phokara
02.08.05, 15:01
Drogie Panie,
postanowilam sie z Wami podzielic swoimi ostatnimi przezyciami, abysmy sie troszeczke
posmialy (wyciaganie dolujacych wnioskow zyciowych - surowo zakazane!)
Poszukiwalam ostatnio przystojnych menow do filmu. Bylam pelna optymizmu i przygotowana
na pasjonujace przezycia estetyczne.
A oto, jak bylo...
Oczekiwania: Przystojny facet (nie musi byc pieknoscia, wersje lalusiowatych spanieli,
wykluczone). Ma miec blysk w oku i zniewalajacy usmiech oraz to "cos" co sprawia, ze
kobietom na widok goscia miekna kolana. Od siebie dodalam, ze cudnie, gdyby mial lekko
"doswiadczona" twarz albo chociaz jakas szrame, czy blizne (ale to mi klient wywalil)
Na 1 casting przyszlo 67 kandydatow.
Po obejrzeniu pierwszej 20-stki postanowilismy z rezyserem pojsc po wino. Po obejrzeniu
kasety do konca i ujrzeniu dna w butelce, otarlismy lzy smiechu i poprosilismy o zrobienie
nastepnego castingu.
Dla ulatwienia wywalilismy z opisu wszystkie didaskalia pozostawiajac: Przystojnego faceta w
wieku 30-40 lat (czyli generalnie roczniki moich osobistych zainteresowan)
Na 2 casting przybylo 53 panow. Przy numerze 17, ktory nie posiadal gornej jedynki, rezyser
otworzyl 2 wino i kazal mi pic, zebym sie troche wyluzowala (fakt bylam lekko spieta, nie
wiem czemu)
Na 3 casting zaprosilismy "zaj....cie przystojnych mezczyzn - wylacznie z agencji modeli".
Zglosilo sie panow 17.
JEDEN byl ok. Tzn. dla mnie bomba, rezyser w ogole odpuscil, bo powiedzial, ze sie nie zna
na facetach. Ja bylam zauroczona, bo typ generalnie byl wiecej niz ok. Potem sie odezwal i
moja euforia stopniala blyskawicznie (choc mial wszystkie zeby, co nie jest standardem,
nawet w swiecie mediow).
Przystojniak sie odzywa (zrzucajac koszule na srodku sali i prezentujac optymalnie
wygimnastykowany, wydepilowany i wykremowany przod):
- Coooo, niezly kaloryfer, nie?.
cisza
- Niezly, tylko lekko zapowietrzony - wale na oslep pierwsze skojarzenie, jakie mam
z grzejnikiem mieszkaniowym.
Kolega sie nabombia i jest obrazony do konca dnia. A klient i tak go nie wybiera, bo jest dla
niego ZA STARY.
Bierzemy wiec pierwszego kolesia z kasety, co ma wszystkie zeby, jakie-takie wlosy, a
rezyser obiecuje mi, ze bedzie go tak krecil, zeby go nie bylo widac!!! I jestem mu za to
wdzieczna niezmiernie.
THE END.
ps
Jesli ktoras z Was jest zainteresowana przegladem ofert, do konca tygodnie posiadam ksiazki
ze zdjeciami "najlepszych polskich twarzy". Problem polega na tym, ze tam wszyscy chlopcy
wygladaja na 18 lat i sa slodcy jak budyn z soczkiem. Ale jesli ktora takich lubi - prosze o
kontakt. I pamietajcie, ze w koncu oni nie musza sie odzywac. Naprawde nie musza.