niektorzy faceci to tchórze...

05.08.05, 12:02
tak mnie naszło ostatnio w przypłaywie natłoku spraw codziennych, bieganiny
totalnej zalatwiania roznych spra, leczenia dzieci, i innych ze zadzwonilam
do mojego bylego meza i wyrecytowalam formulke w stylu /tresc byla inna ale
nie bede cytowac doslownie/:
"alimenty! plac ! bo moja cierpliwosc sie skonczyla!"

i wyobrazcie sobie ze dostalam, wczoraj przyszedl SMS
"zaplacilem tyle i tyle"

myslał chyba ze mu podziekuje czy co?
    • kasia9873 Re: Jak Ci się to udało? 05.08.05, 12:11
      Postraszyłaś Go sprawą karną? Czy może użyłaś jakiegos innego sposobu, że się
      przestraszył i zaczął płacić.
      Na mojego byłego męża nic nie skutkuje. Gdy komornik zaczyna potrącać alimenty
      z wynagrodzenia, zwalnia się z pracy. Natomiast wsadzić go do więzienia nie mam
      sumienia.
      • julka1800 Re: do Kasi 05.08.05, 12:42
        ponieważ temat drazliwy opowiem ze metoda prosta, powiedzialam kilka
        stanowczych zdań, bez obrazania kogokolwiek, i bez wulgaryzmów, po prostu,
        sama nie sadzilam ze efekt bedzie prawie natychmiastowy
    • bursztynowe niektorzy faceci to tchórze... a kobiety o to nie? 05.08.05, 12:14
      Szcześciara z Ciebie.... wink

      Widać masz zdolności negocjacyjne
    • bursztynowe Re: niektorzy faceci to tchórze... 05.08.05, 12:15
      BTW "Dziękuje" nie byłoby jakimś strasznym faux-pas...
      Warto mieć klasę....
      • julka1800 Re: niektorzy faceci to tchórze... 05.08.05, 12:40
        BTW
        to nie sa alimenty na mnie, wiec moze powinnam powiedziec dzieciom zeby
        podziekowały?
      • bellima Re: niektorzy faceci to tchórze... 05.08.05, 12:40
        może lepiej "tatusiu, twoje dziecko ci uniżenie dziękuje" ,hę?
        • julka1800 Re: niektorzy faceci to tchórze... 05.08.05, 12:42
          tak cos w tym stylu byłoby pewnie ...z klasą
          ;-(((((((((
          • bursztynowe Re: niektorzy faceci to tchórze... 05.08.05, 12:43
            coż, same sobie odpowiedziałyście...
            • julka1800 Re: niektorzy faceci to tchórze... 05.08.05, 12:49
              czego miał sie wystraszyć?
              dobre pytanie
              moze tego ze wczesniej gdy nie placił a ja pytałam grzecznie dlaczego on
              odpowiedal ze nie ma przyjmowałam to do wiadomosci i nic z tym nie robiłam

              może tego ze teraz nie pytałam tylko oznajmiłam bardzo stanowczo
              i moze tego ze wyczuł ze jestem skłonna zrobic krok wiecej niz on mysli
        • bezecnymen Re: niektorzy faceci to tchórze... 05.08.05, 12:43
          a może po prostu akurat był przy kasie i w dobrym humorze? czego mial sie
          wystraszyc skoro wczesniej też były z płaceniem problemy, jak sądzę?
          • bellima Re: niektorzy faceci to tchórze... 05.08.05, 12:48
            a może po prostu do niego (jak do większości facetów) docierają jedynie proste w
            składni krótkie zdania w formie poleceń? wink)) nie żadne tam prośby, tłumaczenia,
            nagabywania, sugestie..... itp wink)



            > a może po prostu akurat był przy kasie i w dobrym humorze?

