Dodaj do ulubionych

Brak porozumienia

05.04.21, 19:25
Witam wszystkich.
Od dłuższego czasu nie układa się w moim małżeństwie. Mamy dwoje dzieci 4 i 6 lat. Właściwie wychowuje je sama, na męża nie ma co liczyć. Podobnie jest we wszystkich naszych wspólnych sprawach. Wszystkim zajmuje się ja: dom, dzieci, zakupy, ogród, organizacja wszelkich spraw. Małżonek nie ma nawet prawa jazdy, więc takie sprawy też ogarniam ja. Najnowsza wymówka mojego męża jest to, że mieszkamy w domu, którego on nienawidzi i to go unieszczęśliwia. Jakoś wcześniej też w niczym mi nie pomagał. Jest to typ człowieka który zawsze będzie nieszczęśliwy. Wymaga tylko od innych, od siebie nic. W towarzystwie traktuje mnie jak powietrze, w domu jak służąca. Ostatnio doszłam do wniosku że od wielu lat mną manipulował, ograniczał kontakty z rodziną. Mąż oczekuje że będę wypełniała wszystko co on założy. Równie dobrze moglibyśmy się rozstać, bo i tak wszystko jest na mojej głowie a on stanowi dodatkowe obciążenie.
Już chyba oboje zdajemy sobie z tego sprawę, tylko żadne z nas jeszcze nie powiedziało o tym wprost. Trochę się boje zrobić ten krok, ale jestem już bardzo blisko podjęcia decyzji. Mimo wszystko boje się być sama. Jestem niezależna finansowo i tak jak pisałam wcześniej ze wszystkim sobie radzę, ale przeraża mnie nieodwracalność tego kroku...
Oczywiście jego zdaniem to wszystko moja wina, ucieka w alkohol, obraża mnie. Zastrasza że bez niego sobie nie poradzę. Najgorsze jest to, że zaczyna wciągać w to dzieci, nastawia je przeciwko mnie. Opowiada im że niedługo się wyprowadzi.
Co robić?
Obserwuj wątek
    • ktos_z_kosmosu Re: Brak porozumienia 06.04.21, 14:41
      domi2307 napisała:

      > Najgorsze jest to, że zaczyna wciągać
      > w to dzieci, nastawia je przeciwko mnie. Opowiada im że niedługo się wyprowadzi
      > Co robić?

      Póki co bez pozwu rozwodowego, dwa kroki.
      1 - Z majątku wspólnego zabezpiecz dla siebie ile się da.
      2 - Pomóż mu się spakować.
      Czyli.
      Zastosuj znowelizowane prawo Archimedesa o brzmieniu:
      Ciało zanurzone w wodzie traci na wadze, zanurzone w gównie, traci na odwadze.

      • domi2307 Re: Brak porozumienia 06.04.21, 15:40
        Jeśli chodzi o majątek wspólny, nie jest tego wiele. Dom jest mój.
        A druga kwestia - myślałam o tym. Powiedziałam mu, żeby nie zwlekał z wyprowadzka jeśli jest mu tak bardzo źle.
        A gdzieś tam głęboko jest jeszcze nadzieja, że może nie wszystko stracone...
        • lzyoporanku Re: Brak porozumienia 06.04.21, 19:35
          domi2307, przykro mi, że nie układa się w Waszym małżeństwie.
          żeby próbować naprawiać, upewnij się, czy nie ma osoby trzeciej, może od lat żyjesz w trójkącie z jego kochanką.
          jak to wykluczysz, pomyśl co dalej....
          uważam, że warto walczyć o małżeństwo z różnych powodów, nie tylko ze względu na dzieci, także dla siebie.
          • cosmopszczolka2013 Re: Brak porozumienia 06.04.21, 20:21
            Jak taki twardziel , to niech realizuje swoje groźby i niech się wyprowadza. Nie daj się tym straszyć i nie okazuj, że tego się boisz. Wiele przykładów z życia pokazuje, że czeka aż kochanka da mu zielone światło, a potem się wyprowadzi. Oni w ciemno i w nieznane nie odchodzą. A Ty sobie poradzisz, jak wiele kobiet. Będzie bolało okrutnie, ale dasz radę. Tylko nie pozwól sobie wmówić, że to twoja wina była!!!!
    • koronka2012 Re: Brak porozumienia 06.04.21, 20:35
      Strach nigdy nie jest dobrym doradcą.
      Z ciekawości co dobrego widzisz w tym małżeństwie, że nadal się łudzisz?

      Bo z opisu jawi się jakiś ograniczający cię , beznadziejny związek, w zasadzie sama ciągniesz ten wózek a musisz się dodatkowo użerać z roszczeniowym i egoistycznym toksykiem.
      • domi2307 Re: Brak porozumienia 06.04.21, 22:08
        Jak w większości związków są też dobre momenty. Chyba najbardziej trzyma mnie tęsknota za tym co było. Na początku dużo razem przeszliśmy. Były takie sytuacje że tylko na niego mogłam liczyć, kiedyś było inaczej. W sumie jak tak myślę to obecnie niewiele pozytywnych rzeczy jestem w stanie wymienić, fakt że ostatnio było dużo negatywnych emocji
        • koronka2012 Re: Brak porozumienia 07.04.21, 23:11
          To może dobrze podsumować ile tych dobrych chwil było w ostatnich latach, bo z opisu wynika że niewiele? Chyba zachodzi tu proces opadania różowych okularów... Zaczęłaś dostrzegać rzeczywistość która niespecjalnie cię pociąga. Nie ma już powrotu do błogiej nieświadomości i złudzeń, że jesteście fajną rodziną.

          Wspomnienia miła rzecz ale trudno opierać na nich życiowe decyzje.

          Może warto zadać sobie pytanie czy widzisz jakiekolwiek szanse aby dawne uczucia wróciły. Bo moim zdaniem przejrzałaś na oczy i już zawsze będziesz miała z tyłu głowy to do czego twój mąż jest zdolny.
          • domi2307 Re: Brak porozumienia 08.04.21, 10:10
            Oboje musielibyśmy bardzo się postarać, żeby wróciły dawne uczucia. A póki co tylko ja jestem gotowa walczyć o to małżeństwo.
            Dobrze, że są tu osoby, które przeżyły podobne rzeczy, bo to bardzo pomaga. Poczucie, że ktoś rozumie sytuację i nie naskakuje na mnie, że szukam dziury w całym.
    • cosmopszczolka2013 Re: Brak porozumienia 06.04.21, 22:28
      Wiem co czujesz, sama mam dwójkę w podobnym wieku. Dokładnie, podobna sytuacja, tylko z wyjątkiem, że mąż ma prawo jazdy i nie muszę go wozićsmile, reszta cała się zgadza - dom który go unieszczęśliwia, bo trzeba skosić trawę, i wiele innych czynności. Ogród - przecież sama go chciałam smile itp itd. U mnie nie dość, że wszystko było na mojej głowie, to w podziękowaniu usłyszałam, że wszystko źle zrobiłam, i on mi tylko ustępował. Raczej chyba usprawiedliwiał swojego "lenia". Nie bez znaczenia pozostają wzorce zachowań, które wyniósł z domu, zresztą ja też. Wzór ojca i męża diametralnie różny. Stąd też i my się nie możemy doporozumieć. On ma wpojony wzór Pana i Władcy, który ma mieć poddane pod nos przez żonkę 'służącą" , a ja wzór pracowitego i niewywyższającego się Partnera. Ten wzór Pana i Władcy nie zadziałał, bo nie jestem już nastolatką, której moża nawijać makaron i jestem niezależna finansowo. Szkodami tylko naszych cudnych dzieci, i samej siebie, która czuje się uwięziona w pułapce własnych uczuć.
      • domi2307 Re: Brak porozumienia 07.04.21, 04:46
        U mnie jeśli chodzi o wzór męża i ojca dokładnie tak samo. Teść to typowy tyran, a mąż bardzo się do niego upodabnia. Na każdą zwracana uwagę jest obrażanie się i uwagi typu, że na pewno jakaś koleżanka feministka mnie nakręca. Długo byłam z dzieciakami w domu i dopiero od roku pracuje, oczywiście są ciągle oskarżenia o romans i manipulowanie mną że dzieci cierpią, bo mamy nie ma w domu. Widać, że moja niezależność bardzo mu się nie podoba.
        • cosmopszczolka2013 Re: Brak porozumienia 07.04.21, 19:04
          Nie daj sobie wmówić, że dzieci cierpią dlatego, że pracujesz. Tysiące kobiet pracuje. Broń swojej niezależności. Bo, czy będziesz w domu siedziała z dziećmi, czy pracowała zawodowo, to jak będzie Ci chciał dokuczyć, to zawsze znajdzie jakiś cios poniżej pasa. Ja jak dzieci były malutkie, to byłam na urlopie macierzyńskim rocznym i jakoś nie odczułam za to wdzięczności, za to że karmiłam je piersią choć męczyłam się okrutnie, bo miałam mało pokarmu, ale chciałam je zdrowo karmić. Teraz usłyszałam, że przecież siedziałam w domu, i zdziwiony jakie zmęczenie, jaka depresja poprodowa, to jakieś moje fanaberie. Teraz po czasie widzę, jakie niektóre kobiety ( w tym ja) są głupie ze swoim poświęcaniem się, bo myślą, że Miś to doceni, i dają od siebie, więcej, więcej, aby tylko Miś nie miał krzywej miny. A potem słyszymy od Misia, że wszystko zło w związku to nasza wina, że jesteśmy czepialskie, dożarte, awanturnice itp, itd. Także trzymaj się, nie rezygnuj z pracy, po pracy przytulaj dzieciaki i nie dawaj wyprowadzać się z równowagi.
        • rozczarowana2021 Re: Brak porozumienia 08.04.21, 11:00
          Niestety u mnie decyzja została już podjęta. Po 11 latach. Mamy dwoje dzieci dwulatka i ośmiolatka. Żyje w małżeństwie, ale jestem sama i samotna. Mój mąż żyje tylko praca i swoimi sprawami. On ma swoje życie, a ja kiedy domagam się odrobiny uwagi to szukam problemów. Bardzo się zmienił. Nie jest już ta sama osoba, która poznałam. Kiedyś czuły, kochający, dzisiaj oschły i zamknięty w swoim świecie. Nie ma czasu na rodzine, na dzieci. Zawsze jest coś ważniejszego. Przeszlismy w życiu naprawdę wszystko, wiele łez, wiele problemów po których już dawno powinno nas nie być. Myślałam ze nic nigdy nas nie zabije....a jednak.
            • rozczarowana2021 Re: Brak porozumienia 09.04.21, 11:40
              Mój mąż byk kiedyś zupełnie innym człowiekiem. Dzisiaj jak proszę żeby zajął się dziećmi, żeby spędził czas ze mną mówi ze nie ma czasu, ze nie umie, ze za dużo od niego wymagam. Nigdy nie wyszedł nawet z dzieckiem na spacer, nie bawi się z nimi, nie spędza czasu. Mówi ze nie ma podejścia. Cały czas pracuje i fakt pieniądze sa ale nie rozumie ze rodzina to nie tylko comiesięczne zasilanie konta, nie rozumie ze rodzina to coś więcej, ze trzeba spędzać wspólnie czas, ze trzeba się wspierać, ze trzeba po prostu „byc”. Mamy inne wartości, inne priorytety. Po 11 latach rozstajemy się. To była moja wielka miłość, miłość życia. Zostały po niej zgliszcza. Wycierpiała naprawdę wiele, to co przeszłam sprawiło ze jestem sto razy silniejsza. A zdążyłam przejść już prawie wszystko. Dzisiaj wstałam i myśle sobie stało się, ale trzeba iść dalej. Trzeba wstać otrzepać się i gnać do przodu, bo są dzieci, a świat toczy się dalej.
              • cosmopszczolka2013 Re: Brak porozumienia 13.04.21, 19:58
                Facet jeśli zamyka się i ucieka w pracę, to ma jakieś swoje powody, które dla nas kobiet są niezrozumiałe. My kobiety, gdybyśmy w porę umiały czytać te drobne sygnały nie płakałybyśmy, że jesteśmy samotne w związku. Co to znaczy, że nie wyszedł nigdy z dzieckiem na spacer? Nawet jak było takie malutkie w wózku, to już był taki oschły....? Może od początku dawałaś "przyzwolenie" na tą pogoń za pracą i pieniądzem zamiast spakować mężowi dzieciaka na spacer, a samej w tym czasie odsapnać. A potem stało się to rutyną i skończyło samotnością w związku. "Gnać do przodu", a może właśnie czasem trzeba trochę zwolnić, dać sobie czas, dać się wykazać drugiej stronie, żeby np. zajęła się dziećmi. Sama się złapałam na tym, że za bardzo "wyręczałam" męża w obowiązkach domowych na początku. Teraz już więcej angażuje go i zaczynam prosić o pomoc. Obydwoje pracujemy zawodowo, więc to też kształtuje inny układ w związku.
                • rozczarowana2021 Re: Brak porozumienia 14.04.21, 08:42
                  Mój mąż nigdy nie był z dzieckiem na spacerze. Nawet jak był taki malutki. Ani z jednym ani z drugim chociaż przy drugim zapewniał ze teraz już będzie angażował się w opiekę nad dziećmi. To prawda, moim największym błędem jest to ze nie angażowałam go od początku ale pozwoliłam mu się rozwijać. I niby wszystko było dobrze, ale jak już ten samorozwój doprowadził go do sukcesu, dobrego stanowiska zmienił się bardzo. Zdobył sukces a zatracił wartości. Kiedyś był zupełnie inny. Niestety zdałam sobie sprawę ze mój dawny mąż nigdy nie wróci, a ja nie chce żyć u boku kogoś dla kogo najważniejsza jest praca i kasa.Wole żyć skromniej, ale na jakiś zasadach, w spokoju psychicznym. Bez niedomówień i szczęśliwie. I tak jestem sam i tak. A po rozstaniu będę miała chociaż jasna sytuacje.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka