W obronie chłopa:)

04.02.05, 20:19
Chłopaki i Dziewczyny,
Zauważyłam, że na forum jest ostry podział płciowy, założny niejako z góry
pogląd - to oni są winni. Chcę stanąć w obronie facetów, bo nie każdy facet
to świnia. Mój były mąż bardzo zalazł mi za skórę, bardzo mnie skrzywdził,
ale to nie znaczy, że wszyscy faceci są winni rozpadu małżeństwa,nie wszyscy
są źli.
Mam kilka znajomych rozwiedzionych par i muszę przyznać, że niestety, to
panie bardzo narozrabiały i dalej rozrabiają. Kombinują ciągle jak wycyganić
więcej pieniędzy, jak ograniczyć kontakt z dzieckiem, jak odgryźć się za
niepowodzenia i winy domniemane... o roli teściowych w rozpadzie małżeństwa
nawet nie chce mi się wspominać...
Naprawdę jak obserwuję z boku to wszystko, to naprawdę szkoda mi tych facetów
i nie rozumiem zachowania ich byłych żon.
Wydaje mi się, że forum jest po to, by się wspierać, a nie ze soba walczyć.
Tak na marginesie - mnie z rozwodowego dołka wyciągnął cudowny, ciepły
rozwodnik, podobno zimny, nieczuły egoistyczny drańwink
a.
    • dora641 Re: W obronie chłopa:) 05.02.05, 07:22
      Racja, odbija i facetom i babeczkom. Ale niestety smutna prawda jest taka, że
      panom w ogromnej przewadze...Kobieta słowa przysięgi małżeńskiej bierze
      zazwyczaj głęboko do serca, mężczyźni zazwyczaj nie przepadają za takimi
      "szopkami" . Kobiety są o wiele bardziej nastawione na dom, dziecko, rodzinę niż
      na siebie, dlatego dłużej myślą zanim zdradzą czy odejdą i częściej nie
      zdradzają i nie odchodzą. Mężczyźni są nastawieni raczej na siebie, a potem na
      dom, rodzinę, dziecko...Potwierdzi to każda żona z kilkunastoletnim stażem
      małżeńskim. Owszem, nadchodzi moment w życiu wielu mężczyzn, że ta ich
      hierarchia wartości ulega przemianie. Ale zazwyczaj dopiero wtedy, gdy życie im
      dołoży porządnie albo gdy już są w wieku - nazwijmy to - zaawansowanym
      bardzo...smile. Ale w ocenie zdrady płeć nie ma znaczenia. Każda zdrada to dno
      człowieka. Tu jedziemy na jednym wózku: i kobiety i mężczyźni. Pozdrawiam
      wszystkich, którzy zmądrzeli smile
    • kruszynka301 Re: W obronie chłopa:) 05.02.05, 10:16
      pewnie, że nawet wśród chłopów zdarzają się perełki - właśnie z taką perełką jestemwink. Jednak, o co na tym forum najbardziej toczy się boje, moja perełka odczekała rok po ostatnim związku, zanim zaczęła szukać parnerawink. I nigdy nie słyszałam, że moja poprzedniczka "złą kobietą była", mąż przyjaźni się dalej z jej bratem, z nią też rozmawia - i o to tutaj chodzi, żeby rozstanie było obustronne i kulturalne, i aby żadna ze stron nie miała do drugiej pretensji.

      Większość kobiet z tego z tego forum, podobnie jak mnie, postawiono przed faktem dokonanym - "mam kochankę, poza tym nasz związek jej zły, odchodzę".
    • gosiaas25 Re: W obronie chłopa:) 05.02.05, 12:06
      Oczywiście, że nie każdy facet to świnia, nie każda kobieta to męczennica
      Jednak więcej na tym forum żon, ktore zostały zdradzone i porzucone, niż
      mężczyzn w analogicznej sytuacji. A ponieważ te doświadczenia niejako się
      powtarzją, łatwo o analogię i uogólnienia. Ja jestem jak najdalsza od
      stwierdzenia całkiem na poważnie,ze "wszyscy oni tacy sami". Jednak pewne
      schematy w ludzkich zachowaniach są nietrudne to wykrycia.
      nie ma moim zdaniem, podziału na kobiety i mężczyzn, ludzie po prostu bywają
      niedojrzali, okrutni, samolubni, bezmyślni.
      Poza tym, na usprawiedliwienie smile nawet tych złych można dorzucić magię
      uczucia, ktore zmysły odbiera, świat do góry nogami wywraca, mowę odejmuje,
      skrzydel dodaje... itp.
    • tricolour Bez przesady!! 08.02.05, 19:07
      Ja bym tak facetów na siłę nie wybielał... Zalecam, daleko posuniętą,
      ostrożność ;P
    • bursztynowe Bo to zła kobieta była 10.02.05, 22:48
      Tu chłop... (jakby kt pytał)
      wink

      Ciekawe zjawisko.
      Z forum wynika, że to "odrażający, brudni, źli" faceci odchodzą do kochanek.
      A biedne kobiety sa całe zaskoczone i rozgoryczone, bo przecież "prasowały
      koszule" (cytat z pisma procesowego pewnej byłej żony) i w ogóle...
      I pytanie, dlaczego odchodzą?
      I drugie pytanie, co w tych draniach widzą owe kochanki, też zresztą kobiety?
      I pytanie (juz raczej retoryczne), czy ich małżeństwa nie przypominały pola
      bitwy niż związku dwojga kochających sie ludzi?
      Czy przypadkiem różnica między kobietami i miężczyznami polega na tym, że
      faceci (jako istoty bardziej pragmatyczne - "to ja już pójdę, co tu będe sam
      siedział") uciekają, a kobiety (jako z kolei istoty bardziej praktyczne "lepszy
      własny wróg, niz obcy") tkwią?

      To widok z jednej strony, a co z drugiej?

      Z drugiej strony... ze statystyk wynika, że 80% pozwów rozwodowych składają
      kobiety. Statystyczna powódka ma ok 40 lat.
      Wniosek: kobiety czekaja na usamodzielnienie sie dzieci, a potem gdy usłyszą od
      swoich pociech "e, starzy co wy sie tak żrecie, nas to wali" rozumieją, że
      podtrzymywanie małżeństwa w imię konwenansów i innych bezdetów typu "dla dobra
      dzieci" nie ma sensu.

      A z trzeciej strony?
      Znowu statystyka. Pierwsze dziecko w małżeństwie jest niemal w 100% z
      ówczesnego partnera matki. Drugie tylko w 80%, natomiast trzecie jedynie w 50%.
      Więc jak to jest z tymi zdradami, wiernością, lojalnością?

      W zamierzchłych czasach, jak człowiek był młody i głupi uważałem, że "ludzie
      powinni byc tak długo ze sobą jak tego chcą, ale ani chwili dłużej". Potem
      przyszedł czas tzw. rozsądku, wyższych racji, odpowiedzialności itp. Ale
      historia zatoczyła koło, dotychczaowe doświadczenia wskazują, że ta banalna i
      niezbyt odkrywcza myśl jest jak najbardziej aktualna. Najzabawniejsze w tym
      wszystkim jest to, że kiedy w tamtych czasach rozmawiałem na ten temat z
      róznymi osobami, chyba wszycy reprezentowali pogląd tzw. odpowiedzialny.
      Spotykam ich po latach. I mogę ich podzielić na dwie grupy: tych po i tych tuż
      przed rozwodem. Ale co się wymęczyli w związkach tego już im nikt odbierze...


      Pozdrawiam,
      • rene8 Re: Bo to zła kobieta była 10.02.05, 23:08
        Mnie mój zostawił bo...poprostu.Zle się działo już dawno i ja na siłę wszystko
        ratowałam.Niepotrzebnie.Trzeba to był zaałatwić wcześniej.Mimo wcześniejszego
        rozgoryczenia dzis mu dziekuje że to zrobił.Skoro mnie przestał kochać?!
        Po 2 latach wniósł sprawę na którą teraz czekam.Swietnie sie dogadujemy, no
        może nie zawsze.Byliśmy 10 lat i tego się nie da wymazać.On ma kobietę ja faceta
        (rozwodnik,podobno drań!).Znają się.Gorzej rodzina. No jak to? Powinniśmy"drzeć
        koty", To właśnie znajomi nie wiedzą jak się zachować. Ale co mi tam JESTEM
        SZCZĘSliwa!!!
      • marta.sama Re: Bo to zła kobieta była 10.02.05, 23:40
        bursztynowe napisał:

        "ludzie powinni byc tak długo ze sobą jak tego chcą, ale ani chwili dłużej"

        I tu muszę przyznać Ci rację.
        Ale w sprawie zdrady i jednoczesnego utrzymywania dotychczasowego związku
        wszelkimi dostępnymi sposobami to zwykła niedojrzałość emocjonalna - chcę mieć
        wszystkie zabawki naraz, ale gdy jedna zabawka się zbuntuje to to trzeba ją
        podeptać i zniszczyć, bo przeszkadza.
        On odszedł, zostawił troje dzieci, kochanka dołączyła do niego też zostawiając
        dziecko. Ja wniosłam pozew o separację i alimenty i jestem ta zła, którą trzeba
        zniszczyć. Tylko, że jestem zła, bo nie płaczę w kąciku "wróć do nas" tylko
        żyję dalej, od nowa, wyciągam wnioski bez czekania na wyjaśnienia co było nie
        tak u nas. Przyjmuję, że to nie w "nas" był błąd, na tyle trzeźwo pojmuję
        rzeczywistość, żeby nie zauważyć że nowe będzie zawsze wrogiem starszego. Do
        czasu... Ale to już nieważne...
        • rene8 Re: Bo to zła kobieta była 11.02.05, 00:08
          No właśnie Marta ja kto jest? Według mojego(jeszcze oficjalnego) powinnam
          rzucić studia, zaniedbać się i płakać.Szok był kiedy znalałam lepszą pracę,
          kończę studia,radzę sobie,dziecko zadbane i szczęśliwe i .. uwielbia wujka.Że
          ja miałam śmiałość znależć sobie faceta i być szczęśliwą? Normalnie czuł się
          pokrzywdzony! Dobrze że znalazł sobie kogos.Będzie miał inne problemy. Ale
          ogólnie to jest dobrze.
          Bo siła jest w Nas.
    • bursztynowe Anutka 11.02.05, 00:11
      Pozdrowienia dla Maćka wink
      Bedzie dobrze... uszy do góry
      • rene8 Re: Anutka 11.02.05, 00:19
        No właśnie! Ja też mam Maćka i miałam trudną ciązesmile
        BO SIŁA JEST W NAS
        Mój Maciek mówi -BO moc jest z nami.
Pełna wersja