            cóż -łaska pańska na pstrym koniu jeżdzi, ...
            może należy jednak uniżenie podziękować żeby jeszcze kiedyś rzucił parę groszy...
            • bezecnymen Re: niektorzy faceci to tchórze... 05.08.05, 12:51
              to uogólnienie jest konieczne bellimo? czuję się urażonysad
              ja tam podziękowań nie oczekuję, robię co do mnie należy, a telefonz
              podziękowaniem oznaczałby koniecznośc odbycia przynajmniej zdawkowej rozmowy z
              exią....dziękujęuncertain
              • bellima Re: niektorzy faceci to tchórze... 05.08.05, 12:56
                to uogólnienie to taki czarny humor obciazony gorzkim ziarnem prawdy wink))

      • kasia9873 Re: Zgadzam się z Bursztynowe 05.08.05, 12:56
        Słowo "Dziękuję" to takie magiczne słowo. Nigdy go za dużo. Ja też staram sie
        dziękować ludziom za różne rzeczy. Za to, że ktoś przepuścił mnie w przejściu,
        za rozmowę z moim pracownikiem, za to, że ktoś poświęcił mi swój czas.

        Wiem, że w przypadku kontaktów z byłymi mężami/żonami wogóle trudno rozmawia
        się, a juz słowo "dziękuje" wydaje się przerastać nasze możliwości.
        Ale powiedzmy "dziękuję" chociazby po to, żeby pokazać, że mamy klasę, że
        jesteśmy ponad to wszystko co nas spotkało.
        • julka1800 Re: Zgadzam się z Bursztynowe 05.08.05, 13:04
          czy też uważacie ze strona ktora pozostaje z dziecmi powinny usłyszec od tej
          drugiej dziekuje za to ze jest z dziecmi i je wychowujesz
          a ta druga powinna mówić "dziekuje"
          • kasia9873 Re: Zgadzam się z Bursztynowe 05.08.05, 13:21
            Chyba nie do końca zrozumiałam Twój post kto ma komu dziękować.
            Niewątpliwie w większości przypadków to matka zostaje z dziecmi, a ojciec
            odpływa w siną dal. I gdyby miał klasę docieniłby to, że żona wzięła na siebie
            ciężar obowiązków. Natomiast gdyby układy między nimi były przyjacielskie z
            pewnością pomagałby byłej żonie chociażby w zajmowaniu się dziećmi. Wtedy
            to "dziękuje" przychodzi obojgu jakoś naturalnie.
            Natomiast gdy ojciec nie interesuje się dziećmi dziękowac mu nie ma za co.

            Powiem tam, gdyby mój mąż choć raz dobrowolnie zajął się dzieckiem (czego
            wogóle nie robi, bo zniknął z pola widzenia 2,5 roku temu)lub przyniósł mi
            alimenty na pewno bym mu podziękowała.

            Pomimo całego zła, które zrobił mnie i córce nie noszę w sobie urazy. Gdybym
            spotkała go przypadkiem na ulicy nie robiłabym mu wyrzutów, że nie odwiedził
            naszego dziecka przez ostatnie 2,5 roku ani razu, tylko zapytałabym, czy ma
            ochotę do nas przyjść.
            Nigdy nie powiedziałam o nim córce jednego złego słowa.
            Taka już jestem, a może inaczej, taka stałam się po tym co przeszłam. Życie
            jest zbyt krótkie, aby żywić się niechęcią do swoich byłych małżonków.
            • julka1800 Re: 05.08.05, 13:42
              Niewątpliwie tak, matki zostają z dziećmi to fakt.
              Normalnie powinno byc tak ze ojciec dziecka/dzieci płaci alimenty i widuje sie
              z nimi raz na jakis czas. Ideałem byłoby gdyby uczestniczył w opiece nad nimi i
              wychowywaniu. I płacił alimenty.
              Być moze tak jest gdzieś indziej, bo nie u nas niestety. Dla mnie to co
              opisałam powyżej to teoria i boli mnie ze ani razu przez 4 lata nie usłyszałam
              czegos w stylu: "jak sobie radzisz? Jak sobie radzicie?" I tak naprawde
              wystarczyłoby to pytanie.

              • kasia9873 Re: Julka rozumiem Cię 05.08.05, 14:10
                julka1800 napisała:

                > Niewątpliwie tak, matki zostają z dziećmi to fakt.
                > Normalnie powinno byc tak ze ojciec dziecka/dzieci płaci alimenty i widuje
                sie z nimi raz na jakis czas. Ideałem byłoby gdyby uczestniczył w opiece nad
                nimi i wychowywaniu. I płacił alimenty.
                > Być moze tak jest gdzieś indziej, bo nie u nas niestety. Dla mnie to co
                > opisałam powyżej to teoria i boli mnie ze ani razu przez 4 lata nie
                usłyszałam
                > czegos w stylu: "jak sobie radzisz? Jak sobie radzicie?" I tak naprawde
                > wystarczyłoby to pytanie.


                Nie powiem ile nocy, ile miesięcy przepłakałam, po tym co zdarzyło się w mom
                życiu. Ból był ogromny. Myslałam nawet, że życie nie ma sensu. Czasami gdy
                stałam na peronie dworca kolejowego zastanawiałam się czy nie skończyć tego raz
                na zawsze. Ale sekundę później przychodziła refleksja. Przecież mam dziecko,
                ono mnie potrzebuje.
                I przyszedł moment, gdy zaczęłam wychodzić do ludzi, zobaczyłam, że oni mają
                jeszcze gorsze życiowe problemy i zaczęłam się uśmiechać. I z osoby wiecznie
                smutnej stałam się osobą pogodną, pełną optymizmu.
                I tak jest do dziś.

                Nie noszę w sobie żalu. Myślę, że mój były mąż obudzi się pewnego dnia i zda
                sobie sprawę z tego ile stracił w życiu przez własną głupotę. Ale będzie już za
                późno. Życie przecieknie mu przez palce.

                Natomiast ja mam wspaniała córkę, którą bardzo kocham, której daję tyle uczucia
                ile tylko jestem w stanie ofiarować i ona odwzajemnia mi tym samym.
                Pomimo tego, że nie odnalazłam drugiej połówki swojego jabłka nie jestem
                samotna, mam wokoło duzo życzliwych mi ludzi i to jest najważniejsze.

                Owszem miło by było usłyszeć od byłego męża podziekowanie za te wszystkie lata
                samotnego borykania się z problemami, niepokoju gdy córka była chora i po
                nieprzespanej nocy, pół przytomna szłam do pracy. Za to, że musiałam byc matką
                i ojcem, praczką, sprzątaczką i jeszcze zarabiać na utrzymanie.

                Ale pewnie nigdy tego nie usłyszę.

                Trudno. Nie będę z tego powodu rozpaczać. Radzę sobie w życiu i to jest
                najważniejsze.

                Tobie też życzę optymizmu. Powiedz sobie "jestem silna" i taka będziesz.
                A ex? Niech sobie żyje w spokoju. Życie mu kiedyś wystawi rachunek za wszystkie
                czyny i zaniechania, których się dopuścił.
                Nie che Ci pomagać, to niech nie pomaga. Poradzisz sobie sama.
                • julka1800 Re: Julka rozumiem Cię 05.08.05, 14:18
                  Kasiu, ja sobie radzę. Na miare wlasnych możliwości.
                  Mam dzieci, i one są najważniejsze, tak jak napisałas szkoda zycia na chowanie
                  urazy, i uśmiecham sie do życia, i odkrywam sama siebie powoli, i patrze na
                  dzieci jak rosną i mam nadzieje ze starczy mi sił i czasu aby wychowac je na
                  wspaniałych ludzi.

                  Pozdrawiam
                  • kasia9873 Re: Julka rozumiem Cię 05.08.05, 14:32
                    I tak trzymać.

