Akcja =r eakcja

15.03.05, 09:51
to prosta zasada z fizyki i na odwrót , jak brak akcji to nie ma
reakcji....Kolaga Tri zapoczątkował wątek o współwinie kobiet w rozpadzie
małżeństwa......a może nalezało by się zastanowic, czy związki nie rozpadają
się w wyniku zaniechania, przez lenistwo, obojętność OBU STRON.....i
postawę "jakoś to będzie" lub " co ma być to będzie", " jak ty, mnie tak ja
tobie" oraz " łatwiej zburzyć,czy zbudowac coś nowego niż remontować,
odbudowywać stare".
    • gotyma Re: Akcja =r eakcja 15.03.05, 10:10
      cholera nie wiem czy o tym pisac?
      ale to pielegnowaniu zwiazkow poniekad jest...
      w ten weekend mialam okazje spotkac sie z czyms niesamowitym ze strony faceta.
      i jak sobie tak przypomne, to juz wczesniej wielokrotnie mialam z tym
      zjawiskiem do czynienia i nie reagowalam. tylko teraz chodzi o bliska znajoma.
      w zasadzie szczesliwe malzenstwo, w gronie przyjaciol opowiadajace o swojej
      przyszlosci planach i och! jak on sie nia opiekuje. patrzylam na nich i
      zazdroscilam. tylko potem przychodzi taki do mnie, bo ja samotna pewnie
      potrzebuje pomocy, moze przytulic, moze poglaskac... a moze cos jeszcze... a
      jak nie chce to, taki ... (nie powiem jaki) mowi, ze pewnie szybko taka okazja
      mi sie nie trafi, ze glupia jestem i ze bede zalowac!
      zgroza!!! pogonilam w cholere, tylko co z kumpela zrobic?
      w zyciu jej o tym nie powiem, bo nie pomoge, tylko strace przyjaciolke.
      i co? mam powiedziec, zeby sie bardziej starala, bo jej ukochany szuka
      dodatkowych wrazen? zeby bardziej pielegnowala ten zwiazek z gnomem, lachudra
      lajdakiem itd?
      • kasiar74 Re: Akcja =r eakcja 15.03.05, 20:14
        gotyma=> cholernie budujące
        bleeee
      • india8 Re: Akcja =r eakcja 15.03.05, 20:37
        no właśnie - co z takimi robić?

        u mnie podobna sytuacja: w życiu nie powiem jego żonie, ale mieszkają tak
        blisko, że po prostu nie mogę go nie widywać; ciągle jakieś umizgi mniej lub
        bardziej bezpośrednie, a wszystko pod płaszczykiem pomocy skrzywdzonej samotnej
        kobiecie

        a z żoną się przyjaźnię i czuję sie z tym bardzo nie fair, mimo że pogoniłam ...
    • neell5 Re: Akcja =r eakcja 15.03.05, 10:22
      jeszcze nie spotkałm faceta który chciałby cokolwiek pielęgnować
      • jarkoni Re: Akcja =r eakcja 15.03.05, 18:38
        ot i całe zdanie o facetach....
        • bezecnymen Re: Akcja =r eakcja 15.03.05, 23:05
          znowu bedę dyzmowatyuncertain
          czy to tak trudno zrozumiec faceta, który widząc atrakcyjną, niedawno
          odstawiona na tor boczny niewiastę chętnie ''świadczy'' usługi?
          a zapewniam, że przynajmniej w jednym z omowionych przypadków tak jest....
          heheh jarkoni znowu jestem o krok w przódtongue_out
          do tego wrednie dokladam:
          gdyby to była starszatongue_out panna zamiast rożwódki to pewnie by sie nawet nie
          obejrzał, wnioskując a priori że musi miec jakis niewidoczny feler, skoro dotąd
          nie złapała faceta...a wobec rozwódki... my sie naprawde lubimy
          poopiekować....eeeeee bez... no bez..interesownietongue_out
        • neell5 Re: Akcja =r eakcja 16.03.05, 11:24
          jeśli uwazasz inaczej przedstaw mi inną tezę a moze zmienię zdanie
          • tricolour Zdanie 16.03.05, 14:42
            A może nie zmieniać zdania tongue_out
            Zostać do końca życia w samotności... to też jakieś wyjście. Wychować
            skrzywione dziecko...
      • tricolour ?? 16.03.05, 09:19
        Skąd Ty wytrzasnęłaś Internet na takim odludziu??
    • tricolour Reakcja 16.03.05, 09:17
      Po to założyłem wątek o winie kobiet, bo jakoś trudno Wam wziąć
      współodpowiedzialność za rozpad związku - tak wynika z postów.
      Osobiście nie raz pisałem, że jestem winny, a i z wypowiedzi kolegów to samo
      wynika.

      Ciekawe też, że miałem być rozszarpany, a okazało się, że wątek jest dość
      łagodny. Może jest tak, że problem Waszej współodpowiedzialności jest poważny i
      nie "wypada" wszystkiego sprowadzać... do zdrady, jednej dźwigni u faceta itp.
      • figur_ka Re: Reakcja 16.03.05, 09:24
        A czy , Tri, przeanalizowałeś te kobiece "winy"?
        Czyjaś wina jest zawsze większa lub mniejsza ....winy nie dzieli się równo na
        pół......
        • tricolour Re: Reakcja 16.03.05, 09:38
          Mnie nie chodzi o analizę, ani o to, by wyliczyć 32% winy kobiety, a 68% faceta.
          Chodzi mi o ogólne wrażenie, a ono było takie, jak już napisałem.
          • figur_ka Re: Reakcja 16.03.05, 14:33
            tricolour napisał:
            > Mnie nie chodzi o analizę, ani o to, by wyliczyć 32% winy kobiety, a 68%
            faceta. Chodzi mi o ogólne wrażenie, a ono było takie, jak już napisałem.
            ____________________________________________________________________________

            Szkoda, ze nie przeanalizowałeś, bo chyba po to zakładałeś swój post.
            Poczucie winy jest subiektywne.....siebie samych szybko rozgrzeszamy i
            usprawiedliwiamy.
            • tricolour No właśnie... 16.03.05, 14:48
              Same siebie rozgrzeszyłyście bardzo szybko...

              Wiesz, jadna z Pań napisała, że była za dobra. A co to znaczy? Że mąż
              przychodził nawalony, a ona nic? Kłócił się z nią o byle co, a ona uszy po
              sobie?
              To nie jest bycie "za dobrym". To nieumiejętność obrony własnych granic. To
              pozwalanie na okazywanie braku szacunku. A kto ma szanować kobietę, ktora sama
              siebie nie szanuje?

              Jasne jest, że żaden facet nie powinien zachowywać sie tak podle, jak
              napisałem. Ale to się zdarza i trzeba właściwie reagować... Żeby było jasne -
              nie usprawiedliwiam facetów.
              • figur_ka Re: No właśnie... 16.03.05, 14:58
                to kobiety mają misję ulepszania, wybaczania, tolerowania......bo kochają swoje
                wyobrażenie o mężczyźnie a nie realnego faceta z jego wadami......i stąd bierze
                się ich wiara , ze np.ciąża - nowe dziecko..... naprawi związek
                • bursztynowe Re: No właśnie... 16.03.05, 17:38
                  Czy aby nie idealizujesz kobiet, a przez to samą siebie?

                  Ostatnio wpadł mi w ręce artykuł nt. złości i przemocy. O tym że, faceci maja
                  tendencje do agresji fizycznej wiadomo od dawna. Nawet są billboard'y na ten
                  temat ("bo zupa była za słona").
                  O przemocy i agresji kobiet mówi się "z taką pewną nieśmiałością". Oczywiście
                  nie chodzi o przemoc fizyczną (choć pewnie i tu znalazłby się niechlubne dla pań
                  przykłady - niemniej jednak sądzę, że jest to zjawisko marginalne). Ma na myśli
                  przemoc słowną, agresję psychiczną - i tu kobiety sa mistrzyniami. Naprawdę
                  niewielu jest meżczyzn, którzy potrafiliby pod tym względem dorównać kobietom.
                  Problem w tym, że siniak ramieniu, czy podbite oko widać, to blizny na duszy już
                  nie tak łatwo dostrzec... Wygodnie jest potem mówić o sobie "byłam dla niego za
                  dobra", zapominając ile agresji "draniowi" wcześniej sprezentowała...

                  Świat nie jest czano-biały: wstrętni dranie oraz biedne, idealne, skrzywdzone
                  kobietki...

                  Co do idealizowania partnera/partnerki, to chyba obie płcie mają taką samą
                  tendencję...

                  Natomiast podejście niektórych kobiet przytoczone przez Ciebie ("i stąd bierze
                  się ich wiara , ze np.ciąża - nowe dziecko..... naprawi związek") powinno być
                  karane natychmiastową sterylizacją "pacjentki". Traktowanie nowego życia,
                  dziecka w tak instrumentalny sposób jest skandaliczne. Ciąża jako lekarstwo dla
                  gasnącego związku - chyba nie ma większego egoizmu. Nóż się w kieszeni otwiera...

                  Wybacz ostre słowa, ale ...


                  Pozdrawiam
                  • tricolour Miały zjeść mnie... 16.03.05, 17:42
                    ... a szykuje się większa biesiada smile)
                    Zresztą we dwójkę nawet w zupie raźniej.
                    • bursztynowe Re: Miały zjeść mnie... 16.03.05, 18:27
                      a propos kulinariów. Tak sie wzburzyłem, że woda na makaron mi się wygotowała. I
                      garnek będzie raczej do wyrzucenia.

                      Wszystko przez te KOBIETY!!!!


                      wink
                      • jarkoni Re: Miały zjeść mnie... 16.03.05, 22:32
                        Masz dużo racji bursztynowe jak bardzo kobiety potrafią upokorzyć
                        psychicznie...I narasta to miesiącami i latami choć rzeczywiście siniaków nie
                        widać...obdukcji nie widać i nie masz dowodu przed sądem np..
                  • figur_ka Re: No właśnie... 17.03.05, 12:50
                    nie idealizuje kobiet ...tylko ukazuje ich podeście do zycia.
                    Ratowanie zwiazku przez zachodzenie w ciążę jest nagminne. Pozdr.
      • india8 Re: Reakcja 16.03.05, 10:30
        Chyba jest jakoś tak, że człowiek, choćby podskórnie, wyczuwa swoje -
        powiedzmy - niedoskonałości. Tylko nie wiem, czy to na pewno chodzi o winę. Bo
        o tym, że nikt nie jest idealny - wiemy i powtarzać tego nie ma sensu. Kwestia
        tylko sposobu/klasy/stylu rozwiązywania problemów. Niektórzy tego zwyczajnie
        nie potrafią.
        Wtedy szukanie u partnera winy czy poczucia współodpowiedzialności za rozpad
        małżeństwa byłby jeszcze dopuszczalny. Ale czym innym jest rozpad w formie
        świństwa, np. zdrady. W tej sytuacji to tylko szukanie łosia.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja