.pl/produkt/asertywnosc/ Pomoże Ci podjąć dobrą decyzję. Trzymam kciuki, żebyś przestał się męczyć.
      • robertbutler40 Re: Nie potrafię już żyć z zona , co robić ? 10.07.21, 17:02
        Dziękuje
        • ogladamfilm Re: Nie potrafię już żyć z zona , co robić ? 12.07.21, 14:54
          Robert, powiedz jak Twoje życie się potoczyło? czy coś się zmieniło? Jesteś szczęśliwy?
        • cosmopszczolka2013 Re: Nie potrafię już żyć z zona , co robić ? 27.10.21, 11:54
          I jak zakończyła się Twoja historia.........minęło już trochę czasu.....
    • feliks86 Re: Nie potrafię już żyć z zona , co robić ? 04.10.21, 11:12
      Myślę, że przede wszystkim powinieneś z nią porozmawiać otwarcie. Jeśli będzie uciekać od tematu, postaw jej ultimatum. Nie może być tak, że jedna osoba się stara, a druga ma to w d...
      • uoia Re: Nie potrafię już żyć z zona , co robić ? 28.10.21, 20:10
        A ja chcialabym posluchac drugiej strony. Jak ona widzi - widziala sie w tym zwiazku. Nic nigdy nie jest takie czarno - biale.
        • ta_ruda Re: Nie potrafię już żyć z zona , co robić ? 14.03.22, 18:13
          Druga stron ajest taka ze kobieta jest wymagajaca, roszczeniowa istota. Kobiety tez, w liczbach takich samych jak mezczyzni, stosuja przemoc wobec partnerow, tylko ta przemoc jest troche 'subtelniejsza' (drwiny, traktowanie meza jakby byl ojcem zony czyli wymaganie ze ja bedzie utrzymywal, i wiel jeszcze innych 'chwytow').

          Normalny facet poprosi taka pania o spakowanie rzeczy, zlozy pozew o rozwod, podzieli majatek i skonczy ten 'zwiazek'. Jak kobieta jest taka madra to spokojnie sobie bedzie fajne zyla bez tego okropnego meza. Pamitaj, ze zona uwaza ze maz jest do dupy, tylko pytanie po co ona z nim jeszcze jest skoro on jest takie niedobry. Bo wiesz, pozostajac w zwiazu z okropnym mezczyzna to swiadczy o nas, zonach.

          uoia napisała:

          > A ja chcialabym posluchac drugiej strony. Jak ona widzi - widziala sie w tym zw
          > iazku. Nic nigdy nie jest takie czarno - biale.
    • anita1990iii Re: Nie potrafię już żyć z zona , co robić ? 15.11.21, 10:43
      www.detektywtrelka.pl/ dzwoń pewnie cos pomoga
    • nie_gwizdam Re: Nie potrafię już żyć z zona , co robić ? 20.12.21, 16:57
      ... ale czekasz aż inicjatywa wyjdzie z jej strony ? Boisz się sam podjąć decyzję ?
    • muchasa12345 Re: Nie potrafię już żyć z zona , co robić ? 18.01.22, 10:40
      super temat
    • sidka Re: Nie potrafię już żyć z zona , co robić ? 20.12.22, 14:31
      Cześć, doskonale rozumiem. Sama trwałam w związku ponad 16 lat choć mnie niszczył, ale były dzieci i wiara w to, że coś się w końcu zmieni. Decyzję podjęłam w wakacje, choć po części zostałam do tego przez męża zmuszona. Pozew jest w sądzie. Nie mówię, że jest lekko, jest strasznie ciężko i mnie i dzieciom. Natomiast dzieci dorastają, widzą coraz więcej... To co dało mi siłę to myśl o tym, że moja córka mogłaby kiedyś podświadomie szukać partnera takiego jak jej ojciec... Nie żałuję decyzji choć momentami czuję się okropnie samotna i zagubiona w tej sytuacji. Chodzimy z dziećmi do psychologa i wierzę, że w końcu będzie dobrze. Trzeba samemu o siebie zawalczyć, ja walczę o siebie i dzieci. Decyzji nikt za Ciebie nie podejmie, musisz zrobić to sam. Trzymam kciuki.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka