samasamosia
28.07.05, 10:22
nie rozumiem wielu zeczy, najwazniejszą jest chyba to jak to mozliwe ze wielka miłość po kilkunastu miesiącach małżeństwa i kilku latach narzeczeństwa kończy się rozwodem. poprostu nie rozumeim, choć staram się i przyjełam do wiadomosci że czasami poprostu tak bywa

. jestem ciekawa dlaczego ludzie nie potrafią rozstać się w zgodzie, dlaczego wyciągają brudy ze swojeo zycia, ciągają się po sądach itp. to chyba normalne jesli ktoś jest zły, rozgoryczony, ale co innego mnie zastanawia, a mianowicie jak kobieta, która zdradzala, sama jako pierwsza zarządała rozwodu, dostała go, jak twierdzi powrotu do męża który kocha ją (tego jestem pewna nie chce) może ciągac Go po sądach i wymagac alimentów, dla siebie, nie dziecka? dodam ze z głodu nie umiera, prace ma, więc nie rozumiem ....... Jak? gdzie godnosć? po co skoro sama tego chciała? dlaczego ludzie nie potrafią zalatwiać pewnych spraw sami, dlaczego mieszają w to całą rodzine , znajomych? dlaczego? zanim posypią sie gromy na moją głowe, powiem tylko że naprawde nie rozumiem takiego postępowania, nie widze sensu i logiki, a o godności takiej kobiety już nie wspomnę, bo rozumiałabym gdyby nie miał na życie ale ....... gdyby naprawde był zły, pił , bił itp ale to chyba tylko wygoda

nie wykończajmy się nawzajem!