czy wina zawsze leży po obu stronach?

18.02.05, 09:13
to bardzo często używane na tym forum sformułowaniem, ale czy na pewno?
Moje małżeństwo trwało jakies 6 lat, teraz jestesmy w separacji. Pierwsze 3
lata NAPRAWDE byłam żoną doskonła. Kochałam meża bezgranicznie, ufałam mu i
wierzyłam w niego jak nikt. To jakie rzeczy mi zrobił nie bedę wyłaniać na
śiwatło dzienne bo chce o tym jak najszybciej zapomnieć. Kolejne 3 lata
powiedziałabym że można postawic znak równości w robieniu sobie na złość,
ranieniu się itd.
Teraz już ide do przodu już wychodze z dołka, ale nie powiedziałabym że wina
leży po obu stronach. Moja winą jest to, że po tych numerach które mi zrobił
maż w ciagu pierwszysch lat malżenstwa, pozowliłam na to żeby to dalej trwało.
    • ssol Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 09:45
      a dlaczego jesteś w separacji, czemu nie rozwód?
      • kasiar74 Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 09:54
        ssol napisała:

        > a dlaczego jesteś w separacji, czemu nie rozwód?
        dobre pytanie
        nie jesteśmy razem, mieszkamy osobno, zyjemy sobie jak chcemy. emocje opadają i
        zaczynamy rozmawiac jak ludzie. Jak przyjdzie czas całkowietego zerwania więzi
        to bedzie i rozwód
        • ssol Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 09:56
          pytam bo sam sie zastanawiam nad separacją, żona mówi o rozwodzie, złożyła
          papiery, a ja choć wściekły na nią (troche namieszała) nie jestem pewien czy
          rozwód to to czego chcę....
          Poazdrawiam
          • bezecnymen Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 10:08
            piszesz że twiedzenie o winie obu stron jest sloganem..bo jest,w ogromnej
            wiekszości przypadków teza owa się potwierdza,a my nie jesteśmy jakąś grupką
            przypadków szczególnych...
            co do twojego przypadku... coś musiało sie stać, że Twoj facet zaczął wywijać
            jakieś numery... może byłaś ZBYT idealną zoną albo on tenże ideał zupełnie
            inaczej pojmował?? nie zamierzam go usprawiedliwiać broń Boże! ale gdyby go tak
            zapytać, pewnie podałby powody dla Ciebie kompletnie zaskakujące...
            • kasiar74 Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 10:17
              to zaczeło sie bardzo szybko po slubie, przes slubem razem mieszkalismy było
              masę rozmów i nic nie wskazywało na to co się stanie. Byłam po prostu normalna
              i zakochana. Niczym sobie nie zasłużyłam na to co przeszłam. Pytałam nie raz
              skąd sie wzięło jego zachowanie, jedyne o ptrafi powiedzieć to to że NIE WIE.
              Potem ja się stałam zrzedliwą, cholernie nieszczesliwą kobieta z którą sie nie
              da dogadać i tak się wszystko rozsypało. Teraz jakoś idzie do przodu.


              bezecnymen napisał:

              > piszesz że twiedzenie o winie obu stron jest sloganem..bo jest,w ogromnej
              > wiekszości przypadków teza owa się potwierdza,a my nie jesteśmy jakąś grupką
              > przypadków szczególnych...
              > co do twojego przypadku... coś musiało sie stać, że Twoj facet zaczął wywijać
              > jakieś numery... może byłaś ZBYT idealną zoną albo on tenże ideał zupełnie
              > inaczej pojmował?? nie zamierzam go usprawiedliwiać broń Boże! ale gdyby go
              tak
              >
              > zapytać, pewnie podałby powody dla Ciebie kompletnie zaskakujące...
              • bezecnymen Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 10:30
                teraz to Ty mnie zaskoczyłaśtongue_out jak to ..nie wie?
                a może najmocniejszą dla niego więzią z Toba było to, że w każdej chwili może
                odejść, a jako mąż już nie..a diabli wiedzą, jak myślą niektórzy ludzie
                wiem!! nie myślą... kierują się instynktem
              • bezecnymen Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 10:33
                przeczytałem ostanie posty...
                a brałaś pod uwagę, że czuje sie przytłoczony twoją niezależnością i finansami??
                • kasiar74 Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 10:42
                  w pierwszym okresie małżeństwa to zdecydownie mąż był tym który zarabia lepiej
                  i utrzymuje dom co niejednokrotnie mi wypomninał. Zasada w tym małżeńśtwie była
                  taka: co twoje to nasze, a co moje to nie rusz. Ja aniołem nie jestem i odbiłam
                  sobie dośc mocno w czasie jak sytuacja się odwóciła. Satysfakcji nie dało mi to
                  żadnej. Mogł się czuc przytłoczony moją osobą, rodziną. Ja przynjamniej
                  próbowałam rozmawiać, coś posklejać. On zamykał się, ciagle net, koleżanki,
                  spotkanie. Ehhhh, szkoda gadać.
                  Może faktycznie sam fakt bycia w małżeństwie tak podziałał bo przed ślubem było
                  naprawde dobrze. Potem cały czas udowadnianie mi że bycie żoną nic nie znaczy.
                  Nie daje prawa do niczego. Teraz on chce żebym dalej była jego żoną własnie,
                  nie dziewczna , nie kochanka. Dziwny jest ten świat
                • julka1800 Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 10:42
                  bezecny, wygląda na to że kobieta - żona nie może wiecej zarabiać, nie może być
                  mądrzejsza od mezczyzny - męża, a jesli jest rzeczywiście madra to powinna
                  udawać głupszą...
                • bezecnymen Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 10:54
                  tak po prostu bywa...nie mowie że to mądre czy sensowne, że kobieta nie powinna
                  być szefem czy głową rodziny...ale zmiana priorytetów jak u Kasi mogła byc
                  katalizatorem tych dziwnych? zmian jakei nastąpiło krótko po zawarciu
                  formalnego związku
                  • kasiar74 Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 10:59
                    bezecnymen napisał:
                    priorytety były dla mnie zawsze takie same, ja sie nie zmieniłam. To zmieniło
                    sie jego spojrzenie na mnie. Z uwielbienia po jakies takie traktowanie jak
                    zbednej kuli u nogi, rzepa który ciagle cos chce, nakładna jakies obowiazki.
                    Przykre to nawet tylko wspominacsad
                    Wszystko najbardziej oczywiste rzeczy były wymuszane. Teraz przestałam
                    cokolwiek wymuszac i głaz któr spadł z moich barków jak huknął to było słychać
                    aż w Nowym Yorku
                    > tak po prostu bywa...nie mowie że to mądre czy sensowne, że kobieta nie
                    powinna
                    >
                    > być szefem czy głową rodziny...ale zmiana priorytetów jak u Kasi mogła byc
                    > katalizatorem tych dziwnych? zmian jakei nastąpiło krótko po zawarciu
                    > formalnego związku
                    • bezecnymen Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 11:02
                      źle sie wyraziłem... powinno być / w Kasi związku/
                    • julka1800 Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 11:05
                      może tak może w tym związku było za wczesnie na małzeństwo lub zmiana miejsc
                      zaskoczyła go i nie mogl sobie z tym poradzic. Kasiu ty wiesz najlepiej, my
                      możemy tylko domniemywać...
                      • kasiar74 Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 11:10
                        może było za wczesnie, a może moj mąż nigdy nie dojrzeje do roli głowy rodziny,
                        okaze sie..
                        • bezecnymen Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 11:13
                          chyba już się okazało...
                          • kasiar74 Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 11:17
                            bezecnymen napisał:

