karenblue
08.05.05, 13:10
Witajcie wszyscy , jestem tutaj nie po raz pierwszy ale w końcu zdobyłam się
na wpis. Czytam wasze posty od czasu do czasu i stwierdziłam , że potrzebuje
waszego wsparcia. Otóż własnie dzisiaj definitywnie zakończyło się moje
małżeństwo , jest mi żal , smutno przeogromnie i zupełnie czuje sie rozbita.
To , że to nie jest facet dla mnie wiedziałam wcześniej a jednak czuje
pustkę , jakbym zaczynała od zera. Mam małe dziecko w dodatku chore , psa i
nie wiem jak to ogarnąć.
Mój mąż uważa sie za Boga , twierdzi , że ma misję do spełnienia i , że jest
jego wysłannikiem......na początku to mnie śmieszyło , teraz już mi ręce
opadają. Potrafił bezczelnie zostawiać mnie samą na weekendy mówiąc , że
ograniczam jego czasi on nie może realizować swoich planów. Ma dużo
pieniedzy , jego stosynek do życia jest czysto materialny , łącznie z tym że
jakby zapłacił jakiejś kobiecie 5 tysięcy za opieke nad dzieckiem to robiłaby
to lepiej niż ja. Tera też mnie olał , przesiaduje całe dnie w kasynie ,
myśli , że uda mu sie pokonać ruletkę , wciąż wymyśla nowe systemy ...biedak.
Wraca późną nocą do domu , ma gdzieś mnie i dziecko. Ostatnio powiedział , że
ja go bardzo dużo kosztuję...bo jego godzina pracy to 1000 zła i siedząc ze
mną on te pieniądze traci....załamałam sie, niestety nie stać mnie na jego
towarzystwo.
Mam swoje mieszkanie , mam gdzie wrócić , niemniej jednak ogólni mam żal , do
niego , do życia i do siebie.
Musze jakoś dać sobie rade , tylko jak?