Czy można zrezygnować z rozprawy pojednawczej?

23.07.05, 09:32
No właśnie, skoro dwie strony stanowczo deklarują niechęć kontunuowania
związku, czy da się zrezygnować z rozprawy pojednawczej?
    • hela74 Re: Czy można zrezygnować z rozprawy pojednawczej 23.07.05, 09:42
      Mi powiedziano w sekretariacie Sądu, że to zależy od tego, czy np. małżonek
      mieszka za granicą i jego przyjazd na rozprawy wiąże się ze sporymi problemami,
      od tego czy separacja jest wystarczająco długa (kilka lat) i nie ma małoletnich
      dzieci na utrzymaniu. Wnioskować o zaniechanie postępowania pojednawczego wraz
      z uzasadnieniem zawsze możesz, najwyżej Sąd odrzuci wniosek.
    • tricolour Jeżeli niechęć jest stanowcza... 23.07.05, 10:18
      ... to oprócz wnioskowania o pominięcie rozprawy pojednawczej próbowałbym też o
      wnioskowanie o wyrok zaoczny. Jalepiej natychmiastowy i bez wysłuchiwania, co
      strony mają do powiedzenia...

      Ludzie!

      Rozprawa pojednawcza trwa z kwadrans. Czy to tak duzo, by poświęcic 15 minut dla
      siebie w ważnej sprawie? A może to nie jest stanowacza niechęć tylko zwyczajny
      strach, wstyd itp?
      • bezecnymen Re: Jeżeli niechęć jest stanowcza... 23.07.05, 10:39
        masz jak zwykle rację Trismile skoro sądy przeprowadzają rozprawy pojednawcze, gdy
        strony się stanowczo nienawidzą, to tym bardziej, gdy są niechętnesmile
        • tricolour Nie chcę... 23.07.05, 11:36
          ... mieć racji. tongue_out

          • hela74 Re: Nie chcę... 23.07.05, 11:45
            Ja znam przypadek, gdzie małżonkowie nie żyli ze sobą 15 lat, ich dzieci
            zdążyły juz założyć swoje rodziny, małżonkowie przez ten okres czasu ani raz
            się nie spotkali, po 15 latach mąż przy bodajże 6 kochance złożył pozew o
            rozwód bez orzekania o winie, żona się zgodziła dla świętego spokoju i Sąd sam
            zaproponował rozwód na pierwszej rozprawie.
            • tricolour Hehe... 15 lat, to wystarczający... 23.07.05, 11:48
              ... dowód, że małżeństwo diabli wzięli.

              Niestety w bardziej "wątpliwych" przypadkach trzeba coś bąknąć, by przekonać
              sąd. No nie da się NIC NIE ZROBIC i COŚ MIEĆ. Nie ma takiej mozliwości smile)))
              • hela74 Re: Hehe... 15 lat, to wystarczający... 23.07.05, 11:53
                ależ ja to rozumiem Tri -o ile mogę używać tej skróconej formy nickusmile.
                Małżeństwo to nie zabawa.
                Tak nawiasem mówiąc zastanawiam się, jaki procent osób rozwiedzionych jest
                gotowych po raz kolejny wziąc ślub...
                • tricolour Podejrzewam, że bardzo wiele. 23.07.05, 11:58
                  Tyle, że jest trudniej. Mniej spontanicznie, beztrosko. Więcej sie widzi i
                  wybrzydza... smile

                  A może i jest tez odwrotnie - większa tolerancja, swoboda...
                  • hela74 Re: Podejrzewam, że bardzo wiele. 23.07.05, 12:02
                    chyba strach i obawa są dużo większe...
              • bezecnymen Re: Hehe... 15 lat, to wystarczający... 23.07.05, 11:53
                przypadkiem odkryłeś moje motto życiowesmile
                nic nie robić, a potem odpocząćbig_grinDDDDDDDDDD
                • tricolour Leniu :)))) 23.07.05, 11:57
                • hela74 Re: Hehe... 15 lat, to wystarczający... 23.07.05, 12:04
                  czyżbyś był osobnikiem, który wszystko przekłada na pojutrze i tak zawsze ma 2
                  dni wolnego? big_grin
                  • hela74 Re: Hehe... 15 lat, to wystarczający... 23.07.05, 12:23
                    żeby było jasne: pytam, bo sama nieraz tak mam smile
                    • bezecnymen Re: Hehe... 15 lat, to wystarczający... 23.07.05, 13:34
                      żartowałem jak zwyklesmile ale motto bardzo mi się podobabig_grin
                      nie jestem takim znowu okazem lenia siemianowickiego...sorry siemianowiczanietongue_out
                      ale czasem po prostu mi się nie chce, a jeśli onaz robota się nie pali, to cóz
                      przeszkadza, by ją zrobić nieco później? by nie było wątpliwości... nigdy na
                      póxniej nie przekładam sexu, choćby nie wiem jak wielkiego wymagał
                      wysiłkusmile))))))
                      • hela74 Re: Hehe... 15 lat, to wystarczający... 23.07.05, 14:05
                        "by nie było wątpliwości... nigdy na
                        póxniej nie przekładam sexu, choćby nie wiem jak wielkiego wymagał
                        wysiłkusmile))))))"
                        bezecny, nie o to pytałam wink
                        • bezecnymen Re: Hehe... 15 lat, to wystarczający... 23.07.05, 14:30
                          a są ważniejsze roboty???
                          • hela74 Re: Hehe... 15 lat, to wystarczający... 23.07.05, 14:37
                            bezecny nie zawstydzaj mnie, bo zrobię się czerwona....
                            • bezecnymen Re: Hehe... 15 lat, to wystarczający... 23.07.05, 15:26
                              z rumieńcem na pewno Ci do twarzybig_grinDDDDD
            • mindsailor myślałam, że 23.07.05, 12:30
              będzie to historia mz happy endemcrying
              • magnuna Mozna uniknac 24.07.05, 00:14
                Mozna uniknac rozprawy pojednawczej i tak bylo w moim przypadku. Moja pani
                adwokat zaniosla moje zwolnienie lekarskie, uzasadnila zaniechanie rozprawy tym
                ze jestem w glebokiej depresji i bardzo to przezywam a zgode na rozwod bez
                orzekania o winie wyrazilam wiec prosi w moim imieniu o ograniczenie rozpraw i
                mojego stawiania sie w sadzie do minimum.No i na jednej wlasciwiej rozprawie
                wszsytko sie zakoczylo. Pojednwczej nie bylo, na pierwszej zlozylismy z mezem
                zeznania i nawet na orzeczeniu juz sie nie stawialismy.Ja uznalam ze skoro
                place adwokatowi to niech ona chodzi do sadu, pisze co trzeba, itd.No i kobieta
                spisala sie swietnie.Zadbala o mnie i wszystkie formalnosci.
                • tricolour Ciekawi mnie... 24.07.05, 00:20
                  ... czy przyszły ślub tez załatwisz przez tą sama panią adwokat?

                  smile
                  • magnuna Re: Ciekawi mnie... 25.07.05, 23:09
                    Przyszly slub? Gdyby taka mila perspektywa sie pojawila to moze moje
                    samopoczucie byloby lepsze. Jakos nie przewiduje nastepnego slubu, jeszcze nie
                    teraz,nie czuje sie gotowa do takich decyzji a i kandydata brak.
                    A wracajac do rozwodu, bylam w takim stanie i pod wplywem takiej ilosci
                    psychotropow ze nie wiedzialam jak sie nazywam. Z rad prawnika korzystalam bo
                    sama wtedy nie wiedzialam czy zyje czy juz umarlam.Krazylam od psychiatry do
                    psychologa i ta adwokatka mi pomogla - za kase ale wtedy nie bylam w stanie
                    sama nic zrobic.Mija rok i czujac sie tak tak teraz nie korzystalabym z rad
                    prawnika bo stanelam na nogi, ale nie wtedy.W tamtym czasie dwukrotnie
                    spowodowalam kolizje samochodowa nie wiem czy bardziej z powodu zamroczenia
                    lekami czy z zamyslenia ale zeby kogos nie zabic odstawilam samochod.Bylam
                    wrakiem i ten prawnik naprawde mi pomogl uporac sie z formalnosciami.
    • bursztynowe Re: Czy można zrezygnować z rozprawy pojednawczej 24.07.05, 01:30
      tak trochę z innej bajki....
      czy Ty jesteś Fanny Price?
      • fanny1 Re: Czy można zrezygnować z rozprawy pojednawczej 13.08.05, 13:13
        nie jestem...
        pytanie stało się już teoretyczne, bo dostałam "zaproszenie" na rozprawę
        pojednawczą - ponad 4 miesiące od dnia złożenia pozwu. Po rozprawie, nawet
        trwającej 15 min. będę miała w perpektywie około 6 miesięcy oczekiwania na
        kolejną rozprawę. To było powodem chęci wyeliminowania pojednawczej rozprawy,
        bo pojednania nie przewidujemy, po co więc tracić czas, siły, nerwy i
        pieniądze. Ale skoro Sąd chce spróbować... a podobno są zawaleni, więc chciałam
        im ułatwić... okazuje się, że oni nie chcą aby im ułatwiaćsad
    • libressa Moje "trzy grosze"...j 13.08.05, 17:45
      Przeprowadzenie posiedzenia pojednawczego jest obowiązkowe. Sąd może tylko
      wyjątkowo zaniechać przeprowadzenia tego posiedzenia, gdy stawiennictwo strony
      napotyka trudne do przezwyciężenia przeszkody.
      BTW chcecie pozbawic sąd kasy za "posiedzenie" nieładnie wink
      Pozdrawiam
      Libressa
Inne wątki na temat:
Pełna wersja