Dlaczego kobiety wychodzą za mąż?

30.06.05, 11:48
Dlaczego kobiety wychodzą za mąż? Takie pytanie zadano internautom
odwiedzającym portal Psychologia.edu.pl. Oto odpowiedzi:

Ponieważ obawiają się samotności. 47%
Bo ulegają presji społecznej. 18%
Bo chcą mieć dzieci. 10%
Żeby zabezpieczyć swoje interesy materialne w związku z mężczyzną. 9%
Żeby mieć ustabilizowane życie seksualne. 4%
Bo ulegają presji mężczyzny. 2%
Bo potrzebują kogoś do pomocy w gospodarstwie domowym. 1%
Nie wiem. 9%

Sondaż przeprowadzono w dniach 25.08.-04.09.2002. Wzięło w nim udział 770 osób.
    • mindsailor Re: Dlaczego kobiety wychodzą za mąż? 30.06.05, 12:03
      a ja wyszłam za mąz z miłości.
      ciekawe, jak toczy się życie tym, które udzieliły odpowiedzi, jak w ankiecie?wink
      • anybody1 Re: Dlaczego kobiety wychodzą za mąż? 30.06.05, 12:06
        no właśnie, ciekawe czemu ankieta nie przewidziała odpowiedzi "z miłości" smile
        • mindsailor Re: Dlaczego kobiety wychodzą za mąż? 30.06.05, 12:20
          może to niemodne?wink
      • phokara Re: Dlaczego kobiety wychodza˛ za ma˛z˙? 30.06.05, 12:07
        Taaa... ja tez z milosci.
        Widzisz, mindsailor jakie jestesmy wyjatkowe. Wymykamy sie wszelkim statystykom.
        • mindsailor Re: Dlaczego kobiety wychodza˛ za ma˛z˙? 30.06.05, 12:20
          taaa, tylko jak my na tym wychodzimy??? może trzeba było pozostać takim
          szaraczkiem, wyjść za mąz dla kasy i wieść spokojne życie u boku męża?wink
          • e.mes Re: Dlaczego kobiety wychodza˛ za ma˛z˙? 30.06.05, 12:33
            mindsailor napisała:

            > taaa, tylko jak my na tym wychodzimy??? może trzeba było pozostać takim
            > szaraczkiem, wyjść za mąz dla kasy i wieść spokojne życie u boku męża?wink

            Też tak sobie myślę. Trzeba mi było wyjść za gajowego Roberta, który na dzień
            dobry dostał domek w lesie i 5024zł netto na miesiąc.
            • mindsailor Re: Dlaczego kobiety wychodza˛ za ma˛z˙? 30.06.05, 12:35
              a mi trzeba było brać prawnika, z nieograniczonym dostępem do kasy babci w
              Anglii, dobrą pracą, autem i mieszkaniem w apartamentowcuwink
              • e.mes Z rozsądku? 30.06.05, 12:40
                mindsailor napisała:

                > a mi trzeba było brać prawnika, z nieograniczonym dostępem do kasy babci w
                > Anglii, dobrą pracą, autem i mieszkaniem w apartamentowcuwink

                Z jakichś badań wynikło, że najtrwalsze są małżeństwa z rozsądku.
                Jak dotrę do tych badań, to je opublikuję.
        • e.mes No ale ja też! 30.06.05, 12:34
          phokara napisała:

          > Taaa... ja tez z milosci.
          > Widzisz, mindsailor jakie jestesmy wyjatkowe. Wymykamy sie wszelkim statystykom
          > .

          Z miłości wyszłam za mąż. I myślałam, że "człowiek niech nie rozłącza". A tu...
          • mindsailor Re: No ale ja też! 30.06.05, 12:36
            a rozwodzisz się ze swojej, czy jego winy?
            • e.mes Re: No ale ja też! 30.06.05, 12:40
              mindsailor napisała:

              > a rozwodzisz się ze swojej, czy jego winy?

              Formalnie (sądownie) - z jego winy.
              Życiowo - pewnie nie do końca udało mi się zrobić wszystko, co chciałam. Tak
              sobie teraz myślę, że popełniłam wiele błędów.
              • mindsailor Re: No ale ja też! 30.06.05, 12:45
                jesteś już po czy w trakcie?
                ja za dwie godziny mam pierwszą rozprawęsad(((((((((
                • e.mes Re: No ale ja też! 30.06.05, 12:51
                  mindsailor napisała:

                  > jesteś już po czy w trakcie?
                  > ja za dwie godziny mam pierwszą rozprawęsad(((((((((

                  Ja już jestem po. Niczego nie pamiętam; pewnie dlatego ciągle mi trudno uwierzyć.
                  Tobie, mindsailor, życzę stalowych nerwów; ja ryczałam cały czas (co tylko
                  doprowadzało męża do pasji).
                  Spróbuję Ci telepatycznie dodać otuchy.
                  • mindsailor Re: No ale ja też! 30.06.05, 13:07
                    dziękismile
    • scriptus Kij w mrowisko ;DDDDDDP 30.06.05, 13:15
      e.mes napisała:

      > Dlaczego kobiety wychodzą za mąż? Takie pytanie zadano internautom
      > odwiedzającym portal Psychologia.edu.pl. Oto odpowiedzi:
      >
      > Ponieważ obawiają się samotności. 47%
      > Bo ulegają presji społecznej. 18%
      > Bo chcą mieć dzieci. 10%
      > Żeby zabezpieczyć swoje interesy materialne w związku z mężczyzną. 9%
      > Żeby mieć ustabilizowane życie seksualne. 4%
      > Bo ulegają presji mężczyzny. 2%
      > Bo potrzebują kogoś do pomocy w gospodarstwie domowym. 1%
      > Nie wiem. 9%
      >
      > Sondaż przeprowadzono w dniach 25.08.-04.09.2002. Wzięło w nim udział 770
      osób.
      >


      A czy jest tam coś na temat "Po co właściwie mężczyźni się do jasnej Anielki,
      żenią?". Tego chyba nie wie nikt. Chyba nie robią tego z miłości, wstrętne
      samce... Inne powody nie znane, po co kupować browar, żeby się napić piwa wink))))

      W tym zestawieniu o kobietach, poza "z miłości" brakuje także "dla kasy", suma
      tych dwóch powodów zapewne da wynik bliski 100 %, odpowiedzi zależą zapewne od
      stażu ... Przy większej niż 770 liczbie ankietowanych reszta powodów, poza "nie
      wiem", pewnie będzie miała odsetek marginalny...

      • e.mes Re: Kij w ........................ 30.06.05, 13:35
        scriptus napisał:


        > A czy jest tam coś na temat "Po co właściwie mężczyźni się do jasnej Anielki,
        > żenią?". Tego chyba nie wie nikt. Chyba nie robią tego z miłości, wstrętne
        > samce... Inne powody nie znane, po co kupować browar, żeby się napić piwa wink)))
        > )
        >
        > W tym zestawieniu o kobietach, poza "z miłości" brakuje także "dla kasy", suma
        > tych dwóch powodów zapewne da wynik bliski 100 %, odpowiedzi zależą zapewne od
        > stażu ... Przy większej niż 770 liczbie ankietowanych reszta powodów, poza "nie
        >
        > wiem", pewnie będzie miała odsetek marginalny...
        >

        Ja poszukam... Ale ja naprawdę nie wiem, po co faceci się żenią, przecież tak
        naprawdę zalezy im tylko na przedłużeniu gatunku...
        • scriptus Re: Kij w ........................ 30.06.05, 15:03
          Spróbuj też znaleźć, dlaczego kochający się ludzie się rozwodzą (za dużo
          tych "się" :o/)

          jakoś mi nie pasuje żaden z wymienionych powodów, z miłości, dla kasy, dla
          przedłużenia gatunku, dla bezpieczeństwa, czy walki z samotnością
          • scriptus Mam... dlaczego ludzie się rozwodzą... 30.06.05, 15:05
            Chyba z głupoty...
            • e.mes ... dlaczego ludzie się rozwodzą... 30.06.05, 15:12
              Pewnie dlatego, że któremuś się już przestaje chcieć.
              Mamy wyobrażenia, że wspaniała miłość to płatki róż, które nigdy nie zwiędną. Że
              przez całe życie będziemy kroczyć po miękkim dywanie, a wokół tryskać będą
              fajerwerki.
              Tymczasem życie rozczarowuje: zamiast płatków są kolce, zamiast dywanu jest
              bruk. Człowiek oczekiwał czego innego, więc w momencie kryzysu boi się i nie
              chce walczyć, lecz szuka czegoś, co znów spowoduje, że płatki róż ożyją.
              • im13 Re: ... dlaczego ludzie się rozwodzą... 01.07.05, 11:46
                e.mes napisała:

                > Pewnie dlatego, że któremuś się już przestaje chcieć.
                Człowiek oczekiwał czego innego, więc w momencie kryzysu boi się i nie
                > chce walczyć, lecz szuka czegoś, co znów spowoduje, że płatki róż ożyją.
                Właśnie. Przestaje się chcieć, bo przez ileś lat się chciało, starać, zmieniać
                się, walczyć z kryzysem (poważnym). I tylko odrobiny zrozumienia, ciepła,
                miłości i troski w zamian oczekiwałam. Aż wreszcie przestało mi się chcieć,
                miłość umarła. Tylko jak to elegancko skończyć? Walczyć już nie chcę, bo się
                spaliłam. A on postanowił przekornie zacząć się starac o mnie... Teraz???? PO
                co? Gdzie był, kiedy tłumaczyłam (bo próbowałam tłumaczyć, może jestem
                słabeuszem?). Gdzie był, kiedy prosiłam o akceptację (to niemożliwe, że wszystko
                robię/robiłam źle)? I teraz chce o mnie walczyć? Ja już dla niego nie żyję. tak,
                tak, wredna jędza ze mnie.
                • e.mes Słuchaj, jędzo 01.07.05, 12:20
                  > tak, wredna jędza ze mnie.

                  Nie wiem, czy z Ciebie jest wredna jędza. Nie wiem, dlaczego akurat tak jest, że
                  nie masz ochoty już niczego naprawiać.
                  Ale wiem, że warto walczyć póki jest cień nadziei.
                  • im13 Re: Słuchaj, jędzo 01.07.05, 15:52
                    Walczyłam, póki miałam cień nadziei... że będziemy mieć dla siebie trochę
                    uśmiechu, tolerancji dla słabostek (nie znam nikogo idealnego), jakieś wsparcie
                    psychiczne (no, tu już wiem, że przesadziłam z oczekiwaniami), trochę
                    cierpliwości , by nie wrzeszczeć z byle powodu. I to lista "drobiazgów".
                    Niestety, one uzupełniły obraz mężczyzny o wielu zalatach, ale porywczego,
                    despotycznego.. nie dałam rady. Szczególnie, że było do wybaczenia coś dużego...
                    Ale życzę mu dobrze, tylko już nie ze mną. Ja już chcę spokoju... ciszy... a nie
                    ciągłych żadań, żądań... Dzięki - to do wszystkich mądrych i doświadczonych,
                    którzy tu piszą. Ja teraz wiem lepiej, co będzie oznaczała moja decyzja. Pozdrawiam.
                • scriptus Re: ... dlaczego ludzie się rozwodzą... 01.07.05, 13:36
                  Czytając to, co napisałaś, widziane Twoimi oczami, zastanawiam się, czy i ile
                  ile jest podobieństwa w naszej sytuacji do Waszej, czy nie istnieje coś, czego
                  ja przez lata nie dostrzegam, a co chciałaby uzyskać moja żona, która też,
                  jakby z czegoś zrezygnowała. Sam nie wiem, może tu jest jakiś klucz. Wciąż
                  pragnę myśleć, że nie jest za późno i da się coś zrobić. Tylko nie wiem, co. sad

                  Ja głęboko wierzę, że dopóki żyjemy, nigdy nie jest za późno.
                  • e.mes Re: ... dlaczego ludzie się rozwodzą... 01.07.05, 13:53
                    > Ja głęboko wierzę, że dopóki żyjemy, nigdy nie jest za późno.

                    Scriptus, nie wiem czy masz jeszcze siłę do walki. Uważaj tylko, bo po rozwodzie
                    jest NA PEWNO za późno...
                    • mindsailor Re: ... dlaczego ludzie się rozwodzą... 01.07.05, 14:21
                      nieprawda!!! znam parę, która po rozwodzie jeszcze raz się zeszła, wzięli ślub
                      i są ze sobą już 30 lat!smile))
                      • e.mes Re: ... dlaczego ludzie się rozwodzą... 01.07.05, 14:29
                        mindsailor napisała:

                        > nieprawda!!! znam parę, która po rozwodzie jeszcze raz się zeszła, wzięli ślub
                        > i są ze sobą już 30 lat!smile))

                        Tylko jedną taką parę znasz?
                        • mindsailor Re: ... dlaczego ludzie się rozwodzą... 01.07.05, 15:02
                          tylko???? myślałam, że to optymistyczne, że AŻ jedną!sad
                    • scriptus Re: ... dlaczego ludzie się rozwodzą... 01.07.05, 18:35
                      e.mes napisała:


                      > Scriptus, nie wiem czy masz jeszcze siłę do walki. Uważaj tylko, bo po rozwodzi
                      > e
                      > jest NA PEWNO za późno...


                      Wiem...
            • e.mes ... dlaczego ludzie się rozwodzą... - suplement 30.06.05, 15:14
              www.polska.pl/aktualnosci/specdlapolski/article.htm?id=137354
              • scriptus Re: ... dlaczego ludzie się rozwodzą... - supleme 30.06.05, 15:28
                e.mes napisała:

                > www.polska.pl/aktualnosci/specdlapolski/article.htm?id=137354


                W skrócie, ludzie rozwodzą sie z nudów...

                Ergo, muszę czymś zająć małżonkę, zapewne nie ma nic do roboty :o(
Pełna wersja