Rozwód i co dalej?..

08.02.05, 20:14
Dobre pytanie i dziś dla mnie jak najbardziej na czasie.Sama mam ten dylemat
co dalej.... Żyć razem było bardzo trudno ale teraz opanował mnie lęk i strach
co mam ze sobą zrobić>Boję sie zaangazowac w jakikolwiek związek, nie mam
zaufania >ani do mężczyzn ani do sobie. Marwie się czy przypadkiem ja sama
wszystkiego nie zniszcze.Czy moje doświadczenia w poprzednim zwiazku nie bedę
cieniem na mojej przeszłości.Mam nadzieje że czas jakos to to złagodzi i znów
będe mogła być sobą i żyć.....
    • septet Re: Rozwód i co dalej?.. 09.02.05, 01:31
      jak się dowiesz, sama w sobie, w czym jest rzecz, to daj znać. Tutaj są ludzie
      z pewną definicją dalszego ciągu. Mam 24 lutego pierwszą (ponoć pojednawczą)
      sprawę. Wiem,że będzie wojna, bo wisi w powietrzu. Nie mieliśmy dzieci. On ma
      już swoje. 13 lat małżeństwa. Rachunki z konta - w okolicach 30 tysięcy
      miesięcznie. Masz jakieś pytania? Mnie brakuje kasy na elementarz. Przeszło mi
      gdybanie. Nie wiem co masz w głowie. Ale jeśli mówisz o zaangażowaniu w nowy
      związek, to... chyba nie wiesz czym jest prawdziwa trauma pt. rozwód. Szczerze
      ponoć tutaj gadamy...
      • kruszynka301 Re: Rozwód i co dalej?.. 09.02.05, 08:58
        "Ale jeśli mówisz o zaangażowaniu w nowy
        > związek, to... chyba nie wiesz czym jest prawdziwa trauma pt. rozwód"
        Septet, to, jak będzie wyglądał rozwód, zależy od rozwodzących się. Eks w momencie rozwodu też miał już własną rodzinę, ale nie przeszkodziło to nam jechać na rozprawę jednym samochodem i opowiadać wesołe historyjki, jak starzy dobrzy znajomi. Wszystko mieliśmy już uzgodnione, więc rozprawa była tylko oficjalnym zakończeniem związku. Można się rozstać kulturalnie i z klasą.

        Też od nas zależy, jak długo potrzeba czasu, aby móc zaangażować się w nowy związek. Jestem bardzo zawzięta i uparta, więc kiedy zostałam sama z 3-tygodniową córeczką, 6 miesięcy leczyłam rany, a później stwierdziłam, że do samotności się nie nadaję, poza tym córa musi mieć ojca. Rok po odejściu eksa (akurat zbiegło to się czasowo z orzeczeniem rozwodu), po wcześniejszym spotykaniu się z kilkunastoma facertami (moją dewizą stało się carpie diem), poznałam obecnego męża. Jak mi później mówił, najbardziej bolało go to, że nie potrafiłam planować, żyłam z dnia na dzień w oczekiwaniu na katastrofę. Dopiero po kilku latach związku zaufałam mężowi na tyle, aby snuć długoterminowe plany o dzieciach, o budowie.Teraz tworzymy normalną, szczęśliwą rodzinę, już bez bagażu mojego poprzedniego związku. Jest to możliwe, potrzeba jednak samozaparcia i pewnej dozy egoizmu - trzeba sobie wmówić, że to ja jestem najważniejsza.
        • beatka37 Re: Rozwód i co dalej?.. 09.02.05, 10:33
          powiem tak... do życia w samotnosci sie nie nadaje i to nie rozwód był dla mnie traumą ale 12 lat mażenstwa.W momencie decyzji, Ze chce wreszcie z tym skonczyc juz byłam na dobrej drodze bo poczułam Ze powoli się uwalniam i postaniwiłam przez to wszystko przejść bo nie ma innego wyjście>.Z mężem nie chciałam toczyc wojny w sądzię ale nie bardzo wyszło.A zaangażowanie w nowy związek ..... może to głupie ale jesli bede w sobie kumulowac myśli że każdy facet to świnia i palant to oszaleje. Miałam pecha że trafiłam na dupka mam nauczkę i teraz w inny sposób patrze i na życie i na facetów. To było dla mnie doświadczenie może nie zbyt miłe ale umiałam wyciągnąć wnioski.. Najwazniejsze jest to że nia zamknęłam się w sobie i nie uogólniam ....życie mnie nie oszczedzało ale trzymam sie zasady ze "co mnie nie zabije to mnie wzmocni:. Dziś jestem ostrożniejsza i o dziwo spokojniejsza , juz byle drobiazg nie jest w stanie wyprowadzic mnie z równowagi. Nikomu nie życze traumatycznych doświadcxzeń ale ludzie myślcie i analizujcie to procentuje w przyszłości i nie zamyka nas w pancerzu własnego bólu i pozwala w przyszłości unikać błedów i żyć normalnie.
      • princessa_74 Re: Rozwód i co dalej?.. 09.02.05, 12:20
        Septet, ale czemu zaraz tak ostro i nieprzyjemnie? Poza tym nie zgadzam sie ze
        zdaniem, ze tu sa tylko ludzie z pewna definicja dalszego ciagu. W koncu sam
        tytuł forum mowi: rozwod i co dalej? I zastanawiamy sie nad tym wspolnie i
        rowniez gdybamy.

        Pozdr.
    • anuteczek Re: Rozwód i co dalej?.. 10.02.05, 08:34
      Beatko,
      Ja jestem naprawdę świeżą rozwódką, w związku ze nieco bardziej dojrzłym
      rozwodnikiem. Nie jest to łatwy związek, co tu dużo pisać. Oboje mamy jakiś tam
      bagaż doświadczeń, przez pryzmat których postrzegamy rzeczywistość. Jesteśmy
      tego świadomi i staramy się z tym walczyć. Nasz związek to tysiące rozmów,
      nieraz bardzo trudnych, całkowita szczerość, bezpośredniość i zaufanie.
      Inaczej się nie da. Partner musi mieć świadomość wszystkich złych doświadczeń,
      jakie wloką się za Tobą, musi zdawać sobie sprawę, że na niektóre rzeczy możesz
      dziwnie reagować, że niektóre sprawy są dla Ciebie bolesne. Z drugiej strony
      musisz sama walczyć ze swoimi strachami, pamiętaj, że łatwo jest coś popsuć,
      tylko dlatego, że nam się coś wydaje. Nie warto zakładać z góry, że się nie
      uda, że i tak wszystko zepsujesz, że partner będzie cierpieć... I dobra rada-
      nie pisz sms-ów po wypiciu w samotności butelki winawink
      a.
      • beatka37 Re: Rozwód i co dalej?.. 10.02.05, 10:38
        Doskonale zdaje sobie sprawę z bagazu doświadczeń jakie już mam.Staram sie wyciagnąć wnioski z tego co mnie już spotkało nie jest to jednak ani proste ani łatwe.Nie jestem w stanie zaufać żadnemu facetowi, przesladuję mnie widmo przeszłości jakim jest mój ex to on nie daje mi zapomnieć o tym co było i układać sobie życie na nowo.Wierze głęboko że wszystko się ułoży i żnów będę szcześliwa,a tak na marginesie nie popijam ani wina ani nic w tym gatunku bo moj ex był alkocholikiem i wiem jak łatwo jest w to wpaść a jak trudno wyść.Pozdrawiam
        • anuteczek Re: Rozwód i co dalej?.. 11.02.05, 10:40
          Beatko,
          Naprawdę bardzo mi przykro, że Cię uraziłam, naprawdę nie chciałam,
          przepraszam. Mam nadzieję, że mi wybaczysz

          Chciałabym Ci tylko napisać, że kiedy spotkasz TEGO WŁAŚCIWEGO widmo się
          rozmyje, zniknie. Czasami będzie wracać, ale wtedy dosłownie wiadro zimnej wody
          na głowę i trzy razy pomyśl, zanim coś powiesz lub zrobisz. Pamiętaj, że
          czasami lepiej nie powiedzieć nic niż jedno słowo za dużo
          a.
          • beatka37 Re: Rozwód i co dalej?.. 12.02.05, 13:07
            nie poczułam się urazona. poprostu chyba zbyt dużo myśle ale mimo wszystko wierzę że bedzie dobrze .... Pozdrawiam A do wszyskich krorzy są w obliczu roawodu lub zaraz po i targają nimi rózne sprzeczne uczucia: troche spokoju i dystansu , wszysko będzie dobrze podstawa to pozytywne myślenie i juz to już początek sukcesu
Pełna wersja