Ojciec dla dzieci ..czy mzeczyzna dla mnie?

27.02.05, 11:25
Kiedy zamykamy pewnien rozdzial w naszym zyciu zastanawiamy sie co dalej ...gdy opadna emocje zaczynamy odczuwac brak tej drugiej strony,w takich zwyklej codziennej gonitwie ..ta sama kawa juz inaczej smakuje ,poduszka nie jest juz taka ciepla i pelna jego zapachu,wieczory ciagna sie niemilosiernie dlugo i wogole juz wszystko jest inaczej .Noca kladac glowe do poduszki ,zastanawiam sie nad tym jaki ON ma byc ..i zaczynam sie gubic czy powinnam szukac ojca dla moich dzieci,czy moze lepiej partnera dla siebie ? Czy inny mezczyzna potrafi pokochac moje dzieci,mnie ...? Dlaczego tak trudno jest samemu sobie odpowiedziec na tak proste pytania ?
    • bezecnymen Re: Ojciec dla dzieci ..czy mzeczyzna dla mnie? 27.02.05, 12:35
      proste pytania powiadasz?? może tylko da sie je prosto sformułowaćsad
      a skoro pytaszsmile nie wydaje Ci się, że to pytanie akademickie??/ przeciez
      chciałabys znaleźć kogoś, kto spełniałby obie opcjebig_grin jesli zas by trzeba
      wybrać między dobrym ojcem a dobrym męzem (chłopem, facetem, kochankiem..do
      wyboru), czyli między dobrem dzieci, a Twoim osobistym oooooo się zaczynają
      schodkitongue_out bo oczywiste jest, że chcesz dla dzieci jak najlepiej,
      ale........Twoje potrzeby znowu na szarym końcu listy? i tak do konca życia?
      i ta kwestia wydaje mi sie tu najbardziej problematyczna, jeśli nie brac pod
      uwage wersji najbardziej optymistycznej: wspaniały opiekun dla dzieci i
      doskonały partner dla Ciebiesmile ech te marzenia, ale na dworze znowu jest
      slicznie, więc chyab rusze dupsko z fotelasmile
      • biedroneczka33 Re: Ojciec dla dzieci ..czy mezczyzna dla mnie? 27.02.05, 16:02
        No tak pogoda przesliczna ...snieg na dworze i swiecace sloneczko..jednak nie dla mnie sad( ja mykam z aspirynka do lozeczka i czekam az w koncu grypka mnie opusci.Zycze udanego spacerku i milej niedzieli smile)) moze wloze sobie rozowe okulary hi,hi i juz bedzie troszke weselej.
        • bezecnymen Re: Ojciec dla dzieci ..czy mezczyzna dla mnie? 27.02.05, 16:08
          biedroneczko, zadzwon lepiej po kogos kto ci plecki ponaciera, otuli kołderką,
          poda picio... szybciej staniesz na nogi... a nie tylko ta aspiryna, maxgrip,
          rutinoscorbin i diabli wiedza jeszcze jaka chemiauncertain
          • biedroneczka33 witaminka... 27.02.05, 17:09
            dziekuje za dobre rady ..ale chyba chemia jest tym co mam w zasiegu reki..chyba ze telefon do przyjaciela smile)) tak naprawde to dopiero teraz uswiadomilam sobie jak bardzo dokucza mi samotnosc..dzieci nie zapelnia kazdej pustki .Moze to dlatego ze milosc maciezynska jest z innej poleczki smile) Jak tam po spacerku ?
            • bezecnymen Re: witaminka... 27.02.05, 17:17
              a polazlem za blokowisko potarzac sie w świeżym śniegusmile fajnie było, tylko
              troche mokro w butachsmile
              kawusia i jest oktongue_out
    • india8 Re: Ojciec dla dzieci ..czy mzeczyzna dla mnie? 27.02.05, 15:26
      Myślę nad tym i myślę, ale zgadzam się z przedmówcą - to punkt wyjścia do
      akademickiej dyskusji, bo odpowiedź jest jakby oczywista i jakby
      hiperoptymistyczna.
      Chociaż... kto wie? Nie takie cuda się zdarzały.
      Na razie na własny użytek wychodzę z założenia, że te sępy, które się zaczęły
      nagle wokół kręcić można sobie spokojnie poobserwować. I szukać Faceta Dla
      Siebie. Nie wyobrażam sobie, żeby Facet Dla Mnie mógł nie
      kochać/wielbić/ubóstwiać moich dzieci.
      Z drugiej strony, przecież nie trzeba od razu szukać nowego męża czy poważnego
      partnera. Może kilka zwykłych/niezwykłych randek pozwoli Ci odrobinę odczarować
      tę tęsknotę za bliskością i trochę Cię uspokoi.
      Trzymaj sięsmile
      • bezecnymen Re: Ojciec dla dzieci ..czy mzeczyzna dla mnie? 27.02.05, 16:04
        Nie wyobrażam sobie, żeby Facet Dla Mnie mógł nie
        > kochać/wielbić/ubóstwiać moich dzieci
        napisałaś indio..
        hmm wyłażą płciowe różnicesmile
        facet, któremu Ty sie spodobasz, może niekoniecznie zaakceptowac twoje
        pociechy..nie mówie tu o sepachtongue_out bo te niejako z zasady konsentrują się na
        ofierze, ale o w miare normalnym, w miare atrakcyjnym, w miare zakochnym itp
        jesli jednak miałas na mysli faceta Dla Ciebie, to pisząc to co dalej niejako
        automatycznie bierzesz pod uwage poważny związek, mniej wazne czy formalny
        P.S. napisałaś ..sępy to o ile pomnę są ścierwojady??? ażtak źle z Tobą???
        martwica uczuciowa?
        • india8 Re: Ojciec dla dzieci ..czy mzeczyzna dla mnie? 27.02.05, 17:23
          się chłopie czepiaszwink

          a odkąd o naszych problemach wieść się rozeszła nagle kilka przyjaznych dłoni
          się znalazło, co to przyjaźń swą wielką głównie na kolacyjkach przy
          świeczuszkach okazywać pragną - pocieszać bezbronną istotkę na dnie leżącą
          usiłują

          a gucio!

          martwica uczuciowa mi - na razie przynajmniej - nie grozi, boć ja emocjonalna
          dziewczyna jestem, a przyjaciół i naprawdę życzliwych ludzi wokół mam trochę i
          nawet gdybym chciała emocjonalnie "przyschnąć" to raczej mi nie pozwolą smile))

          zaś co do faceta i jego stosunku do moich dzieci - te płciowe różnice, o
          których piszesz wylazły już w wypadku mojego "exa in spe" - zdradę, głupotę i
          parę innych rzeczy przeboleję, ale zostawienia dzieciaków, które świata poza
          tatusiem nie widzą i kochają go jak tylko kochac można, nie mogę pojąć i nijak
          nie przekonują mnie argumenty o kobietach z Wenus i facetach z Marsa

          albo coś jest ważne albo nie

          stąd wypływa jedyny wniosek - facet, choćby z miłości i ze złota złożon, moje
          dzieci nie tylko akceptować, ale kochać musi

          jak nie to się zadowolę jakimś chippendalesem big_grinDD, co w zasadzie tak czy owak
          należałoby przemyślećwink



          • bezecnymen Re: Ojciec dla dzieci ..czy mzeczyzna dla mnie? 27.02.05, 17:33
            no to sie wybierz na te kolacyjke przy swiecach..świadoma że nie o pomocna dłoń
            akurat chodzi tongue_outa nuz ów właściwy nie umie inaczej zagaić?
            • india8 Re: Ojciec dla dzieci ..czy mzeczyzna dla mnie? 27.02.05, 18:23
              Ty możesz mieć rację...
              smile
              ale jak nie umie inaczej zagaić to znowu mi się chłopczyk trafi, a nie Facet
              przez duże COCHONES
              i znowu ta sama zabawa
              a ja chcę jednostki inicjatywnej!!! chcę, żeby w końcu ktoś się mną poopiekował
              i podejmował decyzje!!!
              MĘŻCZYZNY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
              • bezecnymen Re: Ojciec dla dzieci ..czy mzeczyzna dla mnie? 27.02.05, 18:34
                to nie mogłas od razu powiedzieć, że szukasz takiego jak JA???<skromny>usmiech>
                żartujętongue_out
                innymi słowy ma to byc facet, a nie troki od kalesonbig_grin
                • india8 Re: Ojciec dla dzieci ..czy mzeczyzna dla mnie? 27.02.05, 18:39
                  o właśnie!
                  wiesz - ideałbig_grin szuka ideałusurprised
                  proste i logiczne
                  ;DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
              • poxywka Re: Ojciec dla dzieci ..czy mzeczyzna dla mnie? 27.02.05, 18:55
                >a ja chcę jednostki inicjatywnej!!! chcę, żeby w końcu ktoś się mną poopiekował
                > i podejmował decyzje!!!

                polecam mojego exa smile
                pozdrawiam
                poxywka
              • hela74 Re: Ojciec dla dzieci ..czy mzeczyzna dla mnie? 27.02.05, 19:16
                Jak ja Cię doskonale rozumiem
        • julka1800 Re: Ojciec dla dzieci ..czy mzeczyzna dla mnie? 28.02.05, 12:37
          Brawo Bezecny!
          > hmm wyłażą płciowe różnicesmile
          przynajmniej w necie szczerze o tym piszecie.
          O tym że co innego kobieta, a zupełnie co innego kobieta + dzieci.Dalej nie
          napiszę co mysle, bo nie starczyłoby kartki formatu A3
          • bezecnymen Re: Ojciec dla dzieci ..czy mzeczyzna dla mnie? 28.02.05, 15:20
            a nie mam racji??? trzeba by byc absolutnym imbecylem, by nie dostrzec, że
            kobieta na której zastrzymało się nasze okotongue_out ma dziecko..okazując chęc
            związania się z nią automatycznie musimy brac pod uwagę jej dziecko, przecież
            to prawie jej część ciała i duszy, nie do oderwania, mimo że chodzi samodzielnie
            nooooooooo jesli ktos mnie przekona że normalna kobieta zostawi swoje dziecko,
            ktore juz nie ma tez ojca, np dziadkom, by związać się z ukochanym, który jej
            dziecka nie toleruje i nie życzy sobie z nim kontaktów, bo po prostu nie lubi
            dzieciuncertain to ja wysiadam.......
            • julka1800 Re: Ojciec dla dzieci ..czy mzeczyzna dla mnie? 28.02.05, 16:26
              masz całkowitą rację!
              ...zdumiona jestem ze jako facet to otwarcie przyznajesz...
              • bezecnymen Re: Ojciec dla dzieci ..czy mzeczyzna dla mnie? 28.02.05, 16:28
                alez droga julko, nie zauważyłaś, że ja jestem wyjątkowym facetem???big_grin
                • julka1800 Re: Ojciec dla dzieci ..czy mzeczyzna dla mnie? 02.03.05, 09:48
                  jestes jestes, poklepię Cie nawet po ramieniu /wirtualnie rzecz jasna/smile))
                  • bezecnymen Re: Ojciec dla dzieci ..czy mzeczyzna dla mnie? 02.03.05, 15:24
                    noooooo jarkoni będzie zazdrosny...jemu sie taki fart nie trafiłsmile a niektórzy
                    twierdza że własnie na tym najbardziej mu zależytongue_out
                    • julka1800 Re: Ojciec dla dzieci ..czy mzeczyzna dla mnie? 02.03.05, 15:43
                      jego też poklepię .............
                      ...........
                      ...........
                      .... jak zasłuży
                      • bezecnymen Re: Ojciec dla dzieci ..czy mzeczyzna dla mnie? 02.03.05, 15:49
                        na dwóch łapkach??tongue_out
                        • julka1800 Re: Ojciec dla dzieci ..czy mzeczyzna dla mnie? 02.03.05, 16:01
                          bezecny jesteś, oj bezecny
    • poxywka Re: Ojciec dla dzieci ..czy mzeczyzna dla mnie? 27.02.05, 18:52
      na poczatku mojej drogi wyszlam z zalozenia, ze partner MUSI akceptowac moje
      dziecko; jest to warunek konieczny ale niewystarczajacy zebym z nim byla;
      gdybym miala szukac tylko ojca zostala bym z exem; kocha swojego syna i syn
      kocha jego; wyobrazalam sobie, ze partner rzuci sie na moje dziecko z miloscia
      i bedzie je traktowal jak swoje; dziewczyny - to wlasciwie niemozliwe....
      pomijajac poczatki,ktore sa trudne; trzeba pokazac, ze ta akceptacja i wiez
      jest niezbedna; a potem nalezy dac czas; zadna wiez nie rodzi sie ot tak;
      wydaje mi sie, ze ja bym pokochala cudze dziecko, ale podkreslam - wydaje mi
      sie, nie wiem tego; a przeciez to dziecko ma ojca wiec partner nigdy tym ojcem
      nie bedzie; trzeba zbudowac wiez oparta na czym innym; moim zdaniem przyjazn
      przede wszystkim; od nikogo nie mozna zadac milosci lub karac go za jej brak;
      przeczytalam wystarczajaco duzo postow dziewczyn, ktore sa macoszkami, aby to
      zrozumiec; no i duzo zalezy tez od dziecka; pewnie ciezko kochac kogos, kto
      tego nie chce; im starsze dziecko tym trudniej zadaje sie;
      miedzy moim partnerem a synkiem sa bardzo dobre kontakty, ale nie stalo sie to
      w 2 dni; moj niemaz wlozyl w to wiele pracy; ja tez sie zmienilam; to nie tylko
      parnter musi dostosowac sie do nas; my do niego tez chocby trzeba bylo zacisnac
      zeby od czasu do czasu;
      kiedys kladac glowe do poduszki zastanawialam sie czy jest sens wstawac rano i
      zyc dalej
      teraz zastanawiam sie, o ktorej wstac, by zdazyc do pracy
      i takich dylematow wlasnie Wam zycze
      pozdrawiam
      poxywka
      • india8 Re: Ojciec dla dzieci ..czy mzeczyzna dla mnie? 27.02.05, 18:55
        dzięki, dało do myśleniasmile
        • bezecnymen Re: Ojciec dla dzieci ..czy mzeczyzna dla mnie? 27.02.05, 19:00
          co prawda to prawdasmile
    • biedroneczka33 co racja to racja.. 27.02.05, 19:45
      to dobry sposob na zycie..zamiast ubolewac nad stosem naczyn do mycia..cieszymy sie ze mamy co jesc ,sprzatajac po imprezie cieszymy sie bo to znaczy ze mamy przyjaciol..Tylko gdy nagle dopada nas smutek trudno znalezc w sobie nutke optymizmu ..a nie zawsze jest ktos pod reka kto moze na naszej namalowac znow usmiech smile)
      • india8 patent 27.02.05, 20:15
        wtedy się dzwoni
        najlepiej mieć pod ręką - sprawdziłam, to wiemsmile - zestaw ludzi, do których
        dzwonisz i mówisz: - Mów. - a wtedy oni Ci donoszą po raz setny i tysięczny
        jaka/i jesteś wspaniała/y, że wszystko będzie dobrze, opowiadają ci ósmy raz
        ten sam głupi dowcip, który w wersji nocno-płaczliwej staje się filozoficzną
        przypowiastką itd. itd. itd.
        a potem się idzie do pokoju dzieci, a one chrapią i już wiesz, że będzie dobrze
        smile))
        • biedroneczka33 telefon do przyjaciela.. 27.02.05, 20:18
          super o ile jest tak ,ze sie ich ma smile) gorzej gdy nagle w zyciu okazuje sie ze trzeba liczyc tylko na siebie ...bo akurat ma wylaczony telefon lub nie moze rozmawiac sad( Chyba musze zaczac kompletowac od nowa smile))
          • bezecnymen Re: telefon do przyjaciela.. 27.02.05, 20:22
            to zacznij od zarazsmile
          • india8 Re: telefon do przyjaciela.. 27.02.05, 20:24
            chcesz numer - wal na privasmile))))))))))))))))))))))))
          • poxywka Re: telefon do przyjaciela.. 27.02.05, 20:25
            taa, po rozstaniu przyjaciol kompletujemy od nowa, tez tak macie? sa tacy,
            ktorzy trwaja, sa zawsze; ale czasem np daleko; poza tym wlasnie teraz potrzeba
            wiecej przyjaznych dusz; wspolni znajomi opowiadaja sie zwykle po ktorejs ze
            stron; nie oceniaja, ale z jedna strona zaciesniaja kontakty gdy druga zostaje
            w tyle; wiadomo, ze na wspolne imprezy, wyjazdy nie zaprosi sie obojga bylych
            wiec musza wybrac; poza tym nagle temat mojej sytuacji stal sie tabu; no i
            poznali partnerke exia; czyli zaczynam znikac; czekam kiedy zostanie ze mnie
            tylko usmiech...
            pozdrawiam
            poxywka
            • biedroneczka33 Re: telefon do przyjaciela.. 27.02.05, 20:34
              to prawda znajomi tez w dziwny sposob sie podzielili ...bo jakos czuje sie nie fer gdy spotykam sie z ludzmi ktorzy spotykaja sie tez z moim eks. sad(
            • jarkoni Re: telefon do przyjaciela.. 27.02.05, 20:47

              a jak wspólni znajomi Cię zostawili?...nic do dodania..kiepsko raczej samemu..A
              jakoś nie mam weny do kompletowania przyjaciół od nowa..ech znowu jęczę i się
              użalam...
              • bezecnymen Re: telefon do przyjaciela.. 27.02.05, 20:59
                bo tez o przyjaciól nowych cięzko..ja nie mam, od czasu gdy umarł jedyny,
                jakiego miałem, łatwiej o dobrych kolegów, znajomych, których mozna poprosic o
                pomoc, wsparcie... i oczywiście samemu ofiarowac cos podobnego
                to chyba banał, ale uważam że latwiej zostac czyims przyjacielem, niz zdobyć
                takiego dla siebie
              • poxywka Re: telefon do przyjaciela.. 27.02.05, 21:00
                widac troche jednak masz smile
                ja traktuje to jak kopniak do wziecia sie za budowanie wlasnego otoczenia; do
                tej pory otoczenie exa bylo moim otoczeniem, bo moi znajomi byli raczej bee,
                chociaz i z tego powodu, ze on mnie zdominowal pod kazdym wzgledem; mam za
                slaby charakter aby byc z kims, kto podejmuje decyzje bez pytania reszty o
                zgode;
                moze nie czuje sie nie w porzadku kontaktujac sie ze wspolnymi znajomymi ale na
                pewno czuje sie dziwnie; poza tym ex opowiadal swoja wersje rozstania, ktora
                mnie nie odpowiada jakos; nie widze siebie w roli exi narzekajacej na
                tego 'strasznego exa' wiec sie nie odzywam, nie prostuje, nie uswiadamiam;
                kiwam glowa, zjadam paluszki i wychodze; ale Wam zawsze moge pomarudzic smile bo
                moj parnter ciezko znosi rozmowy o przeszlosci; nawet narzekania;
                pozdrawiam
                poxywka
                --
                "tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono"
              • biedroneczka33 ...nowe znajomosci.. 27.02.05, 21:00
                szczerze powiedziawszy ..zbyt duzo sie dzialo w krotkim czasie zeby nagle szukac nowych znajomych ,zrobilam raczej cos innego i nie do konca jestem przekonana ze to byl dobry wybor.Ja i moje dzieci jestesmy ofiarami przemocy w rodzinie (jeden z synow zostal skatowany i nieprzytomny trafil do szpitala) pod wzgledem fizycznym wszystko wrocilo do normy natomiast zaczely sie problemy emocjonalne,na tyle duze ze musialam zrezygnowac z pracy zawodowej i zajac sie leczeniem dziecka .Teraz po 2 latach i dzieki specjalnym lekom ( w polsce nie dopuszczonym do obrotu) zaczelismy odnosic w koncu sukcesy smile)) Ale, w moim zyciu nigdy nie moze byc dobrze pol roku temu wyszla na jaw choroba mojego najmniejszego synka -martwica kosci i kolejna batalia o to zeby mogl byc zdrowy .Mnostwo waznych decyzji ktore znaczaco wplyna na jego zycie.I patrzac na cale zycie to nie dziwie sie ze jest takie a nie inne ,prawie wszystko postawilam na jedna karte -na dzieci..przyjaciele znikli gdzies za zakretem swych codziennych spraw a mi brakuje odwagi by poszukac kogos kto wypelni pustke w zyciu sad(
                • poxywka Re: ...nowe znajomosci.. 27.02.05, 21:08
                  Boze, za zrobienie mojemu dziecku krzywdy zabilabym - to pierwotny instynkt
                  samicy. Wszystkie inne problemy staja sie takie niewazne. Och uwierz, sa
                  ludzie, ktorzy wlasnie teraz by sie pojawili, gdyby tylko wiedzieli ze ich
                  potrzebujesz. To jest chyba tak, ze gdyby pustka zostala wypelniona mialabys o
                  wiele wiecej sil i fizycznych i psychicznych na walke. Trzeba miec cos oprocz
                  zmartwien aby czerpac z tego sile.