                            > chyba już się okazało...
                            okazało sie nie nie dorósł to prawda, ale może mu sie coś poprzestawia w
                            głwoie?smile a jak nie to nie, jakoś sobie radze, nawet całkiem nieźle
                            • bezecnymen Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 11:21
                              i teraz już nie wiem, czy życzyć Ci Kasiu by twojemu się poprawiło, czy też by
                              koniec nastapił jak najszybciej... myśle o tym , że jak mu się tak często
                              przestawiać ma w głowie to nie wiadomo co z tego w końcu wyniknie
                              • kasiar74 Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 11:34
                                jeszcze jakies dwa miesiąe temu takie definitywne zakończenie związku nie
                                miesciłoby mi sie w głowie. Teraz wiem że to jest możliwe, że dam radę. Dlatego
                                może już nie ma takich emocji. Kocham drania dalejsmile, ale nie pozwolę się już
                                krzywdzić, a co będzie pokaże czas.

                                bezecnymen napisał:

                                > i teraz już nie wiem, czy życzyć Ci Kasiu by twojemu się poprawiło, czy też
                                by
                                > koniec nastapił jak najszybciej... myśle o tym , że jak mu się tak często
                                > przestawiać ma w głowie to nie wiadomo co z tego w końcu wyniknie
                • emka69 Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 11:14
                  bezecnymen napisał:

                  > przeczytałem ostanie posty...
                  > a brałaś pod uwagę, że czuje sie przytłoczony twoją niezależnością i
                  finansami?
                  > ?
                  Powinna się zwolnić z pracy? Ja też zarabiałam więcej ale było to wynikiem
                  mojej ciężkiej pracy (uzupełnianie wykształcenie i podnoszenie kwalifikacji) cz
                  powinna była z tego zrezygnować po to aby ktoś mógł mieć lepsze samopoczucie?
                  • bezecnymen Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 11:18
                    ależ nie denerwuj się...
                    ja wcale tak nie uważam, ale co myślał ON???
    • ssol Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 10:06
      Kasiu, mam pytanie czy mogłabyś ze mną porozmawiać o moim problemie, pocztą
      meilową, bo widze że masz obiektywne podejście do spraw tu poruszanych?
      • kasiar74 Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 10:07
        ssol napisała:

        > Kasiu, mam pytanie czy mogłabyś ze mną porozmawiać o moim problemie, pocztą
        > meilową, bo widze że masz obiektywne podejście do spraw tu poruszanych?
        >

        jasne, pisz na maila gazetysmile
        • ssol Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 10:10
          rozumiem - kasiar74@wp.pl
          Splote wszystko wieczorkiem w telegraficznym skrócie.....
        • ssol Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 10:10
          ups kasiar74@gazeta.pl
          • kasiar74 Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 10:12
            no to czekam
    • kruszynka301 Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 10:12
      obustronna wina to bardzo wygodne sformułowanie.
      Mogę powiedzieć, że również byłam winna, bo byłam zbyt niezależna, zbyt zwracałam sobą uwagę, za dużo zarabiałam, i nie chciałam oddawać pensji eksowi (eks chciał mi wydawać kieszonkowe). Moja następczyni jest wolna od tych "wad", a mój obecny mąż uważa je za zalety, więc skończyło się happy endem dla wszystkich, również dla córywink.
      • bezecnymen Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 10:15
        to kieszonkowe dla żony bardzo mi się spodobało.... w życiu bym nie wpadł na
        taki pomysłbig_grin
        • kruszynka301 Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 16:34
          bezecnymen napisał:

