Na dyskoteke bez swojego faceta

10.07.05, 12:15
To chyba nic zlego.Bylam akurat na miescie z kolezankami stwierdzilysmy,ze
pojdziemy na godzine do dyskoteki potanczyc troche.Moj facet sie
obrazil,wyzwal i chce sie rozstac.Co go tak urazilo? Na sumieniu nic nie
mam,nie tanczylam z zadnym facetem.Kulturalnie wypilam drinka i potanczylam.
Co gorsze on sam beze mnie chodzil na dyskoteki,nie wiem co on tam robil.
A teraz on nie chce mnie znac.Twierdzi,ze poszlam po kryjomu i sie zabawialam.
Czy ja jestem nienormalna czy on.
    • akacjax Re: Na dyskoteke bez swojego faceta 10.07.05, 15:33
      nie wiem, czy to złe, czy dobre. Ale jeżeli facet chce się rozstać(nie ważne,
      czy z tego, czy z innego powodu, a tylko szukał pretekstu) to, co zamierzasz?
      Trzymać go na siłę? To źle rokuje, tak na moje oko.
    • bezecnymen Re: Na dyskoteke bez swojego faceta 10.07.05, 16:43
      oj dzieci dzieci.......
      • jarkoni Re: Na dyskoteke bez swojego faceta 10.07.05, 18:34
        skopiuję: oj dzieci, dzieci...
        • samosia75 Re: Na dyskoteke bez swojego faceta 10.07.05, 19:31
          Ja nie potrafię nic doradzic, bo takie dylematy miałam kilka lat świetlnych
          wstecz. Może Bezecny? Przecież jest pedagogiem.. big_grinDDDDDDD
          • bezecnymen Re: Na dyskoteke bez swojego faceta 10.07.05, 20:08
            mam wakacjetongue_out
            a poza tym co to za problem? nie widzę....zazdrość? czy pospolity brak
            zaufania? z takiego powodu się rozstawać?...a zresztą może to i lepiejsmile
            nie jestem poradnikiem dla zaniepokojonych panienek, sorry
            • akacjax Re: Na dyskoteke bez swojego faceta 10.07.05, 20:23
              Może lepiej rozstać się na początku, gdy coś nie tak, niż dopasowywać się do
              ciasnych wymagań, które wkrótce zaczną uwierać...
              a luby odpowie: widziały gały..


    • anja_pl Re: Na dyskoteke bez swojego faceta 10.07.05, 20:03
      muszla7 napisała:

      > To chyba nic zlego.[ciach]

      masz rację to nic złego

      > Na sumieniu nic nie
      > mam,nie tanczylam z zadnym facetem.Kulturalnie wypilam drinka i potanczylam.

      a nawet jakbyś z kimś innym tylko zatańczyła to też nie miałabyś nic na
      sumieniu, przecież nie o taniec w dyskotece chodzi, tylko o codzienne życie, o
      zaufanie

      > Co gorsze on sam beze mnie chodzil na dyskoteki,nie wiem co on tam robil.

      i nie zastanawiaj się, masz takie samo prawo bywać tak, gdzie masz ochotę jak
      on, co Ty dziewczyno: masz być ślepa i głucha i z wszystkich przyjemności
      rezygnować, a on nie? Toż to dziecinanda, to jego sprawa, żebyś codziennie
      wybierała jego a nie innego, niech sie stara, a zabraniać to może sobie ...

      > A teraz on nie chce mnie znac.Twierdzi,ze poszlam po kryjomu i sie zabawialam.

      każdy pretekst jest dobry jak się chce skończyc a klasy brak ...

      > Czy ja jestem nienormalna czy on.

      on jest totalnie niedojrzały, dziecinny i takie tam...
      mam nadzieję, że jeszcze za niego nie wyszłaś?
      • samosia75 Re: Na dyskoteke bez swojego faceta 10.07.05, 20:37
        A ile Muszlo masz latek??
        • anja_pl Re: Na dyskoteke bez swojego faceta 10.07.05, 20:40
          7 ?? smile))))))))

          o to samo miałam spytać,
          tak też sobie myślę, że to nie to forum ...
          • muszla7 Re: Na dyskoteke bez swojego faceta 10.07.05, 20:58
            24
            • bezecnymen Re: Na dyskoteke bez swojego faceta 10.07.05, 21:01
              nie chciałbym tyle mieć....właśnie byłbym się kochał z exią, potem się ożenił i
              wszystko przeżywał raz jeszcze...horrorsmile
          • akacjax Re: Na dyskoteke bez swojego faceta 10.07.05, 21:02
            Młodzi teraz inaczej patrza na związki. Nie zakładają dozgonności ich trwania.
            Ona zapytała nas, czy takie postępowanie jest powodem do rozstania(inaczej
            mówiąc rozwodu), ale może to tylko wierzchołek góry lodowej, może oni
            zaobrączkowani? Niewiele wiemy.
            Można powiedzieć oj, dzieci, dzieci, a może to coś więcej niż nam się wydaje?
            Ja oczywiście mam spatrzone spojrzenie na kłótnie i niekłótnie w związkach....
            • bezecnymen Re: Na dyskoteke bez swojego faceta 10.07.05, 21:07
              ja odebrałem ten wątek tak jak to widac powyżej...dlaczego mam zakładać, że to
              małżeństwo w kryzysie skoro muszla nie zechciała nic o sobie napisać...a nie
              znając szczegółów, ten problem nie wydaje mi się poważny, może gdyby wiedzieć
              więcej potraktowałbym go z należnym zamysłem i powagą...
              sam wiek o dorosłości nie świadczy, do czego chyba nikogo tutaj nie muszę
              przekonywać, można mieć 40tkę i nadal byc dzieckiem, czy nie tak?
              • anja_pl Re: Na dyskoteke bez swojego faceta 10.07.05, 21:13
                toż przecież My wszyscy dziećmi jesteśmy
            • anja_pl Re: Na dyskoteke bez swojego faceta 10.07.05, 21:12
              myślisz, że my to już za starzy na dyskoteki ? wink))

              może, ale ja w Jej wieku, na pewno nie pozwoliłabym swojemu chłopakowi
              zabraniać mi chodzić na dyskoteki, to pewne,
              24 - studia kończyła i cały świat był mój smile))))))
              i zawsze miałam swoje zdanie, co nie znaczy, że go nie zmieniałam, jeśli druga
              strona mnie przekonała do swoich racji,

              ale rozstanie z powody tańca na dyskotece to jakaś kosmiczna pomyłka, nie w tym
              incydencie jest problem,
              no chyba, że taniec był bardzo bezecny smile)))))))
              • bezecnymen Re: Na dyskoteke bez swojego faceta 10.07.05, 21:25
                pewnie qmpel mu powiedzial że jego dziwczyna szalała na dyscetongue_out
                • akacjax Narybek na forum 10.07.05, 21:29
                  teraz qumpel tak doniósł, za pewien czas przybędą dwie dusze do nas z pytaniem
                  co dalej...wink
                  • bezecnymen Re: Narybek na forum 10.07.05, 21:36
                    jeśli już to jedna, np. pęknięta muszla
                • anja_pl Re: Na dyskoteke bez swojego faceta 10.07.05, 21:30
                  i na pewno bezecnie tongue_outtongue_outtongue_out
                  • akacjax Re: Na dyskoteke bez swojego faceta 10.07.05, 21:32
                    A swoja drogą skoro tak szybko padła odpwiedź na pytanie o wiek, może
                    dostaniemy więcej wyjaśnień od siódmej muszli?
                    • bezecnymen Re: Na dyskoteke bez swojego faceta 10.07.05, 21:34
                      wątpię tongue_out
              • jarkoni Re: Na dyskoteke bez swojego faceta 10.07.05, 21:41
                hmmm a ja mam swoje głupie doświadczenia, powiem to nawet jak dostanę po
                głowie....była 24 latka wyszła z kuzynką na dyskotekę, mówiła jak bardzo mnie
                kocha wychodząc, i że się będzie odzywać, po czym wyłączyła telefon, może to i
                śmieszne, ale po 3 rano po powrocie napisała mi na GG "przepraszam" a
                następnego dnia przyznała, że poznała super faceta na dyskotece, ale to nic
                takiego, tylko tańczyli i dała mu swój numer telefonu i tylko smsują...
                Linczu oczekuję...Ale uprzedzam, wtedy się wkurzyłem max...
                • bezecnymen Re: Na dyskoteke bez swojego faceta 10.07.05, 21:44
                  sam się powieś big_grinDDD
                • akacjax Młodość ma swoje prawa 10.07.05, 21:56
                  wink
                  • bezecnymen Re: Młodość ma swoje prawa 10.07.05, 21:58
                    zwłaszcza wobec tych ehm nieco starszych tongue_out
                    • jarkoni Re: Młodość ma swoje prawa 10.07.05, 22:07
                      a konkluzja jest jedna: mój Tata całe życie mi powtarzał, że na imprezy chodzi
                      się albo razem albo wcale.....I to bardzo głęboka prawda życiowa, możecie
                      wierzyć albo nie...
                      • akacjax Jak się taty nie słucha... 10.07.05, 22:26
                        to się żałuje...
                        albo nie, ja swojego chyba nie słuchałam, bo nic mi nie prawił, nie zakazywał,
                        nie nakazywał...
                        i myślałam, że wszyscy faceci są dobrzy, normalni, łagodni, jak onsad
                        • muszla7 Re: Jak się taty nie słucha... 10.07.05, 22:40
                          Jestesmy razem 8 lat.Poznalam go juz na poczatku technikum.
                          • akacjax I jesteście ot tak 10.07.05, 22:59
                            czy może mieszkacie razem +poważne plany
                            • phokara Re: I jesteście ot tak 10.07.05, 23:16
                              Ech, pieknie muszelka zaszumiala,
                              zaszalala na disco (a jak nie zaszalala, to radze wracac i zaszalec efektywnie)

                              Muszelko droga,
                              nie laz na dyskoteki wiecej bez swego wyrozumialego amanta. Nigdzie nie laz bez
                              niego, toz to zbrodnia karana prawem i lewem. Zabieraj go ze soba wszedzie.
                              Bron boze po sprawunki nie skacz samotnie. I u fryzjera niech z Toba siedzi 3
                              godziny, bo co to jest, zeby Cie obcy chlop mizial po wlosach bez kontroli.
                              Wszedzie razem, pamietaj! Ziemniaki obierac - razem, nogi depilowac - tym
                              bardziej, z kumpela na ploty - koniecznie z nim, bo inaczej stwierdzi, ze mu
                              tylek obrabiasz albo za innym sie ogladasz. Zawsze, wszedzie w 2 wcieleniach,
                              inaczej sie nie godzi.

                              I czekamy na sygnal kiedy przestaniesz byc dla onego mezczyzny romantyczna
                              muszelka a staniesz sie muszla klozetowa.

                              I wtedy zapraszamy na forum, gdzie zaczniemy Cie pocieszac z calych sil.
                          • bezecnymen Re: Jak się taty nie słucha... 10.07.05, 23:21
                            zapewne chciałaś napisać..spotkałam go.... bo najwyraźniej po tych 8 latach
                            jeszcze go nie znasz skoro zaskoczona jesteś jego reakcją na ten wypad
                            dyskotekowy....
                            • jarkoni Re: Jak się taty nie słucha... 11.07.05, 09:00
                              hihih ale muszla poruszyła banalnym tematem....Lady P. a najlepiej gdyby facet
                              był przy swojej kobiecie przy praniu, gotowaniu, prasowaniu,
                              sprzątaniu...aktywnie uczestnicząc, albo po prostu dzieląc się obowiązkami...A
                              co do imprez typu dyskoteka czy sylwester czy wyjście do hmmm np klubu nocnego
                              wg mnie jednak powinno bywać wspólne, no chyba, że mamy inne plany i nadzieję
                              na poznanie nowego osobnika płci przeciwnej...Mówię nie generalizując, ale o
                              swoim konkretnym przypadku pt wyłączenie telefonu, samoistne przepraszanie po
                              powrocie i że tylko poznałam super faceta, ale to nic nie znaczy, tylko
                              tańczylismy, tylko mu dałam swój numer i tylko smsujemy...Może to śmieszne
                              albowiem stary jestem, ale zabolało i to był poczatek braku zaufania..
                              • phokara Re: Jak sie˛ taty nie s?ucha... 11.07.05, 10:41
                                Jarkoni,
                                mysle, ze mozesz miec uraz, ale przypadek jest skrajny. Swoja droga dziewcze wykazalo
                                pewien brak empatycznego-intelektu. Samoistne kajanie sie po powrocie, tez by mnie zmrozilo i
                                dalo do myslenia.
                                Teraz.

                                Bo szkoda, ze nie dawalo mi do myslenia, jak moj ex nie wrocil raz na noc do domu, tlumaczac:
                                Ech, no nawalilem sie i zasnalem w knajpie... do 9.00 rano!. Teraz sobie mysle, ze nie wiem
                                gdzie takie knajpy sa w wa-wie.
                                No ale, jak sie kocha, to sie ufa. uff, uff... mysle, ze pogloski o mojej bystrosci sa dalece
                                przesadzone.
    • julka1800 Re: Na dyskoteke bez swojego faceta 11.07.05, 09:19
      jarkoni, zajrzyj na pocztę
Inne wątki na temat:
Pełna wersja