                  Skad jestes Biedroneczko? Czy tam tak trudno o Czlowieka ?
                  pozdrawiam
                  poxywka
                • bezecnymen Re: ...nowe znajomosci.. 27.02.05, 21:10
                  moja droga biedroneczko.,
                  odwagi to ci nie brakuje skoro wzięłaś się za bary z takimi poważnymi
                  problemami i nie siadlas w kącie z myśla niech sie dzieje co chce ja juz nie
                  dam rady.......walczysz i odnosisz sukcesy, pojawiaja sie kolejne problemy,
                  znowu podejmujesz walkę, tu musze powiedziec że bardzo Cie podziwiamsmile
                  więc....chyba brakuje Ci wiary w mozliwośc sukcesu również w życiu osobiście
                  twoim, no cóż nikt nie jest idealnysmilejakąs slabośc musisz mieć, ale to jest
                  pryszcz w porównaniu z tym z czym borykałaś sie i borykasz teraz
                  pełen szacunku i podziwu pozdrawiamsmile
                  • biedroneczka33 sukcesy .. 27.02.05, 21:25
                    mieszkam w wielkim miescie w centrum slaska i mozna powiedziec ze ludzi wokol jest cale mnostwo ..wlasnie ludzi mijanych gdzies obok sad( Sukcesy ,tak to prawda ale szczerze powiedziawszy jakos nie ciesza mnie pochwaly dyrekcji szkoly ze jako jedyna matka przez 2 lata dzien w dzien chodzilam z dzieckiem do szkoly na wszystkie lekcje ..nawet w sadzie stojac oko w oko z kuratorami czy sedzina wysluchujac ochow i achow ...ze zaszlam dalej niz inni sie tego spodziewali np.,gwarantujac dzieciom leczenie w najlepszych klinikach -chocby tej w warszawie do ktorej dojezdzamy ponad 300 km.. ze wspaniale organizuje grupyt wsparcia itd,itp.Ale to ciagle nie zmienia faktu ze caly moj swiat miesci sie w 50 m2 mieszkania gdzie jestem tylko ja i dzieci.Ktos moglby powiedziec ze owszem przyjaciele moga byc lub i nie ..ale jest rowniez rodzina.Nic z tego nawet godzinami gdy stoje nad grobem mamy nie uslysze ani slowa ktorego tak bardzo potrzebuje ,rodzenstwa tez nie mam sad( Moja slaboscia jestem chyba ja sama..wiem ze potrafie odnoscic sukcesy jezeli chodzi o dzieci ,pomaganie innym ..ale nie potrafie zapelnic pustki wokol siebie bo tak naprawde nie umiem uwierzyc w siebie .. i w to ,ze moze i do mnie kiedys znow wroci ,milosc i szczescie smile)
                    • bezecnymen Re: sukcesy .. 27.02.05, 23:18
                      ..ale nie potrafie zape
                      > lnic pustki wokol siebie bo tak naprawde nie umiem uwierzyc w siebie .. i w
                      to
                      > ,ze moze i do mnie kiedys znow wroci ,milosc i szczescie smile)
                      i nad tym trzeba popracować..dasz rade, jak ze wszystkimsmile
                    • jarkoni Re: sukcesy .. 28.02.05, 00:43
                      biedroneczko, jesteś widzę kobietą, która potrafi zwalczyć wszelkie
                      przeciwności losu..podziwiam Cię i pozdrawiam
    • gracjanna1 Re: Ojciec dla dzieci ..czy mzeczyzna dla mnie? 28.02.05, 00:38
      Stworku w kropki...Kochany...jestes Cudna Mamcia, ale zaslugujesz na to, by Byc
      i Cudna Kobieta dla Niego...Pamietaj, by Ten Ktos,troszczyl sie o Twe
      Dzieci...wtedy bedziesz wiedziala,ze to Onsmile Pozdrawiam z calego serduszkasmile
    • biedroneczka33 Miłego dzionka po bladym świcie... 28.02.05, 10:46
      Miłego dzionka po bladym świcie i wiele słonka na nieba suficie smile
      Nawet nie wiecie jak to mile wyrzucic z siebie wszystko co lezy na dnie serduszka .Wiem,ze jestem silna i daje sobie rade z przeciwnosciami i potrafie przetrwac kazda burze ..ale tak naprawde to najbardziej brakuje mi przyjaciol z ktorymi moge pogadac o wszystkim ,smiac sie i plakac zarazem smile)) w tej codziennej gonitwie czesto mozna zapomniec,ze mozna byc jeszcze komus potrzebnym ( nie tylko dzieciom) a ja mam ochote zmienic to w moim zyciu smile) i moze nawet przy moim zezowatym szczesciu mi sie to uda smile)
      • bezecnymen Re: Miłego dzionka po bladym świcie... 28.02.05, 15:23
        to jesli juz trafi sie tobie takie zezowate, to postaraj sie by miało zez
        zbieżnytongue_out będzie bardziej skupione na twojej osobie
        • biedroneczka33 zezowate szczescie .. :-)) 28.02.05, 15:49
          wiesz...jednak bardziej podoba mi sie swiat w rozowych okularach smile)) Witam
          cieplutko,juz po pracy ?
          • bezecnymen Re: zezowate szczescie .. :-)) 28.02.05, 16:11
            własnie pichce obiad..... na jedna osobęsad
            • biedroneczka33 czy ja jestem niewidoczna ? ..hi,hi.. 28.02.05, 16:17
              Jak to na jedna osobe sad( a ja o mnie juz zapomniales hi,hi no tak chyba to
              burczenie w brzuszku slychac nawet u Ciebie ? my juz jestesmy po obiadku ,wiec
              i Tobie zyczymy smacznego oraz milego popoludnia smile))
              • bezecnymen Re: czy ja jestem niewidoczna ? ..hi,hi.. 28.02.05, 16:23
                i tak zawsze gotuję za duzotongue_out a biedronki to nie ta rodzina co chomiki żeby
                brały na zapassmile chociaz..może nie lubisz żurka na kiełbasietongue_outtongue_outtongue_out
                • biedroneczka33 zurek :-)) 28.02.05, 17:46
                  Nie jestem wybredna ..a pozatym jak ktos przygotuje to bardziej smakuje smile) Zreszta wiesz jak jest ....biedroneczki sa w kropeczki hi,hi smile)
                • jarkoni Re: czy ja jestem niewidoczna ? ..hi,hi.. 03.03.05, 02:51
                  bezecny tak tylko między nami...Wymienimy się kiedyś meskimi przepisami na
                  obiady takie w miarę w pełni wartościowe? Bo hmmm nie łapię przepisów z
                  babskich pism...Zazwyczaj ingrediencje egzotyczne i niedostepne, poza tym brak
                  szczegółowych opisów ( typu: mięsko na rozgrzany olej, ale zapomniałyscie
                  powiedzieć o rozbiciu tego mięska...hmmm, że to sie wie?? ja nie wiem...przepis
                  to przepis ), a ja super jajecznicę robię smile)))I kawę, i drinki smile)))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja