mandragora81
04.03.05, 10:37
zakańczać czy wierzyć, że "będzie lepiej"? Po czym poznać, że to toksyczny
związek a nie tylko kryzys? Czytam to forum od jakiegos czasu, co mnie tutaj
sprowadziło? Otóż mam 24 lata, od kilku miesięcy jestem w związku z facetem
lekko po 40stce (który zresztą właśnie się rozowdzi-nie z mojego powodu, jak
sie poznaliśmy juz nie żył z żoną). Początkowo było cudownie, mnóstwo
uniesień, rozmów, bardzo się zaprzyjażniliśmy. Teraz, niby dalej jest
wszystko ok, ale ja się czuję po prostu wykorzystywana, czuję że nie mam
prawa mieć własnego zdania, własnych pomysłów na życie, o nim złego słowa nie
powiem, bo jest inteligentnym, dobrym człowiekiem (mimo, że wiele osób uważa
go za zimnego drania), ale nie podoba mi się jak mnie traktuje. To już w
ogóle nie jest przyjaźń, on nawet nie pyta co u mnie. Z czego to wynika??
Natomiast kiedy ja mówię o skończeniu tego związku-nie chce mnie puścić,
mimo, że ja czuję się zupełnie niepotrzebna. Ja tego nie rozumiem, po co
tkwić w czymś, co nie daje nikomu satysfakcji. Jest dla mnie ważną osobą,
kocham go i tym bardziej boli mnie ten chłód i to, jak na moich oczach
ulatuje cała więź. To absurd ale dlatego chcę odejśc bo on zbyt wiele dla
mnie znaczy, nie mogę znieść tego co się dzieje, za bardzo mnie to boli...da
się cos naprawić?? Najgorsze jest to, że w ogóle nie chcę ze mną rozmawiać o
tym co się dzieje. Wszyscy faceci koło 40stki są tacy sami? Czy tylko ja mam
pecha, że na takich zawsze trafiam? Wiem co powiecie, że głupia jestem, młoda
i naiwna i pewnie rację będziecie mieli. Nie planujemy też wspólnej
przyszłości. On po nieudanych związkach nie chce na razie się z nikim wiązać
na poważnie, ja zresztą też. Mam wrażenie, że myślimy na zupełnie innych
płaszczyznach, że każde z nas tą samą rzecz widzi przez zupełnie inny
pryzmat. Czy to tylko jedna z tych banalnych historii pt."Ona młoda on
znudzony małżeństwem"? Ciekawa jestem co właściciel forum myśli na ten temat,
w końcu był w podobnej sytuacji, ale z drugiej strony, a ja bardzo chciałabym
poznać punkt widzenia tej drugiej strony. Pozdrawiam