Dodaj do ulubionych

Mąż zostawił mnie w ciąży

26.04.21, 09:54
Opiszę po krótce moją sytuację, chociaż prawda jest taka, że krótko tego się nie da zrobić. Na wstępie zaznaczę, że rozstałam się z mężem. Czuje do tego człowieka wyłącznie nienawiść, jednak w tej chwili to wszystko jest jeszcze na tyle świeże, że potrzebuję spojrzenia innych, "obcych" osób na mój problem. Taka psychoterapia...

Sytuacja przedstawia się następująco - byłam z moim mężem od 16 roku życia, w tej chwili mam 28 lat. Po 8 latach wzięliśmy ślub. Od 2019 roku staraliśmy się o dziecko, udało się po roku starań, badań i jeżdżenia po lekarzach. O ciąży dowiedziałam się w czerwcu 2020 roku, natomiast relacja między nami zaczęła psuć się dwa miesiące wcześniej, czego ja nie zauważałam. Wszystko zrzucałam na stres związany z przedłużającym się oczekiwaniem na dziecko. Na początku tego kryzysu nie działo się jeszcze nic nadzwyczajnego, zwykłe sprzeczki małżeńskie. Czerwona lampka zapaliła się w mojej głowie gdy mąż nie ucieszył się na wiadomość o ciąży. Był wręcz obrażony, że go obudziłam. Wstał i pojechał do rodziców. Myślałam, że to może szok, nie wiedział jak zareagować... Ciąża okazała się być od początku zagrożona, musiałam przez 5 tygodni leżeć. Nie wychodziłam przez ten czas z mieszkania za wyjątkiem wizyty u lekarza. Mąż nalegał aby nikomu nie mówić o ciąży, bo nie wiadomo jak może się to zakończyć itp. Teraz wiem, że po prostu było mu to na rękę. Stopniowo bardzo się ode mnie oddalał, przestał nosić obrączkę, nie pytał o samopoczucie, nie rozmawiał, nie przytulał. Doszło do momentu, gdy nie chciał mnie dotknąć, pocałować. Po pracy "uciekał" do rodziców, do garażu, do drugiej pracy. Najgorsze były wieczory, kiedy wychodził na kilkugodzinne spacery z psem, ponieważ jak twierdził musiał odreagować stres w pracy. Zaślepiona miłością, ciążą i ogólną sytuacją życiową nie widziałam tego wszystkiego. W czasie tych spacerów dziwnym trafem nie odbierał moich telefonów. Po powrocie do domu oglądał do rana TV w innym pokoju, a gdy już pojawił się w sypialni nie mógł spać całymi nocami. Tak jak mówię, byłam zakochana i zaślepiona wizją macierzyństwa - wszystko zasłaniałam stresem związanym z faktem pojawienia się w niedługiej przyszłości dziecka. Mąż przestał interesować się moimi wizytami u lekarza, nigdy nie był w stanie wziąć urlopu w pracy, do 8 miesiąca ciąży jeździłam sama do lekarza prawie 100km w jedną stronę. Bardzo się zmienił, zaczął popijać alkohol w dużych ilościach. W koszu na śmieci, kotłowni, garażu znajdowałam spore ilości puszek i butelek. Zaczął palić papierosy. Teraz, kiedy to piszę sama dziwię się swojej "głupocie"... Tak bardzo bałam się samotności, że wypierałam to wszystko, myślałam, że jest ok i problem sam się rozwiąże. Pod koniec października powiedział mi, że nic do mnie nie czuje i nie chce ze mną być. Płakałam, błagałam... Po 2 tygodniach walki stwierdził, że muszę się wyprowadzić (mieszkanie było jego rodziców). Po tygodniu stwierdził, że przeprasza, że się zmieni. Omamiona wizją normalności wróciłam. Wtedy też dowiedziałam się, że od kwietnia do listopada pisał z "koleżanką". Spotykał się z nią na spacerach z psem, nawiązała się między nimi więź emocjonalna, stwierdził, że się zauroczył, ale fizycznie mnie nie zdradził. Było ciężko, bardzo ciężko, ale głupia ja postanowiłam wrócić dla dobra dziecka. Przez tydzień było dobrze, a nawet bardzo dobrze. Starał się. Ja jednak wpadłam w trans sprawdzania gdzie jest, z kim jest, co ma w kieszeniach itp. To było dla mnie bardzo upokarzające. Po miesiącu ponownego wspólnego mieszkania nakryłam go jak znowu pisał z tą dziewczyną. Pisał do niej "kotku, kochanie", a mnie znowu nie chciał przytulić. Do porodu został miesiąc. Bałam się, wstydziłam zostać sama z dzieckiem. Przeprosił, wybaczyłam... Bardzo szybko się denerwował, przeklinał w moim kierunku, padały wyzwiska. Dwa tygodnie po porodzie stwierdził, że jednak nie chce ze mną być i żebym wyprowadziła się z synem do moich rodziców. Tak bardzo mnie omamił, że obiecałam mu, że nikt nie dowie się, że kogoś miał/ma. Miałam mówić, że po prostu się nie dogadywaliśmy. Po czterech dniach stwierdził, że jednak pomyśli co dalej więc czekałam. Przyjeżdżał do syna, prawił komplementy. Po miesiącu jednak uznał, że do mnie nic nie czuje i z tą koleżanką też już go nic nie łączy, ale chce być sam. To była sekunda, kiedy przejrzałam na oczy. Dotarło do mnie jak toksycznym, chorym psychicznie jest człowiekiem. Nie chce mieć z nim już nic wspólnego, dla mnie jako człowiek już nie istnieje. Jest ojcem mojego syna, bo tatą nazwać go nie mogę. Nie dość, że w ciąży miał gdzieś mnie to nie interesował się wyprawką, wózkiem, fotelikiem, urządzeniem pokoju dla dziecka... niczym. Na wszystko musiałam naciskać. Zniszczył mi ostatni rok mojego życia, zniszczył mi okres ciąży, który wcale nie był dla mnie "magiczny". Teraz nie pozwolę żeby zniszczył życie mojemu dziecku. Żerował na mojej nieśmiałości, niskim poczuciu własnej wartości, ale koniec. Skończyło się. Marzę teraz o normalności, zapisałam się na terapię. Nie chcę mieć już nic z nim wspólnego jako z człowiekiem, jednak nie chcę łamać prawa i ograniczać mu kontaktów z dzieckiem. O ile oczywiście będzie do nich dążył, bo aktualnie zatrzymał się na pytaniu "jak mały?" oraz jednej próbie zabrania go do siebie w niedzielę na kilka godzin. Nie dorósł do bycia mężem, nie dorósł do bycia ojcem, ale ja nareszcie dorosłam do tego żeby odejść i zacząć życie od nowa. Zrobię wszystko żeby mój syn był szczęśliwy, może kiedyś znajdzie się ktoś kto pokocha mnie i jego? Jest mi bardzo ciężko, ale nareszcie czuję siłę żeby się odciąć od tego chorego związku i nigdy nie pozwolę się już komukolwiek nad sobą znęcać psychicznie. Dlaczego to wszystko piszę? Nie dlatego żeby czytać, że byłam głupia. To wiem. Bardziej potrzebuję wsparcia, może potwierdzenia, że dam radę. Mam wsparcie rodziców, rodzeństwa, ale również teściów, którzy stoją murem po stronie mojej i wnuka. Oczywiście, że się boję, że będę już zawsze sama, ale ten strach nie może spowodować że wrócę do człowieka, który zniszczył mi życie i który zostawił mnie i swojego syna jeszcze zanim się urodził. Teraz już nie mam skrupułów, chcę wyciągnąć od niego wszystko, każdy grosz, który należy się mojemu dziecku. Trzymajcie kciuki żebym miała siłę to wszystko przeżyć. Zbieram się do napisania pozwu rozwodowego, ale muszę zasięgnąć jeszcze porady prawnej. Wiem, że jeszcze mu podziękuję za to, że mnie od siebie uwolnił. Jeżeli ktokolwiek dotrwał do tego momentu, to zwyczajnie dziękuję że poświęciłeś/poświęciłaś swój czas na przeczytanie mojej historii. Napiszcie co sądzicie, czy dobrze postąpiłam... Wam również życzę dużo siły!
Obserwuj wątek
    • krokodil123 Re: Mąż zostawił mnie w ciąży 27.04.21, 07:52
      Przeczytałam i jestem w szoku. Muszę się zastanowić, ochłonąć i przeczytać jeszcze raz.

      Tak na szybko masz burzę hormonów po porodzie. Dziecku jest potrzebna spokojna mama. Spróbuj się skoncentrować na niemowlaka, podejrzewam że to jest cholernie trudno ale uważam że teraz to musi być twój pryotitet. Męża nie zmienisz i nie naprawisz, wygląda że jest manipulantem i powinnasz się trzymać jak najdalej od niego.

      Późnej tez napiszę.
      • krokodil123 Re: Mąż zostawił mnie w ciąży 27.04.21, 10:23
        Znałaś go długo przed ślubem, wierzę że człowiek się może zmienić tak jak twój mąż. Dobrze że jego rodzice też to widzą.
        Bardzo dobrze że poszłaś na terapię i że masz wsparcie. Rozumiesz że facet jest niestabilny i tobą manipulował. Myślę że teraz wszystko robisz w porządku. Nie myśl że całe życie będziesz sama bo to nieprawda.

        Jedna rzecz której ja widzę z boku- nie warto stracić radość z bycia z dzieckiem pierwszego roku życia i zamienić go na nerwy i szarpanie się po sądach
        Wiem że nie da się to przejść od tak. Może jak ktoś cię zastąpi w sądzie...lub odłożyć rozprawy na trochę później. Poradź się terapeutki co będzie lepiej.
    • cyprian21 Re: Mąż zostawił mnie w ciąży 28.04.21, 15:17

      >>>katssu123 napisał: ...Nie dorósł do bycia mężem, nie dorósł do bycia ojcem...


      Wygląda na to, że twój mąż cierpi na narcyzm i socjopatię: wykorzystał i porzucił cię w najgorszym momencie życia.


      Jak wygląda związek z narcyzem?
      Nawiązanie jakiejkolwiek bliskiej relacji jest uznawane za bardzo trudne i skomplikowane przy osobach z tym zaburzeniem. W związku obchodzą się z partnerem jak z marionetką, którą mogą się bawić i wykorzystywać do zaspokajania swoich potrzeb.


      Możesz zasięgnąć po więcej informacji tutaj:



      pieknoumyslu.com/narcyzm-4-oznaki/
      www.heysigmund.com/toxic-people/
      psychcentral.com/blog/recovering-narcissist/2019/01/11-manipulation-and-sabotage-tactics-of-narcissists-sociopaths-psychopaths#3.-LYING-TO-STAY-AHEAD
      psychcentral.com/blog/recovering-narcissist/2019/02/11-manipulation-and-sabotage-tactics-of-narcissists-sociopaths-psychopaths-part-2
    • rita03 Re: Mąż zostawił mnie w ciąży 07.05.21, 18:39
      Katssu, bądź silna i przede wszystkim zadbaj o siebie i syna. Złóż jak najszybciej wniosek o zabezpieczenie alimentów.
      Mogę się tylko domyślać jakie emocje Ci teraz towarzyszą, a będzie jeszcze trudniej, bo rozwód to bardzo ciężkie przeżycie. Dobrze, że możesz liczyć na rodzinę, bo wsparcie będzie Ci teraz bardzo potrzebne.
      Słuchaj głosu własnego serca, nie zarzucaj sobie, że niczego nie widziałaś, albo że wybaczalaś i dałaś się zmanipulować. Kochająca osoba jest w stanie wiele znieść i wiele wybaczyć. Jesteś mądrzejsza o to doświadczenie i wiesz czego już nie robić.
      Teraz myśl o synu i o sobie.

      • joana012 Re: Mąż zostawił mnie w ciąży 08.05.21, 06:25
        Jesteś w tak młodym wieku i jak sama piszesz jeszcze naiwna, że dałaś sobą łatwo manipulować. Ale i tak szybko się otrząsnęłaś, uwierz że wielu kobietom zajmuje to więcej czasu.
        Życzę sił, prawdziwa miłość przyjdzie na pewno. Tylko nie czepiaj się byle portek. Najważniejsze teraz to zbudować relację z dzieckiem i samą sobą po przeprowadzeniu rozwodu
    • bulzemba Re: Mąż zostawił mnie w ciąży 12.05.21, 16:38
      Co do kontaktów dziecko - ojciec.

      Nie naciskaj. Nie wyręczają. Nie bądź stroną której bardziej zależy. Wymuszone relacje są nie warte funta kułaków a tylko wytwarzają w dziecku fałszywy obraz fajnego taty.

      Dzieci nie umierają od braku kontaktu z człowiekiem którego nie obchodzą. Już nie te czasy.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka