Winy kobiet?

14.03.05, 19:45
Drogie Panie!
Ostrzegają mnie, że mnie zjecie żywcem po tym, co napiszę. Nie boję się -
siedzę we własnym domu, mam pęto czosnku i osikowy kołek. To ponoć pomaga smile)

Stawiam jasne pytanie: JAKIE SĄ WINY KOBIET W ROZPADZIE MAŁŻEŃSTWA?

W zasadzie nie dopuszczam 100% winy jednej strony (czytaj: faceta), poza
szczególnymi, patologicznymi wyjątkami: narkoman, alkoholik, inny wariat.
Mówię o zwyczajnej rodzinie: dzieci, uczucie, mieszkanie (dom), jakieś auto
(lub dwa). Urlop, narty, woda. Oszczędności, zdrowie itp.

A tu nagle facet znajduje inną babkę i zmyka...

Drogie Panie! Jeżeli uważacie się za współtworzące związek, to jesteście też
współwinne. Jedno wynika z drugiego.
Nie zależy mi na tym, byście wymyślały liste własnych przewinień, bo to wasze
prywatne sprawy i nic mi do tego. Chodzi głównie o to, że czuję, że na forum
są same starasznie pokrzywdzone oraz ich oprawcy. Nie wierzę, że jesteście
ideałami, a my sukinsynami...
    • jarkoni Re: Winy kobiet? 14.03.05, 19:53
      No dzielny jesteś, nie powiem....popatrzę jak Cię bedą rozszarpywać....A
      ostrzegałem...smile))
      • scrivo Re: Winy kobiet? 14.03.05, 19:59
        oj, krwiozerczo się robi!ja tam sama łagodność jestem a inne dziewczyny tak tylko pogadują sobie (?)
        nie wierz, tri, w jednostronną winę, popieram cię. sama widzę swoje wady i zaniechania mimo sytuacji patologicznej (alkoholizm). i wcale się nie uniewinniam. mogłam zrobić z rozwodu jednym ruchem piekło temu panu bo dowodów i świadków miałam na pęczki. ale po co? chcę zapomnieć zarówno moje jak i jego złe strony, parszywe chwile, wredne czy małpie ruchy.
        No, czekam teraz na odzew, stół uderzony...
        • tricolour Nie mam wątpliwości... 14.03.05, 20:08
          ... że odejście od alkoholika to prawie "obowiązek". Toż to ratowanie zdrowia,
          a może i życia, bo nigdy nie wiadomo, co przyjdzie do pijanego łba.

          Bardzo mi się spodobało zakończenie postu. "Stół uderzony" smile))
    • ulala.v Re: Winy kobiet? 14.03.05, 19:59
      ...osobiście może nie mam zbyyt wiele do gadani w tym wątku, bo dzieciak ze
      mnie jeszcze wink i to stanu wolnego... Ciekawa jednak jestem dlaczego wy panowie
      odchodzicie, tzn jakie wg was są winy kobiet? Co robimy nie tak? To nie jest
      absolutnie atak ani prowokacja, tylko pytanie. Wiele faktycznie słysze o winach
      mężczyzn, słyszę jak moje koleżanki narzekają na swoich mężów, słyszę jak moi
      koledzy żalą się, że żony wytykają im to i tamto, a jak jest w drugą stronę?
      Naprawdę mnie to ciekawi gdzie my głównie popełniamy błędy?
      • derena33 Re: Winy kobiet? 14.03.05, 20:08
        Hehsmile)

        Ja bylam za dobrasmile)zdecydowanie...

        Taki wysnulam wniosek patrzac i porownujac obecna zone mojego bylego meza.
        A ze ja znam z jej poprzedniego zwiazku, to wiem o czym mowiesmile)
      • tricolour Kiedyś pewna... 14.03.05, 20:14
        ... madra pani psycholog powiedziała, że "czasami trzeba zrobić, nawet jak się
        nie chce". Kiedy to usłyszałem, to oczy mi sie otworzyły, że to samiuśka prawda
        i do tego taka prosta...
        To jest problem. Siedzimy przed TV, przed komputerem, siedzimy do późna w
        pracy, mówiąc krótko - nie dbamy o kobietę, jak dawniej. BO SIĘ NIE CHCE.

        A o związek trzeba dbać, jak o wszystko, bo się zepsuje. Nie znam rzeczy na
        świecie, która oparła by się tej regule.
    • kasiar74 Re: Winy kobiet? 14.03.05, 20:17
      w sumie to najwazniejsze aby w pewnym momecnie dojść do wniosku że może po
      prostu mąz czy żona sa oki ale np. sytuacja ich przerosła
      może gdzies sie nie zrozumieli
      nie ma sensu chyba rozpamiętywanie
      trzeba isc do przodu
      • scrivo Re: Winy kobiet? 14.03.05, 21:08
        trzeba do przodu nie do tyłu, a rozpamiętywanie jest taką właśńie drogą. chodzi o to by rozpamiętywac po to, by nie popełnic starych błedów bo do nowych wszyscy mamy prawo. i nie oznacza to asekuranctwa tylko zwyczajny instynkt samozachowawczy.
    • akacjax Re: Winy kobiet? Pierwsza wina 14.03.05, 20:43
      Pierwszą winą jest to, że chcą pieniędzy-chłopię tyra i tyra, już nawet nie
      słyszy jak żona prosi weź urlop, odpocznij. Lata mu kasa przed oczami, żona
      chce seksu, on bardzo umęczony, a rano na usprawiedliwienie:"traktujesz mnie
      jak maszynkę do zarabiania pieniędzy"
      -A przecież każda kobieta wie, że facet to nie jakaś maszynka tylko maszyna
      prosta, z jedną dźwignią do obsługi.
      • bezecnymen Re: Winy kobiet? Pierwsza wina 14.03.05, 21:02
        noooooooo ja bym duzo dał by uslyszec jak moja exia mowi żebym tyle nie tyral
        odpocząl wziął urlopbig_grinDDDDD
        jedno mi sie tu nie zgadza...ja bym jeszcze więcej tyrał gdyby za to choc raz w
        tygodniu troche sexu było, a tu nic tylko kasa kasa kasa...nie ma extra kasy
        nie ma extra sexuuncertain
        • akacjax Re: Winy kobiet? Pierwsza wina 14.03.05, 21:08
          bezecnymen napisał:

          >> jedno mi sie tu nie zgadza...ja bym jeszcze więcej tyrał gdyby za to choc
          raz w
          >
          > tygodniu troche sexu było, a tu nic tylko kasa kasa kasa...nie ma extra kasy
          > nie ma extra sexuuncertain

          Mnie też się jedno nie zgadza: nie ma extra kasy
          > nie ma extra sexuuncertain
          Nie było extra kasy, szkoda.
          Ale z drugiej strony, gdyby kasa była, a miało nie być extra seksu nie z winy
          kobiety....
          Może faktycznie zdrowia szkoda.

          A może moją winą było, że nie zrozumiałam, że trzeba mówić na odwrót: pracuj
          do oporu kochanie, nie przynoś kasy do domu...

        • bezecnymen Re: Winy kobiet? Pierwsza wina 14.03.05, 21:27
          sorry nieprecyzyjnie sie wyraziłem
          extra kasa oznacza dodatkowe pieniążki a extra sex to że w ogóle był....
          • akacjax Re: Winy kobiet? Pierwsza wina, czyli druga? 14.03.05, 22:42
            Sugerujesz, że drugą winą jest mało chęci na seks? A czy wiecej( w sensie-
            ustępstwo z jej strony utrzymałoby małżęństwo-nie, raczej pogłębiało
            frustrację).
            Zapewne nie każda-sycylijski wulkan, a po dniu domowo-pracowniczo-przedszkolno-
            sklepowo-garkowym niekoniecznie wpada się w nastrój choć trochę
            romantyczny....to na umniejszenie winy, no chyba, że obok taki mężczyzna, który
            potrafi wszystkie czułe punkty nawet w głazie ożywić.....
            • bezecnymen Re: Winy kobiet? Pierwsza wina, czyli druga? 14.03.05, 22:51
              dokladam do pieca: sex skończył się w chwila stwierdzenia ciązy
              • akacjax Re: Winy kobiet? Pierwsza wina, czyli druga? 14.03.05, 22:52
                na czas ciąży, czy w ogóle?
                • bezecnymen Re: Winy kobiet? Pierwsza wina, czyli druga? 14.03.05, 22:58
                  ciąża zakończyła sie cesarką więc świeża rana sie goi..potem wstawac trzeba do
                  dziecka w nocy..ja tez nie mysl sobie, potem zmęczenie potem
                  przeziębienie.potem zanim się umyłem po pracy to juz sie nie chcialo potem że
                  ze mną nie może sie wyspać więc osobne wersalki a potem przestalem sie starać
                  bo i mi sie odechcialo...
                  • akacjax Re: Winy kobiet? Pierwsza wina, czyli druga? 14.03.05, 23:02
                    Zapomniala Ci powiedzieć, że należy do klubu seksu prokreacyjnego 1, a celem
                    prokreacja w jednym strzale.
                    To jej wina.
                    • bezecnymen Re: Winy kobiet? Pierwsza wina, czyli druga? 14.03.05, 23:06
                      no nie powiem ..czasem sie zapomniała i bylo jak dawniej..ale to chyba w ramach
                      nagrody gdy udalo mi sie zarobic jakies niekoniecznie spodziewane złotówki
                      • akacjax I koło się zamknęło 14.03.05, 23:11
                        A nie myślisz, że jak zarobiłeś te dodatkowe złotówki, to nie one były ważne,
                        ale od Ciebie bił taki power, byłeś dumny, że tyle osiągnąłeś, testosteron
                        zwyżkował, kipiał, że nie mogła się oprzeć.
                        No ale te subtelności widzi kobieta, facet myśli prosto-kasa była-był seks-nie
                        było kasy-nie było seksu.
                      • jarkoni Re: Winy kobiet? Pierwsza wina, czyli druga? 15.03.05, 01:26
                        bezecny, u mnie nie było tematu extra PLN związanego z extra seksem (czyli
                        jakimkolwiek),a wszystkie ostatnie lata oddzielne sypialnie..Nie chcę robić
                        quizu, ale strzel ile razy był seks od wiosny 1998, czyli od jej
                        ciąży...Obiecuję wysoką nagrodę za trafienie..
            • marta.sama Re: Winy kobiet? Pierwsza wina, czyli druga? 14.03.05, 23:01
              A ja ciagle sexu chcialam, nuuudy... i mowilam wez zwolnienie lekarskie
              (dziecko znowu przeziebione, wiec nie przyjma do zlobka) odpoczniesz przy
              okazji, bo na mnie juz krzywo patrza w pracy... ale co to za odpoczynek w domu
              z dzieckiem, kiedy w pracy tyle tyleczkow sie kreci przed nosem, a w domu tylko
              jeden i to ciagle ten sam (niezly, ale nudny).
              • akacjax Nadmiar też szkodzi-wina prawie trzecia 14.03.05, 23:07
                Jak można tak ciagle chcieć seksu. Jak można mężczyznę jak robota traktować,
                biedak ledwo zipie, ucieka w pracę jak może...Tam przynajmniej nie musi się aż
                tak wykazywać, potokuje przez chwile i już świeże spojrzenia głaszczą jego
                ciało. A i czasem czulszy dotyk się trafi, taki niby niezobowiązujący.

                A kobieta musi co najwyżej na listonosza poczekać. wink
                • marta.sama Re: Nadmiar też szkodzi-wina prawie trzecia 14.03.05, 23:12
                  albo na inkasenta z gazowni...
                  • akacjax Re: Nadmiar też szkodzi-wina prawie trzecia 14.03.05, 23:21
                    U mnie liczniki spisuje facet o wyglądzie Gołoty, ubiera się dziwnie w takie
                    szerokie kraciaste spodnie, no bardzo charakterystycznie mówiąc krótko. Kilka
                    lat temu wyszłam na tą chwilę, gdy dzwonił do drzwi(raz, bo listonosz to dwa
                    razysmile. Wracam, a syn do mnie-mamo jakiś paker tu był, nie wpuściłem, inkasenta
                    udawał, mówił z przerażeniem(a w tym czasie głośno było o napadach niby-
                    inkasenta w okolicy Krakowa).
                    Poza tym przychodzi kominiarz, był we wrześniu-pamiątka-kalendarz, był w
                    listopadzie-inny-syn otworzył-dostał kalendarz gratis. Gdy przyszedł w lutym z
                    hasłem na ustach-dziś nie sprawdzamy wentylacji, mamy kalendarze...wywaliłam to
                    szczęście. No i nie wiem, czemu sie dziwię, że mam jak mam.

                    • marta.sama Re: Nadmiar też szkodzi-wina prawie trzecia 14.03.05, 23:27
                      No wlasnie,
                      ale oprocz sexu przeciez rozmowa tez sie liczy, wiec zawsze pytalam: wolisz te
                      czerwone stringi czy czarne?
                      • akacjax Re: Nadmiar też szkodzi-wina prawie trzecia 14.03.05, 23:29
                        Czy rozmawiasz z mężem po seksie pyta koleżanka, tak, zawsze gdy mam telefon
                        pod ręką.
                        • jarkoni Re: Nadmiar też szkodzi-wina prawie trzecia 15.03.05, 01:20
                          Tjaaaa, albo czy patrzysz mężowi w oczy podczas seksu-pyta koleżanka...Raz
                          popatrzyłam, stał w drzwiach...
                          • jarkoni Re: Nadmiar też szkodzi-wina prawie trzecia 15.03.05, 01:29
                            Albo: mąż do żony: kochanie dlaczego nigdy mi nie mówisz, że masz orgazm? Cóż,
                            bo ciebie nigdy przy tym nie ma....
                            • bezecnymen Re: Nadmiar też szkodzi-wina prawie trzecia 15.03.05, 23:36
                              albotongue_out
                              czy mowisz mężowi kiedy masz orgazm?
                              nie, on nie lubi gdy mu głowe w pracy zawracam bzdetami
                              • jarkoni Re: Nadmiar też szkodzi-wina prawie trzecia 16.03.05, 01:26
                                :_))))) dooobreee
    • neell5 Re: Winy kobiet? 15.03.05, 07:41
      moja wina ze za niego wyszłam innych win nie mam (jeśli chodzi o moje byłe
      małzeństwo)
      za dużo rzeczy uchodziło mu płazem(ponoć miłość jest ślepa)
    • anja_pl Re: Winy kobiet? 15.03.05, 10:36
      moje winy:
      za bardzo ufałam,
      za bardzo kochałam,
      za dobra byłam,
      zawsze potrafiłam go wytłumaczyć, a powinnam zrobić karczemną awanturę,
      że nie potrafię zrobić awantury komuś kogo kocham,
      że prosiłam by urlop wziął, poszedł spać,
      że zarabiam więcej od niego
    • figur_ka Los jest przewrotny i płata nam figle 15.03.05, 14:41
      moje wady, które stały się zaletami:
      -moje rozliczne wady takie, jak tolerancja, cierpliwość,
      wyrozumiałość ....spowodowały zdradę mego ślubnego, ale dzięki nim też
      odbudowaliśmy swój związek...hahahaha
Inne wątki na temat:
Pełna wersja