                    Również pocdrawiam Cię cieplutko
                    Kasia
              • bezecnymen Re: 05.08.05, 17:33
                matki zostają z dziećmi to fakt.
                a jeśli matka odchodzi razem z dzieckiem?
                podziękować, że odebrała mi możliwość codziennego uczestnictwa w wychowaniu
                12latka na mężczyznę?
                też mam dzwonić i pytać, jak sobie radzisz? pytam syna, bo to mnie tylko
                interesuje....
        • bursztynowe Re: Zgadzam się z Bursztynowe 05.08.05, 13:07
          Z autopsji wiem, że deficyt "dziękuję" nie zaczynał się po rozwodzie. Koleżanka
          eksia już dawno wyrzuciła takie (i inne) niepotrzebe słowa ze swojego
          słownika... Zaraz po ślubie...
          Ale to tak na marginesie... U was na pewno było inaczej....


          PS a potem się dziwią, że te łajadki je zostawiają... wink
          • bellima Re: Zgadzam się z Bursztynowe 05.08.05, 13:09
            a to ciekawe,
            czy te łajdaki znają(kiedykolwiek znaly) takie słowa? a szczególnie w stosunku
            do tzw "żon"? hę
          • julka1800 Re: Zgadzam się z Bursztynowe 05.08.05, 13:12
            Twoja wypoiedz Bursztynowe.... nie bede komentowac
            powiem tyle uzywałam i na dal uzywam słów przepraszam proszę dziekuje

            ale nie uważam ze powinnam dziekować pracodawcy za każym razem gdy dostaje
            wynagrodzenie, bo na nie ciezko pracuje
            tak samo nie uwazam ze powinnam ja lub dzieci dziekowac Ex za to ze w koncu
            dostały procent z tego co im sie należy

            • bursztynowe Re: Zgadzam się z Bursztynowe 05.08.05, 13:16
              Tylko, że ja pisałem o tzw. klasie.

              Nie trzeba kogoś kochać by zachowywać się w sposób uprzejmy - dla jednych to
              oznaka słabości, dla innych sposób bycia...
              • scriptus Re: Zgadzam się z Bursztynowe 05.08.05, 13:28
                Nie wyobrazam sobie, jak mozna nie podziekowac, kiedy sie cos otrzymuje, nie
                powiedziec dziendobry, dobranoc, nie poprosic o cukier, ktory stoi na stole i
                nie podziekowac kiedy sie go dostanie, itd... Mozna jeszcze jakos zignorowac
                obcych, ale wlasna zone, dziecko, rodzica, brata????
              • bellima Re: Zgadzam się z Bursztynowe 05.08.05, 13:28
                oczywiście wink))
                można np bardzo uprzejmie oświadczyć małżonce/kowi: wiesz, od 3 lat kogos mam,
                właśnie się wyprowadzam do niej/ niego.
                nie mowilem/lam ci o niej/nim wczesniej bo nie chcialem/lam cie martwic.
                mielismy co prawda jechac razem na wakacje jeszcze ale wierzę że zrozumiesz iż
                wolę z nią/nim skoro ciebie juz nie kocham.
                nie podam ci nowego adresu bo Next mnie o to prosił/a i nie mogę jej/go zawiezc.
                mam nadzieje ze poradzisz sobie z trojka naszych wspanialych dzieci. z gory
                dziekuje. mieszkanie co prawda jest zadluzone ale wierze w ciebie że dasz rade
                bo jestes taka wspaniala/y. dziekuję za te 15 lat, nie szukaj mnie. bye. bye.
                smile)) grunt to uprzejmym być i z klasą wink
                • anja_pl Re: Zgadzam się z Bursztynowe 05.08.05, 13:32
                  sad((((((
                • bursztynowe Re: Zgadzam się z Bursztynowe 05.08.05, 13:36
                  Iza, czy to usprawiedliwienie? zranił Cię, obraziłaś się, czujesz
                  urazę/krzywdę.. no dobrze, ale co dalej?

                  czy jeśli ktoś jest chamem/burakiem/świnią/....... my też mamy tacy być?

                  zachowajmy może odrobinę godności i szacunku, dla samych siebie... nic więcej
                • kasia9873 Re: Zgadzam się z Bursztynowe 05.08.05, 13:39
                  Bellima naprawdę świetnie rozumiem Twój żal i wsciekłość.
                  Ja też tak kiedyś miałam. Gdybym tylko mogła, pewnie bym exa rozszarpała, nie
                  mówiąc juz o bardziej wyrafinowanych metodach zadawania mu powolnego bólu, tak
                  aby konał powoli.
                  Ale to minęło.
                  To, że ktoś zrobił nam krzywdę, nie oznacza, że my też mamy tak postępować i
                  wzmacniać w sobie płomień niechęci, czy co gorsza nienawiści.

                  Bądźmy ponad to, a zwyciężymy.
                  • bellima Re: Zgadzam się z Bursztynowe 05.08.05, 13:48
                    to tylko przykladowa historia nie do konca moja
                    ale po związku z pewnym uprzejmym, kulturalnym, pełnym "klasy" panem, mowiacym
                    co dzien dziedobry,dziekuje, prosze, itepe dochodze do przykrego wniosku że
                    proste nawet niewychowane buraki sa o wiele mniej perfidne w swoich zachowaniach,
                    oddycham głęboko oddychamwink może i się wzniosę ponadsmile)

                    • bursztynowe Re: Zgadzam się z Bursztynowe 05.08.05, 14:11
                      Złość nie tylko urodzie szkodzi...
                      • bellima Re: Zgadzam się z Bursztynowe 05.08.05, 14:17
                        masz racje, jak zwykle wink)) duzo zdrowiej kopać uprzejmie i od niechcenia niz w
                        zlosci i emocjachwink))
                        • bursztynowe Re: Zgadzam się z Bursztynowe 05.08.05, 14:21
                          a od sarkazmu robią się kurze łapki i cellulit...
                          • bellima Re: Zgadzam się z Bursztynowe 05.08.05, 14:25
                            masz nieaktualne dane
                            kurze łapki od usmiechu i mróżenia oczu przy wpatrywaniu się w internetowe forum,
                            a celulit od siedzenie przed kompem i zmniejszonej ilosci masaży.

                            peroszę się douczyć przed następnym wykładem wink))
                            • bursztynowe Re: Zgadzam się z Bursztynowe 05.08.05, 14:55
                              to sa "oficjalne" teorie, a ja mówię o rzeczywistości...

                              acha, zapomniałem jeszcze o opadających kącikach ust - to z braku uśmiechu na
                              codzień
                              • bellima Re: Zgadzam się z Bursztynowe 05.08.05, 14:59
                                zaraz zaraz.... ty patrzysz w lustro i sprawozdajesz??
                                • bursztynowe Re: Zgadzam się z Bursztynowe 05.08.05, 15:02
                                  no widzisz, znowu Ci się pogłębiły kurze łapki..

                                  lepiej przestań wink
                                  • bellima Re: Zgadzam się z Bursztynowe 05.08.05, 15:04
                                    kurcze, przez ciebie brechtam w ekran zamiast PKB tworzyć!
                                    • bursztynowe Re: Zgadzam się z Bursztynowe 05.08.05, 15:12
                                      i to właśnie chodzi
                                      big_grin
                                      • bellima luuuustereczko powiedz przecie..... 05.08.05, 15:18
                                        no nie wiem,to juz ktoryś dzień z rzędu PKB w odstawce

                                        ale w nagr\ode w dedykacji dostajesz "Co nam powie zwierciadełko" Róż Europy wink)))
                                        • bursztynowe Re: luuuustereczko powiedz przecie..... 05.08.05, 15:27
                                          zwierciadełko pęka na mój widok, zupełnie jak w Shreku
                                          • julka1800 Re: lubicie się co? 05.08.05, 15:42
                                            w myśl kto sie czubi ten sie lubi....
                                            • bellima Re: lubicie się co? 05.08.05, 15:44
                                              bo ja taka wredna jestem dlatego że cały świat kocham smile)))
                                              • bursztynowe Re: lubicie się co? 05.08.05, 15:54
                                                smile)))
              • julka1800 Re: 05.08.05, 13:45
                Jestem uprzejma dla wszystkich którzy nie ranią mnie i tych których kocham nad
                życie
Inne wątki na temat:
Pełna wersja