          > to kieszonkowe dla żony bardzo mi się spodobało.... w życiu bym nie wpadł na
          > taki pomysłbig_grin

          proszę się nie śmiać!!!wink kieszonkowe to pomysł mojego byłego teścia, profesora matematyki - daje żonie jakieś 100-200 zł na własne wydatki, z reszty pieniędzy musi się rozliczać - paragonami......Eks również chciał to wprowadzić do naszego związku.... Temat jak najbardziej poważnywink)).
      • kasiar74 Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 10:19
        kto to widział żeby kobieta więcej zarabiałasmile)
      • ssol Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 10:25
        Cieszyłbym sie gdyby żonie praca dawała takie zadowolenie i jeszcze pozwalała
        dobrze zarobić nawet więcej ode mnie. To przeciez nie świadczy o tym że jestem
        gorszy, bo nie takie sa kryteria oceny w życiu
        Kieszonkowe ..... smile to dobre dla dziecka byleby nie za duże
        Pozdrowienia
        • julka1800 Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 10:36
          kieszonkowe, to fajne stwierdzenie. Gdy byłam na wychowawczym /bezplatnym jak
          wszyscy wiedzą/ i juz było żle dostawałam kieszonkowe, M zawsze powtarzał że w
          moja praca jest do d..., nie mam wystarczajaco wysokiego stanowiska i zarobki
          kiepskie. O ironio teraz gdy M poszedł sobie, i mam o wiele wiecej obowiązków w
          domu, w tej samej firmie dostałam awans i podwyżke .
          Czyzby M nie tłamsiłsmile)))
          • bezecnymen Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 10:39
            żadna ironia Julko tylko konsekwencja tego, że zamiast polegać na facecie
            wzięłaś się za bary z życiem i dałas sobie radęsmile
            • julka1800 Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 10:46
              żebyś wiedział smile)))
          • kasiar74 Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 10:44
            jak ktoś wysmiewa że pracujesz w beznadziejnej fimie za beznadziejne pieniądze
            to człowiek też tak zaczyna o sobie źle myśleć
            • julka1800 Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 10:48
              dokładnie tak, teraz czuje że żyję, życie ma zupełnie inne barwy, kolorowsze i
              co najważniejsze czuję się wartościowym człowiekiem i w koncu .....KOBIETĄ!
              • kasiar74 Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 10:54
                julka jestes po rozwodzie?
                julka1800 napisała:

                > dokładnie tak, teraz czuje że żyję, życie ma zupełnie inne barwy, kolorowsze
                i
                > co najważniejsze czuję się wartościowym człowiekiem i w koncu .....KOBIETĄ!
                • julka1800 Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 11:15
                  tak jestem PO.
                  Kiedys ktoś się mnie zapytał: kim jestem? Odpowiedziałam: jestem Matką, Żoną,
                  Kobietą. Teraz odwpiedziałabym: Jestem KOBIETĄ!Matką! byłą Żoną.

                  Co do tego że obwinia się kobiety, od których odchodża mężczyzni - męzowie, to
                  prawda. W naszym społeczeństwie panuje taki stereotyp: mezczyzna - mąż odchodzi
                  to znaczy ona - żona , nie dała mu tego czego oczekiwał, nie starała się, była
                  zlą żoną. Nikt nie zastamnawia się jaki był on - mąż. A to że mezczyzna
                  znajduje sobie bardzo czesto i bardzo szybko nową kobiete to fakt, kobieta nie
                  ma luksusu wolnego czasu, czasu dla siebie, bo to ona najczesciej zostaje z
                  dziecmi. Ale tego już nikt nie widzi.
                  • ssol Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 11:22
                    Powiem Ci kogo się obwinia - przede wszystki osobę która nie wytrzymuje
                    sytuacji jak jest w małżeństwie, bo to ona musi zrobic ten krok, a wina prawie
                    zawsze rozkłada sie po połowie, tylko czasem trzeba spojrzeć oczami drugiej
                    strony......a dzieci???? Sam bym chciał zostac z dzieckiem tylko kto mi je
                    da???? NASZ SĄD??? kochany..... Musiałbym mieć mocne papiery na matke i brak
                    szacunku do tego co mnie skłoniło do zawarcia związku małżeńskiego
                    • julka1800 Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 11:43
                      Powiem Ci kogo się obwinia - przede wszystki osobę która nie wytrzymuje
                      > sytuacji jak jest w małżeństwie, bo to ona musi zrobic ten krok, a wina
                      prawie
                      > zawsze rozkłada sie po połowie.

                      SSol, obwinia sie osobę która nie wytrzymuje sytuacji w małzeństwie? W moim
                      przypadku nie wytrzymał M, i on odszedł, ale wybacz nie sadze by czuł sie
                      winny, wcale.
                      Ja twierdze że wina jest 50% / 50% i po przemysleniu wielu spraw, przyznaje się
                      że 50% jest moje, ale czy M się przyznaje - wątpię.
                      A dzieci, znam wielu mężczyzn którzy deklarowali chęć wzięcia dziecka do
                      siebie, i najczęściej kończyło się to na deklaracjach, lub rzeczywiście mieli
                      dziecko przyznane przez Sąd..... do czasu gdy pojawiała się nowa kobieta wtedy
                      jakoś tak wychodziło że dziecko przyzane przez Sad ojcu mieszkało z matką.
                      • ssol Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 12:14
                        Przyjdzie czas że zrozumie i wyciągnie wnioski - tak powinna byc kolej rzeczy,a
                        jeśli to u niego nie nastąpi no cóż .... raczej pewne że powieli wszystko
                        dalej. Bez refleksji i trzeźwego spojrzenia oraz zrozumienia nie tylko siebie
                        ale i innych osób nie da się żyć z kimś na równych prawach i obowiązkach no i
                        tym co jest najważniejsze - szacunkiem (pomijam rzecz oczywistą - miłość)
                  • kasiar74 Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 11:27
                    nie wiem czy to pokutuje wychowanie?
                    My kobiety tak naprawde nie jestesmy nauczone dbac o siebie, o swoje własne
                    samopoczucie,potrzeby. Jesteśmy uczone od zawsze że jestesmy dla rodziny, nigdy
                    dla siebie. Może tu tkwi problem? Potem frustracja niezadowolenie i jest w domu
                    stereotypowa, zrzedliwa żona w domu? Nawet te wszystkie kretynskie czasopisma
                    dla pań. Tam nie ma wiele o tym jak odnaleźć swoją pasję, jak spędzić wolny
                    czas. Tylko katarki, kupki, jak zrobic dobrze swojemu meżowi i co on sobie
                    mysli kiedys cos tam. Jakas cholerna paranoja. Biore gazete dla facetów i nie
                    ma tam słowa o tym jak dogodzic żonie na 1000 możliwych sposobów i co robic
                    zeby ona nie zdradziła. Niby jest równouprawnienie, ale to dopiero jakies
                    początki


                    julka1800 napisała:

                    > tak jestem PO.
                    > Kiedys ktoś się mnie zapytał: kim jestem? Odpowiedziałam: jestem Matką, Żoną,
                    > Kobietą. Teraz odwpiedziałabym: Jestem KOBIETĄ!Matką! byłą Żoną.
                    >
                    > Co do tego że obwinia się kobiety, od których odchodża mężczyzni - męzowie,
                    to
                    > prawda. W naszym społeczeństwie panuje taki stereotyp: mezczyzna - mąż
                    odchodzi
                    >
                    > to znaczy ona - żona , nie dała mu tego czego oczekiwał, nie starała się,
                    była
                    > zlą żoną. Nikt nie zastamnawia się jaki był on - mąż. A to że mezczyzna
                    > znajduje sobie bardzo czesto i bardzo szybko nową kobiete to fakt, kobieta
                    nie
                    > ma luksusu wolnego czasu, czasu dla siebie, bo to ona najczesciej zostaje z
                    > dziecmi. Ale tego już nikt nie widzi.
                    • julka1800 Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 11:32
                      Kasiu - Brawo!!
                      • kasiar74 Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 11:42
                        jak wygram w totka to wydam czasopismo: kobieta niezależnasmile sport, muzyka,
                        film, i wszystko o tym jak nie dać się zwariowac


                        julka1800 napisała:

                        > Kasiu - Brawo!!
                        • bezecnymen Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 12:22
                          a nie lepiej czasopismo dla mężczyzn, gdzie będzie to, czego nie ma w
                          istniejących??? jak zadowolic kobietę na 1000 sposobów, jak odgadnąć jej ukryte
                          pragnienia, jak zostac idealnym mężem i kochankiem (2w1)
                  • perla01 Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 12:16
                    julka1800 napisała:
                    > Co do tego że obwinia się kobiety, od których odchodża mężczyzni - męzowie,
                    >to prawda. W naszym społeczeństwie panuje taki stereotyp: mezczyzna - mąż
                    >odchodzi
                    > to znaczy ona - żona , nie dała mu tego czego oczekiwał, nie starała się,
                    > była zlą żoną. Nikt nie zastamnawia się jaki był on - mąż.

                    Właśnie - dokładnie to tak wygląda.
                    Na prawdę kobieta musi być silna, żeby to wytrzymać. Nie dość, że
                    zostaje ,,opuszczona'' to jeszcze ona jest obwiniana, że nie potrafiła utzymać
                    małżeństwa.
                    I ta ,,wina'' kobiety dotyczy bardzo wielu spraw.
                    I w dodatku dostaje się sprzeczne informacje.
                    Np. od mojej teściowej usłyszałam, że za bardzo się kłóciłam, dlatego jej syn
                    się ze mną rozwiódł. A od koleżanki (która pewne sprawy widziała), że stało się
                    tak dlatego, że byłam za bardzo tolerancyjna i za mało awantur robiłam. smile
                    Albo inna sytuacja: po urodzeniu dziecka byłam dosyć długo na urlopie
                    wychowawczym - to mój tata mi mówił, że jestem kurą domową. Później oczywiście
                    poszłam do pracy, ale i tak mój tata czasami twierdzi, że jedna z przyczyn dla
                    której mąż ode mnie odszedł, to to, że właśnie za bardzo domem się zajełam i
                    przez to nie byłam dla męża partnerką. No a natomaist mój mąż przed rozwodem mi
                    wypominał między innymi, że w pewnym momencie zajełam się pracą a nie rodziną i
                    że praca była dla mnie ważniejsza (a tak na prawdę nigdy nie była co właśnie
                    mój tata widział smile)) Ech ...
                    • julka1800 Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 12:28
                      Perla,
                      prawda leży po srodku
    • perla01 Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 10:46
      Tak, formułka ,,wina leży po obu stronach'' pada bardzo często i to nie tylko
      na tym forum, ale zawsze to się słyszy jeżeli jest mowa o kryzysach małżeńskich
      czy rozwodach.
      Ja się też często nad tym zastanawiałam, teraz już może rzadziej, ale nadal. I
      też nie wydaje mi się to wcale oczywiste.
      Pominę tutaj sytuacje ostro patologiczne (przemoc w rodzinie itp).
      Ale jak się przyjrzeć takim ,,normalnym'' małżeństwom -
      jest rzeczą oczywistą, że wszyscy mamy jakieś wady. Jakieś cechy nie podobają
      się nam u naszych mężów czy żon no i na odwrót pewne nasze cechy nie podobają
      się naszym partnerom. Ale jakoś to tolerujemy, akceptujemy. No i następuje
      moment, że jedna ze stron stwierdza, że odchodzi. Okazuje się, że te cechy
      które się po prostu zaakceptowało, nagle już dłużej tolerować nie można. Tylko
      jakoś dziwnie następuje to wtedy kiedy się zainteresuje inną osobą.
      Często to o żonach się mówi - że musiała popełnić jakieś błędy, skoro mąż
      odszedł do innej. To dlaczego mimo, że on też błędy popełniał ona jakoś sobie
      nikogo nie znalazła i wcale nie miała zamiaru odchodzić? Dlaczego jedna strona
      potrafi wybaczyć a druga nie? No właśnie a wybaczać nie potrafi najczęściej
      ktoś, kto i tak już jest zdecydowany odejść (właśnie najczęściej do innej
      osoby).
      Osoba, która odchodzi najczęściej obwinia za rozpad małżeństwa, osobę którą
      zostawia.
      • kasiar74 Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 10:53
        perla01-no wlasnie, zawsze sie szuka winy też w żonie od ktorej odchodzi facet.
        Bo z nia jest cos nie tak że nie potrafi przy sobie utrzymac faceta.
        • bezecnymen Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 11:00
          a jakie to wygodne!!! a jeszcze jak się to powtórzy 100 razy to nawet się
          samemu zaczyna w to wierzyć..luxustongue_out
    • bursztynowe Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 14:37
      Kasia72

      Na początek mała dygresja na boczku....ech, kobietki kobietki... macie tendecję
      do używanie słów-kłamstw, słów wytrychów.
      NIGDY i ZAWSZE to byty nieistniejące!!! (i najlepiej bardzo się pilnować
      używając tych słów) wink

      Ileż to razy z ust kobiet wylatują oskarżenia "bo ty zawsze, bo ty nigdy"...

      Ale do tematu - oczywiście, że nie zawsze. Choć moim zdaniem - najcześciej.
      Zdaję sobie sprawę, że mowa o winie w taki sposób jaki napisałaś "Moja winą
      jest to, że po tych numerach które mi zrobił maż w ciagu pierwszysch lat
      malżenstwa, pozowliłam na to żeby to dalej trwało" nie jest najszczęsliwe,
      ale...

      Jeśli ktoś przechodzi na czerwonym świetle, to przędzej czy później jakieś
      nieszczeście mu się przytrafi. Będzie wtedy obwiniał los, pecha tylko nie
      siebie. Gdy zostawisz otwarty samochód na noc, nie dziw się, że rano go nie
      będzie. Nie usprawiedliwia to oczywiście złodzieja... Pokazuje tylko , że
      często sami sobie piszemy "scenariusz" życiowy (fachowcy mówią na to skrypt),
      robimy wszystko by scenariusz ów się ziścił. I nie powinniśmy sie dziwić że
      spotkało nas to czy tamto...

      Pozdrawiam
      • kasiar74 Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 15:48
        jasne sama jestem sobie winna, eeeh szkoda gadać
        • bursztynowe Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 17:01
          Typowe...
          • kasiar74 Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 19.02.05, 09:57
            Bursztynowe-pozytałam sobie wiecej twoich wypowiedzi na tym forum i powiem ci
            że nic nie jest typowe, nie można powiedzieć że zawsze wina leży po obu
            stronach bo każdy przypadek jest inny. Moga być naprawdę skrzywdzeni mężczyźni
            i skrzywdzone kobiety bo wyobraź sobie że nie wszyscy są w porządku i chodza po
            tej ziemi źli ludzie. Nie zawsze zdrada musi wynikac z zaniedbania. I w ogóle
            nie lubie generalizowania
            • bursztynowe Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 20.02.05, 01:48
              Kasiu, nie chodzi mi o generalizowanie. Jedyny cel jaki mi przyświeca to
              wzbudzenie wątpliwości co do WŁASNEJ roli w rozpadzie zwiąku. Bowiem wierzę, że
              autorefleksja może przyczynić się do mniejszej ilości rozwodów (i ogólnie
              cierpienia). Mniej więcje: "Zobacz co był nie tak twojej strony i nie powtarzaj
              tego więcej"

