życie i tak pisze swoje scenariusze

29.01.05, 00:36
nie wiem jak długo znasz nową kobietę, jednak bez względu na wszystko zawsze
będziesz między "młotem i kowadłem".
Przede wszystkim Twoja świeża miłość nie może stawiać warunków "ja albo ona".
To jest chore podejście! Jest świadoma, że masz rodzinę, dzieci i musi
pamiętać i uzmysłowić sobie, że w pewnych sytuacjach - nawet jeśli wybierzesz
ją i zostawisz rodzinę - to oni będą ważniejsi. Dla Ciebie może jeszcze nie
czas na podjęcie ostatecznej decyzji. Być może uczucie, które
nazywasz "miłością" to chwilowe zauroczenie, odskocznia od problemów jakie są
czy to w domu, w pracy Twojej czy Twojej małżonki. Nie krytykuję Twojego
zachowania i nie namawiam Cię ani do rozwodu, ani do pozostania w obecnym
związku. Takie "cięcie" wymaga czasu. Niekiedy trzeba po prostu narysować
tabelkę z dwoma kolumnami: "Za" i "Przeciw".
Niewiele osób potrafi zrozumieć co się w takich sytuacjach w głowie kłębi,
nie zazdroszczę Ci, aczkolwiek podziwiam w pewien sposób ludzi, którzy mają
odwagę na kompletną zmianę w życiu.
Cokolwiek postanowisz i zrobisz to Twoje dzieci są najważniejsze, a życie i
tak swój scenariusz dla Ciebie, dla każdego z nas ma napisany, a my jesteśmy
tylko aktorami w tym filmie - lepszymi lub mniej doświadczonymi.
    • marcepanna Re: życie i tak pisze swoje scenariusze 01.02.05, 12:29
      Panna Jarkoniego zwyczajnie nie dorosla do takiego podejscia. A jedyne czego
      Jarkoni wymaga od swojej partnerki to mlode cialo wiec nawet specjalnie do
      niego nie dociera istota problemu.jeczy i placze zeby nie odeszla ot co. A
      panna Jarkoniego widzi ze problem ja przerasta, a w ogole po jaka cholere ma
      sie wiazac ze starym facetem ktory nie ma na tyle kasy aby zapewnic jej
      mozliwosc urodzenia swoich dzieci? Zwykla ekonomia. Jest mloda, facetow pelno,
      znajdzie sie jeszcze duuuuuuzo lepszy.

      • farfocle Re: życie i tak pisze swoje scenariusze 01.02.05, 12:42
        marcepanna napisała:

        > Panna Jarkoniego zwyczajnie nie dorosla do takiego podejscia. A jedyne czego
        > Jarkoni wymaga od swojej partnerki to mlode cialo

        chyba żadna kobieta nie ma ochoty "dorastać" do takiego podejścia i traktowania
        ją jako ratunku od nieudanego życia małżenskiego.


        >wiec nawet specjalnie do
        > niego nie dociera istota problemu.jeczy i placze zeby nie odeszla ot co.

        ot co. bo Jarkoni sm dużo chce ale niewiele sam daje.
        dziewczyna jasno określiła ze chce ślubu i dzieci- a ten egoista chętnie by
        dalej używał jej ciała i uczuc -ale nadal bez zobowiązań!

        >A
        > panna Jarkoniego widzi ze problem ja przerasta,

        dziwisz się? być opiekunka i terapeutką starszego pana, który (gdy juz razem by
        zamieszkali)będzie sie przy niej zamyślał i wzdychał że może ta żonka nie była
        taka zła, że przeciez on tak kooooocha swoje dzieci,a musiał je zostawić więc
        będzie się wyrywał od nowej zony jak nojczęściej żeby być ze stara żoną i
        dziećmi,
        a jak była kochanka jakims cudem zajdzie w ciążę to nadal będziue kwękał że on
        nie wie czy go stac na kolejne dziecko..

        >a w ogole po jaka cholere ma
        > sie wiazac ze starym facetem ktory nie ma na tyle kasy aby zapewnic jej
        > mozliwosc urodzenia swoich dzieci? Zwykla ekonomia. Jest mloda, facetow
        pelno, > znajdzie sie jeszcze duuuuuuzo lepszy.


        jak juz się pobiorą to dziewczyna długo będzie miała uczucie że go zmusiła do
        tego- bo przeciez wyraźnie widac z postów Jarkoniego że on tę dziewczyne olewa!
        stęka i kwęka o sobie i nic poza tym konstruktywnego z nią i w jej temacie!

        dobra była jako kochanka ale na żonę sie juz nie nadaje panie Jarkoni??
        TO PO JAKĄ CHOLERĘ JEJ ZABRAŁES te KILKA LAT ŻYCIA zamieniając je w pasmo łez i
        zgryzot??? po co???
        • jarkoni Re: życie i tak pisze swoje scenariusze 01.02.05, 23:59
          farfocle to niby miłe forum, ale jesteś WREDNA, byłem gotów na związek poważny
          i na dziecko,kto Cię AŻ TAK skrzywdził, że tylko żółć z Twojej strony...Poznaj
          mnie, pogadaj, nie jedź stereotypami i polskim piekiełkiem " oby nie mieli
          lepiej niż ja"...Tak się nie robi...Ale Ty pewnie masz swoje zdanie, że wszyscy
          faceci to...hmmm...nie dokończę zdania
          • farfocle Re: życie i tak pisze swoje scenariusze 02.02.05, 09:10
            a zapytaj moze swojej dziewczyny kto ja tak skrzywdzil ze tylko "chlodne" maile
            jest w stanie do ciebie wyslac?
            moze sie czegos dowiesz o sobie?
      • jarkoni Re: życie i tak pisze swoje scenariusze 01.02.05, 23:54
        marcepanna napisała:

        > Panna Jarkoniego zwyczajnie nie dorosla do takiego podejscia. A jedyne czego
        > Jarkoni wymaga od swojej partnerki to mlode cialo wiec nawet specjalnie do
        > niego nie dociera istota problemu.jeczy i placze zeby nie odeszla ot co. A
        > panna Jarkoniego widzi ze problem ja przerasta, a w ogole po jaka cholere ma
        > sie wiazac ze starym facetem ktory nie ma na tyle kasy aby zapewnic jej
        > mozliwosc urodzenia swoich dzieci? Zwykla ekonomia. Jest mloda, facetow
        pelno,
        > znajdzie sie jeszcze duuuuuuzo lepszy.
        >
        marcepanna, proszę nie obrażaj mnie, nie znasz mnie, nieraz pojawiał się między
        nami temat, że żałuję że nie jest kilka lat starsza, bo do cholery nikt nie
        będzie patrzył na porozumienie, związek, tylko że facet w średnim wieku znalazł
        sobie młode ciało...No proszę Cię..To taki stereotyp, ze rzygać się
        chce..Najbardziej się bałem na tym forum, że ktoś mnie tak potraktuje...To
        wytłumacz mi czemu nie moge jej wywalić z głowy..Mimo że byż może maq duuuużo
        lepszego...
        • kama01 Re: życie i tak pisze swoje scenariusze 02.02.05, 16:57
          Na porozumienie powiadasz? Jakie porozumienie? przeciez miedzy Wami nie ma
          porozumienia, Ty nie spelniles jej pragnien, nadziei i Cie zostawila.
          Idealizujesz sobie, siedzisz i roztkliwiasz sie nad soba. Brrr...
          PS> Czekam na krytyke i to, że oceniam, mimo, ze Cie zupelnie nie znambig_grinbig_grinbig_grin
Pełna wersja