Dodaj do ulubionych

Dzisiejszej nocy po raz pierwszy...

26.07.05, 00:07
... ciesze sie, ze go nie ma. Jest mi z tym lepiej. Nie - dobrze. Dobrze
jeszcze pewnie dlugo nie bedzie. Ale jest mi lepiej. Nigdy nie zdawalam sobie
sprawy, jak daleko mozna sie zatracic w ... czy ja wiem... milosci, zwiazku,
idealizmie. Juz wiem. Co da mi ta wiedza? Hmmm na przyszlosc raczej nic,
milosc z definicji jest naiwna, jak ja z charakteru.

Ale dzisiaj, gdy noc jest taka zwyczajna - ani bardziej ciemna - ani bardziej
ksiezycowa, ciesze sie spokojem, ktory przysiadl obok. Doceniam ten spokoj we
mnie i poza mna. I ciesze sie, ze juz nie ma tego mezczyzny, ktory mial
wszystkie noce i dni i wszystko TYLKO dla siebie. Ktory zabieral wszystkie
moje uczucia, mysli, pieszczoty, wszystko, co mialam w sobie najlepszego i
nie umial nic z tym darem zrobic. I ciesze sie, ze nie bede ryczec w wannie,
zeby on nie slyszal. I ciesze sie, ze nie bede sie na niego gapila, gdy spi i
zastanawiala sie jakie ma problemy, ze tak sni niespokojnie. I ciesze sie, ze
nie bede wypatrywac klamstwa w tych niebieskich oczach. I ze nie beda mi sie
trzesly rece, gdy uslysze dzwiek sms-a w srodku nocy.

Dopiero dzisiaj dotarla do mnie brutalna prawda. Przez ostatni rok wcale nie
ratowalam tego malzenstwa. Ratowalam JEGO. A gdzie ja bylam wtedy...? Nie
bylo mnie wcale. A on zawsze powtarzal, jaka to ja jestem silna
osobowoscia... ha, ha. Pozbawienie mnie tej sily bylo chyba najwiekszym
osiagnieciem jego zycia. Dzisiaj mam nadzieje, ze krotkotrwalym.

I jeszcze cos. Zawsze kiedy wyjezdzal, albo mial pozniej wrocic do domu
zostawialam w oknie zapalona swieczke, ot, taka tam "ajlawkowa magia". Zeby
bylo mu cieplej patrzac w nasze okna, zeby wiedzial, ze ktos tu na niego
czeka. A teraz pale sobie sama to swiatelko. Dla siebie. Zebym wiedziala, ze
ktos w tym domu zyje. Tzn. uczy sie na nowo zyc.

I dzisiaj jest mi z tym dobrze. I ciesze sie, ze go nie ma, razem z cala
banda upiorow, ktore zapraszal do domu.
Obserwuj wątek
      • scriptus Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 26.07.05, 06:22
        akacjax napisała:

        > I ja popełniałam błąd podstawowy: czekałam na niego. A potem ktoś mi
        > powiedział: mądra kobieta nie czeka na swojego m. nie wypatruje itd.

        A co to znowu za mądrość, Akacjo? zapewne wymyślona przez zgorzkniałą żonę
        jakiegoś łazika, albo bezpośrednio przez łazika, który miał dość spojrzenia
        swojej żony, pełnego wyrzutów...
    • bursztynowe Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 26.07.05, 08:26
      Phoczka, a wyobraź sobie, że on Ci się tylko przyśnił.... bo tak naprawdę czym
      różni się wspomnienie od snu?
      Skoro to tylko sen, to nie wracaj do niego, nie patrz wstecz. Zwróć się ku
      chwili obecnej, ale nie poprzez brak czegoć lub czyjąś nieobecność. Popatrz w
      przyszłość, zobacz siebie uśmiechniętą, szczęśliwą, w miejscu o którym marzysz,
      niekoniecznie z kimś u boku (on się znajdzie, jak przyjdzie czas). I ten stan
      przyjdzie, szybciej niż Ci się wydaje, tylko musisz przestać spoglądać za
      siebie...

      Pozdrawiam cieplutko


      PS. Jesteś silna, byłaś i będziesz. A chwile, czy nawet okresy słabości nie sa
      niczym złym ani niestosownym. To tylko chwile...
      • phokara Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 26.07.05, 17:06
        bursztynowe napisa?:

        > Phoczka, a wyobraz´ sobie, z˙e on Ci sie˛ tylko przys´ni?.... bo tak naprawde˛ czym
        > róz˙ni sie˛ wspomnienie od snu?

        Jedno i drugie moze byc koszmarem. Sen ma jednak ta przwage, ze nie dzieje sie naprawde
        (naprawde nie dzieje sie nic i nie zdarzy sie nic juz do konca). A ja bym chyba jednak chciala
        zeby cos sie dzialo naprawde.

        hmmm...
        Pewnego razu Czuang Czou snilo sie, ze jest motylem, radosnym motylem, który latal
        swobodnie nie wiedz?c, ze jest Czuang Czou. Nagle zbudzil sie i znów byl rzeczywistym
        Czuang Czou. I teraz nie wiadomo, czy motyl byl snem Czuang Czou, czy tez Czuang Czou byl
        snem motyla.

        A moze tak jest lepiej? Moze...
         
        bursztynowe napisa?:
        , tylko musisz przestac´ spogla˛dac´ za > siebie...

        Nie patrze za siebie, nie patrze przed siebie, nawet pod nogi nie patrze (przez co sie notorycznie
        potykam). Patrze w siebie. wystarczy.

                      • phokara Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 26.07.05, 22:48
                        ...

                        A jesli nic? A jezeli nie?
                        Trulem ja sie mysla zludna,
                        Toba jasna, Toba cudna,
                        I zatruty snie:
                        A jezeli nie?
                        No to... trudno.

                        A jezeli cos? A jezeli tak?
                        Rozgolebia mi sie zorze,
                        Ogniem caly swiat zagorze
                        Jak czerwony mak,
                        Bo jezeli tak,
                        No to ... - Boze!!!

                        ...
                        nadazaj uczniu sladem Mistrza Juliana.
                        • bursztynowe Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 27.07.05, 09:20
                          ...
                          Już się o grzechy noce proszą,
                          Już z wiosny znów jak z bólu krzyczę,
                          Nieubłaganą mnie rozkoszą
                          Zakuj w ramiona ratownicze!

                          A jeśli zacznę się na nowo
                          Wyrywać zbuntowanym ciałem,
                          Powiedz mi wreszcie pierwsze słowo,
                          Którego nigdy nie słyszałem.

                          Bo znów pogański samum wieje
                          W pędach, zawrotach, burzach, blaskach!
                          Pamiętaj: kiedy znów zdziczeję,
                          Odrzyj mnie z wichrów i ugłaskaj!
                          ...
                          • phokara Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 28.07.05, 00:09
                            Wiem, ze nie chcesz jeszcze spac
                            wiem, ze myslisz o tym co ja
                            ze musisz zrobic cos czego nie chcesz
                            ze musisz wybrac miedzy zlem a niebem
                            jest zbyt pozno, prosze spij
                            jest zbyt pozno, wiec nie mow mi
                            ze ktos sie potknal i przeszedl zbyt blisko
                            chcial powiedziec slowo, a powiedzial wszystko

                            kiedys przyjda takie dni
                            kiedys przyjda lecz nie dzis
                            noc to pora nietoperzy
                            sprobuj chociaz raz uwierzyc...

                            nie boj sie, nie uciekaj przed snem
                            bo sen to nic zlego, nic takiego, nic wielkiego...

                            ...
                            jak dziwnie brzmia slowa rozebrane z muzyki. Nie brzmia.
                                • bursztynowe Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 29.07.05, 18:27
                                  Posłuchaj, porzucony przez nią,
                                  Nieznany mój przyjacielu:
                                  W rozpaczy swojej
                                  Nie wychodź na balkon, nie wychodź,
                                  Do bruku z góry nie przychodź, nie przychodź, nie przychodź,
                                  Na smugę cienia nie wbiegaj,
                                  Zaczekaj, trochę zaczekaj!

                                  Posłuchaj, porzucona przezeń,
                                  Nieznana mi przyjaciółko:
                                  W rozpaczy swojej
                                  Nie wychodź na balkon, nie wychodź,
                                  Do bruku z góry nie przychodź, nie przychodź, nie przychodź,
                                  Na smugę cienia nie wbiegaj,
                                  Zaczekaj, trochę zaczekaj!

                                  Przysięgam wam, że płynie czas!
                                  Że płynie czas i zabija rany!
                                  Przysięgam wam, przysięgam wam,
                                  Przysięgam wam, że płynie czas!
                                  Że zabija rany - przysięgam wam!

                                  Tylko dajcie mu czas,
                                  Dajcie czasowi czas.
                                  (Zwólcie czarnym potoczyć się chmurom
                                  Po was przez nas i między ustami,
                                  I oto dzień przychodzi, nowy dzień,
                                  One już daleko, daleko za górami!)
                                  Tylko dajcie mu czas,
                                  Dajcie czasowi czas,
                                  Bo bardzo, bardzo,
                                  Bardzo szkoda
                                  Byłoby nas!

                                  Bo bardzo, bardzo,
                                  Bardzo szkoda
                                  Byłoby nas!

                                  Bo bardzo, bardzo,
                                  Bardzo szkoda
                                  Byłoby nas!

                                  Tylko dajcie mu czas.


                                      • phokara Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 01.08.05, 10:20
                                        Badz wiec tam, gdzie jestes i przeczytaj. To jest z ksiegi codziennych
                                        medytacji Dalaj Lamy. Na dzien 1 sierpnia:

                                        "When we practice, initially, as a basis we control ourselves, stopping the bad
                                        actions which hurt others as much as we can. This is defensive. After that,
                                        when we develop certain qualifications, than as an active goal we should help
                                        others. In the first stage, sometimes we need isolation; however, after you
                                        have some confidence, some strength you must remain in contact with society,
                                        and serve it in any field - health, educaation, politics, or whatever. In order
                                        to serve you must remain in society.

                                          • phokara Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 02.08.05, 09:07
                                            Na 2 sierpnia Mistrz napisal cos takiego:

                                            "It may surprise you, perhaps, but I am not strictly opposed to the spectacle
                                            of violence and crime. It all depends on the lessons you draw from it."

                                            ...
                                            Takie ladne cosie sa w ksiazce The Dalai Lama's book of daily meditations. Na
                                            kazdy dzien cos innego. Nie tlumacze, zeby potem nie bylo na tlumacza!
                                            Madra ksiazke przywiozlam z daleka, oczywiscie.
                                                  • phokara Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 04.08.05, 08:36
                                                    4 sierpnia

                                                    "We can speak of
                                                    an effect and a cause on both,
                                                    the disturbing side and the
                                                    liberating side. The true sufferings
                                                    and true causes of sufferings
                                                    are the effect and cause on
                                                    the side of things that
                                                    we do not want;
                                                    the true cessation and
                                                    the true paths are
                                                    the effect and cause
                                                    on the side of things
                                                    that we desire".
                                                  • bursztynowe Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 04.08.05, 11:28
                                                    Ha, to, że jest dostępna (kwestia względna, w moim przypadku był to Traffic -
                                                    "albowiem powiedziane jest, szukajcie, a znajdziecie, zaprawdę powiadam...")
                                                    nie znaczy, że każdy ją ma i może skorzystać (moi nie ma - przynajmniej na
                                                    razie).
                                                    Osobiście wolę JŚ DL XIV z Twojej ręki. Poza tym, zwszeć to jakiś pretekst do
                                                    rozmowy...

                                                    Tak na marginesie, czy to oznacza, że masz ją w pracy?????

                                                    Jednakowoż...

                                                    PS Co zrobić by 'deadline' nie zmienił się we 'flatline'?
                                                  • phokara Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 04.08.05, 11:36
                                                    Szukajcie a znajdziecie.
                                                    Rowniez preteksty.

                                                    ok
                                                    Skoro wolisz w oryginale z mojej reki (czytasz mi z reki?, tak wynika) to bede pisac to dalej.

                                                    Tak na marginesie - nie mam jej w pracy. Pierwsze moje wpisy sa pisane jeszcze z domku.

                                                    odnosnie "ps" nie wiem. Nie rozumiem o co chodzi. Mozesz jakos bardziej po ludzku
                                                    sformulowac pytanie?

                                                  • bursztynowe Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 04.08.05, 11:45
                                                    deadline - wiadomo
                                                    flatline - wykres akcji serca (w takim telewizorku), a raczej jej braku... (był
                                                    nawet kiedys film z Żulją Roberts "Flatliners" o doświadczeniach ze śmiercią
                                                    kliniczną)

                                                    PS masz super pracę, że możesz tyle pospać....
                                                    ale z drugiej strony ten montaż o 22...
                                                  • phokara Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 04.08.05, 11:51
                                                    Juz rozumiem...
                                                    Ale nie wiem jak Ci pomoc. U mnie, gdy sie zbliza deadline, to mozna wszystko powiedziec o
                                                    pracy mojego serca, ale nie to, ze jest 'flatline". Rzeklabym wrecz przeciwnie... nadmiar
                                                    adrenaliny, niedobor ... wielu rzeczy.

                                                    Zreszta ja pracuje glowa, a nie sercem. Tego wolalabym nie nadwyrezac, ostatnio nie mialo
                                                    najlepszej passy... no, troche na ten flatline sie lapie, jednak.

                                                    ps.
                                                    W mojej super pracy mam dzis niezly sajgon. Wczoraj mnie nie bylo (nie chcialo mi sie
                                                    strasznie i nie poszlam - to tez pozytyw tej roboty) i mam w skrzynce 86 nieprzeczytanych
                                                    maili. Zaraz wszystkie wywale z miejsca. Czego i Tobie zycze.

                                                    ps2.
                                                    pamietasz o krawacie..?
                                                  • bursztynowe Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 04.08.05, 12:44
                                                    No nie... to są takie prace????? robisz gdy ci się chce, a jak nie to nie...

                                                    -* * *-
                                                    Ja tam wszystkich emalii nie wywalę, jedną (dziennie) sobie zostawie. A co..

                                                    PPS
                                                    A krawat chyba powinienem zakładać na nogę (od biurka) a nie na szyję. Kto to w
                                                    ogóle wymyślił???
                                                    Nie wiem do kogo (i na kogo) skargę wysłać...
                                                  • phokara Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 04.08.05, 12:58
                                                    bursztynowe napisa?:
                                                    > No nie... to sa˛ takie prace????? robisz gdy ci sie˛ chce, a jak nie to nie...

                                                    Sa. Ale to sie wiaze z tym, ze czasem chce bardzo cos ladnego zrobic, a nie moge. Cos za
                                                    cos.

                                                    ***
                                                    nie mozna wywalac wszystkich emali (emalia - ladne slowo) zbyt pochopnie.

                                                    ***
                                                    krawat... coz. Nie wiem kto to wymyslil.
                                                    zazalenie mozesz wyslac do mnie. rozpatrze pozytywnie. Choc to i tak niczego nie zmieni.
                                                    Chyba, ze zmienisz prace. U mnie faceci nie nosza krawatow... Przymusu nie ma.
                                                  • phokara Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 08.08.05, 08:55
                                                    8 sierpnia

                                                    The truth of suffering
                                                    is that we experience many different types of suffering.
                                                    The three categories are: suffering of suffering - this refers to things such
                                                    as headaches; suffering of change - this is related to the feeling of
                                                    restlessness after being comfortable; and all-pervasive suffering that acts as
                                                    the basis of the first two categories and is under the control of Karma and the
                                                    disturbing mind.
                                                  • phokara Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 10.08.05, 09:19
                                                    10 sierpnia

                                                    True practitioners are unaffected by external pressures and their own emotions,
                                                    they are free to secure the temporary and ultimate benefit of both themselves
                                                    and others. They remain independent, fear nothing, and are never at odds with
                                                    themselves.
                                                    Always peaceful, they are friendly with all, and everything they say is
                                                    helpful. Wherever we go, let us be humble and avoid being noisy or bossy.
                                                    Let us not hurt other people's feelings or cause them to act negatively.
                                                  • phokara Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 16.08.05, 09:00
                                                    I love friends, I want more friends. I love smiles. That is a fact. How to
                                                    develop smiles? There are a variety of smiles. Some smiles are sarcastic. some
                                                    smiles are artificial - diplomatic smiles. These smiles do not produce
                                                    satisfaction, but rather fear or suspicion. But a genuine smile gives us hope,
                                                    freshness. If we want a genuine smile, then first we must produce the basis for
                                                    a smile to come.

                                                    ***
                                                    bez daty, bo szczerze mowiac tekst jest na styczen. Acz mysle, ze termin
                                                    przydatnosci raczej dozywotni.
                                                  • bursztynowe Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 16.08.05, 09:28
                                                    Kocham przyjaciół, pragnę mieć ich jak najwięcej. Kocham uśmiech. To fakt. Jak
                                                    rozwijać uśmiech?
                                                    Są różne rodzaje uśmiechu. Niektóre są sarkastyczne. Inne z kolei są sztuczne,
                                                    jak uśmiech dyplomatyczny. Tego typu uśmiechy nie dają satysfakcji, budzą
                                                    raczej obawę lub podejrzenie.
                                                    Ale prawdziwy uśmiech przynosi nam nadzieję, radosną świeżość. Jeśli chcemy
                                                    takiego prawdziwego usmiechu, wpierw musimy stworzyc dla niego fundament.
                                                  • phokara Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 17.08.05, 08:55
                                                    17 sierpnia

                                                    guilt, according to some scholars, is something that can be overcome. It does
                                                    not exist in Buddhist terminology. With the Budda nature all negative things
                                                    can be purified. Guilt is incompatible with out thinking as you are part of an
                                                    action but not fully responsible for it. You are just part of the contributing
                                                    factor. However, in some cases one must repent, delibately hold responsibility,
                                                    have regret and never commit the mistake again.
                                                  • bursztynowe Re: Dzisiejszej nocy po raz pierwszy... 17.08.05, 09:32
                                                    W opinii niektórych uczonych, wina jest czymś co może być przezwyciężone.
                                                    Natomiast w buddyjskiej terminologii pojecie 'winy' nie istnieje. Wraz z naturą
                                                    Buddy wszystkie negatywne rzeczy mogą zostać oczyszczone. Pojęcie 'winy' jest
                                                    nie do pogodzenia z naszym sposobem myślenia - jesteś cześcią działania, lecz
                                                    nie jesteś w pełni odpowiedzialny za nie. Jesteś jedynie "czynnikiem
                                                    sprawczym"...
                                                    Jednakże, w wielu przypadkach powinno się żałować, świadomie wziąć na siebie
                                                    odpowiedzialność i nigdy więcej nie popełniać danego błędu.

                                                    Dalaj Lama XIV
                                                  • phokara Re: A widzi? znalazła... 18.08.05, 09:03
                                                    18 sierpnia bedzie inny bo jest nowym dniem. Ha!

                                                    "Innym razem ujrzalem chlopca idacego ku mnie z zapalona latarnia w reku.
                                                    "Skad przyniosles swiatlo?" - zapytalem go. Zdmuchnal natychmiast plomien i
                                                    rzekl do mnie:
                                                    "Och, Hasanie, powiedz mi, dokad odeszlo, a ja ci powiem, skad je przynioslem".
                                                    (Hasan Basri)

                                                    ps.
                                                    wizy chinskiej i tak nie dostaniemy, nie ma sily.
                                                  • bursztynowe Re: A widzi? znalazła... 18.08.05, 09:19
                                                    ad ps
                                                    mają już skanery myśłi??? no no

                                                    p ad ps
                                                    w takim razie musze przesluchac znajomych, ktorzy dostali wize... co prawda
                                                    jaką taką krótką, i z krótkim terminem przydatności, ale zawsze. Tylko nie
                                                    wiem, że uprawnia do wjazdu do TEJ prowincji, ciiiiiii.... wielki brat pa3
                                                  • phokara Re: A widzi? znalazła... 19.08.05, 09:23
                                                    19 sierpnia

                                                    "Ksztaltujemy garnek z gliny, ale to pustka w srodku dzierzy wszystko, czego
                                                    pragniemy".
                                                    (Tao Te Ching)

                                                    "Nuty, ktorymi sie posluguje, nie sa lepsze niz u wielu pianistow.
                                                    Jednak pauzy miedzy nutami - ach, to wlasnie tam mieszka sztuka!".
                                                    (Artur Schnabel)

                                                    ***
                                                    Hmmm ta wiza. Trzeba zagrac w chinczyka...
                                                  • bursztynowe Re: A widzi? znalazła... 19.08.05, 09:28
                                                    Pewnego razu uczeń skarżył się mistrzowi:
                                                    - Opowiadasz nam różne historie, a nigdy nie odkryjesz ich znaczenia.
                                                    Mistrz odpowiedział:
                                                    - Czy byłbyś zadowolony, gdyby ci ktoś ofiarował owoc i pogryzł go przedtem ?
                                                  • phokara Re: A widzi, znalazła... 30.08.05, 08:39
                                                    "Jesli mamy pozytywne nastawienie do wszystkiego, co sie wydarza, wowczas,
                                                    nawet jesli stykac sie bedziemy jedynie z wrogoscia, nie utracimy wewnetrznego
                                                    spokoju. Z drugiej strony, jezeli do wszystkiego podchodzimy w sposob
                                                    negatywny, jezeli doswiadczamy jedynie leku, podejrzliwosci i bezsilnosci lub
                                                    tez czujemy odraze do samych siebie, wtedy, nawet jesli dookola bedziemy miec
                                                    tylko najlepszych przyjaciol, mila atmosfere i przyjemny dom, nie bedziemy
                                                    szczesliwi. Nastawienie jest wiec ogromnie wazne i to ono w rzeczywistosci
                                                    decyduje o tym, czy jestesmy szczesliwi".

                                                    DL("Otwarte serce')
                                                  • bursztynowe Re: A widzi, znalazła... 30.08.05, 17:38
                                                    Pewien guru usilowal wyjasnic jakiemus audytorium, ze ludzie silniej niz na
                                                    rzeczywistosc reaguja na slowa. Zyja wrecz slowami, zywia sie nimi. Jakis
                                                    mezczyzna wstal i zaprotestowal:
                                                    - Nie zgadzam sie z tym, ze slowa wywieraja na nas az taki wielki wplyw. -
                                                    Na co guru odparl:
                                                    - Siadaj, skurwysynie! -
                                                    Zsinialy ze zlosci mezczyzna wykrzyknal:
                                                    - I to pan nazywa siebie osoba oswiecona, guru, mistrzem, powinien pan sie
                                                    wstydzic! -
                                                    Na co guru odparl:
                                                    - Prosze mi wybaczyc, sir. Ponioslo mnie. Naprawde, prosze o wybaczenie. To nie
                                                    bylo zamierzone. Przepraszam. -
                                                    Mezczyzna w koncu sie uspokoil. Wowczas guru powiedzial:
                                                    - Wystarczyly dwa slowa, aby wywolac w panu burze i kilka slow, by pana
                                                    uspokoic. Prawda?
                                                  • phokara Re: A widzi, znalazła... 31.08.05, 09:09

                                                    I niczego nie zmieniaj.
                                                    Nie odrywaj swej milosci
                                                    od rzeczy widzialnych. Lecz
                                                    kochaj to, co jest dobre, proste
                                                    i zwyczajne: zwierzeta, sprzety
                                                    i kwiaty, i zachowaj
                                                    prawdziwa rownowage
                                                    (Rilke)

                                                    ***

                                                    "Zasadniczo strzelec celuje w siebie."
                                                    (Zen w sztuce lucznictwa)
                                                  • phokara Re: Eugen Herrigel 01.09.05, 08:42
                                                    Zreczny unik
                                                    zawsze powstrzyma zreczny cios,
                                                    i vice versa.

                                                    (Casey Stengel)

                                                    ***

                                                    "Zycie i milosc, sa zyciem i miloscia,
                                                    bukiecik fiolkow jest bukiecikiem fiolkow,
                                                    a wprzegac do tego pojecie celu, znaczy zniszczyc wszystko.
                                                    Zyj i pozwol zyc, kochaj i pozwol kochac,
                                                    rozkwitnij i zwiednij, i plyn naturalnym zakolem,
                                                    ktore prowadzi tam,
                                                    dokad prowadzi".

                                                    (D.H. Lawrence)

                                                    ***

                                                    Wszystko to samo,
                                                    wszystko odmienne.

                                                    (przyslowie zen)
                                                  • bursztynowe 1 wrzesnia 01.09.05, 09:15
                                                    W poniedzialek, w chmurny dzień,
                                                    Rozmyślalem idcąc lasem:
                                                    "Czemu tym jest zawsze ten,
                                                    A ów owym - tylko czasem?"
                                                    A we wtorek myślę tak
                                                    (Było ciepło i słonecznie):
                                                    "To na pewno, tak czy siak,
                                                    Ale tamto - niekoniecznie".
                                                    Znów we środę padal deszcz,
                                                    Więc rozważam z niepokojem:
                                                    Wasi naszym mogą też,
                                                    Lecz nie mogoą twoi moim.
                                                    W czwartek znów był mróz i szron...
                                                    Pomyślałem: "Coś tu będzie...
                                                    Bo choć tutaj dzisiaj on,
                                                    Ale oni zawsze wszędzie".
                                                    W piątek...


                                                    Kubus Puchatek



                                                    -/*\*/*\*/*\*/*\*/\*/*\*/*\*/*\*/*\*/*\-



                                                    Chmury nad nami zlewają się i rozdzielajcą,
                                                    Wiatr na dziedzińcu ucieka i powraca.
                                                    Takie jest życie, więc dlaczego nie spocząć?
                                                    Któż może nas powstrzymać od celebrowania go?


                                                    Lu Wu
                                                  • phokara Re: 1 wrzesnia 02.09.05, 08:57
                                                    ***

                                                    Pijany mezczyzna, ktory spada z wozu, choc moze ucierpiec, nie umiera. Jego
                                                    kosci sa takie same, jak u innych ludzi; doswiadcza on jednak wypadku w
                                                    odmienny sposob. Jego duch czuje sie bezpiecznie. Czlowiek ow nie zdaje sobie
                                                    sprawy z tego, ze jedzie na wozie, podobnie jak nie zdaje sobie sprawy z tego,
                                                    iz z niego spada. Pojecia zycia, smierci, strachu i tym podobne nie sa w stanie
                                                    poruszyc jego serca; w ten sposob nie odczuwa on skutkow kontaktu z bytami
                                                    obiektywnymi. Jesli wiec taki stan mozna osiagnac poprzez wino*, o ilez wiecej
                                                    mozna osiagnac poprzez Spontanicznosc.

                                                    Chuang-tzu

                                                    * czerwone
                                                  • bursztynowe 2 wrzesnia 02.09.05, 09:34
                                                    Miłość jest spotkaniem, orgazmicznym spotkaniem śmierci i życia.

                                                    Jeżeli nie poznałeś miłości, wiele straciłeś. Urodziłeś się, żyłeś i umarłeś,
                                                    ale wiele straciłeś. Straciłeś ogromnie, straciłeś całkowicie, straciłeś
                                                    absolutnie, straciłeś tę przerwę pośrodku. Ta przerwa jest najwyższym szczytem,
                                                    szczytowym przeżyciem.

                                                    Ażeby ją osiągnąć, należy pamiętać o czterech krokach.
                                                    Pierwszy krok: bądź tu i teraz – bo miłość jest możliwa tylko tu i teraz. Nie
                                                    możesz kochać w przeszłości. Wielu ludzi żyje jedynie we wspomnieniach, oni
                                                    kochają w przeszłości. A są i tacy, którzy kochają w przyszłości: to też jest
                                                    niemożliwe. Są to sposoby na unikanie miłości; przeszłość i przyszłość to
                                                    sposoby unikania miłości.

                                                    Osho
                                                  • bursztynowe 5 wrzesnia 05.09.05, 08:25
                                                    Drugim krokiem prowadzącym do miłości jest nauczenie się przemieniania swych
                                                    trucizn w słodycz... ponieważ wielu ludzi kocha, ale ich miłość jest bardzo
                                                    skażona truciznami: nienawiścią, zazdrością, złością, chęcią posiadania. Tysiąc
                                                    i jedna trucizna otaczają twą miłość. Miłość to coś delikatnego. Pomyśl tylko o
                                                    złości, nienawiści, chęci posiadania, zazdrości – jak może miłość przetrwać?
                                                    Drugą rzeczą, o której trzeba pamiętać, jest więc nauczenie się przemieniania
                                                    swych trucizn w słodycz. Jak się je przemienia? Jest to bardzo prosty proces. W
                                                    gruncie rzeczy nazwanie go procesem nie jest właściwe, bo ty niczego nie
                                                    robisz, potrzebujesz jedynie cierpliwości. To, co ci mówię, jest jednym z
                                                    największych sekretów.

                                                    Wypróbuj to. Gdy przyjdzie złość, nic nie rób; usiądź tylko w milczeniu i
                                                    obserwuj ją. Nie bądź jej przeciwny, nie opowiadaj się po jej stronie. Nie
                                                    współdziałaj z nią, nie tłum jej. Po prostu ją obserwuj, bądź cierpliwy, po
                                                    prostu zobacz co się dzieje... niech narasta.

                                                    Pamiętaj o jednym: nigdy niczego nie rób jeśli owładnęła tobą trucizna, po
                                                    prostu czekaj. Gdy trucizna zacznie przemieniać się w to drugie... Jest to
                                                    jedno z podstawowych praw życia, że wszystko bez przerwy przemienia się w swoje
                                                    przeciwieństwo.


                                                    Nie działaj wtedy, gdy górą jest złość, bo będziesz tego żałować, i stworzysz
                                                    łańcuch reakcji, i wpadniesz w karmę. To jest całe znaczenie wpadania w karmę.
                                                    Zrób cokolwiek, gdy jesteś w chwili negatywnej, a znajdziesz się w pewnym
                                                    łańcuchu, i nie będzie temu końca. Kiedy coś robisz wtedy, gdy jesteś
                                                    nastawiony negatywnie, ten drugi człowiek jest gotów coś uczynić, negatywność
                                                    tworzy więcej negatywności. Negatywność prowokuje więcej negatywności, złość
                                                    sprowadza więcej złości, wrogość sprowadza więcej wrogości, i to trwa i trwa i
                                                    trwa... i ludzie są ze sobą uwikłani przez cafe żywoty. I dalej to robią!

                                                    Czekaj. Gdy znajdziesz się w złości, jest to chwila dobra do medytacji. Nie
                                                    zmarnuj tej chwili: złość wytwarza w tobie tak wielką energię... Może ona
                                                    niszczyć. A energia jest neutralna; ta sama energia, która może niszczyć, może
                                                    być twórcza. Czekaj. Ta sama energia, która może roznieść w pył, może obsypać
                                                    życiem – tylko czekaj. Kiedy będziesz czekać i nic nie będziesz robić w
                                                    pośpiechu, któregoś dnia zaskoczy cię, gdy ujrzysz wewnętrzną zmianę. Byłeś
                                                    pełny złości, a potem ta złość narastała i narastała do punktu szczytowego... a
                                                    potem koło się obróciło. I możesz zobaczyć jak to koło się obraca, i złość
                                                    opada, i energia jest uwalniana, i teraz jesteś w pozytywnym nastroju, nastroju
                                                    tworzenia. Teraz możesz coś zrobić.

                                                    Teraz działaj. Zawsze czekaj na to pozytywne.


                                                    Osho
                                                  • phokara Re: 2 wrzesnia 05.09.05, 08:28
                                                    ***

                                                    Mi-mno, mi-bsam, mi-dpyad-ching,
                                                    Mi-bsgom, mi-sems, rang-babs-bzhag.

                                                    Nie mysl, nie roztrzasaj, nie analizuj,
                                                    Nie pielegnuj, nie miej intencji;
                                                    Niech sie samo ulozy.

                                                    (doktryna zawarta w "Szesciu Regulach" Tilopy)

                                                    ***

                                                    "Cokolwiek widzisz, to jest to,
                                                    przed, za, we wszystkich dziesieciu kierunkach.
                                                    Natura nieba jest pierwotnie czysta,
                                                    lecz przez ciagle wpatrywanie obraz sie zaciemnia".

                                                    (tantra Sarahy)
                                                  • bursztynowe 6 wrzesnia 06.09.05, 08:41
                                                    I trzecie – dziel się. Gdy tylko jest coś negatywnego, zatrzymaj to dla siebie.
                                                    Gdy tylko jest coś pozytywnego, dziel się. Zwykle ludzie dzielą się negatywami,
                                                    nie dzielą się pozytywami. Ludzie są po prostu głupi. Gdy są szczęśliwi, nie
                                                    dzielą się, są bardzo skąpi.

                                                    Gdy są nieszczęśliwi, stają się bardzo, bardzo rozrzutni; wtedy są bardzo
                                                    gotowi do dzielenia się. Kiedy ludzie się uśmiechają, uśmiechają się bardzo,
                                                    bardzo oszczędnie, tyle tylko, odrobinę. Ale kiedy są w złości, są w złości
                                                    totalnie. Trzecim krokiem jest dzielenie się pozytywnością. To sprawi, że twoja
                                                    miłość płynąć będzie niczym rzeka, wzbierająca z twego serca. Kiedy będziesz
                                                    się dzielić, twój dylemat serca zacznie znikać.

                                                    Wyciągaj wodę ze studni, a napływać do niej będzie jeszcze więcej świeżej wody.
                                                    Nie czerp wody, zamknij studnię, stań się skąpcem, a źródła przestaną
                                                    funkcjonować. Stopniowo źródła zaczną wysychać, zamkną się, zaś woda, która
                                                    jest w studni, umrze, stanie się zgniła, brudna. Woda płynąca jest świeża...
                                                    miłość płynąca jest świeża.

                                                    Gromadzenie zatruwa serce. Wszelkie gromadzenie jest trujące. Jeśli się
                                                    dzielisz, twój organizm będzie wolny od trucizn. A kiedy dajesz, nie przejmuj
                                                    się czy wywoła to jakąś reakcję, czy nie. Nawet nie czekaj na podziękowanie.
                                                    Odczuwaj wdzięczność do osoby, która pozwoliła ci dzielić się czymś ze sobą.
                                                    Nie inaczej; nie czekaj, w głębi swego serca mówiąc, że to on powinien być ci
                                                    wdzięczny, bo dzieliłeś się z nim. Nie, ty sam odczuwaj wdzięczność za to, że
                                                    był on gotów cię wysłuchać, dzielić z tobą pewną energię, że był gotów
                                                    wysłuchać twojej pieśni, że był gotów obejrzeć twój taniec, że kiedy
                                                    przyszedłeś do niego, żeby mu dawać, nie odmówił... a mógł odmówić.

                                                    Osho
                                                  • phokara Re: 6 wrzesnia 06.09.05, 08:51
                                                    ***

                                                    Doskonala Droga Tao nie sprawia zadnych klopotow,
                                                    Poza tym, ze unika grymasnego wybierania.
                                                    Dopiero wtedy, gdy przestaniesz lubic i nie lubic,
                                                    Wszystko stanie sie zupelnie jasne.
                                                    Roznica ciensza od wlosa
                                                    oddziela niebo i ziemie!
                                                    Jesli chcesz posiasc czysta prawde,
                                                    nie zajmuj sie dobrem i zlem.
                                                    Konflikt pomiedzy dobrem i zlem
                                                    jest choroba umyslu

                                                    (Seng-ts'an)

                                                    ***

                                                    Uspokoj serce idiote
                                                    co chce wciaz tam i z powrotem.

                                                    Jan Twardowski

                                                  • phokara Re: 6 wrzesnia 07.09.05, 08:43
                                                    Gdy caly swiat uznal piekno za piekno, pojawila sie szpetota.
                                                    Gdy wszyscy uznali dobro za dobro, powstalo zlo.
                                                    W ten sam sposob:
                                                    Byt i Niebyt wzajemnie sie rodza,
                                                    Trudne i latwe wzajemnie sie dopelniaja,
                                                    Dlugie i krotkie sa sobie wzajemnie miara,
                                                    Wysokie i niskie sa wzgledem siebie zalezne,
                                                    A wczesniejsze i pozniejsze nawzajem po sobie nastepuja.

                                                    (Tao Te Ching)

                                                    *
                                                    "Napotkac klopoty to napotkac szczesliwy traf;
                                                    Zyskac zgode to zyskac sprzeciw"

                                                    (Zerin Kushu)
                                                  • bursztynowe Re: 6 wrzesnia 07.09.05, 09:13
                                                    I czwarte: bądź niczym. Gdy zaczynasz myśleć, że jesteś kimś, zatrzymaj się;
                                                    wtedy miłość nie płynie. Miłość płynie tylko z kogoś, kto jest nikim. Miłość
                                                    znajduje swoją siedzibę w nicości.

                                                    Kiedy jesteś pusty, jest miłość.

                                                    Kiedy jesteś pełny ego, miłość znika.

                                                    Miłość i ego nie mogą istnieć razem.

                                                    Miłość może istnieć razem z Bogiem, ale nie może istnieć razem z ego, bo miłość
                                                    i Bóg to synonimy. Miłość i ego nie mogą razem istnieć. Bądź więc niczym.
                                                    Nicość jest źródłem wszystkiego, nicość jest źródłem nieskończoności... nicość
                                                    jest Bogiem. Nicość to nirvana.

                                                    Bądź niczym – a będąc niczym, dostąpisz całości. Będąc czymś, przegapisz; będąc
                                                    niczym, dotrzesz do domu.


                                                    Osho
                                                  • bursztynowe 8 wrzesnia 08.09.05, 09:00
                                                    Grzmoty, błyskawice i chmury pojawiają się na niebie,
                                                    również na niebie się rozpuszczają.

                                                    Tęcze, mgły i opary wyłaniają się z przestrzeni
                                                    i w niej znikają.

                                                    Nektar, ziarna i owoce przychodzą
                                                    z ziemi i również do ziemi powracają.

                                                    Lasy, kwiaty i liście wyrastają na wzgórzach,
                                                    wzgórza też przyjmują je z powrotem.

                                                    Prądy, piana i fale pojawiają się w morzu,
                                                    w morzu również się rozpuszczają.

                                                    Samoprzytomność, samoświetlistość i samowyzwolenie
                                                    przychodzą z natury umysłu,
                                                    także w niej znikają.

                                                    Wszystko jest nienarodzone, wolne od przeszkód i niewyrażalne;
                                                    wyłania się z absolutnej natury umysłu
                                                    i w jego absolutnej naturze się rozpuszcza.

                                                    Postrzeganie demonów, lgnięcie do tego i obawa przed nimi
                                                    - to pojawia się w joginie i w nim rozpuszcza się z powrotem.
                                                    W ten sposób wszystkie demony są sztuczką umysłu.

                                                    Jeśli jogin nie rozpoznaje, iż owe projekcje są puste i otwarte
                                                    i uważa demony za rzeczywiste, wówczas pada ofiarą złudzenia.
                                                    Jednak korzeń złudzenia tkwi w umyśle.
                                                    Jeśli rozpozna się prawdziwą naturę umysłu,
                                                    będzie się w stanie dostrzec, iż jest on promiennie przejrzysty,
                                                    wolny od przychodzenia i odchodzenia.

                                                    Umysł błędnie postrzega zjawiska jako zewnętrzne obiekty.
                                                    Jeżeli jednak zbada się ich prawdziwą esencję,
                                                    okaże się, iż przejawienia i otwartość są od siebie nieoddzielne.
                                                    Medytacja jest koncepcją, jest nią również nie-medytacja,
                                                    medytacja i nie-medytacja są od siebie nieoddzielne.

                                                    Dualistyczne postrzeganie jest podstawą złudzenia,
                                                    podczas gdy ostateczna prawda
                                                    leży poza jakimkolwiek sposobem postrzegania.

                                                    Jeśli chcecie zrozumieć naturę umysłu, weźcie za przykład niebo,
                                                    wówczas sens absolutnej natury stanie się dla was jasny.
                                                    Patrzcie na to, czego nie sposób ogarnąć rozumem
                                                    - to jest pogląd Mahamudry.
                                                    Bądźcie wolni od rozproszenia, to jest medytacja.
                                                    W działaniu nie unikajcie niczego,
                                                    przyjmujcie wszystko tak, jak przychodzi.
                                                    Porzućcie oczekiwania i obawy, oto owoc.
                                                    Ku temu zmierzajcie w swej praktyce, demony!

                                                    Nie mam czasu na śpiewanie nic nie mówiących pieśni,
                                                    nie zadawajcie wielu pytań, lecz spoczywajcie w milczeniu!
                                                    Ponieważ wy, demony, chciałyście usłyszeć pieśń, zaśpiewałem ją
                                                    , oto są moje szalone słowa.
                                                    Zobaczcie, czy będziecie w stanie
                                                    zastosować je w praktyce, demony !
                                                    Niech wielkie szczęście będzie waszym pożywieniem,
                                                    a czysty nektar waszym napojem.
                                                    Wykonujcie swą pracę pomagając joginom.

                                                    Tak śpiewał. Drangsinmo i jej orszak rozwinęli do niego głębokie zaufanie.
                                                    Pokłonili się i wielokrotnie okrążyli go z szacunkiem, podziękowali mu i
                                                    wreszcie zniknęli rozpuszczając się w tęczę. Tak jak nakazał im Dzietsyn,
                                                    demony nie szkodziły już nikomu, lecz służyły pomocą wszystkim wielkim
                                                    medytującym tych okolic.

                                                    Następną pieśń Milarepa zaśpiewał w pobliżu miejsca zwanego Pagma. Gdy tam
                                                    przybył, znowu na początku został zaatakowany przez demony, które jednak,
                                                    usłyszawszy jego nauki, rozwinęły do niego głębokie zaufanie i obiecały nikomu
                                                    więcej nie szkodzić. W jakiś czas później do chaty Milarepy przyszedł pewien
                                                    człowiek, przyniósł mu drewno na opał i trochę jedzenia. Pomimo tego, iż sam
                                                    był bardzo biedny, chciał podarować Milarepie futrzany płaszcz. Jednak jogin
                                                    odmówił przyjęcia go, podziękował i zaśpiewał tę pieśń:
                                                    Moja świadomość, dziecko złudzenia
                                                    wędruje wśród sześciu światów, państw iluzji
                                                    i doświadcza wielu karmicznych snów.

                                                    Czasami przeżywam złudzenie głodu,
                                                    jem wtedy wyżebrane pożywienie;
                                                    kiedy indziej, jak asceta, żywię się kamieniami;
                                                    bywa, że jako strawę przyjmuję otwartość;
                                                    potem znów próbuję, tak dobrze, jak to tylko możliwe, znosić głód.

                                                    Czasami doświadczam złudzenia pragnienia;
                                                    piję wtedy niebieską wodę spływającą z gór;
                                                    kiedy indziej gaszę pragnienie swą własną wodą;
                                                    bywa, iż piję wodę współczucia,
                                                    potem znów nektar błogosławieństwa dakiń.

                                                    Czasami doświadczam złudzenia zimna;
                                                    noszę wtedy bawełnianą szatę jako okrycie;
                                                    kiedy indziej bucha błogi żar tummo.
                                                    Potem znów próbuję, tak dobrze, jak to tylko możliwe, znosić chłód.

                                                    Czasami doświadczam złudzenia tęsknoty za przyjaciółmi;
                                                    wtedy odnajduję oparcie w pierwotnej świadomości, jako w przyjacielu,
                                                    praktykuję dziesięć dobrych działań,
                                                    spoczywam w czystym poglądzie
                                                    i badam głęboko samoprzytomny umysł.
                                                    Ja, jogin, jestem lwem wśród ludzi;
                                                    moją gęstą, turkusową grzywą jest doskonały pogląd;
                                                    moimi pazurami i kłami jest doskonała medytacja.
                                                    Praktykuję na szczytach śnieżnych gór,
                                                    pragnąc osiągnąć owoc wraz z jego wszystkimi
                                                    dobrymi właściwościami.

                                                    Ja, jogin, jestem tygrysem wśród ludzi;
                                                    w pełni rozwinięta oświecona postawa jest moją mocą,
                                                    moje roześmiane wąsy to metoda i mądrość, nierozdzielne;
                                                    promienna przejrzystość to dżungla pełna leczniczych ziół
                                                    w której mieszkam;
                                                    przynoszenie pożytku innym, oto mój cel.

                                                    Ja, jogin, jestem orłem wśród ludzi;
                                                    przejrzysta wizualizacja to moje silne skrzydła;
                                                    stabilność w metodach prowadzących do spełnienia
                                                    to niezawodność moich lotek.
                                                    Jednocząc obie, żegluję w przestrzeni absolutnej natury;
                                                    śpię na skale prawdziwego znaczenia
                                                    i pragnę, jako owoc, osiągnąć oba cele.

                                                    Ja, jogin, jestem przebudzonym wśród ludzi;
                                                    jestem Milarepa i nie lgnę do zjawisk.
                                                    Nie snuję planów, jestem bezdomnym joginem
                                                    bez jakiegokolwiek celu.
                                                    Jestem otrzymującym jałmużnę,
                                                    nagim ascetą nie posiadającym ubrania,
                                                    nie mającym niczego żebrakiem,
                                                    obojętnym na zewnętrzne zjawiska, wolnym od wyrachowania.
                                                    Jestem szaleńcem szczęśliwym, gdy przychodzi śmierć,
                                                    kimś, kto niczego nie ma i niczego nie potrzebuje.
                                                    Tylko z powodu przekonania,
                                                    iż musicie zaspokajać swoje potrzeby,
                                                    wy ludzie, wierzycie w cierpienia i trudności.
                                                    Nie potrzebuję dobroczyńcy, odejdź do domu.
                                                    Jogin przyjmuje wszystko, co przychodzi.

                                                    Myśl o tym, by być szczodrym
                                                    i działać z dobrym nastawieniem.
                                                    Obyś żył długo, wolny od chorób
                                                    i cieszył się cennym ludzkim ciałem.
                                                    Obyśmy w następnym życiu spotkali się znowu
                                                    - w Czystych Krainach,
                                                    obyśmy praktykowali prawdziwą naukę Dharmy
                                                    i działali dla dobra innych.

                                                    Tę ostatnią z trzech pieśni zaśpiewał Milarepa w jaskini koło Jolmo, gdzie
                                                    przyszło do niego pięć mniszek, które zostały jego uczennicami. Niektórzy
                                                    spośród uczniów z okolicy poprosili go, by odwiedził ich wieś, zamieszkał w
                                                    niej i nauczał. Odpowiedział im, iż nie odgrywa już dla niego żadnej roli to,
                                                    gdzie mieszka, jednak do tradycji joginów należy życie w górach. Na ich słowa,
                                                    że potrzebuje przecież odpowiedniego pożywienia i domu, odpowiedział tą pieśnią:
                                                    Skłaniam się do stóp mego ojca,
                                                    Klejnotu spełniającego życzenia
                                                    Udziel swego błogosławieństwa,
                                                    By twe dzieci odnalazły odpowiednie warunki
                                                    i poprowadź nas ku pewności,
                                                    iż własne ciało jest pałacem bóstwa.

                                                    Ponieważ bałem się walących się domów,
                                                    zbudowałem dom otwartej rzeczywistości;
                                                    teraz nie muszę się więcej martwić, że się zawali.

                                                    Ponieważ bałem się zimna, zdobyłem szatę żaru tummo;
                                                    teraz nie lękam się już chłodu.

                                                    Ponieważ bałem się nędzy,
                                                    odszukałem skarb siedmiu szlachetnych bogactw;
                                                    teraz nie lękam się już więcej ubóstwa.

                                                    Ponieważ bałem się głodu,
                                                    odnalazłem pożywienie głębokiej medytacji
                                                    w ostatecznej rzeczywistości;
                                                    teraz nie lękam się już głodu.

                                                    Ponieważ bałem się pragnienia,
                                                    zdobyłem ambrozję uważności jako napój;
                                                    teraz nie lękam się już pragnienia.

                                                    Ponieważ bałem się smutku,
                                                    odszukałem szczęście otwartości jako stałego przyjaciela;
                                                    teraz nie lękam się już smutku.

                                                    Ponieważ bałem się zbłądzić,
                                                    znalazłem szeroką drogę jedności;
                                                    teraz nie lękam się już, że pomylę ścieżki.

                                                    Ja, jogin, mam wszystkie skarby,
                                                    których można by sobie zażyczyć
                                                    i jestem szczęśliwy wszędzie, gdziekolwiek mieszkam!
                                                    W jaskini Sengedong w Jolmo,
                                                    ryk tygrysów rozbrzmiewa budząc lek.
                                                    Zmusza mnie to mimowolnie do ścisłego odosobnienia.
                                                    Odczuwam współczucie dla baraszkujących małych;
                                                    już tylko to sprawia, że praktykuję oświeconą postawę.
                                                    Krzyki małp chwytają mnie za serce;
                                                    dzięki nim mimowolnie przychodzi wyrzeczenie.
                                                    Pisk młodych budzi śmiech;
                                                    już tylko to spra
                                                  • phokara Re: 8 wrzesnia 08.09.05, 09:16
                                                    ***

                                                    Masz osiem lat. Jest niedzielny wieczor. Pozwolono ci, jeszcze przez dodatkowa
                                                    godzine, nie pojsc spac.
                                                    Rodzinka gra w "Monopol". Powiedziano ci, ze jestes juz na tyle duzy, by
                                                    dolaczyc do nich. Czujesz sie nieswojo. Bezustannie gubisz sie w grze. Ze
                                                    strachu odczuwasz skurcze zoladka. Utraciles juz prawie caly stan posiadania,
                                                    ktorym sysponowales. Twoi bracia przejeli wszystkie domy z twojej ulicy.
                                                    Ostatnia ulica zostala sprzedana. Musisz sie poddac. Przegrales. I nagle
                                                    rozumiesz, ze to jest tylko gra.
                                                    Podskakujesz z radosci i uderzasz glowa w wielka lampe wiszaca u gory. Lampa
                                                    spada na podloge, pociagajac za soba czajniczek do parzenia herbaty. Wszyscy sa
                                                    rozgniewani na ciebie, ale ty smiejesz sie, idac na gore.
                                                    Wiesz, ze jestes nikim i nie masz niczego. I wiesz juz, ze "byc nikim" i "nie
                                                    miec niczego" daje niezmierzona wolnosc.

                                                    (Jan Willem van de Wetering)
                                                  • bursztynowe 9 wrzesnia 09.09.05, 08:44
                                                    Kiedy w krajobrazie nie ma żadnego wiosennego kwiatu,
                                                    żadnej jesiennej barwy,
                                                    na brzegu słomiana chata
                                                    stojąca na przeciwko złotego zachodu słońca.


                                                    Rikiu
                                                  • phokara Re: 9 wrzesnia 09.09.05, 09:24
                                                    The ancient music of India
                                                    needs not only training for the musician,
                                                    it needs immense training for the listener.
                                                    You have to be capable of falling in tune with the harmony.
                                                    In a certain way you have to disappear
                                                    and let only the music remain.

                                                    OSHO
                                                  • bursztynowe 12 wrzesnia 12.09.05, 14:39
                                                    Kamieniarz
                                                    ---------------------------------------------------
                                                    Był sobie kiedyś kamieniarz wielce niezadowolony z siebie i swojej
                                                    pozycji życiowej. Pewnego dnia przechodził obok domu bogatego kupca i przez
                                                    uchyloną bramę zobaczył wiele pięknych rzeczy i ważnych gości.
                                                    "Jakże potężny musi być ten kupiec!" - pomyślał kamieniarz.
                                                    Poczuł wielką zazdrość i żal, że nie jest kupcem. Nie musiałby już
                                                    wtedy wieść nędznego żywota kamieniarza. Wtem nagle, ku swemu zdziwieniu, stał
                                                    się kupcem i posiadał więcej luksusów i władzy niż mógł kiedykolwiek wymarzyć,
                                                    a mniej zamożni zazdrościli mu. Ale niedługo potem zauważył wysokiego
                                                    urzędnika, niesionego w lektyce, w otoczeniu służby i eskortowanego przez
                                                    żołnierzy uderzających w gong. Każdy, bez względu na zamożność,
                                                    musiał się nisko pokłonić na widok tego orszaku.
                                                    "Jakże potężny jest ten urzędnik!" - pomyślał kupiec. "Doprawdy
                                                    chciałbym być wysokim urzędnikiem".
                                                    Wówczas stał się wysokim urzędnikiem, noszonym wszędzie w ozdobnej
                                                    lektyce, wzbudzającym strach i nienawiść we wszystkich ludziach,
                                                    którzy musieli oddawać mu ukłony. Był akurat gorący, letni dzień i
                                                    urzędnikowi zrobiło się duszno w zamkniętej lektyce. Spojrzał na
                                                    słońce. Świeciło dumnie na niebie, niewzruszone jego obecnością.
                                                    "Jakże potężne jest słońce" - pomyślał. "Chciałbym być słońcem"
                                                    I stał się słońcem, zalewając wszystkich swymi gorącymi promieniami,
                                                    wysuszając pola, obiektem przekleństw rolników i robotników. Ale
                                                    wtem wielka, czarna chmura przesunęła się między nim a ziemią, tak
                                                    że jego promienie nie mogły już dotrzeć do wszystkiego.
                                                    "Jakże potężna jest ta chmura burzowa" - pomyślał. "Chciałbym
                                                    być taką chmurą".
                                                    Stał się zatem chmurą, zalewając deszczem pola i wsie, a wszyscy na
                                                    niego wyrzekali. Wkrótce jednak poczuł, że jest przesuwany przez
                                                    jakąś wielką siłę, i uświadomił sobie, że jest to wiatr.
                                                    "Jakże jest on potężny" - pomyślał. "Chciałbym być wiatrem".
                                                    I został wiatrem, zrywając dachówki z domów, wyrywając drzewa,
                                                    znienawidzonym i wzbudzającym postrach wszystkiego, co żyje. Lecz
                                                    już po chwili natrafił na coś, co nie chciało mu ulec, bez względu
                                                    na to, jak mocno dmuchał wielki kamień.
                                                    "Jakże potężny jest ten kamień" - pomyślał. "Chciałbym być
                                                    kamieniem".
                                                    Wtedy stał się kamieniem, bardziej potężnym niż cokolwiek na
                                                    świecie. Ale kiedy tak stał, usłyszał odgłos młotka uderzającego w
                                                    dłuto wchodząc w skałę, i poczuł, że się zmienia.
                                                    "Cóż może być potężniejszego niż ja - kamień" - pomyślał.
                                                    Spojrzał w dół i zobaczył u swych stóp sylwetkę kamieniarza.


                                                  • bursztynowe 13 wrzesnia 13.09.05, 15:58
                                                    Panna Aleksandra w światłoczułych barwach
                                                    echem Balthus, sto śladów, dróżki przededptane
                                                    jest mostek nad myślą żywych i umarłych
                                                    przestrzeń na wzruszenia świezomalowane

                                                    (...)

                                                    ** ** ** ** **

                                                    Barwy jesieni, jezioro niczym lśniący mosiądz
                                                    Wieczorne słońce, piasek, światło spoza mgiełki
                                                    Lądują dzikie gęsi, trzepot skrzydeł, gęganie
                                                    Więcej ich nadlatuje gdzieś spoza szuwarów
                                                    Płoszy je nagły dźwięk fletu, podrywają się tłumnie
                                                    Pisząc na niebie znaki jak pędzel Wang Xizhi
                                                    (fragment wiersza mnicha Huihunga, XII w.)

                                                  • bursztynowe 14 wrzesnia 14.09.05, 09:12
                                                    Gdyby tak człowiek mógł przejść we śnie przez Raj
                                                    i gdyby podarowano mu kwiat na dowód,
                                                    że jego dusza naprawdę tam była,
                                                    i gdyby obudził się z tym kwiatem w ręku - Oj !
                                                    - i co wtedy ?

                                                    (Samuel Taylor Coleridge)
                                                  • bursztynowe 15 wrzesnia 15.09.05, 08:37
                                                    Z umysłem przypominającym drewno lub skałę, nie tłumacząc niczego przy pomocy
                                                    języka, z umysłem, który nigdzie nie wędruje, podstawa umysłu staje się jak
                                                    pusta przestrzeń, na której w naturalny sposób pojawia się słońce mądrości,
                                                    jakby nagle rozproszyły się chmury i wyjrzało słońce.


                                                    Pai Chang


                                                    * * * *


                                                    Wielkie to zaślepienie, gdy uległszy iluzji nie poddajemy kontroli
                                                    samych siebie, lecz usiłujemy ujarzmić dzikiego ducha innych.


                                                    Gampopa
                                                  • bursztynowe 16 wrzesnia 16.09.05, 10:06
                                                    Ranny jeleń skacze najwyżej –
                                                    Od myśliwego słyszę –
                                                    To tylko ekstaza śmierci –
                                                    Potem w zaroślach cisza.

                                                    To zgniatana stal sprężynuje –
                                                    Wybucha – rażona skała.
                                                    Policzek spływa rumieńcem,
                                                    Kiedy gorączką pała!

                                                    Wesołość to kolczuga udręki –
                                                    Uzbrajasz się w nią starannie,
                                                    Żeby nikt nie dostrzegł krwawienia,
                                                    Nie krzyknął "Jesteś ranny !"



                                                    Emily Dickinson
                                                  • bursztynowe 19 wrzesnia 19.09.05, 08:48
                                                    I see trees of green, red roses too
                                                    I see them bloom for me and you
                                                    And I think to myself, what a wonderful world

                                                    I see skies of blue and clouds of white
                                                    The bright blessed day, the dark sacred night
                                                    And I think to myself, what a wonderful world

                                                    The colours of the rainbow, so pretty in the sky
                                                    Are also on the faces of people going by
                                                    I see friends shakin' hands, sayin' "How do you do?"
                                                    They're really saying "I love you"

                                                    I hear babies cryin', I watch them grow
                                                    They'll learn much more than I'll ever know
                                                    And I think to myself, what a wonderful world
                                                    Yes, I think to myself, what a wonderful world

                                                    Oh yeah


                                                    Bob Thiele
                                                  • phokara Re: 19 wrzesnia 19.09.05, 10:47
                                                    ***

                                                    Nies sie, stateczku, przez fale zludne,
                                                    lopocza zagle, jak zmiete ruble.
                                                    Z ladowni slychac skowyt republik.
                                                    Skrzypienie burty.

                                                    Nies sie, stateczku, w burz klebowisku,
                                                    sztorm, choc wscieklejszy jest od pocisku,
                                                    bezsilniej slucha wlasnego swistu -
                                                    tak bardzo, ze az nie wie, gdzie pedzic:

                                                    w te? W tamta? W jeszcze inna?
                                                    Bo cztery strony ma przestrzen,
                                                    jak cztery sciany - kazde z pomieszczen,
                                                    chocby w nim mieszkal Boreasz.

                                                    Nies sie i nie boj, ze skalny wystep
                                                    przebije burte. Odkryjesz Wyspe,
                                                    jedna z tych wysp, gdzie sto lat po wszystkim
                                                    krzyze dostrzegasz,
                                                    gdzie obwiazany tasiemka pakiet listow
                                                    sprzedaje ci dziecko.
                                                    Blekitne oczy jawnym sa znakiem -
                                                    ojcem byl zeglarz...

                                                    Nie wierz, stateczku, przewodnim gwiazdom:
                                                    tyle ich tam, ze niebo jest zjazdem
                                                    sztabu glownego. Gdy strasza nas ta
                                                    proznia nad glowa.

                                                    Wierz tylko temu, co sie nie zmieni:
                                                    wierz demokracji wolnych przestrzeni,
                                                    ktora, choc w burzach sporow sie pieni,
                                                    ma dno pod soba.

                                                    Jedni w dal plyna na zlosc losowi,
                                                    inni - dosolic Euklidesowi.
                                                    Inni znow po to, by miec to z glowy,
                                                    wszystko to niezle...

                                                    Lecz ty, stateczku, o kazdej porze,
                                                    dostrzez horyzont chocby w horrorze;
                                                    nies sie w dal, az sam staniesz sie morzem,
                                                    nies sie, nies...

                                                    Nies sie i nie boj, ze skalny wystep
                                                    przebije burte. Odkryjesz Wyspe,
                                                    jedna z tych wysp, gdzie sto lat po wszystkim
                                                    krzyze dostrzegasz,
                                                    gdzie obwiazany tasiemka pakiet listow
                                                    sprzedaje ci dziecko.
                                                    Blekitne oczy jawnym sa znakiem -
                                                    ojcem byl zeglarz...


                                                    Josif Brodski
                                                  • bursztynowe 20 wrzesnia 20.09.05, 10:47
                                                    Opowieść o rabinie Izaaku, synu Jekla z Krakowa
                                                    Po latach ubóstwa, które to nigdy nie zachwiały jego wiarą w Boga, przyśnił mu
                                                    się ktoś, kto podpowiedział mu, aby udał się do Pragi i szukał skarbu pod
                                                    mostem królewskim. Kiedy sen powtórzył się po raz trzeci, rabin Izaak, syn
                                                    Jekla, przygotował się do podróży i przybył do Pragi. Ale most był strzeżony
                                                    dzień i noc i nie zdołał rozpocząć kopania. Niemniej przychodził tu każdego
                                                    ranka i spacerował do wieczora, wyczekując okazji. Wreszcie kapitan straży,
                                                    który go zauważył, zapytał grzecznie, czy szuka tutaj czegoś, czy może czeka na
                                                    kogoś. Rabin Izaak opowiedział mu o tym, co mu się przyśniło i przywiodło z
                                                    daleka. Kapitan roześmiał się: „I to z powodu snu, biedaku, zdarłeś buty, aby
                                                    przybyć tutaj! Gdybym i ja uwierzył w to, co mi się przyśniło, wyruszyłbym w
                                                    poszukiwaniu skarbu do Krakowa i kopałbym pod piecem w pokoju jakiegoś Żyda –
                                                    Izaaka, syna Jekla, tak się nazywa! Izaak, syn Jekla! Mogę sobie tylko
                                                    wyobrazić, jak wędruję od domu do domu i poszukuję kogoś, kto w połowie nazywa
                                                    się Izaak, a w drugiej połowie Jekl”. I zaśmiał się po raz drugi. Rabin Izaak
                                                    skłonił się, wrócił do domu i wykopał skarb spod swojego pieca...


                                                    Martin Buber, "Opowieści Chasydów"
                                                  • phokara Re: 20 wrzesnia 20.09.05, 11:29

                                                    ***

                                                    Przyjemnosc ma sie do szczescia mniej wiecej tak, jak drzewo do ogrodu. Nie ma ogrodu bez
                                                    drzew, ale drzewa, nawet w wielkiej ilosci, nie stanowia jeszcze ogrodu.

                                                    Wladyslaw Tatarkiewicz
                                                  • phokara Re: 20 wrzesnia 21.09.05, 09:23
                                                    Kiedy droga dobiega kresu
                                                    nastepuje zmiana -
                                                    zmieniajac sie,
                                                    przechodzisz.

                                                    i-ching

                                                    ***

                                                    To przypomina bawola wodnego
                                                    wchodzacego przez okno.
                                                    Jego leb, rogi i cztery nogi przechodza.
                                                    Dlaczego wiec jego ogon
                                                    nie moze przejsc takze?

                                                    Koan Zen
                                                  • phokara Re: 20 wrzesnia 22.09.05, 09:28
                                                    Przeto pomysl o tym calym nietrwalym swiecie:
                                                    Gwiezdzie o swicie, babelku w strumieniu;
                                                    Blyskawicy w letniej chmurze burzowej,
                                                    Migotliwej lampie,
                                                    zjawie i snie.

                                                    Budda
                                                  • phokara Re: 20 wrzesnia 23.09.05, 09:19
                                                    Na Mroznej Gorze
                                                    znikaja wszelkie klopoty -
                                                    Usmierzylem na zawsze
                                                    wrzenie umyslu.
                                                    Od niechcenia gryzmole wiersze
                                                    na skale,
                                                    zdajac sie na wszystko,
                                                    co nadchodzi, jak dryfujaca lodz.

                                                    Han Shan
                                                  • phokara Re: 26 wrzesnia 27.09.05, 08:30
                                                    Czlowiek idacy polem spotkal tygrysa. Rzucil sie do icieczki, a tygrys poczal
                                                    go scigac. Kiedy scigany zblizyl sie do skaly, chwycil sie pnacza dzikiej
                                                    winorosli i zawisl tuz pod krawedzia, na ktorej czekal drugi tygrys, wietrzac
                                                    jego zapach. Przerazony czlowiek spojrzal w dol, gdzie czekal tygrys,
                                                    zamierzajac go pozrec. Dwie male myszki, jedna biala, druga czarna zaczaly
                                                    powolutku przegryzac ped winorosli. Czlowiek tuz kolo siebie ujrzal soczysta
                                                    truskawke. Trzymajac sie jedna reka pedu winorosli, druga zerwal truskawke.
                                                    Jaki slodki miala smak!

                                                    przypowiesc zen
                                                  • phokara Re: 28 wrzesnia 29.09.05, 08:33

                                                    Kazdka molekula glosi kazanie
                                                    o doskonalym prawie,
                                                    Kazda chwila spiewa prawdziwa
                                                    sutre:
                                                    Najbardziej ulotna mysl
                                                    jest wiecznotrwala,
                                                    Wystarczy pojedynczy wlos,
                                                    by wzburzyc morze.


                                                    Shutaku
                                                  • bursztynowe 29 wrzesnia 29.09.05, 10:30
                                                    Błąd wiary w realność zjawisk jest wielki jak największa z gór,
                                                    ale błąd nihilizmu jest jeszcze większy.

                                                    Budda Siakjamuni

                                                    * * *

                                                    Nasza pierwotna twarz nie posiada
                                                    ani życia ani śmierci,
                                                    wiosna jest w kwiatach śliwy tak piękna
                                                    jak namalowany pejzaż.

                                                    Tendo

                                                  • phokara Re: 29 wrzesnia 30.09.05, 09:09

                                                    Stluczone lustro juz nie bedzie odbijac;
                                                    Opadlemu kwiatu trudno bedzie powrocic na galaz.

                                                    Zenrin

                                                    Opadly kwiat
                                                    Powraca na galaz?
                                                    To byl motyl.

                                                    Moritake

                                                    ***

                                                    Wiatr przynosi
                                                    Dosc opadlych lisci,
                                                    By rozpalic ogien

                                                    Ryokan
                                                  • bursztynowe 30 wrzesnia 30.09.05, 11:43
                                                    Są ludzie, którzy rodzą się, umierają i ani razu nie są świadomi
                                                    swojego oddechu, który wpływa i wypływa z ich ciał. Żyją tak daleko
                                                    od samych siebie.

                                                    - - -

                                                    Pewnego razu ktoś podszedł przypadkiem do Ajahna Chaha
                                                    i zapytał go, kim jest Ajahn Chah. Ten widząc, że duchowy rozwój
                                                    pytającej osoby nie jest zbyt zaawansowany, wskazał na siebie
                                                    i powiedział: „To jest Ajahn Chah.”

                                                    Innym razem ktoś inny zadał Ajahnowi Chahowi to samo pytanie.
                                                    Jednak tym razem widząc, że zrozumienie przez
                                                    pytającego jest większe, Ajahn Chah odpowiedział mu: „Ajahn
                                                    Chah? Nie ma żadnego Ajahna Chaha.”


                                                    - - -

                                                    Jeżeli twój umysł jest szczęśliwy, to jesteś szczęśliwy wszędzie
                                                    tam, gdzie przebywasz. Gdy budzi się w tobie mądrość, to widzisz
                                                    prawdę wszędzie tam, gdzie spojrzysz. Prawda tam jest. To jest
                                                    jak nauka czytania – gdy się nauczysz czytać, to możesz czytać
                                                    wszędzie tam, gdzie przebywasz.

                                                    - - -

                                                    Skąd pochodzi deszcz? Pochodzi z tej całej brudnej wody, która
                                                    paruje z ziemi, takiej jak mocz czy woda, którą wylewasz po
                                                    umyciu stóp. Czyż nie jest to cudowne, że niebo zbiera tę brudną
                                                    wodę i zamienia ją w czystą? Twój umysł może robić podobnie,
                                                    jeśli tylko mu pozwolisz.


                                                    - - -

                                                    Wszystkie zjawiska podążają swoją naturalną drogą. Czy się
                                                    śmiejemy, czy płaczemy nad nimi, one po prostu podążają swoją
                                                    drogą. I nie ma takiej wiedzy naukowej, która mogła by powstrzymać
                                                    ten naturalny bieg rzeczy. Dentysta może zadbać o twoje zęby,
                                                    ale nawet jeśli je naprawi, to one i tak w końcu poddadzą się
                                                    swojej naturze. Ostatecznie nawet dentysta ma taki sam problem.
                                                    Wszystko w końcu się rozpada.



                                                    Ajahn Chah
                                                  • bursztynowe 30 wrzesnia i dalej... 30.09.05, 14:52
                                                    Miłość i współczucie są często niestety tylko przywiązaniem. Wypływa ono z
                                                    przekonania, że coś jest nasze lub jest dobre dla nas. To właśnie jest
                                                    przywiązanie. Kiedy nastawienie danej osoby do nas zmienia się, natychmiast
                                                    znika poczucie bliskości z nią. Prawdziwe współczucie rozwija pragnienie
                                                    przynoszenia jej szczęścia i radości niezależnie od jej reakcji i uczuć, które
                                                    do nas żywi.


                                                    Dalaj Lama XIV
                                                  • phokara Re: 30 wrzesnia i dalej... 03.10.05, 08:39
                                                    Istnieje pewna buddyjska praktyka, w ktorej wyobrazamy sobie, ze dajemy innym
                                                    ludziom radosc i zrodlo wszelkiej radosci, usuwajac zarazem cale ich
                                                    cierpienie. Chociaz oczywiscie nie mozemy zmienic ich sytuacji, uwazam, ze w
                                                    niektorych przypadkach poprzez prawdziwa troske i wspolczucie, nasze
                                                    nastawienie moze pomoc zlagodzic cierpienie, chocby tylko w sferze umyslu.
                                                    Glownym jednak celem tej praktyki jest zwiekszenie naszej wlasnej wewnetrznej
                                                    sily i odwagi.

                                                    DL XIV

                                                    ***

                                                    Noca, gdzies w glebi gor,
                                                    siedze medytujac.
                                                    Nie dobiega tu wrzawa ludzkich spraw:
                                                    wszystko jest ciche i puste,
                                                    wszelka won wchlonela nie konczaca sie noc.
                                                    Moja szata stala sie strojem rosy.
                                                    Nie mogac zasnac, spaceruje w lesie -
                                                    i nagle, ponad najwyzszym szczytem,
                                                    ukazuje sie ksiezyc w pelni.

                                                    Ryokan

                                                    ***

                                                    i turkot modlitewnych walkow
                                                  • phokara Re: 2 pazdziernika 04.10.05, 08:29

                                                    Twoj koszyczek, z twym pieknym koszyczkiem
                                                    twa lopatka, twa mala lopatka
                                                    panienko zrywajaca ziola na zboczu wzgorza
                                                    spytalbym gdzie twoj dom?
                                                    czy nie powiesz mi swego imienia?
                                                    ponad obszerna kraina Yamato
                                                    ja panuje tak rozlegle i szeroko
                                                    i ja sam twoj pan powiem tobie
                                                    o mym domu o jakie mam imie

                                                    Man'yoshu
                                                  • bursztynowe 3 pazdziernika 04.10.05, 09:07
                                                    Urodziłeś się wolny, ale żyjesz w kajdanach.
                                                    I zaakceptowałeś te kajdany bardzo chętnie i radośnie, gdyż są zrobione ze
                                                    złota. Kajdany władzy, prestiżu, powszechnego poważania; wszystkie są pokryte
                                                    pięknymi kwiatami. I pragniesz ich więcej, coraz więcej, bo myślisz, że one cię
                                                    zdobią; myślisz, że są celem życia i jego znaczeniem.

                                                    OSHO

                                                    - * - * - * -

                                                    Małe zdarzenia- nie ma nic większego od nich.

                                                    Vanilla Sky


                                                    - * - * - * -

                                                    Pamiętaj: nigdy nie odkładaj niczego na pózniej.
                                                    A nade wszystko nie odkładaj miłości.
                                                    Bo może nie być żadnego póznej.
                                                    bo nagle, nie wiadomo kiedy, nie wiadomo gdzie,
                                                    nie wiadomo kto
                                                    wyłączy Ci prąd w środku dnia

                                                    i pstryk - wszystko zgaśnie.


                                                    Agnieszka Osiecka

                                                  • phokara Re: 3 pazdziernika 05.10.05, 08:45
                                                    (...)
                                                    Jedna z moich ulubionych modlitw brzmi:

                                                    Dopoki trwa przestrzen
                                                    dopoki zyja czujace istoty
                                                    bede trwal
                                                    aby pomagac, aby sluzyc,
                                                    aby wniesc swoj wklad w szczescie tego swiata

                                                    Takie myslenie daje mi wewnetrzna sile i pewnosc, nadajac sens memu mysleniu.
                                                    Bez wzgledu na to, jak trudne i skomplikowane byloby zycie, takie nastawienie
                                                    pomoze nam zachowac wewnetrzny spokoj.
                                                    Wszyscy jestesmy do siebie podobni! Niektorzy z was maja zapewne poczucie, ze
                                                    Dalajlama jest w jakims sensie wyjatkowy, tak jednak nie jest. Jestem takim
                                                    samym czlowiekiem jak wy. Wszyscy mamy taki sam potencjal.
                                                    (...)

                                                    DL XIV

                                                    ***

                                                    Na coz tak czekac
                                                    po co cierpiec z tesknoty
                                                    w gorach wysokich
                                                    gdzies do skalnej poscieli
                                                    chce umrzec przytulona

                                                    (piesn 86; "Samurajskie wersety")

                                                    ***
                                                    i niech zyje bal
                                                  • bursztynowe 5 pazdziernika 05.10.05, 09:57
                                                    Nie przejmuj się, gdy zarzucą ci że budujesz zamki w powietrzu.
                                                    To jest właśnie miejsce, w którym powinno się je stawiać.
                                                    Potem wystarczy że dobudujesz im fundamenty.

                                                    Henry David Thoreau
                                                    "Walden"



                                                    --------------------------------------------


                                                    Zadaniem sieci jest złapanie ryb,
                                                    A kiedy ryby są złapane, sieć jest zapominana.
                                                    Zadaniem potrzasku jest złapanie królika,
                                                    A gdy królik jest złapany - potrzask zostaje zapomniany.
                                                    Zadaniem słów jest przenoszenie idei,
                                                    A gdy idee zostają uchwycone, słowa są zapominane.
                                                    Gdzież mogę znaleźć tego, który zapomniał słów?
                                                    On jest tym, z którym chcę rozmawiać.


                                                    Czuang-Tsy


                                                    -------------------------------------------


                                                    ...dlatego też większość ludzi żyje tak nierealnie, ponieważ zewnętrzne obrazy
                                                    uważają za rzeczywistość, a swego własnego świata wcale nie dopuszczają do
                                                    głosu. Można być wtedy nawet szczęśliwym. Lecz z chwilą gdy pozna się już raz
                                                    tamto inne, nie ma się już wyboru i nie można iść drogą, którą wybiera
                                                    większość...

                                                    Herman Hesse
                                                    "Sidharta"
                                                  • phokara Re: 5 pazdziernika 06.10.05, 08:29
                                                    (...)
                                                    Czasami zauwazam, ze dla moich przyjaciol z Zachodu przywiazanie jest czyms
                                                    niezwykle waznym. Wydaje im sie, ze bez niego ich zycie byloby bezbarwne. Moim
                                                    zdaniem powinnismy odroznic negatywne pozadanie - lub inaczej przywiazanie - od
                                                    pozytywnej milosci, ktora pragnie szczescia drugiej osoby. Przywiazanie jest
                                                    stronnicze, ogranicza nasz sposob myslenia i sprawia, ze nie jestesmy w stanie
                                                    realistycznie postrzegac danej sytuacji, a w koncu doprowadza do niepotrzebnych
                                                    problemow. Podobnie jak negatywne emocje, gniew i nienawisc, przywiazanie jest
                                                    uczuciem destrukcyjnym. Powinnismy sprobowac zachowywac wieksze poczucie
                                                    rownosci, co nie oznacza, ze nalezy wyzbyc sie uczuc i pozostac na wszystko
                                                    obojetnym. Mozemy uznac, ze jedna rzecz jest dobra, a inna zla, a potem
                                                    postarac sie pozbyc tej zlej, a zdobyc lub zwiekszyc te dobra.

                                                    DL IXV "Otwarte serce"

                                                    ***

                                                    Jesienia w polu
                                                    na klosach legla biala
                                                    poranna mgla
                                                    a moj pan ukochany
                                                    w jakich dzis bywa stronach

                                                    (Piesn 88)
                                                  • bursztynowe 6 pazdziernika 06.10.05, 08:56
                                                    Dziesięć zasad bycia istotą ludzką
                                                    1. Otrzymasz ciało. Może ci się ono podobać, możesz je nienawidzić, ale będzie
                                                    twoje przez cały czas pobytu tutaj.
                                                    2. Będziesz otrzymywać lekcje. Jesteś nieustająco w nieformalnej szkole zwanej
                                                    życiem. Każdego dnia w szkole będziesz mieć okazje by się uczyć się. Możesz je
                                                    lubić te lekcje, albo uważać, że są bez znaczenia lub głupie.
                                                    3. Nie ma błędów, są tylko lekcje. Rozwój jest procesem prób, błędów i
                                                    eksperymentów. Nieudane eksperymenty są tak samo częścią procesu nauki jak te
                                                    udane.
                                                    4. Lekcja jest powtarzana, do momentu aż się nauczysz. Lekcje będą miały różne
                                                    formy. Jednak dopiero, gdy opanujesz daną lekcję, przejdziesz dalej, do
                                                    następnej.
                                                    5. Lekcje nigdy się nie kończą. Nie ma takiej części życia, która nie przynosi
                                                    kolejnych lekcji. Jeśli żyjesz, dalej będziesz mieć lekcje do opanowania.
                                                    6. „Tam” nie jest lepszym miejscem niż „Tutaj”. Gdy twoje „Tam” stanie
                                                    się „Tutaj”, po prostu znajdziesz sobie inne „Tam”, które będzie znowu
                                                    wyglądało lepiej niż „Tutaj”.
                                                    7. Inni ludzie są jedynie odbiciem ciebie. Nie możesz kochać lub nienawidzić
                                                    czegoś w innych, o ile to coś nie odzwierciedla czegoś, co kochasz lub
                                                    nienawidzisz w samym sobie.
                                                    8. To, co zrobisz ze swoim życiem jest twoją sprawą. Masz wszystkie potrzebne
                                                    narzędzia i zasoby, ale co z nimi zrobisz zależy wyłącznie od ciebie. Twój
                                                    wybór.
                                                    9. Odpowiedzi są w tobie. Odpowiedzi na wszystkie życiowe pytania leżą w twoim
                                                    wnętrzu. Jedyne, co powinieneś robić to patrzeć, słuchać i ufać.
                                                    10. Zapomnisz o wszystkim, co tu przeczytałeś.

                                                    Chérie Carter-Scott
                                                  • phokara 10(?) pazdziernika 10.10.05, 07:53

                                                    'Od niepamietnych czasow kochaliscie siebie, ale nigdy madrze. Uzywajcie
                                                    waszego ciala i umyslu madrze, w sluzbie wlasnej jazni. Badzcie wierni
                                                    prawdziwej jazni, kochajcie ja bez zastrzezen.
                                                    Nie udawajcie, ze kochacie bliznich tak, jak siebie samych. Zanim nie
                                                    uswiadomicie sobie ich jednosci z wami, pokochac ich nie mozecie. Nie
                                                    stwarzajcie pozorow, ze jestescie tym, czym nie jestescie, i nie wypierajcie
                                                    sie tego, czym jestescie naprawde. Wasza milosc ku innym jest wynikiem
                                                    samopoznania, a nie jej przyczyna. Bez samorealizacji zadna cnota nie jest
                                                    autentyczna. Gdy bedziecie wiedziec, bez cienia watpliwosci, ze we wszystkim,
                                                    co istnieje, plynie to samo zycie i ze wy jestescie tym zyciem, pokochacie
                                                    wszystko w sposob naturalny i spontaniczny. Gdy zdacie sobie sprawe z glebi i
                                                    pelni waszej milosci do siebie samych, bedziecie wiedziec, ze kazde zywe
                                                    stworzenie i caly wszechswiat mieszcza sie w waszym uczuciu. Kiedy jednak
                                                    patrzycie na cos, jak na rzecz od was oddzielona, pokochanie tego nie jest
                                                    mozliwe, poniewaz sie tego boicie. Alienacja powoduje lek, a lek poglebia
                                                    alienacje. Bledne kolo. Tylko samorealizacja moze je przerwac."

                                                    Sri Nisargadatta Maharaj
                                                  • bursztynowe 10 (!) pazdziernika 10.10.05, 09:12
                                                    Jesteś człowiekiem i masz w moich oczach twarz wszystkich ludzi jednocześnie
                                                    (...) Jesteś ukochanym bratem. I ja poznam cię w każdym człowieku, we
                                                    wszystkich ludziach [...] wszyscy moi przyjaciele w tobie idą ku mnie i nie mam
                                                    już nieprzyjaciół na świecie.

                                                    Antoine de Saint Exupery
                                                    "Ziemia planeta ludzi"


                                                    -----------------------------



                                                    Pomóż sobie, bo tylko jedynie wtedy pomożesz sobie w tym sensie, że będziesz w
                                                    stanie nie potrzebować pomocy, tylko jedynie wtedy będziesz zarazem w stanie
                                                    móc pomóc innym ludziom. Bądź w swoim świecie, bo żaden inny dla ciebie nie
                                                    istnieje, bądź naprawdę sobą, nie uciekaj od siebie, nie oszukuj się, nie
                                                    udawaj przed sobą i przed innymi, że jesteś kimś innym niż ten, którym jesteś.
                                                    Bądź soba bo tylko tak możesz siebie poznać.

                                                    Sted
                                                  • phokara 11 pazdziernika (podobno) 11.10.05, 08:18
                                                    "Musi pan przede wszystkim zrozumiec, ze nie jest osoba, za ktora sie pan
                                                    uwaza. To, co pan sadzi o sobie, jest tylko tworem wyobrazni, fikcja. Nie ma
                                                    pan zadnych rodzicow, nie urodzil sie pan i nie umrze. Albo prosze zawierzyc
                                                    temu, co mowie, albo niech pan osiagnie to samo przez studia i badanie. Droga
                                                    calkowitej wiary jest szybka, kazda inna jest powolna i wymaga wytrwalosci.
                                                    Obie drogi nalezy sprawdzac w dzialaniu. Niech pan dziala wedlug tego, co pan
                                                    uwaza za sluszne - oto droga do prawdy."

                                                    Sri Nisargadatta Maharaj

                                                    ***

                                                    Watpic we wszystko lub we wszystko wierzyc,
                                                    to sa dwa rozwiazania jednakowo wygodne,
                                                    gdyz zarowno jedno,
                                                    jak i drugie zwalnia nas od refleksji

                                                    R. Poincare
                                                  • bursztynowe 11 pazdziernika (podobno) - kwestia kalendarza 11.10.05, 09:08
                                                    INNY ŚWIAT

                                                    Jest inny świat
                                                    Tak wiem gdziś tu
                                                    Nie za lasami tam
                                                    Po prostu on jest tu
                                                    I czuję płonie światło tuż obok nas
                                                    Tak czuję światło płonie
                                                    I złoty deszcz a tęcza tęcz nad głową
                                                    Wystarczy tylko spojrzeć

                                                    Ooo mój świat twój świat
                                                    Niech spadną łuski z moich oczu

                                                    Ooo mój świat twój świat
                                                    Cała twarz twoja płomień

                                                    Przyszedł już czas
                                                    Wielkiego powrotu
                                                    Do odczuwania prawd
                                                    Widzenia ważnych słów
                                                    I czuję płonie światło tuż obok nas
                                                    Tak czuję światło płonie
                                                    I złoty deszcz a tęcza tęcz nad głową
                                                    Wystarczy tylko spojrzeć

                                                    Ooo mój świat twój świat
                                                    Deszczu rękami nie zagarnę

                                                    Ooo mój świat twój świat
                                                    Isnieje to co kochasz

                                                    To światło jest
                                                    Przestronną bramą
                                                    Pralasem wszystkich słów
                                                    Spełniającą wiarą
                                                    I czuję płonie światło tuż obok nas
                                                    Tak czuję światło płonie
                                                    I złoty deszcz a tęcza tęcz nad głową
                                                    Wystarczy tylko spojrzeć

                                                    Ooo mój świat twój świat
                                                    Deszczu rękami nie zagarnę
                                                    Ooo mój świat twój świat
                                                    Istnieje to co kochasz



                                                    Antonina Krzysztoń
                                                  • bursztynowe 12 pazdziernika 12.10.05, 08:46
                                                    Jak powstaje cierpienie? Poniewaz pragnienia umysłu są nienasycone, gdy on
                                                    pożąda przedmiotów pragnienia, powoduje to powstanie wszelkiego rodzaju
                                                    zakłócających emocji, takich jak gniew i agresja, które z kolei wzbudzają
                                                    chmarę negatywnych myśli. Wpędza nas to we wszelkiego rodzaju nie kończącą się
                                                    aktywność, która w całości wplątana jest w negatywne działania, w ten sposób
                                                    stwarzając negatywną karmę. Skutkiem tego, umysł i ciało schwytane są w
                                                    niemożliwe do umknięcia więzienie nie uśmierzonego cierpienia. Aż do chwili
                                                    śmierci, nie ma końca tego cierpienia i wyczerpującego, uciążliwego trudu
                                                    umysłu. Gdyby śmierć była całkowitym końcem tego, to byłoby cudowne; jednak,
                                                    faktycznie, umiera tylko nasze ciało a nie umysł. I

                                                    (..)

                                                    Jak powstaje szczęście? Gdy będziemy obserwowali swój umysł i uważnie
                                                    pozostawimy go w stanie spokoju, wówczas pojawi się szczęście.


                                                    Duddziom Rinpocze Dżigdral Jeshe Dordże
                                                  • bursztynowe 13 pazdziernika 13.10.05, 08:57
                                                    Docenić wartość

                                                    Nawet, jeśli nie zamierzam krytykować, często podświadomie zatrzymuję się na
                                                    słabościach i błędach innych ludzi. Im głębiej rozwijam zdolność dostrzegania
                                                    oraz uwydatniania dobra w ludziach i okolicznościach, tym większa moja radość i
                                                    szczęście. Jeśli natomiast nieustannie myślę: „On jest zły.” „Ona nie ma
                                                    racji.”, stwarzam barierę, która uniemożliwia mi odkrywanie własnego dobra.

                                                    Dadi Janki
                                                  • bursztynowe 14 pazdziernika 14.10.05, 13:59
                                                    I tylko jedno może unicestwić marzenie...
                                                    -strach przed porażką


                                                    Paolo Coelho


                                                    ------------------------------------------


                                                    Słońce wschodzi
                                                    Słońce zachodzi
                                                    Czasami pada deszcz
                                                    Ludzie żyją i umierają


                                                    arabskie
                                                  • phokara wydaje sie, ze juz 17 pazdziernika 17.10.05, 08:14

                                                    "Pazdziernik"
                                                    Brzozy sa jak zlote wodotryski
                                                    zimno jest jak w ostatnim liscie
                                                    a slonce jest jak ktos bliski
                                                    ktory ziebnie i odchodzi. Leca liscie...

                                                    M. Pawlikowska-Jasnorzeewska

                                                    ***

                                                    Najwieksze zludzenie ludzkosci
                                                    wyraza sie w przekonaniu,
                                                    ze ja jestem tutaj,
                                                    a ty jestes tam.

                                                    Yasutani Roshi
                                                  • phokara Moze dzisiaj byc (albo nie) 18 pazdziernika 18.10.05, 08:21

                                                    ***

                                                    Blekitny kaftanik. W oczach niebo plynie.
                                                    Nijakiej ja prawdy nie rzeklem dziewczynie.

                                                    Dziewczyna spytala: "Czy koluje zamiec?
                                                    Napalic by w piecu, zascielic poslanie!"

                                                    Ja odrzeklem milej: "Dzis z wysokich swiatow
                                                    ktos sypie na ziemie platki bialych kwiatow.

                                                    Napal w piecu, mila, zascielaj poslanie,
                                                    w moim sercu huczy i bez ciebie zamiec."

                                                    Sergiusz Jesienin
                                                  • bursztynowe Przyjmijmy że 18 pazdziernika 18.10.05, 09:37
                                                    Ponieważ nie znamy dnia swojej śmierci, traktujemy życie jak niewyczerpane
                                                    źródło. A przecież wszystko zdarza się tylko określoną i to niewielką ilość
                                                    razy. Jak często przypomnisz sobie popołudnie z dzieciństwa - to, które tkwi
                                                    tobie tak głęboko, że nie wyobrażasz sobie bez niego życia. Może cztery, pięć
                                                    razy. Może nawet mniej... Ile razy zobaczysz wschód księżyca w pełni? Może
                                                    dwadzieścia. A jednak życie wydaje się niewyczerpane...

                                                    Bernardo Bertolucci
                                                    Sheltering Sky

                                                  • bursztynowe 19 pazdziernika 19.10.05, 10:35
                                                    Znowu przyszła do mnie samotność
                                                    choć myślałem, że przycichła w niebie.
                                                    Mówię do niej:
                                                    - Co chcesz jeszcze, idiotko?
                                                    A ona:
                                                    - Kocham ciebie.

                                                    Jan Twardowski



                                                    - = = = = = -



                                                    ...Żaden dzień się nie powtórzy
                                                    nie ma dwóch podobnych nocy
                                                    dwóch tych samych pocałunków
                                                    dwóch jednakowych spojrzeń w oczach


                                                    Wisława Szymborska
                                                  • phokara 20 pazdziernika, o rety.,.. 20.10.05, 08:22
                                                    "tylko"

                                                    Przemina romanse
                                                    czcigodne malzenstwa
                                                    jak slonie wlasna nadwaga zmeczone
                                                    Zostana tylko malutkie szczescia
                                                    milosci niespelnione

                                                    J. Twardowski

                                                    ***

                                                    Najbardziej przerazajaca rzecza
                                                    jest calkowita akceptacja samego siebie.

                                                    C. G. Jung
                                                  • bursztynowe 20 pazdziernika, powaga.. 20.10.05, 10:05
                                                    Jesteśmy jak dzieci, które budują zamki z piasku. Upiększamy je muszelkami,
                                                    drewienkami wyrzuconymi przez morze i kolorowymi szkiełkami. Zamek należy do
                                                    nas i inni nie mają do niego przystępu. W jego obronie jesteśmy gotowi walczyć.
                                                    Pomimo całego przywiązania godzimy się jednak z tym, że nieuchronny przypływ
                                                    rozmyje stworzoną przez nas budowlę. Rzecz w tym, by w pełni cieszyć się
                                                    zamkiem, nie przywiązując się do niego. A gdy nadejdzie czas, pozwolić, by
                                                    zabrało go morze.


                                                    Pema Chödrön