luźne rozważania- część 2

12.03.05, 08:47
jest sobota, na dworze coraz silniejszy wiatr zapowiada zmiane pogody, na
termometrze o dziwo! +3 i wyspany jestem, więc myslęsmile
od faceta oczekuje się, że wiążąc się z kobietą, bedzie umiał kochać....
no tak..
tymczasem wychowanie chłopca skupia sie raczej na jego sferze
pozauczuciowej: ma byc zaradny, pracowity, odpowiedzialny, obowiązkowy,
punktualny itd...
wydaje mi się, że uczuciowośc chłopca widoczna gołym okiem w wieku do
powiedzmy 10 lat, raptem ulatnia sie w okresie dojrzewania i trzeba ja
kształcic od nowa bez mała, gdy pojawia sie zainteresowanie dziewczynami,
chlopak mysli głównie hormonamismile pożąda, a nie kocha, a wstyd i zażenowanie,
gdy trzeba danej dziewczynie ujawnić, że jest wyjątkowa! blokuje i usztywnia
wewnętrznie
nasuwa mi sie takie pytanie..czy aby za to jacy jesteśmy w związkach z
kobietami, nie sa w znacznej części odpowiedzialne nasze młodzieńcze
zauroczenia?to w jaki sposób przeszlismy pierwsze doswiadczenia z kobietami?
czy na fakt zdrady nie ma aby wpływu, to że jako przystojniacy hehe moglismy
wybierac w dziewczynach i zmieniac je np przysłowiowe rekawiczki, że
przyzwyczailismy się, że to ona poświęca się dla nas, a nie odwrotnie?
    • kruszynka301 Re: luźne rozważania- część 2 12.03.05, 10:11
      "czy na fakt zdrady nie ma aby wpływu, to że jako przystojniacy hehe moglismy
      > wybierac w dziewczynach i zmieniac je np przysłowiowe rekawiczki, że
      > przyzwyczailismy się, że to ona poświęca się dla nas, a nie odwrotnie?"

      ja też jako kobieta 90-60-90wink)))) mogłam przebierać w facetach, co jeszcze nie tak dawno temu miało miejscewink. Ale kiedy spotkałam tego jedynego, który jako przystojny, wysoki i..... bogatywink)) również nie mógł opędzić się od wielbicielek, skończyło się..... oboje siedzimy w domu, oglądamy filmy i patrzymy sobie w dzióbki, płacząc ze śmiechu na wspomnienie naszych podbojówwink). Ale żadnemu z nas nie przyszłaby do głowy zdrada - więc myślę, że w naszym przypadku nasze sukcesy w podbojach nam nie zaszkodziływink)).

      Na poważnie jednak, w zachowaniu wierności może nam pomagać fakt, że oboje zostaliśmy kiedyś zdradzeni.
    • india8 Re: luźne rozważania- część 2 12.03.05, 10:23
      ... tako rzecze Bezecny ...

      chyba dużo w tym racji

      Mój syn ma niespełna półtora roku. Nie wiem, co i kto go spotka w okresie
      dojrzewania. Mam wrażenie, że wiem, co sama chciałabym mu wpoić. Coś, czego nie
      potrafi jego ojciec (a matka i ojciec ojca nie potrafią już na pewno) -
      umiejętność i potrzebę okazywania uczuć. Nie mam pojęcia jak to zrobić. No
      chyba tylko własny przykład mi zostaje. I tu pojawiają się schody: co ja mam
      odgrywać raz rolę mężczyzny raz kobiety?smile))

      Ale to tak na marginesie...

      tymczasem bezecny pisze: "jako przystojniacy hehe moglismy
      > wybierac w dziewczynach i zmieniac je np przysłowiowe rekawiczki, że
      > przyzwyczailismy się, że to ona poświęca się dla nas, a nie odwrotnie?"

      to chyba różnie bywa; dziewczyny też zmieniają facetów, nie wszystkie sie tak
      strasznie poświęcają, nie każdy chłopak ma tysiące dziewczyn, dupkami okazują
      sie czasem tez tacy, których powyższe nie dotyczy, więc chyba nie ma reguły

      ale nie zmienia to faktu, że masz dużo racji

      za co niestety często odpowiedzialne są w olbrzymim stopniu nadopiekuńcze
      niedojrzałe niespełnione jako kobiety (mam dużo propozycji, ale jarkoni mi ich
      nie puści) mamuśki miłych panów

      jaki stąd wniosek?

      dla przyszłych mamusiek - zróbcie wszystko, żebyście były szczęśliwymi
      KOBIETAMI, jesteście to winne swoim synom (i córkom, ale inaczej)!!!


      • tricolour Role 12.03.05, 10:39
        Bardzo dobry pomysł. Trzymajmy sie swoich ról, bo tylko takie potrafimy
        odegrać "prawdziwie".
        Tyle, że to wymaga obojga rodziców przy wychowywaniu, ale to już inny temat i
        wątek swój ma...
    • figur_ka Re: luźne rozważania- część 2 12.03.05, 12:34
      Mózg ma płeć.....
      kobiety mają lepiej rozwinięte te obszary, które odpowiadają za ludzkie
      uczucia, dlatego są bardziej empatyczne.....mężczyźni zaś związane z myśleniem
      konkretnym, analitycznym.
      Do tego dochodzi jeszcze wychowanie i wzorce wyniesione z domu.....
      Kobiety kochają "ustami"....mężczyźni "oczami"...
      Na to, jak kochają obie płcie mają tez wpływ hormony....
      np.testosteron, który powoduje u samców zachowania poligamiczne.
      W okresie młodzieńczym, czyli w czasie poszukiwania najlepszego
      partnera....tzw. "zmienianie, jak przysłowiowe rękawiczki" jest
      charakterystyczne i dla mężczyzn i dla kobiet...
      • bezecnymen Re: luźne rozważania- część 2 12.03.05, 12:52
        z zastrzeżeniem, że niektórzy/niektóretongue_out z tego wyrastają, ale nie
        wszyscy.........
        • scrivo Re: luźne rozważania- część 2 12.03.05, 14:07
          Jest sobota, mam dość zimy jak wszyscy więc poganiam wiosnę przedświateczna krzątaniną a mój syn, dziewiętnastolatek, pomaga ochoczo. W przerwach miedzy porządkami w garderobie i zakupami w spożywczym, przychodzi i czule łasi się jak kocurek, pomrukuje z zadowolenia gdy go przytulę i obdarza uściskami na dzień dobry. Zjadamy razem obiady w kuchni a późńiej przyjedzie jego dziewczyna, mądra i ciepła panna, starsza od niego o kilka lat.
          Jak go wychowałam, że jest teraz tak otwarty na czułość i nie wstydzi sie tego? Jak to zrobiłam, nie mając wsparcia ze strony jego ojca, pedanta i emocjonalnego kaleki? Byłam TYLKO kobietą, skoro musiałam byc i ojcem? POdejmowałam sama ważne decyzje gdy miał pierwszy raz wyjechać sam rowerem na ulicę, wrócić późńo z imprezy, samodzielnie dokonać zakupu butów, załatwic sprawę w urzędzie... To ja decydowałam:"idź, ale wróć o ustalonej porze, jedź, ale miej oczy otwarte i nie podejmuch pohopnie żadnych głupich ruchów". Dostawałam za tę odwagę po nosie od tatusia, czekałam, tłumaczyłam, lękałam się...
          A dziś, syn jest odpowiedzialny i odważny choć nie szarżuje, najważniejsze przy tym że znalazł drogę do drugiego człowieka, a jest nią usmiech, patrzenie w oczy, rozmowa, słuchanie.
          Czuje się spełniona jako matka i ojciec zarazem i ... nie wiem jak mi się to udało. Nie dam więc nikomu prostej recepty. Wiem że czas, jaki mu poswięciłam teraz wydaje plony. Niech idzie swoją drogą i kocha, bo tego chcę dla niego najbardziej. Przecież nie dla siebie a dla jego kobiety (czy kobiet) uczyłam go tego wszystkiego i z radością patrzę jaki jest szczęśliwy.
          Niech wam się wszystkim uda z waszymi dzieciakami.
          • viillemo Re: luźne rozważania- część 2 12.03.05, 14:11
            własnie tak chciałabym wychowac mojego synkasmile)) Ostatnio z mężem czytaliśmy,
            że jeśli dziecko się bardzo kocha to taki malec ma niesamowitą odwagę w
            poznawaniu świata, wie, że zawsze może liczyć na tych co go kochają! Myślę, że
            to nasza miłość dodaje im skrzydel i sprawia, że wyrastają na mądrych ludzismile))
    • akacjax Re: luźne rozważania- część 2 12.03.05, 13:59

      bezecny napisał:
      >tymczasem wychowanie chłopca skupia sie raczej na jego sferze
      pozauczuciowej: ma byc zaradny, pracowity, odpowiedzialny, obowiązkowy,
      punktualny itd...
      wydaje mi się, że uczuciowośc chłopca widoczna gołym okiem w wieku do
      powiedzmy 10 lat, raptem ulatnia sie w okresie dojrzewania i trzeba ja
      kształcic od nowa bez mała,(...)

      Jak to ulatnia się?
      Mam dwóch synów (18,16), jeden jest naturą otwartą, wrażliwą, natychmiast
      wyczuwam jego odczucia, ślepiec by zauważył. Drugi, przez 10 lat siadał mi na
      kolanach,a przez nastepne dwa,chociaz tak blisko by mógł ramieniem mnie
      dotknąć. Natura zamknięta, trudno odgadnąć jego nastrój nawet mnie. Ale pod
      tymi pozorami spokoju wre życie.



      gdy pojawia sie zainteresowanie dziewczynami,
      chlopak mysli głównie hormonamismile pożąda, a nie kocha, a wstyd i zażenowanie,
      gdy trzeba danej dziewczynie ujawnić, że jest wyjątkowa! blokuje i usztywnia
      wewnętrznie

      Jedni zrobią to łatwiej, innym potrzeba czasu.


      A co do skutków?
      Mam takie myśli: jeżeli ktoś w dzieciństwie został nasycony miłością, łatwiej
      mu potem. Nie rzuca się, nie szuka rozpaczliwie, niemądrze.
      Jeżeli mu tego brakło może mieć problemy, łatwo zniecheci się, gdy żar nie
      będzie tak mocny, poszuka innej rozpałki.

      Drugim czynnikiem spajającym trwale jest dobranie się nie tylko pod wzgledem
      kilku większych, ale wielu drobnych cech.
      Bo na początku łatwo tolerujemy, że ja wstaje rano, a on lubi pospać, ale gdy
      minie kilka lat, to urasta do problemu. I tak mogłabym dalej wymieniać wiele
      cech, które utrudniaja utrzymanie związku.
      • scrivo Re: luźne rozważania- część 2 12.03.05, 14:08
        Nasycony miłością- tego określenia szukałam w głowie właśnie i akacjax swietnie to za mnie powiedziała. I to jest ta prosta recepta.
        • india8 Re: luźne rozważania- część 2 12.03.05, 14:16
          wydrukuję to sobie, powiększę i włożę w antyramę
          dziękuję
          aż serce rośnie
          smile)))))))))))
      • bezecnymen Re: luźne rozważania- część 2 12.03.05, 14:16
        alez ja nie mowiłem o czulosci syna wobec matki!!!
        ponadto wydaje mi sie że własnie brak ojca w czasie dorastania chlopca powoduje
        znacznie dłużej trwająca , silniejszą i bardziej widoczna wieź uczuciowa z
        matką, bedac bardziej otwarty z matka niz w pelnej rodzinie gdzie wzorec męski
        nieczęsto przytula sie do mamy i mowi że ja kocha przy dzieciach , latwiej
        nawiązuje kontakty z dziewczynami..i te wlasnie kontakty mialem na myśli a nie
        uczucia na linii matka-syn...
        • scrivo Re: luźne rozważania- część 2 12.03.05, 14:25
          ależ ta własńie czułość wobec matki (i siostry) zaowocowała umiejętnością czułości wobec kobiet. Wzorzec męski niespecjalnie się starał tego nauczyć, za to był wzorzec w osobie dziadka, który z babcią tworzą asbolutnie cudowną parę, pełną wzajemnej sympatii, szacunku, miłości po bez mała 50 latach. I z tego przykładu czerpał młody człowiek mając z dziadkami bliski i serdeczny kontakt, i jak się okazuje to wystarczyło.
          Tylko ojciec potrzebny jest by wykształciły się prawidłowe postawy? Myslę że inny mężczyzna pozostający w zażyłości z dorastającym chłopakiem może tę rolę także spełnić. Szczególnie gdy tatuś nie spełnia się.
          • akacjax Re: luźne rozważania- część 2 12.03.05, 17:11
            Pisząc nasycenie miłością miałam raczej na myśli sumę uczuć jakie dziecko
            (dowolnej płci) dostaje w dzieciństwie. Owocuje to w dorosłym życiu, w mądrych
            wyborach.
            Nie wiem jak faceci dorastają, może dlatego, że nie dorastają. wink

            Ojciec nie pokazuje synowi jak można bez stresu i usztywnienia obdarowywać
            uczuciem najwłaściwszą do tego osobę, matkę tego syna, a potem się dziwi....

            Ilu z Nas obecnych na forum nauczyło się w domu właściwie traktować druga
            osobę, ilu tak było w domu traktowanych? Z całą gamą różnic wyznaczanych przez
            złożoność relacji mąż-żona( w sensie nasi rodzice), matka/ojciec-syn/córka
            (relacja z własna matką, ojcem). Czy dostaliśmy wszystko, co powinnismy
            dostać , by dokonywać właściwych wyborów?

            Myślę, że ojciec jest przykładem dla syna, matka dla córki. Kłóciłam sie z
            mężem: "to nie mnie mają synowie naśladować, ale ciebie!", ale nie rozumiał.
            A rola matki? Na pewno ma wspierać, ale nie zawłaszczać, nie konkurować.

            • bezecnymen Re: luźne rozważania- część 2 12.03.05, 17:14
              w pelni sie z toba akacjo zgadzamsmile łacznie z teoria dotycząca niedorastania
              facetów..niestety sporej części męskiej populacji
Pełna wersja