Rozwód -fazy socjologiczne. Ciekawe.

08.06.05, 21:38
1.Faza dyssatysfakcji. Narastanie napięcia spowodowanego nie rozwiązanymi
problemami wywołuje uczucia dyssatysfakcji i frustracji. Uświadomienie sobie
przez jedno lub oboje małżonków tego stanu rzeczy jest właściwym początkiem
procesu rozpadu, przy czym zwykle bywa tak, że jedno z małżonków odczuwa
napięcie silniej niż drugie.
Etap uświadomienia sobie sytuacji jest zwykle poprzedzany przez fazę, w
której występują próby rozwiązywania pojawiających się problemów. W tej fazie
małżonkowie jeszcze nie zdają sobie sprawy z tego, że podstawowym źródłem
napięć jest samo małżeństwo i usiłują znaleźć drogę wyjścia z kryzysu poprzez
działania zastępcze, np. zmiana mieszkania, pracy itp. Dopiero po okresie
rozpoznania faktycznego stanu rzeczy i realnego zagrożenia rozpadem związku
szukanie dróg wyjścia nabiera cech racjonalnych. Do takich prób można
zaliczyć "ucieczkę" w aktywność pozarodzinną, zmianę stylu życia, zmianę
orientacji z prorodzinnej na bardziej indywidualną. Mimo to, często utrzymuje
się gra pozorów, fasada trwałości.
Faktycznie jednak można już mówić o zaawansowanym rozwodzie emocjonalnym.



2.Faza konfliktów.
Uświadomienie sobie, że dane małżeństwo samo w sobie jest przyczyną napięć i
zrozumienie ryzyka czy wręcz nieuniknioności separacji zwiększa intensywność
emocji. Charakterystyczna jest ich silna ambiwalencja: od miłości do
nienawiści.
Ponownie pojawiają się próby pojednania, ale też wzmagają się konflikty,
będące wyrazem pogłębiającego się rozpadu więzi. Następuje wyraźny zanik
intymności życia małżeńskiego, co wyraża się między innymi w poszukiwaniu
alternatywnego partnera jako formy psychologicznego "zabezpieczenia" na
wypadek separacji. Rysuje się rozłam w fasadzie małżeńskiej solidarności,
związek wkracza w fazę otwartej, często publicznej walki, również z udziałem
prawników. Przejście fazy konfliktów z płaszczyzny wewnątrzrodzinnej na forum
dyskusji publicznej znamionuje nowy jakościowo etap procesu rozwodowego.




3.Faza decyzyjna. Najpełniejszą charakterystykę okresu decyzyjnego podali
Kressel i Deutsch. Na plan pierwszy wysuwa się ambiwalencja wobec decyzji
rozwodowej - małżonkowie często zmieniają zdanie. Okresy pojednania
przeplatane są ponownymi wybuchami konfliktów. Podjęta decyzja rozwodowa z
jednej strony budzi uczucie wyzwolenia, z drugiej zaś pojawia się lęk, a
nawet panika w obliczu rozwodu. W tej fazie może wzmocnić się intymność
związku.



Podejmowanie i odwoływanie decyzji rozwodowej - czemu towarzyszą silne
emocje - trwa tak długo, aż nie zostanie ostatecznie zaakceptowana
nieuniknioność rozwodu. Podjęcie ostatecznej decyzji ponownie wyzwala falę
ostrych konfliktów.



4.Faza stresu porozwodowego. Cały proces rozwodowy jest nasycony silnymi
emocjami. W okresie następującym bezpośrednio po rozwodzie stres jest jeszcze
silniejszy niż w okresie rozpadu. Wraz z upływem czasu wzrasta depresja
odzwierciedlająca kłopoty natury emocjonalnej i materialnej. Depresja pojawia
się jako konsekwencja przełomowych zmian w życiu, pomimo że uzyskanie rozwodu
wydawałoby się formą wyjścia z bardzo trudnej i stresującej sytuacji
rozbitego małżeństwa.
W okresie porozwodowym stres nabiera także innego kolorytu: dominuje uczucie
winy, współodpowiedzialności, porażki. Bywa i tak, że żal wywołany utratą
współmałżonka jest silniejszy niż byłby po jego śmierci.



Reakcje emocjonalne małżonków mogą się istotnie różnić w zależności od tego,
jaką rolę przyjęli (inicjator - nieinicjator rozwodu) zarówno w perspektywie
rozwodu prawnego, jak i całego procesu rozwodowego.



5.Faza przystosowania i odbudowy. W okresie tym można dostrzec dwa aspekty:
psychologiczny i społeczny. W aspekcie psychologicznym proces rozwodowy
kończy się ukształtowaniem się nowego stylu życia, przywróceniem poczucia
wartości i ponownym zdefiniowaniem celów życiowych. Jednocześnie słabną
negatywne uczucia i pojawia się gotowość do nawiązywania nowych,
satysfakcjonujących związków z pełnym zaangażowaniem emocjonalnym.



Pomyślne zakończenie procesu rozwodowego oznacza reorganizację i redefinicję
rodziny. Każdy z byłych małżonków musi ustalić swoje kontakty z dziećmi
(jeżeli są). Jest to o tyle trudne, że nie ma modeli ról ani zasad
społecznych regulujących zachowania osoby rozwiedzionej w stosunku do
społeczności lokalnej (przyjaciół, sąsiadów) i rodziny pochodzenia.
Warunkiem dobrego przystosowania jest zakończenie procesu rozwodu
psychicznego i osiągnięcie porozumienia. Kressel i Deutsch
stwierdzają: "Dobry rozwód, podobnie jak dobre małżeństwo, jest wspólnym
przedsięwzięciem. Oboje małżonkowie muszą chcieć zakończyć swój związek, tak
jak kiedyś chciały go zainicjować"

    • bezecnymen Re: Rozwód -fazy socjologiczne. Ciekawe. 08.06.05, 22:46
      miło dowiedzieć się, że jestem w fazie piątejsmile
      bardzo natomiast podoba mi się określenie...dobry rozwód....jest po prostu
      piękne w swej prostocietongue_out
    • vertigo5 Re: Rozwód -fazy socjologiczne. Ciekawe. 08.06.05, 22:50
      O ! a cóż to za esej Samosiu ?

      Ja szczerze powiedziawszy nie mam (i nie wiem czy kiedykolwiek będę miał)
      ochoty na takie głębokie analizy psychologiczne czy socjologiczne mojego
      małżeństwa. Inna sprawa, że czasem myślę o pewnej periodyzacji całej mojej
      znajomości z wciąż jeszcze żoną. Ale nie wiem czy to potrzebne, czy nie lepiej
      wypalic - na tyle na ile się da -pamięć jakimś takim duchowym "żelazem".
      Jak coś sie kończy - wiem że nieodwołalnie - to lepiej patrzec do przodu, a
      nie grzebać się w bolesnej historii.
      Wszak "ważne są tylko te dni których jeszcze nie znamy"...
      • samosia75 Re: Rozwód -fazy socjologiczne. Ciekawe. 08.06.05, 23:07
        Tekst nie jest mojego autorstwa. Znalazłam i uznałam, że interesujące jest
        takie analityczne podejście do tego tematu.
        Myślę, że Ci, którzy są w stanie chłodno i bez emocji zanalizować swoje
        małżeństwo są już w fazie 5- tak jak Bezecny wink Ja chyba też już jestem na tym
        etapie.
        Czyli to co najgorsze raczej minęło...
        Widocznie Vertigo musisz jeszcze troche poczekać na punkt 5... Czas...
        • vertigo5 Re: Rozwód -fazy socjologiczne. Ciekawe. 08.06.05, 23:09
          to ja Was muszę dogonić wink
          Bo chyba sobie chwalicie ten etap, nieprawdaż ?
          • samosia75 Re: Rozwód -fazy socjologiczne. Ciekawe. 08.06.05, 23:12
            Nie wiem jak Bezecny, ale ja się cieszę, że jestem już w tym miejscu..
            • jarkoni Re: Rozwód -fazy socjologiczne. Ciekawe. 08.06.05, 23:29
              Czekam na etap 5, oby jak najbardziej bezstresowo sad
            • vertigo5 Re: Rozwód -fazy socjologiczne. Ciekawe. 09.06.05, 00:15
              samosia75 napisała:

              > Nie wiem jak Bezecny, ale ja się cieszę, że jestem już w tym miejscu..

              Dogonię Was smile
        • bezecnymen Re: Rozwód -fazy socjologiczne. Ciekawe. 08.06.05, 23:36
          tylko jedno zastrzeżenie...ja dawno przestałem analizować moje byłe
          małżeństwo...po co stare strupy rozdrapywać?
          • tricolour Re: Rozwód -fazy socjologiczne. Ciekawe. 08.06.05, 23:45
            tylko jedno zastrzeżenie...ja dawno przestałem analizować moje byłe
            małżeństwo...po co stare TRUPY rozdrapywać?
            • bezecnymen trupy:P 09.06.05, 06:39
              na cmentarzu rafinowskim
              wszystkie trupy poszły spać
              tylko jeden mały trupek
              ściągnął majtki, poszedł sr..
              wtem otwiera się mogiła
              i wychodzi stary trup
              ach ty synku sk...synku
              ja ci posr.. na mój grób!!!
              big_grinDDDDDDDDDDD
              • samosia75 Re: trupy:P 09.06.05, 11:37
                Bezecny..nic tylko pogratulować talentu!!! big_grinD
    • tricolour Fajnie... :) 08.06.05, 23:33
      ... pojawia się gotowość do nawiązywania nowych, satysfakcjonujących związków z
      pełnym zaangażowaniem emocjonalnym.

      smile))
      • bezecnymen Re: Fajnie... :) 08.06.05, 23:36
        nawet baaaardzo fajnie
        yooooopiiiiicayeeeeeybig_grin
        • samosia75 Re: Fajnie... :) 08.06.05, 23:42
          Mnie też się podoba big_grin
          • gosiaas25 Re: Fajnie... :) 09.06.05, 00:19
            czekajcie, czekajcie
            a da mi to ktoś na piśmie??
            • scriptus Re: Fajnie... :) 03.10.05, 13:22
              Ja też się obawiam, czy osoba po 15 - 20 -30 letnim związku jest tak zaraz
              zdolna do "nawiązywania satysfakcjonujących związków". Może po rocznym, góra
              pięcioletnim związku można powrócić "do normy"...
    • buba77 Re: Rozwód -fazy socjologiczne. Ciekawe. 30.09.05, 14:39
      No niewiarygodne, jak to jest prawdziwe. Niestety jestem dopiero w fazie
      czwartej, buuuu sad(
      Biorąc pod uwagę fakt, ze większość faz jest ogromnie frustrująca i stresująca
      (w dodatku bardziej dla jednej strony niż dla drugiej) oraz że mogą one trwać
      latami, dochodzę do wniosku, ze ludzie nie powinni się rozwodzić.
      Rozwód... i co dalej?
      • scriptus Re: Rozwód -fazy socjologiczne. Ciekawe. 03.10.05, 07:01
        Czy te fazy sa nieuchronne w każdym małżeństwie???
        Nie da się tego zatrzymać???
        A w ogóle, jak długo trwają te fazy???
        Najbardziej do określenia mojej sytuacji pasuje faza 2, czyli, ile lat
        frustracji przede mną ???
        Chyba lepiej się było nie żenić sad
    • akacjax Re: Rozwód -jako przedsięwzięcie wspólne-hahaha 03.10.05, 07:13
      To mi się podoba. Zwłaszcza w porównaniu do dobrego małżeństwa...gdyby było
      dobre nie byłoby wzmianki o rozwodzie...
      Poza tym jak wyglądają te fazy, gdy jedna ze stron niby robi wszystko by
      doprowadzić do rozwodu, a w sumie to chyba nie umie się z nim pogodzić?
      Bo ja mam takie wrażenie, że mój osobisty ex mimo iż głosi, że tego chciał to
      nadal tkwi za ścianą..bo przecież u mnie jest wygodnie, choć ja taka niedobra,
      niezaradna, flejtuch prawie, materialistka, no i oczywiście nie umiem się
      dziećmi zająć, głodzę ich itd.

      A ja wcale nie czuję porażki wychodząc z tego związku...
      I bądź tu mądrysmile
      To ja może lepiej pójdę spać...dobranoc.
      • bezecnymen Re: Rozwód -jako przedsięwzięcie wspólne-hahaha 03.10.05, 07:20
        spać.........
        sen powoduje, że skazaniec jest królemsmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja