tricolour
14.03.05, 19:45
Drogie Panie!
Ostrzegają mnie, że mnie zjecie żywcem po tym, co napiszę. Nie boję się -
siedzę we własnym domu, mam pęto czosnku i osikowy kołek. To ponoć pomaga

)
Stawiam jasne pytanie: JAKIE SĄ WINY KOBIET W ROZPADZIE MAŁŻEŃSTWA?
W zasadzie nie dopuszczam 100% winy jednej strony (czytaj: faceta), poza
szczególnymi, patologicznymi wyjątkami: narkoman, alkoholik, inny wariat.
Mówię o zwyczajnej rodzinie: dzieci, uczucie, mieszkanie (dom), jakieś auto
(lub dwa). Urlop, narty, woda. Oszczędności, zdrowie itp.
A tu nagle facet znajduje inną babkę i zmyka...
Drogie Panie! Jeżeli uważacie się za współtworzące związek, to jesteście też
współwinne. Jedno wynika z drugiego.
Nie zależy mi na tym, byście wymyślały liste własnych przewinień, bo to wasze
prywatne sprawy i nic mi do tego. Chodzi głównie o to, że czuję, że na forum
są same starasznie pokrzywdzone oraz ich oprawcy. Nie wierzę, że jesteście
ideałami, a my sukinsynami...