Dodaj do ulubionych

Nowa ja - witam wszystkich! Szukam pomocy!

26.07.21, 10:20
Witam Was wszystkich. Po 17 latach małżeństwa czas na rewolucję. Powód? Toksyczni teściowie, niedojrzałość życiowa małżonka, różnice światopoglądów - nie do pokonania! Nie trzeba zdrady, aby wszystko spieprzyć. Tak nie da się żyć. Od czego tu zacząć? Może od tego, że moi teściowie lata temu wywalili focha, przed ślubem relacja była Ok, potem zerwali kontakt ze mną, moimi rodzicami, i podkreślę, nie było z mojej strony żadnej kłótni, nic! Zapraszałam ich na każde święta itp, zawsze odmowa! Mieszkali 200 km od nas i non stop wisieli na tel z moim małżonkiem, innych form kontaktu zero! Mój mąż wyjeżdżał czasem popracować za granicą, oni za nim. Przenieśliśmy się za granicę - oni za nim! W efekcie są tu prawie 10 lat i przez ten czas nigdy nie wykazali zainteresowania wnukami. Ich unikają tak samo jak mnie, chociaż mieszkają 3 km od nas. Ponieważ są niezaradni życiowo i nie znają tutejszego języka - mój mąż musi im tu ogarniać wszystkie sprawy. Potrafią do niego zadzwonić o 6 rano, żeby im podwiózł np. papierosy! Dla mnie to szczyt wszystkiego. Moi niestety już nieżyjący rodzice nigdy mnie tak nie traktowali i byli zawsze samodzielni i traktowali mojego małżonka bardzo dobrze, pomagali nam w opiece nad dziećmi i przy remontach, współpraca była świetna, podczas gdy teściowie nigdy totalnie w niczym nie wspierali, a sami oczekują od swojego syna gotowości 24 h na dobę. Mam tego serdecznie dość, nie mogę wiecznie żyć w takim trójkącie, nie da się. Do tego dochodzą różnice w światopoglądzie, nie do pokonania! Zdałam sobie sprawę, że tu nic się nigdy nie zmieni i czas to zakończyć. Właśnie, od czego powinnam zacząć? Myślałam o rozwodzie bez orzekania o winie, byle szybko. Dzieciaki mają 12 i 15 lat, pewnie to będzie ciężkie dla nich, ale one też są zestresowane tą sytuacją! Mąż nic z nimi kompletnie nie robi. Ja jeżdżę z nimi na wakacje, chodzę na wywiadówki, do wszystkich lekarzy itp. , pomagam jak trzeba w lekcjach, organizuję czas wolny. Podsumowując żyję jak matka samotnie wychowująca dzieci - będąc w małżeństwie! Dość! Czy sąd weźmie to pod uwagę ustalając opiekę nad dziećmi? Czy ktoś z was się rozwodził za granicą? Najbardziej bym chciała wrócić z dzieciakami do Polski. Jakieś 600 km od obecnego miejsca zamieszkania. Mamy tam mieszkanie, przyjaciół. Tu - tylko stres i nic więcej! Dajcie jakieś wskazówki co robić??? Pozdrawiam!
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka