Zadam zmiany tekstu wprowadzajacego do tego forum!

04.03.05, 14:06
Jarkoni ktoremu zasugerowano przeredagowanie tekstu na bardziej ogolny
dopisal kolejny ckliwy akapit, o tym jaki to on nadal porzucony,
nieszczesliwy, ze jego milosc odepchnieto. (litujcie sie nade mna drodzy
forumowicze i sluzcie pomoca!)

Dlaczego tak wrazliwy czlowiek pogardza uczuciami porzucomych zon,
zdradzonych, zostawionych samymi z dziecmi ktore wlasnie przezywaja traume
rozwodu i wchodza tu czytajac z obrzydzeniem replike mdlych tlumaczen swojego
meza?

Dlaczego tak wrazliwy czlowiek pogardza uczuciami kochanek ktore czekaja az
zakochany ponoc po uszy luby zechce sie rozwiezc, a on zwleka, a jesli juz
sie rozwiedzie po kilku latach to dalej sie zastanawia czy aby kochanka jest
warta by z nia zakladac druga rodzine?

Dlaczego Jarkoni nie zdobedzie sie na wyjscie choc milimetr poza swoj egoizm
by forum moglo sluzyc porada i wsparciem dla osob ktore sa dokladnie po
drugiej stronie Jarkoniego lustra?

Czy jest tak zapatrzony w swa melodramatyczna tworczosc literacka na wstepie,
i na tyle inteligentny ze wie iz telenowelowe klimaty sa chwytliwe dla
wrazliwych pan ktore przyjda go pocieszyc, że nie potrafi przeredagowac
tekstu rezygnyjac z odniesienia do kolejnych pieciu minut swojego i tylko
swojego nieszczescia? Czy najwazniejszy w tym miejscu ma byc kolejny akapit
informujacy czy kochanka sie odezwala i jak to wplynelo na czestotliwosc jego
wyproznien? Poznalismy ckliwa historie kochanki, wiemy nawet ze zona
poinformowana o kochance nie chciala sie zmienic na lepsze, dziwna jakas!? O
rozwodzie Jarkoni niewiele ma do powiedzenia.



Czy o to ma chodzic na forum "rozwod -i co dalej"?



    • bezecnymen Re: Zadam zmiany tekstu wprowadzajacego do tego f 04.03.05, 14:16
      masz kobieto siłe przebiciasmile moglabys poczytac topik stworzony dla ciebie
      zamiast tworzyc nowe?? ja sie w tym już nie będe wypowiadał......
    • ulala.v Re: Zadam zmiany tekstu wprowadzajacego do tego f 04.03.05, 18:40
      janiea...widać, że wnikliwie śledzisz co się dzieje na forum, z twoich literek
      sączy się tak piekący jad, że wygląda jakby sprawa jarkoniego dotykała cię
      osobiście. Historii podobnych do historii jarkoniego jest dziesiątki, setki,
      tysiące, może miliony, a ty się czepiasz biednego faceta jakby był winny całemu
      złu świata i wszystim zdradom, daj chłopu żyć i się spokojnie wygadać, skoro
      mu to pomaga, a jak ci się nie podoba, to co tutaj jest pisane, proste
      rozwiązanie-nie czytajsmile Jeśli cię hormony rozsadzają i własna agresja, może
      też się z kimś umów...to pomagasmile
    • tricolour Durna baba! 04.03.05, 21:19
      Nie zdarzyło mi sie jeszcze mówić w ten sposób do kogoś na forum, ale "durna
      baba" zapracowała sobie na to określenie.
      • jarkoni Re: Durna baba! 05.03.05, 10:00
        janiea,właściwie nic do Ciebie nie mam, ale proszę załóż własne forum...z
        przyjemnością tam zajrzę..A tak gwoli wyjaśnienia, choć wcale nie muszę tego
        robić : 1.Nigdy nie mówiłem, że zostawiłem żonę..a jeśli to ona mnie zostawiła?
        Nie poruszałem tego, po prostu stwierdziłem, że zaczęło nam być nie po
        drodze.. 2.Jeśli chodzi o mój rozwód to sam chętnie się dowiem dlaczego po
        prawie 5 miesiącach od złożenia pozwu (przez żonę) nie mam nawet zawiadomienia
        z sądu o terminie rozprawy, niech będzie i 2007 rok, ale niech coś wiem..Pewnie
        dlatego, że sądy są zawalone fikcyjnymi rozwodami tych co chcą 200 czy 300 PLN
        więcej na dzieci od państwa (ja bym wolał dorobić, nawet puszki czy makulatura
        niż żerować) 3.Może dla Ciebie rozwód to lekkość i śpiew na ustach..Dla mnie to
        przeżycie i myślenie co dalej..Czy sam, czy z kimś, a jeśli z kimś to z kim..I
        jak szybko, co czuli i przeżywali inni..Przykro mi, że nie
        zrozumiałaś..Chciałbym, żeby to forum było miejscem wymiany doświadczeń i
        wspierania się..Nie zrozumiesz tego pewnie... 4. Nie jestem jęczącym i
        szlochającym małym człowieczkiem, radzę sobie w życiu generalnie ( umiem
        zapracować na swoje życie, na życie córek), a to że rozwodząc się myślałem o
        ciągu dalszym swojego życia i nowym związku to niedobrze? Stąd to forum,
        radziłem się innych i otrzymałem wiele cennych rad, i to forum mnie wiele
        nauczyło..A że jestem wrażliwy? Cóż, wiem to..Czasem boleję nad asertywnością
        poniżej przeciętnej, ale generalnie dobrze mi z tym......Janiea, proszę Cię,
        albo zmień ton wypowiedzi, albo zmień forum, albo załóż swoje forum...Przecież
        to takie nieskomplikowane...Pozdrawiam Cię i uśmiechnij się czasem
Pełna wersja