prawo do prywatności

29.03.05, 21:08
Co się dzieje?

Facet najpierw odchodzi, a potem grzebie w cudzej poczcie, cudzych mejlach,
cudzym telefonie...

Czy Wy nie umiecie sobie po prostu odpuścić? CZy zaklepujecie sobie towar w
myśl zasady: towar macany należy do macanta...?

Chyba są jakies granice...
    • scrivo Re: prawo do prywatności 29.03.05, 21:27
      dziewczyno, co się dzieje z tobą? miałaś jakieś świeże spotkanie 3 stopnia z facetem odchodzącym? grzebał w TWOJEJ poczcie? fe!!! ale wiesz, myślę ze to jest rodzaj moralności kalego: jak kali ukraść komus krowę to dobrze ale jak kalemu to źle. może ma tak silne poczucie własności, że nie odpuści sobie totalitaryzmu wobec ciebie, nawet już niechcianej, odległej emocjonalnie ale przecież nadal własnej...
      miałam też nieustanną inwigilację dla zasady, bo emocje były w tym tylko psa ogrodnika.
      nie wiem czy dobrze cię pojęłam, moze to tylko ogólna twoja refleksja, a ja odnoszę ją do ciebie indywidualnie? wyjaśńij bliżej, pliiiiz.
      • akacjax Re: prawo do prywatności 29.03.05, 21:57
        Przecież nie wierzysz, że ten facet mysli jak człowiek. Dopóki ma dostęp do
        Twojego mieszkania musisz się pilnować. Hasła na kompa, pocztę, gg, w sumie nie
        trudne do ominęcia(gg)ale zawsze czasochłonne. Pamiętaj, że może byc złośliwy i
        zabrać dokumenty, bez których Tobie będzie trudno, pomyśl, co musisz schować,
        oddać na przechowanie....
        Przypuszczam, że mój jeszcze-mąż też robi regularny przegląd w domu, na wszelki
        wypadek nie mam tu nawet starych zeznań podatkowych. Jedyne co omija to komp,
        to nie jego dziedzina, może poszukać coś w necie, ale ze względu na trzech
        użytkowników wszystko jest lekko zamieszane, zagmatwane, okryte hasełkami dla
        ułatwienia (nie ma pokus, przypadków...smile.
        A komórki mojej nigdy sie nie tykał, poza tym ja tu mam 100 nr tel.
        współpracowników, kontrahentów, czasem nawet mnie jest trudno od razu
        skojarzyć, kto to...smile
      • india8 Re: prawo do prywatności 30.03.05, 01:49
        niestety nie jest to ogólna refleksja

        jest bardzo szczególna, osobista i poniżająca
        czuję się jak taki zwierzak uwiązany na długim sznurku - niby zwolniona, ale
        uścisk pana na karku czuć

        chcę to mieć już za sobą

        przez to wszystko tyle kawy wypiłam, że chyba tu do rana bedę siedzieć

        na szczęście nie tylko kawy wink
        • gotyma Re: prawo do prywatności 30.03.05, 10:55
          hahaha....
          faceci, to chyba stosuja jakies szablony zachowan, gdy opuszczaja kobiety!
          ja to tez mialam, wszystko sprawdzone wlacznie z wyciagami z moich kont.
          jak mnie juz nie chce to po cholere kontroluje!!!! a sprawdza, abyscie
          wiedzieli i pomysly ma jak jakis dedektyw!!!
          a teraz jeszcze zmieniam mieszkanie, co on nie wyrabia aby sie dowiedziec,
          gdzie to ja sie przenosze... boze, zeby tylko mu nerwy nie puscily, bo do
          rekoczynow dojdzie!
          • czekolada72 Re: prawo do prywatności 30.03.05, 11:14
            Moj "ciaglejeszcze" jak zmienial mieszkanie, to na glowie stanal, abym ani ja
            ani Dziecko sie nie dowiedzielismy gdzie zamieszkal z nowa rodzina.

            Ale ogolnie to czy do bylych czy tez ciagle jeszcze-mezow (partnerow) nie
            pasuje okreslenie "pies ogrodnika" ? wink
            • bezecnymen Re: prawo do prywatności 30.03.05, 11:54
              dziwne....ja sie zapytałem o adres byłej gdy trzeba było wysłac pierwszy
              przekaz z alimentami...
              ale faktem jest że o tym że kupiła sobie mieszkanie dowiedziałem sie składając
              zeznanie podatkowe w skarbówce..okazało sie bowiem, że nie moge odpisać
              wydatków na remont, skoro moja jeszcze żona złożyła takowe osobno i...na inny
              adres niż zameldowanietongue_outtongue_outtongue_out
Inne wątki na temat:
Pełna wersja