Lep na muchy, czyli jak poderwać faceta

11.07.05, 16:17
Za namową Phokary rozpoczynam nowy wątek.
Temat przewodni to sposoby uwodzenia mężczyzn, tak aby było skutecznie.
Myślę, że Panowie mogą nam pomóc w tej delikatnej materii.
Tylko, Panowie, prosiłabym bez rad w stylu krótka spódniczka i duży dekolt.
Zależy nam na bardziej wyrafinowanych pomysłach.
Czekamy na propozycje.
    • kruszynka301 Re: Lep na muchy, czyli jak poderwać faceta 11.07.05, 17:28
      zasada jest prosta: im bardziej chcesz kogoś poznać (licząć na dłuższy związek), tym mniej krąży facetów obok Ciebie, tym szybciej uciekają.
      Kiedy powiedziałam sobie, że już nie szukam, chcę sama z córeczką w spokoju cieszyć się życiem, i żaden mężczyzna nie jest mi potrzebny, wtedy nie mogłam się opędzić od mężczyzn, którzy chcieli mi udowodnić, że jednak się mogą do czegoś przydaćwink.
      Oczywiście związałam się z mężczyzną (po tygodniu znajomości), który postępował identycznie jak ja, tylko że z kobietamiwink))).
      Poznaliśmy się na czacie, gdzie wymienialiśmy ogólne spostrzeżenia na temat zachowań ludzkich, pisząc z pozycji osób obleganych przez płeć przeciwną.
      • scriptus Re: Lep na muchy, czyli jak poderwać faceta 11.07.05, 18:42
        Czego Drogie Panie nie wiecie, przecież wystarczy powłóczyste spojrzenie i cień
        uśmiechu, a już faceci wariują...
        Przecież każda z Was to potrafi, ta umiejętność jest zawarta w tej parze genów XX.
        • scriptus Re: Lep na muchy, czyli jak poderwać faceta 11.07.05, 18:54
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=211&w=26275740&a=26275740
          • scriptus Re: Lep na muchy, czyli jak poderwać faceta 11.07.05, 19:01
            to też na temat:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=26141328&a=26141328
    • phokara Re: Lep na muchy, czyli jak poderwać faceta 11.07.05, 21:44
      Kasiu mila,
      przynajmniej wiemy juz, jak NIE MOZNA poderwac faceta. To juz cos. Nie dzialaja
      podchody typu: moj madry i wspanialy rusz lbem i wysyp zen genialny pomysl jak
      cie uwiesc (w sina dal).
      Nieopatrznie napisalas (ach porywcza niewiasto!):

      > Tylko, Panowie, prosiłabym bez rad w stylu krótka spódniczka i duży dekolt.
      > Zależy nam na bardziej wyrafinowanych pomysłach.

      Mysle ze wyploszylas ich uzywajac trudnego slowa "wyrafinowanych". No
      przegielas z trescia postu - po prostu. A eliminacja rozwiazan pt "krotka
      kieca, dluuuugi dekolt" odebrala im resztki checi do myslenia.

      Ale nie martw sie, mysle ze same damy rade cos wykombinowac, na co sie bez
      watpienia nabiora. Tylko wczesniej odpowiedz sobie na pytanie czy jest sens sie
      nadwyrezac. Ja tam sie czuje lekko zmeczona, klade sie wiec na kanapie, gdzie
      bede lezec i pachniec. I nie myslec.

      SCRIPTUSIE!
      powyzszy wywod nie tyczy sie Twej osoby (pisze to dopiero na koncu - to
      wstretna kobieca taktyka podrywu pt. wziasc goscia na przetrzymanie - kasia
      zapisalas?)
      Popisales sie troche - bedzie Ci to wiec policzone. Choc z odpowiednia
      adnotacja, ze sam napisales 3 zdania, a reszte zerznales.

      Mz
      • scriptus Re: Lep na muchy, czyli jak poderwać faceta 11.07.05, 22:25
        phokara napisała:

        > Popisales sie troche - bedzie Ci to wiec policzone. Choc z odpowiednia
        > adnotacja, ze sam napisales 3 zdania, a reszte zerznales.
        >
        > Mz

        Nie wymagaj ode mnie doświadczenia w tych waszych damskich sztuczkach na
        facetów, nie umiem ich stosować i nie jest mi to potrzebne. Mam swoje, męskie
        sposoby, zupełnie odmienne od Waszych, damskie mogę trochę znać z obserwacji,
        ale to nie to samo, jak opis doświadczenia z pierwszej ręki.
        • phokara Re: Lep na muchy, czyli jak poderwać faceta 11.07.05, 22:48
          Scriptus, kochany
          czuje wirtualnie ze sie nabzdyczyles.

          O rety...

          Dzieki. Ktos mnie tu wreszcie potraktowal powaznie. Wzruszylam sie baaaardzo.
          Ale ja juz z natury jestem niepowazna, wiec... hmm, no nie wiem co napisac.

          Naprawde zbiles mnie z tropu.

          Wiec dodam jeszcze tylko, ze ja niczego od Ciebie nie wymagam, ja tak w ogole
          malo jestem wymagajaca. Wypada moze jeszcze dolozyc, zeby bylo wszystko jasne,
          ze ja wcale nie potrzebuje porad jak stosowac "swoje damskie sztuczki". Umiem
          je stosowac, choc - podobnie jak Tobie - tez mi to nie jest potrzebne.

          Przepraszam za cale zamieszanie i naklad pracy jaki wlozyles w przeklepanie tu
          dwoch linkow. Przepraszam i znikam...

          ... i usmiechnij sie pod wasem (jesli go masz)

          UWAGA! BACZNOSC! ZACHOWAJ CZUJNOSC!
          ZA TRESC POSTOW ORAZ CHARAKTER PISZACEJ JE OSOBY REDAKCJA NIE PONOSI
          ODPOWIEDZIALNOSCI.
          • scriptus Re: Lep na muchy, czyli jak poderwać faceta 11.07.05, 23:08
            nie nabzdyczyłem się, po prostu wpadły mi jakieś linki na temat i chciałem
            pomóc. Damskie sztuczki są raczej dla mnie niewykonalne, a męskie... cóż, na
            razie jestem praktykującym zwolennikiem monogamii wink
            • phokara Re: Lep na muchy, czyli jak poderwać faceta 11.07.05, 23:23
              cudnie, ze "na razie..."

              i jeszcze cudniej, ze "praktykujacym".
              • scriptus Re: Lep na muchy, czyli jak poderwać faceta 11.07.05, 23:30
                No tak... z tym "praktykującym" troche przesadziłem ;-(
                • scriptus Re: Lep na muchy, czyli jak poderwać faceta 11.07.05, 23:35
                  A to "na razie" też nie jest na miejscu...
                  przepraszam, z głodu już mi się w głowie miesza. W połączeniu z "drugą
                  młodością", którą przeżywają faceci w moim wieku, to mieszanka wybuchowa, lekki
                  przelotny zapach kobiety może spowodować nieproporcjonalne do przyczyny
                  skutki... Mayday, mayday
                  • phokara Re: Lep na muchy, czyli jak poderwać faceta 12.07.05, 00:00
                    tak to juz jest.
                    w tym wzgledzie macie trudniej.

                    a noc dzisiaj taka parna
                    i buzuja te bombelki, jak w szampanie

                    i pachna nasenne panie

                    spokojnej nocy scriptusie
                    lub praktykujacej
                    • scriptus Re: Lep na muchy, czyli jak poderwać faceta 12.07.05, 00:06
                      Odpowiedzią jest smutny uśmiech Scriptusa...
                      Ona już tam zamknięta...
                      Dobranoc
    • kruszynka301 złe podejście do tematu 11.07.05, 22:27
      jeszcze jedno - to nie my mamy podrywać, my tylko mamy wybierać z tłumuwink.

      Krótka spódniczka i duży dekolt pomogą, jeśli szukasz kogoś na jedną noc - jeśli nie, zamiast dekoltu lepsze jest poczucie humoru, zaśmiewanie się z dowcipów partnera (coś w tym jest, do tej pory mam łzy w oczach, słysząc po raz setny opowieści męża, on oczywiście jest wniebowziętywink, pomoże też "męska" pasja - internet, nurkowanie, samochody, sprzęt hi-fi (przez jakiś czas byłam sama, więc musiałam chcąc nie chcąc w/w wiedzę posiąść, chcąc coś kupićwink - na w/w tematy mężczyźni potrafią rozmawiać godzinami (jeszcze futbol, ale tego akurat nie znoszę).
      No i trzeba być obecnym:
      - na dyskotece,
      - w pubie
      - na czacie (to ostatnie jest najbardziej prawdopodobnym miejscem, z miejsca robisz selekcję).

      powodzeniawink
      • phokara Re: złe podejście do tematu 11.07.05, 23:06
        kruszynka301 napisała:

        > jeszcze jedno - to nie my mamy podrywać, my tylko mamy wybierać z tłumuwink.

        Z TLUMU. CZYLI NA SKRZYZOWANIU MARSZALKOWSKIEJ I SWIETOKRZYSKIEJ W GODZINACH
        SZCZYTU. ZAPAMIETAM.

        >
        > Krótka spódniczka i duży dekolt pomogą, jeśli szukasz kogoś na jedną noc -

        ISTNIEJE UZASADNIONA OBAWA, ZE PO JEDNEJ NOCY TEN KTOS CHCIALBY SIE U MNIE
        ZASIEDZIEC NA DLUZEJ. CO WTEDY? CZY SKROCENIE DEKOLTU I WYDLUZENIE KIECY
        WYSTARCZA?


        jeśl
        > i nie, zamiast dekoltu lepsze jest poczucie humoru, zaśmiewanie się z
        dowcipów
        > partnera (coś w tym jest, do tej pory mam łzy w oczach, słysząc po raz setny
        > owieści męża, on oczywiście jest wniebowziętywink

        HA, HA, HA, HA. HE HE, NO NIE MOGE. MISIU JESTES BOSKI. TO NIC, ZE NIE
        PAMIETASZ POINTY, TO NIC. HAHA, HA...
        A JESLI TO MOJE POCZUCIE HUMORU MA BRAC AMANTA BARDZIEJ NIZ MOJ DEKOLT. NO TO
        MOGE MIEC JESZCZE Z 15 MEZOW. I JAK WESOLO BEDZIE IM, O CHOLERA.

        , pomoże też "męska" pasja -
        int> ernet, nurkowanie, samochody, sprzęt hi-fi ) - na w/w tematy m
        > ężczyźni potrafią rozmawiać godzinami

        MUSZE WYJSC NA CHWILE DO TOALETY, COS SPRAWDZIC.
        JUZ WROCILAM. UFFFFFF. ULZYLO MI. PRZEZ CHWILE SIE BALAM, ZE JESTEM MEZCZYZNA!


        > No i trzeba być obecnym:
        > - na dyskotece,
        > - w pubie
        > - na czacie (to ostatnie jest najbardziej prawdopodobnym miejscem, z miejsca
        > bisz selekcję).
        CZY W TYCH WSZYSTKICH MIEJSCACH TRZEBA BYC OBECNA JEDNOCZESNIE? I CZY
        DOPUSZCZONA JEST OBECNOSC W PARKU, TEATRZE LUB OPERZE?

        I JAK SIE ROBI SELEKCJE NA CZACIE? LICZY SIE ILOSC BLEDOW ORTOGRAFICZNYCH? I
        ILE JEST DOPUSZCZALNYCH ZEBY NIE WYJSC NA MADRA FLODRE? ODPISUJ SZYBKO, JA
        NATENCZAS SPRAWDZE CO TO TEN CZAT.

        > powodzeniawink

        DZIEKUJE NIEZLE MI SIE POWODZI.ALE DZIEKUJE.
        • tricolour Ja od razu... 11.07.05, 23:13
          ... dyskwalifikuję wydzierające sie Panie.

          Z obawy, że ogłuchnę...
          • phokara Re: Ja od razu... 11.07.05, 23:21
            Tri,

            rowniez te panie wydzierajace sie boldem?

            nie rob mi tego.
            zreszta ja to pisalam szeptem... tylko literki takie duze (bo ja kiepsko widze)

            juz beda malutkie

            szeptem do mnie pisz
            pisz szeptem...
            • tricolour Zawstydziłas mnie... 11.07.05, 23:34
              ... tym szeptem.

              Hm... confusion is nothing new...
              • phokara Re: Zawstydziłas mnie... 11.07.05, 23:54
                nie wstydzmy sie ciszy...

                cicho-sza kotki dwa
                mrucza spac, spac, spac...

                znikam na paluszkach, zeby nie budzic czego sie budzic nie powinno, coz

                confusion is nothing new...

                hmmm dokladnie tak
                ro zp l y w a m
                sie w literkach

                a to co niepisane
                niech sobie mruczy za sciana

                dobranoc
                • phokara Re: Zawstydziłas mnie... 11.07.05, 23:55
                  ... a to co niepisane
                  niech sluzy innej damie.



                  to tak mialo byc.


                  to tak jest

                  dobranoc
    • anja_pl Re: Lep na muchy, czyli jak poderwać faceta 12.07.05, 00:26
      uczciwie powiem: nie wiem !!!!!!!!

      zawsze to oni wokól minie sie kręcili,
      ale zawsze traktowałam ich jak kumpli,
      teraz też,
      niewiele osób wie, że jestem sama, zwłaszcza kolegów z pracy wink

      ja sie po prostu zakochałam w oczach mojego męża, a potem w reszcie wink
      coż te oczy ... już na mnie nie patrzą


      • phokara Re: Lep na muchy, czyli jak poderwać faceta 12.07.05, 00:33
        A ja w czym sie zakochalam..?
        W kim.

        W kims kogo nigdy nie bylo.
        • anja_pl Re: Lep na muchy, czyli jak poderwać faceta 12.07.05, 00:36
          w swoim o marzeniu o księciu na siwym koniu ?

          być to może, ale nie sądzę, jesteś zbyt wielką realistką i nie wierzysz w
          siwego konia wink
          lepszy pług wink
          • phokara Re: Lep na muchy, czyli jak poderwać faceta 12.07.05, 00:41
            dopiero ucze sie nie wierzyc.
            powolutku.

            nie ma we mnie naparstka realizmu.

            ja gdzies tam sobie zyje w moim idealistycznym swiecie. potluczonym
            a ziemia kreci sie, kreci sie...

            spij spokojnie, kochana
      • scriptus Re: Lep na muchy, czyli jak poderwać faceta 16.07.05, 15:34
        Co w Was mężczyźni widzą?
        Czemu ta a nie inna?

        Pośród tłumu pięknych i pociągających kobiet najpiękniejsza jest ta, która się
        do ciebie uśmiechnie...
    • phokara Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac´ faceta 12.07.05, 14:25
      Kasia, gdzie jestes?
      Bajerujesz kolege z pracy? mam nadzieje, ze tak.
      i ze Ci dobrze idzie.
      • kasia9873 Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac´ faceta 12.07.05, 17:20
        No niestety nikogo nie bajeruję.
        Nie mam nawet czasu zjeść obiadu. Dostałam super robótkę od mojego szefa i od
        wczoraj spędzam czas z Panami, którzy mogli by być moimi ojcami próbując
        spłodzić coś, czego w upale 30 stopniowym i przy braku klimatyzacji spłodzić
        się nie da bo mózg nie pracuje jak powinien.
        Oprócz tej super robótki muszę jeszcze zajmować sie innymi rzeczami, które
        należą do moich obowiązków. Za drzwiami mojego gabinetu koczują pracownicy i
        każdy czegoś ode mnie chce.
        Chyba umieram.
        I jak tu układać sobie życie osobiste w takich warunkach. No chyba, że
        skusiłabym sie na któregoś ze starszych Panów, ale od samego myslenia o tym
        robi mi się słabo.
        Może jutro coś sensownego wyskrobię.
        Pozdrawiam
        Kasia
        • phokara Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac´ faceta 12.07.05, 17:48
          Upssss. Ale za to moge bez sciemy napisac, ze rozumiem.

          U mnie tez brak klimy - ja siedze w pomieszczeniu totalnie przeszklonym - czuje sie jak w
          terrarium (choc gadem nie jestem).

          Orzeklam pracownikom, ze nie mam sily dzisiaj wysluchiwac ich glupich pomyslow, bo nie moge
          na nie rzucic CHLODNYM okiem. Wypuscilam wiec chlopakow do domu, a sama czekam na
          spotkanie z moim uroczym londynskim zwierzchnikiem.

          Nie wiem jak ja w tym upale dam rade gadac jeszcze po angielsku... o rety.
          Chce nad jezioro.
          • scriptus Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac´ faceta 12.07.05, 18:18
            Po angielsku mogę gadać niezależnie od temperatury, ale siedzieć w marynarce i w
            krawacie.... błeeee... Ciekawe, kochane Panie, jak Wam się siedzi w
            rajstopkach???? ;DDDDPPPP
            • kasia9873 Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac´ faceta 12.07.05, 18:25
              I tutaj się rozczarujesz Scriptusie. Rajstopek brak, są natomiast pończochy ,
              dużo bardziej przewiewne, a i seksowniejsze (tylko kto to doceni?)
              • phokara Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac´ faceta 12.07.05, 18:29
                Kasia, wiem, ze nie dokonca Cie to usatysfakcjonuje, ale JA doceniam.
                Przywdziac dzisiaj owa czesc garderoby jest prawdziwym bohaterstwem.

                o rety...
                • kasia9873 Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac´ faceta 12.07.05, 19:10
                  A kto powiedział, że mam ję na sobie dzisiaj? Dzisiaj mam spodnie - lniane. A
                  pończochy noszę tak wogóle zamiast rajstop.
                  • scriptus Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac´ faceta 12.07.05, 20:11
                    Dzisiaj, jakkolwiek byście się nie poubierały w ten upał, to i tak lepsze niż w
                    zimie, kiedy w ogóle Was nie widać spod tych wielowarstwowych ubrań...
                    • kasia9873 Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac´ faceta 12.07.05, 20:21
                      I tu Cię mamy Scriptusie. Lubisz się podelektować urokami kobiecego ciała. Ja
                      przyznam Ci się, że też lubię oko zawiesic na zgrabnym męskim tyłeczku.

                      Oj, czyba za dużo powiedziałam.
                      • scriptus Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac´ faceta 12.07.05, 20:23
                        Pewnie, że lubię i nigdy się z tym nie kryłem ;DDD
                        • kasia9873 Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac´ faceta 12.07.05, 20:28
                          To niewątpliwie objaw zdrowia.
              • scriptus Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac´ faceta 12.07.05, 20:07
                Ja docenię, wolę pończochy od rajstop, nie wiem, dalczego Panie uważają, że są
                mniej wygodne. Nie czuję się zatem rozczarowany wink)))
            • phokara Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac´ faceta 12.07.05, 18:27
              Pudlo, Scriptusie.

              W rajstopkach (jakie to urocze slowo swoja droga) to ja nawet w zime nie chodze.

              Wspolczuje Wam tych krawatow i marynarek - i to nie tylko w lato. To powinno byc zabronione,
              gdy temperatura przekracza 30 stopni.

              Ja tam (czyli tu) sobie siedze w krotkiej kiecce i boso... i i tak jest mi upiornie.

              No ale w koncu moglabym pracowac np. w banku, gdzie nakazem odgornym przyoblekalabym
              swe cialo w garsonke (no i te rajstopki). O rety... dobrze, ze zawsze bylam glab matematyczny.

              • scriptus Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac´ faceta 12.07.05, 18:37
                Hehe, ja sobie chodzę na codzień w szortach i koszulce i, o zgrozo, w klapkach,
                bez skarpetek, taki luzak jestem ;DDDDDDD, tylko na spotkania z klientami sie
                ubieram w krawat i długie rękawy, ale w wakacje tego mało... Mam kopletny strój
                w szafie w pracy i jak ma przyjść klient, to jest maskarada na pół godzinki
                ;DDDD a potem znowu - oficjalna kawa do zlewu, spodnie i koszula do szafy, lód
                do szklanki a na lód coś "orzeźwiającego"... telefony i notebook do ogródka pod
                parasol. I koledzy też tak...
                • kasia9873 Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac´ faceta 12.07.05, 19:03
                  Scriptusie ! Nie znęcaj się nad nami - PLEASE !!!!!!!! My i tak ledwo żywe.
                  Siedzieć w pracy trzeba. Zresztą może to i lepiej, bo w domu i tak nikt nie
                  czeka (chłopa brak , dziecko wyjechało z dziadkami na wczasy). Książę na siwym
                  rumaku jakoś nie nadjeżdza (to niby ten wymażony facet dla mnie). Chłopa od
                  pługa też trudno oderwać, bo taki zajęty pracą (to ten dla Phokary).
                  Słowem, sytuacja niewesoła, a ty jeszcz dołujesz: koszulka, klapki.
                  Jesteś bez serca.
                  • scriptus Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac´ faceta 12.07.05, 19:29
                    Też muszę siedzieć w pracy, ale ja w pracy się tak urządziłem, to są zalety
                    pracy w małej firmie w Warszawie. Do pracy mam raptem 1,5 km z domu, jeżdżę
                    sobie na rowerku, nie ma korków, nie muszę się wypiekać w samochodzie ;DDDD
                    czego i Wam wszystkim życzę. Nie mam wprawdzie klimy w pracy, ale, jak się nie
                    da wysiedzieć, to zarówno telefony, jak i internet jest wireless, i wynosimy sie
                    do ogródka pod jabłonki. Kupiliśmy sobie plastikowe ogrodowe stoliki i
                    krzesełka, fajniej, niż przy biurkach w środku wink))) Jak na wakacje jest jednak
                    strasznie dużo spraw, dodatkowo, kolega jest na urlopie... ale choć ciężko
                    pracujemy, to stroje mamy wręcz prowokacyjne, jak na warunki korporacji.
                    Nie chcę nikogo dołować, bowiem i tak raz, czy dwa razy na dzień wkładam półbuty
                    i koszulę, żeby przyjąć klienta wink))) Na szczęście klienci przychodzą umówieni,
                    tak, że to nie takie straszne.
                    Dzisiaj piekliśmy na "lunch" lazanię, a na jutro już leży w bejcy fajna
                    karkóweczka do grila i mrozi się piwo wink))). Tylko pań nam w pracy brak, bez
                    kobiet, to jednak smutno... Nie ma to jak mała firma w domku z ogródkiem. Gdyby
                    nie trzeba było pracować, byłoby jak na wczasach ....
                    • scrivo Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac´ faceta 12.07.05, 19:33

                      może zatem basenik jakowyś w tym ogródku z jabłonkami?
                      wtedy już będzie tak błogo, że na wyjazdach wczasowych naprawdę da się mnóstwo kasy zaoszczędzić.
                      wiem, wiem, chodzi o te panie w strojach bezecnych w okolicznościach przyrodytongue_out
                      • scriptus Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac´ faceta 12.07.05, 19:45
                        Widziałem fajne baseniki w markecie, fajny pomysł, chuba jutro zaproponuję
                        kolegom zrzutkę wink))
                    • kasia9873 Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac´ faceta 12.07.05, 19:47
                      Scriptusie! Nie masz sumienia. Klapki i koszulka jeszcze zrozumiem, ale ta
                      karkóweczka. Jestem już tak głodna, że za chwilę chyba zacznę obgryzać poręcze
                      od krzeseł, albo wychodząc z pracy rzucę się na portiera. Do tego jeszcze zimne
                      piwo. Gdzie ty do licha pracujesz ?????? Może jednak chcielibyście zatrudnić
                      jakąś niewiastę ???????? Oto jestem.
                      • scriptus Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac´ faceta 12.07.05, 20:00
                        Jeszcze nie pora na niewiasty, choć nie ukrywam, mamy całą masę żmudnej roboty,
                        akurat takiej, jakiej nie cierpią mężczyźni, a uwielbiają niewiasty, na przykład
                        fakturowanie, wprowadzanie danych, raportów i zestawień.... Teraz musimy to
                        robić niestety sami, jakkolwiek zabiera nam to czas i straszliwie nuży, nie
                        pozwalając na bardziej twórczą pracę. Jako mężczyźni jesteśmy oczywiście równie
                        leniwi, jak pupile naszej forumowej lady P, albo nawet bardziej, jako zawodowe
                        szczury potrafimy się ścigać na każdym polu, nawet na polu lenistwa. Jednak
                        firma działa dopiero pół roku i jeszcze nie zarabia tyle, żebyśmy sobie mogli na
                        damę do pomocy pozwolić. Ale i tak już powoli dochodzimy chociaż do pensji w
                        wysokości takiej, jaką macie wy, w biurowcach - wieżowcach, choć z początku to
                        nie było tak różowe.
                        • kasia9873 Re: Lep na muchy, czyli jak poderwać faceta 12.07.05, 20:16
                          Fakturowanie, wprowadzanie danych. Scriptusie, przy tym można umrzeć z nudów.
                          Nie potrzebujecie prawnika, tzn. prawnika płci żeńskiej. Jeżeli nie, to na inne
                          propozycje chyba się nie skuszę. Pracę mam wyczerpującą, ale chyba jednak nie
                          jestem ,aż tak bardzo zdesperowana, żeby ją zamieniać na jakieś faktury. Nawet
                          karkówka chyba mnie nie przekona.
                          Pozdrowienia
                          Kasia
                          • scriptus Re: Lep na muchy, czyli jak poderwać faceta 12.07.05, 20:32
                            Wszystkie tak mowią, że nie lubią żmudnej pracy, dlatego, o my biedni, musimy
                            takie prace wykonywać sami, a nawet pozmywać szklanki po porannej kawie, czy
                            posprzątać ;P. Jednak, jak się tylko da, wynajmiemy firmę do sprzątania
                            zatrudniająca facetów, nie mogę siedzieć i pracować, gdy obok mnie stoi kobieta,
                            nawet, jeśli by na tym polegała jej praca...

                            A co do szklanek, mamy zmywarkę mechaniczną ;DDDD tylko nie warto tam pakować 3
                            szklanek, dlatego - ręcznie w zlewie.

                            Nawet księgowy u nas, to facet, szukaliśmy kobiety, ale nie potrafiły stanąć na
                            wysokości zadania i przedstawic oferty w terminie, a teraz nie ma jak zmieniać.

                            Ale, jakąś sekretareczkę musimy przyjąć, toż nawet nasze głosy na dzień dobry w
                            słuchawce strasza klientów, z których większość, to faceci, którzy na pewno wolą
                            usłyszeć miły kobiecy głos w miejsce mojego zachrypłego barytonu ;DDDDD
                • phokara Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac? faceta 12.07.05, 19:23
                  Scriptus, ciezko zeby chodzic w klapkach i skarpetach. To znaczy mozna
                  oczywiscie, choc to zestaw dosc hmmm excentryczny.

                  Ja jutro zabieram pracownikow do parku. Serio. Co prawda to sa juz bardzo duzi
                  chlopcy, ale z pewnoscia sie uraduja, nawet jak nie bedzie lopatek i
                  piaskownicy tylko konkretne "przesluchanie" z mojej strony. Ale piwa to dam sie
                  leniom napic, bo grzech nie dac w taki gorac.

                  • scriptus Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac? faceta 12.07.05, 19:32
                    Widzę, że ludzka szefowa jesteś... a czy Twoi chłopcy mogą sobie pójść do parku
                    w szortkach i klapkach, czy w półbutach i krawatach???
                    • scrivo Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac? faceta 12.07.05, 19:34
                      jeśli szefowa na bosaka to i chłopcy w strojach niezobowiązujących.
                    • phokara Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac? faceta 12.07.05, 19:38
                      "Moi" chlopcy moga sobie jak dla mnie nawet nago po tym parku lazic. Ja
                      nieczepliwa jestem (tzn. jeszcze sie nie czepiam rozebranych mezczyzn - nie ten
                      poziom desperacji)
                      A tak w ogole, to wyglad moich pupilow jest, nooo hmmm mocno awangardowy.
                      Gdybym ktorego obaczyla kiedys w krawacie i garniaku moglabym doznac wstrzasu.
                      • scriptus Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac? faceta 12.07.05, 19:41
                        phokara napisała:

                        > Gdybym ktorego obaczyla kiedys w krawacie i garniaku moglabym doznac wstrzasu.

                        To Ty wyjątkowo wrażliwa jesteś, jak na szefową ;DDDDD
                        • phokara Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac? faceta 12.07.05, 19:51
                          Nie tylko jak na szefowa.
                          a prawda jest jak zwykle brutalna. ja sie na to stanowisko po prostu nie
                          nadaje.
                          • scriptus Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac? faceta 12.07.05, 20:04
                            Błąd, skoro jesteś szefową, znaczy, że się nadajesz...
                            • phokara Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac? faceta 12.07.05, 20:28
                              O tak, zdaniem prezesa. Moim zdaniem - nie. I to bez dwoch zdan.
                              • scriptus Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac? faceta 12.07.05, 20:35
                                Widzisz, to wcale nie jest żadna męska zmowa, skoro Twój Prezes mówi że się
                                nadajesz, ja też tak myślę, to znaczy że się nadajesz, niezależnie od Twojego w
                                tym temacie zdania ;DDDDDd
                    • scriptus Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac? faceta 12.07.05, 19:39
                      wiem, wiem, moje wyznanie o klapkach i szortach wywołuje zgrozę u pracowników z
                      wieżowców z centrum, które widać za moimi oknami. Nie dość, że muszą chodzić w
                      krawatach, a kobiety w garsonkach i rajstopach, słońce ich przypieka przez
                      szklane ściany, nie ma gdzie zaparkować a do pracy stoi się w przeokrutnych
                      korkach, szok... W pracy wyścig szczurów, po pracy nie istnieje, nie ma czasu
                      nawet na "lunch", a jak jest, to jakiś przeokrutnie drogi i niezdrowy
                      fastfood... Znam to, też tak pracowałem. Można z tego wyjść, tylko trzeba
                      chcieć, czego wszystkim zagonionym szczurom z serca życzę.
                      • phokara Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac? faceta 12.07.05, 19:47
                        Tylko ze w takim chaosie nie maja nawet czasu pomyslec czego chca. A karuzela
                        kreci sie dalej...

                        Czasem bym chciala miec w zespole takie "szczury wyscigowe". A mam samych
                        obibokow i warcholow.
                        Ale jak ktos tu slusznie zauwazyl - jaka szefowa taka reszta.
                        Nie dziwi nic.
                        • scriptus Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac? faceta 12.07.05, 19:51
                          To właśnie ja....

                          Jestem zawodowym szczurem wyścigowym, ale urwałem się z tej klatki. Wolę się
                          ścigać w bardziej swobodnej atmosferze, na wolnym powietrzu, zamiast na torze.
                          • phokara Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac? faceta 12.07.05, 19:57
                            A ja zawsze stalam z boku tej klatki. i tak sobie patrzylam na te wojne w
                            srodku i kolejne martwe gryzonie - wygryzione przez innych.
                            I gryzonie juz dawno wytrute, a ja wciaz tu jestem. Dystans - dobra rzecz.
                            • scriptus Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac? faceta 12.07.05, 20:02
                              Zapewne byś się nadawała do nas, starych wyjadaczy w korporacyjnych światkach
                              wink)) też nie ulegliśmy wygryzieniu ani otruciu.
                              • phokara Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac? faceta 12.07.05, 20:35
                                Zapewne bym sie nadawala. Problemu z praca to akurat nigdy nie mialam.Problem
                                tkwi w tym, ze ja juz nie chce tego robic. Bo chce robic cos innego. Wiem co.
                                Tylko nie wiem, kto mi bedzie za to placil.
                                A
                                ps
                                Zawsze byly plany ze przejde w koncu na utrzymanie exa, zebym mogla wystartowac
                                i nie martwic sie o realia. Wiec pracowalam na 2 etaty (drugim byla jego firma
                                - mala, prywatna, z ogrodkiem, cud-miod no i ten prezes wspanialy).
                                Znasz historie wiec wiesz, jak sie konczy. A firma sprzedana. Nie krecila sie
                                jakos beze mnie. No coz. Takie zycie.
                                • scriptus Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac? faceta 12.07.05, 20:37
                                  Znam to, już tez miałem z czymś takim do czynienia wink
                                  • phokara Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac? faceta 12.07.05, 20:50
                                    pocieszajace, ze nie tylko mi sie to przytrafia. Choc u mnie zbyt duzo tych
                                    przypadkow zebym mogla sie nadawac na szefa. Do tego to trzeba miec nie tylko
                                    umiejetnoisci, ale i charakter.
                                    • scriptus Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac? faceta 12.07.05, 21:27
                                      Ależ nie bądź taka skromna, Pho
                                      • phokara Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac? faceta 12.07.05, 23:00
                                        Alez nie jestem. Jestem szczera.

                                        jestem szczera za pho, pho!
                                    • jarkoni Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac? faceta 12.07.05, 23:08
                                      Czytam was i czytam, sczególnie moją ukochaną Lady P. (heh juz ktoś nawet użył
                                      mojego określenia)i scriptusa...Mam aż zbyt wiele skojarzeń, najpierw praca w
                                      szklanym biurowcu i krawat i garnitur nawet w upały bez klimy, potem praca dla
                                      Holendrów w korporacji z wieloma oddziałami w Europie, ale za to miła willa i
                                      ogródek...Minus to ciągłe wyjazdy do centrali w mieście serów pt Gouda (po
                                      ichniemu czytaj Houda), teraz swoja firma, też z ogródkiem z tyłu kamienicy i
                                      też krawat jeśli klient albo na targi trzeba jechać...Wireless netu nie mamy,
                                      ale komórki i przenosne biurowe telefony i mozna w cień pod drzewkoooo...Heh
                                      angielski niezaleznie od temperatury to małe miki, spróbujcie tak po ruskusmile
                                      jak z Moskwy ledwo co słychać jak dzwonią....Aaaaaaa jutro ma być jeszcze
                                      większy upał, już się boję....Basenik w ogródku niezły pomysł, ale ja już widzę
                                      oczyma wyobraźni duże miedniczki z lodowatą wodą, ławeczka pod drzewkiem i
                                      moczenie stópek smile
                                      • phokara Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac? faceta 12.07.05, 23:14
                                        ach!
                                        Naprawde!!
                                        nieslychane!!!
                                        stesknilam sie za panem.

                                        Bo tez nawet, jak ktos uzywa Pana okreslen nie poprzedza ich tym slodkim
                                        slowkiem 'ukochana'.
                                        • jarkoni Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac? faceta 12.07.05, 23:24
                                          ach, ukochana Lady P. , wracając do meritum, czyli tematu głównego
                                          topiku....Mhmmm, jak poderwać faceta...Właśnie czułe słowka to lep, trzepot
                                          rzęs, niech wie, że jest kimś...Spódniczki kuse i dekolty dopiero potem...Choć
                                          nie ukrywam też działają....
                                          Ech a ja ciągle marzę o pensjonaciku nad morzem...
                                          • phokara Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac? faceta 12.07.05, 23:33
                                            ech, Ty to jestes marzyciel... Tylko czy cos z tego wynika? Choc, jak mowia
                                            niektorzy spelnione marzenia traca swoj czar. Ale z doswiadczenia wiem, ze to
                                            bzdura. Czar sie urzeczywistnia, a w kolejce juz czeka tlum nowych marzen.
                                            Wiec zrob cos z tym. Jak sie czyms zajmniesz, od razu zrobi Ci sie lepiej, ze
                                            tak powiem - po calosci.

                                            A faceta podrywa sie jak nie dzwigiem, to "wdziekiem magicznym". Sprawdzona
                                            metoda.
                                            • jarkoni Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac? faceta 12.07.05, 23:42
                                              błeeee Lady P. bez Ciebie to marzenie traci sens...
                                              • phokara Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac? faceta 13.07.05, 00:00
                                                Oczywiscie. Bo przy mnie marzenia sie spelniaja.
                                                • jarkoni Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac? faceta 13.07.05, 00:21
                                                  na to liczę Lady P.
                                                  • phokara Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac? faceta 13.07.05, 01:35
                                                    ... na co???



                                                    bo jesli na kogo, to mozesz sie przeliczyc, kochany.

                                                    Zacznij od tego, ze bedziesz mogl liczyc na siebie. Nastapi to zapewne wtedy,
                                                    gdy sie wygrzeniesz z aktualnego dola psychicznego (i nie wciskaj mi tu
                                                    ciemnot, ze Twoj stan jest stabilny, jak to czasem robiles bajerujac inne
                                                    niewiasty. Ja za madra na to jestem I niestety mam spory dar czytania pomiedzy
                                                    literkami)
                                                    gdy juz osiagniesz etap pt "moge liczyc na siebie" w sposob naturalny przyjdzie
                                                    moment, ze ktos bedzie mogl liczyc na Ciebie.

                                                    i wtedy bez watpienia mozesz zaczac szukac swojej Kobiety Spelnionych Marzen.

                                                    A jak nie bedziesz mogl jej znalesc ( w co watpie) i ja jeszcze bede wolna (w
                                                    co tez watpie) to deklaruje przy swiadkach forumowych, ze zaprosze Cie na
                                                    kolacje (moze byc polaczona ze sniadaniem, no problem, wszak szkoda czasu na
                                                    experymenty) i wreszcie naocznie sie przekonasz, jaka jestem urocza.

                                                    i bedziemy sobie spelniac marzenia przerozne. kwardatowe i podluzne.

                                                    to byl taki slodki post na dobranoc.
                                                  • jarkoni Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac? faceta 13.07.05, 01:42
                                                    nie lubię powtarzać postów, ale tu zmusiłaś mnie do tego :

                                                    Na to liczę Lady P.
                                                  • phokara Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac? faceta 13.07.05, 02:12
                                                    do niczego Cie nie zmuszalam.
                                                    Sam chciales to napisac.

                                                    dobranoc
                                                  • jarkoni Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac? faceta 13.07.05, 02:15
                                                    racja, sam chciałem, kolorowych Lady P.
                                                  • tricolour Kto się lubi... 13.07.05, 02:17
                                                    ... ten się czubi.

                                                    Czubicie się?
                                                  • phokara Re: Kto się lubi... 13.07.05, 02:26
                                                    Nie, czubie sie na tym forum tylko z Toba. Ale jestes juz zaklepany (za pozno
                                                    mnie ex porzucil, niestety). Wiec staram sie natenczas polubic z Jarkonim.

                                                    O wszelkich postepach w tym wzgledzie postaramy sie informowac na biezaco.
                                                    Przynajmniej do momentu, gdy polubimy sie naprawde... i jezeli.
                                                  • tricolour Nie chcę sie wyróżniać... 13.07.05, 02:29
                                                    ... z tłumu forumowiczów. Czub się też z innymi smile)))

                                                    Wole byc zwyczajnym facetem. Pepek świata juz przerabiałem i lipa, nie udało
                                                    się, choc sie dobrze zapowiadało.
                                                    Ale łatwo sie nie poddaję i czasam zerkam na podbrzusze...
                                                  • jarkoni Re: Kto się lubi... 13.07.05, 14:47
                                                    hmmm Lady P. to my się jeszcze nie lubimy?? Ja Cię polubiłem od pierwszego
                                                    pczeczytania i głośno to artykułowałem na forum....Ech ta niewdzięczność
                                                    niewieścia...
                                                  • phokara Re: Kto sie˛ lubi... 13.07.05, 15:16
                                                    hmm... jeszcze nie.
                                                    Glosno artykulujesz na tym forum rozne sprawy i do wielu lady. Ja zreszta tez.

                                                    A do mnie trzeba pisac szeptem. I zwazac na slowka...

                                                    niewdzieczna choc z wdziekiem
                                                    pozostaje
                                                  • jarkoni Re: Kto sie˛ lubi... 13.07.05, 15:22
                                                    Lady P. od tej pory zaczynam mówić szeptem, lub modulowanym działającym na
                                                    kobiety półgłosem i wzmagam trzepot rzęsami, co zresztą pewnie byłoby mile
                                                    widziane przy tym upale....Ciekawe czy jakieś tornado wzbudzę po drugiej
                                                    stronie globu, na zasadzie teorii trzepot skrzydełek motyla w Chinach itd.
                                                  • phokara Re: Kto sie˛ lubi... 13.07.05, 15:39
                                                    ... Z pewnoscia wzbudzisz nawet drzenie ud jakiejs malej Chinki.

                                                    Jest tak goraco, ze moze troche Cie schlodze.
                                                    Banaly i schematy w rodzaju rzes trzepotu i zmyslowego vocalu rzeczywiscie na mnie dzialaja.
                                                    Odpychajaco.

                                                    Nie lubie regul, ani wyjatkow, ktore je potwierdzaja. Lubie czuc sie wyjatkowo i lubie zeby przy
                                                    mnie ktos sie czul wyjatkowy. jak?
                                                    koniec podpowiedzi.
                                                  • jarkoni Re: Kto sie˛ lubi... 13.07.05, 16:49
                                                    no to jestem spalony, a czułem się takim wyjatkowym facetem heh....Wszystko w
                                                    gruzach,,,
                                                  • phokara Re: Kto sie˛ lubi... 13.07.05, 17:09
                                                    Jestes spalony, bo dzis ostre slonce. i tyle.

                                                    i nie martw sie, jakas kobieta z pewnoscia Cie odgruzuje.
                                                    caluje.

                                                    Acha, bo ja aktualnie sama jestem w takie rozsypce, ze moglabym Cie tylko doprowadzic do
                                                    ruiny. A nie chcialabym tego. Szczerze.
                                                    No bo moze kiedys... gdzies ... za czas jakis... hmmm. Wroc kilka watkow do gory. Bo w koncu
                                                    nigdy nie nalezy mowic nigdy.
                                                  • tricolour Podoba mi sie.. 13.07.05, 17:15
                                                    ... styl rozsypki.

                                                    Rozsypac sie w tyralierę! Lewe skrzydło- miotaczem płomieni wykurzyc bandytów,
                                                    prawe - maszynowy ogień zaporowy. Niech sie mysz nie przeciśnie.
                                                    Dezerterów rozstrzelać!

                                                  • jarkoni Re: Kto sie˛ lubi... 13.07.05, 17:34
                                                    Możesz powtórzyć jedno jedyne słowo z całej Twojej ostatniej wypowiedzi?? Hmm
                                                    trudne zadanie, domysl się urocza Lady P. smile
                                                  • phokara Re: Kto sie˛ lubi... 13.07.05, 17:37
                                                    caluje.

                                                    moge nawet jeszcze raz.
                                                    szczesliwy?
                                                  • jarkoni Re: Kto sie˛ lubi... 13.07.05, 17:56
                                                    hmmmmm dokładnie wiedziałaś które smile Very szczęśliwy.....ech Lady P. smile
                                      • scriptus Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac? faceta 13.07.05, 07:28
                                        jarkoni napisał:

                                        > Czytam was i czytam, sczególnie moją ukochaną Lady P. (heh juz ktoś nawet
                                        użył
                                        > mojego określenia)i scriptusa...

                                        A gdzież bym śmiał, ja, człowiek pełen szacunku dla kobiet... ukochana jest
                                        moja żona wink

                                        Wireless net w biurze i okolicy, to mały mikuś, wystarczy mieć Access Point za
                                        300 zł i w komputerach karty po około 100 zł. działa wolniej niż sieć na
                                        skrętce, ale do 5 komputerów to nie ma żadnego znaczenia.
          • anja_pl Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac´ faceta 12.07.05, 23:44
            rozimiem, ale u mnie w pracy klima i siedzę w sweterku big_grinbig_grinbig_grin
            troszke głupio wink)

            skarpetki na nogach koniecznie, bo mi stopy marzna tongue_out

            rajstopy czy spodnie,tez konieczne
            pończochy?
            nie za bardzo w mojej pracy smile bo jak tu pod lub na stól wejść, nachylic sie
            nad użytkownikiem ?

            za mocno bym rozpraszała tongue_out

            mam taką bluzke, która jak założę, to koledzy sa strasznie "nieskupieni" tongue_out
            to chyba wystarczy big_grinbig_grinbig_grin

    • julka1800 Re: Lep na muchy, czyli jak poderwać faceta 12.07.05, 15:36
      pytanie
      po co w ogóle podrywać faceta ;-((((
      i co to takiego jest
      • tricolour Biedactwo... 12.07.05, 15:46
        smile)))))
        • julka1800 Re: Biedactwo? 13.07.05, 12:47
          niby ja?

          nie, jestes w bledzie Panie Tri
      • kasia9873 Re: Lep na muchy, czyli jak poderwać faceta 12.07.05, 18:29
        Faceci generalnie przydają się w różnych sytuacjach i nie myślę tutaj o
        zmywaniu naczyń, czy wbijaniu gwoździ w scianę. Bez nich życie byłoby nijakie.
        • phokara Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac´ faceta 12.07.05, 18:30
          Tak. A z nimi jest rozrywkowe. to fakt.
          • kasia9873 Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac´ faceta 12.07.05, 18:46
            Mysle, że każdy z forumowiczów ma za soba bolesne doświadczenia z przeszłości.
            Kobiety z męzczyznami i odwrotnie, co nie znaczy, że skoro raz się nie udało,
            to będzie tak zawsze. Mój ex wyrządził mi olbrzymią krzywdę, co nie znaczy, że
            mam definitywnie, raz na zawsze wykreslić mężczyzn z mojego życia.
            Naprawdę świat bez mężczyzn byłby uboższy. Każdy z nich ma w sobie coś co nas
            kobiety ujmuje. Czasami jest to inteligencja, czasami dowcipność, czasami spoób
            w jaki traktują kobiety, czasami spontaniczność i wiele, wiele innych cech.
            Więc próbujmy znaleźć tego jednego, jedynego z którym będzie na po prostu
            dobrze.
            Tylko pozostaje pytanie. Gdzie go szukać?
            • scrivo Re: Lep na muchy, czyli jak poderwac´ faceta 12.07.05, 19:28
              gdzie szukać, hmmm. nie wiem, ale biblijne "szukajcie a znajdziecie" w tym przypadku nie ma prawa bytu. zdaje mi się że im mniej szukania tym więcej szans. to spostrzeżenie potwierdza mój własny casus a i liczne inne, w tym forumowe.
              wszyscy poza tym lubimy miłe niespodzianki, prawda?
              • anja_pl z niespodzianek 12.07.05, 23:55
                to ostanio Francuz do mnie pisze i nawet zadzwonił, ale to jeszcze nic,
                ale on pisze i mówił po angielsku!!!!!!!!!
                straszne big_grinbig_grinbig_grinbig_grin
                chyba nie Francuz wink jak myslicie? Oni nie cierpią angielskiegi big_grinbig_grinbig_grin
                a faceta nawet nie znam, o pardon przysłał mi swoja fotkę wink, ja mu mojej
                nie big_grinbig_grinbig_grin


                • scriptus Re: z niespodzianek 13.07.05, 07:43
                  To nic dziwnego, że Francuz mówi do Ciebie po angielsku, każdy facet dla
                  atrakcyjnej kobiety zrobi wszystko, żeby zwrócić na siebie uwagę. Zwłaszcza,
                  jeżeli macie na sobie bluzeczki obniżające zdolność koncentracji ;DDDDDD. W
                  biurze, to bardzo dobre i ciekawe ubranko, bez tego byłoby mało ciekawie, ale
                  czy ktoś w ogóle badał na przykład wpływ obecności kobiet na bezpieczeństwo
                  ruchu drogowego ? "Czemu pan, panie kierowco wjechał na latarnię?" Nikt się nie
                  przyzna, że jego uwagę odwróciła TAKA LASKA w stroju powodującym skupienie
                  męskiej uwagi WYŁĄCZNIE na niej ;DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
                  • scriptus Re: z niespodzianek 13.07.05, 07:48
                    A ktoś tu kiedyś na tym forum napisał, że Wy, drogie Panie ubieracie się nie
                    dla tych paskudnych facetów, ale ze względu na inne kobiety. O przewrota
                    kobieca naturo. Faceci w Waszej obecności niemal zapominają, jak się nazywają,
                    a Wy się tak stroicie dla innych kobiet surprised ...
                    • scriptus Re: z niespodzianek 13.07.05, 07:49
                      miało być "przewrotna"
                    • anja_pl Re: z niespodzianek 13.07.05, 08:11
                      ja stroję się dla siebie smile))) nigdy dla innych kobiet !!!!!!!

                      a co do "tej" bluzeczki:
                      czasami lubię widzieć zdezorientowanych facetów ;-p
                      i bawią mnie próby skupienia wzroku na mojej twarzy, a nie troszkę niżej tongue_out

                      • scriptus Re: z niespodzianek 13.07.05, 08:28
                        No pewnie, dla siebie, dla innych kobiet, nic nie robią dla przyjemności tej
                        brzydszej części ludzkości. Sam nie wiem, czy to przewrotność, czy skromność
                        niewieścia... big_grinDDDDDDDDD
                  • anja_pl Re: z niespodzianek 13.07.05, 08:08
                    on mnie na oczy nie widział smile))))))))))
                    no może na jakimś zdjęciu koledzy mu pokazali palcem wink
                    bo jedno takie jest u nas w intranecie smile))
                    a na zdjęciu nie ma bluzeczki, tej bluzeczki
                    • scriptus Re: z niespodzianek 13.07.05, 08:33
                      Wy, kobiety , nawet głos macie ładny, wystarczy dźwięk głosu, żeby sie zakochać...

                      Wiem to po sobie, jak się czasami do mnie moja luba odezwie, to z ręki bym jej
                      jadł.
                      Za to kiedy indziej, to wolałbym, żeby kija na mnie wzięła, zamiast do mnie tak
                      gadać sad((
                      • anja_pl Re: z niespodzianek 13.07.05, 09:39
                        zadzwonisz ? wink)))))))))))
                        • scriptus Re: z niespodzianek 13.07.05, 14:48
                          jasne, daj # na @ wink))))))))))
                          • jarkoni Re: z niespodzianek 13.07.05, 15:24
                            sad czuję się niedowartościowany, mnie jeszcze żadna z Pań na forum nie
                            spytała czy zadzwonię...bleeeee, życie jest okrutne sad
                            • scriptus Re: z niespodzianek 13.07.05, 15:35
                              No i zobacz, Jarkoni, jaki wazny watek nam tu Kasia otworzyla, chyba jest juz
                              najdluzszy na tym forum... ;DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDP
                              • scriptus Re: z niespodzianek 13.07.05, 15:37
                                Jednak nie jest najdluzszy, dopiero na 11 miejscu .
                              • jarkoni Re: z niespodzianek 14.07.05, 20:23
                                Scriptus przyjacielu drogi a któż to jest Kasia? Czyżby wszyscy już ją znali
                                hmmm bliżej poza mną? No dobiłeś i załamałeś....jednak życie jako takie
                                bezecnie okrutne jest...
                                • scriptus Re: z niespodzianek 14.07.05, 21:05
                                  jarkoni napisał:

                                  > Scriptus przyjacielu drogi a któż to jest Kasia? Czyżby wszyscy już ją znali
                                  > hmmm bliżej poza mną? No dobiłeś i załamałeś....jednak życie jako takie
                                  > bezecnie okrutne jest...

                                  Kasia, to jest Kasia, hmmm, jak by to określić... autorka tematu do niniejszego
                                  wątku. Wydaje się, że to miła i ciekawa osoba. ;DDDDD,
                          • anja_pl Re: z niespodzianek 13.07.05, 22:00
                            poczta smile))))))))))))
    • bursztynowe Re: Lep na muchy, czyli jak poderwać faceta 13.07.05, 10:53
      Bądź sobą... Nie udawaj, nie graj, zrzuć maskę

      A reszta to tylko technikalia
      • kasia9873 Re: Lep na muchy, czyli jak poderwać faceta 13.07.05, 13:18
        Niestety te cechy o których wspomniałeś to za mało.
        Może jednak skupimy sie na technikaliach?
        Możesz parę słów więcej w tym temacie?
    • kasia9873 Re: Lep na muchy, czyli jak poderwać faceta 13.07.05, 18:49
      Zagrzmijcie Niebiosa!

      Czy Wy wreszcie napiszecie coś w temacie ? Czy nie ?

      Każdy pisze o czym innym. Oczywiście nie mówię, żeby nie, ale może, choć parę
      dobrych rad.

      A tu co? 114 postów, a w nich:
      Scriptus opowiada o koszulkach lub innych częściach garderoby, albo raczej ich
      braku. Kusi karkówkami i zimnym piwem, ale do pracy przyjąć to mnie raczej nie
      chce.

      Jarkoni próbuje się oświadczyć Phokarze, ale ta daje mu kosza. Zainteresował by
      się jakąś inną niewiastą na tym forum ? No tak, ale zapomniałam, że miłość jest
      ślepa. Więc trzeba mu odpuścić.

      Tricolour już nie jest pępkiem świata, ale podbrzusze ma w normie, często
      sprawdza, żeby się upewnić czy jest.

      Anja opowiada o zalotach Francuza, a tak w ogóle to woli Scriptusa. W związku z
      czym Jarkoni czuje się niedowartościowany, bo Anja nie chce do niego zadzwonić.
      Nie dziwię się, że wybrała Scriptusa, bo też uważam, że interesujący facet z
      niego, nawet bardzo.

      Bursztynowe mówi, że mam być sobą, co jest dziwne, bo nie czuję się kimś innym.

      Phokara nie chce być szefowa, ale ją zmuszają.

      Brakuje tylko Bezecnego. No właśnie gdzie on się podział??????
      Pewnie czytuje z ukrycia nasze wątki i myśli, że już zupełnie mózgi nam
      rozmiękły, ale nie przejmujmy się, to z powodu upału. Później może wrócą do
      normy.

      To wszystko oczywiście w dużym skrócie tak , abyście byli na bieżąco w temacie.

      Tak więc kontynujcie.

      Za tydzień zdam Wam kolejne sprawozdanie.

      Całuski
      Kasia
      • scrivo Re: Lep na muchy, czyli jak poderwać faceta 13.07.05, 19:48
        Kasiu, niebiosa zagrzmiały w łodzi i nieco luneło
        jestem pewna że miały dość długich wątków, jak i suszy.
        zakładaj, dziewczyno, nową osnowę bo już trudno strony przerzucać i wyszukiwać gdzie kto się dopisał.
        • scriptus Re: Lep na muchy, czyli jak poderwać faceta 13.07.05, 20:02
          A po jakimś czasie wszyscy będą wspominać ten długi wątek o muchach...
          • scrivo Re: Lep na muchy, czyli jak poderwać faceta 13.07.05, 20:03
            i na tym polega treść i urok wspomnień, że dotyczą rzeczy przeszłych.
        • jarkoni Re: Lep na muchy, czyli jak poderwać faceta 14.07.05, 20:32
          oj racja co do niebios, u mnie lało wczoraj bardzo, i grzmiało...Mogę do Ciebie
          zadzwonić? Uczepiłem się tego dzwonienia wyjatkowo....
      • anja_pl Re: Lep na muchy, czyli jak poderwać faceta 13.07.05, 22:14
        Kasiu, dzięki Ci za krótkie podsumowanie wątku, postaram się pogadać z kolegami
        w pracy co ich bierze wink, aby napisać zgodnie z tematem smile
        pozdrawiam
      • scriptus Re: Lep na muchy, czyli jak poderwać faceta 14.07.05, 11:54
        A no wlasnie, zajrzalem do karkowki, jest super, pachnie, choc jeszcze surowa,
        jak sie nie umowi zaden klient, to chyba za moment zaczne rozpalac grila w
        ogrodku ;DDD ;P
        • kasia9873 Re: Lep na muchy, czyli jak poderwać faceta 14.07.05, 12:34
          Co tam karkówka, już mnie nie skusi.
          Wczoraj kupiłam piękny, różowiutki schab środkowy, będę dzisiaj piec ze
          śliwkami. Mniam.....
          • scriptus Re: Lep na muchy, czyli jak poderwać faceta 14.07.05, 12:50
            I masz odpowiedz na tytulowe pytanie watku, na co ida faceci, na ekstra zarcie,
            czyli przez zoladek do serca. Mamusie to dobrze wiedza, i staraja sie sklonic
            corcie do nauki, a mlode nastolatki, co nie umieja gotowac, ale stroja sie w
            krotkie koszulki, uwazaja, ze maja patent na mezczyzn. A na faceta nie
            wystarczy przyneta - pepuszek na wierzchu i zgrabne nozki,potrzebna jest
            pulapka, w tym mlode wyreczaja sie mamusiami, ktore dobrze karmia zieciow,
            potem sie zenia, mamusia juz nie gotuje, jak sie corcia nie nauczyla naczas, to
            facet odfruwa w sina dal ;DDDDDD
            A teraz mlode maja gorzej, bowiem chlopaki wynosza umiejetnosci prac domowych i
            gotowania z domu, a dziewczynki, fiu bzdziu w glowie, musza nadrabiac juz w
            czasie malzenstwa... ;DDDDD
            • anja_pl Re: Lep na muchy, czyli jak poderwać faceta 14.07.05, 13:12
              scriptus napisał:
              > [ciach]
              >... jak sie corcia nie nauczyla naczas, to
              > facet odfruwa w sina dal ;DDDDDD
              >

              żeby to była prawda, to mój ciągle w domu by siedział sad((((((
              • scriptus Re: Lep na muchy, czyli jak poderwać faceta 14.07.05, 13:18
                W stadzie kazdego gatunku sa osobniki przezorne, co nie dadza sie schwytac w
                pulapke...
      • jarkoni Re: Lep na muchy, czyli jak poderwać faceta 14.07.05, 20:29
        Kasia jesteś boska hihihihhi...Naprawdę, też zauważyłem, ze tem wątek zrobił
        się wielowątkowy, co oznaczać może sklonowane oddzielne forum, niedługo
        osiągnie tysiąc postów i popędzi hen w siną dal...Fakt, dostałem kosza od Lady
        P. nad czym boleję bardzo sad I zaczynam podejrzewać, że kwitnie o wiele
        bogatsze życie pozaforumowe, typu maile/gg/telefony...A ponieważ ja takiegoż
        nie prowadzę aktywnie, to pewnie dlatego jestem lekko poza nawiasem....
        PS Kasia zadzwonisz do mnie?? Dam numer na @...Dowartościuj mnie sad
        • scriptus Re: Lep na muchy, czyli jak poderwać faceta 14.07.05, 21:07
          Czyżby wątek Kasi zadziałał ?
          :o)
        • kasia9873 Re: Lep na muchy, czyli jak poderwać faceta 15.07.05, 10:21
          Jarkoni! Czyżbyś był zazdrosny o powodzenie wątku?
          Temat przewodni nie jest najwyższych lotów, trochę infantylny, trochę naiwny,
          ale o to chodziło. Mamy lato i zdążymy się jeszcze podołować problemami w
          listopadowe szarugi. A póki co cieszmy się tym co mamy.

          A co do pytania "Kto to jest Kasia ?" To zajrzyj do swojej skrzynki mailowej.
          Jakieś dwa miesiące temu, może trzy, gdy odkryłam to forum napisałam do Ciebie
          maila, a Ty mi nawet odpowiedziałeś. Czyżbyś już zapomniał? Fakt, adres mailowy
          był inny, ale imię bez zmian.

          Pozdrawiam
          Kasia
Inne wątki na temat:
Pełna wersja