bezecnymen
12.03.05, 08:47
jest sobota, na dworze coraz silniejszy wiatr zapowiada zmiane pogody, na
termometrze o dziwo! +3 i wyspany jestem, więc myslę

od faceta oczekuje się, że wiążąc się z kobietą, bedzie umiał kochać....
no tak..
tymczasem wychowanie chłopca skupia sie raczej na jego sferze
pozauczuciowej: ma byc zaradny, pracowity, odpowiedzialny, obowiązkowy,
punktualny itd...
wydaje mi się, że uczuciowośc chłopca widoczna gołym okiem w wieku do
powiedzmy 10 lat, raptem ulatnia sie w okresie dojrzewania i trzeba ja
kształcic od nowa bez mała, gdy pojawia sie zainteresowanie dziewczynami,
chlopak mysli głównie hormonami

pożąda, a nie kocha, a wstyd i zażenowanie,
gdy trzeba danej dziewczynie ujawnić, że jest wyjątkowa! blokuje i usztywnia
wewnętrznie
nasuwa mi sie takie pytanie..czy aby za to jacy jesteśmy w związkach z
kobietami, nie sa w znacznej części odpowiedzialne nasze młodzieńcze
zauroczenia?to w jaki sposób przeszlismy pierwsze doswiadczenia z kobietami?
czy na fakt zdrady nie ma aby wpływu, to że jako przystojniacy hehe moglismy
wybierac w dziewczynach i zmieniac je np przysłowiowe rekawiczki, że
przyzwyczailismy się, że to ona poświęca się dla nas, a nie odwrotnie?