Co po..?Nowy związek czy ucieczka od zobowiązań?

31.01.05, 10:22
Co po rozwodzie?
Z tego co obserwuję to sporo rozwodników(szczególnie mężczyzn) jak ognia
unika sytuacji w której musieliby po raz kolejny się deklarowac i brać ślub i
pełną odpowiedzialnosć za nowy związek...
Często "wiażą" się z wolną młodą kobietą która na ogół chce być żoną i
rodzić dzieci... często to właśnie z jej powodu się rozwodzą... a kiedy już
są wolni i wydawałoby się, że oto spełniły się ich pragnienia i mogą byc
razem- to mężczyzna podkula ogonek pod siebie i zaczyna opóźniać decyzje o
wspólnym mieszkaniu, o ślubie, o dzieciach...wszystko to co o czym "marzył"
dopoki bezpieczny balast małżeństwa mu przeszkadzał w spełnieniu...
Nagle zasmakował wolności i ta frapująca kochanka o której marzył będąc z
nudną żoną -już nie jest taka frapujaca...
Perspektywa kolejnej kobiety w domu która będzie miała oczekiwania i
wymaganie momentalnie ostudza tzw "miłość"...
I kolejna kobieta "traci swój czas" mamiona czczymi obietnicami które mają
się nigdy nie zrealizować...
Czy w większości przypadków tak jest?
-tchórzenie przed odpowiedzialnością a równocześnie beztroskie korzystanie z
zaangazowania tej drugiej osoby... bo przeciez jeszcze cos z przyjemności
życia trzeba uszczknąć..
pisze to z kobiecego punktu widzenia -więc panowie to nie atak na
was...ale?..smile

Znam taki przypadek gdy mężczyzna wręcz szalał z miłości do kochanki do czasu
aż...się rozwiodł... Po rozwodzie jakoś jego zapał do wspólnego życia minął i
w końcu zerwał kontakt prawie bez słowa...
Inny rozwodnik spotyka się tylko z kobietami po przejściach najlepiej z
dzieckiem juz spełnionych które nie dązą do związku...
Jeszcze inny przypadek: po kilku latach romansu oboje rozwodzą się ze swoich
małżeństw, po czym...on kupuje mieszkanie niedaleko żony żeby móc jej
pomagać, nie kwapi się by wspólnie zamieszkac z dotychczasową kochanką która
na to od dawna czeka...twierdzi, ze jeszcze nie czas...
Kolejny przypadek... itd

Jakiś ponury dziś dzień sad


    • perla01 Re: Co po..?Nowy związek czy ucieczka od zobowiąz 01.02.05, 11:44
      To chyba jednak bardzo różnie wygląda. Bo ja znam różne przypadki - nie żenią
      się, albo się żenią i po kilku latach rozwodzą. Ale zdarza się i tak, że to
      własnie ten drugi związek jest udany. Chyba nie można generalizować.
      No ja mogę napisać też tylko z kobiecego punktu widzenia, a właściwie z mojego -
      bo różne kobiety też rózny punkt widzenia mają.
      Może nie jest to ucieczka od zobowiązań tylko strach, że w drugim związku
      będzie tak samo. Na początku jest cudownie a potem ...
      Ja na przykład boję się drugiego związku - na prawdę wolę byc sama niz jeszcze
      raz przechodzić przez pewne rzeczy.
      • kruszynka301 Re: Co po..?Nowy związek czy ucieczka od zobowiąz 01.02.05, 20:34
        Po przejściach nie boję się drugiego związku (zamieszkaliśmy razem tydzień po poznaniu), tylko - powtórnego rozwodu. Wydaje mi się, że 10O% gwarancją uniknięcia rozwodu otrzymujemy nie wychodząc za mążwink. I tak już 4 lata mieszkamy razem, mówimy o dzieciach, ale nie o ślubie.

        Poza tym, miałam wymarzony ślub w białej sukni, z welonem - teraz byłoby mi nawet głupio zapraszać na powtórne wesele. W moim przypadku - związek - tak, ślub - nie.
        • jarkoni Re: Co po..?Nowy związek czy ucieczka od zobowiąz 01.02.05, 23:36
          kruszynka301 napisała:

          > Po przejściach nie boję się drugiego związku (zamieszkaliśmy razem tydzień po
          p
          > oznaniu), tylko - powtórnego rozwodu. Wydaje mi się, że 10O% gwarancją
          uniknięc
          > ia rozwodu otrzymujemy nie wychodząc za mążwink. I tak już 4 lata mieszkamy
          razem
          > , mówimy o dzieciach, ale nie o ślubie.
          >
          > Poza tym, miałam wymarzony ślub w białej sukni, z welonem - teraz byłoby mi
          naw
          > et głupio zapraszać na powtórne wesele. W moim przypadku - związek - tak,
          ślub
          > - nie.

          kruszynka 301, wspaniały tekst, w moim przypadku po rozwodzie nie byłoby już
          super kościelnego ślubu z ryżem rzucanym na szczęście...Z weselem też byłoby mi
          głupio..Ale u nas ciągle dulszczyzna..Cieszę się, że to napisałaś..Chciałem być
          z Nią, wziąć ślub...Wiem,że mniejsze i większe dziewczynki marzą o welonie i
          długiej białej sukni..Ale chciałem normalnego związku i formalnego ślubu
          też...Pewnie powinienem napisać to w innym wątku, ale psycholog mi oznajmił, ze
          być może ona się przestraszyła właśnie mojego zdecydowania co to związku(jeśli
          znasz moją historię, jeśli nie to poczytaj) Dziwne są koleje życia
          ludzkiego..Pozdrawiam
        • perla01 Re: Co po..?Nowy związek czy ucieczka od zobowiąz 02.02.05, 09:29
          > Poza tym, miałam wymarzony ślub w białej sukni, z welonem - teraz byłoby mi
          naw
          > et głupio zapraszać na powtórne wesele. W moim przypadku - związek - tak,
          ślub
          > - nie.

          Ja dokąładnie tak samo uważam.
    • siasi Re: Co po..?Nowy związek czy ucieczka od zobowiąz 01.02.05, 23:12
      strasznie sfrustrowana baba z ciebie...zerknij w zwierciadełko, powiedz jestem
      super laska, uśmiechnij sie do siebie na początek, i..... teraz ty poobracaj
      facetami zamiast grzebać w innych związkach. też baba.
      • kikaboj Re: Co po..?Nowy związek czy ucieczka od zobowiąz 01.02.05, 23:49
        jestem po rozwodzie, i jestem NAPRAWDE NOWYM CZLOWIEKIEM!!!!! Powaznie!!!! Mam
        dziecko, 7 letniego syna, kotry naprawde kocha swojego ojca, ale naprawde kocha
        mojego partnera! przyjaciela! Meza?? Sama nie wiem, jak mam jego nazwac!! Ja
        wiem, ze jest moim ukochanym i ze wszystko sie pouklada tak jak my chcemy!
        Sluchajcie, naprawde, ten, kto nie przezyl rozwodu, nie wie, co to oznacza!!!
        naprawde nam jest bardzo ciezko!!!! Kazdy dazy do tego, zeby sie ustabilizowac,
        zeby miec rodzine, dziceko, dzieci???? ja zawsze chcialam miec dziewczynke...
        Ale mam syna, ktorego niezmiernie kocham!!! I sluchajcie, po prawie 12 latach
        malzenstwa dowiaduje sie, ze on kocha kogos innego??? To dopiero szok!! Ale
        pozniej, nerwy juz tak nie odgrywaja wieszje roli, dochodze do wnisoku, ze to
        po prostu nie BYLO TO!!! Doslownie!!! To nie byl facet dla mnie!!!! I tak mialo
        BYC!!!!! Kobiety, sfrustrowane kobiety pamietajcie!!! Naprawdr facet jest tylko
        facetem! I naprawde kazdy facet chce kobiet i marzy o tym, zeby ona byla z nim
        szczesliwa i zeby on mogl" ZROBIC JEJ DOBRZE"!!!Naprawde! To jest tak!
Pełna wersja