powitanie i prośba o pomoc:( plisss.....

08.05.05, 13:10
Witajcie wszyscy , jestem tutaj nie po raz pierwszy ale w końcu zdobyłam się
na wpis. Czytam wasze posty od czasu do czasu i stwierdziłam , że potrzebuje
waszego wsparcia. Otóż własnie dzisiaj definitywnie zakończyło się moje
małżeństwo , jest mi żal , smutno przeogromnie i zupełnie czuje sie rozbita.
To , że to nie jest facet dla mnie wiedziałam wcześniej a jednak czuje
pustkę , jakbym zaczynała od zera. Mam małe dziecko w dodatku chore , psa i
nie wiem jak to ogarnąć.
Mój mąż uważa sie za Boga , twierdzi , że ma misję do spełnienia i , że jest
jego wysłannikiem......na początku to mnie śmieszyło , teraz już mi ręce
opadają. Potrafił bezczelnie zostawiać mnie samą na weekendy mówiąc , że
ograniczam jego czasi on nie może realizować swoich planów. Ma dużo
pieniedzy , jego stosynek do życia jest czysto materialny , łącznie z tym że
jakby zapłacił jakiejś kobiecie 5 tysięcy za opieke nad dzieckiem to robiłaby
to lepiej niż ja. Tera też mnie olał , przesiaduje całe dnie w kasynie ,
myśli , że uda mu sie pokonać ruletkę , wciąż wymyśla nowe systemy ...biedak.
Wraca późną nocą do domu , ma gdzieś mnie i dziecko. Ostatnio powiedział , że
ja go bardzo dużo kosztuję...bo jego godzina pracy to 1000 zła i siedząc ze
mną on te pieniądze traci....załamałam sie, niestety nie stać mnie na jego
towarzystwo.
Mam swoje mieszkanie , mam gdzie wrócić , niemniej jednak ogólni mam żal , do
niego , do życia i do siebie.
Musze jakoś dać sobie rade , tylko jak?
    • bezecnymen Re: powitanie i prośba o pomoc:( plisss..... 08.05.05, 13:38
      wobec tego przedstaw mu korzystny plan oszczędnościowy:
      powiedzmy za 500zł za DOBE będziesz mieszkać osobno, on będzie miał czas na
      zarabianie jeszcze wiekszej forsy, a Ty święty spokój z tym ..świętym smile
      • hela74 Re: powitanie i prośba o pomoc:( plisss..... 08.05.05, 15:03
        bezecny Ty to masz zawsze radę, co sie zwie smile
        • bezecnymen Re: powitanie i prośba o pomoc:( plisss..... 08.05.05, 15:15
          cóż ...
          mając do czynienia z tak ścisłym..a może ciasnym umysłem należy porozumiewać
          się za pomocą liczb smile
          • karenblue Re: powitanie i prośba o pomoc:( plisss..... 08.05.05, 16:35
            taaak....napewno się zgodzi . Na każdym kroku wypomina mi , że jestem z nim dla
            kasy. Biedak nie rozumie , że można tak poprostu z kimś być bo sie tego chce.
            on wszysstko ogląda przez pryzmat setek. Twierdzi , że będzie naprawiał świat ,
            że wszystkim szczena opadnie kiedyś na jego osiągnięcia.,....a daje sobie na to
            20 lat.
            Nie umiem już z nim być , w tamtym roku przeprowadzałam sie 3 razy bo 3 razy
            mnie wyrzucał z domu....zbastował jak okazało sie ze jestem w ciąży , a ztych
            stresów to urodziłam wcześniaka. Stwierdził potem , ze jakby wiedział , że
            urodzi sie chłopiec to by mnie traktował inaczej....cały czas był przekonany ,
            że bedzie to dziewcxzynka....i jak z takim żyć?
            • india8 Re: powitanie i prośba o pomoc:( plisss..... 08.05.05, 16:42
              karenblue, pytasz jak z takim żyć
              ja pytam po co ...
              • karenblue Re: powitanie i prośba o pomoc:( plisss..... 08.05.05, 16:50
                masz racje...nie ma po co. Tylko dobijają mnie już te przeprowadzki , żyje jak
                na walizkach ......teraz musze wziąć się w garść...ale nie mam siły
              • nie_ma_nic Re: powitanie i prośba o pomoc:( plisss..... 08.05.05, 16:51
                Karen, mysle ze jestes na etapie w ktorym ja byłam kilka lat temu. Tylko ze
                wtedy z uporem maniaka nie chciałam dostrzegac kopniaków, które od niego
                dostawałam..a moze po prostu bałam sie samotności, zycia bez niego....Rozumiem,
                ze sie obawiasz jak to wszystko będzie, bo do przewartościowania swojego zycia
                trzeba po prostu wiele, wiele czasu i wielu takich kopniaków. Ale skoro jestes
                zdecydowana, masz swoje mieszkanie, a on nie robi sprzeciwu (bosz, ile bym dała
                by móc wrócic sie do czasu w którym on dawał mi do zrozumienia ze to koniec, a
                ja sie go trzymałam mimo wszystko, były dzieci, no i nie byłam gotowa na zycie
                w pojedynkę, z resztą on tego tez nigdy radykalnie nie rozwiązał, nie
                powiedział wprost, zawsze sie musiałam domyślac ze mu żle...)kurde, co ja tu
                dzisiaj za pierdoły wypisuje, cos nie tak z tą pogodą chyba. Karen, odejdź
                zanim on sie rozmyśli. Taka moja rada...
    • tricolour Na tym forum... 08.05.05, 18:39
      ... nie pomoże Ci chyba nikt. Sami jesteśmy ofiarami.

      Znajdź w swoim otoczeniu Oddział Leczenia Odwykowego, a tam poradnię dla ofiar
      przemocy. Sprawa zajmie Ci około roku, ale da pożądany efekt.
      Tym efektem bedzie rozwód, poczucie własnej godności, spokojne życie i właściwe
      wychowanie dzieci.

      Pozdrawiam.
Pełna wersja