              ale to i tak mrzonka... ech
              • kasiar74 Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 20.02.05, 10:07
                oczywiscie masz rację, trzeba sie przyjrzec też sobie, bez dwóch zdań. tylko
                wiesz co, ma to sens jesli jeszcze ludzie probuja byc z soba. Jakies generalne
                prawdy sprawdzaja. Tylko, że pewne rzeczy ktore nie sprawdzily sie w jednym
                zwiazku moga sie spradzic w innym. To tak jak z praca. Ktos cie wylewa bo np.
                za duzo gdzies łazisz zamiast sidziec na dupie przy biurku, a w innej pracy to
                bdzie atut. Dlatego z reguły nie podaje sie powodów zwolnień.
              • bezecnymen Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 20.02.05, 10:21
                bursztynku, jak zrozumiałem, masz nadzieję że częsciej analizując swoje
                postepowanie zapobieglibysmy wielu rozwodom, a uprzednio rozpadom związków..
                no to posłuchajsmile
                po pierwszej rozprawie usiadłem sobie i zrobiłem rachunek sumienia
                wyszło mi, że w paru dziedzinach jestem patentowanym dupkiem
                wziąłem pod uwagę, że moja exia zrobiła podobnie
                i nic to nie dało, bo pozostał problem komunikacji
                a teraz gdy juz wiem dlaczego nie mam żony nie zamierzam do tego wracać i nadal
                się katować poczuciem winy
                • bursztynowe Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 20.02.05, 18:10
                  Własnie o to mi chodzi...

                  Jedni wpadają w samozachwyt, jacy to byli cudowni i czuli. I wiedząc czemu -
                  trach - małżeństwo nagle im się posypało - zdrady, kłótnie, świństwa itp

                  I jak widac są też tacy, co usiądą, zastanowią się nad sobą, co z nimi samymi
                  było nie tak. Na ile oni sami przyczynili się (no bo listę zarzutów wobec
                  partnetra maja gotową i nie wątpię, że długą). I wyciągą z tego wnioski na
                  przyszłość...

                  Tylko tyle i aż tyle. Nie oznacza to samobiczowania się, wiecznego poczucia
                  winy tylko dojrzałą ocenę sytuacji w której się znaleźliśmy i w miarę
                  obiektywną ocenę swojej w tym wszystkim roli.

                  Na marginesie uważam że przyczyną rozwodu (mojego) był własnie brak
                  komunikacji... Dlaczego? Baa, pojąc nie mogę, tym bardziej że przez początkowe
                  kilka lat dogadywaliśmy się niemal bez słów... (co nie znaczy że nie
                  rozmawialismy hehe)

                  Mozna by żartobliwie powiedzieć, że ludzie się pobierają nie po to by uprawiać
                  seks, dzielić się kosztami, i inne takie tam duperele, tylko po to by móc
                  pogadać, szczerze i intymnie z kimś bliskim. Brak bliskości raczej wyklucza
                  porozumienie, a brak porozumienia z pewnością nie wpływa pozytynie na
                  bliskość...
                  I założe się, że wszyscy jak tu jesteśmy na tym forum, przerabialiśmy to samo -
                  brak komunikacji z partnerem. Albo jedno nie mówi, albo drugie nie słucha...

                  A potem sąd musi wysłuchiwać ...


                  Pozdrawiam
      • bezecnymen Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 15:55
        co do używania..nagminnie słów NIGDY i ZAWSZE, musze sie z toba Bursztynku
        zgodzić.... w monologach mojej byłej padały średnio raz na 30sekund
        • masza10 Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 16:04
          > co do używania..nagminnie słów NIGDY i ZAWSZE, musze sie z toba Bursztynku
          > zgodzić.... w monologach mojej byłej padały średnio raz na 30sekund

          zastepujesz zawsze slowem nagminnie - a wiec to nie tylko kobieca tendencja wink
          • kasiar74 Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 18.02.05, 16:06

            >
            > zastepujesz zawsze slowem nagminnie - a wiec to nie tylko kobieca tendencja ;-
            )swietne buehehehe
          • bezecnymen Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 19.02.05, 10:18
            a wyciąganie wniosków na podstawie nikłych przesłanek czyli przesławna kobieca
            intuicja to niby co?
            nagminnie oznacza -bardzo często bądź powszechnie... używam go świadomie, bo
            okreslenia NIGDY i ZAWSZE nagminnie hehetongue_out nie oddaja rzeczywistego stanu rzeczy
            dlatego pozwolę sobie odpowiedzieć na pytanie zawarte w topiku: NIE
            nie zawsze, nie w każdym przypadku, ale własnie nagminnie, najczęściej, w
            ogromnej większości przypadków....ukłonysmile
    • tricolour Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 19.02.05, 10:06
      Kasiu,

      Kiedy czytam, że byłaś żoną doskonała, to mnie ciarki przechodzą.
      Byłaś doskonałą w swoim rozumieniu. Jakie jest zdanie Twojego faceta, to widać
      po zachowaniu - on nie chce takiej doskonałości.
      Potem piszesz o równowadze w robieniu na złość.

      Dla mnie jasne jest, że jesteś współwinna rozpadowi związku. Sama o tym
      piszesz, ale nie dostrzegasz tego. Możesz byc dalej głucha na zdanie innych, a
      możesz też skorzystać z opinii forumowiczów.
      Wybór i jego konsekwencje są wyłącznie Twoją sprawą.
      • kasiar74 Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 19.02.05, 10:12
        nie jestem głucha na zdanie innych, mało tego przeszlam etap obwiniania sie o
        błedy które tez widze i SAMA o nich piszę. Dlatego że je widzę jeszcze daję
        szanśe temu związkowi i się jeszcze nie rozwodzę
        a co do bycia żoną doskonała?
        widać dla niego taką nie byłam, ale to teraz nie ma już znaczenia
        • tricolour Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 19.02.05, 10:15
          Jestem po wrażeniem, że dajesz szansę temu związkowi. Nie jest to złośliwość z
          mojej strony....
          Życzę powodzenia.
    • tricolour Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 19.02.05, 10:13
      Za żadne skarby nie chciałbym doskonałej żony. Nuda jak cholera, wszystko
      przewidywalne i ciągle takie same.
      Z chęcią poszukałbym wtedy czegoś żywego, co jest zmienne i tajemnicze...
      • kasiar74 Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 19.02.05, 10:16
        nie wiesz o czym piszesz Tricolour
        ja pisze o miłości, wierności , zaufaniu o podstawowych sprawach i to było
        idealne a teraz tego nie ma i trzeba mozolnie odbudowywać


        tricolour napisał:

        > Za żadne skarby nie chciałbym doskonałej żony. Nuda jak cholera, wszystko
        > przewidywalne i ciągle takie same.
        > Z chęcią poszukałbym wtedy czegoś żywego, co jest zmienne i tajemnicze...
        • tricolour Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 19.02.05, 10:21
          Chciałbym by mnie kobieta kochała, ale nie bezgranicznie. Bo to oznacza, że nie
          musiałbym juz dbać o jej miłość. Podobnie z wiernością, zaufaniem i innymi
          sprawami, o których piszesz.
          A może jest tak, że jak damy WSZYSTKO z siebie, to potem nie ma co zaoferować i
          dlatego sie kończy?
          Co zaoferujesz w związku, który juz wszystko ma? Nic więcej, prawda?
          • kasiar74 Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 19.02.05, 10:27
            nigdy ni byłam kobieta bluszczem, zawsze miałam swoje żyie, swoich znajomych,
            pracę.
            Ty masz takie potrzeby, nie możesz czuć się zbyt pewnie. Ja bardzo chętnie
            zbuduje związek harmonijny, gdzie jest miłość, zaufanie, troche zadrosci i
            takiem tam. Nie potrafie normalnie funkcjonawać w związku gdzie NIC nie jest
            pewne. Wolę być sama.Musiałabym wywlekać brudy sowjego małżeństwa żebyś
            zrozumiał, ale nie o to mi chodzi.
            • bezecnymen Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 19.02.05, 10:33
              pamiętacie piosenke Cory? w refrenie jest:
              ...oddałam Ci serce, oddałam Ci ciało,
              odchodzisz i mowisz- to mało!...
              • tricolour Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 19.02.05, 10:34
                O właśnie!
              • kasiar74 Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 19.02.05, 10:44
                bezecnymen napisał:

                > pamiętacie piosenke Cory? w refrenie jest:
                > ...oddałam Ci serce, oddałam Ci ciało,
                > odchodzisz i mowisz- to mało!...

                Teraz myślę że moje zakochanie będzie dojrzalsze, mądrzejszesmile oby
            • tricolour Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 19.02.05, 10:33
              Nie wywlekaj - nie moja sprawa. Poza tym nie epatuję sie czyimś nieszczęściem.
              Mam własne.

              Ale z Twoich wypowiedzi "straszą" pewne słowa. "naprawdę doskonała żona", "NIC
              nie jest pewne". Czy te słowne skrajności to tylko sposób budowania wypowiedzi,
              czy postawa?
              • kasiar74 Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 19.02.05, 10:43
                NIC-napisałam z pełną premedytacją
                nie wiedziałam czy mąż wychodząc do pracy jest w tej pracy czy też nie-często
                okazywało się że nie-kloedzy byli zdziwieni że żona szuka męża na urlopie. Niby
                studiował, nie było go w weekendy-okazało się po jakimś czasie że już od dawna
                nie studiuje, nie wiedziałam ile zarabia i że zaciąga pożyczki nie wiadomo na
                co, oczywiscie kobiety też były. Nie byłam pewna niczego, teraz jasniej?
                • tricolour Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 19.02.05, 10:48
                  Jaśniej.
                  Może to zwyczajny skurwysyn, a do tego taki perfidny, że nie dał znać po sobie,
                  przed ślubem, jaki jest.
                  Daleki jestem od takich uogólnień, bo najczęściej jest to krzywdzące.
                  Zresztą nie wiem... nie chcę się kłócic i udowadniać czegoś na siłę. I tak
                  chyba jestem dość radykalny na tym forum... tongue_out

                  Miłego weekendu, Kasiu!
                  • kasiar74 Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 19.02.05, 11:23
                    niestety ja byłam w poźniejszym okresie równie podła
                    nie chce pielegnować w sobie poczucia skrzywdzenia
                    to już było i na szczescie juz nie wróci
                    nie pozwole sie juz nigdy skrzywdzic
                    wiem ze jestem w stanie poradzic sobie sama
                    tobie również miłego weekendu
                    • tricolour Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 19.02.05, 13:23
                      Wiesz, bardzo trudno mi się odnosić do Twoich słow. To jest zupełnie inny
                      sposób myślenia. Podam przykład:

                      "niestety ja byłam w poźniejszym okresie równie podła
                      nie chce pielegnować w sobie poczucia skrzywdzenia"

                      Mam zupełnie inny punkt widzenia i myslenia. Prędzej po "niestety ja byłem w
                      poźniejszym okresie równie podły" napisałbym "nie chce pielegnować w sobie
                      poczucia WINY". W takiej kolejności ma sens i nie wywraca świata do góry
                      nogami. Nie stwarza też dziwnego dystansu, wyobcowania z własnego życia, gdzie
                      wszyscy są winni, tylko nie ja...

                      To pewnie dlatego tak trudno nam się rozmawia.

                      • kasiar74 Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 19.02.05, 16:32
                        to był skrót myslowy
                        nie chce ani czuc się skrzywdzona, ani usprawidliwiać swoje postepowanie
                        odwetowe
                        próbuję żyć inaczej, lepiej, próbuje wybaczyć sobie i jemu

                        a że nam się trudno rozmawia, cóż zawsze tak jest jak ludzi mają inne
                        spojrzenie na świat, ale nie moim celem jest zmieniać czyiś światopogląd
                        szanuję twoje zdanie i niech tak zostanie
                      • kasiar74 Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 19.02.05, 16:46
                        jeszcze jedno ciebie mrozi "idealna żona" a mnie tekst: co ja bym powiedział na
                        twoim miejscusmile) daj mi powiedziec to co ja myśle
                        • tricolour Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 19.02.05, 16:52
                          Przyznaję, że się czepiam. Tym samym daje zgodę na czepianie sie moich słów smile
                          Dobrze, że bronimy swoich opinii.
                    • jarkoni Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 19.02.05, 16:42
                      kasiar74 przeczytałem bardzo dokładnie cały wątek, z pewną taką huśtawką
                      emocjonalną...Chyba zbyt mało danych by móc w miarę obiektywnie ocenić..Stąd
                      tyle różnych opinii...Ja po pierwszych postach myślałem : drań krzywdzi kobietę
                      ideał...Po kilku następnych: ona nie jest aż takim ideałem, sama się do tego
                      przyznaje, do tego go kocha, więc jest szansa na odbudowanie sypiącego się
                      trochę związku...I znowu parę postów dalej: ooo Kasia podała trochę szczegółów,
                      jednak drań...I dalej : hmmm ale ona przyznaje, że mu się rewanżowała...Czyli
                      jednak wina po obu stronach? Powiedz szczerze, co zamierzasz dalej?
                      • kasiar74 Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 19.02.05, 17:11
                        pisałam że byłam do pewnego momentu żoną idealna oczywiscie w swoim wlasnym
                        mniemaniu żeby się już nikt nie czepiałsmile
                        potem koszmar, byłam wiedźmą pierwsza klasa
                        teraz wiem że to było najgorsze wyjscie
                        trzeba było sie po prostu wtedy rozejść
                        teraz jest cieżko to posklejać
                        co zamierzam?
                        teraz rozmawiamy ze sobą jak ludzie
                        emocje opadły
                        mamy wspaniałe dzieko które oboje kochamy
                        kto wie kto wie
                        może się uda
                        póki co nie kończymy tego definitywnie
                        a czy potrafimy jeszcze raz sobie zaufac
                        to pokaże przyszłośc
                        teraz już stoję na własnych nogach i nic nie będzie dla mnie końcem świata
                        takie jest życie
                        on chce wrócić
                        ja wiem że chce się przy nim budzić
                        nawet tarot mówi że bedziemy razemsmile))
                        co ma byc to bedzie
                        póki co ja jestem zadowolona z życia, lubie ludzi i siebie, mam wspaniały
                        kontakat z córką a to dobry punkt wyjścia do wszystkiego
                        • jarkoni Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 19.02.05, 19:03
                          powalcz Kasia, chyba jednak warto powalczyć...
                        • bursztynowe Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 20.02.05, 18:19
                          Powodzenia w Twojej walce. Oboje jesteście mądrzejsi o pewne rzeczy. A czy
                          wyciągneliście z tego wnioski - czas pokaże

                          Pozdrawiam
    • kasiar74 Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 19.02.05, 17:16
      ale mnie przycisneliscie a ja spiewam aż miło hihihihi
      • tricolour Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 19.02.05, 17:39
        ... a na dodatek życzymy wam trogu jak najlepiej... smile))
        • kasiar74 Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 19.02.05, 18:57
          tricolour napisał:

          > ... a na dodatek życzymy wam trogu jak najlepiej... smile))

          miłosmile
      • bezecnymen Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 19.02.05, 17:46
        o tym tarocie to mam nadzieję żart??? jakoś mi do Ciebie Kasiu uzależnianie
        decyzji życiowych od układu obrazków nie pasuje...
        • kasiar74 Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 19.02.05, 18:55
          tarot-no jasne że żart hehehe
          • jarkoni Re: czy wina zawsze leży po obu stronach? 19.02.05, 19:08
            żadnych tarotów czy wróżek, obserwuj bardzo czujnie co się dzieje, uspokój na
            ile się da całą sytuację...Jak się okaże, ze on też jest w miarę zdeterminowany
            żeby było wreszcie normalnie i dobrze...To daj jemu i sobie szansę...Wierzę, ze
            bedzie dobrze..
Inne wątki na temat:
Pełna wersja